— Chciałbym, żebyś sama popracowała nad polowaniem na kraby. Dobrze ci idzie, ale jeszcze ci trochę brakuje. Gdy złapiesz jednego obranego, to wróć do mnie. Ja zajmę się polowaniem w pobliżu. — Zanurzona Łapa kiwnęła głową, oddalając się od czekoladowego kocura. Spacerowała wzdłuż plaży, próbując wypatrzyć jakiegoś kraba. Wszystkie jednak dobrze się schowały. Zaglądanie pod łapy czy czegoś nie było pochłonęło jej tyle czasu, że zawędrowała na granicę z Klanem Nocy. Tyle przeszła i nadal nic? Chciała zawrócić, ale nagle zobaczyła burego Nocniaka, który był tylko w pojedynkę. To nie był ich patrol, więc może powinna spróbować podejść? Zrobiła tylko parę kroków, a następnie zatrzymała się, słysząc, że coś mówił.
— Przecież to nie ma żadnego sensu… — Zastygła, nie ruszając się z miejsca, w którym była. Nastawiła za to bardziej uszu. — Jak można mówić o honorze i jednocześnie traktować własną pobratymczynię jak śmiecia tylko dlatego, że ma inny kolor futra?
Chyba wyglądało na to, że sam jego sposób wypowiedzi brzmiał jak monolog. Nawet nie wiedział, że ktoś go słyszał. Postanowiła mu jednak nie przeszkadzać w rozmowie ze sobą, bo mogła się dowiedzieć czegoś więcej. Schowała się za kamieniem blisko granicy, bo przypomniała sobie, że przecież stojąc na widoku kota, nie było trudno się domyślić, że prędzej czy później cię zauważy.
— I co ja mam niby zrobić? — nieznajomy zapytał sam siebie. — Mam udawać, że niczego nie widzę? Że nie słyszę, jak o niej mówią? Że moje rodzeństwo i ja powinniśmy być wdzięczni za samo to, że pozwalają nam tutaj mieszkać?
— I co ja mam niby zrobić? — nieznajomy zapytał sam siebie. — Mam udawać, że niczego nie widzę? Że nie słyszę, jak o niej mówią? Że moje rodzeństwo i ja powinniśmy być wdzięczni za samo to, że pozwalają nam tutaj mieszkać?
Z jego tonu można było wyczytać, że głos mu lekko drgał. Czy powinna może sobie iść, skoro nic już nie mówił? Głupio jej było być świadkiem tego, że jakiś Nocniak płakał przy granicy. Kotka wyszła ostrożnie zza kamienia i ostatni raz spojrzała na burasa. Akurat miała wspaniałe szczęście, że wiatr zawiał jej zapachem w stronę Nocniaka, a on szybko obrócił głowę w jej stronę, widząc jej obecność. Nie sądziła, że tak wspaniale się maskowała, że od razu kot ją wyczuje. Dobrze, że nie było tu jakichś świadków.
— Długo tu jesteś? — zapytał, starając się, by brzmieć zwyczajnie, co tak mu średnio wychodziło. Było to słychać po nim i widać. Ogon mu tak drgał, że skupił jej uwagę. Kocur milczał, patrząc na nią jak na ducha. — I… ile słyszałaś? — wydusił z siebie to pytanie, chyba chcąc się upewnić czy na pewno nic nie słyszała. Przestała patrzyć na ogon, przenosząc wzrok na ziemię, czując się niezręcznie, następnie po dłuższym czasie spojrzała mu w oczy.
— Chyba dość sporo jak na pierwszy raz — odparła, patrząc na Nocniaka, a jego ogon wdał się w większe podrygiwanie, niż chwilę temu. — To brzmi okropnie. Kogoś tak traktować tylko dlatego, że ma inny kolor futra, na który nie ma wpływu. Czy jest to związane jakoś z jakąś inną wiarą? Bo Klan Gwiazdy traktuje wszystkich tak samo, niezależnie jaki mają futra czy kim ogólnie są — miauknęła. Słyszała kilka razy o kodeksie wojownika od Różeńcowego Serca i nigdy nie było mówione, żeby trzeba było potępiać inne koty za umaszczenie.
Buras pokręcił głową, wyraźnie poruszony jej słowami.
— Nie chodzi o gwiezdnych, tylko o to, jak niektórzy interpretują ich opowieści. Mandarynkowa Gwiazda i jej zwolennicy wmówili sobie, że czekoladowe koty są gorsze. A przecież to bzdura! — fuknął, nerwowo poruszając ogonem. — Nie wiem, jak można wierzyć, że kolor futra mówi cokolwiek o tym, jaki ktoś jest. — Spojrzał na kotkę nieco łagodniej, po chwili dodając:
— Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy myślą tak samo. Szkoda tylko, że w moim klanie tak trudno na takich trafić. Jestem Umykająca Łapa, z Klanu Nocy, a ty?
— Długo tu jesteś? — zapytał, starając się, by brzmieć zwyczajnie, co tak mu średnio wychodziło. Było to słychać po nim i widać. Ogon mu tak drgał, że skupił jej uwagę. Kocur milczał, patrząc na nią jak na ducha. — I… ile słyszałaś? — wydusił z siebie to pytanie, chyba chcąc się upewnić czy na pewno nic nie słyszała. Przestała patrzyć na ogon, przenosząc wzrok na ziemię, czując się niezręcznie, następnie po dłuższym czasie spojrzała mu w oczy.
— Chyba dość sporo jak na pierwszy raz — odparła, patrząc na Nocniaka, a jego ogon wdał się w większe podrygiwanie, niż chwilę temu. — To brzmi okropnie. Kogoś tak traktować tylko dlatego, że ma inny kolor futra, na który nie ma wpływu. Czy jest to związane jakoś z jakąś inną wiarą? Bo Klan Gwiazdy traktuje wszystkich tak samo, niezależnie jaki mają futra czy kim ogólnie są — miauknęła. Słyszała kilka razy o kodeksie wojownika od Różeńcowego Serca i nigdy nie było mówione, żeby trzeba było potępiać inne koty za umaszczenie.
Buras pokręcił głową, wyraźnie poruszony jej słowami.
— Nie chodzi o gwiezdnych, tylko o to, jak niektórzy interpretują ich opowieści. Mandarynkowa Gwiazda i jej zwolennicy wmówili sobie, że czekoladowe koty są gorsze. A przecież to bzdura! — fuknął, nerwowo poruszając ogonem. — Nie wiem, jak można wierzyć, że kolor futra mówi cokolwiek o tym, jaki ktoś jest. — Spojrzał na kotkę nieco łagodniej, po chwili dodając:
— Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy myślą tak samo. Szkoda tylko, że w moim klanie tak trudno na takich trafić. Jestem Umykająca Łapa, z Klanu Nocy, a ty?
Słysząc, że ta nienawiść wobec kotów o innym kolorze nie była spowodowana lub związana z wiarą, wywołało to u niej na początku ulgę, ale po usłyszeniu prawdziwego powodu już nie była taka spokojna. Chwilę milczała, nie wiedząc, co powiedzieć, a z każdym kolejnym uderzeniem serca to milczenie zdawało się coraz dłuższe.
— Brak mi słów na to, aż zaniemówiłam. Przywódca nie powinien nadużywać swojej władzy i odbierać komuś godność z powodu własnych uprzedzeń.
— Brak mi słów na to, aż zaniemówiłam. Przywódca nie powinien nadużywać swojej władzy i odbierać komuś godność z powodu własnych uprzedzeń.
Niby tak myślała, ale co można było z tym zrobić? Była tylko uczennicą Klanu Klifu, a Lśniąca Gwiazda raczej nie przejąłby się czymś takim. Miał na głowie swój klan i jego problemy, a więc kolejny... to by było za dużo.
— Gdyby Klan Klifu nienawidziłby czekoladowych kotów, to byś pewnie mnie nie zobaczył tutaj — zażartowała sobie. — Jestem Zanurzona Łapa, a mój klan to już znasz. A oprócz tego zabobonu z czekoladowymi kotami, macie coś jeszcze absurdalnego? — spytała Umykającej Łapy.
— Gdyby Klan Klifu nienawidziłby czekoladowych kotów, to byś pewnie mnie nie zobaczył tutaj — zażartowała sobie. — Jestem Zanurzona Łapa, a mój klan to już znasz. A oprócz tego zabobonu z czekoladowymi kotami, macie coś jeszcze absurdalnego? — spytała Umykającej Łapy.
Kocur zastanowił się przez chwilę, po czym jego pyszczek się rozjaśnił.
— Mamy na przykład dość dziwne wierzenia związane z wodą. Podobno jest ona łącznikiem między nami a Klanem Gwiazdy, bo odbija się w niej Srebrna Skórka. Nasi przywódcy i medycy mogą nawet rozmawiać ze zmarłymi, dotykając tafli Sadzawki Klanu Gwiazdy! — wyjaśnił z ożywieniem, po czym przekrzywił łeb. — Niektórzy przez to uważają, że jesteśmy bliżej gwiezdnych niż inne klany. Trochę zarozumiałe, jeśli mnie pytasz — zaśmiał się cicho, po czym dodał z rozbawieniem:
— A kociętom opowiada się, że przynoszą je ptaki! Podobno te o ciemnym futerku przynoszą bociany, a czekoladowe… wróble. Chyba nie muszę mówić, że ta bajka też mi się nie podoba.
— Mamy na przykład dość dziwne wierzenia związane z wodą. Podobno jest ona łącznikiem między nami a Klanem Gwiazdy, bo odbija się w niej Srebrna Skórka. Nasi przywódcy i medycy mogą nawet rozmawiać ze zmarłymi, dotykając tafli Sadzawki Klanu Gwiazdy! — wyjaśnił z ożywieniem, po czym przekrzywił łeb. — Niektórzy przez to uważają, że jesteśmy bliżej gwiezdnych niż inne klany. Trochę zarozumiałe, jeśli mnie pytasz — zaśmiał się cicho, po czym dodał z rozbawieniem:
— A kociętom opowiada się, że przynoszą je ptaki! Podobno te o ciemnym futerku przynoszą bociany, a czekoladowe… wróble. Chyba nie muszę mówić, że ta bajka też mi się nie podoba.
Spodziewała się kolejnych głupot o czekoladowych kotach. Pierwsza ciekawostka o odbiciu wody, gdzie można było rozmawiać z Klanem Gwiazdy brzmiała niezwykle.
— Brzmi to tak trochę mistycznie. Klan Klifu jest blisko morza, więc może też jesteśmy bliżej Klanu Gwiazdy. — Spojrzała na niebieską wodę, która sięgała hen daleko od wszystkiego. Ciekawe gdzie niby mógł znajdować się jej koniec? Może właśnie tam, gdzie Klan Gwiazdy?
— Nie widziałam nigdy wróbla. Jak już z ptaków blisko morza, to widziałam drobne mewy lub inne ptaszyska. Jak one mniej więcej wyglądają? — Nie mieli dużo mew, ale jakieś się od czasu do czasu pojawiały. Nie zdarzały się na ich terenach często ptaki innych gatunków, chyba że umknęły wcześniej jej uwadze. Do tej pory słyszała jedynie o morskich zwierzętach i ptakach zamieszkujących plaże. Po chwili dodała:
— Ciekawe te wasze wierzenia do urozmaicenia życia, choć szkoda, że niektórym w zły sposób. My też mamy ciekawe rzeczy związane z naszym klanem, więc u nas nawet nie tak nudno.
— Nie widziałam nigdy wróbla. Jak już z ptaków blisko morza, to widziałam drobne mewy lub inne ptaszyska. Jak one mniej więcej wyglądają? — Nie mieli dużo mew, ale jakieś się od czasu do czasu pojawiały. Nie zdarzały się na ich terenach często ptaki innych gatunków, chyba że umknęły wcześniej jej uwadze. Do tej pory słyszała jedynie o morskich zwierzętach i ptakach zamieszkujących plaże. Po chwili dodała:
— Ciekawe te wasze wierzenia do urozmaicenia życia, choć szkoda, że niektórym w zły sposób. My też mamy ciekawe rzeczy związane z naszym klanem, więc u nas nawet nie tak nudno.
<Umykająca Łapo?>
[1055 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz