BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leśne Futro x Mroczny Omen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leśne Futro x Mroczny Omen. Pokaż wszystkie posty

03 kwietnia 2022

Od Mrocznego Omenu CD. Leśnego Futra

 *Skip*

Mroczny Omen wstał z legowiska i przeciągnął się, czując, jak jego kości zgrzytają. Dzień był ponury, więc wprawił go w leniwy nastrój. A leniwość nie była do niego podobna.
Z każdym uderzeniem serca coraz więcej kotów wychodziło z legowisk. W tym jego siostra. Pozostałe przy życiu rodzeństwo uważał za słabe i szczerze to za nimi nie przepadał. Nawet nie wiedział, czy byli jakkolwiek spokrewnieni, bo nie znali swoich rodziców. Ale miał nadzieję, że nie. Nie chciał mieć z nimi nic wspólnego.
Właściwie rzadko kiedy z nimi rozmawiał. Wolał otaczać się innymi kotami. Chociaż czasami miał ochotę spędzić z nimi trochę czasu by przekonać się, czy faktycznie są tak głupi, jak myślał, czy może jednak źle ich ocenił, a mogą być czymś więcej niż pasożytami. 
Jednak nie spieszyło mu się wierzyć, że Leśne Futro była godną wojowniczką. Ją akurat znał dobrze. Może i najlepiej spośród ich wszystkich. Przynajmniej można było obdarzać ją sarkastycznymi komentarzami i i tak nie zrozumiałaby aluzji. 
Jego wzrok spoczął na miejscu, w którym zniknęła Leśne Futro. Wychodząc z komory zobaczył Gepardzią Cętkę. Skinął w jego kierunku głową.
— Wiesz, gdzie poszła moja siostra?
— Leśne Futro? Nie wiem. Szła w kierunku żłobka.
Van kiwnął głową. Przynajmniej on nie był ślepy i wiedział co się wokół dzieje. Chociaż i tak nie lubił Gepardziej Cętki. Właściwie jak większości Wilczaków. 
Ruszył w kierunku jaskinnej komory, w której mieściły się karmicielki i ich kocięta. Zobaczył tam Leśne Futro. Ale na świętych Bogów, nie samą. Obok niej stała Mała Róża i mówiła coś do Sennego Pysku. Przewrócił dyskretnie oczami. Leśne Futro nie dość, że sama była głupia, to jeszcze zadawała się z kolejnymi idiotami. 
— Witaj, siostro. — mruknął w jej stronę zimnym głosem. Miał nadzieję, że Mała nie zacznie się na niego drzeć. Nie miał ochoty na rozmowę z nią. Do niej i tak nic nigdy nie mogło dotrzeć. Nie była dobrą kandydatką do inteligentnych rozmów. Zwłaszcza z kocurami.

<Leśne Futro?>

21 lutego 2022

Od Leśnego Futra CD Mrocznego Omenu

- Gratulacje, Leśne Futro - powiedział Mroczny Omen po ceremonii.
Zachowywał się trochę jakby mu się nie podobało to że została wojowniczką, kotka spojrzała się w jego zimne oczy, a on w jej, Leśne Futro poczuła jak ciarki jej przechodzą po całej skórze, od nosa aż po czubek ogona. Nic nie mówiąc odeszła od brata, co go trochę zirytowało. Tortie nie miała ochoty na żadne rozmowy które mogły zepsuć jej ten dzień.
*** 

Kotka leżała w legowisku wojowników, minęło pare dni od ceremonii a Leśne Futro już miała ucznia, lecz nie tylko ona Mroczny Omen oraz Mała Róża także dostali swoich uczniów. Czekoladowa poszła po Żonkilową Łapę.
Żonkilowa Łapo, chodź pokaże ci gdzie teraz polujemy. - miaukneła szylkretowa do uczennicy a ta się na nią spojrzała swoimi zielonymi oczami i podeszła do niej.
- A pokażesz mi jak się poluje? - zapytała podekscytowana kotka.
Słysząc to Tortie przypomniała sobie swój pierwszy trening, pamietała ze była wtedy bardzo podekscytowana chociaż nie chciała się rozstawać z rodzeństwem. 
*** 
 
Słońce było już nisko, kotki wracały już do obozu, Żonkilowa Łapa to naprawdę przyjazna kotka, chyba bardzo lubi się uczyć. Co prawda uczennicy nic nie udało się złapać ale czekoladowa nie oczekiwała tego od niej, na szczęście tortie złapała wiewiórkę. 
Czekoladowa podeszła do stosu zwierzyny i odłożyła rude zwierzątko, wypluwając przy tym kępki pomarańczowego futra.
- Żonkilowa Łapo, idź sprawdzić czy karmicielki i kociaki dostały już jeść, jeśli nie to zanieś im coś, a jeśli tak to leć już spać, jutro mamy iść na zapolować, klan potrzebuje zwierzyny.
Kotka tylko przytaknęła i potruchtała do tymczasowego żłobka. A szylkretka poszła do Małej Róży aby z nią porozmawiać.

<Omenie?>

11 lutego 2022

Od Mrocznego Omenu CD. Leśnej Łapy (Leśnego Futra)

 Popatrzył się z odrazą na kotkę wracającą z treningu. 
Była jak niewidoczna szrama na jego ciele. Nie chciał mieć z nią nic wspólnego, jednak czy tego chciał, czy nie, byli rodzeństwem, więc byli także ze sobą kojarzeni.

***
— Mroczny Omenie — zawołał go któregoś poranka Jastrzębia Gwiazda, gdy van akurat wstawał ze snu. — Nasi medycy skarżyli się na brak ziół. Są one równie cenne niczym piszczki. Mamy dużo rannych, więc idź z Deszczową Chmurą, asekuruj go i przynieście zioła.
Czarny van kiwnął łebkiem.
— Tak, Jastrzębia Gwiazdo.
Wojownik od razu udał się do Deszczowej Chmury, który wyglądał na zakłopotanego. Obok niego minął Senny Pysk, która chciała od Deszcza jakieś zioła na ból głowy. Słyszał, że niedawno oberwała gałęzią. Medyk próbował uświadomić jej, że ich brakuje.
— Naprawdę nic nie ma, przykro mi, Senny Pysku.
Wojowniczka zjeżyła futro. 
— Jak my mamy przeżyć bez ziół? — warknęła.
Mroczny Omen wyminął ją i skinął głową w kierunku medyka.
— Jastrzębia Gwiazda zlecił mi asekurację. Mamy wybrać się po zioła, będę cię chronić. — miauknął.
— W końcu — mruknęła cicho Senna i odeszła, choć jej ogon bił niemiłosiernie. 

Jak zrobić mieli, tak zrobili. Gdy słońce weszło trochę wyżej, medyk i wojownik wyruszyli w drogę. Gdy doszli do lasu, rozległo się charakterystyczne chrumkanie. Mroczny Omen przysiadł instynktownie, a Deszczowa Chmura powtórzył ten ruch. Kocury skradały się, starając się ominąć bestię, jednak ta mimo wszystko ich usłyszała. Stworzenie podniosło masywny łeb i zaczęło biec w ich stronę. Na szczęście, dzik spudłował, co dało kocurom szansę na ucieczkę. Powiodło się; udało im się uciec przed bestią.
Gdy szli przez zadeptane tereny, Mroczny Omen ciągle zachowywał czujność. Jego ogon na wysoko uniesiony, a pysk otwarty, by lepiej wchłaniać zapachy.
Dostrzegli kupkę rozrzuconych piórek. Białoczarny powąchał je i przegrzebał pazurem.
— Nie wyglądają mi na pułapkę. — miauknął.
Medyk nachylił się nad zwitką ptasich piór i pokiwał głową.
— Przydadzą się do budowy legowisk.

Niestety w dalszej podróży nie udało im się odnaleźć ziół. Mroczny Omen był zirytowany tym faktem, jednak nic nie mówił. Nie miał w zwyczaju narzekać.
Gdy wrócili z pyskami wypełnionymi wyłącznie znalezionymi piórami, Jastrzębia Gwiazda skinął w ich stronę.
— I co? Udało wam się? Nie? No nic. Może inny śmiałek sobie poradzi lepiej z tym zadaniem. Oby tylko nikt przez to nie ucierpiał.
Mroczny Omen kiwnął głową w kierunku lidera i ruszył w stronę Irgowego Nektaru i Sosnowej Igły, by podarować królowym pióra, które zdobyli. 
— Witaj, Mroczny Omenie — słodki, niewinny głos Irgi powitał go od razu, gdy do nich podszedł. Zauważył, jak Sosna dyskretnie przewraca oczami. — Co to?
— Asekurowałem Deszczową Chmurę na polecenie Jastrzębiej Gwiazdy. Znaleźliśmy stertę piór. — miauknął. — Można ich użyć do ocieplenia legowisk; waszych i kociąt.
— Dziękujemy, Mroczny Omenie — Irgowy Nektar mówiła do niego przesłodzonym głosem. Na moment położyła na jego łapie swoją łapę i popatrzyła mu w oczy.  —  Z takimi wojownikami Klan Wilka na pewno sobie poradzi. A kociętom będzie ciepło.
— Nam będzie ciepło — prychnęła Sosnowa Igła.
Błękitnooki odwrócił się bez słowa, z chłodnym wyrazem pyska, pozostawiając królowe same.
Tym razem nie towarzyszyła im Różana Słodycz. Została zabita, gdy wynosili się ze starego obozu. 



* * *

Klan Wilka ostro ucierpiał. Mieszkali teraz w grocie, chroniąc się przed Dwunożnymi i dzikami. I w tym właśnie czasie została mianowana jego siostra, Leśna Łapa. Kocur siedział wyprostowany na jej ceremonii. Na jego pustym, obojętnym pysku można było ledwo dostrzec niewyraźny błysk pogardy. 
Gdy ceremonia dobiegła końca, a wykończeni klanowicze zaczęli skandować jej imię, Mroczny Omen podszedł do niej melodyjnym krokiem. Ją niestety nie spotkało to, co Kuriozalną Łapę... Było mu przykro, że siostra nie została stratowana przez dziki. Lecz musiał pogodzić się z faktem, że wciąż żyła. 
Jedyne, co czuł w stosunku do kotki, to pogardę i wyższość. Gardził jej charakterem, gardził jej osobą. Gardził wszystkim, co jej dotyczyło.
Van skierował się do swojej siostry i okrążył ją, ostentacyjnie dotykając koniuszkiem ogona jej brody.
— Gratulacje, Leśne Futro — miauknął chłodno, wbijając wzrok w jej oczy. 
Ciekawił się, czy zauważy nutę drwiny w jego głosie. 

<Leśne Futro?>


19 stycznia 2022

Od Leśnej Łapy CD Mrocznej Łapy

Kotka beztrosko biegała z rodzeństwem po terenie klanu wilka, jej łapy uderzały w miękka ściółkę. Poczuła jakiś dotyk na boku i otworzyła oczy, była dość zdenerwowana ze ktoś ja obudził z jej snu. Tortie rozglądała się nerwowo po bokach żeby sprawdzić kto to taki był, okazało się ze był to Mroczna Łapa, zdenerwowany wyraz pyszczka od razu złagodniał.
- Cześć, bracie - miauknęła wesoło kotka, lecz brat ją ignorował, jej spojrzenie przyjechało po kotach i zatrzymało się na idącym w jej stronę Makowym Ziarnie.
Uczennica od razu wstała na nogi przez co zakręciło jej się w głowie, poczuła, że jej łapy są jak z galarety, na szczęście po chwili wszystko ustało.
- Chodź, Leśna Łapo - powiedzieli spokojnie Makowe Ziarno. 
Leśna Łapa potruchtała za mentorem.
- Makowe Ziarno? Co będziemy dzisiaj robić? - zapytała się podekscytowana kotka.
- Hmm… może nauczymy cię chodzić po drzewach.
- Serio? - Leśna Łapa zapytała bardzo szczęśliwa.
- Serio. 

***

Leśna Łapa patrzyła się na wysoką gałąź na której był mentor, już wcześniej była z Makowym ziarnem na nauce wspinania się na drzewa.
- Wejdziesz tutaj? - zapytał ze spokojem niebieskooki.
- Oczywiście, że wejdę - prychnęła czekoladowa po czym wbiła pazury w korę i zaczęła się wspinać coraz wyżej, kotka była już na tej samej gałęzi co mentor.
- Bardzo dobrze Leśna Łapo - powiedział mentor.
- Wejdę na tą wyżej!- miauknęła tortie i od razu zaczęła się wspinać.
- Leśna Łapo! Tamta gałąź nie utrzyma twojego ciężaru! - dymny kot szybko miauknął, lecz było już za późno, kotka stała już na kolejnej gałęzi.
Czekoladowa spojrzała na swoje łapy i na gałąź pod nimi, nagle usłyszała ze cienka gałąź zaczyna pękać, Leśna Łapa krzyknęła kiedy poczuła ze zaczyna spadać, lecz coś ją złapało za skore na karku. Mentor wciągnął kotkę na bezpieczne miejsce, serce tortie zaczęło się uspokajać a oddech zwalniać.
- Dziękuje Makowe Ziarno! Przepraszam że Cię nie posłuchałam! Już nie będę! Obiecuje! - z żalem mówiła szylkretka.
- No, już cicho, bo całą zwierzynę wypłoszysz, nic się nie stało - miauknął spokojnie mentor.
Leśna Łapa z łzami w oczach spojrzała się na Makowe Ziarno, po czym je przytuliła, nagle się odsunęła.
- Przepraszam… - uczennica spojrzała się winna na swoje łapy.
Mentor się tylko uśmiechnął.

***

Dwa koty wracały już do obozu, Leśna Łapa nadal czuła się winna, ogon ciągnęła po ziemi.
- Leśna Łapo, już mówiliśmy że nic się nie stało - miauknęli Makowe Ziarno, najwyraźniej próbując pocieszyć kotkę.
- Wiem… - Tortie nie miała ochoty na żadne rozmowy.


<Mroczna łapo? :v>

17 stycznia 2022

Od Mrocznej Łapy CD Leśnej Łapy

 Van jeszcze niedawno pożywił się martwym drozdem. Ptasie mięso było smaczne. Cięższe do zdobycia. Definitywnie mu to pasowało. Nierzadko miał okazję polować na ptaki, podobnie jak inni klanowicze, więc taka zwierzyna na stercie nie była niczym dziwnym, a mimo to lubił na nie polować, wiedząc, że są większym wyzwaniem, niż głupia mysz, która nie zdoła daleko uciec przed kocimi szponami.
Akurat, gdy o tym myślał, dostrzegł wracającą z obozu siostrę. Kątem niebieskiego oka spostrzegł jej nieznaczny uśmiech, ukryty myszą tkwiącą w jej pysku.
Kolejna milutka duszyczka, która oczekiwała miłości od swojego rodzeństwa. Najwidoczniej czekał ją zawód.
Uniósł brew, stykając się z nią spojrzeniem. Na jej pysku po czasie zagościł wyraz zażenowania, gdy do uczennicy dotarło, że van nie był skłonny do odwzajemnienia jej serdeczności. 
Uchylił łeb, gdy jego spojrzenie natrafiło na Makowe ziarno. Mentor zamienił ze swoją uczennicą parę słów, zanim jego łapy szybkim krokiem potruchtały w stronę znajomych. Kocur skinął głową siostrze, gdy pozostali sami.
- witaj, siostrzyczko - miauknął. - jak poszedł trening?
Nie ukrywał ironii w swoim głosie. Jednak zachwycona Leśna Łapa zdawała się nie zwracać uwagi na ton wypowiadanych przez niego słów.
- było świetnie. Muszę ci opowiedzieć, co mówił mi Makowe Ziarno. - Jej łapy posunęły się do przodu, gdy usiadła przy jednym z krzaków, a ogon zawirował w powietrzu, zapraszając go do siebie. Czarnopyski zaśmiał się taktownie i z życzliwością, gdy zobaczył nachalne spojrzenie siostry.
- już jadłem - obwieścił. - idę do legowiska.
Zignorował zawód w spojrzeniu Leśnej Łapy.  Mówiąc szczerze, gdzieś miał ślęczenie z nią i słuchanie jej optymistycznych gadek na temat treningu. Dziękował w duchu, że sytuacja pozwoliła mu dobrze uzasadnić swój brak chęci do jedzenia razem z nią.
Gdy wszedł do środka, mieszanina zapachów zderzyła się z jego nozdrzami. Usiadł na swoim legowisku, czyszcząc futro na łapie. Zastrzygł chwilowo uszami, gdy usłyszał, jak  Mała Łapa znowu jęczy coś pod nosem, zirytowana innymi mieszkańcami legowiska uczniów.
 Nie chciał wnikać w to, co ją znowu tak poddenerwowało. Jej złość nie była niczym nowym. Mógł tylko stwierdzić, że cieszył się, że nie był na miejscu jej mentora.

***
Ranek zawitał spokojnie tego dnia. Parka pierzastych słowików zaczęła krzyczeć na gałęzi odległego drzewa, budząc większość kotów od snu. Van przeciągnął się, pozwalając, by jego wąsy zadrżały, napełnione kolejną energią do dzisiejszego świtu. Był przygotowany na trening z Jastrzębią Gwiazdą. A przede wszystkim, ciekawy.
Rozejrzał się za siebie, dostrzegając Leśną Łapę. Jej ogon drgał, a boki unosiły się we śnie. Kotka zdawała się tkwić we własnym świecie, wciąż nie przyjmując do świadomości, że słońce uniosło się już wystarczająco, by oświetlić wszystkie klany. A co za tym idzie, uczniowie powinni być już na nogach, oczekując swoich mentorów. 
Mroczna Łapa odsunął się lekko, obrzydzony siostrą. Jego ogon dotknął jej boku jak od niechcenia, zmuszając ją do pobudki.

<Leśna Łapo?>

10 stycznia 2022

Od Leśnej Łapy CD Mrocznej Łapy

Kotka patrzyła się na brata, cieszyła się że w końcu może się pogadać z Mroczną łapą. Tęskniła za żłobkiem mogli wtedy spędzać prawie cały czas razem chociaż w tedy tego nie potrafiła docenić.
- Wiesz co Ome…Mroczna Łapo - kotka szybko się poprawiła - już jest dość późno pójdę spać, rano idę trening z makowym ziarnem. polizała brata czule po policzku po czym szybko odbiegła śmiejąc się pod nosem. 
     Leśna łapa już leżała w ciepłym legowisku jasny księżyc rozświetlał ciemne niebo.
- Jak pięknie - szepnęła kotka do siebie po czym bez problemów zasnęła.
     Ciepłe promienie słońca przedostały się do legowiska uczniów budząc przy tym młode koty, tortie otworzyła swoje zaspane pomarańczowe ślepia, przeciągnęła się i ziewnęła. 
Ujrzała czyszcząca się Makowe ziarno, bez wahania podbiegła do mentora.
- Co będziemy dzisiaj robić? - zapytała z entuzjazmem Leśna Łapa.
- Hmmm… może zapolujemy albo pokaże ci jakieś techniki walki - miauknął dymny kot.
- Nie mogę się doczekać! - miauknęła z entuzjazmem kotka po chwili się uspokoiła żeby nie wyglądać jak kociak tylko jak uczeń. Dwa koty wyszły z obozu.
     Uczennica przykucnęła do pozycji myśliwskiej, wzrok miała skupiony na małej myszy siedzącej pomiędzy liśćmi, kotka stąpała delikatnie ku zwierzynie. Kiedy była już na odległość ogona, odbiła się mocno tylnymi łapami a przy ładowaniu złapała mysz w łapy.
Patrzyła się w oczy jeszcze żywej ofierze, małe oczka przepełnione były strachem i cierpieniem, Leśna łapa jednym szybkim ruchem złamała jej kręgosłup.
- Czy inne koty tez będę musiała zabijać jak te myszy?- zapytała się w myślach.
- Niezła zdobycz - powiedział mentor, uczennica aż podskoczyła, była tak zamyślona ze nie usłyszała kroków.
Zakopała swoją zwierzynę i poszła nauczyć się technik walk.
Słońce było już nisko, mentor i uczeń wracali ze zwierzyną, Leśna łapa wchodząc do obozu zauważyła Mroczną Łapę, spojrzała się na niego i próbowała się uśmiechnąć z myszą w pysku.

<Braciszku?>

01 stycznia 2022

Od Mrocznej Łapy CD Leśnej Łapy

 W klanie panowało coś w stylu nerwowej atmosfery. Co prawda, nie było aż tak dużo morderczych spojrzeń, ale widać było, że ostatnia sytuacja sprawiła, że dużo kotów chodziło z napiętymi mięśniami.
Ostatnio został zamordowany Dębowa Pierś.
Mroczna Łapa musiał przyznać, że nie znał kota, i nie był on jakoś szczególnie przydatny, więc nie miał czym się martwić. Obserwował wszystko w ciszy, bo nic innego właściwie nie mógł robić. 
Zarówno w momencie, gdy zdesperowany Gepardzia Cętka wycelował ostre, oskarżycielskie spojrzenie w Sosnową Igłę, jak i teraz - Mroczna Łapa tkwił niewzruszony, z takim stanem psychicznym, jak wcześniej. Nie miał w zwyczaju przywiązywać się do miejsc, a przynajmniej w jego przypadku było to dość trudne. Albo wkrótce w Klanie Wilka wszyscy się pozabijają, albo będzie się tu żyło dobrze. Nie miał nic do stracenia.
Było popołudnie, chociaż słońce zaczęło już powoli zachodzić, ukazując pierwsze skrawki ciemnego nieba. Kocur spojrzał się w stronę legowiska uczniów, gdzie Mała Łapa znowu konfrontowała się z jakimś kocurem. Cóż, to nie było nic nowego. Zastanawiał się, jak kotka chciała zdobyć dla siebie te swoje poszanowanie, o którym mówiła, gdy ostatnio z nią rozmawiał, gdy jedyne co robiła, to oskarżała każdego kocura o byle myśl, która jej wpadła do głowy. Był do niej pogardliwie nastawiony, ale nic poza tym. Zwykły kot, jakich tu wiele. Klan Wilka był bardzo różnorodny, zarówno ze względów płci, wieku, charakteru czy przekonań.
Ale była też inna grupka, znacznie ciekawsza, ale dalej typowa. Grupka, z którą tutaj przybył. Kuriozalna Łapa, Leśna Łapa, Oszroniona Łapa i Nocna Łapa. Nie rozmawiał z nimi, gdy nie było takiej potrzeby, bo zwyczajnie nie miał po co. Jedyny kot, który z tej gromady był nieco bardziej inteligentny, to Szron - choć van wciąż dziwił się, że potrafił on tak zdradzać własne emocje. To było głupie. Pokazywało się, że ci na czymś zależy, co również mogłoby być wykorzystane przez innych jako czuły punkt. 
Mroczna Łapa jadł zwierzynę, gdy podeszła do niego Leśna Łapa.
Kocur ani drgnął, nie obejrzał się nawet na siostrę. Jadł z taktem, kawałek po kawałku.
- Cześć, Omen - Miauknęła do niego cicho. - Wszystko u ciebie w porządku? To, co się ostatnio stało, było straszne.
Mroczna Łapa wręcz czuł w środku swój pogardliwy śmiech, jednak zdusił go wewnątrz.
- Co miałoby być u mnie źle, Leśna Łapo? - Odparł obojętnie. - Znasz ich?
- Co?
- Znasz ich? - Powtórzył. - spędzałaś dużo czasu z Dębową Piersią?
- Nie - Mruknęła szylkretka.
- Więc przejmowanie się jest zbędne - Stwierdził van. - To faktycznie tragedia. Naprawdę rozumiem Gepardzią Cętkę i jego oskarżenie, że to Sosnowa Igła dopuściła się tej obrzydliwej, plugawej rzeczy. W końcu koty są w stanie zrobić wszystko, gdy są zdesperowane. Ale martwiąc się, pogarszasz tylko własne samopoczucie.
Starał się brzmieć, jakby faktycznie pocieszał siostrę, a jego głos, który potrafił być delikatny, momentami to ułatwiał. W rzeczywistości ta śmierć nie wywołała na nim żadnego wrażenia. Nawet ich nie znał. Nie był w żaden sposób przywiązany ani do Dębowej Piersi, ani do żadnej innej osoby, która była w to wmieszana. Sprawienie u Leśnej Łapy uczucia, że Mroczna Łapa uważa to zabójstwo za plugawe, nie było ciężkim zadaniem, jeśli chodzi o samą dyskusję. Leśna Łapa była przesłodzenie miła i troskliwa, przez co często troszczyła się o innych bardziej, niż o siebie samą. I to chyba najgłupsza rzecz, jaką ktoś może zrobić, według przekonań czarno-białego kocurka. Ale to jej strata. Nie chciał się w to mieszać.

<Lasek?>