BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mysi Wąs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mysi Wąs. Pokaż wszystkie posty

09 maja 2016

Od Mysiowąsej C.D Kryztałowa Łapa

Od początku ją obserwowała, bezszelestnie skakała tuż za nią po drzewach, obserwując jej poczynania. Jej córka radziła sobie doskonale jak na pierwsze polowanie w życiu...drugie, jeśli liczyć próbę złapania ogona Myszy w młodości.
Dobrze. Cholernie dobrze. Młody zając i kruk, świetna zdobycz jak na tak młodą i drobną terminatorkę jaką była Kryształowa.
Szylkretka wydała z siebie pomruk aprobaty, machnęła koniuszkiem ogona i zeskoczyła z drzewa, bezszelestnie lądując na wszystkich czterech łapach, bez spłoszenia muchy czy tknięcia jakiegokolwiek listka. Stanęła tuż za młodą lisiczką.
- Doskonale. - Mruknęła, nie kryjąc dumy.  - Bardzo ładnie uporałaś się z królikiem. Szybko go dogoniłaś i uśmierciłaś jednym ugryzieniem w szyje. To najskuteczniejszy sposób. Zawsze celuj w grzbiet, spróbuj zacisnąć szczęki na karku i go złamać, lub przewrócić ofiarę i rozerwać gardło albo zadać rany na brzuchu. Jeśli zacznie uciekać, łap za tylne nogi, wtedy nie będzie miał jak zwiać. Akcja z krukiem też mi się podobała. Złapałaś go za nogę, nie mógł się wzbić wyżej, potem uderzyłaś skrzydło żeby spadł na ziemię i szybko to zakończyłaś, wbijając mu pazury prosto w serce. - Podsumowała Mysiowąsa. Gdy skończyła, przyjrzała się uchu terminatorki. - Pokaż to ucho.
Nie czekając na jej pozwolenie, przybliżyła pyszczek do rozerwanego na koniuszku ucha i polizała lekko krwawiące rozdarcie.
- Masz powód do dumy, prawdziwa bitewna blizna. - Rzekła z uśmiechem zielonooka i ponownie wróciła na drzewo. - Zakop tego kruka, podziękuj Gwiezdnym za życie swoich ofiar i idź jeszcze coś złap.


Krysta? .3.

05 maja 2016

Od Mysiowąsej C.D Kryształowa Łapa

Musiała. Zbyt ważne.
Po prostu musiała, musiała pogadać z tym zaszczanym mysim móżdżkiem który był ojcem jej kociąt. Jej mądrych, - w przeciwieństwie do niego - wspaniałych, cudownych kociąt. Tak też o bladym świcie wyszła ze swej mysiej norki i ruszyła na granicę z Klanem Klifu, mając nadzieje, że tam spotka Szarego Płomienia.
No ale oczywiście popielicy jednej nie było. Czekała kilka minut - nie było go. No trudno. Żeby nie było że nic nie robiła zaznaczyła granicę. I szafa gra.
Siedziała jeszcze chwilę, ale w końcu się poddała. Gdy wróciła już w samo centrum terytorium, wyjrzało słońce. I bardzo fajnie, cieplutko...dla odmiany.
Nagle usłyszała w pobliskich krzakach szelest. Instynktownie przykucnęła niemalże płasko i zaczęła powoli iść w stronę dźwięku. Ktoś polował. Jak się okazało, nie ktoś, tylko jej lisio podobnie ubarwioną córunia, Kryształowa Łapa. Skradała się powolutku w stronę wróbelka, który nic sobie nie robił z jej obecności, jakby w ogóle jej nie zauważał. Niestety, tylną łapą ruda potrąciła kamyczek, który łupnął o ziemie, co spłoszyło ptaszka. Szelest, trzepot skrzydeł, kolejny szelest...i chaps, brązowe maleństwo zwisało z pyszczka Kryształowej. Bardzo ładnie.
- Ładny chwyt. - Pochwaliła córkę, wyłaniając się z krzaków i stając tuż za nią. - Ogon trzymaj niżej, ale nie za nisko, ciężar ciała na tylne łapy, stawiaj delikatniejsze kroki. Uważaj na podłoże, każdy najdrobniejszy szelest może cię zdradzić. Zawsze stawaj tak, żeby wiatr wiał ci w mordkę. - Usiadła na ziemi i trzepnęła bok terminatorki ogonem. - Zademonstruj mi.
Owszem, polowanie się udało, lecz było to zwykłe szczęście. Mysz powiedziała córce, co zrobiła źle i poprawiła.

03 maja 2016

Od Mysiowąsej C.D Miodowa Łapa

- Chcesz dobrze, Miodowa. - Miauknęła spokojnym tonem, przytulając córkę łapą. - Ale myślę że powinni się o tym dowiedzieć jak najszybciej. Lecz póki co...skupmy się na treningu. - Polizała buraskę po policzku, wstała i zrobiła dwa kroki w przód. - Powoli przestaje padać...no dobrze. Wracając do lekcji - wiesz jakie są rangi w klanach, a wiesz, jakie koty posiadają dane rangi? Wymień mi trzy najważniejsze koty w naszym Klanie, i jeśli wiesz, to trzy najważniejsze w pozostałych Klanach.
Mysz kontynuowała lekcje, jakby tamta rozmowa nigdy nie miała miejsca. Ot, tak po prostu. Musiała to wszystko na spokojnie przemyśleć. I, oczywiście, po treningu z Miodową musiała obowiązkowo pójść pogadać z Szarym Płomieniem. 


Mioduszka? <3
Wena [*]

Od Mysiowąsej C.D Miodowa Łapa

Koniec żartów.
Widząc, że Miodowa Łapa zaczęła biec, Mysiowąsa natychmiast biegła za nią. Deszcz jej tego nie ułatwiał, i w dodatku jej córka biegła slalomem. To też utrudniało wszystko. Jednak Mysz była sprytniejsza i bardziej doświadczona. Wskoczyła na najbliższe drzewo i skacząc po koronach drzew, obserwowała burą z góry. Mioduszka widząc, iż jej matka zrezygnowała z pościgu, przystanęła i rozejrzała się po okolicy. I ten moment Mysz wykorzystała - zeskoczyła z drzewa i wylądowała tuż przed pierworodną, i bez zastanowienia przygwoździła ją do ziemi. Bez pazurów, bo nie chciała zrobić krzywdy własnej córce.
- Zawsze wiedziałam, że jesteś bystra, w końcu jesteś moją córką. Lecz...Jesteś zdecydowanie mądrzejsza niż myślałam. - Miauknęła spokojnym tonem. - Masz racje, Miodowa Łapo. Dobrze myślisz, Szary Płomień to twój ojciec. Nie chciałam wam tego mówić, jeszcze nie teraz, ale widzę, że sami w końcu na to wpadliście. Nie mam zamiaru was więcej kłamać. Możesz iść z tym do Wojennej Gwiazdy, przyjmę swoją karę ze skruchą. - Tutaj zeszła ze swej terminatorki i usiadła przed nią, na jej pyszczku widniał lekki uśmiech. - Wiem, że zrobiłam źle. Jednak kocham Szarego Płomienia. Jestem lojalna Klanowi Wilka, jest całą moją rodziną. Ale kocham Płomienia, i nie chcę się już z tym więcej ukrywać. Przepraszam, że was okłamałam. Przepraszam.
Jej uśmiech zadrżał, a po policzku spłynęła łza. Nie wytrzymała, emocje ją rozsadziły.


Miodowa?

Od Mysiowąsej C.D Miodowa Łapa

Widząc, iż Miodowa zmierza w stronę granicy z Klifem, Mysz szybko nadepnęła jej łapą na ogon, zablokowała jej drogę i spojrzała wściekła prosto w jej oczy.
- Koniec. Tematu. - Syknęła prosto w jej pyszczek. - Nigdzie nie idziesz młoda damo. Wracamy do nauki albo znowu cię wrzucę do bagna.
Skończył się dzień dziecka dla córeczki Szarego Płomienia.

Miodowa?

Od Mysiowąsej C.D Miodowa Łapa

Ona wie?
Zna Szarego Płomienia?
ON JEJ POWIEDZIAŁ?
Zabije tego Mysiego Móżdżka, Szary Płomień, ty cholerny idioto z Pszczołami zamiast mózgu! przeklinała wojownika w myślach. Ale cóż...teraz trzeba jakoś spławić Miodową.
Mysz z kamienną miną i tak samo obojętnym wzrokiem spojrzała na swoją terminatorkę.
- Nie zwracaj się do mnie w ten sposób. Oczekuje od ciebie, jako od mojej uczennicy, szacunku. Tego samego oczekuje od ciebie jako mojej córki. - Syknęła surowym tonem. - Szary Płomień to mój przyjaciel, dla ciebie też jest nikim więcej jak przyjacielem. Kodeks nie zabrania zawierać przyjaźni z kotami z poza Klanów. - Ominęła córkę i poszła dalej. - Nie marnujmy czasu na pogawędki, pogadamy po treningu. A teraz, wróćmy do tematu. Odpowiesz na moje poprzednie pytanie?
Ton głosu był obojętny, można rzec że wręcz zimny, wzrok jakim patrzyła na Miodową był wypełniony zdenerwowaniem i drążył burą terminatorkę na wskroś, zaś mina Mysiej była kamienna, nie wyrażała żadnych uczuć. Jednak umysł szylkretki przepełniały tysiące myśli. Będzie musiała porozmawiać potem z Szarym Płomieniem.


Miodowa?

Od Mysiowąsej C.D Miodowa Łapa

Mysz jedynie usiadła spokojnie, owinęła biczowaty ogon w okół łap i zadarła pyszczek w górę, patrząc w dół na swoją uczennicę, która patrzyła na nią z wściekłością i wyrzutem.
- To nauczy cię punktualności, Miodowa Łapo. - Miauknęła obojętnie, a biała końcówka ogona zadrżała. - Na treningu nie jesteś moją córką, i nie będę pozwalać ci na wszystko na co masz ochotę. Na treningu jesteś moją terminatorką a twoim obowiązkiem jest robić to, co ci każe i mnie szanować. Mam nadzieje, że wyraziłam się jasno.
Zastrzygła w zdenerwowaniu uchem, a jej wąsy także zadrgały, gdy zobaczyła jak bura przekręca łebek, w celu próby wylizania brudnego futra. Mysia szybko trzepnęła córkę w pysk ogonem.
- Nie. - Fuknęła. - Nie będziesz marnować czasu na czyszczenie futra. - Tutaj spojrzała w górę. Niebo zasłoniły szare, burzowe chmury. Bardzo dobrze, Miodowa nauczy się poruszać podczas trudnej pogody. - Zapowiada się na deszcz, więc twoje futerko wkrótce będzie czyste. A teraz chodź.
Wypowiadając ostatnie słowa zaczęła iść bardziej w głąb terytorium, nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź Miodowej.
- Przy takiej pogodzie nie będziemy uczyć się w praktyce, dlatego zaczniemy od teorii. Powiedz mi Miodowa, co wiesz o pozostałych Klanach i o rangach? Znasz może kodeks wojownika, wiesz czym jest?


Mioduszka?

Od Mysiowąsej C.D Szary Płomień i Miodowa Łapa

Pokiwała głową, ze zmarszczonymi brwiami i nastroszonym futrem na ogonie.
- Trójka. - Miauknęła spokojnym tonem. - Dwie kotki i kocurek. Mój syn jest do ciebie najbardziej podobny. - Specjalnie zaakcentowała słowo "mój". Szary Płomień nie miał praw do tych kociąt, nawet jeśli był ich ojcem. Nie można było tych młodych nazwać "jego", owszem, spłodził je, ale nic poza tym. Nie miał do nich praw, narodziły się w Klanie Wilka, a nie w Klanie Klifu.
- Teraz muszę iść. Bywaj, Szary. - Pochyliła z szacunkiem głowę i wróciła do obozu.


***

A Mysz nie miała pojęcia, że jej pierworodna córka już zdążyła poznać swojego ojca.
Terminatorką szylkretki została, jak się okazało, jej najstarsza córka, niegdyś Mioduszka, teraz Miodowa Łapa, która najbardziej przypominała z wyglądu swoją matkę - jej szczuplutką i drobną sylwetkę okalało bure futerko, bez żadnej szarej skazy. I Gwiezdnym niech będą dzięki, że chociaż ona jedna nie jest podobna do ojca. 
Dzień po tym gdy Miodowa spotkała na granicy Szarego Płomienia, o świcie Mysiowąsa wtargnęła do legowiska terminatorów i szturchnęła córkę łapą, w celu obudzenia jej. Użyła sporo siły, bowiem na treningu nie spotyka się z buraską jak matka z córką, tylko jak mistrz z terminatorem. A dla terminatorów Mysia była dość surowa. I kij z tym że Miodowa Łapa była jej pierworodną - terminator to terminator, geny nie grają tu żadnej roli.
Widząc, że bura jedynie przekręciła się na drugi bok, chwyciła ją za skórę na karku i siła zaciągnęła poza obóz, a dokładniej do Mokrych Oczu. Wiedziała doskonale, jak bardzo jej córka nienawidzi mieć brudnego futra, tak też tak brutalna - przynajmniej dla Miodowej - pobudka nauczy ją punktualności. 
Jedno zamachnięcie pyskiem i siup - Miodowa Łapa wylądowała w bagiennej sadzawce.

<Mioduszko kochana? <3>

02 kwietnia 2016

Od Mousewhisker C.D Każdy kto pisał.

* * *

"Gwiezdni, ratujcie, błagam!" Takie były myśli Mouse kiedy to ta wierciła się na swoim legowisku. Skurcze były coraz silniejsze.
Bolało.
Nigdzie nie było ani Dryfern ani Owlpaw - Mouse postanowiła że urodzi bez niczyjej pomocy. Sama. Ot co.
Kilka chwil bólu...i nagle ulga.
Szybko odwróciła się a jej oczom ukazało się kociątko. Całe bure pręgowane, z białym brzuszkiem, łapkami i pyszczkiem. Przysunęła malucha do siebie i zaczęła energicznie wylizywać.
Po chwili maleńka koteczka wydała z siebie głośny pisk, a do oczu Mousewhisker napłynęły łzy.
Jej córeczka. Honeykit.
Przysunęła małą do brzucha i liznęła jeszcze raz, ale po chwili poczuła kolejne skurcze.
Chwilę później pojawił się kolejny kociak. Rudo-szaro-biały, którego drobne ciałko zdobiły pręgi przypominające zawijasy. Kotka wyglądała podobnie jak lis, więc początkowo dumna matka chciała nadać jej imię Foxkit. Lecz przypomniała sobie kryształowo błękitne oczy Gray'a, i pomyślała, że jej ruda córka może też będzie takie miała. Tak więc mruknęła pod nosem imię jej drugiej córki, Crystalkit. Wylizała ją, aż ta wydała z siebie głośny pisk.
Mijały kolejne minuty i na świat przyszło kolejne kociątko, złocisto-szaro-biały kocurek. Był najurokliwszym maluszkiem jakiego Mouse w życiu widziała. Jej cudny synek, Ratkit.
Wszystkie trzy kociątka zasnęły przy jej brzuchu, a ona myśląc, że to koniec, zasnęła.
Myliła się.
Ale o tym już się nie dowiedziała.


***
A few days later
***

Ciągle nie wiedziała że jedno z jej kociąt umarło. Niestety.
Jednak te kociaki które żyły, już dawno otworzyły oczka i pełzały po całej kociarni. I nagle weszły Owlpaw i Spottedtail. Spotted chwyciła jednego z kociaków za skórę na karku i oddała Mouse, która natychmiast zajęła się wylizywaniem swojej córeczki.
A tu nagle Owlpaw pyta kto jest ojcem.
Trza coś wymyślić.
- Kocur z mojego poprzedniego Klanu. - Wymyśliła na szybko.
Po chwili ruda Crystalkit wyrwała się z uścisku Mouse i wskoczyła na Honeykit, przygniatając ją do ziemi. Mouse jedynie uśmiechnęła się i wstała z miejsca.
- Pozwolicie że trochę rozprostuje nogi? - I nie czekając na odpowiedź wyszła ze swego legowiska i ruszyła.......na granicę z Klanem Klifu.


***
A few moments later
***

Dotarła. Już z daleka widziała to szaro-białe futro Gray'a. Czekał na nią?
Podeszła do granicy i usiadła, przecinając ogonem powietrze.
- Jesteś ojcem. - Fuknęła w jego stronę, bez żadnych "Witaj" czy "Miło mi cię znów widzieć".


<LUDZISKA?>

13 marca 2016

Od Mousewhisker C.D Dryfern

Wait, what!? To była pierwsza myśl Mouse gdy tylko dowiedziała się, że jest w ciąży. Czekaj, czekaj, czekaj~! Czy to znaczy, że...nosi w sobie jakieś ŻYWE, PORUSZAJĄCE SIĘ I MYŚLĄCE STWORZENIA?
- O Najsłodszy Gwiezdny Klanie. - Wydusiła z siebie, wytrzeszczając oczy. Nieeeee nie nie nie nie nie nie nie nie, nie, sorry nie. NIE. Po prostu NIE.
Była w ciąży, i do tego...z Gray'em. To jeszcze lepiej, zostanie samotną matką z kociętami półkrwi, nie no, zabiją ją za to.
- Ale...t-to nie możliwe, ja...ja, ja nie mogę...nie mogę być w ciąży. - Wyszeptała słabym głosem, wytrzeszczając oczy jeszcze mocniej.


<Dryfern? No załamało się dziecko XD>

Od Mosuewhisker C.D Grayblaze'a

Popatrzyła na księżyc. Tak ładnie świecił. Po chwili utkwiła wzrok w nieskazitelnie błękitnych oczach Gray'a.
- Gray...muszę już iść. - Wstała z ziemi i polizała go po mordce. - Mam nadzieje że niedługo się spotkamy. Do zobaczenia.
Wróciła na swój teren, odkopała upolowanego zająca i ruszyła pędem do obozu. Po odłożeniu zdobyczy (niezauważenie.) dołączyła do nocnego patrolu.


*Trzy dni później*


Mouse czuła się źle. Po prostu źle. Nie miała pojęcia czy coś jej zaszkodziło, czy może po prostu zachorowała, nieważne, chciała po prostu przestać tak źle się czuć. Postanowiła pójść do medyczki, Dryfern.
Weszła do jej legowiska ociężałym krokiem, oczy miała zasnute mgłą i przymrużone.
- Przepraszam...? - Mruknęła chrypliwym, ściszonym głosem. - Dryfern, mogłabyś mnie przepadać...? Od jakiegoś czasu czuje się jak Strawa Wron...


<Dry?>

Od Mousewhisker CD Grayblaze'a

Wytrzeszczyła oczy i stuliła uszy, słysząc słowa kocura. Kociaki...? Na jej pyszczku zagościł uwodzicielski uśmiech. Niech mu będzie...zakopała zająca i podeszła nieco bliżej. Pokusa była zbyt silna, przeskoczyła przez granicę lądując na grzbiecie Gray'a, turlali się chwilę, tak, że po chwili kot leżał pod nią, a ona stała nad nim z tym swoim zawadiackim uśmieszkiem.
- Jesteś pewien, że tego chcesz? - Mruknęła cicho, oblizując wargę (PERVERT.).
Jakby ją oskarżyli o zdradę to po prostu zwali wszystko na Grayblaze'a, to on chciał stworzyć nowe pokolenie, nie ona, co nie? Ma wytłumaczenie jakby co (Mouse ty zołzo jedna ruda.). Besides, Klan Wilka i Klan Klifu ma sojusz, nie?



<Gray? = w = *LENNY FACE*>

12 marca 2016

Od Mousewhisker CD Grayblaze'a

Sytuacja dokładnie taka sama jak z przed kilku dni. Z niemalże centrum terytoriów, do granicy, za czym? Za zającem tym razem. Oczywiście Mouse udało się złapać szaraka, ale dopiero przy samiutkiej granicy z Klanem Klifu. Odłożyła zdobycz obok, i usiadła, mając nadzieje że spotka Grayblaze'a. I tak się stało.
Nie minęło kilka minut, a przybył jej przyja-...jej ukochany. Podeszła do niego bliżej, opierając się na zadnich łapach - bo była od niego sporo niższa - i liżąc go między uszami.
- No hej. - Miauknęła z lekkim uśmiechem.
Spotykała się z nim od jakiegoś tygodnia, i już zdążyła się zakochać. Wiedziała, że to nie do końca zgodne z kodeksem, ale...miłość jest ślepa, jak to mówią.



<Gray?>

Od Mousewhisker CD Grayblaze'a

- Współczuje. - Mruknęła łagodnym głosem Mouse, ocierając się mordką o jego policzek.
Szli dalej, rozmawiając, śmiejąc się i chyba bardzo dobrze się bawiąc. Mouse coś do niego poczuła...przyjaźń? Nie, coś więcej. Znacie to uczucie kiedy macie wrażenie że jednocześnie danej osoby nienawidzicie a jednocześnie wiecie, że nie moglibyście bez niej żyć, mimo tego że poznaliście się wczoraj? No, to właśnie wtedy czuła.
Była późna noc, Mouse wiedziała że niedługo będzie musiała wracać. Może żeby nie mieć kłopotów dołączy do nocnego patrolu? To chyba będzie najmądrzejsze. Ale jeszcze nie teraz. Jeszcze spędzi chwilę z Gray'em.
W końcu dotarli do miejsca, gdzie granice ich terytoriów rozdzielają się. To był czas, aby się pożegnać.
- Gray...ja już muszę wracać... - Rozejrzała się, chcąc się upewnić że nikogo nie ma, po czym polizała kocura w sam czubek nosa. - Do zobaczenia.
Śmignęła długim ogonem i czmychnęła w krzaki, mając nadzieje że natrafi na nocny patrol.



<Gray? .3.>

Od Mousewhisker CD Grayblaze'a

Szli wzdłuż granicy, jednak każde po swoim terenie, żeby nie było.
- Tia, jestem nowa. - Mruknęła z lekkim uśmiechem. - Trafiłam tu niecały księżyc temu, gdy moje siostry i ja pasowali na wojowniczki w moim poprzednim Klanie, a ja postanowiłam wyruszyć w świat. No i tak jakoś zawędrowałam tutaj. Tęsknie za siostrami...
Westchnęła i spojrzała Gray'owi w oczy, po raz kolejny przejeżdżając mu ogonem pod brodą.


<Gray? = w = WENO WRÓĆ>

Od Mousewhisker C.D Grayblaze'a


***

- Grayblaze. - Szepnęła, wychodząc z krzaków. Czekała na niego od jakiegoś czasu. - Czekałam na ciebie.
Podeszła nieco bliżej, nie przekraczając granicy, i liznęła go w czubek nosa. Jakoś dziwnie się czuła...gdy była przy Gray'u, czuła...się bezpiecznie i tak przyjemnie...czyżby coś do niego poczuła?
- Przejdziemy się po granicy?



<Gray? WEEEEEEEENAAAAAA!!!>

11 marca 2016

Od Mousewhiser CD Grayblaze'a

Czuła pod rudo-burym futrem rumieniec, pokrywający cały jej pyszczek. Zrobiła nieśmiałe oczka, lecz po chwili wyraz jej mordki znów stał się obojętny.
- Po pierwsze, nie-prze-kra-czaj-gra-ni-cy! - Sylabowała Mouse, trzepiąc go ogonem w klatkę piersiową, tak aby wrócił na swój teren. - Po drugie...jeśli chcesz, możemy się tu spotykać co jakiś czas. Ale chyba lepiej żebyśmy się spotykali tylko na zgromadzeniach, tak będzie bezpieczniej. Jak ktoś nas przyłapie na granicy to nie wiadomo co se pomyśli, i będziemy mieć przekichane. Miło było poznać, lubię cię i tak dalej, ale muszę spadać bo ta mysz w końcu zgnije. - Uśmiechnęła się najszczerzej jak umiała. - Pa.
Chwyciła myszo-szczuro-nornika w zęby i pobiegła w las do obozu.



<Gray?>

Od Mousewhisker CD Grayblaze'a

Wbiła wzrok w ziemię, po raz enty odkładając myszo-szczuro-nornika na ziemię, przymrużyła oczy i zastrzygła uchem.
- Mousewhisker. - Mruknęła obojętnym tonem. - Nie-miło poznać, Grayblaze. - Po ostatnich słowach uśmiechnęła się wrednie patrząc na niego kątem oka. Słowa te pękały w szwach sarkazmem, czyli Mouse go polubiła. POLUBIŁA KOGOŚ, TO SIĘ RZADKO ZDARZA.


<Gray? <333 >

Od Mousewhisker CD Grayblaze'a

Westchnęła, zaśmiała się i pokręciła głową, tym samym wypuszczając mysz z pyszczka.
- Niedorozwój... - Szepnęła do siebie niesłyszalnym głosem, ale po chwili dodała wrednym tonem, ze swoim złowieszczym uśmieszkiem. - Nie martw się, Gwiezdny Klan też zaczynał od zera.
Puściła mu oczko, śmignęła białą końcówką ogona tuż przed jego błękitnymi oczami, ponownie wzięła myszkę w pysk i zaczęła iść w stronę swojego obozu.



<Gray? XD>

Od Mousewhisker CD Grayblaze'a

- Mówiłam przed chwilą, że wlazłam przez przypadek, tak? - Westchnęła i przekręciła oczami, strosząc futro na ogonie. Szary zaczynał ją już wkurzać. - Zapewniam, że nie jest od was.
Wypowiadając te słowa, uśmiechnęła się łobuzersko, i przymrużyła zielone ślepia.
- Skarżyć? Skarżyć??? Chciałbyś na mnie naskarżyć bo wlazłam na wasz teren niechcący? - Warknęła, podkreślając wyraźnie ostatnie słowo. - Po co strzępie język, widać przecież że i tak nikomu byś nie powiedział. Nie miło było cię poznać, a teraz spadam. I dobrze ci radzę, wracaj na drzewo dokończyć ewolucje. A jak chcesz o coś pytać to teraz.
Chwyciła mysz w zęby, odwróciła się, przejechała szaremu ogonem pod brodą z uwodzicielskim uśmiechem i stanęła do niego tyłem, gotowa wrócić do obozu. Ale ciągle na niego patrzyła.


<Gray? WENA MNIE NIE KOCHA>