Dobrze. Cholernie dobrze. Młody zając i kruk, świetna zdobycz jak na tak młodą i drobną terminatorkę jaką była Kryształowa.
Szylkretka wydała z siebie pomruk aprobaty, machnęła koniuszkiem ogona i zeskoczyła z drzewa, bezszelestnie lądując na wszystkich czterech łapach, bez spłoszenia muchy czy tknięcia jakiegokolwiek listka. Stanęła tuż za młodą lisiczką.
- Doskonale. - Mruknęła, nie kryjąc dumy. - Bardzo ładnie uporałaś się z królikiem. Szybko go dogoniłaś i uśmierciłaś jednym ugryzieniem w szyje. To najskuteczniejszy sposób. Zawsze celuj w grzbiet, spróbuj zacisnąć szczęki na karku i go złamać, lub przewrócić ofiarę i rozerwać gardło albo zadać rany na brzuchu. Jeśli zacznie uciekać, łap za tylne nogi, wtedy nie będzie miał jak zwiać. Akcja z krukiem też mi się podobała. Złapałaś go za nogę, nie mógł się wzbić wyżej, potem uderzyłaś skrzydło żeby spadł na ziemię i szybko to zakończyłaś, wbijając mu pazury prosto w serce. - Podsumowała Mysiowąsa. Gdy skończyła, przyjrzała się uchu terminatorki. - Pokaż to ucho.
Nie czekając na jej pozwolenie, przybliżyła pyszczek do rozerwanego na koniuszku ucha i polizała lekko krwawiące rozdarcie.
- Masz powód do dumy, prawdziwa bitewna blizna. - Rzekła z uśmiechem zielonooka i ponownie wróciła na drzewo. - Zakop tego kruka, podziękuj Gwiezdnym za życie swoich ofiar i idź jeszcze coś złap.
Krysta? .3.