BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Owocowym Lesie!
(brak wolnych miejsc!)
02 lipca 2019
Od Kasztanowej Łapy (Kasztanowego Szponu)
01 lipca 2019
Od Kasztanowej Łapy
- Następnym razem Ci się uda- powiedziala zimnym tonem siadając. Kasztan spojrzał na nią wzrokiem mówiącym "serio?". Jego mentorka odpowiedziała jedynie jednym spojrzeniem.
Ponownie zaczął wąchać, wyczuł mysz. Może stworzenie nie wykarmi kilku kotów, ale wystarczy na obiad dla jakiegoś starszego. Szare stworzonko obgryzało nasionko cicho chrupiąc. Kasztan podszedł bliżej i zabił zwierzatko jednym, celnym ugryzieniem. Czując głód pożarl zwierzątko.
- Pierwsze polujesz dla klanu, później dla siebie- przypomniała mu szylkretowa kotka.
- Wiem- odpowiedział płowy mitted. Przymknął oczy i oblizał pyszczek. Jeszcze chwile delektował się smakiem piszczki. Przymknął oczy z zadowolenia, mysz była przepyszna! Już po chwili wracali z polowanka do obozu z dwoma zającami w pyskach. Kasztan, aż dyszał ze zmęczenia. Wciąż pamiętał czasy, kiedy był pieszochem. Pamiętał Tiny i Piernika oraz swoje rodzeństwo.
17 czerwca 2019
Od Kasztanowej Łapy
- Kasztanowa Łapo postaraj się- powiedziała Świetlisty Potok- Gdyby to była walka to już byś nie żył.
- Przepraszam Świetlisty Potoku, walka z Klanem Wilka wytrąciła mnie z równowagi. Minęło już kilka księżyców, ale dalej nie umiem się skupić. Nie lubię widoku martwych ciał i kałuż krwi. Zmarło tam za dużo kotów, a ja nie mogłem im pomóc. Mogłem zostać włoczęga, albo samotnikiem. Jacyś dwunożni na pewno, by mnie przygarnęli. Mógłbym zostac ich maskotką, ale klan jest moim domem. Zaprzyjaźniłem się z kilkoma kotami, chce zostać wojownikiem. Chce nosić dumne, wojownicze imię. Jestem żałosny, zobacz ile księżyców śpie w legowisku uczniów. Wiem, że Kucykowa Łapa jest starszy ode mnie, ale zobacz ile już osiągnął. Pewnie za jakiś czas zostanie wojownikiem. Przepraszam Świetlisty Potoku, zawiodłem. Staram się, nawet bardzo, ale krótkie łapki utradniają walkę. Kocham rośliny i zioła, polowanie mnie nie bawi. Zostanę wojownikiem, chociaż kto wie, może będę kisił się w tym legowisku, aż do starszyzny, ale będę walczył! Do ostatniej kropli krwi, za klan. Boje sie utraty łapy czy ogona, ale jeszcze bardziej boje się straty moich przyjaciół.- wyżalił sie terminator.- Może wracajmy już do treningu?- zapytał point.
- Dobry pomysł.
20 maja 2019
Od Kasztanowej Łapy CD Rudka
Rozważał za i przeciw tej decyzji, czy gdyby powiedział za dużo rudo-biały mógłby chcieć zniszczyć gwiezdną sadzawkę. Machnął głową, przecież Rudek mógł dołączyć do Klanu Burzy, umacniając go po stracie liderki. Bura liderkę- Ciernistą Gwiazdę zastąpiła jej partnerką Brzoskwiniowa Gałązka, przyjmując dostojne imię Brzoskwiniowa Gwiazda. Zaczął ostrożnie dobierać słowa, nie chciał zrazić Rudka.
- Klan Gwiazd to grupa martwych kotów, które za życia przestrzegały kodeksu wojownika. Istnieje również Gwiezdna Sadzawka, przy której przywódcy i medycy dzielą się językami bądź odbiera dar dziewięciu żywotów. Słyszałam, że zwykle daje je bliska rodzina. Lider przewodzi klanem przez całe swoje dziewięć żyć i Klan Gwiazd zmienia mu imię na takie z końcówką gwiazda. Ostatnio zmarła liderka Ciernista Gwiazda, a na jej miejsce wstąpiła Brzoskwiniowa Gwiazda. Medycy leczą koty i komunikują się z Klanem Gwiazd. W klanach obowiązuje specjalny system nadawania imion. Kociak nazywa się zdrobnieniem, uczniowie do wcześniejszego imienia dodają człon łapa, a wojownicy otrzymują imię zakończone na inny człon. Każdy wojownik musi przestrzegać kodeksu wojownika. Każdy kot, który stosuje się do kodeksu, idzie do Klanu Gwiazdy, jeśli jednak kot nie przestrzega kodeksu przodków, trafia do Ciemnego Lasu.- powiedział pod koniec wyczerpany długością wypowiedzi.- Czy chcesz wiedzieć coś jeszcze?- zapytał, oczekując na odpowiedź rudego kocurka z dodatkiem bieli. Zmrużył oczy, obserwując myślącego Rudka.- Jak to możliwe, że Klan Lisa ma w nazwie słowo klan, a jego uczniowie są tacy młodzi i mają jednoczłonowe imiona?
< Rudek? >
11 maja 2019
Od Kasztanowej Łapy
- Upolowałem zająca- pochwalił się Szałwiowej Łapie. Kremowy, jednak tylko prychnął i skrócił dystans z Pliszkowym Krokiem.
Zły kocur machnął ogonem i skulił uszy zdenerwowany zadowoleniem ledwo starszego od siebie terminatora. Po patrolu wzgórza zaczęli kierować się do obozu zaraz obok Drogi Grzmotu, kiedy przed ich oczami mignęło futro największego zająca, jakiego tylko widział w swoim krótkim życiu. Otworzył szerzej oczy i przybrał pozycję łowiecką, lecz dawny terminator córki liderki machnął ogonem dając znak starszym kotom i płowemu, by nikt nie rzucał się w pogoń za królikiem, ponieważ to on na niego poluje. Przybrał pozycję łowiecką i zaczął powoli skracać dystans do długouchego stworzenia. Zając zmarszczył swój nosek wyczuwając Szałwiową Łapę i rzucił się do ucieczki. Droga Grzmotu była coraz bliżej, a uczeń nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa.
- Szałwiowa Łapo!- krzyknął Kasztanowa Łapa, mając nadzieję, że coś dotrze do kocura mającego przed sobą zwierzynę mogącą wykarmić dużą część klanu. - Stój!
Wołany uczeń wojownika nic jednak nie słyszał, nikt z patrolu nie był w stanie go dogonić. Oddalił się zbyt od patrolu, przerażony Pliszkowy Krok rzuciła się przed siebie i starała się ratować kocurka. Bengalska usłyszała ryk potwora nadjeżdżającego z lewej strony kotów. Przybrany syn Czaplego Potoku rzucił się na dzieło dwunożnych nie słysząc neonowego potwora. Neonowo żółta skóra potwora odbijała od siebie promienie słońca jakby chcącego ratować młodego terminatora. Potwór niebezpiecznie zbliżał się do kocura biegnącego po asfalcie. Pliszkowy Krok stanęła przed Drogą Grzmotu, potwór zbliżał się w zastraszającym tempie. Kremowy pręgowany wyminął potwora, po czym rzucił się do pogoni, jednak potwór zjechał w stronę Szałwiowej Łapy i go potrącił. Ciało odskoczyło w bok, a potwór przyśpieszył i zniknął gdzieś daleko. Łzy czaiły się w jego żółtych oczach. Czy Szałwia żyje? Mimo wszystko nawet lubił krótkowłosego, czemu go nie potrąciło auto zamiast niego? Rzucił się po ciało terminatora ociekające krwią po drodze zaliczając upadek na nos, z którego popłynęła krew podobnie jak z poduszek łap zmęczonych szaleńczym biegiem. W międzyczasie upadł jeszcze na bok przez swoje skamieniałe ze strachu łapy. Przebiegł czarny pas asfaltu i chwycił kremowego za kark. Uczeń Deszczowego Poranku zaczął jęczeć, ale pomimo protestów kocura młodszy uczeń dalej go ciągnął. Wkrótce znalazł się obok patrolu i położył ciało przybranego syna Konwaliowej Rzeki na ziemi. Futro Kasztanowej Łapy zmieniło kolor na czerwony, w głównej mierze spowodowany krwią terminatora. Oddech młodego, bo zaledwie szesnasto księżycowego kocurka zaczął słabnąć.
- Musimy zabrać go do obozu- stwierdziła Pliszkowy Krok.- Zanim umrze.
Czy mógł zakończyć swój żywot? Czemu nie był medykiem? Zaczął żałować, że obrał wojowniczą karierę. Mógł go uratować! Zaczął lizać rany pręgowanego, nie wiedział co robić. Po kilku uderzeniach serca oddech Szałwiowej Łapy zupełnie zanikł. Cisza, nie oddychał. Zmasakrowany uczeń zmarł potrącony przed potwora. Wściekła Pliszkowy Krok przebiegła czarny pas i rzuciła się na chowającego się w krzakach królika, zabiła go i zabrała do martwego Szałwii. Czarny chwycił martwego kocura za kark i zabrał do obozu klanu Burzy. Po chwili drogi znaleźli się w obozie, gdzie Czapli Potok siedział obok Kwitnącej Polany. Cały klan spojrzał na patrol wracający z wielkim zającem i martwym uczniem. Sztormowe Niebo położył terminatora, a Pliszkowy Krok położyła zająca na stos zwierzyny.
- Szałwiowa Łapa zmarł potrącony przez potwora dwunożnych.- powiedział czarny kocur.
< Jak ktoś chce może odpisać >
04 maja 2019
Od Kasztanowej Łapy CD. Ciernistej Gwiazdy
- Jeśli Burzowe Serce nie będzie gotowy przyjąć kolejnego ucznia, a ja dalej nie będę w stanie polować to, co się stanie?- zapytał mocno, kuląc uszy. Widział błyszczące zielone oczy Ciernistej Gwiazdy, ale nie bał się liderki. Czuł strach jedynie tym, co może zrobić, może go wydalić z klanu, wyrzucając go gdzieś daleko jak dwunożni niechciane kociaki. Mogła go pokaleczyć, pozbawiając oka, ucha bądź życia, pozbawić mogła go również dobrego imienia, mógł nie być już tylko „zwykłym uczniem”, przez członków Klanu Burzy nawet teraz płowy mógł być „dziwnym i strachliwym”. Podczas kilku księżyców spędzonych w klanie polującym na rozległych łąkach słyszał także o więźniach, czy żółtooki również mógł nim zostać? Podkulił łapy pod siebie, czekając na odpowiedź Ciernistej Gwiazdy.
- Uwierz w siebie- odpowiedziała liderka lekko, przymykając lewe oko. Czy myślała, że naprawdę sobie poradzi? Powstrzymał w sobie chęć, aby odpowiedzieć liderce, że na pewno sobie nie poradzi. Wszyscy dookoła Kasztanowej Łapy wmawiali mu by w siebie, uwierzył, ale on dalej bał się, że mu się nie uda i poniesie straszliwe konsekwencje swoich umiejętności. Wydawało mu się, że nawet kociaki ze żłóbka były zdolniejsze od niego. Liliowo-biała Niezapominajka upolowałaby jakąś małą zwierzynę, a później ją zabiła. Czarny kocurek- Szuwarek i jego szaro- biało- czarny brat- Mokry postąpiliby jak ich siostra. Wszyscy nie bali się polować, tylko on- Kasztan się bał. Czy to przez jego korzenie? Krótkie łapki? Poznał w swoim krótkim życiu wystarczająca dużo kotów, by stwierdzić, że każdemu przeszkadzało w nim coś innego i że każdy znika po innym czasie. Czy tak samo zniknie liderka?
02 maja 2019
Od Kasztana CD. Rudka
- Jestem Kasztanowa Łapa, wcześniej Kasztan, członek Klanu Burzy, a ty kim jesteś?- zapytał, patrząc się przed siebie.
Czy to możliwe, by nieznajomy znał Klan Burzy? Może był to zagubiony kociak taki jak on? Rudek wpatrywał się w niego szeroko otwartymi oczami za strachu.
23 kwietnia 2019
Od Kasztana (Kasztanowej Łapy)
Dotknął się nosem ze Świetlistym Potokiem, po czym z radością przyjął wiwaty. Bura kocica się uśmiechnęła.
- Kasztanowa Łapa! Kasztanowa Łapa!- krzyczał klan burzy.
- Trening- powiedziała Świetlisty Potok i ruszyła w kierunku wyjścia z obozu.- Dzisiaj będziemy polować.
Poczuł, że się boi, nie chciał polować, za żadne skarby. Przerażony kocurek szedł, za mentorką czując, że za chwilę się zatrzymają.
- Jesteśmy- powiedziała Świetlisty Potok.
- Miałeś polować- powiedziała szylkretowa- czemu trzymałeś tę mysz w łapach?
- Nie wiem.- odpowiedział, głupio się czując.
- Witaj Ciernista Gwiazdo- powiedział płowy lekko skrępowany.
- Witaj Kasztanowa Łapo- odparła zielonooka.
- Nie chce polować, dziś ze Świetlistym Potokiem polowaliśmy, złapałem mysz i kilka nornic, ale nic z tego nie umiem ich zabić- zwierzył się liderce żółtooki.
20 kwietnia 2019
Od Kasztana CD Ciernistej Gwiazdy
Wstał wcześniej rano, obudziły go ostatnie ciepłe promienie słońca w tej Porze Opadających Liści. Burzowe Serce musiał wyjść poszukać ziół, może opowie mu coś jeszcze jak ostatnio, gdy wrócił z ziołami. Fiołkowa Bryza musiała gdzieś pójść, ponieważ jej też nigdzie nie było widać. Puchata i długa kita lekko się uniosła okrywając chude, krótkie łapy Kasztana. Ciepłe promienie niby go ogrzewało, ale półdługie futro działało jak tarcza na ciepło. Obóz już o tej porze tętnił życiem, uczniowie zbierali się na treningi, a wojownicy wyruszali na patrole albo na treningi. Trzy młode kociaki siedziały w progu żłóbku pod czujnym okiem Sosnowej Kory. Niezapominajka delikatnie upadła na ziemie a Mokry i Szuwarek podbiegli do swojej siostry. Czemu on nie mógł mieć swojego rodzeństwa przy sobie? Kate i Stella na pewno też by do niego podbiegły i zapytały, czy nic się nie stało. Ale ich już nie ma!- wykrzyknął w myślach młodziak. Żółte oczy Kasztana powoli się zamknęły, a on sam odpłynął w ciepły świat snów.
***
-Wstawaj- zielonooki medyk spokojnym tonem obudził swojego śpiącego pacjenta.
- Gdzie byłeś?- zapytał, otwierając szerzej swoje błyszczące żółte oczy.
- Zbierałem zioła- odpowiedział Burzowe Serce- ty raczej wtedy spałeś.
- Zgadłeś- odpowiedział płowy energicznym tonem, po czym odsunął się na swoje ciepłe posłanie.
Przymykając oczy, przysłuchiwał się odgłosom kroków i układania ziół w legowisku medyka. Po chwili do burego kocura przyszła jakaś młoda kotka, przynajmniej tak wywnioskował po zapachu point. Ciekawość zżerała go od środka, więc otworzył oczy. Obok zielonookiego medyka stała masywna czekoladowo-ruda terminatorka. Splątana Łapa utykała na jedną nakrapianą łapę. Może do łapy wbił się jej cierń?- zapytał sam siebie. Zielonooki obejrzał umięśniona kończynę kotki a później stwierdził co jej dolega.
- Nic Ci się nie stało, masz po prostu spękane poduszki łap- odrzekł medyk- wydaje mi się, że podbiał pospolity Ci pomoże.
Terminatorka przełknęła zioło, po czym wyszła z legowiska dalej delikatnie utykając na przednią łapę. Może on też kiedyś pozna te wszystkie zioła i będzie mógł leczyć chore koty? Czy nie byłoby wspaniałe? Odsunął marzenia na dalszy plan, to przecież niemożliwe. Do późnego popołudnia nic ciekawego się nie działo, no może z wyjątkiem tego, że Fiołkowa Bryza wróciła do swojego posłania z mchu po spacerze z Zakręconym Uchem, nowo mianowanym wojownikiem Klanu Burzy. Pod wieczór do legowiska przyszedł czarny kocur w jeszcze ciemniejsze cętki, jego niebieskie oczy szkliły się od bólu. Niebieskooki wojownik klanu przewodzonego przez Ciernistą Gwiazdę gruchnął o zimną ziemię legowiska Burzowego Serca.
- Co się dzieje?- zapytał bury kocur przerażony stanem swojego pobratymca.
- B-brzuch- wysapał Sztormowe Niebo.
Zielone oczy medyka błysnęły zdecydowanie dalej od Kasztana. Lisie łajno- warknął cicho i podszedł do krańca swojego legowiska. Masywna łapa Burzowego Serca podała Sztormowemu Niebu jakieś dziwnie wyglądające zioła. Wyraz pyska wojownika mocno się zmienił, zaczął cicho chrapać, a Kasztan tylko przyglądał mu się cicho klnąc pod nosem. Czemu mi czegoś takiego nie podali?- zapytał sam siebie.- Ja musiałem się męczyć czekając aż zasne. Po chwili zasnął.
***
Nad ranem w legowisku starszego medyka Klanu Burzy ziało pustkami. Fiołkowa Bryza zniknęła podobnie z resztą jak bury kocur. Lekko przymknął oczy, i chwile delektował się niezwykłą w pełnym kotów obozie ciszą, jego żółte oczy przymknęły się a z gardła wydobyło się mruczenie. Nuda jednak szybko spędziła radość z pyska kocura wpychając na jego miejsce nude. Cicho poprawił mech na legowisku i zasnął ponownie pogrążając się w uczuciu błogości.
***
— To już twoja decyzja — oznajmiła zagadkowo bura kocica.
- Ciernista Gwiazdo nie mogę zostać w klanie?- zapytał czując napływające łzy.- Prosze.
Płowy przypomniał sobie, że może spotkać innego kota, który go zdradzi lub który zdechnie. Klan Burzy zaczął traktować jak swój dom, a kilka kotów nawet zastąpiło mu zmarłe siostry. Czy on naprawdę nie potrafi zaufać właściwym kotom? Straci swój kolejny dom, to musi być jakiś koszmar! Po raz kolejny poczuje, jak to jest mieć serce rozkruszone na kawałeczki. Żółte oczy zaszkliły się, a krótkie łapy podwinęły się pod wychudzone ciało. Nie wytrzymał i na ciepłe legowisko z mchu spadła pojedyncza łza, a za nią kolejne i kolejne a przywódczyni Klanu Burzy szykowała się do odpowiedzi. Po dłuższej chwili pysk burej otworzył się i odpowiedział na pytanie kociaka.
< Ciernik? Nic się nie stało, że tak długo >
18 kwietnia 2019
Od Kasztana CD Ciernistej Gwiazdy
Wstał wcześniej rano, obudziły go ostatnie ciepłe promienie słońca w tej Porze Opadających Liści. Burzowe Serce musiał wyjść poszukać ziół, może opowie mu coś jeszcze jak ostatnio, gdy wrócił z ziołami. Fiołkowa Bryza musiała gdzieś pójść, ponieważ jej też nigdzie nie było widać. Puchata i długa kita lekko się uniosła okrywając chude, krótkie łapy Kasztana. Ciepłe promienie niby go ogrzewało, ale półdługie futro działało jak tarcza na ciepło. Obóz już o tej porze tętnił życiem, uczniowie zbierali się na treningi, a wojownicy wyruszali na patrole albo na treningi. Trzy młode kociaki siedziały w progu żłóbku pod czujnym okiem Sosnowej Kory. Niezapominajka delikatnie upadła na ziemie a Mokry i Szuwarek podbiegli do swojej siostry. Czemu on nie mógł mieć swojego rodzeństwa przy sobie? Kate i Stella na pewno też by do niego podbiegły i zapytały, czy nic się nie stało. Ale ich już nie ma!- wykrzyknął w myślach młodziak. Żółte oczy Kasztana powoli się zamknęły, a on sam odpłynął w ciepły świat snów.
***
-Wstawaj- zielonooki medyk spokojnym tonem obudził swojego śpiącego pacjenta.
- Gdzie byłeś?- zapytał, otwierając szerzej swoje błyszczące żółte oczy.
- Zbierałem zioła- odpowiedział Burzowe Serce- ty raczej wtedy spałeś.
- Zgadłeś- odpowiedział płowy energicznym tonem, po czym odsunął się na swoje ciepłe posłanie.
Przymykając oczy, przysłuchiwał się odgłosom kroków i układania ziół w legowisku medyka. Po chwili do burego kocura przyszła jakaś młoda kotka, przynajmniej tak wywnioskował po zapachu point. Ciekawość zżerała go od środka, więc otworzył oczy. Obok zielonookiego medyka stała masywna czekoladowo-ruda terminatorka. Splątana Łapa utykała na jedną nakrapianą łapę. Może do łapy wbił się jej cierń?- zapytał sam siebie. Zielonooki obejrzał umięśniona kończynę kotki a później stwierdził co jej dolega.
- Nic Ci się nie stało, masz po prostu spękane poduszki łap- odrzekł medyk- wydaje mi się, że podbiał pospolity Ci pomoże.
Terminatorka przełknęła zioło, po czym wyszła z legowiska dalej delikatnie utykając na przednią łapę. Może on też kiedyś pozna te wszystkie zioła i będzie mógł leczyć chore koty? Czy nie byłoby wspaniałe? Odsunął marzenia na dalszy plan, to przecież niemożliwe. Do późnego popołudnia nic ciekawego się nie działo, no może z wyjątkiem tego, że Fiołkowa Bryza wróciła do swojego posłania z mchu po spacerze z Zakręconym Uchem, nowo mianowanym wojownikiem Klanu Burzy. Pod wieczór do legowiska przyszedł czarny kocur w jeszcze ciemniejsze cętki, jego niebieskie oczy szkliły się od bólu. Niebieskooki wojownik klanu przewodzonego przez Ciernistą Gwiazdę gruchnął o zimną ziemię legowiska Burzowego Serca.
- Co się dzieje?- zapytał bury kocur przerażony stanem swojego pobratymca.
- B-brzuch- wysapał Sztormowe Niebo.
Zielone oczy medyka błysnęły zdecydowanie dalej od Kasztana. Lisie łajno- warknął cicho i podszedł do krańca swojego legowiska. Masywna łapa Burzowego Serca podała Sztormowemu Niebu jakieś dziwnie wyglądające zioła. Wyraz pyska wojownika mocno się zmienił, zaczął cicho chrapać, a Kasztan tylko przyglądał mu się cicho klnąc pod nosem. Czemu mi czegoś takiego nie podali?- zapytał sam siebie.- Ja musiałem się męczyć czekając aż zasne. Po chwili zasnął.
***
Nad ranem w legowisku starszego medyka Klanu Burzy ziało pustkami. Fiołkowa Bryza zniknęła podobnie z resztą jak bury kocur. Lekko przymknął oczy, i chwile delektował się niezwykłą w pełnym kotów obozie ciszą, jego żółte oczy przymknęły się a z gardła wydobyło się mruczenie. Nuda jednak szybko spędziła radość z pyska kocura wpychając na jego miejsce nude. Cicho poprawił mech na legowisku i zasnął ponownie pogrążając się w uczuciu błogości.
***
— To już twoja decyzja — oznajmiła zagadkowo bura kocica.
- Ciernista Gwiazdo nie mogę zostać w klanie?- zapytał czując napływające łzy.- Prosze.
Płowy przypomniał sobie, że może spotkać innego kota, który go zdradzi lub który zdechnie. Klan Burzy zaczął traktować jak swój dom, a kilka kotów nawet zastąpiło mu zmarłe siostry. Czy on naprawdę nie potrafi zaufać właściwym kotom? Straci swój kolejny dom, to musi być jakiś koszmar! Po raz kolejny poczuje, jak to jest mieć serce rozkruszone na kawałeczki. Żółte oczy zaszkliły się, a krótkie łapy podwinęły się pod wychudzone ciało. Nie wytrzymał i na ciepłe legowisko z mchu spadła pojedyncza łza, a za nią kolejne i kolejne a przywódczyni Klanu Burzy szykowała się do odpowiedzi. Po dłuższej chwili pysk burej otworzył się i odpowiedział na pytanie kociaka.
< Ciernik? Nic się nie stało, że tak długo >
01 kwietnia 2019
Od Kasztana CD Ciernistej Gwiazdy
— Żeby debil miał pytanie. Patrz, działa — oznajmiła dziarsko Ciernista Gwiazda nadal, idąc przed siebie. — Oferuję ci bezinteresowną pomoc i być może schronienie na jakiś czas, ale jeśli zamierzasz wybrzydzać, to mogę cię odprowadzić tam, gdzie cię znaleźliśmy. Nie zamierzam cię ciągnąć za ogon do obozu. Zatem idziesz, czy nie?
Czy tam w „Klanie Burzy”, jak go nazwała kocica, spotka kogoś, kto zastąpi mu Stelle i Kate? Truskawka wspominała coś o ziołach leczniczych, czy Burzowe Serce je zna? Tyle pytań kłębiło się w jego głowie, a na żadne odpowiedź nie nadpływała.
- Idę- oznajmił głośno za odchodząca burą kotką.- Czy Burzowe Serce nauczy mnie coś o ziołach?
- Jeśli się zgodzi- odpowiedziała Ciernista Gwiazda niewzruszona.
Serce przyśpieszyło rytmu. Na obojętnym pysku zagościł uśmiech, którego nawet kapiąca krew nie odgoniła. Liderka Klanu Burzy ruszyła, spoglądając na jego krótkie łapy. Przyśpieszył kroku, doganiając partnerkę Brzoskwiniowej Gałązki.
- Czy w twoim klanie kogoś poznam?- zapytał cichym tonem.
- Wydaję mi się, że tak- odparła zielonooka kotka, nie zwalniając tempa.
- Kogoś, kto zastąpi mi zmar- już chciał powiadomić jeszcze nieznajomą kotkę o swojej przeszłości.- Nie ważne.
Na horyzoncie odznaczały się pojedyncze, prawie nagie drzewa. Zapach zwierzyny tylko pobudzał chęć zjedzenia czegoś.
- Czy w waszym obozie są te wysokie, bezwłose istoty?- zapytał bez skrupułów.
- Dwunożni?- zapytała starsza kotka.- To nasi wrogowie, w żadnym wypadku nie wpuszczamy ich do obozu.
Powoli idąc, zastanawiał się nad kolejnym pytaniem dla burej córki Białej Sadzawki.
- Daleko jeszcze?- zapytał, patrząc wprost w piękne oczy liderki Klanu Burzy.
- Jeszcze kawałek- odparła Ciernista Gwiazda.
Droga dłużyła się.
***
Minął wschód słońca od jego przybycia do klanu. Leżał cicho, wpatrując się w Burzowe Serce wyjmującego Szałwiowej Łapie ciernia z łapy. Chwilę później Szałwiowa Łapa wyszedł z legowiska medyka, zamiast terminatora do legowiska przyszła Ciernista Gwiazda. Liderka Klanu Burzy podeszła do legowiska nowego pacjenta.
< Ciernista? Już trochę lepiej chyba default smiley :p >
29 marca 2019
Od Kasztana
- Wszystko będzie dobrze- tłumaczył sobie przybrany syn Truskawki.
Wydawało się, że kocur nie będzie już więcej płakać, ale i to przekonanie było błędne. Pierwsze gwiazdy zajęły miejsce wielkiej kuli ognia, mniejsze owce przylgnęły do swoich matek, rozkoszując się przyjemnym ciepłem. Pręgowanemu kociakowi przypomniało się jak to on, przytulał się do szarej długowłosej kocicy. Czy Truskawka skądś obserwuje swojego przybranego syna?
- Mamo? Słyszysz mnie?- zapytał płowy syn Piernika, spoglądając w niebo.
Kasztan odpędził od siebie wszystkie wspomnienia związane z pieszczoszką Mandy i płowy ruszył, dalej skupiając się tylko na pokonaniu wielkiego pastwiska pełnego owiec. Wkrótce całe niebo pokryło się gwiazdami, pięknymi błyszczącymi gwiazdami. Płowemu pointowi zostało jeszcze tylko długości myszy do końca miejsca owiec. Płot zbliżał się nieubłaganie, kiedy kocurek doszedł pod płot, przeczołgał się pod nim, czując swędzenie i ból na całym swoim ciele. Kolejną przeszkodą był wielki czarny pas, Kasztan wyczuwał na nim okropny zapach, jednak płowy zdołał się zmusić i wkroczyć na Drogę Grzmotu. Ostry zapach drażnił w nos siedmiu księżycowego kociaka, zanim kocur zdążył coś zrobić, poczuł pęd powietrza i zobaczył coś neonowego i potężnego. Przerażony kocurek wycofał się na pobocze, czując zbierające się w nim łzy. Kasztan ponowił próbę przejścia przez Drogę Grzmotu pręgowany kociak prawie, doszedł do drugiej strony drogi, kiedy jego łapa się podwinęła a dwukolorowy nos kociaka, dotknął twardej powierzchni asfaltu. Krew zalewająca łapki kociaka tylko zmotywowała syna Piernika do szybszego przejścia na druga stronę Drogi Grzmotu. Po drugiej stronie czarnej nawierzchni śmiertelnie przerażony pręgowany kociak przyśpieszył do biegu. Zmęczony kociak minął jeszcze wielkie pole uprawne i powoli, ale uparcie przesuwał się dalej. Wkrótce kociak zasnął wycieńczony
***
Kasztana obudził zapach obcych kotów. Wkrótce zza horyzontu wyłonił się patrol Klanu Burzy. Na jego czele szła bura kocica o pięknych zielonych oczach, za kocicą szły jeszcze dwa koty. Jednym z nich była szylkretowa kotka o niebieskich oczach, ostatnim już członkiem patrolu był biały kocur. Przywódczyni patrolu podeszła do kociaka.
< Ciernista Gwiazda? >