BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Burzy!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Owocowym Lesie!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasztanowy Szpon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasztanowy Szpon. Pokaż wszystkie posty

02 lipca 2019

Od Kasztanowej Łapy (Kasztanowego Szponu)

Wracał z egzaminu, nie mógł się pozbierać po mianowania Zajęczej Łapy na uczennicę medyka. Wciąż, gdzieś w sercu miał nadzieję, że zostanie medykiem, teraz przepadła. Wracając do tematu egzaminu nie poszedł mu specjalnie dobrze, jednak wystarczająco dobrze, by zostać wojownikiem. Cicho liczył na człon związany z medycyną, nie chciał nosić groźnego imienia. Z jego pyska zwisał mały, szary zając, właściwie to zamierzał go później zjeść. Czuł gulę w gardle już dzisiaj będzie czuwał! Jego marzenia się spełniły! No może niezupełnie... Wciągnął piszczkę do obozu i odłożył na ładny stos zwierzyny, zabrał z niego małą mysz i zaniósł na bok. Woń piszczki wypełniła jego nozdrza, szybko pożarł brązowe stworzonko, nawet nie myśląc o zbliżającej się ceremonii. Ubrudził się, przystąpił do pielęgnacji futra przyglądając się młodszym terminatorom wesoło siłującym się przy wejściu do legowiska. Chciałby wrócić do czasów, gdy był młody, teraz miał prawie dwadzieścia księżyców, nie miał czasu na przepychanki, choć czasami mógł się pobawić. Spojrzał na swoje krótkie łapy, jakiś czas temu były brudne od krwi, wciąż pamiętał ciała leżące na polu bitwy. Gdy na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy Brzoskwiniowa Gwiazda zwołała zgromadzenie klanu. Kasztanowa Łapa usiadł na przodzie.
- Kasztanowa Łapo, czy obiecujesz przestrzegać Kodeksu Wojownika i bronić Klan nawet z cenę życia?- zapytała liderka Klanu Burzy ucznia. Zawahał się, odpowiedź była jasna!
- O-obiecuję!- wykrzyknął, zawał się, ale już po wszystkim. Teraz mógł tylko czekać na nadanie imienia.
- Zatem, Kasztanowa Łapo dziś będziesz zwany Kasztanowy Szpon. Klan Burzy ceni twoją szybkość i wyrozumiałość witamy cię jako pełnoprawnego wojownika.- Zakończyła liderka. Mruknął oczami i zetknął się z kocurem nosami. Z jednej strony był szczęśliwy, ale z drugiej nie był pewny czy wybrał właściwą drogę

01 lipca 2019

Od Kasztanowej Łapy

Kasztanowa Łapa przypadł do trawy i zaczał tropić. Jego mentorka skradała się za nim, szylkretowa kotka była cicho, jednak młodziak czuł jej zapach. Lekko skulił uszy, słońce paliło go w półdłigie futerko. Zaczął wąchać, po jakimś czasie poczuł królika. Opuścil ogon i zaczął podkradać się bliżej nic nie spodziewającego się zwierzątka. Długo uche stworzenie rozejrzało się po otoczeniu, wkońcu jego wzrok padł na terminatora. Ofiara rzucila się do ucieczki, on zaś jak na komendę pobiegł za brązowym zającem. Stworzenie uciekło kocurkowi zostawiajac go stojacego samotnie. Świetlisty Potok podeszła bliżej swojego ucznia.
- Następnym razem Ci się uda- powiedziala zimnym tonem siadając. Kasztan spojrzał na nią wzrokiem mówiącym "serio?". Jego mentorka odpowiedziała jedynie jednym spojrzeniem.
Ponownie zaczął wąchać, wyczuł mysz. Może stworzenie nie wykarmi kilku kotów, ale wystarczy na obiad dla jakiegoś starszego. Szare stworzonko obgryzało nasionko cicho chrupiąc. Kasztan podszedł bliżej i zabił zwierzatko jednym, celnym ugryzieniem. Czując głód pożarl zwierzątko.
- Pierwsze polujesz dla klanu, później dla siebie- przypomniała mu szylkretowa kotka.
- Wiem- odpowiedział płowy mitted. Przymknął oczy i oblizał pyszczek. Jeszcze chwile delektował się smakiem piszczki. Przymknął oczy z zadowolenia, mysz była przepyszna! Już po chwili wracali z polowanka do obozu z dwoma zającami w pyskach. Kasztan, aż dyszał ze zmęczenia. Wciąż pamiętał czasy, kiedy był pieszochem. Pamiętał Tiny i Piernika oraz swoje rodzeństwo.

17 czerwca 2019

Od Kasztanowej Łapy

Kasztanowa Łapa starał się uniknąć swojej mentorki, uciekał na boki. Szylkretka skoczyła na ucznia i na nim wylądowała. Płowy próbował się szarpać, ale coś mu nie wychodziło.
- Kasztanowa Łapo postaraj się- powiedziała Świetlisty Potok- Gdyby to była walka to już byś nie żył.
- Przepraszam Świetlisty Potoku, walka z Klanem Wilka wytrąciła mnie z równowagi. Minęło już kilka księżyców, ale dalej nie umiem się skupić. Nie lubię widoku martwych ciał i kałuż krwi. Zmarło tam za dużo kotów, a ja nie mogłem im pomóc. Mogłem zostać włoczęga, albo samotnikiem. Jacyś dwunożni na pewno, by mnie przygarnęli. Mógłbym zostac ich maskotką, ale klan jest moim domem. Zaprzyjaźniłem się z kilkoma kotami, chce zostać wojownikiem. Chce nosić dumne, wojownicze imię. Jestem żałosny, zobacz ile księżyców śpie w legowisku uczniów. Wiem, że Kucykowa Łapa jest starszy ode mnie, ale zobacz ile już osiągnął. Pewnie za jakiś czas zostanie wojownikiem. Przepraszam Świetlisty Potoku, zawiodłem. Staram się, nawet bardzo, ale krótkie łapki utradniają walkę. Kocham rośliny i zioła, polowanie mnie nie bawi. Zostanę wojownikiem, chociaż kto wie, może będę kisił się w tym legowisku, aż do starszyzny, ale będę walczył! Do ostatniej kropli krwi, za klan. Boje sie utraty łapy czy ogona, ale jeszcze bardziej boje się straty moich przyjaciół.- wyżalił sie terminator.- Może wracajmy już do treningu?- zapytał point.
- Dobry pomysł.

20 maja 2019

Od Kasztanowej Łapy CD Rudka

- Super - odpowiedział kocur- to pewnie wiesz co nieco o Klanie Gwiazd?
Rozważał za i przeciw tej decyzji, czy gdyby powiedział za dużo rudo-biały mógłby chcieć zniszczyć gwiezdną sadzawkę. Machnął głową, przecież Rudek mógł dołączyć do Klanu Burzy, umacniając go po stracie liderki. Bura liderkę- Ciernistą Gwiazdę zastąpiła jej partnerką Brzoskwiniowa Gałązka, przyjmując dostojne imię Brzoskwiniowa Gwiazda. Zaczął ostrożnie dobierać słowa, nie chciał zrazić Rudka.
- Klan Gwiazd to grupa martwych kotów, które za życia przestrzegały kodeksu wojownika. Istnieje również Gwiezdna Sadzawka, przy której przywódcy i medycy dzielą się językami bądź odbiera dar dziewięciu żywotów. Słyszałam, że zwykle daje je bliska rodzina. Lider przewodzi klanem przez całe swoje dziewięć żyć i Klan Gwiazd zmienia mu imię na takie z końcówką gwiazda. Ostatnio zmarła liderka Ciernista Gwiazda, a na jej miejsce wstąpiła Brzoskwiniowa Gwiazda. Medycy leczą koty i komunikują się z Klanem Gwiazd. W klanach obowiązuje specjalny system nadawania imion. Kociak nazywa się zdrobnieniem, uczniowie do wcześniejszego imienia dodają człon łapa, a wojownicy otrzymują imię zakończone na inny człon. Każdy wojownik musi przestrzegać kodeksu wojownika. Każdy kot, który stosuje się do kodeksu, idzie do Klanu Gwiazdy, jeśli jednak kot nie przestrzega kodeksu przodków, trafia do Ciemnego Lasu.- powiedział pod koniec wyczerpany długością wypowiedzi.- Czy chcesz wiedzieć coś jeszcze?- zapytał, oczekując na odpowiedź rudego kocurka z dodatkiem bieli. Zmrużył oczy, obserwując myślącego Rudka.- Jak to możliwe, że Klan Lisa ma w nazwie słowo klan, a jego uczniowie są tacy młodzi i mają jednoczłonowe imiona?
< Rudek? >

11 maja 2019

Od Kasztanowej Łapy

Obudził się, dopiero po dłuższym czasie postanowił otworzyć najpierw lewe oko, a kiedy zobaczył, że nie stoi nad nim Świetlisty Potok załamana po stracie swojej siostry. Migoczące Niebo zastępczyni Ciernistej Gwiazdy i siostra jego szylkretowej mentorki znikła jakiś czas temu. Z jednej strony cieszył się, że kotka znikła, ale z drugiej strony brakowało mu jej. Otworzył drugie ślepie i usiadł, rozpoczynając poranną toaletę, na którą nie zawsze miał czas. Przylizał płowe futro i wstał, wychodząc z legowiska przypominając sobie o porannym patrolu, do którego miał dołączyć. Nawet lubił patrole, jednak tych porannych Kasztanowa Łapa szczerze nienawidził, chociaż i tak były lepsze niż nuda w obozie. Czasami czekając na szylkretową, chodził odwiedzać żłóbek, w którym aktualnie przebywała dwójka kociąt- Zając i Wilk oraz ich młoda matka- Drżący Oddech. W legowisku terminatorów od dawna pozostawała taka sama ilość kotów. Ostatnio mianowania doczekała szylkretowa Kwitnąca Łapa, która przyjęła imię Kwitnąca Polana. Jeszcze Splątana Łapa i Sarnia Łapa przyjęli swoje wojownicze imiona brzmiące Splątana Myśl i Sarni Skok. Na ich miejsce do legowiska terminatorów wkroczyli Mokra Łapa i Szuwarowa Łapa oraz Niezapominajkowa Łapa. Ta ostatnia była liliową koteczką o półdługim futerku i zielonych oczach, zdaniem Kasztanowej Łapy nadawała się bardziej na medyka, ale to Ciernista Gwiazda decydowała o mentorach. Po chwili rozmyślań zauważył, że poranny patrol zbiera się przy wyjściu z obozu więc dołączył do jego członków. Poprowadzić patrol czarny cętkowany kocur, za nim wyruszyć miał jeszcze jeden terminator o kremowym futerku. Na końcu wyruszyła jeszcze pręgowana bengalsko kotka. Ledwo co wyruszali z obozu, a mu już nudziło się bardziej niż podczas opiekowania się starszymi. Słońce dopiero wstawało barwiąc niebo na pomarańczowawo-różowawy kolor, przymknął żółte oczy, by uniknąć uderzenie promieni wielkiej kuli ognia. Cały patrol skierował się w stronę Burzowego Drzewa odcinającego się na horyzoncie. Kasztanowa Łapa lekko machnął ogonem myśląc o tym, że mógłby teraz biec po rozległych łąkach należących do Klanu Burzy i Ciernistej Gwiazdy. Szybko doszli do strumienia będącego granicą z Klanem Nocy i Klanem Wilka. Woda płynęła jak zawsze, wartko, gdyby żółtooki wpadł do potoku raczej nie uszedłby z tej przygody żywcem. Koniec leśnego pasma był idealną granicą dla dwóch klanów, przez cały ten obszar czuli tylko oznaczenia zapachowe Klanu Burzy oraz nie wykraczające poza wyznaczone tereny oznaczenia zapachowe patroli Klanu Nocy. Przy granicy wyznaczonej strumykiem Klan Nocy również nie przesunął swoich oznaczeń zapachowy. Przy miejscu przeznaczonym do zgromadzeń także nikt nie przekroczył ustalonych dawno temu granic. Wkrótce doszli do Czerech Sióstr- wysokich dwukolorowych brzóz ustawionych koło siebie. Cała granica z klanem, któremu przewodził stary lider- Borsucza Gwiazda była taka jak zwykle. Nie było czuć ani widać żadnych śladów przekroczenia na stronę klanu Burzy. Wkrótce widział już Złotą Trawę i czarny pas asfaltu chowający się, gdzieś na horyzoncie. Zauważył kolejny strumyk, tym razem płynący pod Drogą Grzmotu. Niedługo później Sztormowe Niebo poprowadził swój patrol na Północne Zbocze, gdzie zauważył jakiś ruch ogona. Z nory wyskoczył mały królik najwyraźniej oddalający się od matki podobnie jak Niezapominajkowa Łapa. Przybrał pozycję łowiecką, po czym zaczął podkradać się do szarego stworzonka planującego powrót do ciepłej i bezpiecznej nory. Kocur wyprzedził zająca i wbiegł przed niego szykując się do biegu po białym puchu. Długo uchę stworzonko machnęło uszami i rzuciło się przed siebie próbując rozpaczliwej ucieczki. Dawny pieszczoch przyśpieszył do biegu tak szaleńczego, jak kilka księżyców temu. Szare zwierze szybko się zmęczyło, a w tym czasie terminator doskoczył do niego i zatopił w nim pazury czując jak rzuca się w jego uścisku. Wiedział, że starsi chodzą głodni, ta myśl napędziła go do jednego z pierwszych w jego życiu zabójstw. Zatopił zęby w szyi młodego zająca czując jak jego ciało nagle wiotczeje. Czy on coś upolował? Zakopał martwe ciało pod warstwa śniegu i dogonił patrol.
- Upolowałem zająca- pochwalił się Szałwiowej Łapie. Kremowy, jednak tylko prychnął i skrócił dystans z Pliszkowym Krokiem.
Zły kocur machnął ogonem i skulił uszy zdenerwowany zadowoleniem ledwo starszego od siebie terminatora. Po patrolu wzgórza zaczęli kierować się do obozu zaraz obok Drogi Grzmotu, kiedy przed ich oczami mignęło futro największego zająca, jakiego tylko widział w swoim krótkim życiu. Otworzył szerzej oczy i przybrał pozycję łowiecką, lecz dawny terminator córki liderki machnął ogonem dając znak starszym kotom i płowemu, by nikt nie rzucał się w pogoń za królikiem, ponieważ to on na niego poluje. Przybrał pozycję łowiecką i zaczął powoli skracać dystans do długouchego stworzenia. Zając zmarszczył swój nosek wyczuwając Szałwiową Łapę i rzucił się do ucieczki. Droga Grzmotu była coraz bliżej, a uczeń nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa.
- Szałwiowa Łapo!- krzyknął Kasztanowa Łapa, mając nadzieję, że coś dotrze do kocura mającego przed sobą zwierzynę mogącą wykarmić dużą część klanu. - Stój!
Wołany uczeń wojownika nic jednak nie słyszał, nikt z patrolu nie był w stanie go dogonić. Oddalił się zbyt od patrolu, przerażony Pliszkowy Krok rzuciła się przed siebie i starała się ratować kocurka. Bengalska usłyszała ryk potwora nadjeżdżającego z lewej strony kotów. Przybrany syn Czaplego Potoku rzucił się na dzieło dwunożnych nie słysząc neonowego potwora. Neonowo żółta skóra potwora odbijała od siebie promienie słońca jakby chcącego ratować młodego terminatora. Potwór niebezpiecznie zbliżał się do kocura biegnącego po asfalcie. Pliszkowy Krok stanęła przed Drogą Grzmotu, potwór zbliżał się w zastraszającym tempie. Kremowy pręgowany wyminął potwora, po czym rzucił się do pogoni, jednak potwór zjechał w stronę Szałwiowej Łapy i go potrącił. Ciało odskoczyło w bok, a potwór przyśpieszył i zniknął gdzieś daleko. Łzy czaiły się w jego żółtych oczach. Czy Szałwia żyje? Mimo wszystko nawet lubił krótkowłosego, czemu go nie potrąciło auto zamiast niego? Rzucił się po ciało terminatora ociekające krwią po drodze zaliczając upadek na nos, z którego popłynęła krew podobnie jak z poduszek łap zmęczonych szaleńczym biegiem. W międzyczasie upadł jeszcze na bok przez swoje skamieniałe ze strachu łapy. Przebiegł czarny pas asfaltu i chwycił kremowego za kark. Uczeń Deszczowego Poranku zaczął jęczeć, ale pomimo protestów kocura młodszy uczeń dalej go ciągnął. Wkrótce znalazł się obok patrolu i położył ciało przybranego syna Konwaliowej Rzeki na ziemi. Futro Kasztanowej Łapy zmieniło kolor na czerwony, w głównej mierze spowodowany krwią terminatora. Oddech młodego, bo zaledwie szesnasto księżycowego kocurka zaczął słabnąć.
- Musimy zabrać go do obozu- stwierdziła Pliszkowy Krok.- Zanim umrze.
Czy mógł zakończyć swój żywot? Czemu nie był medykiem? Zaczął żałować, że obrał wojowniczą karierę. Mógł go uratować! Zaczął lizać rany pręgowanego, nie wiedział co robić. Po kilku uderzeniach serca oddech Szałwiowej Łapy zupełnie zanikł. Cisza, nie oddychał. Zmasakrowany uczeń zmarł potrącony przed potwora. Wściekła Pliszkowy Krok przebiegła czarny pas i rzuciła się na chowającego się w krzakach królika, zabiła go i zabrała do martwego Szałwii. Czarny chwycił martwego kocura za kark i zabrał do obozu klanu Burzy. Po chwili drogi znaleźli się w obozie, gdzie Czapli Potok siedział obok Kwitnącej Polany. Cały klan spojrzał na patrol wracający z wielkim zającem i martwym uczniem. Sztormowe Niebo położył terminatora, a Pliszkowy Krok położyła zająca na stos zwierzyny.
- Szałwiowa Łapa zmarł potrącony przez potwora dwunożnych.- powiedział czarny kocur.
< Jak ktoś chce może odpisać >

04 maja 2019

Od Kasztanowej Łapy CD. Ciernistej Gwiazdy

Daj sobie chociaż księżyc, dobrze? Jeśli nie będzie lepiej, porozmawiam z Burzowym sercem, czy jest gotów przyjąć kolejnego ucznia. Co ty na to?- zapytała bura kocica Kasztanową Łapę.
- Jeśli Burzowe Serce nie będzie gotowy przyjąć kolejnego ucznia, a ja dalej nie będę w stanie polować to, co się stanie?- zapytał mocno, kuląc uszy. Widział błyszczące zielone oczy Ciernistej Gwiazdy, ale nie bał się liderki. Czuł strach jedynie tym, co może zrobić, może go wydalić z klanu, wyrzucając go gdzieś daleko jak dwunożni niechciane kociaki. Mogła go pokaleczyć, pozbawiając oka, ucha bądź życia, pozbawić mogła go również dobrego imienia, mógł nie być już tylko „zwykłym uczniem”, przez członków Klanu Burzy nawet teraz płowy mógł być „dziwnym i strachliwym”. Podczas kilku księżyców spędzonych w klanie polującym na rozległych łąkach słyszał także o więźniach, czy żółtooki również mógł nim zostać? Podkulił łapy pod siebie, czekając na odpowiedź Ciernistej Gwiazdy.
- Uwierz w siebie- odpowiedziała liderka lekko, przymykając lewe oko. Czy myślała, że naprawdę sobie poradzi? Powstrzymał w sobie chęć, aby odpowiedzieć liderce, że na pewno sobie nie poradzi. Wszyscy dookoła Kasztanowej Łapy wmawiali mu by w siebie, uwierzył, ale on dalej bał się, że mu się nie uda i poniesie straszliwe konsekwencje swoich umiejętności. Wydawało mu się, że nawet kociaki ze żłóbka były zdolniejsze od niego. Liliowo-biała Niezapominajka upolowałaby jakąś małą zwierzynę, a później ją zabiła. Czarny kocurek- Szuwarek i jego szaro- biało- czarny brat- Mokry postąpiliby jak ich siostra. Wszyscy nie bali się polować, tylko on- Kasztan się bał. Czy to przez jego korzenie? Krótkie łapki? Poznał w swoim krótkim życiu wystarczająca dużo kotów, by stwierdzić, że każdemu przeszkadzało w nim coś innego i że każdy znika po innym czasie. Czy tak samo zniknie liderka?
< Ciernista? >

02 maja 2019

Od Kasztana CD. Rudka

Lekkim krokiem wyszedł z obozu, był niesamowicie zdołowany po ostatnim treningu walki. Czy musiał walczyć? Może powinienem sobie odpuścić i uciec z klanu? Tylko to przychodziło mu do głowy, był jeszcze młodym terminatorem. Dawno nie biegł, ostatnio wolał raczej powoli chodzić bądź truchtać, ale od ostatniego szaleńczego biegu minął może księżyc. Nie myśląc dużo, rzucił się przed siebie, przyśpieszając do prawie dwukrotnego szybszego biegu, niż kiedy przyszedł do obozu Klanu Burzy. Po chwili biegu dotarł do drogi grzmotu i nawet się nie rozglądając, przebiegł po niej, czując jak, bolą go poduszki łap. Dotarł do bagien, opowiadała mu o nich jego szylkretowa mentorka- Świetlisty Potok. Czy zdaniem Kasztanowej Łapy wyglądały na niebezpieczne? Nie, zdaniem pointa nie wiele różniły się od terenu Klanu Burzy, przecież co mogło go tam zaatakować? Żaba czy woda? Mimo wszystko zaraz po wejściu na bagna poczuł dreszczyk, wysokie drzewa chroniły go przed dostępem i tak skąpej już ilości promieni słońca. Nagle zauważył rudo-białego kocurka, czy mógł być samotnikiem? Nieznajomy pachniał dużą grupą kotów, bagnem. Kasztanowa Łapa powoli podszedł do członka Klanu Lisa i lekko walnął go łapą. Rudo-biały otworzył swoje oczy, które okazały się zielone. W głowie przygotował sobie gotową formułkę, którą powinienem się przedstawić.
- Jestem Kasztanowa Łapa, wcześniej Kasztan, członek Klanu Burzy, a ty kim jesteś?- zapytał, patrząc się przed siebie.
Czy to możliwe, by nieznajomy znał Klan Burzy? Może był to zagubiony kociak taki jak on? Rudek wpatrywał się w niego szeroko otwartymi oczami za strachu.

< Rudek? Sorry, że taki krótki, ale przez tydzień nic nie napiszę, więc teraz piszę>

23 kwietnia 2019

Od Kasztana (Kasztanowej Łapy)

— Kasztanie, znajdujesz się wśród nas już od kilku księżyców i wierzę, że masz wobec nas dobre zamiary. Myślę, że nadszedł czas, abyś został uczniem. Od dzisiaj, aż do końca twojego treningu nazywać się będziesz Kasztanową Łapą. Twoją mentorką zostanie Świetlisty Potok. Jestem pewna, że przekaże ci wszystko, co sama wie. - powiedziała Ciernista Gwiazda spokojnym tonem.
Dotknął się nosem ze Świetlistym Potokiem, po czym z radością przyjął wiwaty. Bura kocica się uśmiechnęła.
- Kasztanowa Łapa! Kasztanowa Łapa!- krzyczał klan burzy.

* * *

Minęły dwa wschody słońca od mianowania Kasztanowej Łapy. Wszystko było świetnie tak długo, aż do drugiego treningu kocurka. Obudziło go przeraźliwe zimno spowodowane opadami śnieg, biała masa była wszędzie. Szybko wstał i otrzepał swoje długie futro, potem zabrał się za jego pielęgnacje. Po porannej toalecie opuścił swoje legowisko i skierował się przed legowisko wojowników, niezwykle trudno było mu się poruszać, ponieważ zapadał się bardzo głęboko w śniegu. Niebo było granatowe, a chmury było ciemnoszare, jakby chciały wszystkim przekazać, że lepiej uciekać przed śniegiem. Z legowiska wojowników wyłoniła się jego mentorka, jej krótkie szylkretowe futro wyróżniało się na tle śniegu.
- Trening- powiedziała Świetlisty Potok i ruszyła w kierunku wyjścia z obozu.- Dzisiaj będziemy polować.
Poczuł, że się boi, nie chciał polować, za żadne skarby. Przerażony kocurek szedł, za mentorką czując, że za chwilę się zatrzymają.
- Jesteśmy- powiedziała Świetlisty Potok.

* * *

Kiedy tylko Kasztanowa Łapa poznał techniki polowania mentorka, poprosiła go, aby zapolował. Zawęszył, wyczuł zapach mysz albo nornicy. Przypadł do ziemi, próbując poprawnie wykonać pozycję łowiecką. Posuwał się naprzód, dopóki nie zobaczy przed sobą małego stworzonka. Skoczył na nie i chwycił je w łapy, nie wiedząc co z nim zrobić, wkrótce mysz uciekła, zostawiając zdziwionego kocurka samego.
- Miałeś polować- powiedziała szylkretowa- czemu trzymałeś tę mysz w łapach?
- Nie wiem.- odpowiedział, głupio się czując.

* * *
Wrócił do obozu z pustymi łapami, złapał kilka sztuk zwierzyny, ale żadnej nie zabił. Postanowił skierować się w stronę legowiska Ciernistej Gwiazdy. W legowisku liderki zastał burą kocicę, jak zjadała właśnie swój posiłek.
- Witaj Ciernista Gwiazdo- powiedział płowy lekko skrępowany.
- Witaj Kasztanowa Łapo- odparła zielonooka.
- Nie chce polować, dziś ze Świetlistym Potokiem polowaliśmy, złapałem mysz i kilka nornic, ale nic z tego nie umiem ich zabić- zwierzył się liderce żółtooki.
< Ciernik? >

20 kwietnia 2019

Od Kasztana CD Ciernistej Gwiazdy

Wstał wcześniej rano, obudziły go ostatnie ciepłe promienie słońca w tej Porze Opadających Liści. Burzowe Serce musiał wyjść poszukać ziół, może opowie mu coś jeszcze jak ostatnio, gdy wrócił z ziołami. Fiołkowa Bryza musiała gdzieś pójść, ponieważ jej też nigdzie nie było widać. Puchata i długa kita lekko się uniosła okrywając chude, krótkie łapy Kasztana. Ciepłe promienie niby go ogrzewało, ale półdługie futro działało jak tarcza na ciepło. Obóz już o tej porze tętnił życiem, uczniowie zbierali się na treningi, a wojownicy wyruszali na patrole albo na treningi. Trzy młode kociaki siedziały w progu żłóbku pod czujnym okiem Sosnowej Kory. Niezapominajka delikatnie upadła na ziemie a Mokry i Szuwarek podbiegli do swojej siostry. Czemu on nie mógł mieć swojego rodzeństwa przy sobie? Kate i Stella na pewno też by do niego podbiegły i zapytały, czy nic się nie stało. Ale ich już nie ma!- wykrzyknął w myślach młodziak. Żółte oczy Kasztana powoli się zamknęły, a on sam odpłynął w ciepły świat snów.
***
-Wstawaj- zielonooki medyk spokojnym tonem obudził swojego śpiącego pacjenta.
- Gdzie byłeś?- zapytał, otwierając szerzej swoje błyszczące żółte oczy.
- Zbierałem zioła- odpowiedział Burzowe Serce- ty raczej wtedy spałeś.
- Zgadłeś- odpowiedział płowy energicznym tonem, po czym odsunął się na swoje ciepłe posłanie.
Przymykając oczy, przysłuchiwał się odgłosom kroków i układania ziół w legowisku medyka. Po chwili do burego kocura przyszła jakaś młoda kotka, przynajmniej tak wywnioskował po zapachu point. Ciekawość zżerała go od środka, więc otworzył oczy. Obok zielonookiego medyka stała masywna czekoladowo-ruda terminatorka. Splątana Łapa utykała na jedną nakrapianą łapę. Może do łapy wbił się jej cierń?- zapytał sam siebie. Zielonooki obejrzał umięśniona kończynę kotki a później stwierdził co jej dolega.
- Nic Ci się nie stało, masz po prostu spękane poduszki łap- odrzekł medyk- wydaje mi się, że podbiał pospolity Ci pomoże.
Terminatorka przełknęła zioło, po czym wyszła z legowiska dalej delikatnie utykając na przednią łapę. Może on też kiedyś pozna te wszystkie zioła i będzie mógł leczyć chore koty? Czy nie byłoby wspaniałe? Odsunął marzenia na dalszy plan, to przecież niemożliwe. Do późnego popołudnia nic ciekawego się nie działo, no może z wyjątkiem tego, że Fiołkowa Bryza wróciła do swojego posłania z mchu po spacerze z Zakręconym Uchem, nowo mianowanym wojownikiem Klanu Burzy. Pod wieczór do legowiska przyszedł czarny kocur w jeszcze ciemniejsze cętki, jego niebieskie oczy szkliły się od bólu. Niebieskooki wojownik klanu przewodzonego przez Ciernistą Gwiazdę gruchnął o zimną ziemię legowiska Burzowego Serca.
- Co się dzieje?- zapytał bury kocur przerażony stanem swojego pobratymca.
- B-brzuch- wysapał Sztormowe Niebo.
Zielone oczy medyka błysnęły zdecydowanie dalej od Kasztana. Lisie łajno- warknął cicho i podszedł do krańca swojego legowiska. Masywna łapa Burzowego Serca podała Sztormowemu Niebu jakieś dziwnie wyglądające zioła. Wyraz pyska wojownika mocno się zmienił, zaczął cicho chrapać, a Kasztan tylko przyglądał mu się cicho klnąc pod nosem. Czemu mi czegoś takiego nie podali?- zapytał sam siebie.- Ja musiałem się męczyć czekając aż zasne. Po chwili zasnął.
***
Nad ranem w legowisku starszego medyka Klanu Burzy ziało pustkami. Fiołkowa Bryza zniknęła podobnie z resztą jak bury kocur. Lekko przymknął oczy, i chwile delektował się niezwykłą w pełnym kotów obozie ciszą, jego żółte oczy przymknęły się a z gardła wydobyło się mruczenie. Nuda jednak szybko spędziła radość z pyska kocura wpychając na jego miejsce nude. Cicho poprawił mech na legowisku i zasnął ponownie pogrążając się w uczuciu błogości.
***
— To już twoja decyzja — oznajmiła zagadkowo bura kocica.
- Ciernista Gwiazdo nie mogę zostać w klanie?- zapytał czując napływające łzy.- Prosze.
Płowy przypomniał sobie, że może spotkać innego kota, który go zdradzi lub który zdechnie. Klan Burzy zaczął traktować jak swój dom, a kilka kotów nawet zastąpiło mu zmarłe siostry. Czy on naprawdę nie potrafi zaufać właściwym kotom? Straci swój kolejny dom, to musi być jakiś koszmar! Po raz kolejny poczuje, jak to jest mieć serce rozkruszone na kawałeczki. Żółte oczy zaszkliły się, a krótkie łapy podwinęły się pod wychudzone ciało. Nie wytrzymał i na ciepłe legowisko z mchu spadła pojedyncza łza, a za nią kolejne i kolejne a przywódczyni Klanu Burzy szykowała się do odpowiedzi. Po dłuższej chwili pysk burej otworzył się i odpowiedział na pytanie kociaka.

< Ciernik? Nic się nie stało, że tak długo >

18 kwietnia 2019

Od Kasztana CD Ciernistej Gwiazdy

Wstał wcześniej rano, obudziły go ostatnie ciepłe promienie słońca w tej Porze Opadających Liści. Burzowe Serce musiał wyjść poszukać ziół, może opowie mu coś jeszcze jak ostatnio, gdy wrócił z ziołami. Fiołkowa Bryza musiała gdzieś pójść, ponieważ jej też nigdzie nie było widać. Puchata i długa kita lekko się uniosła okrywając chude, krótkie łapy Kasztana. Ciepłe promienie niby go ogrzewało, ale półdługie futro działało jak tarcza na ciepło. Obóz już o tej porze tętnił życiem, uczniowie zbierali się na treningi, a wojownicy wyruszali na patrole albo na treningi. Trzy młode kociaki siedziały w progu żłóbku pod czujnym okiem Sosnowej Kory. Niezapominajka delikatnie upadła na ziemie a Mokry i Szuwarek podbiegli do swojej siostry. Czemu on nie mógł mieć swojego rodzeństwa przy sobie? Kate i Stella na pewno też by do niego podbiegły i zapytały, czy nic się nie stało. Ale ich już nie ma!- wykrzyknął w myślach młodziak. Żółte oczy Kasztana powoli się zamknęły, a on sam odpłynął w ciepły świat snów.
***
-Wstawaj- zielonooki medyk spokojnym tonem obudził swojego śpiącego pacjenta.
- Gdzie byłeś?- zapytał, otwierając szerzej swoje błyszczące żółte oczy.
- Zbierałem zioła- odpowiedział Burzowe Serce- ty raczej wtedy spałeś.
- Zgadłeś- odpowiedział płowy energicznym tonem, po czym odsunął się na swoje ciepłe posłanie.
Przymykając oczy, przysłuchiwał się odgłosom kroków i układania ziół w legowisku medyka. Po chwili do burego kocura przyszła jakaś młoda kotka, przynajmniej tak wywnioskował po zapachu point. Ciekawość zżerała go od środka, więc otworzył oczy. Obok zielonookiego medyka stała masywna czekoladowo-ruda terminatorka. Splątana Łapa utykała na jedną nakrapianą łapę. Może do łapy wbił się jej cierń?- zapytał sam siebie. Zielonooki obejrzał umięśniona kończynę kotki a później stwierdził co jej dolega.
- Nic Ci się nie stało, masz po prostu spękane poduszki łap- odrzekł medyk- wydaje mi się, że podbiał pospolity Ci pomoże.
Terminatorka przełknęła zioło, po czym wyszła z legowiska dalej delikatnie utykając na przednią łapę. Może on też kiedyś pozna te wszystkie zioła i będzie mógł leczyć chore koty? Czy nie byłoby wspaniałe? Odsunął marzenia na dalszy plan, to przecież niemożliwe. Do późnego popołudnia nic ciekawego się nie działo, no może z wyjątkiem tego, że Fiołkowa Bryza wróciła do swojego posłania z mchu po spacerze z Zakręconym Uchem, nowo mianowanym wojownikiem Klanu Burzy. Pod wieczór do legowiska przyszedł czarny kocur w jeszcze ciemniejsze cętki, jego niebieskie oczy szkliły się od bólu. Niebieskooki wojownik klanu przewodzonego przez Ciernistą Gwiazdę gruchnął o zimną ziemię legowiska Burzowego Serca.
- Co się dzieje?- zapytał bury kocur przerażony stanem swojego pobratymca.
- B-brzuch- wysapał Sztormowe Niebo.
Zielone oczy medyka błysnęły zdecydowanie dalej od Kasztana. Lisie łajno- warknął cicho i podszedł do krańca swojego legowiska. Masywna łapa Burzowego Serca podała Sztormowemu Niebu jakieś dziwnie wyglądające zioła. Wyraz pyska wojownika mocno się zmienił, zaczął cicho chrapać, a Kasztan tylko przyglądał mu się cicho klnąc pod nosem. Czemu mi czegoś takiego nie podali?- zapytał sam siebie.- Ja musiałem się męczyć czekając aż zasne. Po chwili zasnął.
***
Nad ranem w legowisku starszego medyka Klanu Burzy ziało pustkami. Fiołkowa Bryza zniknęła podobnie z resztą jak bury kocur. Lekko przymknął oczy, i chwile delektował się niezwykłą w pełnym kotów obozie ciszą, jego żółte oczy przymknęły się a z gardła wydobyło się mruczenie. Nuda jednak szybko spędziła radość z pyska kocura wpychając na jego miejsce nude. Cicho poprawił mech na legowisku i zasnął ponownie pogrążając się w uczuciu błogości.
***
— To już twoja decyzja — oznajmiła zagadkowo bura kocica.
- Ciernista Gwiazdo nie mogę zostać w klanie?- zapytał czując napływające łzy.- Prosze.
Płowy przypomniał sobie, że może spotkać innego kota, który go zdradzi lub który zdechnie. Klan Burzy zaczął traktować jak swój dom, a kilka kotów nawet zastąpiło mu zmarłe siostry. Czy on naprawdę nie potrafi zaufać właściwym kotom? Straci swój kolejny dom, to musi być jakiś koszmar! Po raz kolejny poczuje, jak to jest mieć serce rozkruszone na kawałeczki. Żółte oczy zaszkliły się, a krótkie łapy podwinęły się pod wychudzone ciało. Nie wytrzymał i na ciepłe legowisko z mchu spadła pojedyncza łza, a za nią kolejne i kolejne a przywódczyni Klanu Burzy szykowała się do odpowiedzi. Po dłuższej chwili pysk burej otworzył się i odpowiedział na pytanie kociaka.
< Ciernik? Nic się nie stało, że tak długo >

01 kwietnia 2019

Od Kasztana CD Ciernistej Gwiazdy

— Żeby debil miał pytanie. Patrz, działa — oznajmiła dziarsko Ciernista Gwiazda nadal, idąc przed siebie. — Oferuję ci bezinteresowną pomoc i być może schronienie na jakiś czas, ale jeśli zamierzasz wybrzydzać, to mogę cię odprowadzić tam, gdzie cię znaleźliśmy. Nie zamierzam cię ciągnąć za ogon do obozu. Zatem idziesz, czy nie?
Czy tam w „Klanie Burzy”, jak go nazwała kocica, spotka kogoś, kto zastąpi mu Stelle i Kate? Truskawka wspominała coś o ziołach leczniczych, czy Burzowe Serce je zna? Tyle pytań kłębiło się w jego głowie, a na żadne odpowiedź nie nadpływała.
- Idę- oznajmił głośno za odchodząca burą kotką.- Czy Burzowe Serce nauczy mnie coś o ziołach?
- Jeśli się zgodzi- odpowiedziała Ciernista Gwiazda niewzruszona.
Serce przyśpieszyło rytmu. Na obojętnym pysku zagościł uśmiech, którego nawet kapiąca krew nie odgoniła. Liderka Klanu Burzy ruszyła, spoglądając na jego krótkie łapy. Przyśpieszył kroku, doganiając partnerkę Brzoskwiniowej Gałązki.
- Czy w twoim klanie kogoś poznam?- zapytał cichym tonem.
- Wydaję mi się, że tak- odparła zielonooka kotka, nie zwalniając tempa.
- Kogoś, kto zastąpi mi zmar- już chciał powiadomić jeszcze nieznajomą kotkę o swojej przeszłości.- Nie ważne.
Na horyzoncie odznaczały się pojedyncze, prawie nagie drzewa. Zapach zwierzyny tylko pobudzał chęć zjedzenia czegoś.
- Czy w waszym obozie są te wysokie, bezwłose istoty?- zapytał bez skrupułów.
- Dwunożni?- zapytała starsza kotka.- To nasi wrogowie, w żadnym wypadku nie wpuszczamy ich do obozu.
Powoli idąc, zastanawiał się nad kolejnym pytaniem dla burej córki Białej Sadzawki.
- Daleko jeszcze?- zapytał, patrząc wprost w piękne oczy liderki Klanu Burzy.
- Jeszcze kawałek- odparła Ciernista Gwiazda.
Droga dłużyła się.
***
Minął wschód słońca od jego przybycia do klanu. Leżał cicho, wpatrując się w Burzowe Serce wyjmującego Szałwiowej Łapie ciernia z łapy. Chwilę później Szałwiowa Łapa wyszedł z legowiska medyka, zamiast terminatora do legowiska przyszła Ciernista Gwiazda. Liderka Klanu Burzy podeszła do legowiska nowego pacjenta.

< Ciernista? Już trochę lepiej chyba default smiley :p >

29 marca 2019

Od Kasztana

Płowy kocur powoli szedł przez pola pełne zwierząt przypominających chmury. Białe łby owiec obracały się w stronę Kasztana, przyprawiając młodego samotnika o dreszcze. Półdługie futro kocurka pełne było kurzu, trawy oraz liści. Żółte oczy syna Tiny zamykały się zmęczone, a łapy powoli odmawiały posłuszeństwa. Słaby kocurek szedł, jednak uparcie nie zważając na zmęczenie. Wielka kula ognia powoli chowała, się za horyzontem sprawiając, że niebo wyglądało jak podpalone pochodnią. Kasztanowi przypomniało, się jak Truskawka tłumaczyła mu, że ogień jest niebezpieczny. Miękką trawę zalewać zaczęły pojedyncze łzy płowego pointa.
- Wszystko będzie dobrze- tłumaczył sobie przybrany syn Truskawki.
Wydawało się, że kocur nie będzie już więcej płakać, ale i to przekonanie było błędne. Pierwsze gwiazdy zajęły miejsce wielkiej kuli ognia, mniejsze owce przylgnęły do swoich matek, rozkoszując się przyjemnym ciepłem. Pręgowanemu kociakowi przypomniało się jak to on, przytulał się do szarej długowłosej kocicy. Czy Truskawka skądś obserwuje swojego przybranego syna?
- Mamo? Słyszysz mnie?- zapytał płowy syn Piernika, spoglądając w niebo.
Kasztan odpędził od siebie wszystkie wspomnienia związane z pieszczoszką Mandy i płowy ruszył, dalej skupiając się tylko na pokonaniu wielkiego pastwiska pełnego owiec. Wkrótce całe niebo pokryło się gwiazdami, pięknymi błyszczącymi gwiazdami. Płowemu pointowi zostało jeszcze tylko długości myszy do końca miejsca owiec. Płot zbliżał się nieubłaganie, kiedy kocurek doszedł pod płot, przeczołgał się pod nim, czując swędzenie i ból na całym swoim ciele. Kolejną przeszkodą był wielki czarny pas, Kasztan wyczuwał na nim okropny zapach, jednak płowy zdołał się zmusić i wkroczyć na Drogę Grzmotu. Ostry zapach drażnił w nos siedmiu księżycowego kociaka, zanim kocur zdążył coś zrobić, poczuł pęd powietrza i zobaczył coś neonowego i potężnego. Przerażony kocurek wycofał się na pobocze, czując zbierające się w nim łzy. Kasztan ponowił próbę przejścia przez Drogę Grzmotu pręgowany kociak prawie, doszedł do drugiej strony drogi, kiedy jego łapa się podwinęła a dwukolorowy nos kociaka, dotknął twardej powierzchni asfaltu. Krew zalewająca łapki kociaka tylko zmotywowała syna Piernika do szybszego przejścia na druga stronę Drogi Grzmotu. Po drugiej stronie czarnej nawierzchni śmiertelnie przerażony pręgowany kociak przyśpieszył do biegu. Zmęczony kociak minął jeszcze wielkie pole uprawne i powoli, ale uparcie przesuwał się dalej. Wkrótce kociak zasnął wycieńczony
***
Kasztana obudził zapach obcych kotów. Wkrótce zza horyzontu wyłonił się patrol Klanu Burzy. Na jego czele szła bura kocica o pięknych zielonych oczach, za kocicą szły jeszcze dwa koty. Jednym z nich była szylkretowa kotka o niebieskich oczach, ostatnim już członkiem patrolu był biały kocur. Przywódczyni patrolu podeszła do kociaka.

< Ciernista Gwiazda? >