BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borówkowa Mordka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borówkowa Mordka. Pokaż wszystkie posty

04 marca 2022

Od Borówkowej Mordki Do Wiśniowej Iskry

Szylkretowa kotka szła powoli przed siebie, węsząc. Była właśnie na polowaniu i szukała woni zwierzyny. Po paru chwilach pochwyciła zapach królika, który znajdował się jakieś dwadzieścia metrów od niej. Przybrała pozycję łowcy i wystrzeliła jak z procy pędząc w stronę zwierzyny. Królik zerwał się do biegu, ale ona była już przy nim i zamachnęła się na niego łapą. Puchate zwierzątko padło na ziemię ze skręconym karkiem. 
-Tak! Udało się - pisnęła rozemocjonowana Borówkowa Mordka. Chwyciła królika za kark i zakopała w uprzednio zrobionej dziurze. Znowu nastawiła uszy szukając kolejnej ofiary, co opłaciło się, bo po chwili usłyszała szelest. Namierzyła królika i zaczęła się do niego podkradać pod wiatr. Była pewna, że jej nie wyczuje. Gdy była już blisko powoli zamiotła ogonem po ziemi i wtedy stało się to. Gałązka. Potrąciła ją ogonem, a królik spłoszony uciekł. Skąd na polu bez drzew wzięła się gałązka? Tego nikt nie wie, ale Borówkowa Mordka była sfrustrowana. Prychnęła i potrząsnęła głową, zaraz uśmiechając się z powrotem. - To tylko królik nie ma co się martwić, każdemu może się zdarzyć.- pomyślała wyzbywając się złych myśli. Z typowym dla niej humorem wróciła do miejsca, w którym wcześniej zakopała królika. Wykopała go z ziemi i chwyciła za futro. W podskokach wróciła do obozu i odłożyła go na stertę zwierzyny. Odwróciła się i zobaczyła szylkretową kotkę.
-Cześć.

<Wiśniowa Iskro!>

09 marca 2021

Od Borówki (Borówkowej Łapy) CD Splotki (Splątanej Łapy)

Poczuła, jak przez jej drobne ciałko przechodzi zirytowanie. Sama by kiedyś ruszyła ten leniwy tyłek! Co ona jest? Służąca? Ani jej się śni! Borówka nie powiedziała jednak nic, tylko prychnęła oburzona, i odwróciła się tyłem do siostry. Już miała wchodzić do środka, gdy przepełniła ją niepewność. Co jeśli Jeżowa Ścieżka będzie tam, w legowisku? Na pewno wpadnie w kłopoty.
- A...co jak on będzie tam, w środku? - zapytała, ale nim Splotka zdążyła cokolwiek miauknąć, sama sobie odpowiedziała. - Najwyżej powiem, że się bawiłam, i przez przypadek wpadłam. - a jak nie zadziała, zrobi maślane oczka i powinno być po sprawie. Tak, to powinno się udać.. Zanim jeszcze weszła, odwróciła głowę w stronę siostry.
- Spróbuj uciec. - syknęła ostrzegawczo, mrużąc brązowe ślipia. Po tych słowach weszła do nory medyka. Zapach ziół o mało nie zniósł jej z łap! Jak on można tu żyć i nie dostawać zawrotów głowy od tego wszystkiego? Szczerze podziwiała medyka za to.
Tak czy siak, to nie może jej zniechęcić! Jeszcze wyjdzie na tchórza i tyle z tego będzie. Zajrzała do składziku, bo chyba tam Jeżowa Ścieżka chował swoje zapasy? Tak słyszała Borówka. Teraz się przekona, czy to jest prawda. Rozejrzała się, aby upewnić się, czy przypadkiem medyk tutaj nie przebywa.  Gdy była już pewna, wkroczyła głębiej. Źrenice kociaka rozszerzyły się na widok takiej ilości ziół. Ten widok jeszcze bardziej zniechęcił ją do medyków. Pokręciła łebkiem i poszła szukać dalej. Gdy nareszcie udało jej się znaleźć to, czego szukała, schyliła się nad tym i obserwowała.  Jak to teraz wziąć, żeby się nie zranić? Nieważne. Bez zbędnego myślenia, zgarnęła delikatnie cierń w swoje szczęki. W jej uszach rozległ się stłumiony krzyk. Dokładnie wiedziała, do kogo on należy. Spanikowana zaczęła szukać miejsca do ukrycia. Pomknęła jednakże przed siebie, potykając się jeszcze o własne łapy. Szybko wyskoczyła z legowiska medyka, posyłając Splotce spanikowane spojrzenie.
- Gdzie jest? - zapytała przez zaciśnięte szczęki. Ten kolec w niczym jej nie pomaga! - dobra, może lepiej bierzmy i uciekajmy! - dodała, gdy sama dostrzegła czekoladowe futro uzdrowiciela.

<Splotko?>

04 marca 2021

Od Borówki CD Splotki

Skóra na nosie szylkretki zmarszczyła się, gdy do jej uszu dotarła odpowiedź siostry.
- Jasne, to zrozumiałe. - mruknęła, przemieszczając spojrzenie na matkę. Wstała powoli, uśmiechając się do Splotki. Przeprosiny ledwie wychodziły jej z pyska, ale to musiało być konieczne, jeżeli chciały się stąd urwać i wszystko zakończyć. Trzcina ze skupieniem obserwowała tę scenę. Jej bursztynowe ślepia były zmrużone. Wydawało się, jakby niekoniecznie wierzyła w ten cały teatrzyk. W końcu otworzyła pysk, aby coś powiedzieć.
- Odejdźcie. - powiedziała z niechęcią. Borówka podskoczyła radośnie. Och, tak! Nareszcie się uwolniła od tej kupy futra, która zachowywała, jakby zjadła mysią żółć. Aż dziwne, że obie są siostrami. Jedyne, co je łączyło, to brązowe ślipia, oraz ta sama maść. Ale charakterami? Kompletnie dwa, inne koty. Nim zdążyła się obejrzeć, Splotki już tu nie było. Czuła się uwolniona, jednak dalej ją coś dręczyło. Pomimo tego, że obie się wręcz nienawidziły, czuła, że musi sprawdzić jak trzyma się siostra. Szybko wybiegła z uniesionym ogonem ze żłobka.
Druga córka Trzciny siedziała przed kociarnią, z ogonem owiniętym wokół łap. Spłaszczyła uszy, biorąc głęboki oddech, nim się odezwie.
- Czy wszystko dobrze? - zapytała, robiąc parę kroków do przodu, aby wyminąć drugą kotkę i móc na nią spojrzeć. Zatrzymała się natychmiastowo, gdy Splotka postanowiła się odezwać.
- Zastanawiam się, czy taka strachliwa kupa futra jak ty odważy się wejść do legowiska Mokrej Gwiazdy i podłożyć mu kolec do posłania. - źrenice Borówki rozszerzyły się.
Nie był to najlepszy pomysł, ale przecież nie może wyjść na tchórza! Co to, to nie. Spojrzała w kierunku legowiska owego samca, i przełknęła głośno ślinę. Raz kozi śmierć. Przecież bez ryzyka życie jest nudne! Kiwnęła głową.
- Oczywiście, że to zrobię! Co taki staruch mógłby mi zrobić? - miauknęła pewnym głosem. Podeszła bliżej kotki i usiadła obok niej. Może po tym całym zdarzeniu, w końcu zaczną się dogadywać? Borówce szczerze było to obojętne. Nigdy jakoś specjalnie nie zależało jej na szylkretce, mogła sobie robić co chce, tak. Zapewne Borówka okłamywała samą siebie w tym momencie, ale co z tego? Ona nawet tego nie widzi.
-  Więc, masz jakieś pomysły, aby zdobyć tego kolca? - zapytała, przechylając swoją głowę w bok. Wiedziała dokładnie, jak to zrobić, jednakże wolała, aby to Splotka również pogłówkowała.
- Przecież to łatwe. Możemy się zakraść do legowiska Jeżowej Ścieżki. Na pewno ma jakieś ciernie! - powiedziała, unosząc jedną z przednich łap do góry. Borówka przewróciła zażenowana oczami, po czym skinęła głową.
- Niech będzie. - odpowiedziała, wstając. Zanim ruszyła, obejrzała się jeszcze za siebie. - Idziesz? - zapytała, strzygąc uszami. Siostra skinęła głową, również wstając na wszystkie cztery łapy. Borówka nawet się nie uśmiechnęła, tylko machnęła końcówką swojego ogona, ruszając przed siebie. Było to dość głupie, że przyjęła to zadanie, ale nie wycofa się już z tego. Musi to zrobić. Jest jeszcze mała, więc nikt nie zauważy, że wkradła się do legowiska Mokrej Gwiazdy.

<Splotko? Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem>

12 lutego 2021

Od Borówki

W kociarni wiało nudą.
Szczerze, to nie rozumiała swoich sióstr, które potrafiły siedzieć na tyłku i nie robić cały dzień, nie nudząc się. Przecież każdy się nudzi, prawda? Jej uwagę przykuł poruszający się delikatnie ogon. Źrenice kotki natychmiastowo się rozszerzyły. Podniosła się szybko. Nie zwróciła za bardzo uwagi, do kogo on należał. Interesowało ją tylko to, żeby go "upolować". Przypadła do pozycji łowieckiej, której wcześniej nauczyła się od matki. Zad uniosła zbyt wysoko, ale nie przejęła się nim. Ona sądziła, że złapać zdobycz może każdy, niezależnie od pozycji czy wielkości. No, była w grubym błędzie.
Ale wracając, zakradła się cichutko do swojej zdobyczy, następnie napięła wszystkie swoje mięśnie które miała, jak najmocniej umiała. Brązowe ślepia były skupione tylko i wyłącznie na tym poruszającym ogonie. Wyobraziła sobie, że jest to żmija, którą trzeba złapać i zatłuc. Przecież może kogoś ukąsić! Wydała z siebie krzyk bojowy, skacząc przed siebie. Przygniotła swoją "zdobycz" do ziemi, wgryzając się w nią swoimi ostrymi kiełkami.
Wtedy usłyszała głośnie fuknięcie. Rozpoznała je bez problemu.
Splotka. No to wpadła! Zaczęła się wycofywać, ale druga szylkretka była szybsza. Skoczyła na nią, warcząc i sycząc..
- Ty mysi bobku! kto ci pozwolił tykać mojego ogona? KTO!? - wykrzyknęła, obnażając kły.
Nie ukrywajmy, Borówka czuła strach, nie okazywała go jednak. Zamrugała kilka razy i uśmiechnęła się psotnie.
- Mama. Zadowolona? - mruknęła z niezwykłym spokojem. Niedługo po tym srogo tego pożałowała. Została pchnięta przez siostrę, przez co poturlały się  do przodu. Przez to, że nie patrzyły się gdzie lecą, nagle wpadły na coś dużego. Borówka usłyszała parsknięcie, więc zrozumiała, że to była matka. Gdy tylko zobaczyła, w jakim stanie są jej córki, szybko je rozdzieliła. Spojrzała na nie spojrzeniem pełnym irytacji.
-  O co znowu poszło, hm? - miauknęła, raz patrząc na Splotkę, raz na Borówkę. Kotka otworzyła pyszczek aby odpowiedzieć.
- Zaatakowałam jej ogon. Ale nie wiedziałam, że należy do niej! - wytłumaczyła się, strosząc futro. Poczuła na sobie wściekłe spojrzenie siostry.
- Ta jasne, a jeże potrafią latać. Z pewnością zrobiłaś to celowo, aby mnie zezłościć! - parsknęła Splotka. Usłyszała westchnięcie, więc ponownie skierowała ślipia w kierunku matki.
- Nie rozumiem, dlaczego nie możecie się dogadywać jak normalne rodzeństwo, huh? - zaczęła, kręcąc głową na boki. - Nie chcę tego robić, ale jestem do tego zmuszona. Obydwie do kąta, i siedzieć mi tam, póki się nie dogadacie, ale już!
Borówka poczuła, jak jej futro jeszcze bardziej się stroszy. Spłaszczyła i aż wstała z wrażenia. One się tam pozabijają, a nie pogodzą!  Zaorała pazurkami o ziemię, po czym odwróciła się i zaczęła kierować do wskazanego celu. Zaraz po tym usłyszała kroki, więc wiedziała, że Splotka, pomimo niechęci, poszła za nią. Chciała zapytać, czy wszystko w porządku, ale usłyszała pomruk niezadowolenia ze strony siostry.
- Dlaczego musisz być taka głupia, przez ciebie teraz musimy się pogodzić. - fuknęła, patrząc na Borówkę. Koteczka zauważyła w jej oczach ogień, na co się wzdrygnęła. - Ale jedno jest pewne, nie pogodzę się z tobą za nic! Wolałabym już zjeść mysią żółć, niżeli to zrobić.
Poczuła, jak przez jej malutkie ciałko przechodzi irytacja. Sama jesteś głupia, ty kupo futra! powiedziała w myślach.
- Ach tak? No to widzę że się nie dogadamy, bo ja też nie chcę się z tobą godzić! - syknęła, machając ogonem na prawo i lewo.
Ale chwila.
Jeżeli się nie pogodzą, będą siedzieć tu przez wieczność! Zerknęła w kierunku Trzciny, która cały czas im się przyglądała. Borówka westchnęła zrezygnowana, i ponownie spojrzała na siostrę. Raczej nie sądziła że to się uda, ale warto było spróbować.
- Psst! Mam pomysł. - Splotka, która siedziała odwrócona do niej tyłem, spojrzała na nią wilkiem.
- Czyżby? - powiedziała sarkastycznym tonem. No nie, ona chyba nie myśli, że Borówka żartuje, albo że ten cały plan to głupia zaczepka, co?
- Musimy udawać, że się pogodziłyśmy. - powiedziała pewnym głosem, czekając na jej reakcję.

<Splotko?>

10 lutego 2021

Od Borówki

Krzywe spojrzenia.
To była pierwsza rzecz, jaką ujrzała. Nie rozumiała tego za bardzo. Urodziła się w Klanie, to chyba jest kotem klanowym, co nie? Ale chyba będzie musiała się do tego przyzwyczaić, i tyle. Rozejrzała się zaciekawionym wzrokiem po obozie, po czym popędziła przed siebie, aby wziąć i kogoś zaczepić. Przecież kto nie oprze się tej małej, uroczej kuleczce? No właśnie. Jej wędrówkę przerwała matka Borówki, która jednym ruchem wzięła i zgarnęła ją w  swoje szczęki. Szylkretka wierciła się strasznie, chcąc się uwolnić.
- Puuuś! Ide swecac obós! - krzyknęła, po czym machnęła przednimi łapami tak, aby trafić i uderzyć w pysk matki. Niestety na marne. Starsza kocica położyła się w wygodnej pozycji przed kociarnią, odkładając w końcu kociaka na ziemię. Wystawiła język, pokazując go Trzcinie. Dlaczego ona jej przerwała tą suuper wyprawę? To chyba nic złego, że kociak przy pierwszym wyjściu z kociarni chce poznać swój obóz! Karmicielka ziewnęła przeciągle, rzucając córce znudzone spojrzenie.
- Jeszcze raz mi taki numer wypalisz, że pójdziesz gdzieś bez mojego pozwolenia, a nie wyjdziesz z kociarni przez połowę księżyca. - burknęła, marszcząc skórę na nosie. Młoda kotka trochę się przeraziła tymi słowami. Przecież nie chciała znowu utknąć zamknięta w czterech ścianach, gdzie nic się nie dzieje! Nie było tam żadnych kociaków, więc nie miała się z kim bawić. Splotka ją zawsze odtrącała, a Pszczółka wolała siedzieć i czyścić swoje futro, które zaraz i tak było brudne.
- To moge poswecac obós? - zapytała z nadzieją, robiąc maślane oczka. Koty przy tym spojrzeniu zawsze jej odpuszczały i pozwolili robić jej to, co sobie tylko wymarzyła. Ale czy będzie tak teraz? Trzcina wydawała się być odporna na takie spojrzenia. Królowa pokręciła głową na "nie".
- Teraz nie. Później, jak będzie mi się chciało. Samej cię nie puszcze.

*mały time skip do popołudnia*

Borówka siedziała odwrócona tyłem do matki, rozszarpując kulkę mchu swoimi malutkimi pazurkami. Karmicielka powiedziała jej, że pokaże kotce obóz gdy się zdrzemnie. Ale ona spała, i spała. Wyglądało, jakby nigdy nie miała się wybudzić! Wstała więc, zrobiła parę kroków do przodu aby zbliżyć się do rodzicielki, następie wspięła się na nią.
- Obucc see! Chce zobacyc obós! - wykrzyknęła jej prosto do ucha, na co starsza kotka drgnęła i uchyliła swoje ślepia. Wypuściła głośno powietrze poprzez nozdrza, i podniosła głowę do góry, zrzucając tym samym Borówkę na ziemię. Ta, szybko wstała i otrzepała swoje futerko, od razu kierując się przed pysk matki.
- Obiecałass! Obiecałas, se wesmies i pokases mi obós! - wykrzyknęła, strosząc futerko.
- Ty dalej to samo? No, niech będzie. Chodź. - mruknęła, podnosząc się powoli. Spojrzała jeszcze na jej dwójkę kociąt, upewniając się, że śpią, i czy nie zrobią niczego głupiego pod jej nieobecność.
Borówka została poprowadzona przez swoją matkę poza kociarnię. Zapowiadała się super wycieczka z mamusią!