BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iskrzący Krok x Jaśminowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iskrzący Krok x Jaśminowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty

05 marca 2022

Od Jaśminowego Snu (Gwiazdy) CD. Iskrzącego Kroku

Serce Jaśminu zaczęło bić szybciej. Nie z radości, a z nerwów.
To oczywista sprawa, że kiedy lider nie może sprawować swoich obowiązków, cały ciężar spada na zastępce, jednakże nie brzmiało to kolorowo dla zastępcy.
Nie zawiodę cię, Iskro. — I nie była to obietnica, co było słychać w głosie wojownika. Był pełen wątpliwości, ale Iskrzący Krok postanowiła nie poruszać tego tematu. Po prostu odesłała podopiecznego w wir kolejnych obowiązków.

***

*it's teraźniejszość*
 
Poród Rdzawego Futra przebył bez komplikacji, zaś Jaśmin zaakceptowało rolę "ojca" tych kociąt. Para urządziła sobie długą pogawędkę na ten temat, dochodząc do porozumienia. Oboje zawdzięczali to Zimorodkowemu Blasku ze snu lidera.
Jednak martwiła ich jedna rzecz - Wujek Zimorodek polecił zaakceptowanie kociąt jako swoich. Również powiedział, że są przyszłością klanu. Chyba nie tego oczekiwali po pierwszym śnie w legowisku lidera. Ciekawe, o co chodziło...
Mogło odwiedzić Iskrę w tej sprawie. Łatwiej rozkminia się razem. Tym bardziej, że nigdy nie zawiodło się na złotych radach mentorki.
— Iskierko — Jaśminowa Gwiazda zaczepiła wojowniczkę, idącą w kierunku legowiska. — Masz chwilkę?
— Nie powinnoś być na treningu z Kalinką? — spytała zdziwiona kotka.
— Przez parę dni będzie trenowała z Piegowatą Mordką — odparło na to Jaśmin. — W ostatnich dniach miałom za dużo wrażeń.
— Nie ma za co — Iskrzący Krok rzuciła lekko, ironicznie. Na pewno mówiła o swojej rezygnacji z funkcji lidera.
— O tym też musimy pogadać — zaśmiało się, właściwie po raz pierwszy przy kimś innym niż Rdzawej. — W każdym razie, Iskierko, chciałobym cię o coś zapytać.
— Śmiało, Jaśminku.
— Mój pierwszy sen w legowisku lidera był... dziwny. Rozmawiałom z Zimorodkowym Blaskiem i kazał mi zaakceptować dzieci Rdzawego Futra jako swoje i powiedział, że będą przyszłością klanu. A co tobie się śniło pierwszej nocy liderowania? Jak to interpretowałaś?
 
<Iskierko?>

05 lutego 2022

Od Iskrzącego Kroku CD Jaśminowego Snu

 *jeszcze przed porodem i nerwicą przez kocięta*
 
 Poród zbliżał się wielkimi krokami, do tego jej brzuch był napęczniały niczym baniak zawadzał przy każdej, nawet najmniej wymagającej czynności. Więcej spała, mniej wychodziła z legowiska, nawet krótki spacer był dla niej ciężki przez opuchnięte łapy. 
Samo pełnienie funkcji wojowniczki było dla niej cholernie męczące, nie mówiąc nic o stanowisku liderki. Nie bardzo wiedziała co robić, Bluszczowe Pnącze mówił, że kociaki urodzą się dosłownie lada dzień i jest to kwestia maksymalnie siedmiu wschodów słońca, nie więcej, może mniej.
Wzięła głęboki wdech, spoglądając na swój brzuch.
Cholerny bebech.
Ciężko było stwierdzić, czy cieszy się ze swojego miotu, czy jednak jest to rzecz, której najchętniej by się pozbyła. Miała mieszane uczucia, wiedziała jednak jedno - nie będzie tak cudowną matką jak Słodki Język, która zrobiła dla sowich kociąt wszystko.
Na wspomnienie matki spochmurniała, zwijając się w precel w swoim legowisku. 
— Chciałaś mnie widzieć, Iskrząca Gwiazdo.
Uszy szylkretki postawiły się na sztorc, gdy tylko wyłapała głos Jaśminowego Snu, swojego zastępcy. Otworzyła niechętnie ślepia, spoglądając na szynszyla z nieodgadnionym wyrazem pyska.
— Iskrzący Kroku.
Odetchnęła głęboko, starając się ukryć swoją irytację. Nie lubiła, kiedy nazywano ją tym członem, a już szczególnie, gdy robili to jej zastępca.
— W-wybacz. W każdym razie, o co chodzi? Rdzawe Futro mówiła, że po poważna sprawa, dlatego momentalnie do ciebie przyszłom i-
Przerwała im machnięciem ogona, jednocześnie zapraszając serdecznie do środka swojego legowiska. Przetarła zmęczony pysk łapą, nim otworzyła pysk. 
— Dobrze wiesz, że spodziewam się kociąt — mimo iż nie szukała potwierdzenia u swojego zastępcy, to Jaśminowy Sen i tak kiwnęło głową twierdząco — Dlatego też przejmiesz moje obowiązki lidera. Do czasu, aż moje kociaki nie zostaną uczniami będziesz odpowiedzialne za wszystko, co dotychczas ja miałam na swoich barkach. Ufam, że sobie poradzisz — chciała brzmieć wesoło, jednak zmęczenie dawało jej się we znaki. Jedyne o czym teraz myślała to sen.

< Jaśmin? >

01 września 2021

Od Jaśminowego Snu CD. Iskrzącego Kroku

Wydawało im się, że powiedziało coś nie tak, chociaż wolało nie okłamywać swojej mentorki. Skąd nagle te wspominki o Lisiej Gwieździe? Znaczy, Jaśmin chyba nie musiało się martwić, skoro i tak go nie znało. Chociaż kto wie, co szanowni opiekunowie Klanu kombinują. Natomiast Iskrzący Krok jako córka swojego ojca miała prawo do obaw.
Niepewność. Czy zawsze była taka straszna?
Jaśmin złapało za łapę Iskrę, przybierając jak najspokojniejszy ton.
- Cokolwiek się tu dzieje, jestem z tobą. Masz moje wsparcie.
Szylkretka pokiwała głową. 
- Pójdę do Firletki po coś na uspokojenie.
I w ten sposób się wymigała od rozmowy z kimkolwiek. Trudno sobie wyobrazić to, co właśnie czuła, jednak cholernie szkoda tej kotki.
 
***

Mróz dawał się ostro we znaki zmarzluchowi o imieniu Jaśminowy Sen. Łapy nie dość, że mokre to jeszcze brudziły po zimnym śniegu. Miałoby również śnieg w żyłach, gdyby nie obecność Rdzawego Futra, która rozgrzewała ich serce. Gdy tylko Iskrzący Krok dowiedziała się, że kotka wyzdrowiała, natychmiast zorganizowała patrol składający się z niej właśnie i Jaśminowego Snu. Idealne wsparcie od "przybranej" mamy dla znajomości Jaśmin-Rdzawa.
- W ogóle, Jaśminku - zaczęła Rdzawe Futro, ale to Jaśminowemu Snu zabiło mocniej serce. Nazwała ich tak po raz pierwszy. - Trzymasz z Fałszywym Sercem, nie?
- Ah tak, odwalaliśmy razem różne akcje, jak byłam jeszcze uczniem. A teraz jesteśmy trochę zbyt zajęci, żeby rozmawiać ze sobą. - Było szczere. Faktycznie, ostatnio coraz rzadziej ze sobą rozmawiają, ale chyba rozumiało, dlaczego.
- Byłoś przy tym, jak wpadł do obozu z krzykiem?
- Co? Kiedy?! - Wojownik zrobiło wielkie oczy. - Co masz na myśli? Chyba byłom wtedy na treningu z Gorzką Łapą.
- No, kilka wschodów temu wpadł do obozu cały mokry, przeklinając Klan Gwiazdy. Nie do końca wiem, co się stało, bo strzelił focha i kazał się odwalić. Ewentualnie mogę ci powiedzieć, co mi powiedział Zadymiony Pysk.
- Dawaj!
- Tyłek mu przymarzł, jak łowił ryby. Mówił coś też o popisywaniu się przed Rozżarzonym Sercem.
- To się chłopak popisał - zaśmiało się, wyobrażając sobie, co musiało się tam dziać. Miało tylko nadzieję, że nie popełni takiej samej gafy.
I te myśli musiały przywołać nagle Rdzawe Futro do niezręcznego działania, gdyż zbliżyła się niebezpiecznie. Zaś Jaśmin nie było gotowe na szczere wyznania. Jeszcze nie!
- A ty? Co byś zrobiło, żeby się popisać przed kimś?
- Na pewno nie to, czego nie potrafię zrobić dobrze. Może upolowałobym coś. A ty, Rdzawa?
- Cokolwiek by mi przyszło do głowy - odparła z uśmiechem.
Jednak te dobre humory musiały odpaść. Im dalej szli, tym bliższy wydawał się smród unoszący się w powietrzu. W końcu znaleźli jego źródło na polanie graniczącej z górą.
Odrażające źródło...
Rdzawe Futro pisnęło i schowało się za Jaśminowym Snem. Ciało tego kota dawało duszącym odorem nocniaka, chociaż młodsze z wojowników postanowiło się mu przyjrzeć. Czarno-biały został zamordowany, co nie ulegało wątpliwością. Szokujące było to, jak został zamordowany. Nosił rany na całym ciele, jedna z nich była śmiertelna. Zaś te masakryczne uszkodzenia ciała musiały powstać później. Morderca wpadł w furię albo chciał zabrać tożsamość temu kotu. Może nocniak? Nie było czuć niczego innego niż zapachu nocniaka mieszanego z zapachem śmierci.
W międzyczasie Rdzawe Futro węszyła po okolicy. Nie wyłapała nic podejrzanego.
- Nie ma ich więcej - oznajmiła wojowniczka. - Wracajmy do obozu. Opowiemy o tym Miętowej Gwieździe.
 
***

Wejścia do legowiska lidera pilnowali Koguci Krzyk i Wroni Wrzask. Nie podobało im się wtargnięcie kogoś, kto ma dobre relacje z Iskrzącym Krokiem, jednak ostatecznie zgodzili się wprowadzić Jaśmin pod nadzorem Wroniego Wrzasku. Miętowa Gwiazda był w trakcie konsultacji z Iskrzącym Krokiem, więc dobrze, że oboje usłyszą o odkryciu ich i Rdzawego Futra.
- Proszę wybaczyć wtargnięcie, ale mam wieści - Jaśmin kiwnęło głową, chcąc zachować szacunek dla lidera, jaki by on nie był ostatnimi czasy. - Wraz z Rdzawym Futrem znaleźliśmy brutalnie zamordowanego kota na naszych terenach. Nie mogliśmy go zidentyfikować, ale w powietrzu unosił się zapach Klanu Nocy. Obawiam się, że Nocniaki coś kombinują...

<Iskra?>

22 sierpnia 2021

Od Iskrzącego Kroku CD Jaśminowej Łapy (Jaśminowego Snu)

 *duży skip i łączenie obu opek*
 
To całe przepytywanie,patrzenie na łapy, kontrolowanie... Iskrzący Krok czuła, że coś jest na rzeczy, z resztą, nie ona jedyna. Miętowa Gwiazda nigdy się tak nie zachowywał, nigdy, przenigdy. 
Obserwowała jak Jaśminowy Sen wchodzi z legowiska lidera. Wojownik machnęło ogonem, marszcząc nos, mówiło coś do siebie niezrozumiale, dopiero widząc swoją dawną mentorkę, która przygląda się im ukradkiem, podeszło bliżej żwawym krokiem.
— Wszystko dobrze, Iskrzący Kroku? Jak się miewasz?
Szylkretka zmarszczyła nos, nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć swojemu byłemu wychowankowi. Jaśmin było bardzo inteligentnym kotem więc kłamstwo nie wchodziło w grę, z drugiej strony jednak nie chciała mówić, że nie czuje się swojo przez wszystkie sytuacje jakie miejsce miały w klanie klifu. Czuła, jakby Miętowa Gwiazda i Mroźny Oddech czekali tylko na jej każdy, fałszywy ruch, chcąc udupić kotkę na każdy możliwy sposób.
— Iskrzący Kroku?
Drgnęła, spoglądając na szynszylowe futro, poruszane lekko przez wiatr.
— Tak, tak, Wybacz, moje drogie, zamyśliłam się — wykrzywiła pysk, siląc się na uśmiech, który tak, czy siak nie był szczery. Było to widać już od początku — Powiedz mi, Jaśminku, o czym z tobą rozmawiał Miętowa Gwiazda? 
Wojownik widocznie zamyślił się na moment, drapiąc po policzku.
— Pytał, co sądzę o Lisiej Gwieździe, powiedziałom wszystko zgodnie z prawdą — odparło, marszcząc nos, dziecko Popielatego Grzbietu rozejrzało się, na moment zawieszając wzrok na Rdzawym Futrze, uśmiechając się przy tym nieśmiało — Pytał jeszcze, czy starałaś się mi wmówić, że był on dobrym kotem.
Szylkretka zacisnęła szczęki, nie wiedząc, co powiedzieć. Jej serce zabiło szybciej, zaś żołądek pochodził do gardła.
Lisia Gwiazda?
Panika zaczęła przejmować kontrolę nad nią samą.

< Jaśmin? >

30 maja 2021

Od Jaśminu (Jaśminowej Łapy) CD Iskrzącego Kroku

Trza jeszcze odpisać na odpis sprzed mianowania



— Pani Iskro...? — Koteczka zatrzymała na chwilę swoją wybawczynię
— Tak, aniołku? — odmiałknęła jej Iskrzący Krok nieco wymuszonym, miłym tonem.
— Jeszcze raz dziękuję.

***

— Jaśmin! Skup się! Jak tak dalej pójdzie, nie masz szans z przeciwnikiem!
Uczennica pochylała się nad trawą i sapała. Czuła się, jakby lada moment miała wyrzygać własne płuca. Położyła się na trawie, aby jej drżące mięsnie mogły odsapnąć. Ten łeb sam się prosił, żeby osunąć się na ziemię, a mogła również zamknąć oczy i wyzionąć ducha. Jak to było? "Szybko ukończymy trening"? Takiego wała. Za dużo sobie naobiecywała.
— N-nie mogę...
— Dopiero zaczęłyśmy... — westchnęła Iskrzący Krok z bezradności.
— Nie umiem jeszcze walczyć, Iskro. Może to wszystko dzieje się za szybko? Nie wiem. Nie umiem szybciej.
Szylkretka podeszła do uczennicy i chwyciła ją za kark, pomagając jej wstać. Nie pomogło, bo już za moment Jaśmin znów straciła władzę nad łapami. 
— Nie możemy zwolnić, Jaśminie i nie możesz również "nie umieć szybciej". W bezpośredniej walce z wrogiem musisz się liczyć z każdym ułamkiem sekundy. Potrzebujesz wyćwiczyć refleks i mam nadzieje, że nauczysz się go z czasem, ale nie ma innego sposobu na pracę nad refleksem niż nasze walki.
— A dasz mi chwilę odsapnąć?
— Nie — powiedziała stanowczo. Skończyły się żarty. — Wstawaj. Jedziemy dalej.

<Iskra?>

Od Jaśminu (Jaśminowej Łapy) CD Iskrzącego Kroku

Jaśmin wiedziała doskonale, że jej mianowanie na ucznia było tylko kwestią czasu i zachowała cierpliwość w przeciwieństwie do siostry, która codziennie musiała wspomnieć, jak to chciałaby już zacząć trening i zostać wojowniczką. Mimo wszystko, opłaciło się być cierpliwym, ponieważ wezwanie od Lwiej Gwiazdy nastąpiło dość szybko. Oczywiście, najpierw mianował tych, co trening na wojownika już się zakończył, ale Jaśmin nie ukrywała zaskoczenia, kiedy okazało się, że to jeszcze nie koniec przemówienia, a lider zawołał obie kotki do siebie.
Szkoleniem Pieguska zajął się Fałszywe Serce. Ciekawy wybór. Natomiast, co Jaśmin sądziła o wyborze Iskrzącego Kroku jako jej mentorki? Generalnie, lubiła ją. Wcześniej uratowała jej życie, więc trudno o negatywne zdanie. Jedyne, co jej mogła zarzucić to bycie w stosunku do niej nieco chłodną. Może to przez to, że nie przepada za kociętami? Kotka martwiła się tylko o to, że przez to będzie dla niej trochę wymagająca. Cóż, mówi się trudno. Taka była wola Lwiej Gwiazdy, może nawet samego Klanu Gwiazdy. Niech się dzieje. Powinna uporać się z takim wyzwaniem.
Nowa uczennica szylkretki podeszła do niej i zagadnęła:
— Od dzisiaj jesteśmy na siebie skazane, pani Iskro. Spokojnie, postaram się być dobrym wychowankiem i szybko skończymy trening.
Iskrzący Krok nie odpowiedziała. Być może nadal przeklinała w myślach swojego pecha. Miała tylko nadzieje, że będzie wszystko dobrze.

***

Pierwszego dnia treningu, Iskrzący Krok postanowiła oprowadzić Jaśminową Łapę po terenach klanu. Zafascynowana wyjściem poza obóz szynszylowa dama, podziwiała każdy skrawek otoczenia, bo wierzyła, że pewnego dnia znajomość własnych terenów będzie niezbędna, wręcz wymagana w jakiejś ekstremalnej sytuacji.
— Widzisz ten płot? — Ton mentorki brzmiał, jakby była tu za karę. — Tu mieszka szalony dwunożny. Lepiej trzymaj się z daleka od tego miejsca. Zrobiłabyś krok dalej i byłoby po tobie. Z twojej aktualnej pozycji możesz tylko obrócić się i spadać, gdzie pieprz rośnie.
— Nie zamierzam tak zginąć — odparła uczennica. A może uczeń? Nie wiedziała. Wiedziała tylko, że zwracanie się do niej w formie żeńskiej ostatnimi czasy wpędza ją w jakiś dyskomfort. Mniejsza o to. — Idziemy dalej?

<Iskierko?>

23 maja 2021

Od Iskrzącego Kroku

Obserwowała otoczenie, poruszając z nudów końcówką ogona. Olchowe Serce mówiła, że ponoć poznała jakiegoś kocura przy farmie i... Niby rozmawiała z nim, a ten się zgodził. Żołądek podchodził szylkretce do gardła, za każdym razem gdy przypominała sobie, w jakie gówno się wkopała. Wiedziała, jakie sprawy przybiorą obrót, a jednak liczyła, że Olcha wybierze jakiegoś kocura z klanu i się z nim dogada, aniżeli rozpocznie jakże emocjonujące poszukiwania płodziciela ich przyszłych kociąt. 
— Masz już wybrane imiona? — wymusiła troskliwy uśmiech, nadal obserwując korzeń, z którego przemawiał lider. Dzisiaj miało odbyć się mianowania i kotkę ciekawiło, kto zostanie mentorami Piegowatej i Jaśminowej Łapy. Szczerze współczuła nauczycielowi tej pierwszej kotki.
— Myślałam nad Barwinkiem, Rubinem i Słodką. Ewentualnie Słodkim - stwierdziła ruda cała w skowronkach. Dawno jej takiej nie widziała, trochę się bała, że Olcha mogła zjeść coś nieodpowiedniego i stąd te dziwne zachowanie. Pręgowana wojowniczka żarliwie jednak zaprzeczała. 
Iskrząca z zapartym tchem obserwowała, jak Lew wspina się po spadzistym boku wzniesienia. 
— Ładne imiona — szepnęła, chociaż była potwornie niepewna swych słów. Starała się jednak grać szczęśliwą, jej żołądek chyba mimo wszystko miał inne zdanie, kotka miała wrażenie, że zaraz zwymiotuje. 
— Niech wszystkie koty, zdolne by samodzielnie polować, przybędą na zebranie klanu!
Podniosła się z miejsca, gdzie wygrzewała się razem z partnerką, drepcząc w stronę zbierającego się kręgu kotów. 
— Rysia Łapo, Kalinkowa Łapo, wystąpcie — kocur kaszlnął, poprawiając futro — Ja, Lwia Gwiazda, przywódca Klanu Klifu, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tych terminatorów. Trenowali pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam wam ich jako kolejnych wojowników. Rysia Łapo, Kalinkowa Łapo czy przysięgacie przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
— Przysięgamy Lwia Gwiazdo! — mimo wszystko uśmiechnęła się pod nosem, na entuzjazm kotek. 
— Mocą Klanu Gwiazdy nadaję wam imiona wojowników. Kalinkowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Kalinkowa Łodyga. Klan Gwiazdy cieni twoje zaangażowanie i pozytywną energię. Ty zaś, Rysia Łapo, znana będziesz jako Cętkowany Ryś, okazałaś dobre serce oraz delikatność, mimo ogromnej siły. Oficjalnie więc wita was jako nowych wojowników Klanu Klifu! 
— Cętkowany Ryś! Kalinkowa Łodyga! Cętkowany Ryś! Kalinkowa Łodyga! 
— Chciałbym jeszcze coś ogłosić — Lew machnął łapą, uciszając zgromadzonych — Jaśminko, Piegusku, wystąpcie proszę. Jesteście już na tyle dorosłe, aby otrzymać imiona uczniów. Piegusku, od dzisiaj znana będziesz jako Piegowata Łapa, twoim szkoleniem zajmie się Fałszywe Serce. Wierzę, że przekaże ci on rzetelną wiedzę.
Obserwowała, jak mentor i uczennica stykają się nosami, zaraz jednak jej ciało zesztywniało do granic możliwości, kiedy błękitne ślepia przywódcy spoczęły na niej. 
— Iskrzący Kroku, dobrze poradziłaś sobie ze szkoleniem Zajęczego Omyka, dlatego też zajmiesz się nauką Jaśminowej Łapy. 
Zszokowana popatrzyła na szynszylową kotkę, podchodząc do niej na dążących łapach. Uśmiechnęła się na siłę, w myślach krzycząc z niezadowolenia. 
W większe gówno już chyba wpaść nie mogła. 

< Jaśmin? >

24 kwietnia 2021

Od Iskrzącego Kroku CD Jaśminu

 Nie sądziła, że kociaki potrafią odwalać taką manianę, dlatego z początku słysząc jakieś wrzaski i przekrzykiwanie się - nie zwróciła na to nawet najmniejszej uwagi. Głównie ze względu na irytację, jednakże tego dlatego, że starała się skupić na rozmowie z Olchowym Sercem, która zawzięcie opowiadała jak sprała dupę jednemu ze współklanowiczów. Iskrząca od razu miała przed oczami Szczawia, który dostaje wpierdol od jej partnerki, jednakże miała świadomość, że nie chodzi o tego kocura. Bardziej obstawiała Śnieżną Zamieć. 
Ziewnęła, przeciągając się. Słońce przyjemnie grzało jej w grzbiet, kojąc jakiekolwiek nerwy i wprowadzając w stan pełen błogości. Ułożyła głowę na klatce piersiowej rudej wojowniczki, która zamruczała, liżąc ją za uchem. Spokój jednak szybko został zakłócony, głównie przez słowa Olchy.
— Ej, patrz to, co te gówniaki odwalają — zaśmiała się, wskazując łapą jednego z dzieciaków Popielatego Grzbietu, który gramolił się na sam czubek drzewa. 
— Zaraz zleci, jak tak dalej pójdzie — stwierdziła szylkretka wstając na łapy, powolnym krokiem ruszyła w stronę kociąt, widząc jednak jak szynszylowy maluch powoli puszcza się łapkami pnia drzewa, przyśpieszyła kroku. Złapała małą w ostatniej chwili, co zaowocowało niezadowolonym stęknięciem, które opuściło pyszczek Pieguski.
— P-pani Iskro! — Jaśmin spuściła głowę ze wstydu — Dziękuję i przepraszam za kłopot… 
— A mogłaś sobie pysk rozwalić, gupia!
Iskrzący Krok zamrugała ślepkami, wpatrując się z niedowierzaniem w kociaka. Jakby słyszała tą swoją cholerną siostrę, Wroni Wrzask. Nawet by się nie zdziwiła, gdyby kotka dostała ją za mentorkę.
— Przepraszam? — otworzyła pysk, nawet nie wiedząc, jak ma zganić takiego pierda. Przecież nie zwyzywa dzieciaka od idiotek — Mama nie nauczyła, że takie słownictwo jest brzydkie? — mruknęła, przebierając z łapy na łapę i wyczekując na odpowiedź Pieguski.
— Głucha? Czy głupia? — mała tupnęła łapką, strosząc futerko na grzbiecie — A matka ma nas w dupie. Stoi sobie i gada. O, tam — dodała zaraz, wskazując łapką dymną kocicę.
Iskrząca westchnęła ciężko. Kazała im tylko bawić się grzecznie, po czym ruszyła w drogę powrotną do Olchy, która z rozbawieniem oglądała całą sytuację, zachowując dystans, by nie ingerować.
— Nigdy nie chcę kociaków — stęknęła, ocierając się o jej policzek — Są paskudne
— P-pani I-iskierko! — znajome piśnięcie sprawiło, że calutki grzbiet kotki zjeżył się. Wojowniczka wzięła głęboki wdech, nim cokolwiek powiedziała.
— Tak, aniołku? — miauknęła, starając się obrać jak najmilszy ton głosu.

< Jaśmin? >

12 kwietnia 2021

Od Jaśminu

Wiosna rozkwitła w najlepsze. Nareszcie nastała zieleń w swej pełnej okazałości, zaś drzewa już nie były takie puste, bez liści. Wręcz rozkwitły w przyjemnym cieple promieni słońca, z których żal było nie skorzystać do wygrzewania się. Na nowej porze roku najbardziej skorzystali medycy - nie mogli narzekać na brak zapasów ziół i ochoczo zbierali, co natura we wiosnę dała. W tej pogodnej, nowonarodzonej aurze atmosfera w Klanie Klifu stała się jakby spokojniejsza. Oczywiście, wojownikom nie wolno było zaniedbać codziennych obowiązków, jednak wyjątkowo mieli mniej nerwów i zmartwień. Najważniejsze, że zwierzyna zaczęła wychodzić ze swoich zimowych schronień i zapełnić choć w połowie stosy z jedzeniem.

No i kociaki zaczęły chętniej wychodzić ze żłobka. Popielaty Grzbiet została zmuszona, aby wyjść ze swoimi tygodniowymi szkrabami na obchód obozu. Myślała, że jak rzuci im losowe piórko, które znalazła niedaleko siebie, będzie miała spokój. I udało jej się.

— Oby jak najdłużej — westchnęła zmęczona macierzyństwem od pierwszego dnia ciąży kotka.

— Popielaty Grzbiecie! — zawołał jakiś głos za nią. Zając. Królowa spodziewała się kolejnej rozmowy o niedawno zmarłym wujku. Trochę miała dosyć tego tematu, ale czasu dla dobrej mordki nie odmówi. Na nieszczęście kociaków, kotki pochłonęły się rozmową, głównie plotkami z życia wojownika. 

— To piórko jest moje! — przekrzykiwały się obie małe kotki, a najgłośniej Piegusek. Ta najbardziej zaborcza. A Jaśmin… Przynajmniej próbowała. 

Walczyły o swoją zabawkę bardzo zacięcie. Każda chciała skakać coraz wyżej, sięgnąć je swoimi krótkimi łapkami. W końcu piórko utknęło na gałęzi, między liśćmi. I tu pojawił się problem. 

— No i co zrobiłaś, geniuszko? — Piegusek skrzyczała siostrę.

— Zamknij się! — odburknęła Jaśmin. — Zaraz coś wymyślę.

Jaśmin wskoczyła na pień. Nie miała pojęcia, jak powinna się wspinać, ale zaradna samosia postanowiła improwizować. Trzymała się kurczowo pazurami pnia drzewa. Starała się piąć na górę, ale jak bardzo daleko mogło zajść małe kocię? Natychmiast straciła równowagę. Puściła się, myśląc, że lada moment uderzy o ziemię i zostanie plackiem dla lisów, acz niespodziewanie poczuła coś miękkiego. Szylkretowe futro Iskrzącego Kroku. Przerażona Jaśmin natychmiast zerwała się na nogi. 

— P-pani Iskro! — Koteczka spuściła głowę ze wstydu. — Dziękuję i przepraszam za kłopot… 


<Iskierko?>