BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Sierpówkowa Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Sierpówkowa Łapa. Pokaż wszystkie posty

21 czerwca 2021

Od Jeżowej Ścieżki CD. Sierpówkowej Łapy

Sierpówkowa Łapa podał właściwą nazwę zioła i jego właściwości. Kocur skinął z zadowoleniem głową, sięgając teraz po następne zioło. Jego kuszący zapach od razu napłynął do ich nosów. Jeżowa Ścieżka uśmiechnął się przyjaźnie. 
- A to? 
- To łatfe, Jeżowa Szczieżko. Kocimiętka. 
Czekoladowy podsunął teraz bliżej jaskółcze ziele. Również tą roślinę rozpoznał jego uczeń. Widać, że przyłożył się do ich lekcji i zapamiętał naprawdę dużo. Oczywiście nie można było na tym poprzestać. Jeżowa Ścieżka zamierzał wyszkolić dobrze ostatniego wychowanka. 

***

Następne dni upłynęły dwójce kocurów na powtarzaniu ziół, ich właściwości, oraz miejsca występowania. Jeżowa Ścieżka nie dawał żadnych forów Sierpówkowej Łapie. Uczeń medyka musiał posiadać całą wiedzę, bez ani jednego zająknięcia. Medyk Klanu Burzy doskonale wiedział, że często jeden błąd może kosztować kogoś życie. Dlatego tak ważne było, by jego uczeń wszystko wykuł. Najważniejsza jednak była pasja i szacunek do swojej pracy. Był pewny, że uczeń może zajść daleko, jeśli tylko będzie ciężko pracował. Jeżowa Ścieżka coś o tym wiedział. 
Właśnie zajmowali się skręconą tylną łapą Trzcinowej Sadzawki. Właściwie to Mamrot się zajmował,  a Jeżyk siedział w pewnej odległości i uważnie go obserwował. Chociaż łapy same ciągnęło go do pracy, musiał siłą woli się powstrzymywać. Sprawdzenie umiejętności praktycznych młodego kocurka również wchodziło w skład szkolenia medycznego. 
Sierpówkowej Łapie sprawnie szło zajmowanie się łapą wojowniczki. Niestety kocica musiała marudzić, przez co trochę utrudniała pracę. 
- Gotofe. - miauknął Mamrot, zerkając dla potwierdzenia na mentora. 
- Nareszcie. Dłużej się nie dało? - prychnęła kocica, dumnie opuszczając lecznicę. 
Jeżowa Ścieżka poruszył lekko wąsami. Podszedł do ucznia i lekko poklepał go ogonem po grzbiecie. Był zadowolony. Jego nauki nie szły na marne. Dzisiaj mieli pracowity dzień. Oprócz wizyty Trzciny, wcześniej zawitali Jelenie Kopytko, Mniszkowy Kwiat i Narcyzowy Pył. Oczywiście osobno i każdy z własnym problemem. Leczenie się jednak powiodło. 
- Co dsisiaj będsiemy lobić, Jeżowa Szczieżko? 
Zerknął na swojego ucznia. Cały plan szkolenia miał ułożony w głowie, więc problemu nie stanowiła mu odpowiedz na pytanie. 
- Chciałbym powtórzyć z tobą kodeks medyka. Przedstaw mi wszystkie zasady. - przyjrzał się uważnie kremowemu. Przedstawił mu kodeks na początku szkolenia. Była to ważna część szkolenia i łatwa do zapamiętania. Zwłaszcza, że medyk musiał mieć dobrą pamięć. 


Wyleczeni: Trzcinowa Sadzawka, Jelenie Kopytko, Mniszkowy Kwiat, Narcyzowy Pył

26 kwietnia 2021

Od Jeżowej Ścieżki CD. Mamrota (Sierpówkowej Łapy)

 Jeżowa Ścieżka uśmiechnął się do młodego kocurka. Samotnik nie wyraził sprzeciwu, zaufał czekoladowemu i zgodził się podążyć z nim do obozu. Wiele kotów uznałoby taką ufność za głupotę, ale to akurat była dobra cecha. Jeżyk nie budził złego wrażenia i miał dobre serce, więc można było mu zaufać. Chciał pomóc żółtookiemu. Ranki może nie były poważne, ale dalej mogła wdać się infekcja, jeśli w porę się tym nie zajmie. Medyk posiadał właściwe umiejętności i wiedzę, decyzję o pomocy podjął więc od razu. Zachęcił młodzika do ruszenia z miejsca, wskazując mu kierunek ich marszu. Sam musiał ruszyć pierwszy, ale starał się iść na tyle wolno, żeby Mamrot za nim nadążał. Idąc ramię w ramię dojrzał coś dziwnego na jego łapie. Nie mógł się jednak bliżej przyjrzeć, gdyż jego zachowanie byłoby wtedy zbyt ciekawskie i niegrzeczne, a nie chciał psuć swobody samotnika. Zaufał mu. Jeżyk nie zamierzał go zawieść. 
Po pewnym czasie dotarli na miejsce. Czekoladowy kocur od razu obrał kierunek swojego legowiska. Wyczuł na swoim towarzyszu spojrzenia. Pobratymcy przerwali swoje codzienne czynności, żeby zwrócić uwagę na nowoprzybyłego. Rozległy się szepty, nieufne burknięcia i ciekawskie pomiaukiwania. Nie mógł im się dziwić, w końcu kremowy był intruzem. Jeżyk poruszył lekko ogonem. Nie było powodów do obaw, on to doskonale wiedział. 
Dwójka kocurów weszła do środka. Zapach ziół od razu dotarł do nosa Jeżowej Ścieżki. W środku był o wiele mocniejszy i intensywniejszy. Przyzwyczaił się do niego, ale dla Mamrota mógł być zdecydowanie zbyt silny, w końcu pierwszy raz miał pewnie do czynienia z taką ilością medykamentów. Zwrócił na niego łagodne niebieskie oczy. 
- Pachnie tu. 
Jeżowa Ścieżka uniósł uszy. Na jego pysku pojawił się zadowolony uśmiech. Zauważył te iskierki w oczach swojego towarzysza. Czyżby zapach ziół i przebywanie wokół nich sprawiło mu przyjemność? 
- Usiądź tu. - ogonem wskazał mu na jedno z mchowych posłań. Skierował się do składziku z ziołami, prędko przeczesując go wzrokiem i chwytając podbiał. Z rośliną w pysku wrócił do kremowego, który grzecznie siedział na posłaniu. Jeżowa Ścieżka zajął się jego łapą. 
- Opofie mi pan tloche o klanie? 
Powinno go zdziwić pytanie kremowego, jednak tak nie było. Czekoladowy w ciszy dokończył zajmowanie się jego łapą. Obejrzał przy okazji resztę ciała samotnika, ale widocznie nic mu więcej nie było (może oprócz brakujących dwóch palców i krzywej szczęki), więc mógł odpowiedzieć na jego pytanie. Usiadł naprzeciwko kocura, posyłając mu spokojne spojrzenie i łagodny uśmiech. 
-  W lesie istnieją cztery klany - Klan Burzy, w którym się teraz znajdujesz; Klan Klifu, Klan Wilka i Klan Nocy. Był jeszcze Klan Lisa, ale nie wiadomo, co się z nimi stało. Klan Burzy słynie ze swojej szybkości oraz zamiłowania do królików. Przywódcą jest Mokra Gwiazda, a zastępczynią Chabrowa Bryza. 
- A pan medyfiem? 
- Tak, medykiem. W moim obowiązku leży leczenie potrzebujących, rannych, chorych, ale również odbieranie porodów, odczytywanie znaków zesłanych przez Klan Gwiazdy i uzupełnianie zapasów ziół. 
- Klan Gfiasdy?
- To przodkowie. Po śmierci dobry kot trafia na Srebrną Skórę, znajdując się w szeregach Klanu Gwiazdy. To oni odpowiadają za nadanie żyć przywódcy, zsyłanie znaków i czuwanie nad klanami. Złe koty trafiają natomiast do Mrocznej Puszczy. 
Między nimi zapadła długa cisza. Jeżowa Ścieżka mógłby jeszcze trochę opowiedzieć młodszemu, jeśli ten tego zapragnie. Czyżby samotnika zainteresował temat klanów? 
- Chcesz mi pomóc? - zaproponował Jeżyk.
- W cym? 
Czekoladowy posłał mu tajemniczy uśmiech. Ruchem ogona zachęcił go do wstania i skierowali się oboje do składziku z ziołami. Wchodząc do środka od razu rzucił się w oczy stos roślin. Konkretnie to stokrotek i mniszku. Usiadł przy kupce i cierpliwie poczekał, aż kremowy usiądzie obok niego. Wlepił niebieskie spojrzenie w rośliny i łapą zaczął je rozdzielać. Robił to sprawnie i dobrze, miał już w tym spore doświadczenie. Mamrot obserwował go z uwagą. 
- Śmiało, oddziel stokrotki od mniszku. - miauknął brat Rzecznego Nurtu, zaprzestając z trudem pracy. Jako pracoholik nie lubił się odrywać od zajęć. Chciał jednak dać szansę młodzikowi, który bez specjalnego przedłużania i wahania przystąpił do rozdzielania ziół. Jeżowa Ścieżka kiwnął głową. - Dobrze sobie radzisz.

***

Wtedy jeszcze nie spodziewał się, że tamten samotnik, którego przyprowadzi do obozu, stanie się jego uczniem. Mokra Gwiazda zgodził się go przyjąć, a Mamrot postanowił skierować się ścieżką medyka, pod czujnym i spokojnym okiem Jeżowej Ścieżki. Czekoladowy oczywiście ucieszył się, że znowu został mentorem i zamierzał przekazać całą swoją wiedzę Mamrotowi. Chciał, żeby wyrósł na dobrego medyka, który będzie wierny kodeksowi i miał dobre serce względem każdego kota.
Oczywiście mimo wszystko czekoladowy się wahał. Konwaliowe Serce, teraz już Smutna Cisza go zostawiła i złamała kodeks, Stokrotkowa Łapa odeszła polować z Klanem Gwiazdy. Dwie jego drogie uczennice. Czy więc los dał mu kolejną szansę?
Trening z Sierpówkową Łapą rozpoczął od pokazania mu terytorium Klanu Burzy i opowieści o wszystkich klanach. Zabrał swojego ucznia na pierwsze spotkanie i chociaż w drodze powrotnej między nimi panowała cisza był pewny, że uczeń przeżywa pozytywnie pierwsze spotkanie z przodkami. Jeżowa Ścieżka natomiast interpretował w swoim umyśle zesłany sen. 

Nadszedł kolejny dzień. Miał zamiar nauczyć swojego ucznia ziół, gdzie się znajdują oraz ich właściwości. Ta lekcja była niezwykle ważna, więc Sierpówkowa Łapa musiał się skupić i wszystko zapamiętać. Jeśli otóż popełniłby jakikolwiek błąd, mógłby na tym ucierpieć niewinny kot. Medyk musiał znać wszystkie zioła, to była najważniejsza wiedza. 
Czekoladowy kocur otworzył swoje niebieskie oczy i stęknął cicho. Ból przeszył jego bark, nie pozwalając podnieść się na równe łapy. Syknął z cierpienia. Od dwóch księżyców go bolał, ale nie miał czasu się zająć swoim leczeniem i właśnie takie były tego skutki. 
- Jeżowa Szczieżko? 
Sierpówkowa Łapa wpatrywał się w niego uważnie, ze zmartwieniem widocznym w żółtych oczach. Czekał na szkolenie, Jeżyk musiał wziąć się w garść i się nim zająć. Zacisnął zęby i podniósł się do pozycji siedzącej. Skrzywił się. 
- Będziesz musiał mi pomóc, Sierpówkowa Łapo. - spojrzał w z powagą na ucznia. Widział jego napięte mięśnie. Był mały powód do obaw. - Musisz mi nastawić bark. Pomogę ci. 
Przy okazji uczeń się nauczy tak przydatnej rzeczy, jego mentor natomiast nie skończy jako kaleka. Widział, że kocurek się waha, ale zgodził się mu pomóc i szybko znalazł się przy nim. Jeżowa Ścieżka odetchnął głęboko. Będzie bolało, ale była to cena zaniedbania własnego zdrowia.

***

Siedzieli obok siebie, wpatrzeni w rośliny. Jeżowa Ścieżka ogonem przybliżył podbiał, prosto pod łapy swojego wychowanka. Sierpówkowa Łapa przyjrzał się uważnie roślinie.
- To podbiał. 
- Dobrze. A jakie ma właściwości? 
- Ulafia oddychanie, sfalca kocięcy kasel, lecy spękane poduski łap. - wyrecytował kremowy uczeń medyka. 
Jeżowa Ścieżka zadowolony skinął głową. Ostrożnie przybliżył wrotycz i spojrzał wyczekująco na kocurka, oczekując od niego odpowiedzi na temat właściwości i nazwy lekarstwa. 


<Sierpówkowa Łapo?> 
Wyleczony: Jeżowa Ścieżka

10 marca 2021

Od Jeżowej Ścieżki CD. Mamrota

 Medyk wpatrywał się spokojnym wzrokiem w kremowego kocurka. Wydawał się być jeszcze bardzo młody, to tym bardziej zaskakiwało Jeżyka, że taki młodzik włóczy się sam po terytorium obcego klanu. Sądząc po braku zapachu jakiegoś klanu, musiał być samotnikiem. Normalnie któryś z wojowników by go przegonił od razu, ale Jeżowa Ścieżka był przecież medykiem i jego ta zasada nie dotyczyła. Kocur zachował się przyjaźnie wobec Mamrota. Nie chciał go przestraszyć, czy też pokazać wrogość. Jego nieśmiały i trochę sepleniący język przysunął mu na myśl Konwalię. Westchnął. Chyba nigdy nie pogodzi się z opuszczeniem przez czarno-białą. 
- Nazywam się Jeżowa Ścieżka. Jestem medykiem Klanu Burzy, na którego terenach obecnie się znajdujesz. Po co ci pajęczyny? Jesteś ranny? - jego zmysł medyka włączył się intuicyjnie. W oczach kocura odbiło się zmartwienie. Może się nie znali, ale jeśli Mamrot potrzebował pomocy, to Jeżyk był gotowy jej udzielić. 
- T-to nic poważnego.. Przy połowaniu obtałłem szobie poduszky w lewej łapye, ale trzeba to tylko pokrycz pajęczynami.. Tak myszlę.
Jeżowa Ścieżka zastrzygł uszami. Zrozumiał o co chodzi kocurkowi. Miał odartą i pewnie popękaną lewą łapkę. Musiał znać trochę medykamentów, bo podał pajęczynę. W tym przypadku nie była jednak ona aż tak konieczna. Czekoladowy kocur lekko się uśmiechnął i przystąpił o krok do przodu. 
- Jeśli pozwolisz, to obejrzę twoją łapkę, dobrze? Jako medyk mam obowiązek zajmować się potrzebującymi leczniczej pomocy. 
Obawiał się, że Mamrot się wycofa i nie przyjmie jego pomocy, a przecież mogło wdać się zakażenie. Była potrzebna natychmiastowa interwencja. Czekoladowy cierpliwie wpatrywał się w samotnika, oczekując na jego odpowiedz. Mamrot zamyślił się, zanim kiwnął głową. 
- Dobsze. 
- Nie będzie bolało, obiecuję. - dodał jeszcze czekoladowy, żeby chociaż trochę uspokoić kocurka. Nie widział co prawda po nim aż takich nerwów, ale przecież zawsze lepiej dmuchać na zimne. Członek Klanu Burzy podszedł bliżej i zaczął uważnie oglądać łapę samotnika. Faktycznie przydałoby się nią zająć. - Podbiał na szczęście nie rośnie daleko. Jest dobry na spękane poduszki łap. Mam go w swoim legowisku.
Spojrzał z powagą w oczy Mamrota.
- Pójdziesz ze mną? Obiecuję, że ci pomogę, potrzebuje tylko podbiału. Obóz mojego klanu mieści się tam. - ogonem wskazał na odległy punkt. 


<Mamrot?>

17 lutego 2021

Od Jeżowej Ścieżki

Jeżowa Ścieżka otworzył zaspane ślepia. Kolejny dzień. Ciekawe czy będzie również pełen wyzwań. Czekoladowy przeciągnął się, wyciągając przed siebie łapy. Ziewnął szeroko, zanim zamrugał odpędzając sen, a następnie rozejrzał po legowisku. Panowała w nim cisza. Odrobinę się już od niej odzwyczaił, przyzwyczajony do tłoku pacjentów. Medyk wyjrzał ze swojego legowiska. Było jeszcze bardzo wcześnie. Słońce dopiero wpełzło na niebo. Promienie nie dawały się więc tak bardzo we znaki. Obóz był pogrążony w ciszy, tak jak pobratymcy w śnie. Chociaż pewnie poranny patrol dawno wyszedł. Jeżowa Ścieżka zerknął w stronę sterty ze zwierzyną, ale porzucił szybko pomysł wzięcia sobie jakiejś piszczki. Skoro wcześnie wstał, to może wybrać się pozbierać zioła. Do tego czasu nikt go nie powinien potrzebować. Bo owszem, ciągle musiał być na miejscu, ale zioła się same nie zbiorą, a i tak musiał robić zapasy na mroźną Porę Nagich Drzew. 
Kiwnął głową na powitanie Orzechowemu Futru, który pilnował wyjścia z obozu. Jeżowa Ścieżka udał się głębiej w znajome tereny Klanu Burzy. Zrównał oddech oraz krok. Nie musiał się spieszyć, miał sporo wolnego czasu. Krocząc ścieżką rozglądał się wokół, ale nie w poszukiwaniu pożywienia czy intruza, ale kierował się zapachem ziół. Medykamenty miały różne wonie, mieszające się często ze sobą. Wychwycił zapach nagietka i przyspieszył odrobinę trucht, żeby znaleźć się przy roślinie. 
Żółtopomarańczowe kwiatki powitały go w dużej kępie. Jeżowa Ścieżka schylił się i uważnie je obwąchał. Były świeże i zdecydowanie nadające się do użycia. Czekoladowy powoli rozpoczął ich zrywanie, odkładając zaraz obok swoich łap.  W myślach powtórzył listę potrzebnych ziół, których zaczynało brakować, albo były często używane i warto zebrać zapasy. 
Cichy trzask gałęzi zwrócił jego uwagę. Nie dał jednak nic po sobie poznać, wciąż pozostając pochylonym nad rośliną. Zastrzygł jednym uchem zainteresowany. Próbował wyczuć zapach zbliżającego się intruza, ale jedynie docierała do niego woń nagietka. Kątem oka dojrzał jakieś poruszenie w pobliskim krzewie. Szelest liści upewnił go w tym przypuszczeniu. Jeżowa Ścieżka wyprostował się i utkwił wzrok w krzewie, czekając na jakąś reakcję ze strony obcego. 
- Hej! Wiem, że tam jesteś! Wyjdź, nie zrobię ci krzywdy!
Czy faktycznie jednak by nie był w stanie, gdyby musiał bronić swojego życia? 
Serce Jeżyka zabiło szybciej z emocji i nerwów. Spoglądał cały czas w krzewy. W pewnym momencie te się rozsunęły i wyszedł z nich kremowy pręgowany tygrysio z bielą kocurek. 
- Witaj. Kim jesteś? Zgubiłeś się? - spytał medyk swoim spokojnym tonem głosu, wpatrując się przyjaźnie w nieznajomego. Wydawał się być bardzo młody, więc tym bardziej nie stanowił zagrożenia. Prawda?


<Mamrot?>