Przez krzyki strachu, przebił się jeden Szczawiowego Liścia, gdy odłam skały rozkruszył się, spadając prosto na rudego lidera, miażdżąc jego ciało. Wszystko w jednej chwili umilkło. Nie dało się dosłyszeć nawet cichego piśnięcia, wrzasku, szeptów. Tylko głowa martwego już lidera poturlała się pod łapy jego zastępczyni oraz jej syna, znacząc krwawy szlak na piasku.
Lisia Gwiazda...odszedł.
Na zawsze.
Widok rozwartych w przerażeniu martwych brązowych ślepi, spowodował u niego dreszcze, przebiegającego przez całe ciało. Obok Berberysowa Bryza wyglądała, jakby za moment miała zemdleć. Jej oddech niebezpiecznie przyśpieszył, a źrenice rozszerzyły się w przerażeniu. Szczawiowy Liść powstrzymał się przed kolejnym krzykiem. Zamiast tego usiadł, wyczerpany ze wszystkich sił. Ogon wojownika nerwowo się poruszył, a uszy położyły na łbie. Lisia Gwiazda... on naprawdę... ich zostawił...
Poczuł się znowu tym małym Szczawikiem, który schował się w legowisku swojego wujka. Słyszał niejednokrotnie pogłoski o tym, jakim to tyranem jest Lisia Gwiazda. Jakimkolwiek kotem byłby lider, dla niego był prawdziwym przywódcą, który poprowadził Klan Klifu do potęgi. Czuł się doceniony. Pod jego przywództwem czuł się jak prawdziwy wojownik. Urodził się pod jego rządami i chociaż wiedział, że kiedyś los go zabierze, a Berberysowa Bryza zostanie przywódczynią, nie sądził, że stanie się to tak szybko! Mieli jeszcze tyle tyłków rybojadów do skopania! Lisia Gwiazda nie mógł...
- Lisia Gwiazda nie żyje!
Nie rozpoznał głosu, który przebił się przez panującą wokół ciszę, brudząc ją tym dźwiękiem. Kimkolwiek był ten kot, cieszył się ze śmierci rudego kocura, słyszał to w jego tonie. Za nim dołączyły kolejne głosy. Cieszyli się, jakby właśnie podbili cały las, podczas gdy powinni trwać w żałobie! Rzucił wyzywające spojrzenie wszystkim zgromadzonym. Czy tylko on będzie pamiętał Lisią Gwiazdę z tej lepszej, silnej strony? Nie wątpił, że Berberysowa Bryza dobrze ich poprowadzi. Ale... to była trzecia śmierć w jego życiu i kolejna, która sprawiła mu ból tęsknoty.
- Trzeba dotrzeć do ciała. Godnie go pochowamy. - przełknął ślinę. Musiał być silny. Zawsze był. I wiedział, że właśnie tego oczekiwał od niego Lisia Gwiazda. Nie łez, nie słabości, a właśnie tej siły, którą poświęci do końca w walce o Klan Klifu.
Zerknął na matkę. Berberysowa Bryza zamknęła oczy. Widział łzy na jej policzkach, lśniące w świetle ostatnich promieni. Pokiwała twierdząco głową. Zwiesił łeb, w czuwaniu, wpatrując się w to, co zostało z Lisiej Gwiazdy. Nie zawiedzie go.
Niewiele czasu później pochowali ciało przywódcy. Żegnaj, Lisia Gwiazdo.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisia Gwiazda x Szczawiowy Liść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisia Gwiazda x Szczawiowy Liść. Pokaż wszystkie posty
26 października 2020
Od Szczawiowego Liścia CD. Lisiej Gwiazdy
02 października 2020
Od Szczawiowego Liścia CD. Lisiej Gwiazdy, Lisiczki
— Słodki Język uciekła! Zabrała kocięta! Wykorzystała sytuację, gdy dwa patrole nocne wyruszyły a reszta klanu spała! — sapnął kremowy, wbijając nerwowy wzrok w lidera.
Szczawiowy Liść poczuł, jak się w nim gotuje ze wściekłości. Bił ogonem po bokach, wysuwając pazury i jeżąc sierść. Słodki Język uciekła? I do tego zabrała ze sobą Wronkę, Lisiczkę i Kwaśnego? Rozumiał, że nie dogadywała się z Lisią Gwiazdą i dla niego mogła już dawno zwiać. Nie była klifiaczką, nie polowała, więc na co im zdrajczyni pobratymców? Jednak nie mógł pozwolić, żeby zabrała ze sobą kociaki Klanu Klifu! Miejsce tych młodych było przy ojcu, w rodowitym klanie. Szczawik nawet nie umiał znieść myśli, że wychowywali by się w cuchnącym rybami Klanie Nocy.
— Bezmózgu pieprzony, jak to uciekła!? Miałeś ich pilnować! — zamachnął się łapą na wojownika. Miodowa Chmura skulił się pod rozgniewanym spojrzeniem lidera. Szczawik pierwszy raz widział go w takim stanie. Prawdziwa wściekłość zdesperowanego ojca.
— Nie mogła zajść daleko. — mruknął Szczawiowy Liść, spoglądając na wyjście z obozu. Zmrużył oczy. — Pewnie chce zabrać ich do nocniaków.
— Po moim cholernym trupie! — Lisia Gwiazda ruszył w stronę wyjścia. Nawet się nie odwrócił, tylko warknął: — RUSZAĆ DUPY!
Szczawiowy Liść w kilku susach znalazł się na zewnątrz. Przez śnieg było trudniej biec, zatem nie wątpił, że Słodkiemu Językowi może się udać dojść do granicy. Wojownik zacisnął zęby. Nabrał jeszcze większej determinacji, żeby dopaść zdrajczynię.
Ruszył za Lisią Gwiazdą. Miodowa Chmura podążał ramię w ramię ze Szczawikiem, który co jakiś czas przyspieszał, dreptając przez gęsty śnieg, nieprzyjemnie klejący się do łap. Musiał zmrużyć oczy pod wpływem mocnego wiatru. Przywódca Klanu Klifu trzymał dobre tempo. Syn Berberysowej Bryzy z łatwością wychwycił zapach dawnej rybojadki. Mimo mieszkania przez kilka księżyców w Klanie Klifu, wciąż śmierdziała rybami. Skrzywił się. Jak oni mogli jeść te świństwa?
Im byli bliżej, tym woń stawała się silniejsza. Wiatr przywiał zapach Klanu Nocy. Wreszcie liliowy dojrzał ciemne futro karmicielki. Sądząc po warknięciu Lisiej Gwiazdy, on również.
— Oddaj kocięta Słodki Języku!
Wyłonili się z mroku. Szczawiowy Liść dojrzał niemal od razu trójkę poszukiwanych kociąt u boku Słodkiego Języka. Gdyby oddała je po dobroci, zapewne mogłaby uciec bezpiecznie w głąb terenów Klanu Nocy.
— Nie! Prędzej zginę! Jesteśmy już nocniakami! Nie klifiakami! Wychowam je w klanie nocy! Nauczę jakimi potworami są klifiaki!
— Zdrajczyni!
— Po moim trupie!
— Słodki Języku, nie pogarszaj swojej sytuacji!
— Zostaw nas! Dosyć krzywdy już im zrobiłeś! Jesteś potworem!
— Jak nie chcesz po dobroci... to zaraz zobaczysz CO TO ZNACZY KRZYWDA!
— Nie! Proszę nie! NIE!
Wszystko potoczyło się bardzo szybko.
Szczawiowy Liść pierwszy raz widział taką agresję ze strony wujka. Dotąd jego brutalniejsza strona była bardziej... normalna. Kocur jednak nic nie miauknął. Słodki Język nie była już klifiaczką, tylko zdrajczynią, która chciała porwać kocięta lidera. Ufał na tyle Lisiej Gwieździe, że nie wątpił, że innego wyjścia nie było. Razem z Miodową Chmurą trzymali kocięta, żeby nie mogły podbiec do krwawego zajścia. Lisia Gwiazda szarpał jak szmacianą lalką, Słodkim Językiem, aż ta bez życia padła na ziemię, ze skręconym karkiem.
Chwycił za luźną skórę na karku Kwaśnego, podnosząc go z ziemi. Nawet nie spojrzał na ciało dawnej karmicielki, leżące na terenach nocniaków. Bez słowa skierował się za Lisią Gwiazdą. Lisiczka szarpała się w jego pysku, desperacko próbując wrócić do matki.
Wrócili do obozu w takich samych, ponurach nastrojach. Nikt nie miał nic do powiedzenia. Szczawiowy Liść przeczuwał, że prawdziwe kłopoty, dopiero nadejdą...
— Nie mogła zajść daleko. — mruknął Szczawiowy Liść, spoglądając na wyjście z obozu. Zmrużył oczy. — Pewnie chce zabrać ich do nocniaków.
— Po moim cholernym trupie! — Lisia Gwiazda ruszył w stronę wyjścia. Nawet się nie odwrócił, tylko warknął: — RUSZAĆ DUPY!
Szczawiowy Liść w kilku susach znalazł się na zewnątrz. Przez śnieg było trudniej biec, zatem nie wątpił, że Słodkiemu Językowi może się udać dojść do granicy. Wojownik zacisnął zęby. Nabrał jeszcze większej determinacji, żeby dopaść zdrajczynię.
Ruszył za Lisią Gwiazdą. Miodowa Chmura podążał ramię w ramię ze Szczawikiem, który co jakiś czas przyspieszał, dreptając przez gęsty śnieg, nieprzyjemnie klejący się do łap. Musiał zmrużyć oczy pod wpływem mocnego wiatru. Przywódca Klanu Klifu trzymał dobre tempo. Syn Berberysowej Bryzy z łatwością wychwycił zapach dawnej rybojadki. Mimo mieszkania przez kilka księżyców w Klanie Klifu, wciąż śmierdziała rybami. Skrzywił się. Jak oni mogli jeść te świństwa?
Im byli bliżej, tym woń stawała się silniejsza. Wiatr przywiał zapach Klanu Nocy. Wreszcie liliowy dojrzał ciemne futro karmicielki. Sądząc po warknięciu Lisiej Gwiazdy, on również.
— Oddaj kocięta Słodki Języku!
Wyłonili się z mroku. Szczawiowy Liść dojrzał niemal od razu trójkę poszukiwanych kociąt u boku Słodkiego Języka. Gdyby oddała je po dobroci, zapewne mogłaby uciec bezpiecznie w głąb terenów Klanu Nocy.
— Nie! Prędzej zginę! Jesteśmy już nocniakami! Nie klifiakami! Wychowam je w klanie nocy! Nauczę jakimi potworami są klifiaki!
— Zdrajczyni!
— Po moim trupie!
— Słodki Języku, nie pogarszaj swojej sytuacji!
— Zostaw nas! Dosyć krzywdy już im zrobiłeś! Jesteś potworem!
— Jak nie chcesz po dobroci... to zaraz zobaczysz CO TO ZNACZY KRZYWDA!
— Nie! Proszę nie! NIE!
Wszystko potoczyło się bardzo szybko.
Szczawiowy Liść pierwszy raz widział taką agresję ze strony wujka. Dotąd jego brutalniejsza strona była bardziej... normalna. Kocur jednak nic nie miauknął. Słodki Język nie była już klifiaczką, tylko zdrajczynią, która chciała porwać kocięta lidera. Ufał na tyle Lisiej Gwieździe, że nie wątpił, że innego wyjścia nie było. Razem z Miodową Chmurą trzymali kocięta, żeby nie mogły podbiec do krwawego zajścia. Lisia Gwiazda szarpał jak szmacianą lalką, Słodkim Językiem, aż ta bez życia padła na ziemię, ze skręconym karkiem.
Chwycił za luźną skórę na karku Kwaśnego, podnosząc go z ziemi. Nawet nie spojrzał na ciało dawnej karmicielki, leżące na terenach nocniaków. Bez słowa skierował się za Lisią Gwiazdą. Lisiczka szarpała się w jego pysku, desperacko próbując wrócić do matki.
Wrócili do obozu w takich samych, ponurach nastrojach. Nikt nie miał nic do powiedzenia. Szczawiowy Liść przeczuwał, że prawdziwe kłopoty, dopiero nadejdą...
<Lisia Gwiazdo?>
13 września 2020
Od Szczawiowego Liścia CD. Lisiej Gwiazdy
Pysk Szczawiowego Liścia pozostał stanowczy. Ogon wojownika kołysał się raz w jedną, raz w drugą stronę, zdradzając całe napięcie. Czuł jednak pewien wyraz dumy, że to on był przewodnikiem patrolu i mógł donieść wujkowi Lisiej Gwieździe o znalezieniu interesującego zapachu. Ów zapach należał do Nocnej Puszczy, którego już wiele księżyców nie mogli uchwycić. Wygnaniec zdawał się przepaść. Natomiast kolejne wonie do zdrajców. Szczawiowy Liść wbił pazury w ziemię na samą myśl o tym lisich bobkach, które tak po prostu zdradziły cały Klan Klifu. Gdyby ich dorwał, przerobiłby na karmę dla wron.
Rudy lider zdawał się podzielać jego zdanie. Jego ślepia nabrały groźnego wyrazu, natomiast pazury pozostały wysunięte, gotowe rozszarpać przeciwnika. Wielu klifiaków bojących się przywódcy, w tym momencie uciekłoby gdzie pieprz rośnie. Natomiast syn Berberysowej Bryzy, pewnie stał przed rudym kocurem, z dalej tym samym wyrazem pyska, gotowy wykonać każdy rozkaz zlecony przez Lisią Gwiazdę.
— Zaprowadzić wujka? — spytał wojownik.
Szczawiowy Liść był zdania, że najlepiej będzie wysłać w tamto miejsce więcej patroli. Jeśli Nocna Puszcza wróci, będą na niego czekać, gotowi stanąć do krwawego pojedynku. Może czarny kocur czekał tylko na kolejne ofiary? Szczawik nawet nie zamierzał nad tym dłużej myśleć. Nie on decydował o patrolach, jednak był zdania, że Berberysowa Bryza postąpiłaby dokładnie tak samo.
Ruszył więc za Lisią Gwiazdą w stronę wyjścia z obozu, pozostając jednak w odpowiedniej odległości, by lider mógł podkreślać swoją dumną, szlachetną sylwetkę. Jeszcze blask bijący od Szczawika ją zagłuszy, a przecież tego oboje nie chcieli! Prawda?
***
Nocna Puszcza zginął. Tak słyszał z pogłosek, które dobiegły go z granicy z Klanem Wilka. Szczawiowy Liść czuł satysfakcję na tą myśl, chociaż żałował, że nie on przegryzł krtań tego szaleńca. Klan Wilka musiał też liczyć na pomoc Klanu Burzy, co było zdaniem liliowego upokarzające. Na szczęście Klan Klifu nigdy nie będzie potrzebował pomocy innych klanów. Byli dość silni! Dość waleczni!
Kocur zmierzał właśnie w stronę legowiska Lisiej Gwiazdy. Liczył, że zastanie tam wujka. W Klanie Klifu dotąd odbyło się mianowanie młodszego rodzeństwa liliowego, on sam dostał drugiego ucznia, natomiast Słodki Język wydała na świat pociechy jej i przywódcy.
— Widziałem kociaki, wujku. Idealni przyszli wojownicy. — miauknął Szczawiowy Liść, zatrzymując się z lekkim uśmiechem przed Lisią Gwiazdą, który akurat opuszczał swoje legowisko.
<Lisia Gwiazdo?>
03 lipca 2020
Od Szczawiowej Łapy CD. Lisiej Gwiazdy
Łabędzi Plusk wyglądał na niezadowolonego, gdy zamiast bury, jego uczeń otrzymał pochwałę. Szczawiowa Łapa wiedział, że tak będzie. Wujek Lisia Gwiazda był super! Potrafił zawsze zrozumieć postępowanie syna jego ulubionej zastępczyni. Tym zyskał ogromny szacunek w oczach młodzika. Trochę się co prawda obawiał, że przywódca Klanu Klifu da mu karę, więc wpatrywał się oczekująco w rudego kocura.
— Wujku? — zaczął kocurek, obserwując jak kocur przysiadł. Usiadł obok niego na posłaniu. — Bo wiesz ja nie...
Fajnie było mieć takie własne legowisko. Pełna prywatność. Szczawiowa Łapa rozejrzał się po wnętrzu, wciąż obawiając się lekko wujka, zanim ten wybuchł głośnym śmiechem, aż ciężko mu było złapać oddech, zwracając na siebie całkowitą uwagę liliowego i jego zdziwienie.
— No, brawo młody — zaśmiał się, mrucząc z aprobatą. Był zwyczajnie dumny z tego szczyla i jego zawziętości — No, to teraz opowiedz mi, jaką minę miał ten durny nocniak, hm? — zachęcił go do opowieści.
Uczeń uśmiechnął się szeroko, w pełni zadowolony z pochwały wujka Lisiej Gwiazdy. Dumnie się wyprostował, pokazując całą sylwetkę. W jego ślipiach zalśniło podekscytowanie. Pamiętał każdy szczegół treningu, a mina rybojada na zawsze pozostanie dla niego satysfakcjonująca.
— Pewnie, wujku! — miauknął liliowy kocurek. — Byliśmy z Łabędzim Pluskiem blisko granicy z Klanem Nocy. Wtedy ją przekroczyłem. Zobaczyłem tego durnego rybojada. Śmierdział gorzej niż mysia żółć. — skrzywił się. — Ale to mnie nie powstrzymało! Uderzyłem go, wgryzłem się w jego cielsko, oberwał tak mocno, że pewnie do dzisiaj leży u medyka! Miał przerażony pysk, błagający o litość, tak bardzo się bał mnie - potężnego Szczawiowej Łapy! Wstrętny rybojad, już nigdy się nie pokażę blisko naszej granicy!
— Doskonale. — mruknął, klepiąc młodego po głowie. — Wyrośnie z ciebie wojownik.
Wesoło machnął ogonem.
— Najlepszy w całym lesie! — miauknął zadowolony, zanim przekrzywił łebek. — Wujku?
— Mhm?
Otoczył teraz łapki ogonem.
— Opowiesz mi, jak zostałeś przywódcą?
— Wujku? — zaczął kocurek, obserwując jak kocur przysiadł. Usiadł obok niego na posłaniu. — Bo wiesz ja nie...
Fajnie było mieć takie własne legowisko. Pełna prywatność. Szczawiowa Łapa rozejrzał się po wnętrzu, wciąż obawiając się lekko wujka, zanim ten wybuchł głośnym śmiechem, aż ciężko mu było złapać oddech, zwracając na siebie całkowitą uwagę liliowego i jego zdziwienie.
— No, brawo młody — zaśmiał się, mrucząc z aprobatą. Był zwyczajnie dumny z tego szczyla i jego zawziętości — No, to teraz opowiedz mi, jaką minę miał ten durny nocniak, hm? — zachęcił go do opowieści.
Uczeń uśmiechnął się szeroko, w pełni zadowolony z pochwały wujka Lisiej Gwiazdy. Dumnie się wyprostował, pokazując całą sylwetkę. W jego ślipiach zalśniło podekscytowanie. Pamiętał każdy szczegół treningu, a mina rybojada na zawsze pozostanie dla niego satysfakcjonująca.
— Pewnie, wujku! — miauknął liliowy kocurek. — Byliśmy z Łabędzim Pluskiem blisko granicy z Klanem Nocy. Wtedy ją przekroczyłem. Zobaczyłem tego durnego rybojada. Śmierdział gorzej niż mysia żółć. — skrzywił się. — Ale to mnie nie powstrzymało! Uderzyłem go, wgryzłem się w jego cielsko, oberwał tak mocno, że pewnie do dzisiaj leży u medyka! Miał przerażony pysk, błagający o litość, tak bardzo się bał mnie - potężnego Szczawiowej Łapy! Wstrętny rybojad, już nigdy się nie pokażę blisko naszej granicy!
— Doskonale. — mruknął, klepiąc młodego po głowie. — Wyrośnie z ciebie wojownik.
Wesoło machnął ogonem.
— Najlepszy w całym lesie! — miauknął zadowolony, zanim przekrzywił łebek. — Wujku?
— Mhm?
Otoczył teraz łapki ogonem.
— Opowiesz mi, jak zostałeś przywódcą?
<wujku Lisku?>
19 maja 2020
Od Szczawika
Dni mijały w zaskakująco szybkim tempie. Zanim którykolwiek z kociaków Berberysowej Bryzy, mógł się zorientować, liczyły już cztery księżyce. Oczekiwały większej swobody, skoro umiały już poprawnie mówić i nie przewracały się przy chodzeniu. Ich zabawy też stały się bardziej energiczne, często kończące się bolesnymi ugryzieniami. Byli jednak coraz bliżej zostania świetnymi wojownikami Klanu Klifu. Mieli też więcej czasu, niż jeszcze inne pokolenia, żeby pozostać kociakami, przygotowując się pomału do zostania uczniami. Szczawik liczył, że jego mentor będzie chociaż trochę super jak on. Żeby mógł z łatwością nauczyć go wszystkich potrzebnych umiejętności. O tak, wizja bycia najlepszym z najlepszych, była bardzo zachęcająca.
— Wstawaj, siostra! — liliowy kocurek pacnął Dalię łapką w bok. Kotka ziewnęła szeroko, odsłaniając różowy języczek, zanim spiorunowała go wzrokiem, niezadowolona z pobudki.
— Co znowu? — mruknęła.
Szczawik machnął wesoło ogonkiem.
— Porobimy coś? Znudziłem się spaniem i rozrywaniem mchu. — miauknął, przebierając łapkami w jednym miejscu.
Siostra westchnęła cicho, jednak podniosła się na równe łapki, kiwając głową na tak. Syn Żywicznej Mordki, odwrócił jeszcze pyszczek, upewniając się, że pozostała trójka jego rodzeństwa, dalej się bawi, pod czujnym okiem matki. Zastanowił się, czy powinien im także zaproponować wspólne spędzenie czasu, ale uznał, że na razie dobrze się bawią.
— Wychodzimy?
Dalia ogonkiem wskazała na wyjście ze żłobka. Szczawik energicznie ruszył za siostrzyczką, zachowując czujność, żeby mamusia ich nie zauważyła. Jeszcze brakowało, by zatrzymała ich w środku i zaczęła myć. Chociaż to drugie byłoby bardzo przyjemne.
Promienie ciepłego słońca, od razu zaczęły ogrzewać ich futerka, gdy dwójka kociaków znalazła się w centrum, wielkimi z zainteresowania oczami, rozglądając się wokół. Uczniowie wychodzili właśnie na treningi, natomiast część wojowników najwidoczniej wracała z polowania, gdyż oprócz zapachu lasu, nieśli ze sobą również woń zwierzyny. Szczawik zamruczał na samą myśl.
— W co się pobawimy? — spytała Dalia.
Kocurek zmrużył oczy w zamyśleniu.
— Chowanego? Będzie fajnie, zobaczysz! — przekonywał siostrę, widząc niezadowolenie wymalowane na jej pyszczku. Dalia po krótkim zastanowieniu, w końcu zgodziła się pobawić w jedną z ciekawszych zabaw dla kociaków.
— Ale ja szukam. — podkreśliła, dumnie unosząc łebek.
Siostra położyła się, kryjąc pyszczek między łapkami. Szczawik nie czekając więcej, zaczął wzrokiem szukać jakiejś kryjówki. Gdzie mógł się skryć, żeby siostra go nie znalazła? Musiał przecież wygrać! Z tą myślą, liliowy kocurek udał się do pierwszego lepszego legowiska. Otworzył pyszczek, smakując powietrza i chociaż tą woń już kiedyś zdecydowanie czuł, teraz nie mógł jej rozpoznać. Zauważył posłanie z mchu. Idealnie! Tuptając, ruszył w tamtym kierunku, jednak zatrzymał się nagle, gdy kolejna postać wsunęła się do jego kryjówki. Odwrócił pyszczek, natrafiając na rudego kocura. Rozpoznał go od razu. Przywódca Klanu Klifu.
— Wujek! — pisnął radośnie, siadając obok łap kocura. — Bawię się z Dalią w chowanego. Nie mów jej, że tutaj jestem. Muszę wygrać!
<Lisia Gwiazdo?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)