*wiosna, ceremonia mianowania na wojownika*
Podejrzewał, że coś się święci, ba, nawet był prawie pewien co! Ostatnio na ich treningach z wujkiem Leszczynkiem udało mu się zrobić wszystko, o co rudy go poprosił, a gdy po wschodzie słońca był gotowy na kolejne szkolenie, kocurek powiedział mu, że dzisiaj ma wolne. Modrzewik tego dnia też został w legowisku, co jeszcze mocniej upewniło go, że się nie mylił. Słońce leniwie wędrowało po niebie, a oba burasy siedziały jak na szpilkach, nie mogąc się doczekać pory jego szczytowania, szukając kolejnych argumentów za i przeciw swojej teorii.
I w końcu. Gdy po obozie rozniósł się głos lidera, momentalnie pojawili się pod miejscem klanowych zebrań. Szybko dołączyła do nich reszta rodzeństwa oraz Wiśnia, którego jednak Wróbelek postanowił nie zauważyć, żeby nie psuć sobie humoru.
- Wróblowa Łapo - Wujek Igła spojrzał na niego i uśmiechnął się lekko. - Modrzewiowa Łapo, Skowronkowa Łapo. Wiśniowa Łapo - dodał, wzbudzając u Wróbelka niemałe zaskoczenie. Kątem oka zauważył trudny do rozszyfrowania uśmiech na pyszczku Borsuk. Ale nie to się teraz liczyło. Czuł, że jego serce przyspiesza z ekscytacji. Czyli jednak!
Wymienił spojrzenia z najlepszym przyjacielem, uśmiechającym się szeroko i poszukał wzrokiem siostrzyczki, niepewnie chowającej się za Wiśnią. W czwórkę podeszli bliżej lidera, czekając na jego dalsze słowa. Wróbelek czuł, jak jego łapy drżą przy każdym kroku.
- Ja, Iglasta Gwiazda, przywódca Klanu Wilka, wzywam walecznych przodków, żeby spojrzeli na tych uczniów. Trenowali pilnie, poznając zasady naszego kodeksu i polecam ich jako nowych wojowników.
Niebieskie ślepia lidera spoczęły na Wróbelku. Kocurek był pewien, że to, co w nich lśniło, gdy kocur na niego patrzyły to była duma. I radość.
- Wróblowa Łapo. - Serce kocurka przyspieszyło jeszcze bardziej. - Czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
Uśmiechał się, patrząc w oczy lidera, w których zdawały się lśnić wszystkie Gwiazdy. Uśmiechał się czując, że to jedna z tych chwil, które będzie pamiętał do końca życia. Uśmiechał się wiedząc, że ma obok siebie wszystkich, których kocha. Odetchnął głęboko.
- Tak - miauknął, a jego niski głos zabrzmiał pewnie jak nigdy. - Przysięgam.
W ślepiach pointa błysnęło jakieś uczucie, którego nie potrafił rozpoznać. Nieświadomie poruszył końcem ogona, w ciszy, która zapadła, czekając na dalsze słowa lidera.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Wróblowa Łapo, od tej pory będziesz znany jako... - Iglasta Gwiazda na moment przymknął oczy. - Wróblowe Serce. Klan Gwiazdy ceni twoją energię i pogodę i wita cię jako nowego wojownika Klanu Wilka.
Wróblowe Serce. Nowe imię zajęło jego myśli, gdy dotykał barku wujka Igły. Uśmiechał się szeroko, wypowiadając je w myślach, gdy lider jego wzrok skrzyżował się ze spojrzeniem Modrzewiowej Kory, cenionego za spokój i pracowitość. Powtarzał je, gdy wrażliwa i dobra Skowronkowy Trzepot stała się wojowniczką, kiedy Wiśnia został zaradnym i energicznym Wiśniową Pestką. Gdy wojownicy wykrzyknęli jego nowe imię, poczuł, jakby między nimi stał jego tata.
Czuł, jakby miały zaraz wyrosnąć mu skrzydła, a on sam wznieść się wysoko ponad las, lekki jak piórko. Gdy głosy przycichły, momentalnie podbiegła do nich mama, a później Borsuk i rodzeństwo Modrzewika, i jego rodzice. Przytulanie, gratulacje. Wróbelek chyba nigdy w życiu nie doświadczył ich aż tylu. Gdy mama w końcu go puściła, liżąc po głowie po raz kolejny, coś przyszło mu do głowy. Uśmiechnął się do niej, skinął głową przyjacielowi i odszedł na chwilę, szukając wzrokiem rudego futra. Znalazł kocurka bez problemu.
- Wujku Leszczynku? - miauknął i nie czekając na odpowiedź, przytulił się do mentora. - Dziękuję.
<Leszczynku? :3>