Kamienne Pióro przekręcił się z boku na bok i ziewnął zaspany. Nawet nie próbował otworzyć powiek, które kleiły się i były strasznie ciężkie. Poczuł szturchnięcie w bok, być może było już to któreś z kolei. Nie wiedział. Był półprzytomny i strasznie chciało mu się spać. Szturchnięcie się powtórzyło, tym razem było mocniejsze. Jak przez mgłę usłyszał czyjś głos.W końcu otworzył oczy i zobaczył przed sobą rudą kotkę. Po chwili zorientował się, że to Dyniowa Skórka. Czego ona mogła od niego chcieć? Uświadomił sobie, że przez wejście do legowiska wpadają nieśmiałe promyki słoneczne. To pora na patrol!
Zerwał się na równe łapy i otrzepał futro, aby się rozbudzić.
— Zostałeś wybrany na członka mojego patrolu… — mruknęła wojowniczka zdziwiona nagłym ruchem czekoladowego.
— Jasne! Przepraszam, że zaspałem! — miauknął i wyskoczył z legowiska, aby dołączyć do reszty członków.
***
Patrolowali las przy granicy z terytorium Klanu Wilka. Kamienne Pióro był w trakcie obwąchiwania jednego z krzaków. Nie znalazł niczego niepokojącego, więc zostawił oznaczenie i ruszył dalej. Rozdzielili się na dwójki. On z Tygrysią Nocą mieli sprawdzić granicę od strony Czarnych Gniazd, a Dyniowa Skórka i Seradelowy Nektar zaczęli przy rzece.
Po raz kolejny na tym patrolu otrzepał futro. Robił to głównie po to, żeby się ocieplić i ukryć drżenie łap.
Przechodząc dalej pomiędzy drzewami, do jego nosa dotarła woń innego kota. Kiedy się na niej skupił, rozpoznał, że to ktoś z ich klanu, woń jednak była słaba, tak jakby ktoś był tutaj sam.
Uznał, że to nie jego sprawa, ale i tak to sprawdzi. Może ktoś potrzebuje pomocy? Jest przecież zimno, a poza tym śnieg mógł się ułożyć w zdradziecką zaspę, która mogłaby okazać się niebezpieczna.
— Zaraz wracam — miauknął do Tygrysiej Nocy i węsząc, ruszył za zapachem.
Usłyszał w odpowiedzi ‘okej’, a po tonie głosu kocura mógł wywnioskować, że ten nie jest zbytnio zaciekawiony jego odejściem. Może to i dobrze.
Nie minęło dużo czasu, zanim spotkał rudego kocura stojącego samotnie w lesie. To był Cętkowany Tęgosz. U jego łap leżała mysz. Pewnie znowu udał się na samotne polowanie.
Kocur odwrócił się w jego stronę i ich spojrzenia się spotkały.
— Hej — mruknął.
Wiedział, że kocur jest w trudnej sytuacji. Śmierć Cienistej Zjawy sprawiła, że się załamał. Może dałoby mu się jakoś pomóc? W końcu Kamienne Pióro też stracił ojca.
‘Ciekawe, czy on jeszcze żyje’, przemknęło mu przez głowę.
— Znowu polujesz sam? — zaczął lekko współczującym tonem. Później westchnął. — Słuchaj, wiem, przez co przechodzisz. Mój… Mój ojciec… On… Opuścił klan. Tęsknię za nim. Naprawdę. I za moim bratem też. Wiem, że to nie to samo, bo mogę cały czas mieć nadzieję, że oni jeszcze gdzieś tam są, ale to i tak bolało. I boli. Nadal. Cały czas. Po prostu z tym bólem trzeba sobie poradzić. To jest trudne, bardzo trudne. I każdy ma na to jakiś inny sposób. Niektórzy cały czas polują i chodzą na patrole, żeby o tym nie myśleć, niektórzy potrzebują czasu, żeby przejść żałobę, a niektórym pomaga rozmowa o tym bólu. I w sumie… W sumie to chciałem po prostu powiedzieć, że gdybyś czegoś potrzebował… Porozmawiać albo po prostu czyjegoś wsparcia… To ja ci pomogę.
Miał nadzieję, że kocur się teraz nie rozpłacze, albo nie ucieknie. Może źle zrobił, może powinien dać mu czas i spokój, ale chciał po prostu pomóc.
<Tęgoszu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz