BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paprociowy Kwiat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paprociowy Kwiat. Pokaż wszystkie posty

13 grudnia 2017

Od Paprociowej łapy C.D. Milczącej Gwiazdy

- Idź już za mną - parsknęła niebieska liderka. Posłusznie poszłam za nią. Jak mogłam dać się złapać!? Teraz na pewno nie znajdę ojca! Dreptałam powoli za Milczącą Gwiazdą, pogrążona we własnych myślach. Wokoło las wydawał się spokojny, a dzień słoneczny. Byłyśmy już niedaleko obozu Klanu Wilka, przez co coraz mocniej czułam jego zapach. Lecz było tam coś jeszcze. Mała domieszka, jakby kropelka krwi w jeziorze wody. Zapach był znajomy, lecz nie odczuwałam go dokładnie. Wszystko zamaskowała woń Klanu Wilka. Dotarłyśmy do obozu. Wszystkie koty zebrały się, i patrzyły na mnie z pogardą. Ktoś sykną, ktoś coś powiedział. Nie patrzyłam w stronę kotów. Wzrok miałam z kierowany w glebę. Szłam ze spuszczonym ogonem, kierował mnie jedynie zapach. Gdy dotarłyśmy na miejsce, znowu poczułam znajomy zapach. Silniejszy lecz dalej znikomy. Pomimo tego dało się go odróżnić. To był zapach Klanu Nocy! Nie mogłam uwierzyć własnemu nosowi. Serce biło mi szybciej, na myśl, że morze to być mój ojciec.
- Właź tu - powiedziała lodowatym tonem kotka. To co ujrzałam, kompletnie odebrało mi mowę. To był Palący Piorun!

<Milcząca Gwiazdo?>

09 listopada 2017

Od Paprociowej Łapy C.D. Srebrnego Szlaku Między Gwiazdami

- Tak chcesz sobie ze mną pogrywać, wronia strawo? - syknęłam gniewnie - Z łatwością przerobię cię na mysi wiór, skradasz się jak pieszczoszek!
Może tych wyzwisk było troszkę za wiele, jednak zdenerwowana nie znałam dla niej litości. Kotka nosiła na sobie zapach grupy kotów, ale nie rozpoznałam w nim konkretnego klanu. Dziwne, przecież samotnicy nie żyją w grupach, pieszczoszki raczej też nie... Kim ona na Klan Gwiazd była?! Chwila mojej nieuwagi pozwoliła kotce się wyzwolić - jako, że była większa ode mnie z łatwością odepchnęła mnie tylnymi nogami. Ale nie uciekła. Gdy się podniosłam stała nade mną z kpiącym uśmiechem, jakby chcąc przeświadczyć o swojej wyższości. Syknęłam gniewnie strosząc futerko, jednak ona nie zareagowała na to. A przynajmniej nie tak jakbym chciała - najzwyczajniej w świecie usiadła i zaczęła wylizywać przednią, lewą łapę. Fuknęła zirytowana. Nic, zero reakcji.
- Kim ty jesteś?! - warknęłam starając się by mój głos brzmiał złowrogo. Nie, nie chciałam okazywać ciekawości która niemalże zżerała mnie od środka.

<Sreberko?>

05 listopada 2017

Od Paprociowej łapy C.D Milcząca Gwiazda

Paprociowa Łapa cała się trzęsła. Nie ukrywała strachu, a bała się bardzo. Lecz, wiedziała, że to tutaj, jest Palący Piorun. Czuła to całym sercem, lecz, aby go uwolnić, nie morze zostać pojmana. Myślała długo, co by powiedzieć, by liderka w to uwierzyła.
- A więc? - popędziła podejrzliwym tonem kotka. Myśl Paprociowa Łapo myśl!
- Bo, ja... jaa... - Milcząca Gwiazda świdrowała małą terminatorkę wzrokiem. - Ja, p - polowałam. Biegłam za k - królikiem i nie za - zauważyłam, że znalazłam się na - na terenach klanu wilka. Szybko się schowa - łam bo usłyszałam patrol. Ba - bardzo przepraszam, ja... nie ja... nie zauważyłam - Powiedziała jąkając się. Spuściła głowę, lecz czuła na sobie te błękitne oczy. Milcząca Gwiazdo uwierz w to! Proszę uwierz! Kotka milczała przez krótką chwilę. Czekoladka, dalej siedziała z podwiniętym ogonem, i rozszerzonymi źrenicami. Tego nie dało się ukryć, najnormalniej w świecie, bała się. Lecz wierzyła, że nawet gdy ją pojmą, uratuje swojego ojca. Na pewno!

<Milcząca gwiazdo? Wena błąka się gdzieś, niewiadomo gdzie>

01 listopada 2017

Od Paprociowej Łapy C.D Czarnego Piórka

- Nie zmienię swojego zdania - odpowiedziała twardym głosem Czarne Piórko. Paprociowa Łapa wiedziała, że nie przegada zastępczyni. Nie chciała tak tego zostawić, musiała się wymknąć. Wiedziała, że matka nie chciała stracić jej tak jak Bobrzą Łapę, lecz... Coś krzyczało w czekoladce, aby poszła. Nie morze pozwolić, by coś stało się jej ojcu. Lecz gdzie ma iść? Pomyślała, że morze być to klan wilka. Mogli uprowadzić go, gdy był na zgromadzeniu albo coś. Pozostaje kwestia wymknięcia się. Na patrol nie pozwoli pójść jej Czarne Piórko, będzie wiedziała co knuje. Na polowaniu, już była. Zostało jej tylko wymknąć się pod osłoną nocy.

~jakiś czas później~

Gdy wszyscy już posnęli, kotka wymknęła się z obozu. Całą noc zajęło jej dojście do terenów klanu wilka. Przez presję, nie zauważyła, że już świta. Zaalarmowało ją to, że usłyszała poranny patrol. Schowała się szybko przed trzema kotami. Była bardzo przestraszona. Nigdy nie była w takiej sytuacji. Kotka próbowała stłumić szybki oddech i mocne bicie serca, lecz nie udało jej się. Wkrótce jaki wojownik, zauważył Paprociową Łapę w nie najlepiej wybranej nią kryjówce. Była to szara kotka z blizną przechodzącą po jej barku. Nie dało się nie zauważyć jej wnikliwych niebieskich oczu. To była Liderka klanu wilka, Milcząca Gwiazda. Widziała ją na zgromadzeniu. Kotka popatrzyła na uczennicę zdziwiona i zapytała:
- Kim jesteś?

<Milcząca Gwiazdo?>

29 października 2017

Od Paprociowej Łapy

Dzień był wspaniały. Jak zawsze przed wschodem słońca wstałam, by przejść się po obozie, i wcisnąć się w poranny patrol. Z głębi lasu czuć było lekki zapach budzącej się zwierzyny. W końcu pora nowych liści. Wzięłam głęboki wdech wilgotnego powietrza i ruszyłam na polowanie. Dziś miałam bardzo dobry humor. Biegłam tak cicho, że żadna zwierzyna, na jaką wpadłam nawet nie strzygła uszami. Czułam się dziś w formie. Gdy wróciłam do obozu, razem z dwiema myszami, które ledwo co uniosłam. Świetlikowej Ścieżki nigdzie nie było. Więc dziś chyba nie będę się uczyć. Znudzona podeszłam w miejsce promieni słonecznych i rozłożyłam się podwijając łapy pod brzuch, i odpoczywając. Nie minęła minuta puki nie zerwałam się z miejsca i zrobiłam kółko wokół obozu. Nie... to za mało, muszę zrobić coś fajnego. Ale co? W kącie zobaczyłam Czarne Piórko. Moja matka. Matka... Ale gdzie ojciec? Myślałam, że nie widuję go przez to, że ciągle gdzieś znika, ale to wydawało się podejrzane. Musiałam się zapytać co z nim. A morze ktoś go porwał? Szybko zwróciłam się do kotki siedzącej w cieniu obok legowiska wojowników.
- Czarne Piórko! Gdzie jest Palący Piorun? -


< Czarne piórko? (Wyślij paproćkę z kimś na eskapadę poszukiwawczą :3)>

24 września 2017

Od Paprociowej Łapy C.D. Świetlikowej Ścieżki

- Palący Piorun.
W głowie widziałam sylwetkę ojca, jego żółte oczy, jego czarno-białe futro... Brak mi go, lecz gdzie jest? Tego nie wie nikt, lecz w myślach słyszałam głos: "Musisz go odnaleźć, musisz go odnaleźć". Popatrzyłam na Świetlikową Ścieżkę.
- Musimy go odnaleźć -powiedziałam cicho. Kotka trochę rozkojarzona pokiwała głową i wróciłyśmy do obozu, by porozmawiać o tym z liderem. Ta króciutka droga, stawała się coraz dłuższa. W głowie przypominałam sobie spokojny charakter ojca. Przez moją nieuwagę i zamyślenie prawie wpadłam na drzewo.
-Uważaj Paprociowa Łapo! - z przodu dobiegł głos mentorki
-Uważam! - odkrzyknęłam.
Gdy dotarliśmy do obozu, widziałam poranny patrol. Inne koty dalej spały, lub odpoczywały w legowiskach. Poszłyśmy do Płomiennej Gwiazdy. Świetlikowa Ścieżka weszła pierwsza ja zaraz za nią. W cieniu ujrzałam rudą sierść przywódcy, Świetlikowa Ścieżka zaczęła mówić... Lecz ja dalej byłam rozkojarzona. Moja mentorka rozmawiała z przywódca ja stałam obok i wpatrywałam się w ciemność. Nagle usłyszałam głos mentorki
- Paprociowa Łapo!

<Świetlikowa Ścieżko?>

29 sierpnia 2017

Od Paprociowej Łapy

Ten pożar był przerażający. Nie zaczęłam jeszcze treningu ze Świetlikiem, a połowa lasu spłonęła. Ale cóż, nie wolno się zamartwiać. Muszę postawić Świetlikową Ścieżkę na nogi, od razu z rana. wzięłam sobie małą myszkę ze stosu zwierzyny i podeszłam do Bobrzej Łapy jedzącego niedaleko.
- Ale się porobiło, nie?- zapytał mnie brat. Faktycznie, las spłonął, a nasza liderka nie żyje.
- Taak, ale nie można się zamartwiać, patrz na świat optymistycznie. Las spłonął, ale obóz nie ucierpiał, nie? A założę się, że od następnej pory nowych liści, las będzie silniejszy niż przedtem!-ostatnie słowa aż krzyknęłam. Bóbr się uśmiechnął i wsunął ostatnie kęsy swojego posiłku. Ja też powoli kończyłam moją mysz. Skierowałam się ku legowisku. Teraz tu będę spała, pomyślałam. Ułożyłam się do snu obok Bobrzej Łapy, i zasnęłam.

***

Obudziłam się. Słońce dopiero co wychodziło sponad drzew. W obozie nie było ani żywej duszy, wszyscy spali. Pomyślałam, że obudzę Świetlikową Ścieżkę i nakłonię ja do treningu. Wyszłam z legowiska uczniów i udałam się do legowiska wojowników. Wzrokiem poszukałam małej zwiniętej kulki futra. Okazało się, że to Świetlik. Podeszłam więc, i zaczęłam ją szturchać moim zimnym noskiem.

<Świetlikowa Ścieżko?>

26 sierpnia 2017

Od Paprotki

Dzień był, GORĄCY! Dlaczego? Dlaczego ciągle jest gorąco, ja chce deszcz! Chce ochłody. Dlaczego jej nie ma? 
-Co ja ci zrobiłam?-powiedziałam do słońca, lecz nie doczekałam się odpowiedzi. 
Popatrzyłam na Jastrzębia - śpi. Popatrzyłam na Bobra - śpi. Popatrzyłam na mamę - ona nie śpi. Jej nawet nie ma, chyba gdzieś wyszła. a co ze mną? Nic. 
-NUUUDAAAA!- krzyknęłam, ale nikt z moich braci się nie obudził. a więc, Jastrząb zajął moje chłodne miejsce (Prędko go nie odzyskam). Bóbr śpi na swoim miejscu, nie będę go budzić.
-Niech wszystkie koty potrafiące samodzielnie polować zbiorą się na zebranie klanu!- usłyszałam wołanie liderki klanu, Malinowej Gwiazdy. Wyjrzałam przez wyjście ze żłobka. Po paru chwilach wszystkie koty zebrały się pod pniem, i wpatrywały się wyczekująco na Liderkę. 

***
(Po opowiedzeniu formułek i takich tam)

Popatrzyłam na kocura. Wszyscy skandowali imię Wrzosowy Kieł, i witali go tym imieniem. Poczułam się zazdrosna. Dlaczego on, a nie ja?!
-Ja też chcę być wojownikiem!-Krzyknęłam do siebie aż za głośno. Wszyscy mnie usłyszeli.

<Ktokolwiek?>

24 sierpnia 2017

Od Paprotki

Minęło już parę dni odkąd wróciliśmy z rodzeństwem do obozu. Było coraz cieplej, nie widziałam deszczu, odkąd zgubiłam Bobra w lesie. Całe dnie przesiadywałam w cieniu, leżakując do wieczora. Nawet nie chciało mi się bawić. Pomyślałam, że od pewnego czasu, tylko śpię, lub leżę. Strasznie się rozleniwiłam przez to słońce. Lecz pomimo niechęci pomyślałam, że wyjdę z mojego chłodnego kącika i przejdę się po obozie. Pierwsze co zobaczyłam to patrol poranny, o którym mówiła mi Świetlik. Współczuję tym biednym kotom, które w tak upalny dzień muszą iść na ów patrol. Była tam i Świetlikowa Ścieżka. Nie zdążyłam do niej pobiec, bo już wychodziła. Lecz zauważyła mnie, bo się do mnie uśmiechnęła. Wędrując dalej po obozie natknęłam się na tajemniczą, długowłosą postać. Był to szary kocur, z białymi palcami. Miał mocno pomarańczowe oczy. Był nieduży, lecz większy ode mnie. Siedział niedaleko i się wylizywał. Pomyślałam, że podejdę i tak też zrobiłam. Z uśmiechem na pysku podeszłam do kocurka. On popatrzył na mnie i także się uśmiechnął.
- Kim jesteś? -zapytałam prosto z mostu.
- Jestem Bursztynowa Łapa, a ty?
- Paprotka. Wiesz, też za niedługo będę uczniem! Będę wtedy Paprociową Łapą! - uśmiechnęłam się do Bursztynowej łapy. Oboje się zaśmialiśmy.
- Hej, a chcesz się może pobawić? - zapytałam nowo poznanego przyjaciela.

<Bursztynowa Łapo?>

06 sierpnia 2017

Od Paprotki C.D. Bobra

Gdy wracaliśmy było pochmurnie. Zaczął padać deszcz, krople opadały i osadzały się na glebie. Było ładnie, ale też przerażająco zimno. Całą nadzieję pokładałam w Bobrze. Ale... Gdzie on jest? Po chwili zorientowałam się że jestem sama. Ślady bobra zmył deszcz. O nie! Wiatr wiał mi w pyszczek, szłam przed siebie. Teraz wszystko było rozmyte, nic nie widać, a mój nosek nie jest jeszcze tak bardzo wyczulony, więc nie poczułam obozu. Znalazłam starą norę, nie czuć było ani lisa ani borsuka. W norze było o wiele cieplej niż na polu, choć i tak trzęsłam się z zimna. Zrobiłam się senna, nie powinnam teraz spać ale może na chwile...

~*~

Na początku myślałam że to sen, ale nie. Nadal byłam w norze, daleko od domu. Zapewne mama się martwi... Boję się, że mnie okrzyczy jak wrócę, albo gorzej! Chociaż, nie. Mama jest super, jedyne co to morze mnie okrzyczeć. Gorzej, że nie wiem gdzie Bóbr, może jego też ktoś zjadł! oby nie. Po pewnym czasie wstałam, rozciągnęłam się, i wyszłam z nory na dalsze poszukiwania.
<Bóbr? Jastrząb? Ktokolwiek?>

25 lipca 2017

Od Paprotki C.D. Jastrzębia

Niuchałam i niuchałam, aż w końcu wyniuchałam! Ale nie Jastrzębia, ale jakieś inne koty.
- JAAAASTRZĄB! - Zawołał Bóbr. Najwyraźniej nie wyczuł kogoś innego.
- Bóbr - powiedziałam ciszej - Bóbr, nie krzycz, wyczułam jakieś inne koty i Jastrzębia! Ch-chyba go pożarły! - ostatnie słowo powiedziałam głośniej. Myśl o tym, że mój brat został zjedzony przez inne koty wycisnęła ze mnie łzy. Ale nie można płakać! Trzeba go pomścić! Bóbr stał jak wryty, chyba też go to przeraziło. Sam zaczął wąchać.
- Nie, to niemożliwe. Oni go... Chyba nie zjedli, nie?
- Nie wiem. Ale musimy go pomścić! - powiedziałam z determinacją w oczach
- Ale jak?
- Normalnie. Musimy ich podrapać! I zagryźć! I uderzyć! - krzyknęłam, po czym zmusiłam brata by poszedł dalej. Martwiłam się o Jastrzębia. Niby był głupi, ale to jednak brat! Nagle pomyślałam, że nie damy rady pomścić brata, sami zostaniemy zjedzeni! Po paru krokach zauważyłam że kompletnie nic nie rozróżniam! No na początku też nie rozróżniałam, ale teraz jeszcze bardziej! Bóbr prowadził. Czułam Jastrzębia.
- B-Bóbr... Boję się - przytuliłam brata z nadzieją, że mnie pocieszy.
<Bóbr?>

Od Paprotki C.D. Bobra

Dzień był ładny, ptaszki śpiewały... Słonko świeciło. Właśnie się obudziłam i... Hmmm Co on robi? Przyglądałam się bratu który robił... Coś. Patrzył na ściany, ruszał je, patrzył. Znalazł coś! Ale co? ... Dziura! Po co dziura? Ja też chcę! Hmm... on wychodzi! Ale fajnie! To nowa zabawa? Bóbr wymyśla fajne zabawy, Jastrząb też. A morze on chce bym za nim poszła? TAK! na pewno tak. To fajna zabawa. A gdzie świetlik? Też powinna pobawić się z nami w tą fajną zabawę! To zabawa nie? Bez namysłu poszłam za bratem, ale... to nie żłobek, ani nie obóz. To chyba coś innego... Gdzieś indziej. To jest za obozem! Ale super! Tyle zapachów... Trochę się przeraziłam. Ale później pomyślałam przygoda! Więc przecisnęłam się przez lukę i podreptałam za bratem. Nie zauważył mnie jeszcze. Bał się, ale czego? Podeszłam do niego i:
- Bóóbr! - krzyknęłam. Brat podskoczył i obrócił się szybko ze strachem. - Nie bawimy się?
<Wyprawa rodzinna! Jej. Bóbr?>

06 lipca 2017

Od Paprotki

Życie... Życie niby jest czymś pięknym, melancholijnym, i spokojnym.
A teraz witam w prawdziwym życiu pełnym pisków, jęków i innych dziwnych odgłosów, czyli żłobku. Tu się wychowuję słysząc popiskiwania moich braci i rozmowy innych kotów. Jest czas - noc, która powinna być tym cichym, spokojnym i miłym momentem, ale nie jest, bo moi bracia zawsze chrapią. Jeśli od początku nie zasypiam w nocy, to chyba wiadomo, że mało śpię. Moja codzienna rutyna to wstawanie przed wszystkimi, zapiszczenie by obudzić mamę (wtedy budzą się i bracia), zjedzenie, leżenie i spanie. To dość nudne. Chciałabym coś robić. Czasem próbuje chodzić dalej niż tylko przy rodzeństwa, ale mama mi nie pozwala. Jeśli chodzi o widzenie, to widzę... Ale rozmazane plamy, jednak po paru dniach widzę różnicę. Moim zdaniem widzę całkiem dobrze. A co do mowy, to nic nie umiem. To truuudne! Jedyne co umiem wymówić to... nic. Ale wiem, że życie będzie lepsze! Bo będzie, prawda?
<Ktoś?>