BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głupia Łapa x Miodowa Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głupia Łapa x Miodowa Łapa. Pokaż wszystkie posty

13 grudnia 2024

Od Miodowej Łapy CD Głupiej Łapy

Miodowa Łapa razem ze siostrą czekali na swoich mentorów; w końcu mieli dzisiaj nauczyć się nowych rzeczy. Tylko ciekawe, co to będzie? Borsucza Puszcza mówiła, że będą wspinać się po drzewach albo chodzić po tunelach, a dodatkowo walczyć. Zdecydowanie wolał pierwszą opcję, bo bał się bardzo tuneli, zwłaszcza tego, co może w nich czyhać; raczej nie chciał zostać zjedzony przez jakiegoś lisa lub borsuka w norze, lub przez inne licho! Popatrzył na swoją siostrę i już chciał coś powiedzieć, jednak przypomniał sobie, że powiedzenie czegokolwiek do niej równało się ze srogą karą od Sosnowej Gwiazdy. Szkoda, że jeszcze żyła, bo gdyby miał możliwość jednego spełnionego życzenia, to życzyłby jej straty wszystkich żyć! Ale ta stara padlina jeszcze żyła, więc musiał jeszcze poczekać, a szkoda, tak by było dobrze bez niej w klanie. Głupia Lapa siedziała w miejscu z opuszczoną głową. Patrzyła na niego, lecz po jej oczach było widać, że to nie był wzrok radości, wręcz gniewu i nienawiści. Tymczasem kocur właśnie zauważył dwie kotki na horyzoncie, Borsuczą Puszcze i Olszowe Serce. Ciekawe, co powiedzą o treningu. Pierwsza odezwała się nauczycielka kocurka.
— Dzisiaj wy dwoje nauczycie się wspinać po drzewach, a następnie przejdziemy do walk uczniowskich. To bardzo ważne umiejętności, zwłaszcza ta druga, w końcu nie wiadomo kiedy będziecie musieli się zmierzyć z zagrożeniem.
Kotka patrzyła na swego ucznia, po czym przeszła wzrokiem na Głupią łapę bez żadnych emocji, tylko z obojętnością. Nie dziwiło go to, ponieważ każdy postrzegał ją jako niski ubytek społeczny w klanie. Kocur natomiast się cieszył, że nie będzie tuneli, przynajmniej nie będzie się męczył z ciemnościami. Uczennica Nic nie mówiła. Chciała krzyczeć, że nie chcę, że chcę wrócić do legowiska medyka i uczyć się ziół… Jednak już za późno. Dużo za późno… Czuła się jak ciężar na barkach swoich towarzyszy. Chwilę potem olszowa kora rzekła:
— Idziemy.
Nic więcej, tylko tyle.
Borsucza Puszcza spojrzała na swego ucznia, po czym ruszyła z Olszowym Sercem poza obóz, Miodowa Łapa ruszył za nimi, a niechętnie z tyłu Głupia Łapa. Terminator widział, że jego siostra nie jest ucieszona, więc uśmiechnął się do niej, myśląc, że to pomoże. Głupia Łapa po prostu go zignorowała. Kocur zmieszał się, tak więc obrócił głowę i patrzył przed siebie, podążając krokiem za dorosłymi wojowniczkami, by ich nie zgubić. Koty szły przed siebie, aż w końcu dotarły na miejsce. Kotki się zatrzymały, uczniowie zrobili więc to samo. Czy będą, więc już się wspinać? Jeśli tak, to Miodowa Łapa miał nadzieję, że nie dostanie lęku wysokości podczas wspinaczki. Spojrzał w górę; te drzewa były dość wysokie, ciekawe jak się tam wespnie? Usłyszał jednak donośny głos mentorki.
— To tutaj macie drzewa, na które musicie się dostać. Używacie pazurów i wszystko idzie samo. Tylko pamiętajcie, nie wbijajcie ich zbyt mocno w korę drzew, bo utknięcie. To tyle ode mnie!
— Kotka zrobiła pauzę, po czym spojrzała na swego ucznia złotymi ślepiami. — Miodowo Łapo, zaczynaj.
Kocur poczuł się skrępowany, w końcu będzie robił to po raz pierwszy. Popatrzył na drzewo, po czym wbił swoje przednie łapy, by sprawdzić swoją przyczepność. Gdy tylko poczuł, że kora jest mocno przyczepiona do konara, powoli zaczął się wspinać, angażując w to tylne łapy. Gdy wspiął się jakiś kawałek, to, pech chciał, że jedna z jego łap natrafiła na śliski kawałek drewna, przez co stracił chwilowo równowagę. Szybko jednak przyczepił się ponownie do drzewa i odzyskał stabilność. Tak więc powoli zaczął łapać, o co chodzi. Po zauważeniu grubej gałęzi wybrał ją jako miejsce docelowe. Wdrapał się na nią. — Jestem dość wysoko! — oznajmił, patrząc na nich z góry.
Uczennica Olszowej Kory patrzyła na burą wzrokiem pełnym strachu. Na Mroczną Puszczę, czy co tam jest potem… Ona spadnie z tego drzewa! Umrze! Utraciła początkowo zdobytą równowagę. Zastygła więc w miejscu, niczym zdechła mysz. Faktycznie, między nią a myszą nie było wtedy dużej różnicy. Miodowa Łapa nadal siedział na drzewie.
“Ciekawe, jak to teraz będzie z jego siostrą, może jakby się wspięli wysoko, to mogliby pogadać?” W końcu wojowniczki nie słyszały, by ich z powodu tak dużej odległości i wtedy mogło, by być przez chwilę normalnie. Bura kotka spojrzała na niego z dołu.
— Bardzo dobrze! Wespnij się jeszcze wyżej i możesz zejść! — zawołała, po czym spojrzała na Olszowe Serce.
— Co ty na to, by teraz Głupia Łapa pokazała swoje umiejętności? Przynajmniej na coś się przyda, ta zdrajczyni. — powiedziała, już trochę ciszej, następne zdanie, by uczennica jej nie usłyszała.
— Głupia Łapo, wejdź na drzewo! Nie zachowuj się jak mysi móżdżek! — rozkazała głośno starsza wojowniczka.
— Dobrze Pani Olszowa Koro… — powiedziała Głupia Łapa z przerażeniem w głosie.
Nie śmiała jej się sprzeciwiać. Bała się, tak bardzo się bała… Ale musiała. Podeszła do drzewa i skoczyła na nie, wysuwając pazury. Nie była wysoko, ale już zaczęło kręcić jej się w głowie z powodu bycia nad ziemią. Uczeń posłuchał pochwał swej mentorki; pierwszy raz go pochwaliła od jakiegoś czasu! Był z tego bardzo zadowolony, dlatego chciał jej udowodnić, że jest jeszcze lepszy. Chciał się wspiąć jeszcze wyżej. Zszedł z gałęzi i przyczepił się do kory, a następnie bardzo zwinnym ruchem przeszedł do poszukiwań następnego celu, gdzieś wysoko. Łysych gałęzi o tej porze było więcej, niż zwierzyny, to znalazł jedną z nich bez większego problemu. Była wysoka i gruba jak poprzednia. Bez wahania, bezszelestnie i bez problemu dostał się na nią, po czym usiadł, patrząc na wojowników. Widział też z niej, że jego siostra wspinała się dalej. Miał nadzieję, że może uda się im spotkać na samej górze, choć ledwo jej to szło. Musiał na nią poczekać. Strach. Jedyne uczucie, tak silne w tej chwili. Miodek oglądał i dopingował jednocześnie swojej siostrze, żeby wspięła się wysoko, jak on. Był już pewny, z następnymi jej krokami, że będzie wyżej, lecz nagle zobaczył, że jej łapa gwałtownie oderwała się od drzewa, a zaraz potem Głupia Łapa spadała na ziemię. Terminator był przerażony tym widokiem, więc błyskawicznie rozpoczął powrót na dół. Miodek, niestety, był za daleko, by jej pomóc. Kotka spadła; na szczęście na cztery łapy. Kocur zszedł z drzewa i przyglądał się siostrze.
“Czy nic jej nie jest?” W końcu przecież mogła coś skręcić lub skaleczyć się. Między nich jednak weszła Borsucza Puszcza.
— Cóż, wspiąłeś się i tak bardzo wysoko, więc wykonałeś porządną robotę. Takich wojowników potrzebujemy! — pochwaliła go, po czym spojrzała na Głupią Łapę. — Zaś ty powinnaś się bardziej przyłożyć… — Popatrzyła na nią karcąco, po czym spojrzała na Olszową Korę. Tylko pytanie, czy dobrze się to skończy?
— Borsucza Puszczo, nie rozmawiaj z tą zgnilizną, proszę, nie chcesz chyba trafić do Sosnowej Gwiazdy prawda? — syknęła nagle Olszowa Kora. Głupia Łapa, za to, była zła. Bolały ją tylne łapy. Miała nadzieję, że to tylko ból i tyle. Z przerażeniem w oczach widziała zbliżającą się mentorkę; podeszła do mnie i wyszeptała na ucho:
— Głupia Łapo, widzisz, do czego prowadzi nieposłuszeństwo? Widzisz, jak Borsucza Puszcza się wkurzyła? — Starsza kotka podeszła do siostry Miodowej Łapy, wtedy Borsucza Puszcza powiedziała niezręcznie.
— Bardzo przepraszam Olszowo Koro, ja tylko pokazuje jej, by bardziej przyłożyła się do swoich obowiązków. Nie miałam na celu obrazić Sosnowej Gwiazdy, naszej oddanej przywódczyni.
Kotka powiedziała do starszej, zaś Miodek, we wnętrzu, miał ochotę rzygnąć z tego przesłodzenia.
“Oddana przywódczyni? Raczej mysie łajno i nic więcej!” Zobaczył, że Olszowe Serce zbliżyła się do jej siostry. Zapewne to nie było nic dobrego. Czuł się winny. Gdyby, tylko nie zszedł z drzewa, to może Głupia Łapa, nie zostałaby skarcona? Borsucza Puszcza zauważyła go, po czym powiedziała.
— Nie okazuj jej litości, w końcu to zdrajczyni i wszyscy o tym wiedzą. Musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. — powiedziała bez żadnych uczuć, a terminator tylko patrzył na nią, lekko przytakując, by jej nie podpaść.
— Przepraszam… — wyszeptała uczennica Olszowej Kory do ucha swojej babci. Nie wiedziała, co więcej, ma zrobić. Opuściła uszy i przyłożyła resztki ogona najbliżej swojej skóry, jak się da.
Kocur czuł się źle i dodatkowo był zmęczony; nie chciał już się wysoko wspinać.
— Borsuczo Puszczo, a będziemy musieli jeszcze wdrapywać się na drzewa?
Miał nadzieję, że mentorka odmówi i pójdą do obozu, w końcu chętnie, by odpoczął w swoim posłaniu. Bura kotka spojrzała na niego, po czym przez chwilę się zastanowiła.
— Szczerze, już nie mam ochoty cię wysyłać na drzewo, także możemy na dziś z tym skończyć. Kocur cieszył się, że już może odsapnąć, jednak zobaczył, że Borsucza Puszcza zaczęła dyskusje z Olszową Korą.
— Olszowo Koro, co myślisz o tym, żeby zaczęli trening walki? — spytała ciekawsko starszą kotkę. Zaś kocur, słysząc to, przestraszył się. Jak mógł zapomnieć, że jest jeszcze walka! A nie chciał się bić ze Skarką, bo bał się, że ją skrzywdzi. Miał tylko nadzieje, że ich babcia też będzie już zmęczona.
— Jestem za, Borsucza Puszczo. — rzekła, dziwnie spokojnym tonem, kocica. Głupiej Łapie, za to, serce zaczęło bić znacznie szybciej.
Miodek patrzył na kotki zdezorientowany.
“Przecież mogli się bić później, co nie?” Siostra nie była w dobrym stanie, więc wszyscy by na tym skorzystali. Ona by odpoczęła; on też by się zdrzemnął!
“Ale niestety chyba to nie przejdzie…” Stwierdził, że zrobi parę wymachów i po sprawie!
— A kiedy zaczniemy? — Wojowniczki wymieniły się spojrzeniami.
— Możecie w sumie teraz, w końcu nie będziemy tu spędzać całego dnia.
Skoro niestety wyszło, że będą walczyć, to kocur wyszedł na środek. Był gotów, ale i tak nie był pewien, czego się spodziewać po Głupiej Łapie.
— Ja… — Uczennica, która miała się bić, nie wiedziała, co powiedzieć. Głowa ją bolała, czuła się słaba. Czuła stres, okropny stres. Po chwili zamknęła oczy. Nie miała pojęcia, co się dzieje. Po prostu ciemność. Padła na ziemię. Miodowa Łapa był przerażony; czy coś się jej stało?! Serce mu biło jak szalone, był tak spanikowany, że nie wiedział, co robić w tym momencie. Czy coś poważnego ją dopadło?! Borsucza Puszcza, widząc to, wzięła Głupią Łapę na plecy.
— Trzeba z nią iść do obozu jak najprędzej!
Więc poszła pierwsza, a za nią szła Olszowa kora, która przyglądała się nieprzytomnej uczennicy z obojętnością w oczach, jakby po niej spływało, że coś się stało. Tymczasem spanikowany Miód gnał za nimi, mając nadzieję, że ze Skarką będzie wszystko dobrze i mama ją wyleczy.

Jakiś czas później

Głupia Łapa oddychała głęboko. Jakiś czas temu otworzyła oczy tylko po to, by dowiedzieć się, że zemdlała podczas treningu. Nie wiedziała, co zrobić. Bardzo zastanawiało ją, czemu zemdlała. Jednak teraz nie było na to czasu. Olszowa Kora ledwie parę chwil temu kazała jej czekać przy wyjściu do obozu. Czyżby znowu był jakiś trening? Tymczasem Miodowa Łapa cały czas myślał, co z jego siostrą i czy już się wybudziła. Jak dobrze, że gdy weszli do obozu, napotkali Cisowe Tchnienie. Medyczka im z przeniesieniem do legowiska medyka Głupiej Łapy, gdzie leżała bardzo długo. Terminator w tym czasie zdążył upolować dwie wiewiórki i jedną mysz, a to dlatego, że Borsucza Puszcza kazała mu, w ramach treningu, coś złapać dla klanu. Po dłuższym czasie nauczycielka wzięła go i poszli do wyjścia, gdzie stali już jego siostra i babcia. Czyżby Skarka już była zdrowa? Skoro tak, to mogą już wznowić trening! Gdy grupa kotów się spotkała, to jego babcia powiedziała.
— Skoro są już wszyscy, to możemy ruszać.
Koty weszły z obozu w las. Siostra Miodka szła, domyślała, że nie będzie to nic przyjemnego. Miała nadzieję, że nie każą jej się bić z bratem. Fakt, chętnie obiłaby mu pysk, ale jeśli coś jej się stanie? Kocur pamiętał, co się stało poprzednio, jak mieli walczyć; Głupia łapa zemdlała. Może to dlatego, że też byli obaj zmęczeni. Na Pewno, skoro już byli wypoczęci, to mogli bez problemu zacząć trening walki. Koty zatrzymały się w lesie. Oznaczało to, że tu zaczną walczyć.
— Poprzednio mieliśmy lekkie komplikacje, co do treningu walki, ale teraz jestem pewna, że możecie już zacząć pokazywać swoje umiejętności. — Skinęła głową do Miodowej Łapy, by rozpoczął. On miał zaczynać? Czuł, że ma tremę i nie wiedział,co ma zrobić. W końcu co jeśli się zbłaźni? Może miał mięśnie przez swoje treningi, ale nie wiedział, jak ich użyć. Zwłaszcza że pod względem budowy nadal był chudszy od reszty swego rodzeństwa. Długo więc stał w zamyśleniu.
— Coś się stało Miodowo Łapo? — zapytała jego mentorka, widząc, że nie ruszał się.
— Nie… Wszystko dobrze! Za Chwilę zacznę. — powiedział niezbyt pewnie, po czym szybko wziął się w garść. Na początku okrążał kotkę, a gdy tylko się tego nie spodziewała, to skoczył na jej grzbiet i obalił ją, przetrzymując łapami. Gdy terminatorka poczuła ciężar, przewróciła się. Zaczęła się wiercić; nie wiedziała, co zrobić. Nie chciała jednak dać mu wygrać. Dlatego próbowała się wyrwać. Kocur przycisnął swoimi łapami bardziej ciało uczennicy; w końcu nie chciał, żeby uciekła, zwłaszcza teraz, gdy patrzyły na niego wojownicze oczy, które go oceniały. Teraz to musiał wypaść lepiej od swojej starszej siostry. W końcu za księżyc będzie mianowany na nowego wojownika, więc będzie musiał bardzo się postarać. Ból, ból i ból. Była bezsilna, zbłaźniła się przed babcią, mentorką brata. A tak chciała mu zbić pysk… Tymczasem kocur tak się cieszył, że wygrywał; w końcu czuł smak zwycięstwa. Zawsze, gdy bił się z Lament lub Ryś, to nie mógł doświadczyć smaku zwycięstwa. To one zawsze wygrywały! A teraz było inaczej, to było takie fajne uczucie; pierwsze od jakiegoś czasu… Aż nieświadomie rozluźnił ucisk. Głupia Łapa mogła to wykorzystać i uciec z jego łap, tylko czy to wykorzysta?


<Siostro?>
[2166 słów + Walki uczniów + Wspinaczka na drzewa]

[przyznano 43% + 5% + 5%]

03 grudnia 2024

Od Miodowej Łapy CD. Głupiej Łapy

Babcia przyłapała go na kontakcie z siostrą; nie wiedział, że Olszowa Kora będzie aż tak głośna i pretensjonalna. Dobrze, że nikogo nie było w pobliżu, bo jakiś wojownik, by się uczepił i ta sytuacja przerodziłaby się w większy konflikt, a tego, by już nie chciał. Babcia wydawała się zawsze taka miła, gdy się nimi opiekowała w żłobku, zapewne było to przez Sosnową Gwiazdę; w końcu to ona wydała jej rozkaz, by była bardzo twarda dla Skarabeuszowej Łapy i przy okazji zrobiła jej papkę z mózgu. Musiał coś wymyślić, by nie skończyć jak siostra oraz żeby nie stracić kontaktu z bliskimi mu kotami.
— Przepraszam babciu, po prostu bawiłem się śniegiem i nagle Głupia Łapa się mnie uczepiła. Przyrzekam, że nie zamieniłem z nią ani jednego słowa!
Miodowa Łapa sądził, że dzięki tej wymówce starsza kotka nie nakabluje na niego przywódczyni. W końcu byli mimo to rodziną, co nie? Mogłaby mu to puścić mimo uszu, nie brzmiało to zbyt miło, jeśli chodzi o jego wytłumaczenie, a bardziej to brzmiało, jakby Skarabeuszowa Łapa była rzepem, który nie chce go puścić, ale co innego mógł wymyślić? Że chce porozmawiać z siostrą, wiedząc, że każdy mógłby go śledzić i wydać? A może sama Sosnowa Gwiazda, by przybyła i spuścić mu łomot! Nie był on tak głupi, by to powiedzieć w ten sposób. Olszowa Kora patrzyła przez chwilę na niego, nic nie mówiąc, ich spojrzenia wręcz się spotkały na ten moment pełny napięcia. Kotka myślała, a w tym czasie kocur tylko się modlił do Mrocznej Puszczy, by oszczędziła go; w końcu chciał jeszcze żyć.

[261 słowa]

<Głupia Łapo?>

[przyznano 5%]

02 grudnia 2024

Od Głupiej Łapy CD. Miodowej Łapy

Patrzyłam na dziwne coś, co stworzył właśnie liliowy uczeń. Łzy nadal płynęły mi z oczu, ale nie tak gęsto, jak wcześniej. Co to miało być? Nie wiedziałam, ale było to dosyć zabawne. W moim sercu zakiełkowała nadzieja, że nie ma do mnie żalu. Jednak szybko zaczęłam sobie w myślach mówić, że to może nie być prawda. Nie chciałabym się przejechać na moich odczuciach. Chciałam w to wierzyć, ale to byłoby zbyt piękne, by tak szybko by mi wybaczył. W końcu przyniosłam mu hańbę… Mój biedny mały braciszek! Mój mały braciszek, jak mogłam mu wyrządzić taką krzywdę? Łzy znów popłynęły mi z oczu intensywniej. Jednak brat podszedł do mnie bliżej. Dotknął mnie swoją łapą, po czym ruszył, szybkim ruchem głowy wskazał na to, co stworzył. Podszedł do tego i dotknął to. Co chciał mi przez to przekazać… Chciałabym to wiedzieć. Głowa troszkę zaczynała mnie boleć. Ale podeszłam do tego. Owe coś było małe, czy nie bolały go poduszki łap z zimna, gdy to robił? W każdym razie zaczęłam się temu przyglądać. Patyk wbity w to był krótki. I wtedy coś zrozumiałam… To mogłam być ja. Ten gest, krótki patyk wbity w to. Czy to miało imitować kota. Czy to miało imitować Głupią Łapę, mnie? Czy on stworzył to dla mnie? Czemu stworzył moją podobiznę? Przecież dotykanie śniegu nie jest specjalnie przyjemne… Co chciał mi przekazać? Miałam wrażenie, że wcale może mi nie życzyć źle? Mało pewne, ale jednak nadzieja zaczęła już kiełkować… Ale byłam mu wdzięczna. Chciałam się przytulić do brata, nie mogę mu w końcu powiedzieć, że jestem wdzięczna za to, że nie jest dla mnie tak wrogo nastawiony. Podeszłam do niego blisko i przytuliłam głowę do jego futra. Moje łzy wsiąkały w liliową sierść Miodowej Łapy. Chciałam powiedzieć mu, że nie mogłam wymarzyć sobie lepszego brata. Jednak wtedy… usłyszałam ją, ten znajomy głos. Ten znajomy nieprzyjazny odkąd zyskałam swoje nowe imię ton. Olszowa Kora, moja babcia i mentorka… Odsunęłam się szybko od brata, gdy tylko usłyszałam dźwięki wydobywające się z jej gardła:
— Miodowa Łapo? Co ty robisz? — powiedziała do kocura, patrząc przy okazji na mnie z ukosa. Jej ton był dosyć głośny.

Przerażało mnie to, a resztka mojego ogona automatycznie przykleiła się do mojego ciała, a uszy powędrowały do dołu. Głowę opuściłam i próbowałam iść do tyłu. Gdy natrafiłam na lód, moja noga przesunęła się do tyłu. I runęłam na ziemię, nawet nie próbowałam wstać po prostu, popatrzyłam na brata z ziem, i czekając na jego reakcje. Mając nadzieje, że coś zrobi, że nie zakażą mi interakcji z nim.

[421 Słów]

<Miodowa Łapa?>

[przyznano 8%]

01 grudnia 2024

Od Miodowej Łapy CD. Głupiej Łapy

Uczeń siedział prawie przy wyjściu w legowisku medyka, patrzył, jak Cisowe Tchnienie sama sortowała zebrany zapas ziół na Porę Nagich Drzew. Patrząc w to miejsce, czuł pustkę, jakby czegoś brakowało w tym miejscu, choć była tam jego matka to nie widział tam Skarabeuszowej Łapy, jego siostry. Teraz była tylko odrzutkiem społecznym z winy Sosnowej Gwiazdy, aż miał ciarki, gdy widział, jak Liderka jego klanu znęcała się nad jego siostrą i wyrwała jej ogon; ten obraz ciągle mu siedział w jego głowie i nie mógł się go pozbyć; był zbyt drastyczny. Jego wzrok skupił się na siostrze, która była zwinięta w kulkę gdzieś z tyłu. Tak bardzo chciał zamienić z nią kilka słów, powiedzieć, chociaż, że nie jest z tym sama, ale zamienienie z nią kilka słów kosztowałoby, jego i ją, niespodziewaną karę ze strony ich tyranki, zimniejszej nawet niż ten śnieg, który sypnął na ziemię. Rozmyślał przez chwilę, jakby tu ją przez chwilę uszczęśliwić, żeby na jej pyszczku pojawił się promienny uśmiech. Tak więc rozmyślając, jakby tu zadziałać wyszedł na zewnątrz i wdepnął w śnieg, zobaczył, że nie był dość kruchy, tylko się spłaszczył, a gdyby tak dało się z niego coś zrobić? Miodowa Łapa wymyślił, że zrobi miniaturkę w kształcie siostry, wziął śnieg w łapy i zaczął lepić jedną kulkę, na której miała stać głowa. Gdy była już zrobiona to kocur ukulał jeszcze mniejszą i postawił na pierwszej kulce. Wyglądało to, jak ciało z głową, tylko potrzebował teraz ogona, uszu, oczu i elementów twarzy. Poszedł niedaleko obozu szukać jakichś kamieni i patyków, jednak ziemia była zasypana śniegiem, więc musiał wygrzebać te przedmioty, na szczęście było to łatwiejsze niż szukanie zwierzyny. Przyniósł parę patyków i kamyczków znalezionych podczas szukania, więc zabrał się do roboty. Wziął krótki badyl i wbił go w tył rzeźby, sprawiając, że miała ogon, następnie z kamyczków zrobił oczka, następnie nos, a poniżej dorysował stworzonku uśmiech. Na koniec wziął patyki. Jeden dłuższy dał po prawej stronie głowy, a krótszy po lewej stronie głowy. Patrząc na gotową podobiznę Skarabeuszowej Łapy, był z siebie zadowolony. Ciekawe tylko jak jego siostra zareagowała na swoją miniaturową wersję ze śniegu, która stała blisko legowiska medyka.

<Głupia Łapo?>

[354 słowa]

[przyznano 7%]

Od Głupiej Łapy Do Miodowej Łapy

Biały niczym kości śnieg był wszędzie. Zimno kuło w nos, uszy, poduszki łap, po prostu wszędzie. Poniekąd krajobraz uznałabym pewnie za piękny, gdyby… Świat nie byłby taki zamazany. Płakałam, po prostu nie wiedziałam, jak inaczej zareagować. Łzy strumieniem spływały mi po policzkach. Patrzyłam z utęsknieniem na legowisko medyka. Byłam winna i czułam się bezbrona. Nie mogłam nigdzie się schować. Czułam się jak zwierzyna, na którą ktoś polował. W legowisku uczniów i tak by nikt mi nie pomógł. Koty patrzyły się na mnie z ukosa, a ja nie miałam już siły. Nie mogłam wyjść z obozu bez opieki. Uczyłam się słabo, bardzo słabo… Cała byłam pobijana. Siniaki, choć ukryte pod futrem, były wszędzie. Treningi były zbyt wymagające. Jednak czy to była jej wina? Moja babcia… Choć starałam się tego nie czuć, poniekąd jej nienawidziłam. Nienawidziłam tego miejsca. Choć to ja byłam tu winna. To ja coś źle zrobiłam. To ja, nie oni. Bałam się ich, choć powinnam ufać klanowi. Jestem słaba. Jestem słabym kotem. Bardzo słabym. Powinnam ich się bać, może wtedy moje wady nie wyjdą na wierzch? Marzyłam o dniu, kiedy w końcu mi chociaż trochę wybaczą. Miałam wrażenie, że wyrwałabym sobie oczy z czaszki, jeśli mieli, by mi wtedy wybaczyć. Oddychałam ciężko i głośno. Czułam wstyd, jednak i tak imię już było skażone moimi własnymi czynami. Nie ważne co zrobię. Chyba nie powinnam się tak wpatrywać w legowisko medyka… Mój wzrok przeniósł się na liliowego kocura. Po chwili zdałam sobie sprawę, że jest to mój brat… biedny Miodowa Łapa. Patrzyłam na niego a on, jeszcze mnie nie zauważył. W końcu i tak nie może ze mną rozmawiać… Chciałabym móc z nim rozmawiać. Chciałabym móc wymienić z nim parę zdań. Jednak nie mogę. A nawet jeśli bym mogła, to przyniosłam mu taką hańbę. Raczej nie chciałby się do mnie odzywać. Jestem pchłą w futrze dla mojej rodziny… Przeszkadzam i szkodzę. Czy ich też boli to, że to zrobiłam? Czy mają do mnie żal?... Nie wiedziałam i na razie nie miałam jak się dowiedzieć. Zostało mi się tylko im przyglądać i próbować wyczytać coś z ich twarzy oraz oczu, z resztą nie udawało mi się to. Chociaż może tym razem? W każdym razie spróbuje. Przyglądając się mu, widocznie widziałam jego chude ciało. Wydawało mi się nawet trochę za chude… Czyżby go głodzili? Czyżby przeze mnie nie dawali mu jeść, tyle ile potrzebuje? Chociaż on zawsze był taki chudy. A reszta mojej rodziny nie wygląda na tak kościstych… Obserwowałam go, a łzy dalej leciały mi z oczu. W końcu szary odwrócił łeb. Spojrzał na mnie złocistymi oczami. Czy był zły, że na niego patrze? A może smutny? W każdym razie popatrzyłam na własne łapy, by go potencjalnie nie denerwować. Ogon przybliżam do siebie jeszcze bardziej, nie chciałam kusić losu, że się zdenerwuje i odgryzie mi jego resztki. Fakt był spokojnym kotem, ale nie chciałam ryzykować. Nie miałam na to sił. W końcu Sosnowa Gwiazda też poniekąd wydawała mi się spokojna, a w ramach kary mi go odgryzła.

[502 Słów]

<Miodowa Łapo?>

[przyznano 10%]