BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muchomorzy Jad x Zanikające Echo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muchomorzy Jad x Zanikające Echo. Pokaż wszystkie posty

11 grudnia 2022

Od Muchomorzego Jadu CD. Zanikającego Echa (Lepkich Łapek)

Chłodne spojrzenie Zanikającego Echa przeszyło Muchomorzy Jad. Kocur poczuł, jak sierść na jego karku podnosi się, a on sam drży delikatnie. Czy to Lamparcia Łapa tak ją zdenerwowała? Jasne, kotka miała gadane, ale gdy przejrzało się przez jej chłodny styl bycia, dostrzegało się naprawdę inteligentne dziecko.
– Następnym razem jak będziesz szukał dla niej nauczyciela, to idź do kogo innego – warknęła szylkretowa, mijając go i idąc w stronę legowiska wojowników.
– Zaczekaj! – zawołał medyk, podbiegając do córki Jabłkowej Bryzy. – Nie wiem, co się stało na treningu z Lamparcią Łapą, ale bardzo cię za to przepraszam – mruknął niemal natychmiast. – Nie chciałem sprawić ci przykrości.
Echo obrzuciła go tylko zirytowanym spojrzeniem. Medyk przystanął, mogąc tylko patrzeć, jak wojowniczka odchodzi. Westchnął cicho. Czemu nic nie mogło po prostu pójść łatwo? Czemu Lamparcia Łapa nie mogła dać zapewnić sobie bezpieczeństwa?
Muchomorzy Jad chciał po prostu, by Klan Nocy – jego najbliżsi – byli bezpieczni. Nie potrafił ochronić ich przed złem Smutnej Ciszy, jednak teraz był gotowy na stawienie czoła każdemu zagrożeniu, które miało stanąć na jego drodze.
Nieważne, co by to znaczyło.

***

Muchomorzy Jad podsunął pod nos Śnieżnej Toni starannie dobrane zioła.
– Zażyj to, a ja wrócę do ciebie jutro z kolejną dawką – mruknął, próbując uśmiechnąć się uprzejmie. Karmicielka pociągnęła nosem i kiwnęła głową ze zrozumieniem. Kocur rzucił szybkie spojrzenie na dwójkę jej kociąt krzątających się po żłobku. Były takie niewinne, naiwne, nieskażone… Jednak czy cokolwiek mogło ochronić je przed stoczeniem się na ścieżkę zepsucia?
W końcu skoro słodka, nieśmiała Echo mogła stać się potworem, to co właściwie powstrzymywało kogokolwiek innego od powtórzenia jej czynu?
Szybkim ruchem zgarnął pozostałości ziół na ból głowy, które wcześniej podał Paskudnej Łapie. Jego legowisko wydawało się niezwykle puste, gdy nie przesiadywała w nim Lamparcia Łapa. Potrząsnął głową i prychnął cicho. Nie. Nie mógł za nią tęsknić. Zawiodła go i Klan Gwiazdy. Zignorowała wszystko, co próbował jej przekazać. Odwróciła się od przeznaczenia i skazała swoją duszę na potępienie.
W jego sercu nie mogło być miejsca na sympatię dla zdrajców.
Jego wzrok mimowolnie powędrował w kierunku legowiska starszych, a jego pysk wykrzywił się w obrzydzeniu. Nie rozumiał, dlaczego Rudzikowy Śpiew pozwolił Lepkim Łapkom na pozostanie w Klanie Nocy. Powinien wygnać ją od razu, gdy dowiedział się o tym, jak zgniłą wewnętrznie była osobą.
To by się nie stało. Rudzikowy Śpiew nie zamierzał podjąć odpowiednich działań w sprawie siostry, tak samo, jak Jesionowa Gwiazda nie zrobił nic ze Smutną Ciszą. Zdrajcy Klanu Gwiazdy żyli bezkarnie wśród nich, zatruwając wszystkich wokół. Muchomorzy Jad miał serdecznie dość bezczynnego patrzenia. Oni wszyscy zasługiwali tylko na to, by płonąć w najgorętszym ogniu.
A on zamierzał przypilnować, by to się stało.

Wyleczeni: Śnieżna Toń, Paskudna Łapa

13 października 2022

Od Zanikającego Echa Cd Muchomorzego Jadu

 Muchomorzy Jad nigdy nie był dla niej ważny, dlatego tak się zaskoczyła jego nagłą prośbą. Szczerze, sama nawet nie wiedziała kim była ta Lamparcia Łapa, ale domyśliła się, że tą marudną uczennicą medyka, którą widywała zawsze gdy potrzebowała ziół. Po co jej były podstawy walki? I dlaczego też nie wiedziała tego w takim wieku? Szary powinien sam się tym zająć, a nie prosić ją o to. Nie miała ochoty uczyć jakiegoś bachora czegoś oczywistego, ale… Nie wypadało odmówić. W końcu, naprawdę ta kotka potrzebowała edukacji, skoro zwrócił się o pomoc do "zdrajcy". Miał tyle kotów wokół siebie, a zwrocił się akurat do niej? Śmieszne.
- Nie miałeś lepszego kota? Na serio? Jestem na wpół ślepa. Ale skoro ci tak na tym zależy…- miauknęła szybko, widząc, że kocur chce coś powiedzieć.- To dobrze. Postaram się. Jeżeli niczego się nie nauczy, to nie moja wina, tylko jej. Dam z siebie wszystko, ale nie obiecuję ci, że będą z tego jakieś efekty- mruknęła, odchodząc od cętkowanego, kierując się w stronę kotki. Nie chciała dalej z nim rozmawiać. Nie chciała z nikim mieć kontaktu, potrzebowała pobyć sama. Miała wszystkiego już dość. Zmęczona spojrzała na uczennicę medyka. Złotka kotka nie sprawiała wrażenia miłej czy sympatycznej, wręcz przeciwnie. Nawet nie chciało jej się gapić na ten pysk z wystającymi zębami, więc jedynie westchnęła. W końcu, powiedziała Muchomorzemu Jadowi, że to zrobi…

***

Naburmuszona wracała z treningu z Lamparcią Łapą. Czemu ona się na to zgodziła? To była jakaś tragedia! Kotka niczego nie rozumiała i jedyne co jej dobrze szło, to szczere do bólu raniące słowa. To było o wiele gorsze niż te jej krzywe próby ataku czy obrony, kręciła się jak głupi pies. Irytowała ją pod każdym niemalże względem. Już miała dość gapienia się na tą czekoladową sierść z białymi plamami. Miała ją ciągle teraz przed oczami. Miała nadzieję, że nigdy nie dostanie ucznia. To było męczące. 
Odstawiła kotkę do Muchomorzego Jadu. Kotka szybko skierowała się w stronę jakichś durnych kupek ziół, prychając na odchodne. Jaka ulga… W końcu mogła zostawić tą zakałę tam gdzie powinna być. Chłodnym wzrokiem zmierzyła jej mentora. Powinien zadbać o to jak się zachowuje oraz o jej wykształcenie, bo było na słabym poziomie. 
- Następnym razem jak będziesz szukał dla niej nauczyciela, to idź do kogo innego- prychnęła na odchodne, chcąc być jak najdalej tej głupiej uczennicy.

<Muchomorku?>

18 września 2022

Od Muchomorzej Łapy (Muchomorzego Jadu) CD. Zanikającej Łapy (Zanikającego Echa)

Muchomorza Łapa wpatrywał się w gwiazdy. Piękne, dające nadzieję, a jednocześnie tak odległe i obce. Spoglądali stamtąd na niego wspaniali gwiezdni wojownicy. Ich blask oświetlał mu drogę. Jednak czy naprawdę chciał nią podążać? Czy naprawdę pragnął zdawać sobie sprawę z haniebnych czynów Smutnej Ciszy?
„Nie” pokręcił głową. „Smutna Cisza jest potworem”
To była dobra wiedza. Sprawiała, że mógł spełniać się jako medyk i służyć Klanowi. Czy nie o to w tym wszystkim chodziło? Czy nie przysięgał chronić swojego Klanu i czcić Gwiezdnych? Cel musiał uświęcić środki. Smutną Ciszę musiała dopaść sprawiedliwość – to była jedyna rzecz, której był pewny. Ta heretyczka sprowadziła na nich zgubienie, a on był tego pewny.
Więc dlaczego blask gwiazd na jego futrze nagle wydawał się parzyć?

***

Byli przeklęci. Krucza Gwiazda, on, Lamparcia Łapa, cały Klan Nocy. Gwiezdni spuścili na nich truciznę za niewierność. Należało się im. Powinni cierpieć w imieniu świętości.
Nie, to nie było to. Czemu wszyscy mieli płacić za winy złych kotów? Czy nie zrobili wystarczająco dużo, by je odkupić? Czy Klan Gwiazdy nie pokazał swojego miłosierdzia, walcząc z okrutną Mroczną Puszczą podczas zgromadzenia?
Patrzył na to od złej strony. Jasne, Gwiezdni byli miłosierni – miłosierdziem było pozwalanie wszystkim tym spróchniałym, pełnym nienawiści i niewierności, obrażającym swoim istnieniem najświętszy majestat, gnijącym w swojej beznadziejności duszom. Powinni oddać im wszelką cześć. Powinni dla nich cierpieć i w tym cierpieniu umierać.
Niech chwała wielkiego Klanu Gwiazdy zabłyśnie na wieki.
– Dasz mi te zioła czy nie?! – parsknęła Daliowy Pąk, ze zdenerwowaniem drapiąc się po łapach. Muchomorzy Jad podniósł wzrok znad znalezionego gdzieś po drodze korzenia żywokostu i zamrugał, jakby dopiero zdając sobie sprawę, co ma zrobić.
– Jasne. – Kiwnął głową i powrócił do przygotowywania odpowiedniej maści na infekcję wojowniczki. Siedząca obok Lamparcia Łapa w milczeniu obserwowała mentora. Kotka, pomimo upływu wielu księżyców, wciąż nie umiała zbyt wiele. Muchomorek robił wszystko, co mógł, by tylko ułatwić kotce zdobywanie wiedzy, ale nieważne ile się starał, Lampart wciąż nie potrafiła wystarczająco dużo. Czy to była wina tego, że nie nadawał się na mentora? Czy karą za niewiarę miało być pozbawienie Klanu Nocy kompetentnego medyka?
– Zrobiłabym to lepiej – prychnęła Dalia, a niebieski skrzywił się delikatnie. Tak, oczywiście. Wcale nie poświęcił całego swojego życia na naukę tego, jakimi ziołami leczyć jaką chorobę. Odsunął się, pozwalając uczennicy nałożyć maść na skórę wojowniczki. Nie czuł się pewnie z pozostawieniem jej samej z większością przypadków, jednak pozwalał jej na powolną naukę pod jego czujnym okiem. Gdy Turzycowe Kłącze przyszedł do nich z bólem gardła, pomógł jej dobrać odpowiednie zioła, a gdy Bażancie Futro zwymiotował na środku ich legowiska, dokładnie wytłumaczył, co zamierza zrobić, zanim zabrał się za kuracje wojownika. Postępy pojawiały się, lecz powoli – udało jej się samotnie zdiagnozować Liliową Łapę, z czego Muchomorzy Jad był niezwykle dumny.
Jednak była jeszcze jedna rzecz, której chciał nauczyć Lamparcią Łapę. Dobrze pamiętał ból zadany przez pazury Kukułki wbijające się w jego ciało. Trudno było wyrzucić z głowy to przerażające poczucie bezsilności, ten paraliżujący strach. Nie mógł pozwolić, by to samo spotkało młodą, niewinną kotkę.
Klan Nocy zrobił krótką przerwę w wędrówce. Koty zebrały się w grupkach, odpoczywając od długiego marszu. Niebieski miał ochotę prychnąć. Czy nie mieli wystarczająco siły, by wypełnić wolę Klanu Gwiazdy? W ciszy przemykał między członkami Klanu Nocy, czując się zbyt niekomfortowo, by zwracać na siebie uwagę zebranych.
– Zanikające Echo? – mruknął cicho, podchodząc do znajomej wojowniczki. Kotka podniosła na niego zaskoczone spojrzenie, a on niezręcznie przestąpił z łapy na łapę – Ja… mam prośbę – zaczął. Miał nadzieję, że tej rozmowy nie usłyszy nikt oprócz niego i Echo. – Czy mogłabyś nauczyć Lamparcią Łapę choćby podstaw walki?

< Echo? >

Wyleczeni: Lilka (Liliowa Łapa), Bażancie Futro, Turzycowa Łapa (Turzycowe Kłącze), Daliowy Pąk

08 lipca 2021

Od Zanikającej Łapy Cd Muchomorzej Łapy

     Obróciła się przestraszona. Nie wiedziała o co chodzi kocurowi. Po co on tutaj jest. I po kiego grzyba mówi o jakichś czynach! Ani słowa z tej jakże poruszającej gadki nie rozumiała. Była zestresowana, a teraz jej obawy zwiększył ten… Kot. Nawet nie chciało jej się przypomnieć jego imienia. Wiedziała, że był to ktoś komu nie powinno na niej zależeć. Dzisiaj również jakiś ktoś jej podłożył łapę i dalej nie wiedziała kto to był. Może on? Chociaż… Tak serio po co by teraz przychodził? Nie, to musiał być ktoś inny. To nie zmieniało bynajmniej stanu rzeczy. Koty czasem były wstrętne, dlatego trzymała się z dala od wielkich skupisk czy innych grup. Trudno jej było cokolwiek i wyrażała emocje poprzez mordkę albo prezenty. Brzmiało to dziwnie, lecz było prawdą. Po prostu jeżeli czegoś żałowała, przepraszała, prosiła, to przynosiła cokolwiek do tego kota. Wiele razy widziała te rzeczy tam gdzie je zostawiła, zostawione same sobie. Jedynie wzdychała, że pewnie nie chciał ten kot dojść do porozumienia i szła dalej. 
   A z tym kotem to co? Nie wiedziała czy byli w złej relacji czy nie. Nie wiedziała czy zabrał ze sobą ten kamyczek czy wyrzucił na stracenie. Nie wiedziała o co mu chodzi. Była bez jakiejkolwiek wiedzy. I co na to poradzić? Nic nie mogła zrobić. Nie mogła nawet uciec.
A powinna? 
Powinna ukryć się przed tym stworem?
Który… Też może chciał ją dręczyć?

Nie…

Był medykiem.

Nie mógł.

Zaniepokojona spojrzała na niego jeszcze raz. Wyglądał zbyt poważnie. Zamyślona mina, skupiony wzrok, niczym wartownik chroniąc obóz przed niespodziewanym atakiem. Czego on strzegł? Obejrzała się w tył. Na boki. Znowu do przodu. Nie widziała niczego szczególnego, czemu miałby zwracać uwagę. Może to coś było w lesie? Tam hen daleko, nawet za sosną? Nie lubiła chodzić dalej niż za nie. Pamiętała to drzewo, bo tam po raz pierwszy zebrała się na to, by spróbować złapać zwierzynę, ale młoda myszka zdołała uciec. I dobrze. Nie wiedziała co by było, gdyby zabiła takie malutkie, słodkie stworzonko. Widziała jej pyciusie, czarne oczęta. Nosek, z zaniepokojenia drżący. Nie mogła, więc darowała sobie. A gdyby ten medyk miał zioła na głód? Potrafił zrobić tak, by nie musiała jeść tych biednych ciał? Byłoby fajnie, ale bała się zapytać. Pytania, czemu tak często zostawały bez odpowiedzi? Tak często nie zadawano ich? Tajemnice. Straszliwa zmora. Coś przerażającego. 
- Wszystko dobrze?- zapytał w razie czego szary. Echo kiwnęła głową i znowu wpatrzyła się w gwiazdy. Były takie piękne. Podobno byli to ich przodkowie, ale wydawało jej się to niemożliwe. To były tylko cudowne, białe, świecące punkciki. Nie koty. Coś innego i niesamowitego. Obróciła łebek i wskazała tą jedną gwiazdeczkę, migoczącą do niej zawzięcie. Nie świeciła dość jasno, ale była. Skoro to wojownicy, to kto to mógł być? Westchnęła ciężko. Życie było trudne do pojęcia. Pochyliła lekko głowę i zwinęła ogon przed łapami. Co robiła nie tak? Czego powinna się nauczyć?


<Muchomorku? gwiazdkiii>


04 lipca 2021

Od Muchomorzej Łapy CD. Echa (Zanikającej Łapy)

– To dla mnie? – zapytał, wskazując na przyturlany przez szylkretową kamyczek. Kotka kiwnęła głową i lekko się uśmiechnęła, wyglądając na zadowoloną. Muchomorek zamruczał cicho. Próba porozumienia się z nieśmiałym kocięciem pomogła mu zapomnieć o własnych rozterkach. – Dziękuję – wymruczał, biorąc otoczaka.
Czemu taka beztroska nie mogła trwać przez wieczność?

***

po zgro, przed rewolucją

Muchomorza Łapa nie mógł tej nocy zmrużyć oka. Nie teraz, nie w momencie, gdy Klan go potrzebował, gdy Smutna Cisza stanowiła takie zagrożenie. To był jego obowiązek jako jedynego kota, który potrafił skonfrontować się z bolesną prawdą – był pewny, że przecież inni również muszą to widzieć, muszą zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Przecież… przecież nie mógł być jedyny, prawda? W końcu przyrzekał chronić Klan Nocy i chwalić Klan Gwiazdy, a Smutna Cisza (czy też jak powinien nazywać zdrajczynię – Konwaliowe Serce) burzyła spokój, zatruwając dusze innych swoim jadem.
Dla takiego potwora nie było miejsca nawet w najgłębszych otchłaniach Mrocznej Puszczy.
Wobec tego pilnowanie Smutnej Ciszy już nie było byle powinnością Muchomorzej Łapy, a obowiązkiem wykonywanym ku chwale wielkiego Klanu Gwiazdy.
Cykanie świerszczy niosło się po obozie Klanu Nocy. Niebieski kocur ziewnął przeciągle. Musiał w jakiś sposób odpędzić senność, by nie pozwolić Smutnej Ciszy uciec z obozu i ponownie zabawić się z jakimś samotnikiem (skąd wiedział, że kotka zamierzała to zrobić? Nie miał pojęcia, lecz miał silne, nieodparte przeczucie, że właśnie tak się stanie). Podniósł się i nieprzytomnym spojrzeniem rozejrzał się po okolicy. W okolicy legowiska uczniów zauważył niewielkie poruszenie, przez które podskoczył na równe łapy. Smutna Cisza…?
Nie.
– potrząsnął głową, próbując się otrząsnąć. – To tylko córka Orzecha, Zanikająca Łapa.
Czy nie przejmował się tym zbyt mocno? Czy przesadzał, obwiniając za wszystko byłą medyczkę i podejrzewając ją o chęć zdrady? Prychnął cicho, odganiając te głupie myśli. Przecież czujność nie była niczym złym. Nie mógł pozwolić sobie na chwilę słabości. W końcu niepodważalne dowody – i słowa Potrójnego Kroku – bezdyskusyjnie wskazywały na winę Smutnej Ciszy.
Ponownie spojrzał w stronę Zanikającej Łapy. Kotka siedziała z ogonem owiniętym wokół łap, wpatrując się w nocne niebo. Czy również martwiła się o przyszłość Klanu Nocy? Niebieski zrobił kilka kroków w przód, jednak zatrzymał się szybko. Co, jeśli Smutna Cisza ucieknie z obozu, wykorzystując jego chwilę nieuwagi…? Potrząsnął głową, rozganiając zbierający się w nim strach. Przecież mógł patrolować obóz i sprzed legowiska uczniów, prawda? Próbując nie wydać z siebie żadnego dźwięku, zeskoczył z pniaka i stanął obok szylkretowej kotki.
– Czasami… zastanawiam się, jak wiele wymagają od nas nasi przodkowie – wymamrotał, podnosząc wzrok na gwiazdy. Zanikająca Łapa drgnęła i odwróciła się gwałtownie z paniką w oczach, dopiero zauważając obecność ucznia. – Jak myślisz, w jakim stopniu dobre intencje usprawiedliwiają złe czyny?

< Echo? >

14 czerwca 2021

Od Echo Cd Muchomorzej Łapy

    Życie było mega dziwne. Przynajmniej tutaj, gdzie wszędzie latały inne dzieciaki, którym najwyraźniej coś strzeliło do głów. Nie preferowała zabaw. Były bezsensowne, bez efektu. Ganianie za mchem było tylko i wyłącznie wyczerpujące. Po co jej było udowadnianie rówieśnikom, że nie potrafi złapać odpowiednio kulki, wywracając się dwa razy przez krótkie łapki? Wolała spędzać czas owocnie, lecz temu jej każdy przeszkadzał. Chęć wyjścia z głośnego miejsca (do jeszcze bardziej chaotycznego, ale można pominąć ten fakt) była odbierana niezbyt poważnie, jako zwykłą ucieczkę siną w dal, bez obejrzenia się za siebie. Gdyby ktokolwiek ją znał, wiedziałby w jakim celu ta młoda kotka, zechciała opuścić skromne towarzystwo. Coraz częściej nie widziała powodów, dla których miałaby spędzać czas z innymi. Nie potrafiła nawiązywać kontaktów i wiele razy musiała się z tym pogodzić. Raz czy dwa miała chęć podejścia do obcego kota, powiedzenia “cześć”, jednak... Coś w środku trzymało ją przed wyskoczeniu komuś znienacka. Dawała drobne upominki. Gdy chciała komuś podziękować, przeprosić, albo wyrazić uznanie. Ładne kwiatki, piórka, kamyczki, kłębki mchu, paproci, listki, łodyżki, kawałki kory, łupiny orzeszków czy one same, skrzydełko motyla, drobną zwierzynę czy patyka. Często zdarzało jej się pochwycić coś z najbliższego otoczenia, schować głęboko przed innymi, a i tak później wybiec co tchu ze żłobka, postawić obok jakiegoś kota, nie patrzyć się mu w oczy, a potem znowu wrócić do mamy. Zdyszana, ale szczęśliwa. Dumna z siebie oraz tego skromnego gestu. Bo w końcu, udało jej się! 
Do żłobka wkroczył szary kot. Niepewnie zerknęła na niego, ale odwróciła szybko wzrok. Nie znała go zbytnio, a do tego pachniał ziółkami. Obstawiała, że był to uczeń medyka. Tata opowiadał o całym gronie uzdrowicieli, lecz nigdy nie widziała żadnego z nich. Jakby, pewnie wiele razy tu przychodzili, jednak ona na takie rzeczy raczej uwagi nie zwracała. Skuliła się sama w sobie. Po części nie rozumiała co on tu robił. Powinien wypełniać swoje obowiązki, prawda? A on przyszedł tutaj. Była niepewna co do jego zamiarów. Raczej nie kradł kociąt… Ale zawsze było jakieś niebezpieczeństwo. Nie lubiła, gdy traciła pewność co do jakiejś sprawy. Starała się być całkiem opanowana. Cóż… Teraz wyglądała jakby miała wylane na tego kota, dalej jednak była gotowa by uciec mu sprzed nosa. W tym momencie on się odezwał, z uśmiechem na pysku. Ciekawe czy prawdziwym!
- Czemu nie bawisz się z rodzeństwem, Echo?
Nie odpowiedziała. Zresztą, co on się spodziewał? Do obcych się nie odzywała. Spojrzała tylko na niego smętnie. A co gdyby zrobiła tak, by na pewno nie miał powodów jej zaatakować. Niepewnie zastrzygła uchem. Mogła mu coś zawsze dać. Na przykład kamyczka. Ostatnio znalazła takiego jednego. Byle ten gość nie uciekł! Podreptała do kącika, po czym popchnęła lekko otoczaka. Cętkowany popatrzył się na nią ze zdziwieniem. Chwilę zajęło jej zaniesienie prezentu pod łapy kocura. On dalej się gapił. Było to bardzo nieznośne. Przeciągnęła szary przedmiot jeszcze bardziej w jego stronę. 
- To dla mnie?- próbował zgadnąć młody. Kiwnęła energicznie główką i lekko się uśmiechnęła. Zrozumiał! Bez słów!

<Muchomorku? <3>

03 czerwca 2021

Od Muchomorzej Łapy

Muchomorza Łapa lubił swoje obowiązki. Co prawda czasami były nudne, jednak zawsze pozwalały mu zająć czymś łapy, odganiając nieprzyjemne myśli. Dodatkowo zapewniały mu ciągły kontakt z innymi kotami – czy to z medykami, czy to z chorymi, którzy przyszli po pomoc.
– N-e r-szaj się – wyseplenił, próbując nałożyć okład na kręcącego się Skoczną Łapę. Niebieski kocurek jęknął przeciągle, na chwilę przestając się wiercić. Uczeń medyka westchnął z ulgą. – Poszłoby nam dużo szybciej, gdybyś się cały czas nie kręcił – burknął, przyjacielsko szczypiąc ucho syna Puszystego Futra.
– Bylibyśmy nadal na treningu, gdyby ten mysi móżdżek nie postanowił sprawdzić głębokości pustej lisiej nory! – syknął opatrywany przez Smutną Ciszę Grzmiąca Łapa z drugiego końca legowiska. Muchomorek zachichotał, przewracając oczami. Czasami żałował, że nie trenuje z przyjaciółmi.
Smutna Cisza skinęła w jego kierunku głową, potwierdzając, że dobrze wykonał pracę. Normalnie uczeń zamruczałby z zadowoleniem, jednak nie zrobił tego – słowa Potrójnego Kroku, ostrzegającego go przed zdrajcami Kodeksu Medyka i Klanu Gwiazdy, wciąż dudniły mu w głowie. Nie mógł pozwolić kotce zniszczyć Klanu Nocy! Codziennie modlił się do przodków, błagając o przebaczenie.
Kiedy Skoczna i Grzmiąca Łapa wyszli, w legowisku nastała nieprzyjemna cisza. Kocurek zabrał się za sortowanie ziół, jednak przez cały czas z niepokojem zerkał na medyczkę. Czy rzeczywiście była przeklęta przez Klan Gwiazdy? Czy mogła sprowadzić kataklizm na jego ukochany Klan? Muchomorza Łapa stwierdził, że nie ma ochoty przebywać dłużej ze zdrajczynią.
– Pójdę sprawdzić, co u kociaków – wymamrotał i nie czekając na odpowiedź wyskoczył z legowiska. Westchnął cicho, rzucając ostatnie ukradkowe spojrzenie na kotkę, po czym z uniesionym ogonem ruszył w stronę żłobka.
Przy wejściu do kociarni siedziała niewielka szylkretka, wyglądem łudząco przypominająca Orzecha. Spojrzenie jej zielonych oczu było wbite w horyzont, jakby kogoś wypatrywała. Muchomorek przekrzywił głowę w zastanowieniu i potruchtał w stronę kociaka.
– Czemu nie bawisz się z rodzeństwem, Echo? – zagadał, uśmiechając się przyjaźnie.


< Echo? >

Wyleczeni: Skoczna Łapa, Grzmiąca Łapa