BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrzosowy Kieł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrzosowy Kieł. Pokaż wszystkie posty

27 czerwca 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Szkarłatnego Wichru

Terminator pędził do obozu, trzymając w pysku rybę, a mina jego wyrażała więcej, niż można sobie wyobrazić. Kolorowe oczy ciasno ściśnięte w szparki nie okazywały w tej chwili złości, tylko niezwykłą dumę. Był zadowolony z udanego polowania, ale w większej części z tego, jak łatwo udało mu się uciec zaspanemu wojownikowi! Jako, że z natury był dosyć wredny, pomyślał, że zabawnym będzie narobić Szkarłatnemu trochę problemów. W końcu, tamten miał za zadanie upilnować niesfornego ucznia, co niekoniecznie mu się udało. Z tą myślą Wrzosowa Łapa wparował do obozu. Rzucił upolowaną ofiarę na stos zwierzyny, po czym długim susem podskoczył do legowiska Malinowej Gwiazdy. Krótkim miauknięciem wywołał liderkę i zaraz kremowa kotka stanęła u jego boku. Z początku nie zwróciła uwagi na nieobecność białego, ale szybko się zorientowała. Nim czekoladowy zdążył zacząć, sama zapytała:
- Przyszedłeś sam? Gdzie Szkarłatny Wicher? - końcówka jej ogona drgała ze zdenerwowaniem. 
- Usnął nad rzeką, gdy polowałem - parsknął rozbawiony Wrzos.
W tej chwili oboje zobaczyli owego wojownika, który zdyszany wbiegł do obozu. Pewnie szedł śladami Wrzosowej Łapy. Uczeń uśmiechnął się pod nosem tak, by przywódczyni tego nie zauważyła. Liczył na to, że pręgowany otrzyma jakąś karę za niedopełnienie obowiązku. 

<Szkarłatny Wichrze? Malinowa Gwiazdo?>

24 czerwca 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Malinowej Gwiazdy

- N-nie! - rzucił kocur nienaturalnie wysokim głosem, przez co zabrzmiał jak kocię. Nie spodziewał się takiego posunięcia ze strony liderki. Miał szczerą nadzieję, że jedyną karą, jaką otrzyma będzie coś w rodzaju pomocy w żłobku lub legowisku starszyzny, wymiana ściółki u rannych... A tym czasem wyrok jaki otrzymał, był dużo bardziej upokarzający.
Zacisnął mocno kły i zmrużył oczy. Z wściekłością uderzył puchatym ogonem o ziemię, rozsypując dookoła pył. Malinowa Gwiazda dumnym krokiem wyszła spod kolcolistu i znikła w cieniu powalonego pnia. Uczeń wciąż stał w miejscu z grymasem na pysku. Potrząsnął łbem, mając na celu oczyszczenie umysłu i ochłonięcie. Wziął głęboki wdech, po czym wlepił spojrzenie okrągłych oczu we własne łapy. Teraz nie dość, że nie uda mu się wejść na tereny Klanu Wilka, będzie pilnowany przy każdym wyjściu z obozu!
Nie było jeszcze tak późno, a on musiał ochłonąć. Najlepiej na polowaniu, jednak zakaz okropnie go ograniczał. Wyszedł z legowiska z uniesionym łbem. Nie mógł pokazać Malinowej Gwieździe, że przejął się karą! Przeszedł przez środek obozu i skierował się do wyjścia. Liderka prowadziła go wzrokiem, a gdy zwolnił kroku przywołała do siebie jakiegoś kota, który odpoczywał w cieniu. Szepnęła coś do niego i Wrzosowa Łapa domyślał się o co chodzi. Usiadł, gdy kot zaczął zmierzać w jego stronę.
- Dokąd to?
- Na polowanie - odparł uczeń bez emocji. Nie chciał nawet proponować, by wojownik poszedł z nim, bo wiedział, że i tak to zrobi.
Całą sytuację obserwowała przywódczyni (i zapewne wszystko słyszała!), więc terminator uważał na słowa.

<Malinowa Gwiazda? Jakiś tam kot? .m.>

Od Wrzosowej Łapy CD Milczącej Sadzawki

Kocur spojrzał na nią z niezwykłym rozbawieniem. Spotkanie z zastępczynią Klanu Wilka po raz kolejny przysporzyło mu kilka ran, ale nie były tak głębokie, żeby musiał się nimi przejmować. Liczyło się dla niego tylko to, by nikt ich nie zauważył.
Wiedział, że wojowniczka zaraz znów rzuci się za nim w pogoń, więc zabrał się za ucieczkę. Nie oglądając się za siebie, wielkimi susami pędził na tereny Klanu Nocy. Musiał zmyć z siebie zapach wrogiej kotki, zatem ruszył nad rzekę. Przy okazji mógłby zapolować, bo z pewnością gdyby po takim czasie wrócił do obozu bez zdobyczy, ktoś by coś podejrzewał. 
Szybko dotarł na właściwe miejsce. Dziękował Gwiezdnym, że w czasie drogi nikt go nie zauważył. Bez zastanowienia wskoczył do chłodnej wody, zanurzając w niej całe ciało, poza łbem. Nie przemyślał tego. Teraz jego futro było ciężkie i poruszał się z trudnością, a tym samym trudniejsze będzie schwytanie zdobyczy. Ale jak zawsze pozostał zdeterminowany. Wpełzł niezgrabnie na kamień. Przeskoczył po kilku z nich. Pewnie ryby uciekły z miejsca, w którym wziął lekką kąpiel. Dobrym pomysłem było oddalić się stamtąd. Gdy stwierdził, że odległość jest już odpowiednia, przysiadł w miejscu, patrząc uważnie na przejrzystą taflę. Dłuższą chwilę zajęło mu wypatrzenie czegoś. Wreszcie spostrzegł smukłą sylwetkę. Wysunąwszy pazury, uderzył łapą w stworzenie. Pochylił się i chwycił je, a następnie wyrzucił na brzeg. 
Jedna ryby by nie wystarczyła, więc złapał jeszcze jedną, choć zajęło mu to więcej czasu, niż się spodziewał. Za to obie zdobycze były dorodne, więc mógł być z siebie dumny.
Był wyczerpany po wyprawie na tereny obcego klanu, walce, a następnie polowaniu. Złapał śliskie stworzenie w pysk i skierował się do obozu. Powoli człapał przed siebie. Chciał też przez to pokazać wszystkim, że przez cały dzień nie próżnował i teraz jest okropnie zmęczony! Nie chciał jednak by zwracano na niego uwagę. Po wczorajszym wypadzie zauważył, że Malinowa Gwiazda zaczęła mu się przyglądać z podejrzliwością. Gdyby zobaczyła rany, wszystkiego by się domyśliła. Miał na szczęście długie futro, do utrudniało kotce zadanie. Rzucił rybę na stos zdobyczy i ponownie wyszedł, żeby wrócić po drugą złapaną zdobycz.

<Koniec>

17 czerwca 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Kwiecistego Śpiewu

Terminator obrócił się, wciąż trzymając w pyszczku gryzonia. Małe ciałko zwisało bezradnie i kocur szybko zauważył, że wojownicza patrzy właśnie na nie. Mówiła cichym tonem, a jej głos łamał się w połowie słowa. Zadrżała, gdy zmierzył ją srogim spojrzeniem. Stała stosunkowo blisko, ale uczniowi nie wydawało się, by odważyła się zrobić choć krok w jego stronę. Nie wyglądała na pewną siebie. Mógłby to wykorzystać i spróbować ją zastraszyć. Dobrze jednak wiedział, że gdyby sprawa wypłynęła na wierzch byłby narażony na kły i pazury Milczącej Sadzawki lub Malinowej Gwiazdy. W końcu, okazałoby się, że znów wtargnął na obce terytorium, a ponadto przyniósł stamtąd jedzenie. W każdym razie, wolałby tego uniknąć. Będzie robił co zechce, gdy zostanie już liderem! Na tę chwilę jednak zdecydował, że inaczej posłuży się kotką. Odłożył mysz na ziemię.
- A-ale! - jęknął w drastyczny sposób, naśladując obcą. Jednym susem podskoczył do niej i padł na ziemię, po czym schował pysk w łapach. - T-ten gryzoń może u-uratować mi życie! Jestem taki głodny i słaby! - przez krótką chwilę miał wrażenie, że przesadza, ale kontynuował. - N-na moich terenach nie ma w-wystarczająco pożywienia by wyżywić klan!
Zakończył żałośnie i zaczął wydawać dźwięki na wzór szlochania. W duchu śmiał się z tej sytuacji i z tego, jak naiwna może być kotka. Automatycznie odrzucił myśl, że jego plan może się nie powieść. Nie miała być to strategia na dłuższą metę. Właściwie, chciał po prostu wzbudzić współczucie i zostać wolno puszczonym do domu. Najlepiej razem z gryzoniem.

<Kwiecisty Śpiew? ;w;>

15 czerwca 2017

Od Wrzosowej Łapy

Po treningu Wrzosowa Łapa jak zwykle nie miał żadnego ciekawego zajęcia. Przeszedł obóz kilka razy, sprawdzając czy nie znajdzie się nic dla niego, aż wreszcie zrezygnowany ułożył się obok pnia w centrum. Oparł się o niego bokiem, wyciągając łapy przed siebie. Chciał się w ten sposób schronić w cieniu konaru. W Porze Zielonych Liści temperatury sięgały szczytu. Na dodatek Wrzos posiadał długą, gęstą sierść, co potęgowało uczucie gorącu. Przymknął oczy. Leniwie przeciągnął językiem po grzbiecie, chcąc się ochłodzić.
Poczuł nagle jak coś lub ktoś trąca go z tyłu. Uniósł głowę. Zwęził oczy w szparki, gdy promienie słońca uderzyły w jego pyszczek. Czarna sylwetka śmignęła szybko i zaraz pojawiła się tuż przed nim. Szczupła, czarna kotka pochyliła się nad terminatorem.
- Wrzosowa Łapo, Srebrny Pysk prosiła, byśmy zabrali cię na patrol- miauknęła kotka melodyjnym głosem. Terminator zerwał i podskoczył do wojowniczki. Otarł się z zadowoleniem o bok matki, po czym kilkoma długimi susami ruszył ku wyjściu z obozu. Czarne Piórko była tuż za nim. Szybko zauważył dwa inne koty - Świetlikową Ścieżkę i Palącego Pioruna. Żadnego z nich może nie darzył szczególnym uczuciem, ale byli znośni. Szylkretowa była byłą uczennicą Srebrnego Pyska, a kocur to dawny terminator Czarnego Piórka. Wyglądało na to, że atmosfera na patrolu będzie całkiem przyjemna.
- Którędy idziemy? - miauknął głośno czekoladowy, wyskakując na przód. Miał szczerą nadzieję, że pójdą granicą z innymi klanami.
- Ruszymy brzegiem rzeki - odparł czarno-biały. Wrzosowa Łapa położył uszy z rezygnacją. Przynajmniej będzie miał okazję by popisać się przed wojownikami swoimi umiejętnościami łowieckimi. Matka z pewnością będzie dumna, widząc syna, polującego na ryby.
Ta myśl towarzyszyła mu przez całą wędrówkę. Kroczył przed siebie dumnie, unosząc wysoko ogon i pysk. Gdy usłyszał szum wody, przyśpieszył kroku. Na widok rzeki puścił się biegiem. Zgrabnie wskoczył na wysoką skałę, znajdującą się tuż przy brzegu. Pod przejrzystą taflą widać było rozmazane kształty ryb. Kocur z natury był okropnie niecierpliwy, więc i w tej sytuacji nie miał zamiaru czekać na lepszy moment. Pochylił się, po czym silnym ciosem uderzył w wodę, rozpryskując ją dookoła. Trafił, ale śliskie stworzenie wyślizgnęło mu się z łap nim zdążył się spostrzec. Nie spodziewał się też, że w tym miejscu będzie tak głęboko. Obie przednie łapy zsunęły się z kamienia. Głowa kocura wpadła pod wodę, a z nią cała reszta ciała. Nie było to jednak tak niebezpieczne, jak mogłoby się wydawać. Znajdował się przecież blisko brzegu, a prąd nie był zbyt silny.
Cały przemoczony wyczołgał się na trawę. Widząc, że oczy trójki kotów są skierowane w jego stronę, natychmiast się wyprostował i otrząsnął z wody.
- Wszystko w porządku, to było zamierzone! - bąknął.

<Czarne Piórko?>

12 czerwca 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Malinowej Gwiazdy

Ostatnie zdanie wypowiedziane przez liderkę wyprowadziło kocura z równowagi. Nie przepadał za Malinową Gwiazdą i denerwowała go jej obecność, ale do tej pory starał się zachować spokój. Zerwał się na łapy i stanął naprzeciwko kotki. Ich pyski dzieliła zaledwie długość myszy, gdy spojrzał na nią z nienawiścią. Zmarszczyła nos. Nie lubił być pouczany, ale w tej sytuacji nie wiedział jak zareagować. Nie miał sensownego wytłumaczenia, dlaczego wtargnął na tereny Klanu Wilka. Szczerze nienawidził tych mysich móżdżków, ale czy to był wystarczający powód by niszczyć relacje między klanami? Wiele kotów uważało, że Klan Nocy się stacza. Czekoladowy uczeń nie znał innych czasów, ery Czarnej Gwiazdy czy Wodnej Gwiazdy, więc wmawiał sobie, że teraz Noc jest prawdziwą potęgą. Albo przynajmniej, że on w przyszłości doprowadzi do tego, by tak było. Cofnął się pod ścianę legowiska, jeżąc sierść na grzbiecie.
- Nie chcę twojej pomocy - wysyczał przez zęby w stronę kremowej.
- Chcę tylko porozmawiać z tobą o tym, co zrobiłeś - odparła zniecierpliwiona, kładąc po sobie uszy.
- Wiem jakie są tego konsekwencje - uderzył puchatym ogonem o ziemię. Przywódczyni wskazała łbem, by usiadł. Zrobił to z niechęcią. Jeszcze bardziej skrzywił się, gdy Malinowa otworzyła pyszczek, chcąc coś powiedzieć. Postanowił, że jej przerwie. - Nie potrzebujemy pomocy innych klanów, jesteśmy silni.
Liderka westchnęła ciężko, jakby myślenie terminatora już ją męczyło. Nim zdążyła odpowiedzieć, znów się wtrącił:
- Co mam zrobić? - burknął, chyląc pysk ku ziemi. Wolał mieć to już za sobą. - Wyznacz mi tę całą karę.

<Malinowa Gwiazdo?>

04 czerwca 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Malinowej Gwiazdy

Wrzosowej Łapie chwilowo zabrakło tekstów, więc jego jedyną odpowiedzią było lekceważące prychnięcie. Był zły. Był wściekły. Na Malinową Gwiazdę, Srebrny Pysk, tą wronią strawę - Miodową Gwiazdę, a nawet tłum gapiów. Wszystkie oczy zwrócone były ku niemu. Wyprostował się, by pokazać, że czuje się zwycięzcą w tej potyczce słownej. Wziął głęboki wdech, przymykając przy tym oczy. Postanowił, że zignoruje dalsze uwagi kotek, stojących za nim. Uderzył ogonem o ziemię, po czym dumnym krokiem skierował się do legowiska uczniów. Wchodząc do środka odepchnął na bok brata. Starszy kocur zachwiał się i rzucił drugiemu wrogie spojrzenie.
- Co znowu odstawiłeś? - mruknął, z nutą rozbawienia w głosie.
Wrzosowa Łapa milczał. Zamiast odpowiedzieć, zaczął przygotowywać posłanie do spania. Jak gdyby nigdy nic, położył się, chowając łapy pod siebie.
- Co zrobiłeś na zebraniu? - Fiołkowa Łapa wydawał się zaciekawiony, ale raczej nie chciał tego okazywać.
- To, co uważałem za słuszne. Szkoda tylko, że te lisie bobki myślą inaczej... - miauknął od niechcenia.
Fiołek spojrzał na niego pytająco, choć dobrze wiedział, że w tej sprawie nie dowie się dużo od Wrzosu.
- Pogadamy potem - rzucił, wychodząc. Informacje szybko się rozniosą, więc rozmowa raczej nie będzie potrzebna. Wrzosową Łapę ciekawiło, jak zareagują Czarne Piórko albo Nakrapiany Kwiat... Ale nie martwił się tym długo. Przez natłok myśli poczuł się wyjątkowo zmęczony i zaraz zmorzył go sen.


Terminator przeciągnął się, ziewając przy tym. Zamrugał kolorowymi ślepiami, rozglądając się po legowisku. Pora chyba na kolejny trening ze Srebrnym Pyskiem. Był zdecydowanie zniechęcony po tym, co wczoraj zaszło, choć nie miał teraz wyboru. Dźwignął się na łapy, po czym wygładził zmierzwione futro na piersi. Przez spóźnienie pogorszyłby swoją sytuację, więc postanowił udać się we właściwie miejsce jak najszybciej. Wyprostował kości i wyskoczył na zewnątrz legowiska. Poczuł jak wszystkie oczy zwracają się w jego stronę. Kilkoma długimi susami skierował się ku wejściu do obozu. Nie czekał długo na przybycie Srebrnego Pyska. Szare futro kotki błyszczało w słońcu, a ona sama zdawała sobie sprawę z tego, jak majestatycznie wygląda. Czekoladowy kocur schylił nisko głowę, wciąż patrząc na wojowniczkę. Spodziewał się poważnej rozmowy na temat jego zachowania. Wolałby tego uniknąć, więc w duchu błagał Klan Gwiazdy, by od razu przeszli do treningu.

<Srebrnaa?>

03 czerwca 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Milczącej Sadzawki

Kocur zmarszczył nos, widząc lekki, sztuczny uśmiech na pyszczku kotki. Wciąż przyszpilony do podłoża, próbował się jakoś wykręcić. Może był silnym terminatorem, ale pod tym względem nie mógł jednak dorównać doświadczonemu wojownikowi. Mimo to był pewien, że kiedyś przewyższy Milczącą Sadzawkę. Po krótkiej chwili puściła go. Odskoczył do tyłu, ale nie uciekał. Niebieska również nie cofnęła się, czekając pewnie na odpowiedź ucznia.
- Klan Nocy nie potrzebuje od was pomocy - splunął, uderzając ogonem o ziemię. Zaraz usiadł, jakby przygotowywał się na dłuższą rozmowę. Nie chciał również nadwyrężać łapy, która pulsowała tępym bólem. Przez chwilę żałował, że odrzucił pomoc, ale duma oślepił go i odrzucił tą myśl. Starsza wyglądała na rozbawioną zachowaniem ucznia. Zakręciła się wkoło, po czym odwróciła w stronę terenów Klanu Wilka.
- Oczywiście, pozdrowię Płomienną Pręgę i Malinową Gwiazdę, dowiedzą się o wszystkim - rzucił szybko, widząc, że wojownicza ma zamiar odejść.
- Jesteś pewny, że wyjdzie ci to na dobre? - wysyczała, przez zęby, starając się kontrolować emocje.
- Ciekawe jak zareagują na wieść, że ich terminatora zaatakowała zastępczyni Klanu Wilka - miauknął z wyraźną pewnością siebie. Chciał tym zdenerwować, a może nawet trochę wystraszyć kotkę, ale nie wyglądało na to, by jego plan się powiódł. Sam dobrze wiedział, że po ostatnich wydarzeniach duża część klanu postrzegała go inaczej. Z pewnością liderka uznałaby słowa czekoladowego za kłamstwa, ale skąd mogłaby o tym wiedzieć niebieskawa? Zastygł bezruchu, jedynie kąciki jego pyska drgały.

<Milcząca?>
Brak weny lol no i nie wiem jak Milczka by zareagowała 

28 maja 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Księżycowej Łapy

Terminator sam nie wiedział, co zaciągnęło go w okolicę Wielkiego Drzewa. Sunął przed siebie w poszukiwaniu ofiary, Srebrny Pysk wysłała go na polowanie. Nie zdawał sobie sprawy jak daleko się zapuścił, dopóki nie poczuł, jak mieszają się zapachy czterech klanów. Odbił mocno w prawo, omijając miejsce zebrań i wysunął się w stronę Klanu Burzy. Kierował się jednak do przodu, zbliżając się do terytorium Miodowej Gwiazdy. Naturalnie, niezrażony, uniósł puchaty ogon ponad trawy. Otworzył szerzej pysk, chcąc łatwiej wyłapać woń jakiegoś gryzonia. Klan Nocy polował zwykle na ryby. Sierść kocura była już przyzwyczajony na wody i dzięki śliskim stworzeniom nabrała połysku, ale lubił odskocznie w formie innego jedzenia. Wydawało mu się też, że jeśli złapie coś takiego, mentorka go pochwali. Wytężył wszystkie zmysły, wciąż idąc do przodu. Zawiał wiatr, a do nozdrzy Wrzosowej Łapy trafił nieprzyjemny, lecz znajomy zapach. Wyprostował się, bo do tej pory trzymał się nisko przy ziemi. Zamrugał kolorowymi ślepiami. Trawa nie była tu już tak wysoka, więc dobrze wiedział wszystko przed sobą. Długość drzewa dzieliła go od... kotki, uczennicy Klanu Wilka. Szybko połączył fakty i skojarzył, że ją zna. Powiła się na ostatnim zebraniu. Wydawała się wtedy szczególnie oburzona zachowaniem kocura i obelgami rzucanymi w stronę jej rodziny. Zauważył, jak napina mięśnie i mruży oczy. On sam poczuł rozbawienie. Patrzył na nią z góry. Pierwsze wrażenie podsuwało mu, że to uczennica, którą wyjątkowo łatwo zdenerwować. Tak samo jak jego.
Oboje stali bez ruchu. 
- Co tu robisz? - rzucił czekoladowy, robiąc wreszcie krok w przód. Ciężko było mu obrać jakikolwiek temat. Obecność kotki wprawiała go w złość, ale nie chciał rzucać się na nią z pazurami na samym początku. 
- Poluję - odparła obojętnie, ale jej ogon drgał, co zauważył drugi kot. No tak, przecież była na swoim terenie. Długim susem podskoczył do nieznajomej, starając się przypomnieć sobie, co o niej wie. Właściwie, pamiętał tylko, że jest uczennicą tej wroniej strawy, z którą miał okazję porozmawiać. Nie znał nawet jej imienia, choć niespecjalnie go to obchodziło. Nie czuł się zagrożony. Przewyższał kotkę siłą, więc w walce miał większe szanse.

<Księżycowa Łapo?>

17 maja 2017

Od Wrzosowej Łapy CD Milczącej Sadzawki

Uczeń zwęził oczy w ciasne szparki i położył płasko uszy. Puchaty ogon uderzył z wściekłością w podłoże, gdy kocur dźwignął się na łapy. Też coś! Czy ta koteczka naprawdę myśli, że może nim pomiatać? Zrobił odważnie krok w przód i wychylił się, Pyski kotów dzieliła zaledwie mysia długość. Ślepia wojowniczki, choć błękitne, płonęły nienawiścią.
- Spróbuj mnie najpierw schwytać, wronia strawo - rzucił szybko, po czym obróciwszy się wykonał długi sus, znikając w gąszczu. Bądź co bądź, ale nie znał terenów Klanu Wilka, a dla niebieskiej był to dom. Nie należał do szybkich, więc musiał wykorzystać swoją siłę. Powrócił myślami do dnia zgromadzenia i zaraz przypomniał sobie, że w walce wręcz również może być ciężko. Może i nie był wtedy przygotowany, ale wojowniczka powaliła go na ziemię jednym pchnięciem! Zacisnął mocno zęby i wytężył zmysły. Przebierał łapami, starając się wykonywać jak największe kroki. Pozostaje nadzieje, że kotka ma słabą kondycję. Jeśli dotrze na tereny własnego klanu, pewnie tamta odpuści sobie pogoń i go zostawi.
Zatrzymał się gwałtownie, chmura pyłu uniosła się w powietrze. Lekko nieprzytomnie zaczął rozglądać się po okolicy. Woń Klanu Nocy znikła. Pobiegł w złą stronę, skierował się w stronę centrum Klanu Wilka! Z pewnością w pobliżu kręcą się jeszcze inne koty. Nieoczekiwanie ogarnęła go... chęć walki, oczywiście! Odwrócił się w kierunku drogi, którą biegł. Schylił głowę i naprężył mięśnie, szykując się na przybycie kotki. Kilka bić serca i niebieskawa zjawiła się. Zgrabnie wylądowała na ziemi. Kocur odskoczył do tyłu, ale poczuł draśnięcie pazurów na przedniej łapie. To tylko bardziej zdeterminowało terminatora. Na jego pysku pojawił się nieco złośliwy uśmieszek. Nie myśląc długo ruszył na przeciwniczkę. Przy długości lisa wybił się do góry. Zamachnął się, ale wojowniczka uniknęła ciosu. Zamiast tego, zwinnym ruchem strąciła Wrzosową Łapę na ziemię i (po raz kolejny!) przyszpiliła go do podłoża. Może jednak uczeń nie mógł równać się wojownikowi? Szarpał się, wił i pluł z wściekłością. Wreszcie udało mu się wykręcić na tyle, że kopnął kotkę w brzuch. Cofnęła się, więc miał okazję, by wstać. Dźwignął cię niezgrabnie, lecz szybko, po czym potrząsnął łbem w celu oczyszczenia umysłu. Nie spodziewał się, że w tak młodym wieku stoczy swoją pierwszą, prawdziwą walkę. Zwycięską walkę! Trzeba jednak szybko myśleć i planować. Nie ćwiczył jeszcze ze Srebrnym Pyskiem takich rzeczy, więc będzie musiał wykorzystać to, czego sam się nauczył. Zawsze skupiał się na sile. Na polowaniach zwykle nawet nie starał się chować! Parł twardo przed siebie, a w odpowiedniej chwili po prostu odbierał życie bezradnym stworzonkom. Nawet na terenach obcego klanu nie starał się pozostać niezauważony. Nie zdziwiło go spotkanie kotki. Właściwie, no nawet liczył na to, że trafi na jakiegoś kota.
O dziwo, to spotkanie wywołało w nim bardzo dużo emocji. Pozostała chęć walki, ale pojawił się też pewnego rodzaju niepokój. Uświadomił sobie (późno, ale jednak), że jego czyny mogą mieć konsekwencje. Nie chodzi o karę od Malinowej Gwiazdy czy mentorki, ale to, co może mu zrobić Miodowa Gwiazda albo jej zastępca, jakikolwiek kot z Klanu Wilka, nawet ta niebieska wojowniczka. Widać było, że broni klanu za wszelką cenę. Szybko odrzucił myśli o konsekwencjach. Wrzosowa Łapa również pokaże jej, że Klan Nocy jest silny i ma wspaniałych wojowników!

<Milcząca Sadzawko? Taka walka hihi>

Od Wrzosowej Łapy CD Srebrnego Pyska

Kocur poczuł się zmieszany, a zarazem zaskoczony. Nie spodziewał się takiej postawy ze strony kotki. Liczył na stanowczą, nieco niepoprawną mentorkę! Szybko minęło jego rozczarowanie, bo trafiła do niego myśl, że łagodną wojowniczkę łatwiej będzie można owinąć wokół łapy. Ha!
- Mam nadzieję, że będziesz dobrą nauczycielką! - fuknął, chcąc zabrzmieć przy tym jak najpoważniej. Świetlikowa Ścieżka  zaśmiała się cicho. Nic dziwnego. Kociak, który dopiero co wyszedł ze żłobka, próbujący ustawić starszych w szeregu. Wściekły uczeń uderzył ogonem o ziemię i rzucił obydwu kotkom mordercze spojrzenie.
- Nie zawiedziesz się - miauknęła w uśmiechu była uczennica, spoglądając na Srebrny Pysk. Nim ta zdążyła odpowiedzieć, kocur wtrącił się:
- Chcę zostać wojownikiem jak najszybciej! - fuknął, po czym skierował się w stronę legowiska terminatorów. Jakoś niespecjalnie interesowało go, gdzie jest w tej chwili brat. Miał zamiar wyspać się, a z samego rana jak najszybciej zacząć trening. Musi wyprzedzić tą kupę futra, zwaną teraz Fiołkową Łapą.

*bla bla tajm skip*

Po zgromadzeniu czterech klanów kocur był z siebie niezwykle dumny. Czuł ogromną satysfakcje, po tym co zrobił. Uważał Miodową Gwiazdę za słabą i nie bał się o tym powiedzieć. Miał świadomość tego, jakie zdanie mają teraz o nim inne koty. Ale według jego toku myślenia, słabych trzeba eliminować. Liderka opowiadała, jaki to Wilk jest wspaniały i silny, ale jednocześnie widać było w jej oczach, jak bardzo boi się ataku ze strony innych. To od razu dało uczniowi powód do kpin. Zdziwiło go, że nie miał poparcia pośród reszty Nocników. Mimo wszystko, nie zraziło go to. Wywołał duże zamieszanie, a przecież uwielbiał być w centrum uwagi! Spodziewał się też pochwały ze strony Malinowej Gwiazdy, ale ona go zbeształa. Też coś! Myślał, że jest mądrzejsza, a okazała się marna jak Miodowa Gwiazda. Uważał swoje zachowanie za jak najbardziej słuszne. Gdy już zostanie liderem, nie będzie utrzymywał przyjaznych stosunków z tymi mysimi móżdżkami. 
Wkroczył do obozu na samym końcu. Ta rozmowa z uczennicą Klanu Wilka była całkowicie zbędna. Kotka niepotrzebnie za nim biegła, a on niepotrzebnie się zatrzymał. Nie wiedział co miała na myśli, mógł po prostu dać jej w nos, by go popamiętała. Jednak zaciekawiła go, oczekiwał jej na przyszłych zebraniach. O ile sam czekoladowy jeszcze kiedykolwiek na nie pójdzie. 
Obojętnie minął brata, siedzącego przy wejściu. Spojrzał na niego kątem oka. Błękitnooki był wyraźnie zazdrosny, w końcu nie było go na zebraniu. Pewnie będzie zbyt dumny, by zapytać, co się na nim działo. Młodszy wypiął pierś i ruszył dalej. Szybko zauważył Srebrny Pysk z... Malinową Gwiazdą. Domyślił się, że rozmawiają o nim. Był całkowicie pewien, że mentorka nie będzie na niego zła. Przeciwnie, może nawet go poprze! Bez zastanowienia podbiegł do kotek. Otarł się o bok szarej, mrucząc przy tym, po czym rzucił wrogie spojrzenie przywódczyni.

<Srebrny Pysku? Malinowa Gwiazdo? ,-,>

02 maja 2017

Od Wrzosu (Wrzosowej Łapy) CD Przejrzystej Łapy

Czekoladowy kocur syknął w stronę starszego, pokazując przy tym swoje niezadowolenie. Szary wygładził językiem zmierzwione futro na boku. Wrzos był zdecydowanie zadowolony ze swojego czynu. Choć czuł się lekko poniżony, na jego pysku pojawił się złośliwy uśmieszek. Uniósł wysoko głowę i zaczął dreptać dookoła terminatora. Ten podwinął pod siebie ogon, spodziewając się pewnie ataku ze strony kociaka. Kocurek przeniósł wzrok na brata, kręcącego się w legowisku z mchu. Zmierzył go ponurym spojrzeniem, ale zaraz wskazał pyskiem w stronę Przejrzystej Łapy. Miał nadzieję, że starszy zrozumiał. Chodziło oczywiście o to, by obaj zaatakowali ucznia z zaskoczenia. Ale Fiołek pokręcił głową, przewracając się na drugi bok. Młodszy fuknął po raz kolejny, siadając wreszcie w miejscu - przy prawym boku pręgowanego.
- Jeszcze zawalczymy! - miauknął głośno, pokazując przy tym białe, ostre ząbki. Szary znów wydawał się rozbawiony słowami kociaka. Wrzos nie lubił, gdy nie brało się go na poważnie. Położył po sobie uszy, trącając kocura w brzuch.
Miał zamiar usiedzieć w tej pozycji do powrotu karmicielki (o ile w ogóle miała wracać), ale tego dnia był jakoś szczególnie nadpobudliwy. Nie minęła dłuższa chwila, aż wyskoczył ze żłobka na zewnątrz. Przejrzysta Łapa powiedział coś Fiołkowi, po czym również wyszedł. Położył się na brzuchu, świdrując kociaka wzrokiem. Puchaty nie przejął się tym. Rozglądał się po okolicy, szukając czegoś do zabawy. W oczy rzucił mu się śliczny, wielobarwny motylek latający wkoło. Wrzos zaczął się skradać. Nie wiedział jak podejść stworzenie, które jest w ciągłym ruchu, więc po prostu wybił się wy górę, wyciągając przednie łapy. Zamachnął się, ale nie trafił. Owad, jakby niewzruszony, przysiadł na niedużym kwiatku dwie długości ogona dalej.  Czekoladowy zmrużył oczy i wykonał długi, dosyć niezgrabny skok. Całym ciężarem przygniótł motyla, który za pewne zginął od razu. Pierwsza zdobycz, co prawda maleńka i bezużyteczna dla klanu, dla kociaka mająca jednak ogromne znaczenie. Pochwycił ją w pyszczek i potruchtał do Przejrzystej Łapy. 
- Patrz! - rzucił stworzonko pod łapy terminatora. 
- W klanie Nocy poluje się na ryby, a to o wiele trudniejsze, niż łapanie zwykłych motylków - zauważył szary, po czym trącił owada łapą. 
- Gdy zostanę uczniem, pokażę ci, że umiem dużo więcej! - krzyknął zdeterminowany kociak.

* * *
sratatata, Czarne Piórko wraca, wieczór po ceremonii mianowania Wrzosu uczniem
Wrzosowa Łapa cieszył się, że wreszcie może opuścić żłobek. Miał nadzieję, że jego matka zacznie traktować go jak dorosłego kocura. Silny, zwinny, szybki! Będzie siał postrach w lesie! 
Kroczył dumnie przez środek obozu, prezentując wszystkim swoją wspaniałość. Zmierzał rzecz jasna do legowiska uczniów, w końcu tam będzie teraz spał. Pomyślał, że warto zarezerwować sobie jakieś miejsce na stałe. Przy okazji sprawdzi czy Fiołek już się gdzieś ulokował. Wchodząc pod gałęzie kolcolistu od razu poczuł na sobie wzrok wszystkich, którzy akurat się tam znajdowali. Klan Nocy miał naprawdę wielu terminatorów, choć zdecydowana większość z nich już kończyła swój trening. Czekoladowy rzucił ponure spojrzenie żywo dyskutującej grupce. Nie zwracali na niego szczególnej uwagi. Zaraz pewnie rzuciłby się na pierwszego lepszego kota z pazurami, ale opanował się, widząc w rogu legowiska znajomą mordkę. Podskoczył do Przejrzystej Łapy, witając się z nim skinięciem pyska. Nie widział szarego na wcześniejszej ceremonii, może był akurat na polowaniu. Teraz młodszy miał okazję pochwalić się swoją nową rangą.
- Zostałem uczniem - miauknął, choć po chwili zdał sobie sprawę, że syn Srebrnego Pyska już się domyślił. - Będziemy mogli naprawdę rywalizować - dodał szybko, a jego kolorowe oczy zabłyszczały.

<Przejrzysta Łapo?>

01 maja 2017

Od Wrzosu (Wrzosowej Łapy) CD Fiołka

Wrzos odepchnął od siebie brata, widząc jak liderka wchodzi do żłobka. Malinowa Gwiazda zamieniła słowo z karmicielką, ale kocurek nie zwracał uwagę na to co mówią. Wiedział, że wiele kotów z klanu nie darzy przywódczyni szacunkiem. Widząc niechęć malowaną na pyszczku matki, poczuł, że on również ma traktować kremową w ten sposób. Gdy usiadła przed bawiącymi się kociętami, zjeżył sierść. Uśmiechnęła się przyjaźnie, na co odpowiedział syknięciem. Fiołek niespecjalnie wiedział o co może chodzić bratu, ale z natury wydawał się zniechęcony. Wojowniczka zmarszczyła nos.
Starała się podłapać z młodymi jakiś temat do rozmowy, co chyba się udało. Obaj bracia mieli wysokie ambicje, jeśli chodzi o bycie wojownikiem.
- Żebyś wiedziała, zostanę liderem! Znacznie lepszym, niż wszyscy poprzedni razem wzięci! - miauknął głośno Wrzos, podskakując do kotki.
Fiołek prychnął pogardliwie, co wyprowadziło drugiego z równowagi. Uderzając ogonem o ziemię, rzucił bratu spojrzenie pełne nienawiści.
- Będę się nazywać Wrzosowa Gwiazda i zrównam inne klany z ziemią! Wypędzę ich wszystkich z lasu! Wszystkich! - znacznie podniósł głos, stawiając następny krok w stronę kremowej kotki. Uśmiechnęła się słabo, jakby słowa kocura ją bawiły, choć pewnie w głębi duszy była tym lekko zaniepokojona.
- Najpierw musicie zostać uczniami - z zamyśleniem spojrzała w stronę wyjścia.
- Kiedy nimi będziemy? - krzyknęli chórem, podrywając się do góry.
- Myślę, że już niedługo.

W istocie, niedługo. Zaledwie kilka wschodów słońca później liderka zwołała spotkanie. Wrzos przeczuwał, co się stanie! Gdy tylko kociak usłyszał głos przywódczyni, wyskoczył ze żłobka i pognał pod powalony pień. Starał się zachować obojętność, choć w środku czuł radość nie do opanowania. Zmierzył kremową nieco ponurym spojrzeniem, czekając, aż wypowie jego imię. Ze zdenerwowaniem uderzył ogonem o ziemię. Ku jego rozczarowaniu, najpierw wywołała z tłumu swoją córkę - Świetlikową Łapę. Czekoladowy skrzywił się z niesmakiem, wydając z siebie pełen niezadowolenia, niski dźwięk. Przeczekał jednak w spokoju mianowanie terminatorki na wojownika. Wdzięczne imię "Wrzos" w pyszczku Malinowej Gwiazdy brzmiało tak pięknie! Wskoczył zgrabnie na konar, stając obok liderki. Podeszła bliżej, a oczy aż mu zabłyszczały. Potrząsnął łbem, zwracając wreszcie uwagę na to, co mówi kotka.
-... twoją mentorką zostanie Srebrny Pysk - kocur zamrugał dwukolorowymi oczami, spoglądając na tłum. Wychwycił szarą, potężną wojowniczkę. Nie znał jej dobrze, ale wiedział kim jest. Podobno była wcześniej mentorką Czarnego Piórka, matki Wrzosowej Łapy. Musiała być naprawdę stara! Czekoladowy wiedział też, że ma w klanie troje dzieci, a jednym z nich jest Przejrzysta Łapa, z którym młodziak miał już kontakt. Za pewne odziedziczył po kimś swoją naturę gbura. Srebrny Pysk uchodziła raczej za kocicę z silnym charakterem, jednak młodego ani trochę to nie zmartwiło. On jej pokaże, kto tu rządzi.
Po zakończeniu ceremonii nowi terminatorzy schowali się w cieniu Świetlikowej [czegoś tam]. Duża część klanu była z nią spokrewniona, więc wszyscy poszli jej pogratulować. Jedyną, która przybyła do uczniów była ich matka. Wrzos otarł się o jej bok, choć nie był zadowolony. Lubił być w centrum uwagi, a w tej sytuacji był po prostu odtrącony. Poczuł szczególną niechęć do mentorki, która w pierwszej kolejności postanowiła porozmawiać z byłą wychowanką. Oburzony, nie zwracał uwagi na klanowiczów, którzy właśnie rozmawiali z Fiołkową Łapą. Nie zastanawiając się długo, ruszył do wnuczki Czarnej Gwiazdy. Była od niego zauważalnie wyższa, ale nie zraziło go to. Wypiął dumnie pierś i uniósł wyżej głowę. Jak najmocniej szturchnął wojowniczkę w bok, chcąc zwrócić na siebie jej uwagę. Zmrużyła żółte ślepia i wlepiła w niego srogie spojrzenie, jednak pozostał nieugięty.

<Srebrny Pyskuu?>

17 kwietnia 2017

Od Wrzosu C.D. Przejrzystej Łapy

Czekoladowy kociak wygiął grzbiet w łuk. Wyciągnąwszy łapy, zaczął ugniatać legowisko z mchu. Starał się przy tym zepchnąć brata na bok. Po dłuższej chwili zauważył, że tamten nie reaguje, więc stwierdził, że jeszcze śpi. Prychnął z pogardą w stronę starszego i po omacku zaczął szukać matki. Posłanie pachniało nią i mlekiem, jednak zapach karmicielki był niezwykle słaby. Wrzos zamrugał okrągłymi oczkami. Oprócz dwóch puchatych kulek, w łożu nie znajdował się nikt inny. Kocurek pisnął oburzony. Uniósł łebek do góry i spostrzegł, że w jego stronę patrzy para żółtych oczu. Zmarszczył nos, po czym wygramolił się niezgrabnie z legowiska. Pręgowany kot nazywał się chyba Przejrzysta Łapa. Czekoladowy znał go tylko z widzenia, ale mimo to nie przepadał za nim - jak z resztą za większością klanu. Usiadł po prawej stronie terminatora, uderzając go łapą w bok.
- Co zrobiłeś z mamą? - syknął, a sierść na jego karku zjeżył się.
- Wyszła się przejść - mruknął starszy, prostując się. - Mam się wami zająć w tym czasie.
Wrzos zmrużył oczy. Oczywiście, że nie miał zamiaru ufać Przejrzystej Łapie! Kto wie, jakie naprawdę były zamiary tej kupy sierści? Matka nie często opuszczała kocięta, a nawet jeśli to na pewno nie w porze, gdy spały. Zwykle obaj bracia wiedzieli kto przez dłuższą lub krótszą chwilę będzie się nimi zajmował. Choć tego nie lubili, z bólem musieli znosić. Kociak miauknął żałośnie, czując jak burczy mu w brzuchu. Kto go nakarmi? Ten kocur? Pachniał tak dziwnie, zupełnie inaczej niż Czarne Piórko.
Czekoladowy podskoczył na przednie łapy opiekuna, zatapiając w nich małe pazurki. Ten strącił go, dbając o to, by nie zrobić mu krzywdy.
- Miałbym ci wierzyć?! Walcz, zdrajco! - wyrzucił z siebie, próbując wdrapać się na grzbiet terminatora.

<Przejrzysta Łapo? ;w;>

09 kwietnia 2017

Od Wrzosu CD Szczawiowego Pąku

Czekoladowy kocurek parsknął ze wściekłością, po tym jak po raz trzeci dał się uderzyć w pysk. Oczywiście, wszystko działo się pod czujnym okiem matki, która nie pozwalała na prawdziwe bijatyki, ale obaj bracia brali te zapasy "na serio". Pałali do siebie nienawiścią, z każdym ciosem starając się zadać przeciwnikowi jak najwięcej bólu, nawet jeśli nie mogli używać pazurów. Wrzos potrząsnął łbem, próbując pozbyć się tępego uczucia pulsowania. Ta czynność nie dał mu jednak wiele. Zacisnął mocno szczęki i ruszył na brata. Starszy szykował się już by odeprzeć atak. Szarżującego Wrzosa, wyrwało coś nagle ze skupienia. Zahamował, a chmura pyłu uniosła się spod jego łap. Kaszlnął. Spojrzał w stronę wejścia do żłobka. Znał tego kocura tylko z widzenia. Wielki, potężny, z długą, jasną sierścią. Miał surowy wyraz pyska, przez co wydawał się niezwykle srogi. Był asystentem medyka w Klanie Nocy i nosił imię Szczawiowy Pąk, przynajmniej tak mówiła kociętom Czarne Piórko. Wrzos zastanawiał się, dlaczego taki kot jak on, wybrał ścieżkę medyka. Z pewnością byłby wspaniałym wojownikiem, budzącym strach w każdym wrogu. Zaciekawiony kociak podskoczył do gościa i usiadł naprzeciwko niego, zawijając ogon wokół łap. Czarne Piórko, leżąca w rogu żłobka​, kiwnęła tylko pyskiem na przywitanie. Fiołek natomiast mruknął coś pod nosem, ale ostatecznie również usiadł obok medyka.
- Nazywasz się Szczawiowy Pąk? - miauknął starszy z braci, mrużąc oczy. Asystent pokiwał głową, opuszczając potężne ciało na ziemię. Nawet gdy leżał, przewyższał kociaki i wydawał się ogromny.
- Dlaczego zostałeś medykiem? - Wrzos przekręcił łebek, przyglądając się kocurowi.

<Szczawiowy Pąku?>

Od Wrzosu CD Fiołka

Rywalizacja między braćmi nigdy nie ustawała. Obaj mieli silne charaktery żaden nie zamierzał ustąpić. Przy tym, przynajmniej dla Wrzosa, nie robiło różnicy, czy to co robi jest bezpieczne. Liczyło się tylko zwycięstwo! Wiedział dobrze, że przewyższa brata pod względem siły - starszy nie miał z nim szans w walce, co Wrzos nie raz wykorzystywał. Mimo wszystko, szczuplejszy kocur wykazał się szybkością i zwinnością. Teraz, gdy nie mógł nawet wdrapać się na grzbiet matki, młodszy poczuł się naprawdę wyróżnony. Wyskoczuł w górę, łapiąc się łapkami za łopatkę kotki. Ta niewzruszona, zabrała się akurat do rozmowy z gościem. Dla kociaka była to naprawdę dziwaczna wojowniczka! Szczególną uwagę zwrócił na brak prawego oka. Z resztą, cały jej pysk pokryty był bliznami. Zauważył także nadszarpane ucho. Gdy szara usiadła, spostrzegł, że nie ma ogona. Został po nim tylko krótki, nieciekawy kawałek. Automatycznie Wrzos w głębi swojego małego rozumku, uznał, że to z pewnością silna kotka, szanowana w klanie i poza nim. Dlaczego by się nie popisać? Miauknął cicho, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Pręgowana spojrzała na niego swoim dużym, miętowym okiem. Dosyć niezgrabnie wdrapał się na matkę, po czym wypiął triumfalnie pierś. Kotka uśmiechnęła się, ale po chwili znów wróciła do pogawędki z Czarnym Piórkiem. Niezadowolony kociak skrzywił się. Jak ona może go tak traktować? Już on jej pokaże, co umie!
Przeniósł wzrok na brata, siedzącego na ziemi i nerwowo machającego ogonem. Ha! Zaatakuje go! Udowodni kotce swoją siłę!
Postanowił wykorzystać lepszą pozycję - w końcu, siedział na grzbiecie karmicielki. Przyjął postawę do ataku, zapierając się tylnymi łapami. Fiołek patrzył akurat w przeciwną stronę. Wrzos wykonał długi, majestatyczny skok, lądując na głowie starszego. Tamten próbował go odepchnąć, ale nic z tego. Przeturlali się przez żłobek, lądując ostatecznie pomiędzy matką i gościem. Wrzos rozluźnił uścisk, a Fiołek odskoczył do tyłu, uderzając łapą w bok większego. Młodszy po raz kolejny miał zamiar rzucić się na brata, ale coś go powstrzymało. Matka złapał go za skórę na karku. Zaczął się szamotać i syczeć z wściekłością, choć wiedział, że jego wysiłki nic nie dadzą.
- Jeszcze przetrzepię tą kupę futra! - rzucił w stronę Fiołka.
- Tylko spróbuj! - odwarknął starszy, a sierść na jego karku zjeżyła się.

<Czarne Piórko? Fiołek? :V>