Minęły już trzy wschody słońca od zniknięcia Riko, a nic nie zapowiadało, aby i one miały zostać wybrane w najbliższym czasie. Choć mama obiecała, że nastąpi to niedługo, Malutka nie była zbyt cierpliwa. Nie nudziła się, co prawda, ale po prostu była bardzo podekscytowana perspektywą całkiem nowego życia. Chciała już zobaczyć ogród, świat poza pomieszczeniem, który widziała jedynie przez chwilę podczas drogi do obcinacza.
Co innego Nala. Koteczka nie miała nic do roboty. Uważała, że bawienie się w polowanie we dwójkę nie jest takie dobre jak w trójkę. Powiedziała, że ona nie umie rozgrywać scenariuszy w głowie i poprosiła Malutką, aby ta jej coś opowiedziała.
Biała jednak nie sądziła, aby umiała opowiadać. Wymyślanie opowiadań to jedno, ale koteczka przeżywała je w głowie, jakby naprawdę tam była, a nie układała słów, które mogłaby przekazać siostrze.
Gdy marudzenie Nali, a później Malutkiej stało się nie do zniesienia, Luna podeszła do kociąt.
— Widzę, że się nudzicie — miauknęła.
Nieźle, jaka spostrzegawcza.
— Nala się nudzi — sprostowała Malutka.
— Chcecie czegoś posłuchać? — zapytała mama.
— Nie! — zaprzeczyły chórem. Uczenie się o wyprostowanych było ostatnią rzeczą, na którą aktualnie miały ochotę.
— Opowiem wam bajkę — zaproponowała mama. — O bohaterskich kotach.
Malutka przyczołgała się bliżej Luny. To brzmiało zachęcająco. Odwróciła się w stronę Nali i zobaczyła, że ślepia siostry błyszczą.
Gdy ułożyły się wygodnie w miękkim głazie, mama zaczęła mówić.
— Jak już wiecie, koty, które zostały wybrane, nazywamy wybranymi. Koty, które włóczą się po ulicach bez opiekunów, są samotnikami. Jest jednak jeszcze trzecia grupa. Są to koty z klanów.
— Koty z klanów? — powtórzyła Malutka.
Mama pokiwała głową.
— Legenda głosi, iż koty te mieszkają na dzikich terenach za miastem. Jest ich pięć. Klan Wilka, Klan Burzy, Klan Nocy, Klan Klifu i Owocowy Las. Każda z grup ma własne obyczaje i hierarchie. Zajmują określone terytorium, którego bronią nawet ceną życia. Mają swoje własne rangi, a uczniowie szkolą się, aby być wojownikami. Koty z klanów są bardzo szybkie, waleczne, zawsze wracają do swych obozów z łapami pełnymi zwierzyny, potrafią pokonać każdego, a ich medycy leczą niemalże tak dobrze, jak obcinacze.
— Czyli są bóstwami? — zapytała Nala.
— Nie, choć wiele z nich potrafi się komunikować z klanem bogiem, tak przynajmniej twierdzą.
— Jak się nazywa ten klan? — dopytała Malutka.
Mama wzruszyła ramionami.
— Wiele ich sekretów pozostaje wciąż nieujawnionych. O ich istnieniu dowiedziałam się od pewnej samotniczki, która miała z nimi styczność. Musicie omijać klany z daleka. Choć za siebie nawzajem oddaliby życie, nie lubią obcych i nie zawahają się brutalnie przypomnieć im, gdzie przebiegają granice ich terytorium.
— Mamo — przerwała Lunie Malutka. — Jak oni są niepokonani? Czy my też możemy takie być?
Kocica zamruczała.
— Możesz być, kim tylko zechcesz, Malutka. Jednak aby być tak potężna, jak koty z klanów, musisz znaleźć mentora. Najlepiej dawnego członka klanu, który będzie cię szkolił. Aczkolwiek ich umiejętności nie będą ci potrzebne. Wszystko, czego będziesz potrzebowała, otrzymasz od swoich dwunożnych — zapewniła mama.
— Ja tam bym chciała leczyć inne koty — wtrąciła Nala.
— A ja bym chciała umieć bezszelestnie się poruszać, skradać się, walczyć, polować, tropić i leczyć innych! — miauknęła Malutka z ekscytacją.
Mama zaśmiała się czule, jakby jej córeczka była bardzo malutka i głupiutka.
— No co? Przecież da się nauczyć i jednego, i drugiego!
— To są wyjątki, Malutka — powiedziała mama. — Jeśli to twoje marzenie, choć chęć zdobycia takich umiejętności jest zbędna, to możesz to osiągnąć, jeśli będziesz całe dnie trenować. Po co ci to? Właśnie dlatego jesteśmy wyższą klasą. To samotnicy muszą walczyć o każdy kęs zwierzyny. My mamy wszystko. W każdym razie cokolwiek postanowisz, jestem z tobą, o ile to bezpieczne!
Malutka zastanawiała się, jak walka i wspinanie się na wysokie drzewa mogłyby być bezpieczne, ale nie odzywała się.
Mama opowiedziała córkom jeszcze trochę o kotach z klanów. Ciekawiły ją te waleczne grupy. Luna mówiła, że lepiej się trzymać od nich z daleka, ale gdyby biała koteczka wyszkoliła się w mieście jak najszybciej i jak najlepiej, może jeden z mniej brutalnych klanów zgodziłby się oprowadzić ją po swoim terytorium i opowiedzieć co nieco o swoim życiu? Malutka była go bardzo ciekawa. Z drugiej strony, już nie mogła się doczekać swojej procedury wybrania i poznania nowego gniazda i nowych kotów.
Luna obiecała, że nastąpi to niedługo, ale ile można czekać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz