BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jelonek x Wiśniowa Iskra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jelonek x Wiśniowa Iskra. Pokaż wszystkie posty

20 grudnia 2023

Od Jeleniego Puchu CD. Wiśniowej Iskry

 Nie działała logicznie? Nie za bardzo pojmował co medyczka miała na myśli. Różana Przełęcz w jego opinii była dobra. Gdyby była zła, na pewno nie pozwalałaby na to, aby Pożar do niego przychodził, tak samo jak i Lew. Na ten moment ta dwójka to były najbliższe mu osoby, bo niestety... po tym jak jego mama zmarła... nie został mu już nikt. Nawet nie wiedział co działo się z jego przyjaciółką, jaką była Płonąca Pożoga. Chociaż wiele księżyców minęło, pamiętał doskonale jak Mroczna Gwiazda ją skrzywdził. Ze słów partnera dowiedział się tylko tyle, że lepiej o niej nie mówić. Wiedział tylko, że żyła, ale coś więcej? Niestety nic. 
— Jelonek będzie płacować by móc pomóc klan — zapewnił staruszkę. 
Chociaż wychodzenie na zewnątrz dziury sprawiało mu wciąż wielką trudność, to naprawdę chciał jakoś odkupić swe winy. Zdradził w końcu klan. To, że go tu trzymali to było i tak coś niesamowitego. Był wdzięczny, że nie wygnali go w tą straszną, pustą przestrzeń. Najpewniej oszalałby wtedy całkiem i zakończył swój żywot w głębinach najbliższej rzeki. 
Szylkretka nie wydawała się przekonana co do jego słów, ale naprawdę w to wierzył. Nie chciał już krzywdzić burzaków. Na ten moment to oni dawali mu najwięcej opieki i uwagi niż wilczaki. Nie był bity, nie słyszał tak wielu obelg oraz nie cierpiał głodu. Zawsze przynosili mu coś smacznego na ząb. To był inny świat. Świat tak przepiękny, że chciał w nim pozostać na zawsze. 
Porozmawiał jeszcze chwilę z Wiśniową Iskrą, aż ta ogłosiła, że będzie musiała już wracać do pracy. Liczył, że jeszcze się spotkają. Była miła, więc zasługiwała na jego sympatię. 

***

Smutne wieści przyniósł mu partner. Wiśniowa Iskra zmarła. Podobno odeszła w ciszy i spokoju. Ta informacja mimo wszystko go podłamała. Nie dość, że odeszła tak jego mama to teraz i medyczka. Czy to była jego wina? Przynosił pecha? Co jeśli zaraz i Pożar odejdzie, a po nim każdy kto chwilę z nim porozmawiał? Te myśli krążyły mu po głowie przez kolejne dni. Jedynie nocą, doznawał ukojenia, widząc ilość gwiazd na nocnym niebie. Gdzieś tam błyskała do niego mama, a przy niej tata oraz Wiśniowa Iskra. 

29 października 2023

Od Wiśniowej Iskry CD. Jeleniego Puchu

 Monstrum, które przebywało głęboko w specyficznym dole poruszało się nerwowo. Wiśniowa Iskra bardzo chciała rozpoznać w nim kota, którym był wcześniej - i faktycznie, mimo tego, jak został zmasakrowany i jak pobyt w Klanie Wilka wpłynął na jego psychikę - zdawał mieć w sobie jakieś oznaki świadomości i cokolwiek, co mogłoby sprawić, że bardziej przypominał Jelenia, jakiego znała. Mimo to widać było, że zwariował. Stara medyczka miała w sobie ogrom współczucia dla tego kota. I miała nadzieję, że jego cierpienia szybko się zakończą.
— Będę szczera, Jelonku. Przyszłam tutaj z ciekawości, i być może to był błąd. Gwiezdni to ocenią — rzekła, zbliżając się nieznacznie do krawędzi dziury, dołu, w którym przebywał. — I choć bardzo się zmieniłeś, odkąd rozmawiałam z tobą ostatni raz, wiem, że wciąż jesteś tym samym kotem. Uznałam, że przyda ci się rozmowa. 
Czy była do końca szczera? Skłamałaby, gdyby powiedziała, że tak. Gdy zobaczyła go z bliska po raz pierwszy, ciężko było jej chociażby uwierzyć, że stoi przed kotem, a nie dziwacznym potworem łączącym w sobie wszelkie zło tego świata. Szybko jednak doszło do niej, że to mogło przytrafić się każdemu i nie powinna była oceniać go na podstawie potworności, jakich przeżył.
Rudawy kocur przekrzywił łeb, krzywiąc się na wspomnienie o Klanie Gwiazdy. 
— Jestem Jelonek! — przytaknął jej. — Ja lubić mówić. Mało mówić w Klan Wilka. Tutaj mogę mówić z każdy kot! Ja cieszyć się, że widzieć pani zdłowa.
— Nie nazwałabym siebie zdrową — prychnęła, lustrując go swoim przenikliwym spojrzeniem. — Starość nie radość, pogorszył mi się wzrok, a zostało mi tylko jedno oko. Pozostało mi niewiele czasu. Ale ty masz przed sobą jeszcze wiele księżyców, mimo, że dzieciństwo zostało ci odebrane. Próbowałeś na nowo przystosować się do świata? Wyjść z dołu?
— Tak... Pożał zachęcać by wyjść, ale ja się bać. Myśleć o tym dużo i jak popłosić mnie Lwia Łapa to ja złobić hop na góła za zgodą pani lideł. Było stłasznie... Świat duży. Za duży dla Jelonek. Dziuła bezpieczniej. Ale Lwia Łapa obiecać mi pomóc nie bać się góły. Ona tak ładnie śpiewać i odganiać stłach Jelonek. Na łazie jednak tłenujemy, bo pani Łóża kazać mi kopać dziuła na głanicy by Jelonek się przydał.
Ach, tak, Różana Przełęcz. Wiśniowa Iskra wiedziała, że liderka była mądra, ale nie popierała niektórych jej zagrywek. W każdym razie, to dobrze, że z Jelenia był jakiś pożytek dla klanu.
— Moja cioteczna bratanica ci pomaga? — pierwsze, co wysunęło jej się na język to to, żeby uważał. Rodzina była dla Wiśni wartością nadrzędną, z tymże jednak, że akurat jej rodzina była przebiegła i okrutna jak stado lisów. Widziała to w oczach dzieci Zięby. Ułożone i grzeczne dzieci, ale miały to "coś" po swoim ojcu i dziadku. — To mądra kotka, ale na wiele ją stać. Nie będę jednak wtrącać się w sposoby, jakich Różana Przełęcz używa, by tobie pomóc. Ufam jej, mimo że nie działa logicznie w pewnych kwestiach. 

<Jeleń?>

13 października 2023

Od Jeleniego Puchu CD. Wiśniowej Iskry

 Przekrzywił łeb na pytanie medyczki. Kojarzył ją. Powoli przypominał sobie dawnych członków klanu, do którego należał. Leśny Pożar pomógł mu dojść do siebie. Już lepiej rozumiał otaczający go świat i był z tego powodu przeszczęśliwy. Chciał czuć to uczucie już zawsze. Było ono czymś wspaniałym, co na wiele księżyców utracił. Teraz jednak odkąd zmienił swoją dziurę na tą tutaj, życia stało się dla niego nie torturą, a przyjemnością. Zimne noce spędzał u boku partnera, który gdy otwierał swoje oko, wciąż przy nim trwał. Nie znikał jak senna mara, co tylko udowadniało mu, że istniał.
Szylkretka w jego ocenie wydawała się zbyt zaskoczona. Przedtem go nie widziała? Nie przychodziła? W sumie to nie wiedział. Wbijał w nią swoje ślepie, próbując wyczytać z jej pyska coś więcej niż widoczną obawę. 
Poruszył się niespokojnie, przystępując z łapy na łapę, a następnie zadarł łeb na tyle ile był w stanie. 
— Jelonek — odpowiedział po długiej chwili licząc, że to rozbudzi jej pamięć. 
Trochę posmutniał, że kotka mogła go nie pamiętać. Raz się widzieli, kiedy był małym kociakiem. Wtedy badała jego brzuszek, bo był on znacznie, ale to znacznie zbyt duży. Teraz... Teraz po tym malcu pozostały wspomnienia. Stał przed nią zmizerniały, złamany i okaleczony cień dawnego syna Tygrysiej Gwiazdy. 
Dźwięk jego głosu jakby wybudził ją z odrętwienia. Zamrugała, lecz nie pozbyła się swojej ostrożności. Widział jej napięte ciało, słyszał wstrzymywany oddech. Kiedy żyło się w jednym miejscu, wyostrzały się inne zmysły, które pomagały mu ugasić nudę. Tylko bowiem dzięki nim był w stanie ocenić to co się dzieje na zewnątrz. Nie pamiętał już jak wygląda świat. Ta ziemia była jego domem. Bezpiecznym schronieniem, które zapewniało mu spokój. 
— Jelonek... — powtórzyła po nim głucho, marszcząc na moment czoło. Tak jakby jej umysł pracował, szukał dawnego podobieństwa w potworze, który znajdował się tuż pod nią. 
Uśmiechnął się szeroko i pokiwał energicznie głową, ciesząc się, że zrozumiała to co do niej powiedział. 
— Jelonek, Jelonek! — zawtórował jej entuzjastycznie. — Nie Puszek! Nie! Puszek zły! Umał, a Jelonek włócił! Ja być tu! W dom! I mieć Pożał! — pochwalił się jej, tryskając dziecięcą radością. — A ty? Przyjść do Jelonek po co? — zaciekawił się. — Skoło nie masz mniam, mniam... Ty... Ty leczyć Jelonek? — Ponownie jego łeb przekrzywił się pytająco. 

<Wiśnia?>

22 sierpnia 2023

Od Wiśniowej Iskry CD. Jelonka (Jeleniego Puchu)

— Wyjdzie z tego? Proszę, Wiśniowa Iskro pomóż mu — miauczała przejęta Tygrysia Smuga.
— U-umle? — zapytał zaniepokojony kociak. 
Wiśniowa Iskra nie marnowała czasu na pogaduszki i pocieszanie obu kotów. Po prostu powiedziała lakonicznie zastępczyni, aby się nie martwiła, a następnie zaczęła badać sprawę. Jelonek nie kaszlał, nie towarzyszyły mu też żadne dodatkowe objawy. Nic, co mogłoby wskazywać na poważniejszą chorobę. Gdy obejrzała już wszystko, skierowała znów swój chłodny, analityczny wzrok na rudą kotkę. 
— Ile dajesz mu jeść, Tygrysia Smugo?
— Wczoraj wieczorem zjadł trzy króliki. 
Medyczka westchnęła głęboko, a gdy znów odezwała się do zastępczyni, jej głos był dość ostry - wciąż życzliwy, co prawda, jednak widać było, że szylkretka troszczyła się o zdrowie najmłodszych członków klanu. Kocięta należało chronić w pierwszej kolejności, toteż musiała dosadnie wyjaśnić Tygrysiej Smudze, czego powinna unikać. Nawet, jeśli miała być przy tym ostra.
— Powinnaś przestać go przekarmiać, Tygrysia Smugo. Ten ból brzucha jest efektem nadmiernej ilości pożywienia, zwłaszcza na noc. To niezdrowe.
— Ale nie mogę na niego patrzeć, gdy chodzi głodny — zaprotestowała zastępczyni. — Wolę mieć pewność, że będzie najedzony i szczęśliwy.
— Jeśli dalej będziesz tak robić, to będzie miał duże problemy z nadwagą, Tygrysia Smugo — zaznaczyła szorstko medyczka. — Wiem, że chcesz dobrze dla swoich kociąt, ale postaraj się nie dawać im więcej jedzenia, niż potrzebuje tego ich organizm. 
Ruda pokiwała głową, a Wiśnia wygrzebała ze schowka nasiona maku, które podała młodemu.
— Powinny uśmierzyć ból. Spróbuj odpocząć, Jelonku, a gdy się obudzisz, wszystko będzie dobrze.

* * *
Dawno nie wracała wspomnieniami do Jeleniego Puchu. Ten młodzik od czasu do czasu rzucał jej się w oczy w obozie, ale nie rozmawiała z nim zbyt często. Chociaż był w końcu partnerem jej bratanka. Tego dnia staruszka przypomniała sobie, z czym spotkała się w Klanie Wilka. Była wtedy pojmaną medyczką, a wraz z nią gniła tam z Wilczakami Diamentowa Grota i właśnie Jeleni Puch. Mówiono, że wariował, ale może i to dało się wyleczyć?
— Popilnujesz legowiska, Słoneczna Łapo? — spytała, a uczennica pokiwała tylko głową, jeszcze zaspana.
Szylkretka ruszyła w kierunku otwartych terenów, oddalając się od obozu. Zanim zdążyła przekroczyć próg, zaczepił ją jeden z wojowników.
— Potrzebujesz eskorty, Wiśniowa Iskro — mruknął Drozdowy Szept. — Pójdę z tobą.
— Dziękuję, ale muszę odmówić twojej pomocy — odparła chrapliwie stara medyczka.
— Nalegam. To mój obowiązek.
— Pójdę sama — dodała ostrzej medyczka, a wojownik tylko skłonił pospiesznie głowę i odszedł, natychmiast dzieląc się swoim doświadczeniem z Owczą Piersią. Bycie starą, niegdyś torturowaną medyczką opłacało się w tym stopniu, że wojownicy mieli do ciebie większy szacunek i bardziej respektowali twoje zdanie. Przywykli do ważności roli medyka, ale mimo to wciąż zdarzało jej się spotykać ze złośliwością ze strony młodych.
Ruszyła przed siebie przez terytoria, dopóki nie natrafiła na rzucający się w oczy dół. Zatrzymała się na jego krawędzi, spoglądając w dół - ten widok przeszył jej kości, aż rozbolała ją głowa. Jeleni Puch w niczym nie przypominał kota, którego znała wcześniej. Były na nim ślady tortur, jakie przeszedł. Skoro Mroczna Gwiazda był w stanie bez oporów pozbawić ją, narzekającą wiekową medyczkę, oka, to co musiał zrobić z synem Tygrysiej Gwiazdy? 
Z pewnością ślina cieknąca z charczącego kocura odpowiedziała sama za siebie.
— Burzak mniam mniam? — spytała kreatura, kierując w stronę jednookiej medyczki swoje błękitne ślepie.
Wiśnia była w głębokim szoku, przez parę uderzeń serca nie potrafiła nic powiedzieć - aż przełknęła gulę w gardle i zduszonym tonem głosu odpowiedziała:
— Nie. Czym jesteś?

<Jeleń?>

04 sierpnia 2022

Od Jelonka do Wiśniowej Iskry

Bolał go brzuszek. Gdy tylko otworzył ślepka, poczuł jak go rwie. Zwinął się w kłębek, nie mając ochoty wstawać. Jednak co zamykał oczy, sen nie nadchodził, przerywany kolejnym bólem. Mama zauważyła, że coś z nim było nie tak, bo skierowała na niego zmartwiony wzrok. 
- Co się dzieje, Jelonku? - mruknęła, liżąc go po łebku. 
Spojrzał na nią ze łzami w oczach, bo to wcale nie chciało przestać go dręczyć! Nigdy nie czuł się tak bardzo źle!
- Boli mnie bzuszek - wyjaśnił, pociągając noskiem. 
Kotka od razu poderwała się na równe łapki, rozglądając za czymś. Okazało się, że szukała Diament, która bawiła się kulką mchu niedaleko nich. 
- Diament, chodź. Zrobimy wycieczkę - zachęciła córkę, lecz ta jak zawsze podniosła krzyk, że nie zamierza nigdzie iść. Współczuł mamie takiego problemu. Nie zasługiwała na kąśliwy język młodszej. 
Tygrysia Smuga wyjrzała ze żłobka, prosząc kogoś, aby popilnował na chwilę jego siostry. Nieznana wojowniczka zgodziła się, po czym skierowała kroki do Diament. On w tym czasie został podniesiony za skórę na karku przez mamę i wyszli na światło dzienne. 
Zamrugał, rozglądając się od razu po otoczeniu, ale brzuszek nie pozwalał się skupić. Podkulił nóżki, zaciskając pyszczek. Chciał by się to już skończyło! Podróż w nowe miejsce zajęła im chwilę. Pachniało tu dziwnie... Tak... miło? Na pewno nie śmierdziało.
Mama położyła go na świeżym mchu, po czym ze łzami w oczach, zaczęła błagać jakąś panią o pomoc. Skierował wzrok na medyczkę, która od razu do niego podeszła, sprawdzając co mu jest.
- B-b-oli bzuszek - wystękał, nie chcąc by dotykała tego miejsca. 
- Wyjdzie z tego? Proszę, Wiśniowa Iskro pomóż mu - miauczała bardzo przejęta ruda. 
Przez to wszystko zaczął się niepokoić. Był aż tak chory? Czy umrze skoro mama wręcz wylewała nad nim łzy? 
- U-umle? - zapytał starszą panią z niepokojem wymalowanym w ślepiach.

<Wiśnia?>