BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysia Łapa x Pożarowa Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysia Łapa x Pożarowa Łapa. Pokaż wszystkie posty

16 grudnia 2024

Od Pożarowej Łapy CD. Rysiej Łapy (Rysiego Tropu)

Przed ukaraniem Pożarowej Łapy
Nadal nie ufała kotce. Skąd miała wiedzieć, że się nie wygada i nie wpędzi jej w kłopoty? Chociaż w sumie ona już miała kłopoty. Jej życie było tylko jedną, wielką plątaniną kłopotów. Niezadowolenie ojca, kłopotliwy mentor, nienawiść przywódczyni i tak dalej. Za chwilę wyleci z klanu na zbity pysk. Bo jest ruda. Jak się ten świat poprzewracał. Królewska rasa musi znosić gnębienie ze względu na swoje pochodzenie, podczas gdy plebs bawi się w najlepsze. Zwęziła źrenice tak, że wyglądały, jak szparki i zrobiła krok w stronę młodszej. Ta chyba jednak nic nie robiła sobie z tego, że rozwścieczona niczym Lis burzaczka górowała nad nią, gotowa w każdej chwili na walkę.
- Hm? - usłyszała. Warknęła gardłowo.
- Nikomu nie mów. Nigdy. Bo będzie nieciekawie. A wierz mi, nie rzucam słów na wiatr.
Niebieska z ociąganiem skinęła głową, dalej się w nią wpatrując. Pręgowana klasycznie spojrzała na nią tylko z wyższością, po czym odwróciła się i rzuciła się pędem po wrzosowiskach.
***
Dzisiaj rano wyszła z obozu teoretycznie na trening z mentorem. Dobrze wiedziała, że tak naprawdę po prostu da jej zadanie, które ma dzisiaj wykonać, po czym zniknie. I miała rację. Szept zlecił jej polowanie, po czym sobie poszedł. Tak więc rozpoczęła trening. W sumie to spacer, ale postanowiła skorzystać ze śniegu, który przykrył tereny klanów i próbować rozpoznać ślady. Chodziła więc tak, patrząc na odciski w śniegu. Wszystkie rozpoznawała, przynajmniej mniej-więcej. Ciągle tak chodziła, mrucząc pod nosem "jakiś ptak, spłoszony królik, otyła Pszeniczna Łapa" i tego typu rzeczy. Spacerowała dość długo. W obozie zjadła obfite śniadanie, więc nie musiała martwić się o jedzenie. Zapolować chciała w drodze powrotnej. Wątpiła, żeby jej mentor poszedł jej szukać. Był zbyt zajęty klejeniem się do swojej partnerki oraz swoich kociaków. Wszystkim mówiła, że jak na to patrzy to aż ją mdli, lecz tak naprawdę bolało ją to, że niektóre koty mają kochające rodziny, a inne... Są jak jej. Nie wiadomo czemu ciągle ciągnęło ją do granic. W głębi duszy chciała wyrwać się z tej dziury, jaką był Klan Burzy i pobiec daleko, dalej niż sięga horyzont. W miejsce pełne wolności. Kiedy tak rozmyślała, przechadzając się wzdłuż granicy z Klanem Wilka i mrucząc swoje zgadywanki, usłyszała szelest, po czym do jej nozdrzy dobiegł zapach wilczaka, z którym już kiedyś miała styczność. Wiedziała, że była obserwowana. Jej mentora chyba nie było w pobliżu. Przynajmniej nie był bardzo blisko.
- Wiewiórka, jeż, który tuptał gdzieś w nocy, oraz ślady pewnej uczennicy Klanu Wilka - ostatnie słowa powiedziała już trochę głośniej, kierując swoje spojrzenie w stronę pnia jakiegoś drzewa po drugiej stronie granicy, lądując na końcówce ogona Rysiej Łapy, która najwyraźniej nie zdążyła się szybko schować przez tempo długowłosej.
<Ryś?>

[436 słów]

07 grudnia 2024

Od Rysiej Łapy CD. Pożarowej Łapy

Byłam bardzo podniecona. Spotkanie z nowym kotem, do tego z Klanu Burzy! Muszę być poważna. Bo znowu mnie nazwą małolatą albo niewyrośniętym kociakiem!
- Hej, wracaj tu! - Krzyknęłam do rudej. Phiew! Jak ona śmie mówić, że mamy źle oznaczone granice! Sosnowa Gwiazda na pewno, by do tego nie dopuściła! Do tego królikojad nas krytykuje! Kotka zniknęła w wysokiej trawie, a ja wraz z nią. Zagapiłam się i wpadłam do dziury. Przez chwilę opadałam z sił, nie mogłam się podnieść. Kiedy jednak się podniosłam, zdenerwowałam się.
- Wypuść mnie stąd! Pożałujesz tego! - Krzyczałam.
- A co będę z tego miała? - Mruknęła kotka. Nah! Jak zwykle ci padlinożercy, zawsze chcą czegoś w zamian. Na spokojnie się nie da, prawda? A co ja mam jej niby dać? Ogon, a może łapę?! "Ci aroganccy wojo- nawet wojownikami ich nie nazwę..." pomyślałam. Lepiej było siedzieć w obozie. Wygrzewać legowisko i nudzić się, jak gdyby nigdy nic się nie zdarzyło! Dobra, poszukam jakiegoś punktu wyjścia. Nah, marne podkopy? Czy dziury..? Aj, sama nie wiem! Mogłabym się z czegoś podsadzić! Nie ma mowy, że ja, Rysia Łapa, córka Cisowego Tchnienia, będę błagać o pomoc!
- Albo mi pomagasz, albo wydostanę się sama! - Powiedziałam. Zmarszczyłam brwi i zaczęłam przyglądać się kotce. Miała długie, rude futro, które zdobiły pręgi. I duże, pomarańczowe oczy. Nie chciałam czekać, więc trzeba było pomyśleć.
- Będę Ci winna przysługę! - Mruknęłam. Na rudym pyszczku kotki widniał uśmieszek. Widać było, że cieszyła się z propozycji. Jak mnie wypuści, postaram się jej nigdy nie zobaczyć.
- A skąd będę wiedzieć, że ją dotrzymasz? - Mruknęła. Miała rację.. Nie miałam zamiaru nic jej obiecywać, tylko uciec.
- Narysujesz mi symbol na łapie! Będzie on na niej, dopóki umowa nie zniknie.- Powiedziałam. Ruda zaczęła myśleć.
- Zgoda! - Mruknęła.
Kotka jak zwykły kot nie podała mi łapy. Tylko ogon! Posadziłam się tylnymi łapami i chwyciłam ogona. Ciesz się, ciesz! Jak mnie stąd wypuścisz, będę biec do legowiska! Kiedy ogon zaczął podnosić się do góry, wylazłam z dziury i chwyciłam się ziemi. Chwyciła moją łapę i coś na niej odcisnęła. Kiedy mi ją puściła, pachniała ona dziwnie. Nie umiałam rozpoznać zapachu. Na mojej łapie widniała czerwona plama. Spojrzałam na nią, wyglądała nieco łagodniej. Wstałam i otrzepałam się z ziemi. Oczy rudej kotki stały się małymi szparkami. Czego jeszcze chciała?
- Pamiętajcie! Klan Burzy jest okropny! Są zdradzieckimi lisami, którym nie wolno ufać! - Powtarzała Olszowa Kora. Czasami prosiłam ją czy, odprowadzi nas do legowiska starszyzny. Mają super opowieści! Chociaż nie wiem, czy są prawdziwe.
- Naprawdę nie można im ufać? - Zapytała Skara. Zdecydowanie wolałam opowieści starszych niż Olszowej Kory. Były nudne i bez sensu! Tak jakby ktoś pozbawił ich tajemnicy! - Ależ tak! Są paskudni! Jak kiedykolwiek ich spotkacie, uciekajcie! Bo was zabiorą! - Powiedziała kocica.
- Aaaa! - Krzyknęłam.
- Ale z ciebie strachliwy kot! - Mruknęła Lament.
- Nie moja wina! A co jeżeli naprawdę nas zabiorą? - Pisnęłam.
- To będzie to i wyłącznie twoja wina. - Mruknął cicho Miodek. Czemu są tacy niemili? To naprawdę było straszne! Nie mogę sobie wyobrazić ich pysków! Pewnie są tak okropne, że je czymś zasłaniają! A może nie mają pysków? Ale jakby tropiły? Mam tyle pytań! Może spytam mamy? Szkoda, że jestem tak mała, żeby pójść sama do niej. Beznadzieja! Jak będę duża, nikt mi niczego nie będzie kazał! Będę robiła to, co chcę! I tak musi być. Będę chodzić do mamy, będę wychodziła z obozu kiedy chcę. I spotkam te koty z Klanu Burzy! A co jeżeli Olszowa Kora się myli? I nie są tacy paskudni?

Nadal przyglądałam się rudej kotce. Miałam ochotę wracać do domu, ale pewnie ta znowu, by coś wymyśliła. Postawiłam krok w kierunku kotki. Ta niepewnie się na mnie spojrzała. Złamała kodeks wojownika, weszła na nasz teren! Co za.. Mysi móżdżek! Pożałuje tego, co zrobiła! Jak ja jej zaraz dam! Nie jest ode mnie starsza! A już używa szantaży! Jaka jest niewychowana! Jej rodzice muszą być strasznymi flejtuchami! Dobrze, ale muszę zagadać. Inaczej się nie da.. Prawda?


<Pożar?>
[640 słów

27 listopada 2024

Od Rysiej Łapy Do Pożarowej Łapy

Słońce świeciło na niebie. Cały czas wierciłam się w legowisku.
- Nuhh. Rysia Łapo, chrapiesz tak, że w całym obozie cię słychać! - Mruknął Miodowa Łapa. Zmarszczyłam brwi.
- Dobry uczeń to wyspany uczeń, pamiętasz? - Powiedziałam. Przewróciłam się na drugi bok legowiska, by słońce nie świeciło mi w oczy.
- Zbierajcie się! - Usłyszałam.
- Śpicie do późna, a każdy w klanie coś robi! - Mruknął inny głos. Wstałam i mrugnęłam kilka razy. Gronostajowy Taniec i Borsucza Puszcza stali u progu legowiska uczniów. Machnęłam łapą w stronę brata, zadałam mu lekkie uderzenie, żeby oprzytomniał. Miodowa Łapa zdezorientowany wstał i zaczął się rozglądać. Rozciągnęłam się i przecisnęłam się pomiędzy wojownikami. Zaczęłam wdychać świeże powietrze, zaraz po tym szybko przysiadłam i zaczęłam wylizywać rozczochrane futro. Kiedy byłam gotowa, odczekałam chwilę.
- Musimy iść?! - Lamentował Miodowa Łapa. Trójka kotów wyszła z legowiska, a Gronostajowy Taniec ogonem zasygnalizował wyjście z obozu. Kiedy doszliśmy do polany, usiadłam.
- Co będziemy robić? - Spytałam.
- Dobrze, że pytasz, Rysia Łapo! Zatem dziś wykonamy wszelkie sprawności obowiązujące u nas w klanie! - Powiedział mój mentor.
- Żarty jakieś?! To nam zajmie cały dzień!! - Wykrzyknął zbulwersowany Miodowa Łapa. Borsucza Puszcza pacnęła go w głowę.
- Nie myślcie o tym, jak o treningu, tylko wyzwaniu! - Mruknęła wojowniczka.
- To znaczy?- Powiedziałam.
- Zobaczymy, kto z was jest lepszy w walce, nawigacji w tunelach i wspinaczce na drzewa! - Powiedział Gronostajowy Taniec. Podekscytowałam się. Będę miała szansę zmierzyć się z moim bratem! To nie jest nic specjalnego, ale postaram się wygrać!
- Dobrze, zatem chodźcie! Pora na pierwsze wyzwanie! - Mruknęła Borsucza Puszcza. Kiwnęliśmy głowami i poszliśmy za kotką.
- Wasze pierwsze zadanie to nawigacja w tunelach! Mam nadzieję, że wam się uda. - Powiedział kremowy kocur. 
’Ha! Nawigacja w tunelach! Banał, tyle miałam treningów, że znam je jak własna łapa! ‘’ -pomyślałam.
- Dobrze! Zamknijcie oczy, wprowadzimy was do tuneli, a waszym zadaniem jest się z nich wydostać. - Mruknęła Borsucza Pusza. Kiwnęliśmy głowami i zamknęliśmy oczy. Poczułam, jak Gronostajowy Taniec, pchnął mnie do przodu. Niepewnie stawiałam pierwsze kroki, ale później szło mi już gładko. Kiedy nie czułam już uścisku mentora, otworzyłam oczy.
- Zaczynajcie! - Usłyszałam krzyki. Czyli nie zaprowadzili nas daleko. Wciąż ich słychać! Dobrze, teraz stąd wyjść przed Miodową Łapą. Ziemia była wyjątkowo wilgotna, podobało mi się to. Skupiłam się i zaczęłam wąchać powietrze, miałam nadzieję, że poczuję zapach mentora. Wyczułam jedynie słaby zapach, jakby kocur był tu wczoraj. Machnęłam ogonem i poszłam naprzód. Muszę być lepsza! Zwłaszcza od mojego brata. Skręciłam w lewo, z moją determinacją pobiegłam. Zza ściany dobiegały ciche dźwięki. Jakby kota? To na pewno oni! Zadowolona i pewna swojej wygranej, biegłam dalej.
- Ciekawe, kiedy wyjdą. - Usłyszałam głos Borsuczej Puszczy.
- Hej, jeżeli ktoś teraz wyjdzie, to będzie nowy rekord! - Powiedział Gronostajowy Taniec. 
"Chwila! Widzę światło! To znaczy, że wygrałam!" 
Zadowolona wybiegłam z tuneli.
- O wilku mowa! - Powiedział mój mentor. 
Usiadłam na skale z nudów. Powoli zaczęły mi się zamykać oczy. Zasłoniłam ogonem pysk, żeby się zdrzemnąć. Wcale nie zauważą. Miodowa Łapa będzie łazić w tych jaskiniach do popołudnia! Jego strata. Ja na tym skorzystam. 
Otworzyłam oczy. Znalazłam się w przyjemnej zatoczce, wyglądała ona bajecznie! Woda tryskała z ‘’wodospadu?’’. Sama nie wiem co to.. Mama mówiła, że takie miejsce istnieje. Wodospad zasilał rwący strumień. Podeszłam do niego i schyliłam łeb, powoli zaczęłam chłeptać. Kiedy zdusiłam pragnienie, położyłam się na ciepłej skale. Ptaki ćwierkały, koniki polne gwizdały? Sama nie wiem. Czemu takie dni nie mogą być codziennie? Zero stresu, kłócących się kotów i deszczowych dni. Skała nagle zaczęła się kruszyć, a pod nią była dziura. Nie Zgadniecie! Wleciałam do niej. Na chwilę nie wstawałam z ziemi. Kiedy jednak się obudziłam, było mi gorąco. Ledwo co otworzyłam oczy, a słońce natychmiast je oślepiło. Pisnęłam. Wstałam i popatrzyłam się w dół. Upewniłam się, że słońce nie będzie mnie dalej prześladować. Z trudem otworzyłam oczy, szukając wody czy cienia. To było to samo miejsce! Zaczęłam rozglądać się za wodospadem! On musi gdzieś tu być! Zmrużyłam oczy i ujrzałam małe wgniecenie w ziemi. Podeszłam do niego i zamarłam. To tutaj powinna być woda! Co za potwór może ją tak wysuszyć. Przeszłam tak jeszcze kilka kroków i zobaczyłam małe drzewko. Bez wahania popędziłam do przodu. Zadowolona z jakiegoś cienia, położyłam się pod drzewem i zamknęłam oczy. Po chwili poczułam strasznie zimne powietrze. Otworzyłam oczy i zobaczyłam mnóstwo drzew. Piękne ogniste barwy owijały ich gałęzie. Pora opadających liści jest przepiękna! Kiedy zobaczyłam malutkie jeziorko popędziłam do niego. Poczułam dziwne pragnienie. I to nie takie fajne pragnienie. Schyliłam łeb i zaczęłam pić. Woda była zimna, kłuła mój język. Jednak chciało mi się pić, a innej wody nie było w pobliżu. Mam nadzieję, że ten sen się już skończy. Wręcz o tym marzyłam! Nie marnowałam czasu i poszłam do lasu. Drzewa jakby odrosły? Dziwne, wcześniej było tylko jedno. Zaczęłam wąchać powietrze, dopóki nie wyczułam zwierzyny. Przysiadłam i zaczęłam rozglądać się za zwierzyną. Przed moimi oczami przebiegła malutka istota. Z prędkością światła! Zadowolona zaczęłam biec za stworzeniem. Czy to królik? Może nornica! Właśnie mam na nie ochotę! Kiedy miałam złapać zwierzynę, ktoś zaczął mnie szturchać.
- Rysia Łapo! Rysia Łapo obudź się - Usłyszałam. Otworzyłam oczy i ziewnęłam.
- Wygrałaś.. Heh - Powiedział Miodowa Łapa. Pokiwałam głową i zaczęłam myć sobie futro. 
- Dobrze! Gratulujemy Rysiej Łapie, bo jako pierwsza wydostała się z tuneli! - Mruknęła Borsucza Puszcza. Na moim pyszczku pojawił się uśmiech. Pierwsza konkurencja wygrana, zostały dwie!
- Teraz wspinamy się na drzewa! - Krzyknął Miodowa Łapa. Gronostajowy Taniec kiwnął głową.
- Zatem ruszajmy! - Mruknął kremowy kocur. We czwórkę ruszyliśmy do lasu. Podekscytowana wyprzedziłam koty, zatrzymałam się koło drzew. 
- Te będą dobre? - Spytałam. Wojownicy przytaknęli, ustawiłam się przy jednym drzewie gotowa do wspinaczki. 
- Ustawcie się! Kto pierwszy wejdzie i zejdzie z drzewa, wygrywa! 
Machnęłam kilka razy ogonem. Miodowa Łapa ustawił się przy drzewie obok.
- Gotowi.. Start! - Krzyknął Gronostajowy Taniec.
Wysunęłam pazury i zaczęłam się wspinać. Mój rywal był o de mnie zdecydowanie szybszy. Jego przeklęte łapy! Przegram i wyjdę na pośmiewisko! Kiedy dotarłam na szczyt drzewa, Miodowa Łapa już schodził, załamana w pośpiechu zaczęłam schodzić. Jednak to na nic, kiedy dotarłam na dół, uczeń patrzył się z uśmiechem na mnie. W następnej konkurencji zerwę ci ten uśmieszek z twarzy!
- Wygrywa Miodowa Łapa! - Mruknęła Borsucza Puszcza.
- Od razu przejdziemy do ostatniej konkurencji! Czyli walki! Ustawcie się na miejsca! - Powiedziała wojowniczka.
- Możemy trochę odpocząć? - Mruknął Miodowa Łapa.
- Właśnie powalczymy jutro! - Powiedziałam. Wojownicy spojrzeli się na siebie i przytaknęli. Nie czekając, pomknęłam do obozu.

***

Księżyc pojawił się na niebie. Zmęczona rozciągnęłam się i położyłam w swoim legowisku. Nie pospałam jednak długo, cały czas napadało mnie, żeby wyjść do lasu. Cicho wstałam i wyszłam z legowiska. Kiepsko by było, gdyby mnie teraz ktoś przyłapał. Bezszelestnie wyszłam z obozu. Pobiegłam, gdzie pieprz rośnie, sama nie wiem po co. Biegłam co sił, by dotrzeć gdziekolwiek. Chciałam na chwilę nie przebywać w pobliżu innych kotów. Zdyszana na chwilę kucnęłam, aby zaraz biec dalej. Ruszyłam z miejsca, jakby to był maraton. Wspięłam się na drzewo, kiedy już położyłam się, na jednej z gałęzi usłyszałam dziwny dźwięk. Nie poruszyło mnie to, ale zaraz po odgłosach z wysokiej trawy wyłonił się królik. A zaraz za nim ruda kotka. Jak ona śmie wchodzić na nasze terytorium! Teraz ten królik jest nasz! Napięłam mięśnie i zeskoczyłam prosto na nią. Zdezorientowana ruda krzątała się na ziemi. Szybko z niej zeszłam, kotka zaczęła szukać sprawcy. Jej mina była naburmuszona. Cała czerwona. Pachniała Klanem Burzy!
- Miło mi poznać królikojada! Powiedz mi, co robisz na naszym terytorium? - Mruknęłam. Ruda nie zauważyła mnie. W międzyczasie bezszelestnie wspięłam się na drzewo, by zrobić dobre wrażenie. Położyłam się na jednej z gałęzi jak gdyby nigdy nic.
- Bu - Mruknęłam.


<Nieznajoma?>
[1230 słów + nawigacja w tunelach, wspinaczka na drzewa]

[przyznano 25% + 5%]