BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniany Szlak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniany Szlak. Pokaż wszystkie posty

31 grudnia 2017

Od Zapomnianej Łapy C.D Mrocznej Łapy

Nasz trening zaczął się bardzo typowo - jak trening z walki który miałam z Czarnym Piórkiem. Wrzosowy Kieł szczegółowo opowiedział o tym, jak walczyć i mimo, że próbowałam się skupić nie mogłam znieść wrażenia, że Mroczna Łapa wciąż nienawistnie na mnie patrzy. W końcu kocur przestał mówić i nastąpiła chwila na którą tak długo czekałam:
- Dobrze. Zapomniana Łapo, Mroczna Łapo chcę byście teraz pokazały czego się nauczyłyście, proszę was teraz byście spróbowały zawalczyć.
Nie trzeba mi było tego dwa razy powtarzać - ustawiłam się naprzeciw Mrocznej Łapy i gdy tylko kocur dał nam sygnał rozpoczęłam walkę. Wybiłam się na tylnych łapach i skoczyłam przed siebie lądując na grzbiecie siostry. Czekoladowa kotka syknęła wściekle i niewiele myśląc obróciła się tak, że leżała brzuchem do góry, a całym swoim ciężarem przygniatała mnie do ziemi. Warknęłam po czym z trudem uwolniłam się spod niej i nim zdała sobie sprawę co się dzieje skoczyłam i przygwoździłam ją łapami do ziemi nim zdążyła się ponownie odwrócić. Wrzosowy Kieł podszedł do nas.
- Znakomicie, Zapomniana Łapo - powiedział z delikatnym uśmiechem, który natychmiast spełzł z jego pyska gdy zwrócił się do swojej uczennicy - A ty, Mroczna Łapo... Ciebie zupełnie dzisiaj nie poznaję. Czy coś się stało?

<Mroczku?>

Od Zapomnianej Łapy C.D Mrocznej Łapy

Nie rozumiałam irytacji w głosie siostry, więc uznałam, że po prostu martwi się ona o mnie. Jak miło!
- Dzisiaj nie trenuję z Czarnym Piórkiem, ona poszła na polowanie - wyjaśniłam.
- Acha...? - przekrzywiła głowę Mroczna Łapa. Ona serio jest tak głupia, czy tylko udaje? Wciąż nie rozumie?
- Czarne Piórko powiedziała, że dzisiaj będę trenować walkę z tobą i tatusiem.
Czekoladowa kotka popatrzyła na mnie tak, jakbym żartowała.
- Będziesz trenować ze mną i Wrzosowym Kłem? - burknęła - A jeże zaczną latać...
- Ale to prawda! - pisnęłam. Nie rozumiałam dlaczego Mroczna Łapa jest zła. Może... Może ona jest po prostu zazdrosna? Nie zdążyłam jej o to zapytać, bo w tym samym momencie z legowiska wojowników wyszedł Wrzosowy Kieł i niespiesznym krokiem ruszył w naszym kierunku. Mroczna Łapa jakby tylko na to czekając poderwała się na łapy i skoczyła w jego kierunku. I ja podekscytowana podniosłam się i poszłam za nią.
- Tato! - jęknęła, jakby działa jej się straszna krzywda - Czy ona musi z nami trenować?
- Tak, musi, Mroczna Łapo - odparł wojownik - Jej mentorka, a moja matka i zastępczyni poprosiła mnie o to, a ja nie zamierzam jej odmawiać.
- Ale to zawsze były tylko nasze treningi! - zawołała zrozpaczona.
- Nie poznaję cię dzisiaj - mruknął kocur i nerwowo machnął ogonem. Wtedy właśnie mnie zauważył i zawołał. W podskokach podbiegłam do niego i siostry. Ale emocje!
- Dobrze... - zaczął kocur i usiadł przed nami. Razem z Mroczną Łapą usiadłyśmy przed nim. Siostra raz po raz rzucała mi wrogie spojrzenia które ze wszystkich sił starałam się ignorować. O co jej chodziło?!

<Mroczku?>

Od Zapomnianej Łapy C.D Mrocznej Łapy

Gdy opuściłam legowisko medyków z radością dostrzegłam, że i moja siostra właśnie wyszła ze żłobka. Dryfujący Obłok podziękował za rybę, jednak okazało się, że już przyniesiono mu jedzenie ze stosu zwierzyny. Na szczęście po chwili wróciła Miodowa Łapa i to ona zjadła przyniesioną przeze mnie zdobycz.
- Cześć! - zamruczałam podbiegając do siostry. Czekoladowa kotka uśmiechnęła się i polizała mnie po uchu. Już razem skierowałyśmy się do naszego legowiska. Leżeli już w nim pozostali uczniowie, wszyscy zjedli i mogli teraz spokojnie spać. Położyłam się w swoim legowisku przy samym wejściu. Większość kotów krytykowała to miejsce do spania, mówili bym wzorem mroku przeniosła się w głąb legowiska, jednak ja wolałam siedzieć tutaj, gdzie miałam dobry punkt obserwacyjny. Widziałam jak obóz powoli pustoszeje. Jastrzębi Szpon, Fiołkowy Podmuch i Jagodowe Futro powrócili z ostatniego patrolu i poszli zdać z niego relacje. Po chwili i ja zamknęłam oczy. Ten dzień był wyjątkowo męczący...

~*~

Obudziłam się skoro świt, jak zwykle. Od czasu moich zawodów z siostrą minęło już trochę czasu. Mroczna Łapa wciąż siedziała w legowisku wojowników, ona i Wrzosowy Kieł nigdy nie wstawali tak wcześnie, jednak treningi kończyli gdy zachodziło słońce.
- Witaj, Zapomniana Łapo - uśmiechnęła się delikatnie Czarne Piórko - Wiesz, jak ciężka jest dla Klanu Nocy ta Pora Nagich Drzew. Dzisiaj chcę poprowadzić polowania, a i później zapolować samotnie, jednak bynajmniej nie zwalnia cię to z obowiązków uczennicy. Dzisiaj będziesz trenowała walkę z twoją siostrą i Wrzosowym Kłem. Już go o tym poinformowałam.
- Tak jest, Czarne Piórko - skinęłam głową. Ciekawe czy Mroczna Łapa o tym wie? Wyraźnie zadowolona mentorka oddaliła się w kierunku legowiska wojowników by wybrać koty z którymi pójdzie na polowanie. W niedługo potem zobaczyłam jak Płomienna Gwiazda i Świetlikowa Ścieżka oddalają się na wspólny trening ze swoimi uczniami - Pstrokatą Łapą i Rozżarzoną Łapą. Podekscytowana wypatrywałam taty. Wcześniej miałam treningi jedynie z Czarnym Piórkiem, niekiedy przypatrywałam się jak uczą swoich uczniów dziadek i mama, ale nigdy, przenigdy nie byłam szkolona przez innego wojownika.

<Mroczku?>

Od Zapomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka

Źrenice Zapomnianej Łapy nieznacznie się rozszerzyły gdy dostrzegła to, w co wbity był wzrok zastępczyni - zaledwie kilka długości lisa od nich siedziała mysz, zwierzątko wyraźnie nie zdawało sobie sprawy z zagrożenia w postaci kotek. Czarne Piórko przypadła do ziemi, poruszała się bezszelestnie nie zwracając uwagi na chłodny wiatr mierzwiący jej futro. Czarno-biała terminatorka wzdrygnęła się gdy jej mentorka zbliżyła się do leżącego na ziemi patyka - jeśli na niego stanie mysz, od której znajduję się już o długość króliczego skoku na pewno to usłyszy. Kotka jednak wciąż poruszała się cicho i pewnie, nie dotknęła patyka mimo, że nie patrzyła na swoje łapy, a wzrok utkwiła w potencjalnej zdobyczy. Skoczyła i przyszpiliła zwierzątko pazurami do ziemi zabijając je natychmiast. Zapomniana Łapa była pełna podziwu, każda chwila te go polowania, każdy ruch Czarnego Piórka były idealne.
- Teraz ty spróbuj - powiedziała wojowniczka patrząc znacząco na swoją uczennicę. Kotka zastrzygła uszami, powąchała powietrze delikatnie otwierając pyszczek, chcąc wychwycić zapach jakiejś ofiary. Jest! Przypadła do ziemi i zaczęła powoli iść w kierunku z którego dochodził zapach kolejnej myszy. Po chwili zobaczyła ją - pulchne, jednak dość małe zwierzątko. Starając się odtworzyć w pamięci kroki Czarnego Piórka szła przed siebie wciąż czujnie śledząc każdy, nawet najdrobniejszy ruch zwierzęcia. Wtem mysz odwróciła się i zobaczyła ją. Pisnęła, jednak nim zdążyła rzucić się do ucieczki uczennica skoczyła w jej stronę i pochwyciła zwierzę w obie łapki. Zacisnęła zęby na zwierzęciu odbierając mu życie.
- Całkiem dobrze - powiedziała Czarne Piórko patrząc na uczennicę z niejaką dumą - Szkoda tylko, że nie dałaś rady jej zabić nim wydała z siebie jakikolwiek dźwięk. Jeśli były tu jeszcze jakieś zwierzęta zapewne usłyszały to i uciekły.
Zapomniana Łapa kiwnęła głową z powagą.
- Wracajmy do obozu - powiedziała zastępczyni po czym chwyciła w zęby swoją zdobycz i ruszyła wraz z uczennicą w kierunku domu.

~*~

Od czasu tamtych wydarzeń minęły już dwa księżyce - Zapomniana Łapa od tego czasu wyjątkowo się poprawiła. Wciąż spędzała dużo czasu z medykami i kiedy tylko mogła chodziła z Miodową Łapą zbierać zioła dla Dryfującego Obłoku. Polowania i walka szły jej znacznie lepiej, a zwierzynę którą zdobywała oddawała karmicielce i jej młodym dbając również o to, by mieli nienaganne legowiska. Czarne Piórko z dumą patrzyła na jej postępy, bo mimo, że miała zaledwie osiem księżyców czarna kotka była bardzo szybka i silna. Każdego dnia spotykała się w obozie z mentorką, trenowała pilnie i cierpliwie, a determinacji nie jeden uczeń mógł jej pozazdrościć, ale...
Wraz z nadejściem Pory Nagich Drzew wszystko zaczęło robić się trudniejsze. Śnieg spadł przykrywając las i utrudniając jego mieszkańcom polowanie, zwierzyny zaczęło brakować, a rzeka zamarzała, starsi wojownicy mówili, że nie było jeszcze tak srogiej pory od kiedy pamiętają. Zapomniana Łapa rzadko kiedy jadła - oddawała swoje porcje i wszystko to, co dała radę złapać młodszym kotom, medykom i karmicielce. Mimo, że przez brak jedzenia chudła nie wyglądała marnie - była umięśniona, a jej matowa sierść zawsze wyglądała nienagannie.
Tego dnia Zapomniana Łapa jak zwykle czekała na mentorkę. Gdy Czarne Piórko pojawiła się kiwnęła jej głową i bez słowa skierowała się ku wyjściu z obozu.
- Co dzisiaj robimy? - zapytała czarna koteczka.
- To, co wczoraj - odparła zastępczyni nie patrząc na nią - Polujemy i przynosimy do obozu tyle, ile zdołamy.
Zapomniana Łapa znała powód jej rozdrażnienia, Czarne Piórko nie mogła patrzyć jak Klan Nocy z dnia na dzień marnieje, jak z dostojnych, silnych wojowników koty zamieniają się w wychudłe cienie samych siebie. Złociste ślepia Zapomnianej Łapy były przepełnione typową dla niej pewnością siebie, determinacją i odwagą. Obiecała sobie upolować jak najwięcej.

< Czarne Piórko?>

29 grudnia 2017

Od Zapomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka

Następnego dnia widocznie się ochłodziło i mimo, że śnieg wciąż nie zaczął padać wiał zimny, północny wiatr. Zapomniana Łapa punktualnie o wyznaczonej przez mentorkę porze czekała na nią w obozie. Nie trwało to długo - już po chwili z legowiska wojowników wyszła dumnym krokiem Czarne Piórko widocznie zadowolona z widoku swojej uczennicy w wyznaczonym miejscu. Zatrzymała się przed czarną koteczką i przywitała z nią skinieniem głowy. Zapomniana Łapa z szacunkiem odwzajemniła ten gest po czym podniosła na kotkę oczy pełne zaciekawienia. "Ciekawe co dzisiaj będziemy robić!" - chciała pisnąć, jednak opanowała się. Chęć zrobienia dobrego wrażenia na zastępczyni wciąż był silniejsza niż jej infantylna natura.
- Czy pamiętasz o czym wczoraj mówiłyśmy? - zapytała.
- Polowałyśmy na ryby i wymieniłaś mi cztery punkty kodeksu wojownika - powiedziała dumna ze swojej pamięci.
- A czy dalej pamiętasz te punkty?
Ugh. Z tym mogło być gorzej.
- Zwierzyna jest zabijana po to żeby się pożywić i trzeba dziękować za nią Klanowi Gwiazd. Nie wychodzić poza terytorium Klanu Nocy... Nie polować na terytoriach innych Klanów...
- I, co dotyczy ciebie jako uczennicy nie jeść dopóty nie zapolujesz by nakarmić starszych lub kocięta. Jako, że nie mamy aktualnie starszych w Klanie twoim jak i innych uczniów zadaniem jest polowanie dla medyków i królowych z kociętami.
- Bo Klan Gwiazd zabrania medykom polować i walczyć - powiedziała cicho. Zastępczyni spojrzała na nią z wyrazem miłego zaskoczenia na pysku.
- Wiesz coś jeszcze o kodeksie medyków?
- Medycy nie mogą mieć kociąt... Ma w swoim legowisku absolutną władzę, może doradzać liderowi...
- Bardzo dobrze, że to wiesz, jednak nie będę tego od ciebie wymagać. Za to przyłożę dużą wagę do twojej znajomości kodeksu wojownika. Jego też znasz, chociaż po części?
- Tak! - pisnęła, jednak po chwili spuściła strapiona głowę. Kodeks medyka powtarzała zaledwie wczoraj z Miodową Łapą, a ostatni raz kodeks wojownika słyszała od mamy, jeszcze w żłobku.
- Słowo lidera jest prawem - zaczęła - Kot musi być wierny swojemu Klanowi. Kot nie może mieć potomstwa z kotem z innego klanu... Nie może zostawić kocięcia w potrzebie... Po śmierci lidera, gdy utraci ostatnie życie nowym liderem zostaje jego zastępca i otrzymuje od Klanu Gwiazd dziewięć żywotów...
- Dobrze. Podczas twojego dalszego szkolenia postaram się omówić pozostałe punkty. Dzisiaj dalej będziemy polować, jednak skupimy się na małych gryzoniach.

< Czarne Piórko? >

Od Zapomnianej Łapy

Zapomniana Łapa nie była głupia i doskonale wiedziała jak Ziewają Łasica jej nienawidzi. Nie potrzeba było szczególnej bystrości by zdać sobie z tego sprawę - ilekroć córka Świetlikowej Ścieżki pojawiała się w żłobku pojawiał się z nią śmiech i opowieści, a królowa widocznie nienawidziła opowieści i śmiechu. Narzekała na uczennicę, starała się ją wygonić, jednak po kilku razach gdy jej się udało wszyscy kazali Zapomnianej Łapie po prostu ją ignorować. Ziewająca Łasica narzekała na wszystko - na twarde legowiska, niesmaczne ryby, a przede wszystkim na brak spokoju. Kiedy Zapomniana Łapa opowiadała coś kociakom ich naturalnym odruchem było zadawanie pytań. A pytań ta kotka również zdawała się nienawidzić.
- Cześć! - zawołała już w wejściu czarna kotka po czym wskoczyła do środka i usiadła nieopodal Ziewającej Łasicy. Kocięta od razu do niej podbiegły popiskując radośnie.
- Cesć! - przywitał się Dąb. Wciąż seplenił, jednak można go było zrozumieć. Po chwili podeszli również Wyderka i Szelest. Kocięta usadowiły się przed Zapomnianą Łapą, która zaczęła niecierpliwie ugniatać podłoże łapami.
- O czym chcecie dzisiaj posłuchać?

<Szelest, Wydra?>

28 grudnia 2017

Od Zapomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka

Zapomniana Łapa zacisnęła oczy starając się przypomnieć sobie co jej matka mówiła o rybach.
- Nie dam rady jej złapać pyskiem... - zaczęła cicho, myśląc na głos. Co chwilę rzucała ukradkowe spojrzenia na mentorkę która powoli kiwała głową.
- Więc? - zapytała. Zapomniana Łapa powoli przysunęła się bliżej brzegu rzeki po czym szybkim ruchem złapała rybę w dwie przednie łapy. Czarne Piórko patrzyła zdumiona jak jej uczennica rzuca rybę na brzeg, gdy nagle zdobycz poruszyła się i ponownie wskoczyła do wody.
- Zawsze zabijaj zdobycz, nie pozwalaj jej na ucieczkę - pouczyła koteczkę która z powagą kiwnęła głową. Z drugą rybą poszło jej lepiej - udało się jej ją pochwycić, jednak w chwili gdy miała złapać ja w zęby zwierzę uderzyło ją w pysk twardym ogonem. Czarne Piórko nie podeszła, z ciekawością patrzyła co zrobi kotka. Zapomniana Łapa była wyjątkowo zdeterminowana - skoczyła za zdobyczą która jej się wyrwała i już w wodzie ponownie złapała ją w pysk i skutecznie zabiła. Gdy wróciła na brzeg jej łapy i podbrzusze ociekały wodą, jednak delikatne skinienie głowy ze strony mentorki wystarczyło by utwierdzić ją w przekonaniu, że było warto. Po chwili Zapomniana Łapa złapała kolejną rybę, teraz już sprawniej i szybciej. Czarne Piórko uśmiechnęła się delikatnie.

< Czarne Piórko? >

23 grudnia 2017

Od Zapomnianej Łapy

Zapomniana Łapa była przygotowana na wszystko - siedziała w plamie światła wschodzącego słońca i tęsknym wzrokiem wpatrywała się w legowisko wojowników. Jej mentorka - Czarne Piórko powiedziała jej wczoraj by skoro świt czekała na nią w centrum obozu, a Zapomnienie z radością wykonała tą pierwszą prośbę. Chciała wypaść jak najlepiej przed... Kim właściwie była dla niej czarna kotka? Była nauczycielką, to oczywiste. Poza tym była dobrą znajomą jej mamy z czasów, gdy ta przesiadywała z zastępczynią w żłobku podczas gdy Czarne Piórko wychowywała swoje dzieci, teraz już dorosłe - Paprociowy Kwiat i Jastrzębiego Szpona. No i była zastępczynią, to oczywiste. Zapomnienie wiedziała o tym od dawna, jej mama uważała, że wiedza o swoim klanie ma ogromną wagę.
- Witaj, Zapomniana Łapo.
Dreszcz przebiegł po grzbiecie czarnej koteczki, jednak starała się tego po sobie nie okazać. Pogrążona w rozmyślaniach nie dostrzegła pojawienia się Czarnego Piórka.
- Dzień dobry - z szacunkiem skłoniła głowę po czym wstała i delikatnie polizała bark kotki, która odpowiedziała jej tym samym.

<Czarne Piórko?>

16 grudnia 2017

Od Zapomnienia CD. Miodka (Miodowej Łapy)

- Czy twoja mama też na ciebie syczy? - zapytała kotka. Zapomnienie obejrzała się za siebie, jakby to pytanie mogło być kierowane do kogokolwiek innego.
- Nie - odpowiedziała w końcu z wielkim zdziwieniem malującym się na jej pyszczku - Moja mamusia jest bardzo dobra. Ona nas kocha bardzo i nie syczy wcale...
Mimo małej poprawności i składni jej wypowiedzi Miodek zrozumiała najwyraźniej o co chodziło czarno-białej kotce - kocha swoją mamę i uważa, że wszystkie rodzicielki są takie same - również kochają swoje dzieci.
- A twoja? - zapytała z delikatnym przestrachem patrząc na Ziewającą Łasicę. Miodek powoli, smętnie pokiwała głową.

~*~

- Cześć, Miodowa Łapo! - uśmiechnęła się Zapomnienie wkraczając pewnym krokiem do legowiska medyków.
- Witaj, Zapomnienie! - zaśmiał się Dryfujący Obłok - Miodowej Łapy chwilowo nie ma.
- Dlaczego? - zapytała z przestrachem. Jej wybujała wyobraźnia natychmiast zaczęła działać podsuwając kotce najróżniejsze możliwości tego, co mogło stać się uczennicy medyka.
- Wyszła po zioła - uspokoił ją kocur widząc przerażenie w złocistych ślepiach po czym zaśmiał się cicho - Nie bój się o nią, Zapomnienie. To bardzo zaradna kotka, ma wielki potencjał.
- Kto? - usłyszała za sobą czarno-biała i podskoczyła z radości obracając się przy tym.
- Cześć, Miodowa Łapo! - podbiegła do uczennicy, która weszła do legowiska z jakimiś ziołami w pysku. Wtuliła się w futerko zaskoczonej kotki i zaczęła mruczeć jak szalona. Uwielbiała Miodową Łapę. Szylkretka podniosła na swojego mentora spojrzenie mające w sobie mieszaninę zaskoczenia i rezygnacji, ale również lekko zauważalną radość. Czy zdążyła już się przyzwyczaić do natrętnej koteczki?

<Przepraszam. Za gniot, za to ile musiałaś czekać i ogólnie za wszystko>

26 listopada 2017

Od Zapomnienia

Miodek była inna, to Zapomnienie zdążyła już zauważyć. Była cicha i spokojna, nie taka jak rodzeństwo Zapomnienia ani jej własne rodzeństwo. Z Miodkiem nie dało się bawić. Co zatem trzymało Zapomnienie przy niej? Sama nie wie, po prostu ta mała szylkretka miała w sobie coś, co szalenie ją interesowało. Wydawała się czarnej koteczce niesamowicie tajemnicza, nie mówiła dużo, ale potrafiła słuchać.
- Miodku, co tam u ciebie? - uśmiechnęła się i siadła obok kotki. Miodek odpowiedziała delikatnym, ledwie zauważalnym uśmiechem. Przyzwyczaiła się już do towarzystwa Zapomnienia, bo czasem czarna kotka razem z Pianką zapraszały ją do siebie i namawiały by wraz z nimi posłuchała opowiadań Świetlikowej Ścieżki.
- Nic. - odparła Miodek swoim zwykłym, cichym głosem. Zapomnienie zamruczała cicho. Nie zamierzała prosić ją by opowiadała. Nie chce - nie mówi. Zmuszając Miodek do czegoś na pewno nie zdobędzie jej zaufania. A zaufanie tej koteczki z jakichś niewiadomych przyczyn bardzo chciała zdobyć.

<Miodku? Coraz gorsze wychodzą mi te gnioty ;-;>

Od Zapomnienia

Zapomnienie bardzo dobrze dogadywała się z rodzeństwem. Mrok była płaczliwą kupą futra, ale można było się z niej pośmiać. Żar i Pstrokatek to jej bratnie dusze. Ale... Nieważne jak dużo czasu spędza z braćmi i nie ważne jak bardzo chce - nie ma możliwości żeby stała się kocurem. Jest kotką. Kotką z krwi i kości, a kotka potrzebuje towarzystwa innych kotek. Ale nie Mroku, Mrok jest na to zbyt... Głupia.
Zapomnienie postanowiła poznać pozostałych mieszkańców żłobka. Tak, żłobek był podzielony. Z jednej strony, w kącie blisko wejścia było legowisko Świetlikowej Ścieżki. Wychowywała tu ona Zapomnienie i jej rodzeństwo oraz Piankę. Pianka często spała, więc Zapomnienie nie znała jej na dobrą sprawę.
Z drugiej strony żłobka, w ciemniejszym kącie leżała Ziewająca Łasica i jej trzy córeczki - Miedziana, Błysk i Miodek. W sumie, co jej szkodzi... Zapomnienie trąciła nosem Piankę, która natychmiast poderwała się jak oparzona.
- Czego chcesz? - fuknęła.
- Idziemy do Ziewającej Łasicy - oznajmiła Zapomnienie pełnym emocji szeptem. Oczy Pianki zabłysnęły radośnie.

<Pianku, idziemy podbić świat tym gniotem>

Od Zapomnienia

Mrok fuknęła coś niezrozumiałego w stronę siostry która siedziała na niej wyraźnie z siebie dumna. Czekoladowa koteczka rozpłaszczona na ziemi piszczała głośno.
- Zapomnienie! - krzyknęła Świetlik z przeciwległego końca żłobka - Przeproś Mrok, ma nie piszczeć, słyszysz?!
- Dobrze mamusiu - pisnęła czarna koteczka po czym pomyślała chwilę i uderzyła Mrok w pysk. Kotka umilkła by po chwili zanieść się szlochem połączonym z przeraźliwym piskiem. Świetlik wstała. O nie.
- Zapomnienie, co ty na Klan Gwiazd wyrabiasz?!
- Mrok miała nie piszczeć, więc uderzyłam ją żeby przestała - odpowiedziała koteczka z anielskim uśmiechem.
- Masz ją przeprosić! - warknęła Świetlik po czym polizała po głowie młodszą córkę.
- Nie - warknęła Zapomnienie w nagłym gniewie - Ty mnie masz przeprosić, bo kazałaś mi ją uciszyć, a jak ją uciszyłam to na mnie krzyczysz! - pisnęła po czym zrobiła bardzo obrażoną minę. Świetlik trzepnęła kotkę w ucho.
- Jak ty się odnosisz do matki?!
- Normalnie - fuknęła zapomnienie. Mrok znowu zaczęła piszczeć.

<Płaczliwy Mroku?>

Od Zapomnienia

Zapomnienie pociągnęła za ucho swojego brata, który pisnął cicho. Kotka była niedużo większa od niego i mimo, że Pstrokatek był silniejszy niż Zapomnienie siostra przewyższała go szybkością w obmyślaniu strategii i inteligencją. Kotka zeskoczyła z kocurka, stali teraz naprzeciw siebie. Pstrokatek patrzył na nią ze straszliwą wręcz powagą w pomarańczowych oczach, zaś ślepia czarno-białej koteczki pokazywały jej rozbawienie. Nigdy nie brała tych walk z rodzeństwem na poważnie, a przynajmniej nie aż tak poważnie jak jej braciszek. Pstrokatek rzucił się w stronę koteczki, ale źle wymierzył odległość i przeleciał nad nią, a Zapomnienie przeturlała się na bok. Teraz to ona zaatakowała pierwsza, ale kocurek był przygotowany - odskoczył zwinnie, a gdy siostra przewróciła się skoczył na jej grzbiet. Zapomnienie podskoczyła by po chwili walki z impetem rzucić się na plecy przygniatając brata całym swoim ciężarem. Pstrokatek fuknął zirytowany, a Zapomnieniu zrobiło się go trochę żal, więc odsunęła się. Na to tylko czekał! Czarny kocurek ze zdwojoną siłą rzucił się w kierunku koteczki i silnymi łapami przygwoździł ją do ziemi. Uśmiechnął się delikatnie:
- Wygrałem!
Zapomnienie wyswobodziła się. Dyszała ciężko z przemęczenia, jednak trąciła go jeszcze łapą:
- Ja wygrałam rano, więc jesteśmy kwita.
Pstrokatek skinął głową.

<Hehe, czas na gnioty Zapomnieniem>

07 grudnia 2016

Od Zapomnienia

Życie kociaka jest nudne, gdy nie można wychodzić poza obóz. Taka właśnie myśl przyszła do małej, białej głowy Zapomnienia i utkwiła w niej, zdaje się, na dobre. Kocurkowi znudziło się przesiadywanie to w legowisku, to na polanie w środku obozu. Bo ileż można? Zawsze go pilnowano, był jednakże zbyt rozsądny, by kiedykolwiek planować ucieczkę. Nie chciał uciec ze swojego klanu, ale po prostu pozwiedzać las i zobaczyć świat, o którym tyle mówiły starsze koty. W porównaniu z ich opowieściami, obóz zdawał się być kocim więzieniem, mającym na celu zatrzymanie w miejscu żądnych przygód młodziaków. Do tej grupy należał Zapomnienie, chociaż nie zachowywał się nigdy nierozsądnie czy niesfornie. Nie psocił, nie broił, nie walczył z rodzeństwem. Nie dawał się namówić na psikusy. Nie znaczyło to jednak, że Zapomnienie nigdy nie odczuwał pokusy zrobienia czegoś złego. Sama myśl o nieposłuszeństwie napawała kociaka przerażeniem, ale także podekscytowanym zaciekawieniem, które koniec końców zwalczało to pierwsze uczucie. Pewnego dnia podczas Pory Nagich Drzew śnieżnobiały kocurek siedział w wejściu do żłobka, gdy nagle przed nim pojawiła się jakaś młoda kotka.
- Czemu tak siedzisz, co? - zapytała.
<Jakaś uczennica z Klanu Nocy?>