BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anubis x Bylica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anubis x Bylica. Pokaż wszystkie posty

08 maja 2023

Od Bylicy CD Anubisa

*bardzo dawno temu, jak Wypłosz i Skaza byli jeszcze kociętami*
Stara kocica przemierzała tereny miasta. Lubiła sobie chodzić, zawsze była szansa na zobaczenie czegoś ciekawego, odkrycie nowej rośliny, zawarcie nowej znajomości, zdobycie cennej informacji, upolowanie piszczki…
Szła akurat przez pewien skwer, kiedy to nagle ktoś na nią wpadł. Ów ktoś odsunął się od niej szybko.
Widząc kocura, którego prędko poznała, od razu na jej pysk wstąpił cwany uśmiech.
- Witaj, Anubisie – miauknęła. – dawno się nie widzieliśmy, nieprawdaż? – miauknęła do kocura, podchodząc do niego krok bliżej.
Anubis przełknął głośno ślinę, cofając się delikatnie.
- Nie musisz się mnie bać... jeszcze nie teraz. - powiedziała, przysuwając się bliżej kocura w odpowiedzi na jego ruch - A więc...opowiesz mi o bogach, o których dawno temu coś wspominałeś? - spytała, przypominając sobie ten temat.
Czarny nerwowo przestąpił z łapy na łapę. Wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć, jednak z jego pyska nie wydobył się żaden dźwięk.
- Hm? - mruknęła, widząc jego dziwne zachowanie. - co, głos straciłeś? - spytała, nie wiedząc, że trafia.
Pieszczoch pokiwał bardzo powoli głową, spuszczając wzrok.
- Oł... - mruknęła, grzebiąc łapą w ziemi - hm...cóż, pozostaje mi jedynie ci współczuć i żałować, że niestety nie miałeś okazji opowiedzieć mi o tym. - miauknęła. Anubis skrzywił się, jakby chciał powstrzymać samotniczkę przed litowaniem się nad nim. Po krótkiej chwili niepewności, kocur nieśmiało machnął ogonem, wydając się zapraszać kotkę do pójścia za nim. Widząc ten gest, srebrna posłusznie podążyła za czarnym, ciekawa, co ten chciał jej pokazać.
Anubis na początku strachliwie spoglądał przez bark na samotniczkę. Po dłuższej chwili jednak bardziej rozluźnił się, prowadząc srebrną ścieżką między legowiskami dwunożnym. Ta spokojnie podążała za nim. Nie miała pojęcia, gdzie czarny pieszczoch ją prowadził, ale musiała przyznać, że bardzo ją to zaintrygowało. Zastanawiała ją też kwestia...czemu stracił głos? Czyżby zachorował? Możliwe.
Gdy stanęli, stara kocica omiotła spojrzeniem intensywnie zielonych oczu miejsce, w którym się zatrzymali, po czym spytała pomarańczowookiego:
- Co to za miejsce? Czy to twój dom?
Czarny skinął głową na potwierdzenie.
- Jest… ładny. – miauknęła, uśmiechając się do niego przyjaźnie.
***
Teraz była tu. W nowym mieście, tak daleko od starych terenów. Mimo to Anubis pojawił się w jej głowie. Patrzyła na dwunoga, który ubrany był w dziwny strój. A na szyi miał medalion podobny do tego, co nosił Anubis. Pamiętała dalej kocura. Nawet trochę za nim może tęskniła? Liczyła na to, że może kiedyś, jakimś cudem odzyska głos, choć wiedziała, iż było to nieomal niemożliwe.
Dwunożny wsiadł do pobliskiego samochodu, który już po chwili ruszył.
- Hm… czym jest ten symbol… - mruknęła do samej siebie, idąc dalej w miasto.
Zastanawiała się, co robił teraz Anubis. Jak się miewał. Jeśli żył, był już pewnie stary… choć młodszy niż ona. Miała nadzieję, że wygrzewał się w domu, a nie siedział na zewnątrz, jeśli mieli tam taką pogodę, jak tutaj. Breja i to wszystko… nie lubiła tego.
Wskoczyła na płot, po czym usiadła by obserwować, jak samochód z dziwnym dwunogiem znika na horyzoncie.
- Dowidzenia, Anubisie.

Żegnaj, Anubis, Bylica o tobie pamięta [*]

31 lipca 2022

Od Anubisa CD. Bylicy

Anubisowi bardzo nie podobał się pomysł nocnej podróży z krwiożerczą samotniczką aż do siedliska dwunożnych, ale jeszcze bardziej odrzucała go wizja spania z nią w obcym miejscu. Kto wiedział, do czego mogła być zdolna?!
– Mam nadzieję, że umiesz się wspinać na drzewa, bo będziesz spał w tej dziupli, a ja na gałęzi – rozkazała Bylica, wskazując ogonem na wymienione miejsca. – A tak w ogóle to mi się nie przedstawiłeś – zauważyła, spoglądając na pieszczoszka z wyczekiwaniem. Anubis przez chwilę wahał się. Czy na pewno chciał przedstawiać się temu potworowi? Co, jeśli użyłaby jego danych do przywołania jakiegoś demona czy cokolwiek robiły takie dzikusy jak ona?
– Zwą mnie Anubis – mruknął cicho, nie spuszczając wzroku z Bylicy. Był gotowy do ucieczki, gdyby kotka zrobiła jeden nieostrożny ruch. – I umiem się wspinać! – parsknął. Mógł niemal przysiąc, że dziwaczka rzuciła mu powątpiewające spojrzenie.
– W takim razie wskakuj – zawoławszy, wskoczyła na gałąź. Czarny kocur z niepokojem przestąpił z łapy na łapę.
– Skąd mam wiedzieć, że nie zjesz mnie, kiedy będę spał? Albo, że nie sprowadzisz tych śmierdzących rybą kotów?! – burknął. Srebrna uśmiechnęła się chytrze.
– Kto wie, na co przyjdzie mi ochota.

***

Czasami Anubis wolałby wrócić do tego przerażającego spotkania z Bylicą. Może gdyby mógł przeżyć życie jeszcze raz, potrafiłby powstrzymać wyjazd swojej właścicielki i pozostawienie go z tym okropnym dwunożnym zwanym Synkiem. Gdy zachorował, nie mógł liczyć na pomoc. Nieważne ile miauczał i prosił o wyleczenie, ten demon nigdy nic nie robił.
Więc w pewnym momencie Anubis ucichł i już po raz kolejny się nie odezwał. Gdy przybyła jego Pani, zabrała go do Obcinacza, ale, pomimo wyleczenia z ogólnego osłabienia, jego głosu nie udało się uratować. Czarny kocur przez długi czas nie potrafił przeboleć tej straty i odizolował się od rodziny. Przestał wychodzić poza swoje ciepłe legowisko i całymi dniami wylegiwał się na wygodnych dywanach.
Nie chciał tak dłużej żyć. Nie mógł dłużej załamywać się nad przeszłością, której nie potrafił zmienić. Musiał wyjść i ponownie zacząć cieszyć się życiem wolnego kota – nie miało znaczenia, czy potrafił mówić, czy też nie.
Miasto i otaczające je lasy nie zmieniły się mocno od jego ostatniej wycieczki, jednak po tak długim czasie zamknięcia w czterech ścianach wydawały się dużo piękniejsze niż zazwyczaj. Anubis szedł powoli, rozkoszując się zapachem dziczy. W pewnym momencie do jego nozdrzy doszła inna, znajoma woń. Zmarszczył brwi, nie potrafiąc sobie przypomnieć, do kogo mogła ona należeć. Przez chwilę krążył między krzakami, próbując znaleźć źródło zapachu. Czy to był jeden z jego wiernych wyznawców? Może to ktoś, kto kiedyś odwiedził jego terytorium?
Zagadka szybko rozwiązała się sama – Anubis praktycznie wpadł na jej rozwiązanie i niemal natychmiast tego pożałował.
Kilka kroków przed nim stała Bylica.

< Bylico? >

wyleczony: Anubis

16 lutego 2022

Od Bylicy CD Anubisa

- O jakich bogach mówiłeś?

Cisza. Nie usłyszała głosu czarnego.

- Jesteś tu?

Nic. Rozejrzała się wokół.

- No pięknie, zwiał. On doprowadzi do własnej śmierci. – powiedziała Bylica z przymrużonymi oczyma, po czym wciągnęła powietrze do nozdrzy. Następnie spojrzała na ziemię. Dostrzegła delikatne kocie ślady. Ruszyła tropem Anubisa.

***

Zaraz miał nastać wieczór, a tego dalej nie było. Bylica zaczęła się nawet nieco martwić, że mógł sobie zaplątać obrożę w krzaki lub wpakować się w jakieś tarapaty. Podążała za zapachem pieszczocha. W końcu, po kręceniu się po niewielkim terenie, nagle wpadł na nią szukany przez nią kot. Odskoczył, ze strachem jeżąc futro. Wlepił w samotniczkę przerażone spojrzenie, jednak nie odezwał się słowem.
Szybko wydedukowała, że kocur bał się jej przez walkę z samotniczką.

- Wśród samotników, lepiej jest atakować pierwszym niż drugim, jeśli widać że przeciwnik chce zrobić to przed tobą. – powiedziała. – Wiesz, że sam nie dotrzesz do Siedliska, prawda? Biegłeś teraz w kompletnie inną stronę. – rzekła nieco rozbawionym tonem. – nie masz zmysłu orientacji w terenie.

Anubis cofnął się o krok czy dwa.

- Nie poradzisz sobie. – powiedziała. – I chyba gdzieś głęboko dobrze to wiesz.

Kocur wciąż milczał, analizując pewnie jej słowa.

- Za mną, jeśli chcesz dotrzeć do Siedliska przed następnym zenitem.

- M-mamy iść w nocy?

- Czy ty chcesz zrobić postój? – spytała Bylica. Chciała wrócić w pobliże bagien, gdyż ostatnio nie oddalała się od nich zbytnio. Ale postawiła już sobie za cel, że odprowadzi go do siedliska i uważała, że teraz nie warto zmieniać zdania. – Jak chcesz, możemy zrobić postój, ale musimy znaleźć kryjówkę na noc. I to bezpieczną, nie byle jaką.

Spojrzała na pobliskie grube drzewo. Akurat mieli szczęście, bo miało położoną dość wysoko obszerną dziuplę i grubą gałąź  tuż pod nią.

- Mam nadzieję, że umiesz się wspinać na drzewa, bo będziesz spał w tej dziupli, a ja na gałęzi. – powiedziała córka Sikorki, wskazując odpowiednie drzewo swym długim ogonem. – A tak w ogóle, to mi się nie przedstawiłeś. – zauważyła. Chciała znać imię pieszczocha, skoro już miała zamiar go odprowadzić do jego domu.

<Anubis?>

 

09 lutego 2022

Od Anubisa CD. Bylicy

„Będą walczyły” straszliwa myśl niemal od razu pojawiła się w głowie Anubisa. Nie chciały pokoju, a kocur dobrze o tym wiedział - przecież ten niewielki konflikt z łatwością można było rozwiązać za pomocą rozmowy. Kremowa samotniczka wydała z siebie złowrogi warkot. W jej zielonych oczach lśniła złość. Pieszczoch był niemal pewien, że gdyby mogła, zagryzłaby go. Srebrna krążyła wokół niej, przypominając drapieżnika wypatrującego ofiary. Obie jeżyły się i prychały.
- Jestem Lew, najsilniejsza, najodważniejsza, najbystrzejsza… - zaczęła obca, jednak nie dane jej było dokończyć. Bylica wydała z siebie bojowy wrzask i rzuciła się na kotkę.
Anubis poczuł, że zbiera mu się na wymioty.
Niebieska przeorała bok przeciwniczki pazurami. Pieszczoch, jak dotąd zbyt przerażony, by się ruszyć, wydał z siebie cichy pisk. Nie chciał tu być. Samotnicy byli brutalnymi dzikusami, przeklętymi łajdakami. Mieli łapy splamione krwią. Zaczął cofać, czując, jak łapy się pod nim uginają. Nie zastanawiając się zbyt długo, pędzony strachem, uciekł.
Bylica była zupełnie taka sama jak Lew. Mogła mieć to poczucie wyższości moralnej nad drugą kotką, bo nie rzuciła się z zamiarem zabójstwa na bezbronnego pieszczocha, ale to była tylko przykrywka - tak naprawdę tak samo mocno pragnęła przemocy. Gdyby tak nie było, wiedziałaby, że przemoc nie była rozwiązaniem.

***

Anubis powoli uchylił powieki. Co się stało? Czemu leżał na ziemi? Z cichym jękiem podniósł głowę i rozglądnął się.
Nagle wszystkie wspomnienia uderzyły w niego.
Zgubienie się na terenie Klanu Nocy. Spotkanie z Bylicą. Bitwa samotniczek. Strużka czerwonej krwi, spływająca po boku Lwa.
Anubis nienawidził widoku kociej krwi. W najlepszym przypadku wywoływała u niego poczucie dyskomfortu, w najgorszym - prowadziła do omdlenia. Prychnął ze zirytowaniem. Jego przypadłość była wyjątkowo irytująca. Był bezbronny, kiedy leżał bez ducha w obcym miejscu. Ktoś mógł go skrzywdzić, a on nie miałby nawet szansy na ucieczkę.
W jednej chwili dotarła do niego straszliwa myśl - był w niebezpieczeństwie. Bylica nadchodziła. Musiał uciekać.
Podniósł się niemal natychmiast, nie zważając na zawroty głowy. Musiał znaleźć się jak najdalej od tego miejsca. Rzucił się w losowym kierunku. Wszechmocni Dwunożni, pozwólcie mu uniknąć spotkania z tym brutalem!
I dokładnie w tym momencie władował się w wychodzącą zza krzaków Bylicę.
Odskoczył, ze strachem jeżąc futro. Wlepił w samotniczkę przerażone spojrzenie, jednak nie nie odezwał się słowem.
Był niemal pewien, że nie przeżyje tego spotkania.

< Bylico? >

05 lutego 2022

Od Bylicy CD Anubisa

 Łapa za łapą, łapa za łapą….i...skok. Piszczka już po chwili leżała martwa u jej białych łap. Bylica zjadła ją szybko i ze smakiem, po czym zaczęła iść dalej. Gdzieś na tych terenach spotkała Heńka, który próbował ją zaatakować. Zastanawiała się, czy wciąż mógł być gdzieś w pobliżu. Na szczęście nawet, gdyby był, to Bylica nie dała by mu się pokonać. W końcu nie była jakąś tam samotniczką, miała umiejętności, kondycję i dobrą budowę, a do tego została przeszkolona, co prawda jej trening był długi, ale to pozwoliło jej dopracować każdy szczegół jej ruchów do perfekcji. Srebrna miała swój własny, niekiedy dość chaotyczny, jednak bardzo skuteczny styl walki. Idąc tak, dostrzegła drzewo. Usiadła w jego cieniu, po czym zmieniła pozycję na nieco bardziej leżącą. Patrzyła, jak niewielkie ptaki latają po niebie, dostrzegła także klucz żurawi. Tak… odlatywały, gdyż niedługo miała nadejść pora nagich drzew. Była ciekawa, gdzie leciały, gdzie było miejsce, które pozostawało ciepłe nawet w porze nagich drzew. Nagle usłyszała jakieś dźwięki z oddali. Po chwili dostrzegła, jak ktoś przedziera się przez krzewy, aby nagle biegiem wpaść w mniejszy gąszcz bliżej niej. Był to kocur, jego sierść była czarna z kilkoma białymi miejscami. Jego oczy były żółte i rozbiegane, tak jakby przed kimś lub przed czymś uciekał.  Wokół jego szyi miał pasek, na którym był zawieszony błyszczący, złoty przedmiot, zrobiony z podobnego materiału co potwory dwunogów. Sądząc po zapachu i po obróżce był pieszczochem.

Nagle jego wzrok padł na siedzącą w cieniu samotniczkę.
- NIE ZABIJAJ MNIE! - wrzasnął, a srebrna spojrzała na niego ze zdziwieniem. Dopiero co na nią wpadł, poza tym bardziej by mu się opłacało udawać silniejszego, niż jest w rzeczywistości, albo chociaż mniej strachliwego.
- Gdybym chciała cię zabić, już dawno leżałbyś w kałuży krwi – stwierdziła zgodnie z prawdą błękitna. Pieszczoch przez chwilę wpatrywał się w nią z nieufnością.
- W takim razie… Czy znasz może drogę do legowisk Dwunożnych? - zapytał nieśmiało, licząc na to, że samotniczka nie postanowi mu rozerwać gardła. - I czy chciałabyś porozmawiać o bogach?

- O bogach? –spytała nieco zaskoczona córka Sikorki. Jakiż bogów miał na myśli? W klanach wierzyli w przodków, nie w bogów, chociaż w sumie członkowie Klanu Gwiazd byli potężni podobnie do bogów. W sumie to inne koty też mogły mieć jakąś wiarę. Bylica niespodziewanie wstała, po czym postawiła dość powolnie krok w stronę czarnego. Sprawiło to, że pieszczoch spiął się momentalnie, i delikatnie skulił.

- N-n-nie zabijaj mnie! – pisnął.

- Już mówiłam, nie mam zamiaru cię zabijać raczej –podkreśliła ostatnie słowo, uśmiechając się chytrze. Brakowało jej czasem kotów do obserwowania, teraz miała fajną okazję, aby kogoś nieco postraszyć.

Źrenice pieszczocha zwęziły się, na co Bylica delikatnie parsknęła, wciąż z tym samym uśmiechem na pysku.

- Daleka droga do siedliska, szczególnie, że będzie trzeba pójść na około, żeby nie wpaść na członków Klanu Nocy. – nagle Bylica zorientowała się, że nad pieszczochem unosi się także delikatny zapach ryby. – spotkałeś ich już, prawda?

Delikatnie skiną głową, wciąż niepewny po jednej z ostatnich jej wypowiedzi, czy kotka faktycznie rozważa zrobienie mu krzywdy, czy nie.

- Ruszamy, idź za mną, ktoś nie znający się na walce jest mocno narażony w tym świecie. – powiedziała, po czym nie oglądając się za siebie ruszyła w odpowiednim kierunku.
***

Szli w ciszy, aż nie spotkali jakiejś kremowej kotki.

- Czego do mnie podchodzicie, zapchlone sierściuchy? – spytała

Kotka była wysoka, jednak Bylica wciąż była wyższa.

- Przechodzimy, więc przesuń się z łaski swojej – powiedziała błękitna głosem bez wyrazu.

- Łaski! Ha! Ja nie mam łaski.

- To podobnie jak ja. – odpowiedziała Bylica z kamiennym wyrazem twarzy.

- Zaczynasz mnie wnerwiać. – powiedziała młodsza kotka, robiąc niezadowoloną minę i wysuwając pazury. Anubis schował się za Bylicę, najwyraźniej przerażony.

-N-n-nie skrzywdzisz proroka! Wielkie bóstwa rzucą klątwę na ciebie, jak to zrobisz! – powiedział, kuląc się lekko.

- Żałosne. – warknęła pręgowana tygrysio. – Już, jazda mi stąd!

Zamachnęła się łapą, jednak starczyło, że Bylica ją pchnęła, a ta prawie straciła równowagę. Siostra Dzikiego zaczęła okrążać nieznajomą.

- Lubię znać imiona nowo poznanych kotów, wydradzisz mi swoje miano? – spytała, chodząc wokół, tak jak sępy latają w kole nad spragnioną ofiarą na pustyni.

- Jestem Lew, najsilniejsza, najodważniejsza, najbystrzejsza…

Nie dokończyła, gdyż Bylica skorzystała z okazji, że ta odleciała do jakiegoś swojego światka fantazji i straciła koncentrację. Wrzask rozległ się, gdy Bylica mocno przeorała bok kremowej. Ta próbowała oddać, ale Bylica była szybsza, przyszpiliła kotkę do ziemi tak, że ta leżała brzuchem na twardym podłożu.

- A ja jestem Bylica, a teraz my przejdziemy w spokoju. – powiedziała ze stoickim spokojem w głosie.

- Jeszcze mnie popamiętasz, pokrako! – wrzasnęła Lew, kiedy została puszczona. Tygrysio pręgowana uciekła w las, nie oglądając się za siebie.

- Najbystrzejsza to ona na pewno nie jest – powiedziała Bylica, po czym zaczęła iść dalej. Po chwili jednak odezwała się znów.

- O jakich bogach mówiłeś?

<Anubis?>

Od Anubisa Do Bylicy

Anubis nigdy nie polował. Brzydził się tym prymitywnym sposobem zdobywania pożywienia. Boski wysłannik nie powinien brudzić sobie łap krwią. Wolał obserwować, jak funkcjonują małe istotki. Były takie głupiutkie - żyły w niewiedzy o wspaniałości Dwunożnych, a ich priorytetami było znalezienie jedzenia i ciepła. Anubis nie musiał martwić się o takie rzeczy dzięki łasce władców tego świata.
Podniósł leniwie głowę, obserwując jak mały ptaszek o żółtym brzuszku wije gniazdo na drzewie nieopodal. Wzdrygnął się, gdy zimny wiatr zmierzwił jego krótkie futerko. Czasami zastanawiał się, jakim cudem istoty nieposiadające łaski życia wraz z Dwunożnymi były w stanie przetrwać podczas mrozów. Przyglądał się małemu stworzonku, gdy pracowicie poprawiało swoje schronienie. Nagle ptaszek podniósł główkę i rozglądnął się nerwowo, słysząc przejeżdżającego niedaleko potwora.
- Zaczekaj! - miauknął Anubis z rozczarowaniem, widząc, że maluszek zatrzepotał skrzydełkami i miał zamiar odlecieć. Podniósłszy się, kocur pobiegł za zwierzakiem. Co miał innego do roboty? Jego boskiej Dwunożnej nie było w domu, a on nie miał ochoty na odwiedzanie sióstr.
Powoli miejski krajobraz zaczął ustępować coraz większej ilości drzew. Anubis nigdy nie był tak daleko od swojego legowiska. Z zainteresowaniem rozglądał się po nowym terenie, klucząc pomiędzy krzakami. Czuł zapachy wielu kotów unoszące się w powietrzu, jednak był zbyt zaabsorbowany nowym odkryciem, by zwrócić na to uwagę.
- Czuję obcy zapach. - Kocur usłyszał głos gdzieś za swoimi plecami. Nim zdążył się odwrócić, z krzaków wyłoniła się dwójka kotów. Na przedzie stał muskularny, czekoladowy kocur o zdenerwowanym wyrazie pyska. Anubis skulił się - mógł przysiąc, że żółtooki byłby w stanie zabić go jednym kłapnięciem pyska. Jego blizna na oku świadczyła o tym, że wdał się już w niejedną bójkę.
- Intruz! - zawołał nagle liliowy kocur, stojący za czekoladowym. Wyglądał na młodszego i mniej groźnego - był wątły i nie posiadał żadnych blizn. Mimo wszystko Anubis nie chciał walczyć ani z nim, ani z jego towarzyszem. Po co miał kusić los?
- Przychodzę w pokoju! - pisnął Anubis, cofając się powoli. Dwójka kocurów popatrzyła po sobie.
- To tylko pieszczoch. Jagodowy Kroku, schowaj pazury - rozkazał starszy, przestając się jeżyć. Tak zwany Jagodowy Krok parsknął cicho, wciąż wpatrując się wrogo w czarnego kocura.
- Jeśli natychmiast nie opuścisz terytorium Klanu Nocy, popamiętasz! - zagroził, a prorok natychmiast pokiwał głową. Szybko odwrócił się i pognał przed siebie. Co to za dzikusy?! Nie chciał mieć z nimi więcej do czynienia. Był pewny, że umrze!
Przystanął dopiero w momencie, gdy przestał czuć rybi zapach obcych kotów. Rozglądnął się z przerażeniem, oddychając szybko. Nie miał pojęcia, gdzie był! Odbiegł zbyt daleko od legowisk dwunożnych, a jedna znana mu droga prowadziła przez terytorium tych dzikusów. Za nic nie zamierzał tamtędy wracać! Poczuł ogarniający go strach.
Nagle jego wzrok padł na siedzącą w cieniu samotniczkę.
- NIE ZABIJAJ MNIE! - wrzasnął, a srebrna spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- Gdybym chciała cię zabić, już dawno leżałbyś w kałuży krwi - stwierdziła. Pieszczoch przez chwilę wpatrywał się w nią z nieufnością.
- W takim razie… Czy znasz może drogę do legowisk Dwunożnych? - zapytał nieśmiało, licząc na to, że samotniczka nie postanowi mu rozerwać gardła. - I czy chciałabyś porozmawiać o bogach?

< Bylico? >

Koty, które spotkał Anubis na terenie kn, to Wrzoścowy Cień i Jagodowy Krok