BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciepła Pieśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciepła Pieśń. Pokaż wszystkie posty

17 kwietnia 2017

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

      Kotka właśnie opuszczała kociarnię. Jej syn został terminatorem, z czego była bardzo dumna. Rozciągnęła się z gracją i rozejrzała po żłobku- rozkosznie ciepłym i pachnącym mlekiem. Tak naprawdę to podczas tych sześciu księżyców prawie w ogóle się nie ruszała- bała się zostawić swojego jedynego kociaka samego, a nie chciała narzucać się innym królowym. Dzielnie znosiła wszelkie niewygody, ale teraz nadszedł czas wrócić do obowiązków wojowniczki.
      A jednak ze smutkiem rozstawała się z tym miejscem- przyzwyczaiła się już do niego, do codziennych odgłosów, do mlecznego zapachu, do obserwowania poczynań innych kociąt. Węgielek był bowiem kocięciem tak spokojnym, że równie cicha cętkowana kotka była zaniepokojona. Na szczęście wraz z wiekiem mały ożył nieco, zaczął się bawić- a ona tak strasznie się o niego martwiła.
     Jedynym odwiedzającym kotkę był jej partner, Wieczorny Blask. Tylko w jego towarzystwie czuła się wyluzowana. Wiadomo, spełniała swoje obowiązki normalnie, ale nie czuła się zbyt lubiana. Ot, taka przeciętna kotka. Zwykła, szara członkini Klanu Nocy. Gdyby jego straciła... To zostałaby sama. No, miałaby jeszcze Zwęgloną Łapę, ale w życiu nigdy nie wiadomo...
Wieczór pewnego razu zapytał, czy chciałaby by drugi miot. Jasne, że by chciała...Ale czuła, że w klanie jest za dużo krwi założyciela, chyba Czarna Gwiazda się nazywał. Chyba nie powinna jeszcze bardziej pogłębiać tej...zarazy.
Nie, żeby uznawała jego potomków za roznosicieli jakiegoś wirusa, o nie. Ale było ich po prostu za dużo, czuła, że klanowi przydałaby się inna krew. Och, gdyby ktoś nowy do nich doszedł!
Dzisiaj spotkała się z kocurem przed obozem. Mieli razem z Gepardzim Futrem iść na patrol. Niestety, w jego towarzystwie nie mogli poważnie porozmawiać, więc zajęli się zwykłymi rzeczami typu Zwęglona Łapa, jak tam się powodzi etc.
W końcu wrócili do obozu.

<Wieczór? Hehe>

15 lutego 2017

Od Ciepłej Łapy cd. Malinowej Gwiazdy

Ale że co, że kto, że jak? Atak? Na obóz najspokojniejszego z klanów? Uczennica podeszła do przywódczyni, widząc, że jej matka również się do tego szykuje.
- Malinowa Gwiazdo... ale... ale ja nie chcę walczyć! Czemu muszę? A jak komuś zrobię krzywdę? I nie będą mnie lubili? - dreptała zdenerwowana w miejscu. Nie chciała walczyć, nigdy. Nawet, jak przez to nie zostanie wojowniczką - trudno. Zwyczajnie nie miała najmniejszej ochoty kogoś zranić. Wtem do przywódczyni podeszła Nakrapiany Kwiat.
- Chcesz być taka, jak oni? - warknęła, zupełnie niepodobna do siebie. Ciepła Łapa aż położyła uszy po sobie, słysząc ton głosu swojej rodzicielki mimo tego, że nie był on skierowany do niej.
- O co ci chodzi, Nakrapiany Kwiecie? - spytała jak gdyby nigdy nic przywódczyni. Szylkretowa uczennica odsunęła się.
- Oh, oczywiście. Nic nie rozumiesz. Nie pamiętasz poprzedniej sytuacji. Praktycznie nie było cię na zgromadzeniu! - widać było, że starsza bardzo przeżywa. Już nawet kompletnie straciła swoją dobroć i radość, a te ustąpiły złości i nienawiści. Tylko dlaczego?
- Nie masz mi co wypominać, musiałam zająć się borsukiem, nie pamiętasz? - liderka nadal mówiła spokojnym głosem, choć widać było, że jeszcze trochę, a nerwy jej puszczą. Starsza kotka machnęła niespokojnie ogonem.
- Jesteś taka sama, jak Agrestowa Gwiazda! Też chcesz zabić za nędzne przekroczenie terenów. - splunęła na ziemię, a w jej oczach widać było nienawiść i... łzy. Tak, łzy. Wiedziała, że w Klanie Burzy ma potomków swojego ucznia, kuzynów jej dzieci i wnuków. Ale nie o tym teraz myślała. Zdecydowanie bardziej chodziło jej o niedawną śmierć Chłodnej Łapy, usprawiedliwioną przekroczeniem terenów. - Jakby na serio ci zależało na byciu dobrym przywódcą, a nie nędznym lisim móżdżkiem, jak TEN morderca, zwyczajnie dałabyś mu ostrzeżenie. - syknęła i odwróciła się, odchodząc w stronę Płomiennej Pręgi. Widocznie była zdenerwowana i gdyby nie to, że nie miała szans i była z Malinową w jednym klanie, to rzuciłaby się jej do gardła. W tym momencie jeszcze raz wkroczyła Ciepła Łapa.
- Malinowa Gwiazdo... ja... Ja nie chcę walczyć! Nie chcę! - pisnęła, zamykając oczy. Nienawidziła ranienia innych bez powodu, a skoro jej mama nie widziała sensu w tym ataku, to młoda szylkretka też nie widziała. - Wolę... zostać w obozie, albo polować. Ja nie chcę walczyć! A jak kogoś zranię...? - zaszkliły jej się oczy. Nienawidziła krzywdzić. Była takim wiotkim kwiatuszkiem, który wszystkim rozdaje miłość i radość. Owszem, jakby Klan Burzy sobie jakoś bardzo zasłużył, to czemu nie, ale tylko głupia granica? Ludzie, proszę was. Pod twardym spojrzeniem przywódczyni pisnęła i pobiegła do mamy, wtulić się w jej futro. Do najmniejszych już nie należała, ale mimo to lubiła się tulić.
- ... proszę cię, przemówisz jej do rozsądku, prawda? - usłyszała fragment wypowiedzi swojej mamy, jak ta, zalewając się łzami, tuliła się do Płomiennej Pręgi. Uznała więc, że nie ma co przeszkadzać. Rozejrzała się. Była sama ze sobą. I nie mogła nic zrobić.

<Malinowa? KN? Kwiateł jest wkur*iona lol >:C  >

23 grudnia 2016

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

*Trochu po opku Wieczora*

    Minęło już kilka księżyców od wyznania nad rzeką. Spodziewała się, że jej partner będzie chciał mieć z nią kociaki. Uśmiechnęła się tylko, gdy kocur zaproponował "wycieczkę" po lesie, chcąc niby jedynie się przespacerować. Gdyby nie była gotowa, zapewne, z ciężkim sercem (przecież ona nie kłamie!) wymyśliła by powód, dla którego nie może iść. Ale skoro tak nie było, to przystanęła na tę propozycję i ruszyła zgrabnie za Wieczornym Blaskiem.
     Chodzili przez dłuższą chwilę po lesie, a pręgowana kotka z wypiekami czekała na jego słowa "Czy chciałabyś mieć kociaki?". Ale nic takiego nie nastąpiło. Dziwne. Wieczorny zaproponował polowanie, bo to głupio będzie wyglądać, jak wrócą bez niczego do obozu. Złapali kilka myszy oraz ze dwa króliki na granicy klanu Nocy z klanem Burzy. Słońce zachodziło. On chciał wracać do obozu, ona się ociągała. Była zawiedziona, bo się jej nie spytał. Jednak w jej umyśle zamiast winy obarczanej na czarno-białego kocura pojawiły się wątpliwości. A może to moja wina? Może on chce tylko być ze mną, a nie chce kociąt? A może w ogóle nie chce mieć potomków? Chyba, że w ogóle mnie nie kocha i zgodził się być ze mną tylko z litości? Ych...
- Ciepła Pieśnio, kochanie, chciałabyś mieć dzieci?
      Pierwsze uczucie kotki: What the....?, zaraz się jednak powstrzymała od dokończenia- mama uczyła by nie przeklinać, a ona sama się brzydziła walącymi przekleństwa kotami. Drugie uczucie: Czekaj, co? Powiedział to? Kotka stanęła, a jej źrenice zmniejszyły się. Trzecie uczucie: Och, jak cudoooooooownie! Czyli jednak chce! Tak!
-Tak!-powtórzyła na głos. Kocur uśmiechnął się i zawrócił do lasu. Ona podniecona poszła za nim.

*WYOBRAAAAAAAAAŹNIAAAA*

- Kochany jesteś.-liznęła leżącego partnera.- Już nie mogę się doczekać!
-Spokojnie, kociaki też muszą trochę pobyć w brzuchu.-rzekł Wieczorny tonem zawodowego pediatry. - To co, wracamy?
-Za chwilę.

***

   Jednak nic się nie wydarzyło. Minęło już trochę czasu, a ona nie czuła się dziwnie. Brzuch też jej nie urósł. Gdy poszła do Lodowego serca ona (chyba z lekkim triumfem w głosie) rzekła, że nie jest w ciąży. Zawiedziona przekazała tę informację partnerowi, a on obiecał powtórzyć próbę. Za drugim razem też nic. Ciepła coraz bardziej się niepokoiła. Wieczorny też. A jeśli jest bezpłodna?

<Wieczór? Napisz, że zaszła w końcu w ciążę, a ja wstawię miot...>


19 grudnia 2016

Od Ciepłej Łapy

Księżyce mojego życia mijały. Byłam już uczennicą! A - co najlepsze - moim mentorem był mój braciszek, Płomienna Pręga! Cieszyłam się, nawet bardzo! Nie mogłam sobie wymarzyć nic lepszego! Dzień jak co dzień, wracałam właśnie z treningu.
- Ciepła Łapo! - usłyszałam głos mamy. Była już w starszyźnie, a to oznaczało, że nie polowała i jej głównym zajęciem było opowiadanie historii z czasów, gdy sama była wojownikiem. Wszystkie z nich były takie ekscytujące!
- Tak, mamo? - spytałam radośnie, podchodząc do niej.
- Chodź ze mną, opowiem ci coś. - uśmiechnęła się. Wiedziała, że uwielbiam historyjki! Pobiegłam więc za nią, ona ułożyła się w legowisku starszyzny, a ja usiadłam obok niej.
- Więc dziś może opowiem ci o tacie. Co ty na to? - spytała z tajemniczym uśmiechem.

~*~Wieczór~*~

Wyszłam z legowiska starszyzny dopiero, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Historie opowiadane przez mamę były zawsze takie ciekawe! Ale teraz... Nie dowiedziałam się wszystkiego! Mama powiedziała, że może jak ładnie poproszę, to Srebrny Pysk mi wszystko opowie! Wojowniczka akurat wchodziła do obozu.
- Witaj Srebrny Pysku! - zawołałam i podeszłam do niej.
- Cześć. - mruknęła i ominęła mnie jak gdybym była nikim.
- Mama mówiła, że jesteś najlepszą wojowniczką Klanu Nocy i... - zaczęłam nieśmiało. Ucho kotki drgnęło, a ta zatrzymała się. - Opowiedziałabyś mi coś o tacie?

<Srebrny Pysku? :V>

12 grudnia 2016

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

Ciepła była szczęśliwa, a w jej oczach błyskały iskierki podniecenia. Kroczyła obok czarnego kocura lekko ocierając się o niego. Jego sierść była miękka jak ciepły piasek przy rzece w porze zielonych liści. Wieczorny był poważny jak zawsze, ale czuła bijącą od niego miłość. Nie była jednak całkiem spokojna. Obawiała się, że zaraz wszyscy w klanie będą odwracali się, gdy zechce okazać partnerowi uczucia. Że zaraz będą szeptać o kotce jako pieszczoszce co by tylko lizała i tuliła ukochanego. Jak się jakiś wredny znajdzie to zechce kwestionować jej korzenie. Pręgowana zmarczyła nos.
-Wszystko dobrze?-spytał Wieczorny.
-Yh...-chciała przytaknąć ale nie przeszło jej to przez gardło. Co jak co ale kłamać nie może.- Bo...myślisz, że jestem nachalna?-szepnęła zawstydzona.
-Nie. A nawet jeśli trochę, to co z tego? Chcę być z tobą mimo wszystko.-zapewnił. Widząc, że nie jest do końca przekonana rzekł: -Nasza zastępczyni i Płomień ciągle są za sobą i świata poza tym nie widzą...No, chyba że chodzi o klan.-Ciepła Pieśń chciała się zaśmiać ale poczuła się źle, że naśmiewa się z innych.
- Nie wolno obgadywać, mój Wieczorku.- mruknęła.

<Mój Wieczorku?>

28 listopada 2016

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

  Ciepła postanowiła być szczera.
-Byłam...Pomyśleć.-szepnęła. Kocur przekrzywił pytająco głowę ale nic nie powiedział. Zresztą, nawet gdyby chciał, to by go nie usłyszała, bo zaraz lider Wodna Gwiazda wyszedł z dwiema królowymi i zaczęli atakować jakiegoś błąkającego się samotnika. Dołączył do nich Płomienna Pręga i Malinowe Futerko. Wieczorny i kotka przyglądali się temu, jednak w każdej chwili byli gotowi pomóc tłukącym się kotkom. W końcu samotnik został zabity, a zaginięte kocięta odnalezione. Tylko...Wilcza Róża zginęła. Nigdy nie przyjaźniła się z nią, ale jej śmierć głęboko wstrząsnęła kotką. Do końca dnia była przygaszona. Czarno-biały kocur zaproponował polowanie. Ruszyli w stronę lasu, a w tym czasie Ciepła układała zdania, które miała wypowiedzieć nad rzeką, po polowaniu.
   W końcu dotarli na miejsce i zaczęli łowić. Kotka na zewnątrz była taka jak zawsze. W środku jej mózg pracował bardziej niż łapy. Czy na pewno chce spędzić z nim resztę życia? Nie wie jeszcze na pewno. Gdy łapali ryby, Ciepła nagle poślizgnęła się o jeden z zamarzniętych kamieni. Zachłysnęła się wodą i zaczęła topić. Gdy Wieczorny Blask to zobaczył, rzucił się jej na pomoc. Po dłuższej chwili mocowania się z rzeką, wyciągnął ją na bezpieczny brzeg.
-Nic ci nie jest?-szepnął.
-N-nie...Dziękuję ci za pomoc.
-Dla ciebie zrobiłbym wszystko...-tu urwał i najwidoczniej się zawstydził. Ciepła wyrzuciła swój szczegółowy plan do kosza.
-A zostałbyś mym partnerem?-wyharczała delikatnie.

<Wieczoreg? Powiedz tak, to byndzie Czarny Węgiel i spółka XD>

24 listopada 2016

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

   Wstała. Właśnie nastał ranek. Niektóre koty jeszcze spały, inne krzątały się po obozie. Obróciła głowę. Nie było Wieczornego Blasku. Mogła pozbierać myśli.
   Nie wychodziła z obozu. Ruszyła w stronę zacienionego gąszczu-tam nikt nie zobaczy jej, chyba że postanowi się zbliżyć. Położyła się, i schowała głowę. Teraz potrzebna jest jej cisza. Absolutna.
   Zakochała się.  W Wieczornym. Czarno-biały kocur od ich pierwszego spotkania dbał o nią i zawsze znajdował dla niej czas. Dla niej, zwykłej, pospolicie przeciętnej kotki, która jest słabsza od większości wojowników w Klanie Nocy. Dla niej, która ciągle jest wykorzystywana- tak nie może być! Jest przecież wojowniczką, nie pieszczoszkiem! Brawo, robisz postępy.-szepnął jej w głowie matczyny głos. Ale jak mu to powiedzieć? Jak mu wyznać, ze go kocham?-zapytała. Nie ma prostszego sposobu niż powiedzieć.-odpowiedziała. Albo lepiej. Poproś o wypad nad jakieś piękne miejsce, a potem dasz się ponieść.-dodała po chwili.
-Jak to "Dać się ponieść"? Emocjom?
-Zależy, czy tego chcesz.
-No dobrze. Zrobię tak.-szepnęła, już nie w głowie a w zaroślach. Jednak otępiała siedziała tam przez cały dzień, nic nawet nie jedząc. Obmyślała strategię na dzień jutrzejszy. Bo w końcu, chcieć to móc, c'nie?

<Wieczór? Trochę zagmatwane, ale zabierz ją gdzieś gdzie jest fajnie ^^>

20 listopada 2016

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

 ...-Jasne!- odparła kotka i ochoczo wstała z legowiska. Takie polowanie dobrze jej zrobi. Wyciągnęła się i ruszyła za Wieczornym.
    Wędrowali po lesie w ciszy. Cisza ta pozwoliła Ciepłej pomyśleć. Bardzo polubiła czarno-białego kocura. Jako jedyny w klanie rozmawiał z nią jak z przyjaciółką, a nie jak ze zwykłą jednostką klanową. Lubiła życie w Klanie Nocy, ale często czuła się jakby była nikim ważnym- a przecież każdy kot jest ważny dla klanu!
Cicho, zachowujesz się jak egoistka.- Skarciła się w myślach. Przecież to i tak wspaniale, że pozwolili jej dołączyć. Inaczej pewnie włóczyłaby się po terenach Niczyich, wykorzystywana i niechciana do końca świata...znaczy, dopóki ktoś by jej nie zabił albo coś gorszego...Zapłodniłby Ciepłą Pieśń tak brutalnie, jak tylko nie sposób. A ona pewnie by się zabiła. Miałaby złamane serce. Ale na szczęście tak nie jest. Dzięki Gwiezdnym.
      Upolowali wkrótce niezłą porcję pożywienia...jak na porę nagich drzew. Zanieśli ją do obozu, a potem zaczęli jeść.
- Nieźle nam poszło, co?-zagadał Wieczorny Blask.
-No. To było wspaniałe polowanie. Oby takich było jak najwięcej.-odparła, jedząc mysz.
Później ta sztywna wymiana zdań przestąpiła w długą, miłą pogawędkę, która trwała do późna. Wkrótce koty postanowiły pójść spać. Kotka ułożyła się obok kocura.
-Dobranoc.
-Dobranoc.

<Wieczorek? :3>

11 listopada 2016

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

   Ten Wieczorny jest wspaniałym kocurem! Naprawdę miło mi się z nim chadza. Oby było więcej takich spotkań!- Ciepła Pieśń bardzo polubiła czarno-białego kocura, ale mimo swojej dobroci i miłości do świata miała dumę. Byłaby głupia, gdyby wypaliła zapytanie o coś więcej, gdy nawet nie wie, czy on ma partnerkę, ba!- gdy prawie w ogóle go nie zna!
   Oczywiście Ciepła czuła się, jakby znała Wieczorny Blask od zawsze. Nic nie miało dla niej znaczenia. Ale cóż, miała pewność, że wyszłaby na idiotkę. Ograniczyła się więc do spokojnej, przyjacielskiej rozmowy i wypytywania o wszystko.
- Ależ nie, od razu bym poznała wojownika Klanu Nocy! Oni są przeważnie silni i ogromni, ale też pełni wdzięku.- odpowiedziała kotka, która czuła się w chwili wypowiadania tego zdania jak uczennica, której mentor sprawdza, czy na pewno dobrze go słuchała. Kocur wyprężył się dumnie- tak, on był książkowym przykładem wojownika najsilniejszego z czterech Klanów. Ona, choć miała w sobie nie mało wdzięku, nie była ani zbyt silna, ani ogromna (chociaż może to kotce nie przystoi?). Chyba muszę się zdać na innych.- pomyślała. Wkrótce wrócili do obozu.

<Wieczorny? Ciepła nie szczędzi ci komplementów :P>

03 listopada 2016

Od Ciepłej Pieśni C.D Wieczornego Blasku

   Podniosła głowę. Czarno-biały kocur przyglądał się jej i to wcale bez żadnej złośliwości czy kpiny. Chociaż niedawno dołączyła, słyszała, że Klan Nocy był chyba największy, więc wybrała silny klan. Słyszała też, że zmienił się lider. Nie znała tego nowego, Wodnej Gwiazdy- ich kontakt ograniczył się do ogłoszenia jej dołączenia. Mogła się też spodziewać, że niedługo dostanie ucznia. Wkrótce kocięta miały się urodzić, a i w klanie był jeden mały kociak...właściwie całkiem mały, ale cóż, trzeba czekać.
    Wróćmy do sytuacji. Kocur jako pierwszy zainteresował się ją od czasu jej dołączenia. I chyba jedyny. No, może nie licząc rudego uczniaka, który czasem witał się z nią po powrocie z treningu.
- Jesteś Ciepła Pieśń, tak? -zapytał, a Ciepłej zrobiło się ciepło. Ta, masło maślane, ale to była prawda.
- Yhm. -wyjąkała.
-Jestem Wieczorny Blask.- przedstawił się kocur, nakłaniając do rozmowy. Kotka nie odpowiedziała. Wpatrywała się w kocura z mieszanką podziwu i... zauroczenia? Huh, to przecież śmieszne. Ale jakie słodkie. - To...może pójdziemy się przejść? Przy okazji zapolujemy.
- Z chęcią! Ruszajmy!- kotka potrząsnęła głową i odzyskała mowę, a wraz z nią dawny animusz. Zaskoczony Wieczorny wyprowadził Ciepłą Pieśń z obozu. Kotka z podniesioną głową hasała obok kocura, a on nadal był zdziwiony nagła zmianą wojowniczki. Ale cóż...Może wtedy po prostu się zestresowała?


<Wieczorny? Zauważyłam twe opko :P>