- Nic - odparł i spojrzał z ufnością na siostrę. Wiedział, że ona by nie powiedziała reszcie rodziny o planie. Wiedział, że może jej zaufać i że ona nie jest zdrajcą. Gryka pokiwała głową i po chwili do legowiska weszły Ważkowe Skrzydło i Lawenda. Kotki spojrzały z pogardą na kocurka, który lekko się odsunął. Ostatnie uderzenia serca dzieliły go, od dokonania planu. Ważkowe Skrzydło podeszła do legowiska i jak zwykle położyła się na nim. A bardziej położyłaby się, gdyby nie ostre patyki przyniesione przez Śnieżka. Karmicielka usiadła na posłaniu i po chwili odskoczyła z ledwo słyszalnym piskiem bólu. Śnieżek uśmiechnął się szeroko, usatysfakcjonowany z tego, że jego matka nie może się domyślić, co się tu stało. Liliowa cały czas obchodziła legowisko, próbując na nim usiąść, zawsze z bólem. W końcu zauważyła uśmiechniętego od ucha do ucha syna i chyba połączyła fakty. Podeszła do niego i ostrym głosem powiedziała:
- To twoja sprawka Śnieżku?
- Może tak, może nie - odpowiedział i spojrzał na zabłocone wyjście ze żłobka. Czas na improwizacje. Pobiegł szybko do niego, omijając wściekłą matkę. Wziął trochę błota na łapę i zaczął rzucać w karmicielkę. Kotka kilka razy dostała błotem, co jeszcze bardziej ją zdenerwowało.
- Improwizacja! - krzyczał rozbawiony kocurek. W końcu przestał i spojrzał na zabłocony pysk matki i lekko ubrudzony pysk Lawendy. Obie kotki wyglądały na bardziej zdenerwowane ze wszystkich. Śnieżek nieco się cofnął. Ważkowe Skrzydło jednym ruchem złapała go za kark i wyniosła z legowiska. Znaleźli w bardziej ukrytym miejscu i tam liliowa postawiła Śnieżka. Spojrzała mu prosto w oczy i wysunęła pazury.
- Co ty robisz przemądrzały lisi bobku?! - zaczęła syczeć i krzyczeć na kociaka - Jesteś najbardziej bezmyślnym stworzeniem na tej planecie!
Kotka mówiła dalej, a Śnieżek coraz bardziej żałował. Nie spodziewał się takiej reakcji. Nie wiedział, że matka go aż tak nienawidzi. W końcu coś w nim pękło.
- Tak? Serio tak uważasz? T-to też cię nienawidzę! - krzyknął, a w jego oczach stanęły łzy - Nigdy nie chciałem takiej matki! Nigdy! To wszystko twoja wina! Psujesz mi życie!
Ważkowe Skrzydło się zaśmiała.
- Moja, serio? - zapytała, a kocurek się nie odezwał - W jednym się zgadzamy... Ja nie chciałam mieć syna, a ty nie chciałeś takiej matki. Jesteś zwykłą karmą dla wron, która nie powinna trafić akurat do mnie - powiedziała liliowa wysuwając pazury - Nikt cię tu nie chciał i nikt cię tu nie chce. Zapamiętaj to mysi móżdżku.
Ważkowe Skrzydło sobie poszła, a jej "syn" został i się nie ruszał. Usiadł na ziemi i poczuł, jak wszystkie emocje z niego uciekają. Łzy zaczęły spływać mu po policzku. Zwinął się w mały kłębek i położył na mokrej, od deszczu, ziemi.
- Śnieżku! Czemu tak długo cię nie było? - zapytała, trochę zmartwiona jego wyglądem i zachowaniem.
- Nie twoja sprawa - syknął w stronę siostry, po chwili żałując, lecz już nic nie powiedział. Ominął ją i wszedł do żłobka.