BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 18 października, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kacze Pióro x Zbożowe Pole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kacze Pióro x Zbożowe Pole. Pokaż wszystkie posty

10 marca 2022

Od Kaczego Pióra CD. Zbożowego Pola

- Dzień Dobry? Kacze Pióro? Jesteś?
Medyk odwrócił pyszczek w stronę wyjścia. Dojrzał znajomego z dzieciństwa. Teraz był już wojownikiem, Zbożowym Polem. Przyjrzał mu się czujnie. Chodziło o jakiś problem zdrowotny. Wyglądał na zdrowego. Żeby tylko nie zawracał karzełkowi głowy. Miał robotę do wykonania, a nie pogaduszki przy kocimiętce. Chociaż na kocimiętce zawsze się skusi.
- Ta jestem. - odpowiedział mu niechętnie rudy.
- Powiesz mi co mogę, a co nie robić na treningach z moim uczniem? - powiedział dumnie syn Zbożowego Kłosu. - Nie chcę by był chory albo by coś złamał. Jestem odpowiedzialny jak pewnie wiesz.
Kacze Pióro wywrócił oczami. Zbożowe Pole został mentorem. Ktoś powie, że był zbyt młody, ale właściwie odkąd zostawało się wojownikiem, z góry zakładało się odpowiedzialność i odpowiednią wiedzę. A więc co za problem, żeby każdy dostawał wcześnie ucznia. Czuł się trochę zadowolony, że Zbożowe Pole przychodzi po rady akurat do niego. Kaczorek nie miał jeszcze swojego ucznia, był też dość świeżym medykiem. Ale to dobrze, że już cieszy się respektem. Stał się skarbnicą wiedzy.
- Wchodź. - miauknął, ogonem wskazując środek swojego legowiska. 
Pacjentów od wczoraj nie było, więc miał trochę czasu. Zbożowe Pole od razu wykonał jego polecenie, przychodząc na środek i siadając naprzeciwko karzełka. Syn Brzoskwiniowej Bryzy owinął ogon wokół krótkich łap. 
- Jak będziesz go uczył pływania, to nie róbcie tego przy zbyt zimnej wodzie, takiej jak w Porę Nagich Drzew. Unikajcie pszczół, węży. No i musisz go chronić w przypadku spotkania jakiegoś lisa, czy borsuka. Raczej wiesz, że przy walce trzeba schować pazury, więc tutaj już zagrożenia nie ma. Zwróciłbym jeszcze uwagę na stan zdrowia twojego ucznia. Jak tylko przyłapiesz go na kaszlu czy katarze, to od razu won do medyka. Najlepiej unikać biegania i wychodzenia w deszczu. Nie każdy ma silną odporność. Łapiesz?
Zbożowe Pole kiwnął głową. Kacze Pióro wysłuchał monologu kocura na temat tego, jakim to będzie dobrym mentorem i cieszy się na własnego ucznia. 
- Co u ciebie, Kacze Pióro? Wiesz kiedy będziesz kogoś szkolił?
- Możliwe, że w najbliższym czasie ktoś się znajdzie. W końcu zwolniło się miejsce. Muchomorek od Zwinkowego Ogona był chyba zainteresowany. - wzruszył ramionami. - A u mnie? Jest dobrze. 

23 maja 2021

Od Zbożowej Łapy (Zbożowego Pola) Cd Drobnej Łapy (Kaczego Pióra)

 *skip do teraz* 
Kocur wracał z treningu zmęczony. Nie sądził nigdy, że będzie trenował ucznia. By Jesionowa Gwiazda mu tak ufał był zdziwiony. Do tego jego uczeń był dzieckiem jej dawnej mentorki. Tej chciał pokazać, że wyszkoli jej dziecko jak najlepiej i jest godnym wojownikiem. Nawet, jak nikt od niego, tego nie wymagał czuł taką potrzebę. Chociaż przeprowadził już kilka treningów dalej nie wiedział, co ma zrobić, by jego uczeń nic sobie nie zrobił. Nie miał najłatwiej, bo Skoczna Łapa był bardzo energiczny. Sam Zbożowe Pole uważał, że trochę za. Modlił się do gwiezdnym, by jego uczeń przestał tak dużo się ruszać, bo się o niego bał. W końcu co się stanie jak podczas treningu wpadnie do rzeki, a on nie zdąży po niego wejść? Albo będzie próbował wejść na drzewo i sobie coś zrobi. Miał dużo-czarnych scenariuszy.
– Skoczna Łapo idź odpocznij, dobrze radziłeś sobie dzisiaj na treningu. – powiedział spokojnie. Niebieski uczeń tylko kiwnął głową na znak zrozumienia.
– A co jutro będziemy robić na treningu? – Bury popatrzył na niego zdziwiony, nie miał zbytnio pojęcia co miał zrobić. W głowie pojawiła mu się jedna myśl.
– To niespodzianka, a teraz odpocznij, bo ee nie będziesz mieć siły! Jeśli chcesz być wojownikiem musisz umieć odpoczywać. – powiedział, dodając drugie zdanie po chwili. Nie chciał usłyszeć odpowiedzi “Ja mogę dziś jeszcze pójść na ten trening!” a była duża szansa, że ona się pojawi.
– Niespodzianka?
– Tak. I nie dostaniesz jej, jak nie pójdziesz w tej chwili odpocząć. – Machnął ogonem już zmęczony. Dopiero teraz uczeń odszedł. Bicolor nie miał nic do syna Puszystego Futra tylko czasami denerwowało go jak ten nie chciał iść odpocząć. Odetchnął i skierował się do legowiska medyków. Nie było mu nic, po prostu chciał się zapytać Kaczego Pióra, na co powinien uważać na treningu. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, że kocur może być zajęty, bo sam miał ucznia, jednak bury liczył na szczęście. Wszedł do legowiska z ziołami, wciągając nosem. Nie przepadał za tym zapachem.
– Dzień Dobry? – powiedział, rozglądając się. – Kacze Pióro? Jesteś?
– Ta jestem. – odpowiedział mu niechętnie rudy.
– Powiesz mi co mogę, a co nie robić na treningach z moim uczniem? – powiedział dumnie tym, że ma ucznia. I to własnego! – Nie chcę by był chory albo by coś złamał. Jestem odpowiedzialny jak pewnie wiesz.
<Kacze Pióro?> 

31 stycznia 2021

Od Drobnej Łapy CD. Lizaczka (Zbożowej Łapy)

 - Wolałbym mieć takiego mentora niż gnić w żłobku całe dnie!- uderzył ogonem o ziemię. - Te mam prośbę, jak byś był kiedyś na zgromadzeniu, a mnie nie będzie, to napluj w twarz Płonącej Łapie, taka ruda kotka z czarny z klanu wilka. Tą, z którą się kłóciłem, proszę. Tak ode mnie! Będę twoim dłużnikiem! 
Drobna Łapa zmrużył oczy w zamyśleniu. Doskonale pamiętał ten lisi bobek z Klanu Wilka. Ich trójka przekrzykiwała się na Zgromadzeniu. Kotka była dziwna, bardziej niż inne wilczaki. Skrzywił się. Poprzednie Zgromadzenie było bardzo ciekawe, ale jak wybierze się na następne to chętnie dokopie Płonącej Łapie.
- Jeszcze jej dokopiesz. Tym razem bez świadków. A ja ci chętnie pomogę. - wyszczerzył zęby w uśmiechu. Poruszył wąsami. - A co do mentora, to uwierz, lepiej gnić w żłobku niż trenować z Borsuczym Warkotem. Lizaczku. 
Kolega prychnął, a Drobny zalał się falą śmiechu.

***

Od tego czasu trochę się zmieniło. Drobna Łapa nie miał już powodów do narzekań, gdyż trafił pod opiekę Mglistego Snu, zmieniając swoją pozycję. No dobrze, może tylko obecność Smutnej Ciszy go drażniła, ale z nią jeszcze się policzy. Lizaczek z kolei dostał z powrotem imię Zbożowa Łapa i powrócił do treningów. Tym razem pod okiem Jesionowego Wichru. Było to zaskoczeniem dla rudzielca i kolejnym powodem do zazdrości. A on to niby dlaczego swojego taty dostać nie mógł na mentora? Nawet jeśli znał odpowiedz, to niechętnie spoglądał na syna Zbożowego Kłosu, gdy ten wracał po szkoleniu do obozu.
Dzisiaj Drobna Łapa poznał kolejne ważne zioła. Powtarzał je pod nosem, żeby na pewno zapamiętać. Mglisty Sen obiecała zabrać go na zbieranie, korzystając z ładnej pogody. Oczywistym więc było, że nie mógł się doczekać.  
- Halo, jest tu ktoś?
Drobna Łapa zwrócił spojrzenie w stronę wyjścia. Ujrzał Zbożową Łapę. Rudzielec ogonem zachęcił go do wejścia. 
- Mglisty Sen poszła zobaczyć co z Ognikiem. Podobno strasznie darł japę. - miauknął, uśmiechając się szeroko. Kocurek nareszcie dostał jakąś karę. Najlepiej by było go porządnie sprać, lub wyrzucić z klanu, ale na razie tym również dało się zadowolić. - Co ci jest?
Na ostatnim Zgromadzeniu Zboże był grzeczny. Może nie chciał ryzykować karą? Rudzielec prychnął. Ale jeśli chciało się być łobuzem, nie należało się bać kar! On jakoś swoją jeszcze nosił.
- Jesionowy Wicher mnie przysłał. Strasznie chce mi się pić. - mruknął uczeń zastępcy.
Drobna Łapa wywrócił oczami.
- Odwodniłeś się, lisi bobku. Leć szybko napij się wody. Lepiej nie ryzykować omdleniami, czyż nie? - miauknął, a potem zmienił temat. - Jak ci idzie szkolenie pod okiem mojego ojca?

<Zbożowa Łapo?>
Wyleczony: Zbożowa Łapa

06 grudnia 2020

Od Lizaczka Cd Drobnej Łapy

Leże na mchu, zimno jest coraz bardziej. Pora opadających liści zaczęła się niedawno. A mi już zimno! Może nie bardzo, ale trochę jest. Obserwuje jednym okiem kociaki. Nudy. Niech ktoś mnie odwiedzi! Nawet nie wyjdę na dwór. A kociaki mogą! Gdybym tylko mógł, to bym obsrał głowę Aroniowej Gwieździe. Wtedy byłby piękniejszy, bo obecnie brzydki z niego typ! Czarny i biały, ale nie ma pręg! Gdyby miał pręgi to byłby ładny.
– Nie bawisz się z rówieśnikami, kociaku?- Odwracam głowę. Kacza Łapa, a nie. Drobna Łapa. Nie tylko mi się oberwało, tyle dobrego. Mierze go wściekłym spojrzeniem. Rudy kocur siada obok mnie. Niech sobie idzie! Jako jeden z nielicznych widział jak płakałem po karze. I że on ośmiela się mówić, że jestem kociakiem! Jestem od niego chyba wyższy!
– Posrana Gwiazda nieźle Cię urządził.- dodaje po chwili kocur. Przewracam oczami. Ma racje. Po raz pierwszy w życiu chce mu powiedzieć, że ma racje. Jednak wtedy to będzie oznaczać, że jestem słaby.
– Ciebie też nie oszczędził, jednak nie umie wymyślać imion. Twoje brzmi jak od jakiejś kotki, a ty kocurem jesteś przecież! A ja to co? Lizaczek? Co ma Zboże do Lizaczka?- mówię przygnębiony. Posrana Gwiazda, ot tak ten głupi czarno-biały kocur będzie się nazywał.
– Liżące Zboże, nie to nie ma sensu. I co ty tutaj robisz całe dnie? Możesz sobie odpoczywać, robić różne wybryki.- Krzywię się. On myśli, że ja mam tutaj tak fajnie? Chyba się mocno musi mylić! Siedzę tutaj księżyc i mam dość! A jeszcze trochę czasu zanim wyjdę.
– Może dla ciebie to fajnie by było, zamień się. Ja chciałem być wojownikiem szybko, a nie gnić w kociarni. Noś imię Lizaczek, wiedz, że siostra z ciebie pewnie się śmieje. Nikt prawie cię nie odwiedza i nawet nie możesz wyjść ze żłobka, chcesz?- Prycham. Niech on wie jak bardzo mi się nie podoba tutaj, jak by chciał być tutaj to niech się zamienią! I ma jeszcze tatę zastępce, uratuje mu tyłek prawie zawsze! A moja mama jednak chce mnie chyba zabić za to co zrobiłem.
– Nie chcesz mieć takiego mentora jak ja, okropny jest.- mówi niezadowolony Drobna Łapa. Wolę okropnego mentora niż bycie w żłobku. Nawet może mnie przezywać całe dnie, byle bym mógł się ruszać!
– Wolałbym mieć takiego mentora niż gnić w żłobku całe dnie!- Uderzam mocno ogonem o ziemię. Niech sobie nie myśli, że moja kara jest fajna.- Te mam prośbę, jak byś był kiedyś na zgromadzeniu, a mnie nie będzie, to napluj w twarz Płonącej Łapie, taka ruda kotka z czarny z klanu wilka. Tą, z którą się kłóciłem, proszę. Tak ode mnie! Będę twoim dłużnikiem! 

<Drobna Łapa? Wysłuchasz prośby Lizaczka?> 

05 grudnia 2020

Od Drobnej Łapy

 Rudy kocurek wrócił do obozu. Na jego pyszczku jak zwykle można było dostrzec niezadowolenie. Kolejny ciężki trening z Borsuczym Warkotem dał mu w kość. Uczeń miał szczerze dość. Nawet zaczął wątpić, czy uda mu się zostać wojownikiem do piętnastego księżyca. Jesiotrowa Łuska został mianowany jako pierwszy, co go mocno zirytowało i chociaż na początku było napędem, ten zapał został szybko zgaszony. Pamiętał z jaką energią przyjął nową pozycję i w pierwszych dniach wpatrywał się w mentora jak w ósmy cud świata. Szybko się to zmieniło przez ich charaktery, będące ze sobą złą mieszanką. Na samą myśl o kolejnym treningu z Borsuczym Warkotem zbierało mu się na syknięcie. To życie wojownika wcale nie było takie fajne. Opierało się ciągle na tych samych czynnościach. Patrole, polowania.... Szybko się znudził. Pragnął czegoś w czym nikt nie wypomni mu małego błędu, gdy myszka piśnie, lub wykona atak na złą część ciała. 
- Jutro masz się stawić równo o świcie. - mruknął Borsuczy Warkot. 
Drobna Łapa wywrócił oczami. Ostatnie czego potrzebował to poranna pobudka, a potem kolejne długie uderzenia serca spędzone na zimnie i deszczu. Machnął ogonem ze zirytowaniem, skręcając w stronę żłobka. Jego myśli nieoczekiwanie przesunęły się do Zgromadzenia. Sporo się działo. Dwie kłótnie i jedna nowa znajomość. 
Wsunął się do żłobka. Tutaj było sucho i ciepło. Zadowolony rozejrzał się po wnętrzu. Nie zmieniła się kociarnia za czasów, gdy ją zamieszkiwał jako kociak. No może była bardziej czysta, gdyż duet chaosu nie rozrzucał zabawek pod czujnym okiem Brzoskwiniowej Bryzy. Szkoda, że czas tak szybko minął. Nawet nie zauważył, gdy przekroczył próg dziesięciu księżyców, stając się coraz bardziej starszym. Skrzywił się na myśl, że będzie kiedyś w wieku swoich rodziców. 
Wzrok kocurka zatrzymał się na synu Zbożowego Kłosu. Leżał samotnie na mchu, z daleka od bawiących się kociąt Sasankowego Płatka i Obłoku. Uznał, że podręczenie młodszego będzie dobrą rozrywką. W końcu psoty to jego drugie imię i w ten sposób na pewno zrobi mu się lepiej. Ruszył do Zbożowej Łapy, który teraz nazywał się Lizaczek. Został zdegradowany do rangi kociaka na sześć księżyców. Dalej pamiętał jego łzy po wygłupach. Nie można płakać przez psoty! Każdy łobuz to wiedział. 
- Nie bawisz się z rówieśnikami, kociaku? - przysiadł przy Lizaczku. Kocurek spiorunował go spojrzeniem, na co się złośliwie uśmiechnął. Nagle jednak ten uśmiech wydał mu się.... głupi. Przecież dokładnie tak samo zachowywał się Borsuczy Warkot w stosunku do niego. Nawet nie zauważył, gdy przyswojone przez rodziców wartości zaczęły się mieszać z poglądami wpajanymi mu przez mentora. Jeszcze bardziej go znienawidził. 
- Posrana Gwiazda nieźle cię urządził. - stwierdził. 


<zbożowy Lizaczku? :3>