BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Burzy!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Owocowym Lesie!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzozowy Potok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzozowy Potok. Pokaż wszystkie posty

24 września 2016

Od Brzozowego Potoku C.D Wilcza Łapa

Uczennica zapewne była zmęczona tymi wydarzeniami. Brzozowy Potok świetnie zdawał sobie z tego sprawę, mimo to widząc jej zapał, nie miałby serca zakończyć lekcji.
- Wilcza Łapo podaj mi nazwę jakiegoś charakterystycznego punktu na naszym terytorium - spojrzał na kotkę, wiedział, że nie za bardzo słuchała.
- Nazwę? Hm, no to… ten tego, no – w jej głosie usłyszał zakłopotanie.
- Nie uważałaś prawda? Nie dziwię ci się, sam zawsze uważałem, że lekcje, które opierają się na samym gadaniu są niezwykle nudne i cały otaczający nas świat jest ciekawszy, niestety jednak musimy przez to przebrnąć – uśmiechnął się delikatnie – mimo to proponuje takie małe wyzwanie. Dzisiaj podczas lekcji nie wspomniałem ani słowa o Drodze Grzmocie, wiesz, może co to jest?
Wilcza Łapa się przez chwilę zastanawiała, czasem w oczach miała przebłyski pomysłu ale koniec końców nic nie wymyśliła.
- Jest śmiertelnie niebezpieczne miejsce, na jego terenie żyją Potwory, które mogą zabić jednym uderzeniem swojej łapy.
- Naprawdę?
- Tak, i w jej okolicach zawsze jest charakterystyczny zapach, który nie jest zbyt przyjemny. Nam to jest jednak na łapę. Wciągnij powietrze i powiedz mi co czujesz.
Przez moment słyszał jak bursztynowooka nabiera powietrza i je wypuszcza.
- Wyczuwam… koty z naszego klanu, borsuka i kilka innych nieznanych mi zapachów - odpowiedziała.
- A wśród tych nieznanych zapachów jest jakiś… nieprzyjemny?
- Hm… jak się bardziej skupię to faktycznie nutkę czegoś takiego mogę wyczuć.
- Dobrze, a potrafiłabyś się nakierować na jego źródło?
- Jest bardzo słaby ale może…
- Też go wyczuwam i wydaje mi się, że powinniśmy udać się w tamtą stronę – wskazał ruchem głowy, zdawał sobie sprawę, że zapach jest znacznie za słaby i pokierował się pamięcią ale tylko ten jeden raz.
Kotka szła przodem cały czas intensywnie węsząc, co jakiś czas się zatrzymując z niepewnością w oczach. Widział w niej zapał, który był naprawdę godny podziwu, już na pierwszej lekcji miała coś wywęszyć, nie widział jednak po niej zniechęcenia, wręcz przeciwnie, kotka wyglądała na niezwykle zainteresowaną. Po upływie dosyć sporej ilości czasu ( i kilku jego małych podpowiedziach) stali niedaleko Drogi Grzmotu, co jakiś czas słychać było przejeżdżające Potwory.
- Gratuluje Wilcza Łapo, dobrze sobie z tym poradziłaś. Mam nadzieję, że teraz będziesz już wiedzieć i pamiętać gdzie leży to miejsce.


<<Wilcza Łapo?>>

18 września 2016

Od Brzozowego Potoku CD Wilczej Łapy

Miał ucznia! Drugiego w swoim dosyć krótkim żywocie, mimo to bardzo się ucieszył, że to właśnie jego imię zostało objęte tytułem mentora. Nie zawiedzie, oj nie! Na pierwszy dzień zaplanował zapoznanie uczennicy ze terenami klanu. Starał się iść wolno ale mimo to widział kątem oka, że kotka lekko nie nadążała. Nagle do jego nozdrzy doleciała paskudna woń. Wciągnął powietrze. Tak był pewny, gdzieś tu kręcił się borsuk.
- Bądź ostrożna Wilcza Łapo, tu gdzieś w okolicy przebywa borsuk – ostrzegł ją szeptem, kotka się lekko wzdrygnęła ale starała się zachować spokój.
Wolałby aby odszedł, bo zdawał sobie sprawę, że walka z nim mogłaby obrać zły obrót. Chodził jeszcze chwilę po okolicy aż zaczął się oddalać. Nie wyczuł ich? A może po prostu ich zignorował? Nie miał pojęcia, ale uznał to za znak opieki Gwiezdnych nad swoimi.
- Odszedł – usiadł i rozluźnił swoje napięte do granic mięśnie, spoglądając na także powoli się uspokajającą.
Sam jej wyraz pyszczka nie uległ zmianie, lecz mięśnie czy sierść okazywały jej zdenerwowanie. Brzozowy Potok i tak był zaskoczony jej reakcją, nie panikowała ani wykazywała bezgranicznego strachu. Kocur doszedł do dwóch wniosków, albo świetnie ukrywała swoje emocje nawet poprzez władzę nad ciałem albo miała naprawdę twarde nerwy.
- Zachowałaś się spokojnie, zazdroszczę zimnej krwi, ja jak byłem w twoim wieku to na takie zdarzenia reagowałem dosyć nerwowo – uśmiechnął się delikatnie – zaraz powrócimy do lekcji, tylko odczekajmy chwilę, nie chciałbym na niego ponownie trafić.
Kotka przytaknęła i usiadła niedaleko niego, wpatrując się w jakiś oddalony punkt. Ich relacje są chłodne i nie rozwinięte. Oboje czują się w swoim towarzystwie nieswojo i obco. Musiał to zmienić, pamiętał, że jego relacje ze Szałwiową Łapą opierały się na wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu, wszystko sobie mówili. Chciał aby podobnie było z Wilczą Łapą, nie powinien jednak oczekiwać zbyt wiele po jednym dniu. Chciał jednak porozmawiać z nią o tym.
- Wilcza Łapo, wiesz, nie jesteś moim pierwszym uczniem – zaczął tonując swój ton aby brzmiał jak najprzyjemniej – właściwie jesteś drugim, chociaż wyglądem przypominasz mojego poprzedniego ucznia. No ale nie będę ci o nim opowiadał, bo to nudne. Chciałbym ci coś zaproponować.
Ruda kotka wyrwała się z zamysłu ale unikały kontaktu wzrokowego z nim. Czarno-biały kocur uznał to za sygnał, że słucha.
- Zawsze uważałem, że miedzy mentorem a uczniem powinno być zrozumienie i zaufanie, oraz więź dzięki, której oboje będą się czuli dobrze w swoim towarzystwie. Chciałbym abyś nie traktowała mnie za nie wiadomo kogo i czuła, że czas spędzony ze mną był równie przyjemny jak z rodziną. Postaram się aby nasze lekcje nie były zbyt nudne, aby było więcej robienie niż słuchania. Jednak oczekuje od ciebie ważnej rzeczy – bursztyn w oczach kotki zniknął pod czernią źrenicy – wymagam abyś mnie szanowała. To jest podstawa do tego aby nasze relacje były pozytywne, musimy się nawzajem szanować.
<<Wilcza Łapo?>>

09 sierpnia 2016

Od Brzozowego Potoku CD Spopielonego Kwiatu

Od jakiegoś czasu, na widok buro – czarnej – białej kotki, Brzozowy Potok odczuwał radość i pragnął aby pozostała z nim jak najdłużej, kiedy jednak przychodził patrol i zdarzało się, że szli w oddzielnych grupach, wtedy odczuwał pustkę. Już od dawna zrozumiał, że kotka nie pozostawała mu obojętna, stanowiła coś więcej niż przyjaciółka. A teraz, gdy poruszyła temat kociąt coś w nim się poruszyło, odżyło. Pragnął jej wyznać miłość i teraz to była idealna chwila!
- Spopielony Kwiecie… - zaczął nieśmiało.
Kotka łagodnie się odwróciła i spojrzała na niego swoimi miętowo – zielonymi oczami, lekko się uśmiechając.
- Znamy się od dosyć dawna… w sumie jesteś jednym z pierwszych poznanych mi kotów ze Klanu Klifu i… chcę ci powiedzieć… no, że – dostrzegł jej wyczekując wzrok, czyżby się domyśliła? Czyżby aż tak bardzo dawał po sobie poznać ile dla niego znaczy?
- Tak?
Wziął głęboki wdech.
- Bo ja cię kocham – wydusił i przystanął wyczekując reakcji wojowniczki.
I wtedy doznał okropnej świadomości. Wyznając miłość Spopielonemu Kwiatu, przywiązuje się do Klanu Klifu, a on nie czuję się tu dobrze, bo zdaje sobie sprawę z przeszłości klanu. Miał świadomość, że jego lojalność wobec klanu stała się bardzo niepewna, myślał nad odejściem ale od tego pomysłu odwiodło go uczucie do kotki. Postanowił, być tutaj ze względu na nią, póki on ją kocha, pozostanie tutaj aby ją chronić.
- N-naprawdę? – zająknęła się.
A co jeżeli nie odwzajemnia jego uczuć?
- Zrozumiem, jeżeli nie odwzajemnisz moich uczuć, ale wiedz, że ja zawsze nawet mimo tego będę ci oddany – dotknął jej nosa nieśmiało.
Spopielony Kwiecie?

06 sierpnia 2016

Od Brzozowego Potoku

Spacerował w okolicy Drogi Grzmotu, oczywiście zachowując bezpieczną odległość. Wizja połamanych kości i zmiażdżonych narządów wewnętrznych przez łapy potworów, działała na niego jak kąpiel w lodowatym strumieniu. Mimo to, gdy przychodziła pora patrolu zawsze chciał być w grupie, która doglądała ten skrawek, który gdyby nie było Drogi Grzmotu graniczyłby ze Klanem Wilka. A skąd takie zainteresowanie u niego właśnie tym klanem? Wzięło ono początek podczas jednego z ostatnich patroli…
- Czemu Klan Klifu jest tak źle postrzegany? Słyszałem coś o jakiś wojnach ale to tylko urywane zdania – miauknął do Piaszczystej Mgły i Spopielonego Kwiatu.
Obie kotki się zamyśliły, jednak biała we plamy odskoczyła we krzaki za zdobyczą, został sam ze kremową wojowniczką.
- To zaczął Klan Nocy, ponoć coś się tyczyło zemsty ale dokładnie nie wiem, zaatakował nas, zginęło wtedy wiele kotów – odparła smutno – a potem chcieliśmy zmienić miejsce obozu aby w razie ponownego ataku, nie znali położenia naszego obozu, więc zaatakowaliśmy Klan Wilka, zrywając sojusz.
Zamyślił się, teraz więcej rozumiał ale wciąż odczuwał jakiś gorzki posmak we pyszczku, jakby irytację? Nie rozumiał skąd się u niego pojawiły negatywne odczucia. Spojrzał na kotkę.
- Dziękuję za wyjaśnienie, zapewne nie było dla ciebie łatwe, jestem wdzięczny – odparł i posłał jej delikatny uśmiech.
Właśnie tamtego dnia zrodziła się w nim pewnego rodzaju niepokój czy faktycznie jest tam gdzie trzeba oraz współczucie dla Klanu Wilka. Od tamtej pory przychodził tutaj i obserwował z ukrycia granicę raz na jakiś czas dostrzegając błysk kocich ślepi. Wahał się czy tam nie pójść, czy nie zobaczyć jak sobie radzą jego członkowie, wtedy natychmiast przed oczyma pojawiała się okrutna wizja walki ze kilkoma przeciwnikami naraz. Dzisiaj jednak czuł, że chęć jest silniejsza niż rozsądek. Obejrzał się czy nie ma żadnego rówieśnika w okolicy i skoczył we krzaki. Pruł na przód aż hałas przejeżdżających Potworów kuł uszy a nos drapany był przez spaliny. Zaraz dojrzał Drogę Grzmotu. Serce waliło jak młot, obejrzał się i odrzucił strach. Przebiegł najszybciej jak potrafił i gdy poczuł pod łapami miękką trawę odetchnął. Do jego nozdrzy doszła woń Klanu Wilka, ostrożnie stawiał kroki, bacznie obserwując teren. Aktualnie był sam środek dnia, więc doskonale widział, chociaż w nocy także nieźle jego oczy dawały sobie radę. Przeszedł trochę głębiej w ich terytorium i bacznie nasłuchiwał, bo istniała ogromna wręcz szansa, że napotka patrol. Doszedł w okolice Wielkiego Jaworu, i wtedy się zatrzymał.
Co on właśnie robił? Co on sobie myślał? Powinien być lojalny swojemu klanowi! Mimo to jednak nie potrafił ślepo być oddanym liderowi i klanowi, czuł, że wtedy jakby chciał robić dobrą minę do złej gry.
Dostrzegł kilka kotów, zapewne należały do patrolu. Zaczął się powoli cofać, ostrożnie stawiał kroki aby nie zainteresować ich. I wtedy usłyszał prychnięcie, serce mu stanęło. Odwrócił się i dostrzegł szylkretową kotkę ze najeżonym futrem i wysuniętym pazurkami.
- Co tu robisz chociaż odpowiedź mi się zdaję znam, szpiegu – wysyczała – nawet nie próbuj atakować, jak zauważyłeś tam są inni.
On szpiegiem? Atakować ją na jej własnym terytorium? Nie on chciał tylko się upewnić… że właśnie co? Lisi Bobek! Przełknął ślinę i się uspokoił, skoro już jest to musi przedstawić swoje intencje.
- Nie, ja nie szpieguję ani tym bardziej nie chciałem ciebie zaatakować, ciebie ani innego kota ze twojego klanu! – czuł jak nerwy go zjadają – ja po prostu chciałem zobaczyć… jak sobie radzicie.
Kotka zdawała się być zaskoczona, sierść jej delikatnie ale mimo to pazury miała wciąż wysunięte a w oczach wrogość.
- Już widzę jak wojownik Klanu Klifu martwi się o koty ze Klanu Wilka! Sami nas wypędziliście!
- Ja nie brałem w tym udziału, wtedy jeszcze nie należałem do Klanu Klifu – miauknął błagalnie, usłyszał, że ktoś się zbliża – proszę cię, nie oceniaj mnie na wzgląd poczynania mojego lidera, kiedy się o tym dowiedziałem, pragnąłem zobaczyć jak sobie radzicie, naprawdę! Ukryj mnie, nie pożałujesz!
Cętkowany Ogonie?

12 lipca 2016

Od Brzozowego Potoku C.D Spopielonego Kwiatu

Jak tu trafił? To było niby oczywiste pytanie, schemat taki sam. Podróżował natrafił na woń innych kotów podążał za nią aż w końcu spotkał Onyksową Gwiazdę. Po krótkiej wymianie słów z obecnym liderem został przyjęty. Ot, cała historia. Nie zamierzał kręcić kotce, bo wiedział, że na opowiadaniu zmyślonej historii nie zyska pozytywnie w jej oczach.
- Poprzez zapachy – kotka przekręciła głowę – trafiłem na woń licznej grupy kotów. Zorientowałem się, że znalazłem się na terenie jednego ze czterech sławnych klanów. Po zagłębieniu się wystarczająco w terytorium Klanu Klifu spotkałem naszego lidera i po dostatecznym poznaniu mnie, przyjął – spojrzał na Spopielony Kwiat, która szła obok – nie była to niezwykle porywająca historia ale innej nie przeżyłem.
Kotka lekko się zaśmiała. Nie wiedział czy z przymusu czy naprawdę wychwyciła w tych słowach coś zabawnego. Nie wiedział o co mógłby jeszcze się jej zapytać. O wiek? Nie, kotek o ilość księżyców się nie pyta. Jak tu trafiła? Nie, nie chce być wścibskim kotem. Westchnął i się zastanowił i wtedy nie wiadomo dlaczego pacnął ją łapą we łopatkę i zaśmiał się.
- Bawisz się w ganianego? – przyjął pozycję do ucieczki.

Spopielony Kwiecie?

11 lipca 2016

Od Brzozowego Potoku CD Leśna Maska

Zaskoczenie ogarnęło go od nosa po koniec ogona. Dopiero, gdy kotka wzięła swój mokry nos od jego otworzył oczy i spojrzał jak Leśna Maska powoli się oddala. To było naprawdę miłe uczucie, teraz już wiedział, że kotka mu zaufała. Zaraz go jednak dopadła okrutna świadomość, będą należeć do innych klanów, czyli w przyszłości może im przyjść się zmierzyć na polu walki. Mimo teraz chciał żyć chwilą i nie myśleć o przyszłości. Miał już odejść ale coś mu się przypomniało.
- Leśna Masko! – krzyknął a ona odwróciła się i spojrzała na niego zaskoczona – nie zapomnij umyć futerka zanim zagłębisz się w ich terytorium!
Kotka przytaknęła i powolnym krokiem ruszyła przed siebie. On natomiast się odwrócił i mozolnie stawiał łapy na trawie. Przekroczył szybko Drogę Grzmotu i poczuł won Klanu Klifu. Usiadł i zmył z siebie zapach kotki a potem postanowił udać się na polowanie. Nawet będąc zajęty tropieniem w pamięci miał kotkę z maską. Teraz jednak wiedział, że od dzisiaj stali się wrogami.

Od Brzozowego Potoku C.D Leśna Maska

Kocur się zastanowił. Nie znał aż tak dobrze tych terenów, powinien ją zaprowadzić do Klanu Klifu ale musieliby przeciąć Drogę Grzmotu a to oznaczało spore ryzyko. Kotka mogłaby się gorzej poczuć i wtedy właśnie mógłby nadjechać potwór i… nie ryzyko było zbyt duże. Potrząsnął głową.
- Najbliżej? Będąc szczerym sam od niedawna należę i jeszcze nie zdążyłem się zapoznać. Mogę jednak iść na jakiś szybki obchód po okolicy i powęszyć – zaproponował, podniósł się i chciał już odejść ale przecież nie znał jej imienia a ona jego – czy mógłbym poznać twoje imię kotko? Do mnie mów Brzozowy Potok.
Kotka ze maską spojrzała na niego. Wciąż mu nie ufała, nie dziwił się, jego matula zawsze przestrzegała by nie rozmawiać z obcymi, mimo to chciał poznać imię ciężarnej aby nie zwracać się do niej „droga kocico”.
- Leśna Maska – odparła.
To już wiedział przynajmniej jak się zwie jego nowa znajoma. Ruszył w kierunku Sowiego Drzewa. Węszył ale nie mógł wyłapać żadnego zapachu kota. Zbliżył się do strumienia, niedaleko kładki i wtedy do jego nosa doszła woń kotów. Nie znał jej i nie chciał za bardzo się zbliżać, bo uznają go za wroga. Natychmiast zawrócił do kotki. Leżała i gdy go dostrzegła z wyczekiwaniem oczekiwała odpowiedzi.
- Niedaleko poczułem woń innego klanu. Chodź, odprowadzę cię kawałek – uśmiechnął się i poczekał aż kota zrównała się z nim krokiem. Kiwnęła mu głową na podziękowanie. Polubił ją ale od teraz będą wrogami, bo są w innych klanach.
Leśna Masko?

Od Brzozowego Potoku

Patrolował teren. Nie był to oficjalny czy zorganizowany patrol, postanowił samemu trochę powęszyć, tak dla spokojnego snu. Cały czas był czujny, wiedział, że napastnik mógł go wypatrzeć, że jest sam, bez dodatkowego wsparcia, wiedział, że jeśli byłby to pojedynczy kot dałby radę, chociażby się wybronić ale jeśli przyszłoby mu walczyć ze trzema to marny jego los. Nim się obejrzał doszedł do Drogi Grzmotu, czuł jak zapach spalin gryzie jego nos i powoduje łzy we oczach, szczypały. Coś go jednak ciągnęło aby przejść przez nią i pójść dalej. Serce podpowiadało aby poszedł i zbadał, co to za nadnaturalna siła go tam przyzywa natomiast rozum krzyczał, że nie powinien nadwyrężać zaufania lidera i nie szlajać się nie wiadomo gdzie. Wybrał serce. Rozejrzał się i nasłuchiwał, nie słyszał Potwora, dużo ryzykował mimo to napiął mięśnie i przebiegł, Serce waliło mu jako oszalałe, wydawało mu się, że słyszy warczenie potworów, że są coraz bliżej i bliżej.
Znalazł się na drugiej stronie. Cała adrenalina opadła, każdy skrawek jego umysłu i ciała się rozluźnił. Spojrzał za siebie dopiero po kilku uderzeniach serca przejechał potwór. Powoli się oddalił od Drogi Grzmotu. Dostrzegł drzewo, nie byle jakie, wydawało się ogromne. Podszedł i obwąchał okoliczne krzaczki oraz samo drzewo. Żadnych zapachów ani oznaczeń, czyli nie był na terenie żadnego klanu. Mógł czuć się pozornie bezpieczny ale tylko… pozornie. Usłyszał kroki. Natychmiast sierść mu się najeżyła a pazury wysunęły, nie był to nikt ze jego klanu, wiec musiał być czujny. Zza wysokiej trawy wyłoniła się biała kotka ze brązową maską na pyszczku, dostrzegła go swoimi szafirowymi oczami. Także się najeżyła, dostrzegł, że miała spory brzuch, była ciężarna. Nie znał jej, być może powinien ją zaatakować ale jaki to honor atakować nosicielkę nowego życia? A on honor miał i nie zamierzał go tracić.
- Spokojnie – schował pazury a sierść na jego grzbiecie się wygładziła – nie zrobię ci krzywdy.
- Akurat – zasyczała – wszyscy tak mówicie.
Zaborcza kotka, musi ją uspokoić, bo wyglądała na taką, która jest gotów go rozszarpać.
- Nie mam zamiaru z tobą walczyć, nie leży w mojej naturze atakować każdego samotnego kota. Poza tym, nie powinnaś się denerwować – usiadł i owinął ogonem przednie łapy.
- Znalazł się medyk – powoli się uspokajała ale nadal biła od niej wrogość – ty za to należysz do klanu, czuć to wyraźnie.
- Jestem tego świadom, natomiast ty nie, powinnaś troszkę łagodniej się odnosić do obcych, bo niektórzy honoru nie mają i mogą cię zaatakować od razu. A teraz odpowiedz mi, czy masz zamiar dołączyć do jakiegoś konkretnego klanu czy do tego, do którego dojdziesz?
Leśna Masko?

10 lipca 2016

Od Brzozowego Potoku

Przechadzał się po terytorium swojego nowego klanu. Cieszył się, że znalazł dom, miejsce gdzie jest mile widziany i czuł się bezpiecznie. Dołączył ledwie 3 wschody słońca temu i jako punkt honoru postawił sobie aby zapoznać się ze cały terenem. Nie było to szczególnie trudne, wszędzie unosiła się silna woń kotów z jego klanu. Dzisiaj niestety słońca nie było, bo cała Srebrna Skóra została przykryta puszystą warstwą chmur, zanosiło się na deszcz, jemu to jednak nie przeszkadzało, wbrew temu co się sądzi o stosunku kotów do wody, on lubił gdy ta ciecz go opatulała swoim mokrym dotykiem, nie wiedział skąd się to u nie zrodziło, czy to za sprawą genów czy indywidulanych upodobań. Szedł po łące a ciepły wietrzyk czesał jego krótką sierść. Wciągnął powietrze do płuc, tak czuł, że żyje. Znajdował się niedaleko Drogi Grzmotu, jednak wiatr wiał w takim kierunku, że smród z niej nie docierał do niego. Zawrócił w stronę obozu, potem i tak odbije w innym kierunku aby pójść tam gdzie go nie było. Spokojnym krokiem szedł przed siebie i wtedy usłyszał szmery obok siebie, po lewej stronie. Spojrzał tam i wytężył wzrok dostrzegając kotkę w plamy. Chciał do niej podejść ale nie wiedział czy to wróg czy też nie. Nie zdążył zaznajomić się ze wszystkimi kotami albo przynajmniej z nią. Wciągnął powietrze, jednak nie wyczuł obcego klanu czy samotnika, tylko woń Klanu Klifu. Zachęcony podszedł, chciał podejść w taki sposób aby jej nie przestraszyć, kiedy znalazł się od niej ze dwie lub trzy długości ogona, ona odwróciła się i zaskoczona spojrzała na niego. Miała miętowo-zielone oczy, musiała także się z nim jeszcze nie spotkać, bo widział jak przez chwilę miała lekko wysunięte pazury ale zaraz je schowała. Uśmiechnął się.
- Witaj, nie mieliśmy się chyba jeszcze okazji aby się poznać, nazywam się Brzozowy Potok, jestem nowym członkiem Klanu Klify – usiadł a ogonem owinął łapy – mógłbym poznać twoje imię?
Kotka także usiadła, starała się nie patrzeć mi w oczy.
- Spopielony Kwiat – odpowiedziała.
Kocur spoglądał na nią. Wydawała się taka nieśmiała i cicha, miał jednak przeczucie, że po lepszym poznaniu kotka wiele zyska w tym zniknie nieśmiałość. Brzozowy Potok lubił poznawać nowe koty, to był ważny element w jego karierze klanowej, gdyż trzeba wiedzieć z kim się dzieli obóz, poluje i walczy. Pora poznać bliżej miętowo-zielonooką kotkę.
- Czy zechciałabyś mnie oprowadzić po terytorium? Wyglądasz na taką, która dobrze zna te tereny - spojrzał przyjaźnie na towarzyszkę.

Spopielony Kwiecie?