Jestem taki podekscytowany, podobno moje kociaki powinny przyjść na świat za niedługo. Ale czy na pewno będę dobrym ojcem? Czy poradzę sobie z tą odpowiedzialnością? Czy na pewno jestem na to gotowy? Ogarnij się Sowi Szponie! Będziesz najlepszym ojcem w historii Klanu Burzy, najlepszego klanu w lesie. Tylko szkoda że Rozmyty Pył nie miał potomstwa, mógłby mi doradzić. Tak na prawdę jestem aktualnie jedynym kocurem-ojcem, przecież nie zapytam się liderki jak byc dobrym tatusiem...
Wiem jedno, muszę pokazać się z tej najlepszej strony, muszę być delikatny i opiekuńczy, ale też stanowczy i sprawiedliwy żeby wychować ich na dobre i postawne koty. Założę się ze pierwszą rzecz jaką zrobie to zbłaźnię sie, wiem że będą to tylko narazie małe kulki które nie widzą nawet kawałka świata, jednak ja ciągle będę to pamiętał. Klanie Gwiazd co ma robić? Potrzebuje wsparcia, tylko kogo? Jedynym członkiem klanu z potomstwem jest Srebrna Gwiazda, ale czy wypada pytać się o to liderki? Nie rozumie już nic...
Musze sie odstresować. Ide na polowanie, klan będzie mieć nowych członków, potrzebuje jedzenia. Spokojnie ruszyłem w stronę wyjścia, nawet nie zauważyłem kiedy spokojny trucht zamieniła się w szaleńczy bieg. Przypomniało mi się jak mnie i Ciemną Mordke gonił borsuk. Jednak to starze czasy, blizny zniknęły a my jesteśmy parą. Wyczułem jakiś zapach, był to stary zając. Wolałbym młodego ale takim też nie pogardzę, Bierz co los dał ci już. Wiatr wiał korzystnie mi w pysk, spokojnie przesuwałem łapy po lekko żółtawej trawie. Cicho, ciszej Sowi Szponie bo wystraszysz go. Byłem już długość lisa przed nim, zwierze spokojnie jadło. Napiąłem mięśnie i skoczyłem na zajęczaka szybko dusząc go. Podziękowałem Gwiezdnym za pomyślne polowanie i wróciłem do obozu. Odłożyłem zająca na stos a sam wziąłem tłustą nornice, podzielę się nią z Ciemną Mordką.
<Ciemna? wreszcie udało wi sie coś napisać .-.>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sowi Szpon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sowi Szpon. Pokaż wszystkie posty
01 stycznia 2017
17 grudnia 2016
Od Sowiego Szpona C.D Ciemej Mordki
Stałem przed legowiskiem Króliczej Skórki. Chodziłem w kółko, ale się denerwuje. Nagle z legowiska wyszła Ciemna Mordka, była cała w skowronkach. Tak! Będę ojcem!
- Czwórka! Będzie ich czwórka! - powiedziała uradowana kotka.
- Ciemna Mordko, tak się ciesze. Jestem taki szczęśliwy, nawet nie wiesz jak bardzo - przytuliłem się do kotki. Po policzkach płynęły mi łzy szczęścia, nie chciałem tego ukrywać. Chciałbym mieć teraz prawdziwego przyjaciela, żeby móc mu się teraz właśnie pochwalić. Jednak nie miałem takiego, ale to nie znaczy ze nie mam znajomych. Może pójdę do Rozmytego Pyłu, w czasie zebrania klanów dość się ze sobą zaprzyjaźniliśmy.
Polizałem partnerkę po głowie. Z legowiska wyszła Kwiecisty Wiatr, szepnęła coś do Ciemnej Mordki. Kotka polizała mnie po boku i odeszła z asystentką w stronę kociarni. Od razu pognałem w stronę legowiska wojowników. Nie było tam nikogo oprócz Białej Mgły. Biała kotka siedziała na jednym z mchów. Rozejrzałem się jeszcze ale nie było tutaj szarego wojownika.
- Szukasz kogoś Sowi Szponie? - kotka przerwała na chwile higienę, jej niebieskie oczy świeciły ciekawością. - Może mogę ci jakoś pomóc?
- Widziałaś może gdzieś Rozmyty Pył? Musze mu coś powiedzieć - dalej rozglądałem się po legowisku.
- Wydaje mi się że poszedł na patrol razem z Burzowym Gardłem i jego uczniem. Powinni być przy granicy z Klanem Wilka, radze poszukać w tych terenach. - kotka wróciła do czyszczenia lekko zakurzonej białej niczym śnieg sierści.
- Dzięki Biała Mgło - wybiegłem z legowiska a następnie opuściłem obóz.
Gdy biegłem przez zimowy las poczułem zapach myszy, nie miałem jednak czasu na polowanie. Rozumiem że klan ma trudną sytuacje, jednak ja nie miałem czasu! Właśnie miałem stanąć i odpocząć gdy w krzakach zobaczyłem szarą sierść, był to Rozmyty Pył.
- Rozmyty Pyle! Musze ci coś powiedzieć! - krzyczałem do kota żeby mieć pewność że mnie usłyszał.
- Co tutaj robisz Sowi Szponie? Chcesz coś? - kocur odwrócił się z moją stronę i podszedł.
- Będę ojcem! Będzie ich czworo! Będę mieć czworo kociąt! - skakałem wokół wojownika jakbym się porządnie na*pał kocimiętką. Gdy kocur zaczął mówić przestałem.
- Gratuluje Sowi Szponie - w słowach nie było za wiele emocji, jednak nie przejmowałem się tym. Rozumiem że nie wszyscy muszą się tym tak przejmować jak ja.
- Rozmyty Pyle musimy dokończyć patrol, potem porozmawiasz sobie z Sowim Szponem - z krzaków wyłonił się Burzowe Gardło razem z swoim uczniem.
- Idź, ja i tak muszę wracać do Ciemnej Mordki - powiedziałem i nie czekając na odpowiedź zacząłem biec w stronę obozu.
***W Obozie***
Gdy wróciłem do obozu od razu udałem się do kociarni. Ciemna Mordka spała skulona w kącie. Tak samo jak Srebrna Gwiazda, razem z nią spały kociaki. Cicho podszedłem do kotki i położyłem się bok niej i zasnąłem.
<Ciemna Mordka?>
- Czwórka! Będzie ich czwórka! - powiedziała uradowana kotka.
- Ciemna Mordko, tak się ciesze. Jestem taki szczęśliwy, nawet nie wiesz jak bardzo - przytuliłem się do kotki. Po policzkach płynęły mi łzy szczęścia, nie chciałem tego ukrywać. Chciałbym mieć teraz prawdziwego przyjaciela, żeby móc mu się teraz właśnie pochwalić. Jednak nie miałem takiego, ale to nie znaczy ze nie mam znajomych. Może pójdę do Rozmytego Pyłu, w czasie zebrania klanów dość się ze sobą zaprzyjaźniliśmy.
Polizałem partnerkę po głowie. Z legowiska wyszła Kwiecisty Wiatr, szepnęła coś do Ciemnej Mordki. Kotka polizała mnie po boku i odeszła z asystentką w stronę kociarni. Od razu pognałem w stronę legowiska wojowników. Nie było tam nikogo oprócz Białej Mgły. Biała kotka siedziała na jednym z mchów. Rozejrzałem się jeszcze ale nie było tutaj szarego wojownika.
- Szukasz kogoś Sowi Szponie? - kotka przerwała na chwile higienę, jej niebieskie oczy świeciły ciekawością. - Może mogę ci jakoś pomóc?
- Widziałaś może gdzieś Rozmyty Pył? Musze mu coś powiedzieć - dalej rozglądałem się po legowisku.
- Wydaje mi się że poszedł na patrol razem z Burzowym Gardłem i jego uczniem. Powinni być przy granicy z Klanem Wilka, radze poszukać w tych terenach. - kotka wróciła do czyszczenia lekko zakurzonej białej niczym śnieg sierści.
- Dzięki Biała Mgło - wybiegłem z legowiska a następnie opuściłem obóz.
Gdy biegłem przez zimowy las poczułem zapach myszy, nie miałem jednak czasu na polowanie. Rozumiem że klan ma trudną sytuacje, jednak ja nie miałem czasu! Właśnie miałem stanąć i odpocząć gdy w krzakach zobaczyłem szarą sierść, był to Rozmyty Pył.
- Rozmyty Pyle! Musze ci coś powiedzieć! - krzyczałem do kota żeby mieć pewność że mnie usłyszał.
- Co tutaj robisz Sowi Szponie? Chcesz coś? - kocur odwrócił się z moją stronę i podszedł.
- Będę ojcem! Będzie ich czworo! Będę mieć czworo kociąt! - skakałem wokół wojownika jakbym się porządnie na*pał kocimiętką. Gdy kocur zaczął mówić przestałem.
- Gratuluje Sowi Szponie - w słowach nie było za wiele emocji, jednak nie przejmowałem się tym. Rozumiem że nie wszyscy muszą się tym tak przejmować jak ja.
- Rozmyty Pyle musimy dokończyć patrol, potem porozmawiasz sobie z Sowim Szponem - z krzaków wyłonił się Burzowe Gardło razem z swoim uczniem.
- Idź, ja i tak muszę wracać do Ciemnej Mordki - powiedziałem i nie czekając na odpowiedź zacząłem biec w stronę obozu.
***W Obozie***
Gdy wróciłem do obozu od razu udałem się do kociarni. Ciemna Mordka spała skulona w kącie. Tak samo jak Srebrna Gwiazda, razem z nią spały kociaki. Cicho podszedłem do kotki i położyłem się bok niej i zasnąłem.
<Ciemna Mordka?>
30 listopada 2016
Od Sowiego Szpona C.D Ciemnej Mordki
*Te opowiadanie dzieje się księżyc po opowiadaniu Ciemnej*
To miał być ten dzień! Właśnie dziś zapytam Ciemną Mordke czy chciałaby zostać matką. Ale jestem podekscytowany. Wymyśliłem już nawet trzy imiona, jedną z córek chciałbym nazwać Duch, syna zaś nazwałbym Jastrząb lub Tygrys. Ciemna Mordka siedziała przed żłobkiem, zapewne opowiadała kociakom Srebrnej Gwiazdy o naszej walce z borsukiem. Stara liderka leżała, młode skakały po niej komentując co sekundę opowieść mojej partnerki. Podeszłem do nich i z szacunkiem pochyliłem głowe do Srebrnej Gwiazdy, ona zrobiła to samo w moją stronę. Ciemna nie zauważała mnie jeszcze przez duszą chwile, nie przerywając swojej trochę przekoloryzowanej historii. W końcu zauważyła mnie i uśmiechnęła się.
-Witaj Sowi Szponie- kocham jej ciepły uśmiech.
-Dzień dobry Ciemna Mordko, witaj Srebrna Gwiazdo- przywitałem się z kotkami, przybliżyłem się trochę do mojej partnerki- Musze z tobą porozmawiać Ciemna Mordko, to bardzo ważne.
-To ja może was zostawię, chodźcie kociaki- Srebrna wstała i pogoniła młode prowadząc je do kociarni.
Pokazałem kotce żeby poszła za mną. Usiadłem pod kępą paproci, serce waliło mi jak oszalałe z podniecenia. Przez chwile panowała niezręczna cisza.
-Więc o czym chciałeś porozmawiać?- Chodź od rana chciałem jak najszybciej dowiedzieć się co o tym myśli to teraz kiedy wreszcie miałem możliwość nie umiałem się odezwać.
-Ciemna Mordko jesteśmy razem już księżyc. Więc pomyślałem że nasz związek może wejść w kolejny rozdział.- Denerwowałem się, mój głos drżał- Chce porostu powiedzieć że moglibyśmy mieć kocięta.
To miał być ten dzień! Właśnie dziś zapytam Ciemną Mordke czy chciałaby zostać matką. Ale jestem podekscytowany. Wymyśliłem już nawet trzy imiona, jedną z córek chciałbym nazwać Duch, syna zaś nazwałbym Jastrząb lub Tygrys. Ciemna Mordka siedziała przed żłobkiem, zapewne opowiadała kociakom Srebrnej Gwiazdy o naszej walce z borsukiem. Stara liderka leżała, młode skakały po niej komentując co sekundę opowieść mojej partnerki. Podeszłem do nich i z szacunkiem pochyliłem głowe do Srebrnej Gwiazdy, ona zrobiła to samo w moją stronę. Ciemna nie zauważała mnie jeszcze przez duszą chwile, nie przerywając swojej trochę przekoloryzowanej historii. W końcu zauważyła mnie i uśmiechnęła się.
-Witaj Sowi Szponie- kocham jej ciepły uśmiech.
-Dzień dobry Ciemna Mordko, witaj Srebrna Gwiazdo- przywitałem się z kotkami, przybliżyłem się trochę do mojej partnerki- Musze z tobą porozmawiać Ciemna Mordko, to bardzo ważne.
-To ja może was zostawię, chodźcie kociaki- Srebrna wstała i pogoniła młode prowadząc je do kociarni.
Pokazałem kotce żeby poszła za mną. Usiadłem pod kępą paproci, serce waliło mi jak oszalałe z podniecenia. Przez chwile panowała niezręczna cisza.
-Więc o czym chciałeś porozmawiać?- Chodź od rana chciałem jak najszybciej dowiedzieć się co o tym myśli to teraz kiedy wreszcie miałem możliwość nie umiałem się odezwać.
-Ciemna Mordko jesteśmy razem już księżyc. Więc pomyślałem że nasz związek może wejść w kolejny rozdział.- Denerwowałem się, mój głos drżał- Chce porostu powiedzieć że moglibyśmy mieć kocięta.
<Ciemna?>
25 listopada 2016
Od Sowiego Szpona C.D Ciemnej Mordki
Poczułem ulgę... Nie mogłem przestać wtulać się w sierść kotki, byłem taki szczęśliwy. Nie wiem co bym zrobił gdyby odeszła, pewnie zrobiłbym to samo. Po chwili doszedłem do wniosku że musze w końcu jej to powiedzieć, wiem jak zareaguje. Pewnie powie cos w stylu ,,Wiedziałam że w końcu będziesz mój" ale dla niej warto...
-Ciemna Mordko?-zapytałem niepewnie, nie mogę przecież jej tego powiedzieć w legowisku medyka. Przecież to by było głupie!
-Tak, Sowi Szponie?- kotka dalej przytulała się do mojego pręgowanego futra.
-Mogę cie zabrać w pewne miejsce? Musze ci coś powiedzieć- mój głos nabrał pewności siebie. Wreszcie znalazłem kogoś kto będzie ze mną, mam taką nadzieje...
***W Tajemnym Miejscu Sowy***
Zaprowadziłem Ciemną na pewną polane, zdążyliśmy na zachód. Usiadłem i ogonem pokazałem kotce żeby też tak zrobiła. Siedzieliśmy tak oglądając jak słońce powoli chowa się za horyzątem, po tym jak blask znikł zdałem sobie sprawę jak długo już tutaj siedzimy. No dobra Sowi Szponie powiesz to, dasz rade...
-Ciemna Mordko?- patrzyłem jej w oczy- Czy zostałabyś moją partnerką?
<Ciemna? :3)
-Ciemna Mordko?-zapytałem niepewnie, nie mogę przecież jej tego powiedzieć w legowisku medyka. Przecież to by było głupie!
-Tak, Sowi Szponie?- kotka dalej przytulała się do mojego pręgowanego futra.
-Mogę cie zabrać w pewne miejsce? Musze ci coś powiedzieć- mój głos nabrał pewności siebie. Wreszcie znalazłem kogoś kto będzie ze mną, mam taką nadzieje...
***W Tajemnym Miejscu Sowy***
Zaprowadziłem Ciemną na pewną polane, zdążyliśmy na zachód. Usiadłem i ogonem pokazałem kotce żeby też tak zrobiła. Siedzieliśmy tak oglądając jak słońce powoli chowa się za horyzątem, po tym jak blask znikł zdałem sobie sprawę jak długo już tutaj siedzimy. No dobra Sowi Szponie powiesz to, dasz rade...
-Ciemna Mordko?- patrzyłem jej w oczy- Czy zostałabyś moją partnerką?
<Ciemna? :3)
15 listopada 2016
Od Sowiego Szpona C.D Ciemnej Mordki
Mój grzbiet, tak strasznie mnie bolał. Musze wstać, muszę pomóc Ciemnej Mordce. Otworzyłem oczy ale widziałem tylko ciemność, ciemność i nic więcej. Leżałem tak jeszcze kilka chwil, lecz coś zagłusiło cisze, tą którą wykorzystywałem do polowań, tą której tak potrzebowałem. Był to dźwięk uderzenia, a potem cichy jęk i upadek. Udało mi się podnieść. Zwierze gdzieś znikło, rozpłynęło się razem z naszą upolowaną zdobyczą. Zwróciłem uwagę na kotkę leżącą pod drzewem, była poobijana i nieprzytomna. Chciałem jej pomóc, pomóc za wszelką cenę, chce tylko by żyła. Nie zostało mi za wiele opcji tak naprawdę była jedna, udało mi się jakoś umieścić wojowniczkę na obolałym grzbiecie. Proszę Klanie Gwiazd nie zabierajcie jej...
***W Obozie***
Wszyscy skierowali wzrok na wojowników wchodzących do obozy, a raczej na kota niosącego kotkę. Bez słowa udałem się do legowiska Króliczej Skórki, medyczki Klanu Burzy. Położył kotkę na ziemi, a medyczka właśnie wyszła z legowiska. Popatrzyła się ze zdziwieniem na wojownika, jej twarz mówiła tylko jedno...
-Co się stało?- zapytała medyczka, jak ona może być tak poważna?! Przecież ona może zginąć!
-Zaatakował nas borsuk, mieliśmy wejść na drzewa. Moja gałąź się złamała i spadłem, Ciemna Mordka mnie ocaliła- powiedziałem ze spuszczoną głową.
-Dobrze, zajmę się nią. Możesz już iść- powiedziała medyczka a przy tym machnęła głową dając jednoznaczny znak że mam się oddalić. Nie chce stąd iść, chce być z Ciemną Mordką. W końcu po niewielkiej kłótni z Króliczą wyszedł i udał się w stronę legowiska.
***W Obozie***
Wszyscy skierowali wzrok na wojowników wchodzących do obozy, a raczej na kota niosącego kotkę. Bez słowa udałem się do legowiska Króliczej Skórki, medyczki Klanu Burzy. Położył kotkę na ziemi, a medyczka właśnie wyszła z legowiska. Popatrzyła się ze zdziwieniem na wojownika, jej twarz mówiła tylko jedno...
-Co się stało?- zapytała medyczka, jak ona może być tak poważna?! Przecież ona może zginąć!
-Zaatakował nas borsuk, mieliśmy wejść na drzewa. Moja gałąź się złamała i spadłem, Ciemna Mordka mnie ocaliła- powiedziałem ze spuszczoną głową.
-Dobrze, zajmę się nią. Możesz już iść- powiedziała medyczka a przy tym machnęła głową dając jednoznaczny znak że mam się oddalić. Nie chce stąd iść, chce być z Ciemną Mordką. W końcu po niewielkiej kłótni z Króliczą wyszedł i udał się w stronę legowiska.
<Ciemna Mordko?>
14 listopada 2016
Od Sowiego Szpona C.D Ciemnej Mordki
Odwróciłem się. Zobaczyłem wielkie jasne ślepia, wlepione w moja osobę. Zamarłem z przerażenia, Ciemna mordka również, był tak blisko. Nie mogłem się ruszyć, stałem myśląc co robić. Uciec? Walczyć? Stać i czekać na śmierć? Jedyną odpowiednią odpowiedzią była ta pierwsza, czyli wiać ile sił w łapach. Nie mieliśmy innego wyboru, tylko to mogło zadziałać
-Ciemna Mordko?- zapytałem kotki stojącej obok mnie.
-T-t-tak?- jąkała się ze strachu, co się dziwić pewnie nigdy nie widziała tych stworzeń.
-W tej niekorzystnej sytuacji mamy tylko jedną drogę ucieczki- powiedziałem udając inteligentnego, chciałem ukryć strach w moim głosie. Chyba mi wyszło.
-J-ja-jaką?- przerażona dalej patrzyła na skradającego się drapieżnika, mam nadzieje że jest szybka.
-Cuż obliczyłem siłę wiatru i stabilność podłoża, i jeśli moje obliczenia są poprawne powinniśmy... Wiać!- zrobiłem dramatyczną pauzę by potem wystrzelić jak z procy, na szczęście kotka nie była za bardzo w tyle, wręcz doganiała mnie. Nie wierzyłem że mogłem tak biec, byłem szybki ale nie wierze że aż tak.
-Ciemna Mordko, widzisz te dwa drzewa przed nami?- zapytałem już lekko zdyszany
-Tak Sowi Szponie- kotka również byłą widocznie zmęczona.
-Wskocz na te pierwsze, ja wejdę na drugie. Przeczekamy tu noc, tak będzie bezpieczniej- powiedziałem i resztkami sił pobiegłem do drzew.
Kotka wskoczyła łapiąc się gałęzi, wspinała się wyżej aż weszła do dziupli. Ja wskoczyłem na drugie nieco mniejsze drzewo. Było stare i lekko spróchniałe, wybiłem się łapiąc się gałęzi. Lecz ta się złamała, spadłem na plecy. Ból przeszył mój grzbiet, słyszałem kroki borsuka. Klanie Gwiazd ratuj!
-Ciemna Mordko?- zapytałem kotki stojącej obok mnie.
-T-t-tak?- jąkała się ze strachu, co się dziwić pewnie nigdy nie widziała tych stworzeń.
-W tej niekorzystnej sytuacji mamy tylko jedną drogę ucieczki- powiedziałem udając inteligentnego, chciałem ukryć strach w moim głosie. Chyba mi wyszło.
-J-ja-jaką?- przerażona dalej patrzyła na skradającego się drapieżnika, mam nadzieje że jest szybka.
-Cuż obliczyłem siłę wiatru i stabilność podłoża, i jeśli moje obliczenia są poprawne powinniśmy... Wiać!- zrobiłem dramatyczną pauzę by potem wystrzelić jak z procy, na szczęście kotka nie była za bardzo w tyle, wręcz doganiała mnie. Nie wierzyłem że mogłem tak biec, byłem szybki ale nie wierze że aż tak.
-Ciemna Mordko, widzisz te dwa drzewa przed nami?- zapytałem już lekko zdyszany
-Tak Sowi Szponie- kotka również byłą widocznie zmęczona.
-Wskocz na te pierwsze, ja wejdę na drugie. Przeczekamy tu noc, tak będzie bezpieczniej- powiedziałem i resztkami sił pobiegłem do drzew.
Kotka wskoczyła łapiąc się gałęzi, wspinała się wyżej aż weszła do dziupli. Ja wskoczyłem na drugie nieco mniejsze drzewo. Było stare i lekko spróchniałe, wybiłem się łapiąc się gałęzi. Lecz ta się złamała, spadłem na plecy. Ból przeszył mój grzbiet, słyszałem kroki borsuka. Klanie Gwiazd ratuj!
<Mordko? Wreszcie coś się dzieje :3>
13 listopada 2016
Od Sowiego Szpona C.D Ciemnej Mordki
Mam z nią iść na polowanie?! Chyba w snach, w tych bardzo odległych. No ale w sumie, jak pójdziemy we dwójkę będzie łatwiej coś złapać. No dobra zgodzę się, co mi szkodzi?
-No dobrze, będzie łatwiej coś złapać- mówiąc to pomachałem głową, w sumie nie wiem poco.
Kotka zamruczała głośno. Ja tylko przewróciłem oczami i niechętnie ruszyłem w stronę wojowniczki.
***Ileś tam czasu później***
Polowanie jak narazie nie było udane. Zaledwie jeden marny i wychudzony królik nie zbawi klanu, ale cóż to zawsze coś. Ciemna Mordka ciągle za mną łaziła, czy ona się w końcu odemnie odczepi?! Jak narazie nic na to nie wskazywało, ale jak wiadomo cuda mogą się zdążyć puki się w nie wierzy.
Było już późno i zaczęło robić się zimno, udało nam się złapać dwa króliki. Droga do obozu chodź wydawała się się krótka i prosta, tym razem była skomplikowana i wydawała się nie mieć końca. Czemu tak się nam wydawało? Czułem czyjeś spojrzenie na sobie, nie kota a czegoś wiele gorszego, ale jeszcze nie wiedziałem czego. Ciemna Mordka chyba również to czuła bo wtuliła się we mnie, widząc jej wyraz pyska i to jak szybko bije jej serce nie umiałem jej odepchnąć. Sam byłem wręcz przerażony, odważyłem się wciągnąć powietrze. Moje najgorsze scenariusze się sprawdziły, to był borsuk!
-No dobrze, będzie łatwiej coś złapać- mówiąc to pomachałem głową, w sumie nie wiem poco.
Kotka zamruczała głośno. Ja tylko przewróciłem oczami i niechętnie ruszyłem w stronę wojowniczki.
***Ileś tam czasu później***
Polowanie jak narazie nie było udane. Zaledwie jeden marny i wychudzony królik nie zbawi klanu, ale cóż to zawsze coś. Ciemna Mordka ciągle za mną łaziła, czy ona się w końcu odemnie odczepi?! Jak narazie nic na to nie wskazywało, ale jak wiadomo cuda mogą się zdążyć puki się w nie wierzy.
Było już późno i zaczęło robić się zimno, udało nam się złapać dwa króliki. Droga do obozu chodź wydawała się się krótka i prosta, tym razem była skomplikowana i wydawała się nie mieć końca. Czemu tak się nam wydawało? Czułem czyjeś spojrzenie na sobie, nie kota a czegoś wiele gorszego, ale jeszcze nie wiedziałem czego. Ciemna Mordka chyba również to czuła bo wtuliła się we mnie, widząc jej wyraz pyska i to jak szybko bije jej serce nie umiałem jej odepchnąć. Sam byłem wręcz przerażony, odważyłem się wciągnąć powietrze. Moje najgorsze scenariusze się sprawdziły, to był borsuk!
<Ciemna Mordeczko?>
12 listopada 2016
Od Sowiego Szpona C.D Ciemnej Mordki
Krążyła jak myszołów nad zdobyczą, co ona sobie myśli?! Powinna polować, powinna robić coś dla klanu! A ona jak zwykle tylko szuka swojej następnej ofiary, gatunku Samcus Kocus.
-Przestań! Powinnaś polować!- niech się weźmie za siebie.
-Narazie poluje na niezłe ciacha- powiedziała swoim sprośnym głosem.
W mojej głowie chodziło jedno zdanie. a mianowicie '' Zamknij się bo pożałujesz!,, Powiedziałbym to ale... nie umiałem. Słowa nie umiały przejść mu przez gardło, chodź kotka działała mu na nerwy nie mógł jej tak powiedzieć. Moje spojrzenie nie było już tak zimne, było teraz raczej bardziej przyjazne.
-Ciemna Mordko, zrozum że nie powinnaś teraz się obijać. Mamy Porę nagich Drzew, klan głoduje. proszę weź się za polowanie, lub pomóż na przykład medykowi- Kotka dalej stała i patrzyła w moje oczy, kur*a czy ona jest głucha?!
-Przestań! Powinnaś polować!- niech się weźmie za siebie.
-Narazie poluje na niezłe ciacha- powiedziała swoim sprośnym głosem.
W mojej głowie chodziło jedno zdanie. a mianowicie '' Zamknij się bo pożałujesz!,, Powiedziałbym to ale... nie umiałem. Słowa nie umiały przejść mu przez gardło, chodź kotka działała mu na nerwy nie mógł jej tak powiedzieć. Moje spojrzenie nie było już tak zimne, było teraz raczej bardziej przyjazne.
-Ciemna Mordko, zrozum że nie powinnaś teraz się obijać. Mamy Porę nagich Drzew, klan głoduje. proszę weź się za polowanie, lub pomóż na przykład medykowi- Kotka dalej stała i patrzyła w moje oczy, kur*a czy ona jest głucha?!
<Mordeczko?>
Od Sowiego Szpona
Nie ma to jak Pora nagich Drzew, wszystko okryte warstwą białego puchu. Skradałem się, wreszcie coś udało mi się znaleźć. Białe uszy poruszały się by wychwycić najmniejszy dźwięk. Jednak królik nie słyszał mnie, nawet nie oddychałem, łapy przesuwałem wręcz niesłyszalnie. Byłem tak blisko, już miałem skoczyć. Coś przestraszyło moją ofiare, zwierze uciekło w gęste zarośla. Popatrzałem w miejsce skąd wydobył się dźwięk przypominający westchnięcie. Za krzewami leżała Ciemna Mordka, nasza kochana podrywaczka wszystkiego co oddycha. Czyżbym został jej kolejnym wybrankiem, o zgrozo.
-Ciemna Mordko czy mogłabyś następnym razem nie straszyć mi zwierzyny?!- kotka nic sobie nie robiła z tego że właśnie na nią nawrzeszczałem, dalej patrzyła na mnie wzrokiem pełnym pożądania.
-Ahh...- kolejne westchnięcie było głośniejsze i bardziej wyraźne. Już mnie denerwuje, jak niektóre kocury mogą się za nią oglądać? No może jest ładna i ma piękne oczy i... Nie! Przestań Sowo! Przecież ona cie potem wystawi, nie ma co się z nią miziać!
-Przestań! Nie ma zamiaru dać się twoim flirtom, nie masz co się nawet starać. Moje serce nie bije do ciebie.- Mój zimny i bezduszny ton nic chyba kotce nie zrobił, dalej patrzyła na mnie tym według niej pociągającym spojrzeniem.
<Ciemna Mordko? ( ͡° ͜ʖ ͡°)>
-Ciemna Mordko czy mogłabyś następnym razem nie straszyć mi zwierzyny?!- kotka nic sobie nie robiła z tego że właśnie na nią nawrzeszczałem, dalej patrzyła na mnie wzrokiem pełnym pożądania.
-Ahh...- kolejne westchnięcie było głośniejsze i bardziej wyraźne. Już mnie denerwuje, jak niektóre kocury mogą się za nią oglądać? No może jest ładna i ma piękne oczy i... Nie! Przestań Sowo! Przecież ona cie potem wystawi, nie ma co się z nią miziać!
-Przestań! Nie ma zamiaru dać się twoim flirtom, nie masz co się nawet starać. Moje serce nie bije do ciebie.- Mój zimny i bezduszny ton nic chyba kotce nie zrobił, dalej patrzyła na mnie tym według niej pociągającym spojrzeniem.
<Ciemna Mordko? ( ͡° ͜ʖ ͡°)>
Subskrybuj:
Posty (Atom)