– Jedz, nie będę mogła stale karmić cię mlekiem!
Szary kocurek popatrzył na stworzonko i spróbował kawałek. Posmakował, przeżuł i przełknął. Naprawdę dobre, nawet lepsze od mleka!
– Mniam, pychota! Nawet lepsze od mleka! – kocurek oblizał białą część pyska. – Czy mógłbym zjeść całą?
– Mamy trochę jedzenia, więc tak – mruknęła karmicielka i obróciła się do jego brata, Iglaka.
Cętkowany w tym czasie odgryzał kawałki zwierzyny, delektując się jej smakiem. Popatrzył jeszcze raz na stworzonko. Było w nim coś, co go zainteresowało. Małym pazurkiem odgarnął futerko i wyjął malutką kostkę. Była wspaniała! Takiej malutkiej on jeszcze nie widział. Zapomniał o jedzeniu i poszedł pochwalić się mamie.
– Mamo! Mamo! Zobacz, jaką mała kosteczka!
– Super – powiedziała oschle, nawet się nie oglądając.
– A co tam masz? – usłyszał za sobą głos, należał on do Kocimiętkowego Wiru. – Jaka ładna! Skąd ją masz?
– Z mojej pierwszej nornicy! – uśmiechnął się.
– Zobaczysz, kiedyś będziesz takie, tylko że większe, wyciągać z wrogów – pochwaliła go i liznęła go po główce.
– Dziękuję! – uśmiechnął się.
– Muszę iść na trening. Papa, kocięta! – krzyknęła na pożegnanie i liznęła partnerkę w bark.
– Cóż, Mroczna Puszcza uwielbia duże kości – mruknęła szylkretka.
– Mroczna Puszcza? A co to jest? – przekręcił główkę z zaciekawieniem.
– A chciałbyś posłuchać? – zapytała tajemniczo matka.
– Tak! Tak! – kocurek usiadł przy łapach mamy, czekając na jej opowieść.
<Mamo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz