BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krucha x Mleczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krucha x Mleczyk. Pokaż wszystkie posty

21 sierpnia 2023

Od Kruchej CD. Mleczyk

 — Tam tylko chodzą jakieś zakochane zasmarkańce. 
Spojrzała w bok, czując, jak trochę coś zacisnęło jej się na sercu. Niezbyt przyjemne uczucie, które rozproszyło ją od poprzedniego, nerwowego, ale miłego, mrowienia po wcześniejszym szturchnięciu. Nie wiedziała jak na nie zareagować, prawdopodobnie doszukując się w nim więcej, niż w nim było. Dotyk od drugiego kota był z pewnością dziwnym uczuciem. Sprawiającym jej dyskomfort, tak słodki, że chciała go więcej.
Wzięła głębszy oddech.
— Oczywiście, jeśli nie chcesz, nie musimy tam iść. — poparła, szczególnie dobierając ton i uśmiech do następnych słów, by nie były źle odebrane — A więc kieruj gdzie indziej. Idę tuż za tobą. 
Szylkretka wydawała się odrobinę rozluźnić, choć mogło być to złe słowo i tylko przewidzenie.
Wyłączyła więc myślenie i dała się prowadzić w teren, nie próbując przewidzieć gdzie idą, tylko rozglądając się trochę na boki, na górę, pod łapy, czasami coś komentując. Wypadek tylko czekał i w końcu się zdarzył, gdy przy kolejnym kroku, zabrakło jej gruntu pod łapami.
— Żyję! — zawołała z ziemi, wyraźnie speszona uciekając spojrzeniem, niezgrabnie zbierając się na łapy i po chwili rozglądania nerwowo chichocząc — O, popatrz, kwiatek! Jaki ładny!
Nachyliła się do roślinki, trochę musząc się nastarać, by dopaść łodyżkę. Ostrożnie ją przegryzła i uniosła głowę, patrząc na liliową. Ta patrzyła gdzieś wyżej, nie na nią, choć jej nadzieje szeptały, że może kątem oka patrzy w jej stronę. 
Otrząsnęła sierść z suchej trawy i wskoczyła z powrotem.
— Chcesz? To dla ciebie. — zaproponowała, podsuwając jej go pod łapy. Zatliła się w niej iskierka, gdy spod powiek dostrzegła drobny ruch drugiej kotki. Szybko jednak zgasła.
— Po co mi jakiś chwast? — syknęła Mleczyk, odrobinę defensywie. 
— Oh… Może zmienisz zdanie. Poniosę ci go. — Odrobinę sflaczała, schylając się, dodając przed tym żartobliwie — Przynajmniej nie będę cię denerwować swoim gadaniem.
***
W obozie było cicho przez najbliższe dni po zdarzeniu. Częściowo dlatego, że większość wciąż dochodziła do siebie. Część, która wyraziła chęci, jak ona, wciąż krążyła po terenach, szukając enigmatycznych znaków. Liczba patroli zdecydowanie zmalała.
Zmuszona do pozostania w obozie, w końcu znalazła chwilę, by uporządkować swoje futro i trochę porozglądać się po obecnych pyskach, zatrzymując się na Mleczyk. Strzepnęła sierścią, w beznadziejnej próbie pozbycia się gałązek czy traw i wstała.
— Hej. — zaczepiła łagodnym głosem — Bardzo mi przykro z powodu śmierci twojego taty. Jakbyś chciała czyjegoś towarzystwa, to… zawsze możesz przyjść do mnie? Pogadać, czy coś…

<Mleczyk?>

29 czerwca 2023

Od Mleczyk CD. Kruchej

 Spojrzała zaskoczona na dawną uczennicę. Przybrała gniewną minę. Kotka wtrącała się w nie swoje sprawy.
- Czego?
Gwiazdnica zachichotała. Mleczyk poddenerwowana zmrużyła oczy. 
- Gadaj albo spadaj. Jestem zajęta. Nie mam czasu na twoje dziecinne zagrania. 
Krucha wyglądała na zagubioną. Pewnie było jej niezręcznie. Mleczyk miała ochotę przepołowić i wrzucić do rzeki uczennice. 
- Po prostu wyglądacie uroczo razem. - powiedziała liliowa. 
Mleczyk przez chwilę milczała. Spojrzała na Kruchą. Jej reakcja była podobna. 
- Chodźmy stąd. - warknęła.
Trąciła kremową, która odpłynęła gdzieś myślami. 
- Tak, tak. - odparła zwiadowczyni zamroczona.
Żwawym krokiem odeszły od Gwiazdnicy.
- Nie wiem co ją opętało. W końcu musiał jej mózg siąść od tego przytulania się do drzew. - wymamrotała Mleczyk.
Zauważyła, że Krucha się jej przygląda. Uniosła pytająco ogon. 
- Jesteś zła? Przez to co powiedziała? - zapytała nieśmiało kotka. 
Mleczyk nie wiedzieć czemu poczuła się nieswojo przez to pytanie. Jakby było ważniejsze niż mogło się zdawać. 
- Nie, czemu? 
Krucha odetchnęła z ulgą. 
- Nieważne. To idziemy?
Przytaknęła głową i ruszyła dalej. Zdążyły przejść w ciszy dłuższy kawałek nim się zorientowała, w którą stronę zmierzały. Mleczyk zatrzymała się.
- Chodźmy gdzie indziej. - mruknęła.
Starała się ukryć emocje w swoim głosie. Kremowe spojrzała na nią zainteresowana.
- Co? Czemu? 
Pytania były niewinne, a mimo to zrodziły w niej stres. Nie wiedziała, czy on nadal tam jest. Czy nie szwenda się w okolicy. Nie chciałaby, żeby dowiedział się o Kruchej.
- Tam tylko chodzą jakieś zakochane zasmarkańce. - fuknęła szybko.

<Krucha?>

08 czerwca 2023

Od Kruchej CD. Mleczyk

 Krucha odprowadziła przygaszonym spojrzeniem Sadzawkę, która wstała tuż po tym, jak kremowa się do niej dosiadła, zostawiając za sobą niedojedzoną mysz. Przymknęła oczy i głęboko westchnęła, próbując nie brać tego do siebie. Bura była zauroczona, oczywiście, że będzie wolała spędzić czas z Padliną. Niechętnie spojrzała na swój posiłek. Jakoś straciła apetyt. 
— Ej!
Gwałtowny, warkliwy krzyk sprawił, że instynktownie zaczęła szukać zagrożenia, ustawiając łapy jak do ucieczki. Gdy okazało się, że to jedna z owocniaczek, a nie żaden napastnik, poprawiła swoją postawę i uśmiechnęła ciepło, przymykając przy tym powieki.
— Witaj Mleczyk, coś się stało?
— Nie chciałaś się zaprzyjaźnić, czy coś? Mam dość tych dziwnych podchodów. Albo robimy to na serio, albo wcale.
W szoku szeroko otworzyła oczy. Jeszcze trochę i opadłaby jej szczęka, ale to zdążyła powstrzymać. 
— Jeszcze raz? — zamrugała, sądząc, że się przesłyszała.
Szylkretka skrzywiła się, machając ogonem, widocznie zirytowana.
— Nieważne. — fuknęła, odwracając się.
— Nie, czekaj! — Krucha rzuciła się do przodu, by stanąć przed nią — Tak, chciałam się zaprzyjaźnić! Nadal chcę!
Kotka miała minę, jakby już żałowała swojego wyboru rozmowy z nią.
— Naprawdę! Zaraz możemy… się przejść czy coś? Tylko-Tylko posprzątam, daj mi kilka uderzeń serca! 
Plącząc się o własne łapy, wyminęła ją i podbiegła do myszy, by odnieść ją na punkt gromadzenia zwierzyny, a potem złapała porzucony posiłek Sadzawki, by po drodze go wynieść za obóz.
— Chodźmy! — zaszczebiotała wokół resztek. Kotka coś wymamrotała pod nosem, ale wspólnie ruszyły ku wyjściu.
Zaraz za ich głównym punktem terytorium wyrzuciła niedojedzone zwłoki, nawet się nie zatrzymując. Cały czas zastanawiała się, jak zagaić rozmowę, by potencjalna koleżanka znowu nie stwierdziła, że jest irytująca.
Prawie nie dostrzegła przez to szelestu kroków za nimi, dopóki nie rozległ się jeden wyjątkowo głośny. Mleczyk, która już wcześniej miała uszy w tamtą stronę, teraz odwróciła się całkiem. Krucha także przystanęła i zwróciła głowę ku przyczynie tamtych dźwięków. Za krzakiem mignął znajomy, liliowy ogon.
— Gwiazdnico? Co tu robisz? — zapytała, robiąc krok w stronę uczennicy, która nie mogła powstrzymać chichotu.

<Mleczyk?>

01 czerwca 2023

Od Mleczyk CD. Kruchej

Kremowa kupa futra podbiegła do niej. Miały iść razem na patrol wraz z Perkozem i Lulkiem. Nie znała kocurów, a bardziej wolała nie poznawać. Jej planem był patrol w ciszy. Pozbawiony bzdednych rozmów o niczym.
- Hejcia! Idziemy? - zapytała Krucha.
Mleczyk skrzywiła się. Pierwszy raz słyszała kota używającego takiego zwrotu. Nienawidziła zbędnych zdrobnień a jeszcze bardziej tak głupio brzmiących.
- Tak. - odpowiedziała i wstała.
Szli w stronę wyjścia z obozowiska. Szylkretka przyspieszyła i wysunęła się na prowadzenia, jak zamierzała. Nie obchodziło ją co będą robili Lulek i Perkoz. Byle z dala od niej. Kremowa najwidoczniej miała inne plany. Zerkała ukradkiem w jej stronę. Uciekała wzrokiem gdy Mleczyk wpatrywała się tępym spojrzeniem "czego chcesz?". Liderka patrolu sapnęła zirytowana. Gdzieś z tyłu głowy męczyła ją ta sprawa. Nie rozumiała o co chodziło Kruchej. Zatrzymała się gwałtownie. Cała trójka spojrzała na nią.
- Co się dzieje? - zapytał Perkoz.
- Idźcie przed nami. Spotkamy się przy Upadłej Gwieździe. - powiedziała do kocurów.
Lulek kiwnął głową, a Perkoz poprosił by nie zwlekały zbyt długo. Szylkretka miała koło dupy jego prośbę, ale udała, że to uszanuje. Swój wzrok przeniosła na kremową. Zdawała się trochę zestresowana.
- O co chodzi, Mleczyk? - zapytała jak zawsze z uśmiechem.
Wojowniczka nastroszyła ogon i podeszła do kotki. Dość blisko, by ta na pewno dobrze ją usłyszała.
- Jeśli chcesz się ze mną "zaprzyjaźnić", choć wątpię,że naprawdę tego chcesz, to przestań się tak irytująco zachowywać. To nie żłobek. - syknęła na kremową. - Zrozumiałaś?
Nie czekając na jej odpowiedź ruszyła do przodu. Jedynie obejrzała się po paru krokach czy szła za nią. Na jej szczęście tak. Przynajmniej nie była głupia.

********

Zachowanie Kruchej wychodziło poza jej rozumienie. Kotka zaczęła pojawiać się coraz częściej w jej życiu nieproszona. Witała się z nią. Często spotykała się z jej wzrokiem. Zawsze się niemal uśmiechała. To wszystko stawało się podejrzane z każdym księżycem. Mleczyk przez parę wschodów słońca rozważała czy Fretka nie pilnowała jej przez niepozorną Kruchą, ale szybko wykluczyła tą opcję. Wystarczyło podejrzeć jak idzie kremowej trening na zwiadowce. Nie żeby interesowała Mleczy w jakikolwiek sposób. Musiała się upewnić czy Krucha jest w stanie jej zagrozić realnie. Widziała, że zadaje się z Borsukiem i jego siostrą. Zdawała się mieć dobrą relację z większością Owocniaków w przeciwieństwie do szylkretki. A w końcu Mleczyk się tutaj urodziła i wychowała.
- Mleczyk? - wypowiedziała jej imię Gwiazdnica.
Najeżona spojrzała na nią.
- Zostaw mnie w spokoju. Mam cię dość! Przynosisz mi wstyd... Owocowy Las dawno nie widział tak starego ucznia jak ty! - wydarła się na kotkę i odeszła cała spięta.
Liliowa pewnie się popłakała. Nie obchodziło ją to. Mogła przyłożyć się do nauki. Jeszcze księżyc i poprosi Komara o zmianę ucznia. Nienawidziła takich skończonych debili. Nie miała czasu na bezużyteczną kotkę. Musiała rozgryźć Kruchą. Kremowa musiała coś ukrywać. Nie mogła być idealna. Nikt nie był, nieważne jak próbował. Nowa musiała mieć swoje brudne sekrety, a Mleczyk zamierzała z niej wszystko wyciągnąć.
- Ej! - na granicy warknięcia z krzykiem zawołała do kremowej.
Krucha zaskoczona odwróciła się szybko.
- Witaj, Mleczyk, coś się stało? - powiedziała pogodnie.
Szylkretka zmarszczyła nos.
- Nie chciałaś się zaprzyjaźnić, czy coś? Mam dość tych dziwnych podchodów, albo robimy to na serio, albo wcale. - oznajmiła.

<Krucha?>

13 maja 2023

Od Kruchej CD. Mleczyk

 — Masz jakiś problem do mnie? — szylkretka zawróciła i patrzyła na nią z góry.
— Problem? — skurczyła się ku podłożu — Nie, nie mam do ciebie problemu. Chciałam się tylko zaprzyjaźnić. I życzyć wam powodzenia na treningu.
Najwyraźniej nie uspokoiło to drugiej kotki, bo wciąż wbijała w nią podejrzliwe spojrzenie. Chwila ciągnęła się niemiłosiernie i miała wrażenie, że nic wokół się nie rusza.
— Chodźmy już! — zawołał jeden z uczniów, a kotka prychnęła, ale odwróciła się ku nim. 
Krucha chwilę odczekała, czy znowu nie zawróci, po czym wyprostowała się, obserwując, jak się oddalają. 
Nie tak to planowała.
***
Wydostała się z uczniowskiego legowiska. Była pełnoprawną członkinią Owocowego Lasu. 
Pełna entuzjazmu przychodziła rano posłuchać, czy nie trafi jej się jakiś patrol. I na początku nie trafiał-może była to kwestia ich braku zaufania. Ale w końcu, w końcu usłyszała swoje imię przy jednym z porannych patroli granicznych!
Wprawdzie trochę zrzedła jej mina, słysząc, że idzie z mentorką Gwiazdnicy i Bryzy. Naprawdę nie miała nic przeciwko niej, wciąż chciała się zaprzyjaźnić… zwyczajnie bała się oberwać po pysku, bo ostatnim razem Mleczyk zachowywała się, jakby była gotowa strącić ją z drzewa. Wybaczyła jej to dawno, z resztą, nawet nie było czego, bo nic się nie stało, ale nie miała jeszcze okazji, by naprawić złe pierwsze wrażenie wśród innych kotów. Przy Porze Zielonych Liści było ciężko kogokolwiek złapać.
Otrząsnęła futro, zaczynając rozglądać się za liderką patrolu. Wypatrzyła ją i lekkim krokiem podbiegła, wymijając pozostałe koty, zbierające się do legowisk albo obowiązków.
— Hejcia! Idziemy? — zaćwierkała z uśmiechem, kryjącym niepewność.

<Mleczyk?>

10 kwietnia 2023

Od Mleczyk CD. Kruchej

 Unikała Zaskrońca. Czuła oddech Fretki na sobie i jej oddziału. Nie mogła iść do szopy. Wszystko się wyda i wygnają jej z Owocowego Lasu. Skończy gorzej niż swoja zwariowana rodzina. Nie mogła do tego dopuścić. Takie upokorzenie nie wchodziło w grę. Stres zżerał ją od środka. Nerwowo przebierała łapami. Musiała iść na trening. Nie mogła zaniedbać swojej rutyny - wzbudzić podejrzeń zastępczyni.
- Cześć! Jak długo zajęło ci wyrobienie takich mięśni? - padło znikąd.
Stłumiła w sobie zaskoczenie. Łapy stanęły twardo na ziemi. Nie miała zamiaru dać się ośmieszyć. Spojrzała chłodno na nieznaną jej kotkę. Zmierzyła ją spojrzeniem od góry do dołu. Ostatnio zbyt dużo kotów do nich dołączyło. Z każdym było coś nie tak, więc kremowa też musiała coś skrywać. Wydawała się dziwnie przyjazna. Mleczyk zmarszczyła brwi. Takie zwykle okazywały się najgorszymi żmijami. 
- Wystarczająco długo. - mruknęła jedynie do kotki.
Wyminęła ją chamsko. Niech sobie nie pomyśli nie wiadomo czego. 
- Gwiazdnica. Bryza. Idziemy. - zawołała do nich. 
Dwójka uczniów podbiegła do niej. Liliowa wywróciła oczami. 
- Ona tylko próbowała być miła! - pouczyła ją Gwiazdnica. 
Szylkretka zlustrowała obcą jeszcze raz. Miała w sobie coś, ale nie umiała określić co. Nie ufała jej. Nie da się być dobrym i miłym dla innych za darmo. Każdy czegoś chce. 
- Przyłóż się lepiej do nauki, a nie mnie pouczasz. - prychnęła. - Idziemy, szkoda dnia. 
- To papa! Do zobaczenia później! - zawołała obca. 
Mleczyk przewróciła oczami. Po co to ciągnęła. To nie miało sensu. Widać, że nie chciała z nią rozmawiać. 
- Masz jakiś problem do mnie? - podbiła do kremowej. 

<Krucha?>

18 marca 2023

Od Kruchej do Mleczyk

 *Wkrótce po dołączeniu, pod koniec pierwszego księżyca w ol*
Przeciągnęła się, prostując obolałe kości po śnie w niewygodnej pozycji i spojrzała na śpiących uczniów. Na dworze było już jasno, ale życie klanu jeszcze się nie zaczęło.
Usiadła więc i na spokojnie zaczęła myć futro. Jak bardzo energiczna była Sadzawka, potrzebowała snu i miała obowiązki poza szkoleniem jej. Sprawa Kruchej i tak nie była już zbyt pilna, bo większość księżyca już minęła i wkrótce będzie pełnoprawnym wojownikiem. 
Wydawało jej się, że trafiła dobrze z miejscem, do którego trafiła. Wśród samotników niosła się wieść o jednym z klanów, który wydawał się szczególnie cięty na ich typ, ale na razie nie widziała żadnych czerwonych flag. Oczywiście, dostawała podejrzliwe spojrzenia — ale ich całkowicie się spodziewała. Była obcym wchodzącym w ich rodzinę, mieli prawo być podejrzliwi. Krótko po niej dołączyły dwa inne koty i widziała, że ci sami, dłużsi stażem członkowie, stalkowali ich, więc nie brała ich postępowania osobiście. 
Na razie lubiła wszystkich. Trochę bała się Komara, po ich interakcji, gdy pierwszy raz się spotkali. Domyślała się, że przesłuchania były normalną częścią przyjęcia, ale wciąż były stresujące i prawie się popłakała. Kocur brzmiał trochę… agresywnie. Ale doszli do kompromisu, że w czasie księżyca podda swoje umiejętności potrzebne wojownikowi ocenie, zostanie zapoznana z ich tradycjami, i jeśli się sprawdzi, będzie przyjęta. Nie lubiła tej niepewności, ale w czasie treningów z niewiele starszą, a dużo wyższą mentorką, była pewna, że szło jej dobrze. Może nie wspaniale, ale wystarczająco. Na razie nie przyznawała się, że w walce raczej niewiele mogli na nią liczyć, wiedząc, że to zdecydowanie by zredukowało jej szanse. Nie to, że nie potrafiła się bić — w końcu musiała przeżyć na ulicach. Po prostu takie mordowanie się było głupie. Bronić mogła się w każdy inny sposób, łącznie z błaganiem. 
Liżąc łapę, zobaczyła nadchodzącego Żbika i wstała, by trącić nosem małą szylkretkę, która smacznie spała na swoim miejscu.
— Śliwko, twój mentor idzie. — oczy koteczki otworzyły się szybciej niż w uderzenie serca i wkrótce wystrzeliła ze schronienia, by spotkać kocura, nim dotarł na ich próg.
Obserwowała to z boku z lekkim uśmiechem, układając mech służący jej za posłanie, który musiała rozrzucić w śnie. Odprowadzając ich spojrzeniem, rozpoznała sylwetkę Sadzawki idącej na patrol. W dzień prawdopodobnie będzie gorąco, więc spotkają się dopiero wieczorem.
Mentorzy wchodzili, by wyjść z uczniami i zostało ich niewielu w środku. Z niektórymi kotami rozmawiała o jakichś małych rzeczach jak przewidywana pogoda czy plany. Starała się porozmawiać z każdym dorosłym wojownikiem, który dawał się zaczepić, chociażby po samo odwzajemnione powitanie.
Jasne futro wyszło z legowiska wojowników i podążało w ich stronę. Krucha przekrzywiła głowę, zastanawiając się, czy idzie teraz po Bryzę, czy Gwiazdnicę. Taka jej mała rutyna, obstawianie, który z energicznych uczniów pójdzie pierwszy. Zdążyła ich poznać i szczerze jej współczuła, bo wydawali się… duzi. Odrobinę trudni do opanowania. Ale osobiście ich lubiła. 
Oboje teraz smacznie spali i zerkając na nich, wydała ciche "aww". Aż szkoda było ich budzić! 
Ale szylkretka zbliżała się i wkrótce któreś musiało wstać. Do tej pory nie miała okazji do niej zagadać, ale wydawało jej się, że widzi szansę, by to zmienić. Promiennie uśmiechnęła się, gdy kotka zbliżyła się do progu. Wstała i z podniesionym ogonem podeszła, zostawiając jej dużo przestrzeni. Teraz szybko musiała zdecydować czym rozpocząć rozmowę. Odruchowo chciała rozpocząć od jej wyglądu — uwielbiała trzykolorowe futra, pewnie z tego powodu, że sama takiego nie miała. Ale stwierdziła, że potencjalna koleżanka mogła uznać to za sarkazm, bo nie wydawała się zbyt dbać o czystość sierści. Krucha nie oceniała jej pod tym względem, wiedząc, jak ciężkie to czasami bywa. Nie znała jej charakteru, więc go pochwalić nie mogła. Co jeszcze…
— Cześć! — zaczepiła radośnie, gdy nauczycielka miała ją minąć — Jak długo zajęło ci wyrobienie takich mięśni?

<Mleczyk?>