BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrówka x Larwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrówka x Larwa. Pokaż wszystkie posty

31 stycznia 2024

Od Mrówki CD. Krogulca

*dawno*

        Zanim musiała przenieść się do starszyzny, korzystała z życia wojownika. Pracowicie wykonywała swoje obowiązki, biorąc na swoje barki coraz więcej. Mrówka lubiła wpadać w stan, kiedy miała dużo na głowie. Była świadoma, że się starzała i chciała jeszcze skorzystać ze zdrowych, silnych łap. Udała się na samotny patrol. W głowie miała wiele myśli, które wymagały przeanalizowania. Łapy złotej kotki odbijały się o ziemię. Oddalała się coraz bardziej, rozglądając się wokół. Czujne spojrzenie żółtookiej przybrało na intensywności, kiedy dostrzegła dwie kocie sylwetki. Zmierzali w jej stronę. Mrówka zjeżyła futro i wysunęła ostrzegawczo pazury, gotowa na stoczenie potencjalnej walki. Przeszła przez trening wojowniczki, więc mogła pochwalić się wysoko rozwiniętymi umiejętnościami. Była gotowa na atak i obronę. 
        — Dzień dobry. Ja Owies. Mieć dobre zamiary. 
        Mrówka zmrużyła ślepia nieufnie i lekko zdezorientowana. Kocur mówił dziwacznie, jakby była małym, głupim kociakiem. Prychnęła w odpowiedzi, nie tracąc na baczności. Zwłaszcza w momencie, kiedy do nieznajomego kocura podszedł Larwa. Wzrok Mrówki przeniósł się teraz na dawnego członka Owocowego Lasu. Rozpoznała go, chociaż od ich ostatniego spotkania upłynęło sporo czasu. 
        — Mrówko... Kopę lat. — uśmiechnął się do niej dość karykaturalnie, bowiem uczyniła to tylko jego lewa strona pyska, prawa pozostawała niewzruszona i kamienna, poznaczona bliznami, niczym kara za grzechy, do których się dopuścił. Nie powiedziała tego na głos, ale wyglądał strasznie.
        — Wybacz nam... Mój kolega... Prowadzi badania. Rad byłbym gdybyś nie próbowała nas atakować. Mamy pokojowe zamiary.
        — Mhm... badania twojego kolegi dotyczą tego, jak szybko oberwie w pysk i jak bardzo będzie to bolesne? — spiorunowała obu wzrokiem, pozostając niewzruszona. Ta rozmowa nie potrwała długo. Kotka nie miała zamiaru wdawać się w dyskusję, wkrótce wróciła do obozu.

***

        Wraz z podeszłym wiekiem, nadeszły również dolegliwości. Przyzwyczaiła się do częstych wizyt w legowisku medyka. Tak było również tym razem. Mrówka leżała na jednym z posłań, odpoczywając po leczeniu. Zgłosiła się do Witki z infekcją ucha. Dzięki szybkiej interwencji, udało się wyleczyć dolegliwość. Mrówka przymknęła oczy z błogością, czując się znacznie lepiej. 


Wyleczona: Mrówka

20 grudnia 2023

Od Krogulca CD. Mrówki

 Nienawiść do Owocowego Lasu tliła się w nim przez ostatnie księżyce jakie spędził na wygnaniu. Musiał zacząć żyć jak samotnik, ktoś kim bezgranicznie pogardzał. Niestety... priorytety mu się zmieniły, bowiem to właśnie dwójka szaleńców uratowała mu życie. Nie żeby było mu źle. Owies jak i Wrzos byli dość cudaczni, ale zdobyli w jakiś sposób jego sympatię. Chociaż uzdrowiciel bywał nadopiekuńczy i przynosił do ich schronienia potrzebujących pomocy samotników, co go obrzydzało, tak też nauczał czym było dobro skierowane do bliźnich. No tak, bo on o tym nie wiedział... Dla Owsa wciąż był dzikusem. Często sobie z tego żartował, zwłaszcza gdy stroił swoje miny, widząc obcego na horyzoncie. 
— Czy Wrzos nie mówił ci, że od takich min może ci się pogorszyć? — skomentował pewnego dnia, gdy wybrali się właśnie w okolice granicy z Owocowym Lasem. 
Kremowy kocur był strasznie zafascynowany życiem "dzikusów" i często tu przychodził na swoje obserwacje. Robił jakieś badania, cokolwiek to oznaczało. Na nim też próbował wymusić jakieś konkretne informację, by wizja rozwścieczonych, żądnych krwi kotów w jego ocenie była słuszna. Nic więc dziwnego, że gdy opowiedział mu jak naprawdę żyło się w Owocowym Lesie, ten nie dawał mu wiary. Dlatego też tu byli. Dla Owsa to była zabawa, a dla niego rekonesans. Nie zapomniał o krzywdzie, a tym bardziej o zemście. 
— Już za późno — odbił jego przytyk, bo i tak nie miał wpływu na to, że jedna część jego pyska była praktycznie sparaliżowana. Sprawiało to mu wiele problemów, zwłaszcza podczas jedzenia. Wrzos jednak był tak miły, że pomagał mu w tym, by przypadkiem nie pokaleczył własnych warg, gdy będzie pracował drugą stroną pyska. Szczerze? Było to bardzo upokarzające i nie znosił przez to spożywania pokarmu, ale po tym jak uzdrowiciel zagroził mu, że wepchnie mu zmielony pokarm siłą, jak to czyniły ptaki, postanowił jeść normalnie, nim ten rzeczywiście spełni swoją groźbę. 
— Patrz! Dzikuska! — szepnął mu do ucha zafascynowany kremowy, gdy na horyzoncie pojawił się znany mu, złotawy kształt. 
— To Mrówka — prychnął, a towarzysz zmarszczył w konsternacji czoło. 
— Nie przypomina...
— To imię, głąbie. 
— Nie pasuje... — stwierdził. — Chodź, zobaczymy czy gryzie tak jak ty... — i mysi móżdżek opuścił swoje schronienie, wychodząc do złotej naprzeciw. — Dzień dobry. Ja Owies. Mieć dobre zamiary — zaczął korzystać z tej dziwnej formy mowy, jak gdyby Owocniaki były zacofanymi intelektualnie osobnikami. 
Widząc, że towarzysz pakuje się w kłopoty, zaraz do niego dołączył z ponurą miną. 
— Mrówko... Kopę lat. — Uśmiechnął się do niej dość karykaturalnie, bowiem uczyniła to tylko jego lewa strona pyska, prawa pozostawała niewzruszona i kamienna, poznaczona bliznami, niczym kara za grzechy, do których się dopuścił. — Wybacz nam... Mój kolega... Prowadzi badania. Rad byłbym gdybyś nie próbowała nas atakować. Mamy pokojowe zamiary.

<Mrówko?>

18 sierpnia 2023

Od Mrówki CD. Larwy (Krogulca)

     Polowanie we trójkę okazało się dobrym pomysłem. W mniejszej grupie mieli większą szansę na swobodne poruszanie się po terenie Owocowego Lasu. Zwiększało to również prawdopodobieństwo złapania zwierzyny dla ich przynależności. Mrówka stąpała po skutej lodem ziemi. Chociaż zachowała szczególną ostrożność, ruchy wojowniczki były pewne i dotrzymywała bez problemu kroku Szpakowi. Szli ramię w ramię, pogrążeni w rozmowie. Mogli sobie na to pozwolić, wzajemnie wymieniając ploteczkami. Dopiero głos Larwy zwrócił ich uwagę. Uczeń Szpaka oznajmił, że wyczuł mysz. Mrówka zawęszyła. Faktycznie, znajomy zapach gryzonia wisiał w powietrzu i zachęcał do polowania. Szansa ta przypadła najmłodszemu z ich towarzystwa. Obserwowała, razem ze Szpakiem, jak Larwa przypada do ziemi, wolno skradając się w kierunku myszy, żeby w odpowiednim momencie pozbawić ją życia. Szpak powstrzymał się od komentarza, kiedy uczeń wrócił ze zwierzyną w pysku. Mrówka również się nie odezwała, zostawiając to pole jego mentorowi. 
    Szpak przejął prowadzenie, na co zmarszczyła z niezadowoleniem nos. Rozglądała się i węszyła w poszukiwaniu zapachu kolejnej zwierzyny, kiedy usłyszała pytanie zadane przez Larwę. Wbiła spojrzenie w ucznia.
    — Skąd znasz mojego mentora? 
    — Członkowie Owocowego Lasu mają wiele okazji do bliższego poznania. Szczególnie pełniąc tą samą rolę. Chociaż twojego mentora poznałam, kiedy był jeszcze kociakiem. To syn mojego dawnego mentora. — odpowiedziała. 
    — Wtedy też był takim bucem?
    Szpak oddalił się od nich, więc nie usłyszał pytania ucznia. Mrówka natomiast ukryła swoje rozbawienie pod maską obojętności. Szpak i Larwa musieli mieć interesującą relację. 
    — To za mocne określenie. Każdy jako kociak był bardziej swobodny, że tak powiem. Szpak niewiele się zmienił od czasu bycia uczniem. Taki mały gburek, ale da się polubić. Pewnie się dogadacie. — odpowiedziała zgodnie z prawdą i wbiła wzrok we wspomnianego wojownika, który właśnie wrócił do nich z nornicą w pysku. 
    Mrówce również udało się polowanie. Wróciła do obozu z wróblem w pysku. Niemal od razu odnalazła swojego partnera i podbiegła do Perkoza, żeby wymienić się nowinkami, jak im minął dzień.

***

    Minęło sporo czasu, odkąd miała okazję porozmawiać z Larwą. Właściwie wiele się od tamtego dnia zmieniło. Skończyła szkolenie Łuski, która teraz pełniła rolę zwiadowcy. Pora nowych liści, kolejna i nieostatnia, powitała ich ciepłym wiatrem oraz nieprzyjemnymi burzami. Mrówka miała swoje zmartwienia. Odkąd zmarł Perkoz starała się rzadko bywać w obozie, biorąc każdy patrol lub polowanie, które tylko się nawinie. Przez to zaniedbała swoje zdrowie, o czym wkrótce się przekonała. 
    Mrówka mogłaby zignorować swój stan, jednak wiek kotki zrobił swoje. Była coraz bardziej osłabiona, przez co ciężej przychodziło jej skupienie się na wykonywaniu codziennych obowiązków. Wtedy właśnie podjęła decyzję o wizycie u medyka. Witka wyleczyła ją bez problemu i wkrótce ból głowy ustał. Podobnie jak miało to nastąpić z osłabieniem. Poczuła się silniejsza. Wychodząc z lecznicy spotkała swojego syna, Goździka. Przestał przypominać tamtego małego kociaka, którym opiekowała się w żłobku. Teraz był wojownikiem i mogła być z niego jeszcze bardziej dumna. 


<Krogulec? Chyba koniec? Czy masz pomysł na kontynuację?>

Wyleczona: Mrówka

18 lutego 2023

Od Larwy CD. Mrówki

 Kierowali kroki dalej i dalej, rozglądając się za jakimś pożywieniem. Teraz szli w większej grupie, więc miał nadzieję, że Szpak będzie chociaż trochę powstrzymywał się i przestanie go katować tym, że miał biec szybciej i nie płakać pod nosem jak jakieś kocię, że już nie daje rady. Tak... Ich treningi zawsze były intensywne i wyczerpujące. Po powrocie do obozu zwykle padał na pysk, nawet nie mając szans dojść do drzewa. W takie chwilę jak ta żałował, że legowisko uczniów nie mogło być gdzieś na ziemi. 
Słuchał rozmowy toczącej się pomiędzy wojowniczką, a jego mentorem. Zdawali się dobrze znać. Może to była jakaś jego rodzina? Trudno było stwierdzić. Mrówki nie znał zbyt dobrze. Nie dało się jednak nie zauważyć, że cechowała się naprawdę niezwykłym futerkiem. Pierwszy raz widział takie na oczy, co doskonale wyróżniało ją z tłumu. 
— Czuje mysz — ogłosił tej dwójce, która natychmiast przerwała plotki. 
Dziwne było widzieć mentora w tym... wydaniu. Zawsze był oschły i sztywny, jakby ktoś mu wsadził kija w tyłek. 
— Zapoluj. Zobaczymy co już potrafisz — powiedział niebieski, dając mu szansę na wykazanie się. 
Pokiwał łbem, po czym przypadł do ziemi, wolno skradając się w kierunku zapachu gryzonia. Kroki stawiał cicho i ostrożnie. Potrafił już przecież polować. Tu nic się nie zmieniało. Musiał pilnować tylko, aby nie nadepnąć na żadną gałązkę, no i aby wiatr nie zdradził jego położenia. Na szczęście pogoda dopisywała i dość sprawnie zaszedł swoją ofiarę od tyłu, kończąc jej żywot. Z dumą wrócił ze złapaną myszą do Szpaka i jego towarzyszki, pusząc się zadowolony.
Kocur widząc to przewrócił oczami, ale nie skomentował. Pomógł mu zakopać pokarm, po czym ruszyli dalej, lecz tym razem wojownik wyszedł na prowadzenie, przez co mógł nawiązać jakiś swobodniejszy kontakt z tą staruszką. 
— Skąd znasz mojego mentora? — zapytał kocicę ciekawy czy mieli jakąś wspólną historię. Może kojarzyła go jako malucha? Czy też był wtedy takim bucem? Akurat ten temat go bardzo interesował. Kocica mogła mieć na niego jakieś haki, które przydałyby mu się podczas jego dalszych treningów, by ten nieco poluzował ich plan dnia.

<Mrówko?>

04 lutego 2023

Od Mrówki Do Larwy

     Mrówka miała dość siedzenia w obozie. Ostatnio zaliczyła jeden czy dwa patrole, ale były krótkie i mało wymagające. Kotka miała dużo energii i potrzebowała ją zużyć. Siedziała przed drzewem, poruszając lekko ogonem po śniegu. Pora Nagich Drzew przyniosła im gęste opady białego puchu. Wszędzie było go pełno i gdzie tylko kot postawił łapę, tam mógł liczyć na wpadnięcie w zaspę albo zaliczenie ślizgawki, było bardzo ślisko. Ziemia była twarda i skuta lodem. Mrówka wykorzystywała pazury do poruszania po lodowym podłożu, żeby nie stracić równowagi. Kotka musiała teraz szczególnie na siebie uważać i nawet zaprzestała wspinaczek na drzewa. Gałęzie były kruche i śliskie od płatków śniegu. Każda opcja podczas Pory Nagich Drzew wydawała się ryzykowna i gwarantująca upadek. Jednak perspektywę siedzenia ciągle na tyłku przyjęła z niechęcią i zamierzała to zmienić. Ponieważ Pora Nagich Drzew była trudna, wymagająca i surowa, to warto zrobić coś miłego dla członków Owocowego Lasu. Pierwszym, co przyszło jej do głowy, było oczywiście polowanie. Specjalnej ochoty nie miała na bieganie po lesie za zwierzyną lub jej tropienie w zimowych warunkach, ale wojownik powinien dbać o swoją społeczność, więc mogła się poświęcić i coś złapać. 
    W normalnych okolicznościach wybrałaby się na samotne polowanie. Wiedziała jednak doskonale, że w zimie trudno o znalezienie zwierzyny, nawet jej tropienie zajmowało sporo czasu. Jednak wyprawa angażująca więcej niż jednego kota, mogła zapewnić o wiele lepsze rezultaty, więc postanowiła wybrać jakiegoś towarzysza. Zaproponowałaby to Perkozowi, ale odsypiał po nocnym patrolu. Wolała go nie budzić i pozwolić mu dłużej pospać. Nawet przy wychodzeniu ze wspólnego gniazda bardzo uważała na to, gdzie stawia łapy. Perkoz więc odpadał, chociaż miała świadomość, że zgodziłby się jej towarzyszyć, żeby mieć na nią oko, czy na siebie uważa. Mrówka przejechała wzrokiem po obozie. Zależało jej na kocie, który będzie w gotowości wybrać się od razu. Zwierzyny brakowało, więc zapełnienie stosu pożywienia było korzystne. Liczyła, że znajdzie coś dobrego. 
    Zauważyła Komara, ale tutaj wątpiła w szansę swojego powodzenia. Szansa trafiła się szybko w postaci Larwy, pobratymca na stanowisku ucznia. Uznała, że może mu to zaproponować, ale najpierw porozmawia z jego mentorem. Podeszła do Szpaka i zaproponowała wspólne polowanie, zaznaczając, że jego uczeń może wziąć również udział. Szpaka znała bardzo dobrze, był synem Krzemienia, czyli dawnego mentora Mrówki. Rozmawiali już kilka razy, więc była zadowolona z jego obecności. Szpak zgodził się i razem podeszli do Larwy, opowiadając mu o wspólnym polowaniu. Owocowy Las potrzebował teraz zwierzyny, warto było jej poszukać. Cała trójka opuściła obóz. 


<Larwa?>