BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liściasta Łapa x Niedźwiedzia Siła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liściasta Łapa x Niedźwiedzia Siła. Pokaż wszystkie posty

07 listopada 2023

Od Liściastego Futra CD. Niedźwiedziej Siły

 *kiedy Niedźwiedzia Siła był w klanie*

Szperała w składziku, tak długo, aż znalazła nasiona maku. Niedźwiedzia Siła znowu przyszedł do niej z prośbą o jakieś zioła na sen. Martwiła się o swojego tatusia, ale dała mu porcję małych, czarnych ziarenek.
- Coś się stało, Misiu? – usłyszała to zdrobnienie od swojej mamy, która w ten sposób się zwracała do kocura i sama też zaczęła tak mówić. Nie uszło to uwadze Niedźwiedziej Siły, który zastrzygł uszami i pewnie coś sobie pomyślał, ale nie skomentował tego. Pewnie był zadowolony, że córka go w ten sposób nazywa.
- Po prostu jestem zmęczony. – powtórzył,  najwyraźniej nie chcąc o tym rozmawiać. Jednak Listek drążyła temat, bo była po pierwsze zbyt ciekawska, a po drugie była medyczką i jej obowiązkiem było zadbać o swoich pacjentów. Może mogłaby pomóc ojcu, gdyby powiedział, co dokładnie mu dolega.
- Może masz za dużo obowiązków. – spytała, a raczej oznajmiła ze zmartwieniem i troską słyszalną w głosie. – Powiedzieć o tym Srokoszowej Gwieździe? – spytała. – Może ­nie będzie cię wysyłał na dużo patrolów, żebyś mógł odpocząć. – Niedźwiedzia Siła wyglądał na przerażonego tą propozycją. Potrząsnął zdecydowanie głową.
- Nie, naprawdę nic się nie stało. – powiedział i wyszedł z legowiska.

***

Leczyła te potworne choróbska i leczyła, a mimo tego ciągle koty do niej przychodziły. Na przykład Pluskająca Krewetka, którą szczur pogryzł. Albo Bławatkowa Łapa, który skręcił łapę. Była trochę zmęczona, głównie dlatego, że nadal czuła ból po odejściu jej rodziców. Nie wiedziała, co robić. Szukać ich? Raczej nie, bo pewnie byli już daleko poza terytorium Klanu Klifu, znaleźli nowy dom, jakąś bezpieczną kryjówkę. Może dołączyli do innego klanu. Miała nadzieję, że tak. Wtedy mogłaby ich spotkać na zgromadzeniu. Ale to mało prawdopodobne. Musiała się z tym pogodzić, że już pewnie nigdy ich nie zobaczy. Miała nadzieję, że jeszcze żyją.

Wyleczeni: Pluskająca Krewetka, Bławatkowa Łapa

Koniec, bo Niedźwiedzia Siła i Liściaste Futro raczej się już nie spotkają. Dziękuję Avo za sesję, miło się pisało.

25 września 2023

Od Puszystego Niedźwiadka (Niedźwiedziej Siły) CD. Listkowego Futerka (Liściastego Futra)

 Na moment go zatkało. Została medyczką? To... To wspaniale! Nie interesował się za bardzo tym jak ta cała inicjacja przebiegała. Zwykle sądził, że to lider mianuje nowych medyków, a Aksamitna Gwiazdeczka nie informowała go o tym, że jego córka dostanie już uprawnienia do wykonywania zawodu. Nic więc dziwnego, że nie słyszał o tym. Przegapił ważny moment z jej życia... Od razu poczuł jak dziwne uczucie przebiega mu przez ciało. To chyba nazywało się poczucie winy. 
— Przykro mi, że nie mogłem być w tej ważnej dla ciebie chwili — rzekł, posyłając jej zmartwione spojrzenie. 
Ku jego zaskoczeniu córka, pokręciła szybko głową. 
— I tak nie mógłbyś na tym być, bo to wszystko działo się w świętym miejscu. W jaskini gdzie przemawia sam Klan Gwiazdy! — wyjaśniła mu. — Uczestniczyli w tym tylko medycy. 
Naprawdę? Mieli takie miejsce? Żył już tyle księżyców i mało co wiedział o tej kulturze. Może był do tego tak sceptycznie nastawiony, ponieważ był niewierzący, przez co wzmianka o tych całych duchach do niego nie przemawiała, a jego umysł od razu wyłączał się na te bajki? To wyjaśniało jego niewiedze. Nawet jeśli ktoś kiedyś o tym wspomniał, wyleciało mu to po prostu z głowy. 
Mimo wszystko był dumny z córki. Dostała własne imię. 
— Cieszę się, że udało ci się awansować. Może niedługo dostaniesz własnego ucznia? — gdybał. 
— To byłoby wspaniałe! — Córka wyglądała na taką szczęśliwą. 
Jej radość i mu się udzieliła przez co nie potrafił pozbyć się uśmiechu, który wypłynął na jego pysk. 

***

Te radosne chwilę były tak ulotne. Znów poczucie beznadziei go ogarnęło, a to wszystko przez to czego był świadkiem. Nie pomógł Aksamitce. Widział jak ją krzywdził, słyszał jej krzyki i nie potrafił jej pomóc. Zawiódł ją. Ponownie nie potrafił ochronić lidera. Co z niego był za wojownik? Teraz ukochana była zamknięta w jaskini. Sama, bez swoich bliskich, a on miał do tego związane łapy. Nie mógł nic zrobić. Jego wróg dorwał się do władzy. Teraz musiał go słuchać. Chociaż wydawało mu się, że coś zmieniło się w sposobie jego zachowania. Był inny. Zaprzestał swoich głupich docinków, jak gdyby też opłakiwał swojego najbliższego. W zasadzie zmarł Wilczy Zew, więc to wyjaśniało jego zachowanie, ale wciąż był to dla niego szok. 
Udał się do legowiska medyka, gdzie wbił tępe spojrzenie w Liściaste Futro. Nie miał pojęcia jak ona to przeżywała, ale z nim na pewno nie było najlepiej. Potrzebował maku. Tych drobnych ziarenek, które przyniosą mu sen. Chciał zapomnieć, musiał. Nie potrafił sobie wybaczyć.
— Tato? — usłyszał głos córki, która właśnie go dostrzegła. Wszedł głębiej do legowiska, zajmując wolny mech. 
— Potrzebuje coś na sen. Jestem zmęczony — miauknął, nie rozwijając bardziej tematu. Zależało mu tylko na błogiej nieświadomości. 

<Liść?>

28 sierpnia 2023

Od Listkowej Łapusi (Listkowego Futerka) CD. Puszystego Niedźwiadka

- Dałabyś mi coś na sen? - jęknął bury kocur. - Ostatnio źle sypiam. - Listek zaniepokojona spojrzała na niego z troską. Energicznie pokiwała głową i pobiegła do składzika. Wróciła z odpowiednią porcją ziaren maku dla dorosłego kota.
- Musisz to zjeść i pójść spać. - asystentka medyczki podała Puszystemu Niedźwiadkowi kilka czarnych ziarenek. - Pomoże.
- Dziękuję. - zamruczał kocur, zlizał ziarenka z liścia, na którym mu je podała i niemrawo poszedł do legowiska wojowników. Listkowa Łapusia odprowadziła go i wróciła do legowiska medyków, niemal wpadając na Słoneczkową Łapusię.
- O, hej. - miauknęła szara kotka i spojrzała na siostrę. - Coś się stało?
- Ostatnio często omdlewam. - poskarżyła się uczennica. - Bez powodu! Myślisz, że to przeminie? Gdy się o to pytałam Aksamitnej Gwiazdeczki, powiedziała, żebym tu przyszła. Możesz mi jakoś pomóc?
- Oczywiście. - miauknęła Listkowa Łapusia i energicznie pobiegła do składzika z ziołami. Szybko wybrała odpowiednie zioła i dała je siostrze. Położyła mieszankę ziół podróżnych przed Słoneczkową Łapusią. - Zjedz to. I pamiętaj, żeby dużo pić.
- Dzięki. - miauknęła krótko uczennica, wypełniła polecenie asystentki medyczki i poszła do legowiska uczniów.
***
Miała w ostatnich dniach łapy pełne roboty. Musiała wyleczyć skręconą łapę Misiowego Pazurka i wyjąć kolec z łapy Kruszynowej Kniei. Na szczęście znalazła się chwila, by odwiedzić tatusia. Spotkała o przy stosie zdobyczy.
- Cześć, Puszysty Niedźwiadku. - miauknęła, w podskokach do niego podbiegając.
- Hej, Listkowa Łapusiu - odpowiedział.
- A, właśnie, tatusiu, czemu przywlokłeś tutaj Przewspanialutką Daglezjusię? - spytała zaciekawiona.
- Bo tak chciała Aksamitna Gwiazdeczka. Słowo lidera jest prawem. - odparł poważnie ojciec.
- Ale Przwespanialutka Daglezjusia tego nie chciała… A czemu ona w ogóle opuszczała Klan Klifu? Po co szła do Owocowego Lasu? Przecież tutaj jest cudownie!
- Najwyraźniej miała swoje powody. To nie nasza sprawa, Listkowa Łapusiu.
- Jaka Listkowa Łapusiu? - asystenka medyczki wstała oburzona. - Nie nazywam się Listkowa Łapusia! Mam na imię Listkowe Futerko. Zostałam medyczką! Skończyłam trening!
<Puszysty Niedźwiadku?> 

16 sierpnia 2023

Od Puszystego Niedźwiadka CD. Listkowej Łapusi

Słuchał słów córki, kiwając niemrawo głową. W zasadzie powinien cieszyć się, że ktoś popierał zmiany, które wprowadziła Aksamitna Gwiazdeczka. Listkowa Łapusia promieniowała szczęściem, które najpewniej odziedziczyła po swojej matce. W zasadzie intelekt także... Chociaż uznawał, że była mądrzejsza skoro ogarniała zioła i całkiem dobrze leczenie kotów jej wychodziło. Wierzył, że będzie wspaniałą medyczką. 
Naprawdę nie miał chęci bawić się w berka, ale musiał ze względu na to, że to było rozporządzenie wydane przez samą liderkę. Nie miał pojęcia jak Rada się do tego ustosunkowała. Na pewno musieli już rozmawiać z Aksamitką, że nie może podejmować takich nierozważnych decyzji. Ale jak to jego partnerka miała w zwyczaju... musiała to wszystko olać. 
— Aprobuje każdą decyzję lidera, a więc musi mi się podobać, córeczko — wyjaśnił, na co kotka zamrugała zaskoczona. Pewnie nie takiej odpowiedzi się spodziewała. 
— Ale taką każdą, każdą? Czemu? A jakby szkodziła klanowi? — dopytywała.
No i schodzili na tematy, na których nie czuł się komfortowo. Wiązało się to bowiem z tym, że pamięcią wracał do swojej brudnej przeszłości.
— Słowo lidera jest prawem — odpowiedział tylko, zmieniając szybko temat, pacając łapą kotkę w ramię. — Berek. — A następnie odbiegł, nic więcej nie dodając. 
Listkowa Łapusia uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła go gonić. I tak minął im ten czas na zabawie. 

***

Kwiatusiowa Drzemeczka leżała pochowana na Pogorzelisku. Dalej nie mógł uwierzyć, że ją stracili. Umarła tak nagle... Nie było go tylko parę dni, a czuł się tak, jakby wrócił po kilku księżycowej podróży. Ostatni raz tak wstrząśnięty był, gdy jeszcze nie był zindoktrynowany przez Rybitwę. Wtedy widział tyle śmierci, że nie potrafił tego psychicznie znieść. Zapomniany ból powrócił, emocje powróciły, a przez lata były ukryte w jego wnętrzu przed całym światem. Nie mógł spać, gorzej się czuł i nic dziwnego, że kroki poniosły go w stronę legowiska medyka. 
Widok córki sprawił, że na moment zamarł. A co jeśli i ją kiedyś straci? Rodzice nie powinni chować swoich dzieci. Morderca gdzieś tu się czaił. Mógł zapolować na kolejne niewinne życie. 
— Tato? — usłyszał głos Listek. 
Otrząsnął się i podszedł do kotki. 
— Dałabyś mi coś na sen? Źle ostatnio sypiam. 

<Listek?>

31 lipca 2023

Od Listkowej Łapusi CD. Puszystego Niedźwiadka

Sortowała zioła. To było jedno z jej ulubionych zajęć. Lubiła się zajmować roślinkami. Lepsze od tego oczywiście było używanie ziół, ale obecnie nikt nie był chory, więc musiała robić to. Usłyszała kroki na kamiennej podłodze legowiska medyków. Z tunelu wynurzył się Puszysty Niedźwiadek.
- Listkowa Łapusio! - zawołał, a następnie kiwnął głową do Pluskającej Rybki i Kumkającej Żabki. Od razu podbiegła do ojca. - Wiem, że jesteś zajęta, ale nie chciałabyś się wybrać na spacer? Siedzenie cały dzień w jaskini jest niezdrowe. Trochę słońca Ci się przyda.
- Tatuś! - zawołała najpierw, przytulając się do niego. Dopiero potem odwróciła się do mentorek, a gdy te powoli pokiwały głową, uśmiechnęła się jeszcze szerzej. - Spacerek! To bardzo dobry pomysł, tatusiu. Chodźmy. - miauknęła i w podskokach wybiegła z tunelu. Zrównała swoje kroki z tempem Puszystego Niedźwiadka.
- Jak się masz, Listkowa Łapusio? - zapytał kocur, gdy wyszli z obozu. - Wszystko u Ciebie dobrze? - w jego głosie słychać było opiekuńczość i troskę. Kotka uśmiechnęła się zadowolona, że tata tak o nią dba.
- Oczywiście, że tak! Wszystko dobrze. - miauknęła, przysuwając się bliżej do Puszystego Niedźwiadka. - Ostatnio bardzo dobrze mi idzie z ziółkami. Już prawie w ogóle się nie mylę! Prawie. - powtórzyła nieco zmarkotniała.
- Ostatnio, jak przyszedłem w odwiedziny, to bardzo dobrze Ci szło. - stwierdził kocur, a na jego słowa Listkowa Łapusia znowu się szeroko uśmiechnęła. - Wiedziałaś, co zrobić ze zwichniętą łapą. No i zauważyłaś moją kontuzję. Masz dobre oko.
- Dzięki, tatusiu! - powiedziała radośnie. - A, właśnie, bawiłeś się już dzisiaj w berka? Bo ja jeszcze nie.
- Ja też nie. - oznajmił ojciec.
- No to, pobawmy się, jak wrócimy do obozu. Albo od razu tutaj, gdzie jesteśmy. - wskazała ogonem las, do którego doszli. - Ogólnie uważam, że nowe zasady są super! Przecież zabawa w berka jest bardzo ciekawa! A nasze nowe imiona są bardzo ładne. Uważam, że Listkowa Łapusia pięknie brzmi. Puszysty Niedźwiadek też! Nie obraź się, ale chyba jest lepsze od Niedźwiedziej Siły. Mamusia jest bardzo pomysłowa. A Ci się nowe zasady podobają? - spytała tatusia o zdanie.
<Puszysty Niedźwiadku?
[322 słowa]
[Przyznano 12%]

28 lipca 2023

Od Niedźwiedziej Siły (Puszystego Niedźwiadka) CD. Liściastej Łapy (Listkowej Łapusi)

 Jego córka miała oko. Był dumny z tego, że zauważyła, że rzeczywiście kulał. Na ostatnim polowaniu poślizgnął się na zlodowaciałej ziemi i od tamtego czasu bolała go przednia łapa. Właśnie poniekąd po to tutaj przybył. Zdawał sobie sprawę, że sprawne łapy były ważne. Ktoś kto miał złamaną kończynę albo ktoś kto nabawił się wady, mógł osłabiać klan. Wiele razy zdarzyło mu się widzieć koty, które kończyły martwe, ponieważ szef ocenił, że już nie wrócą do dawnej sprawności. Dlatego należało dbać o swoje ciało nawet jeśli po jakimś czasie ból mijał. A potem to się nawarstwiało...
Usiadł we wskazanym miejscu, a Morskie Oko zaraz przyniosła swój cały asortyment. Wystawił łapę, a córka dotknęła jej sprawdzając gdzie go bolało. Wskazał im odpowiednie miejsce, nie reagując jakoś boleśnie na ten zabieg. Gorsze rzeczy w życiu przeżywał. 
— Na co ci to wygląda? — zapytała medyczka jego córkę, która kształciła się w tym fachu.
— Zwichnięcie. Tata potrzebuje korzenia żywokostu i liści bzu. 
Starsza kocica potwierdziła łbem i podała mu odpowiednie zioła, które zjadł. 
— Nie nadwyrężaj się — poleciła jeszcze Morskie Oko, wracając do swoich spraw. 
— Dziękuję córeczko. Widzę, że znasz się na rzeczy — pochwalił małą, która taka mała już nie była. 
Z racji tego, że miał się nie nadwyrężać, a córka poleciła mu dać odsapnąć łapie, został u nich nieco dłużej, przyglądając się ich pracy. 

***

Aksamitna Gwiazda w końcu pokazała Klanowi Klifu jak to jest być liderem. Zmieniła każdemu imiona na słodkie i urocze, co aż skręcało od ich wymawiania. Z racji tego, że był jej poddany możliwe, że jako jedyny nie buntował się jej słowu. Przyjął nowe imię bez zbędnych reakcji, bardziej klnąc w stronę Srokoszowej Namiętności. Ugh... Wolał, aby nazywał się inaczej. 
W nieco ponurym nastroju udał się do Liściastej Łapy, która została Łapusiom. Najgorsze jednak było to, że musiał się tak do córki zwracać, jeżeli nie chciał złamać kodeksu. 
— Listkowa Łapusio! — zawołał niebieską, kiwając łbem do Pluskającej Rybki i Kumkającej Żabki na powitanie. Gdy córka zjawiła się, kontynuował. — Wiem, że jesteś zajęta, ale nie chciałabyś wybrać się na spacer? Siedzenie cały dzień w jaskini jest niezdrowe. Trochę słońca ci się przyda. 

<Listku?>

Wyleczony: Niedźwiedzia Siła (Puszysty Niedźwiadek)

15 lipca 2023

Od Liściastej Łapy CD. Niedźwiedziej Siły

 Nie wiedziała, co tata myślał i o co dokładnie mu chodziło. Miała nadzieję, że nie zareagował na jej zmianę treningu, tak jak Księżycowa Łapa. Ojciec nie wyglądał na złego ani smutnego, ale nigdy nic nie wiadomo. Liściasta Łapa nie chciała nikogo zawieść ani zasmucić. Jeśli to był taki problem, to chyba zawsze mogła to zmienić. Ale bardzo chciała być medyczką i miała nadzieję, że nikomu nie będzie przeszkadzał wybór jej ścieżki. Nawet jeśli, to chyba uda się ich jakoś udobruchać. Pewnie są po prostu zdziwieni i zaskoczeni, dlatego tak zareagowali.
- Tak, te wszystkie ziółka są takie interesujące, chociaż niektóre trochę śmierdzą... - skrzywiła nosek i uśmiechnęła się. - Chyba nawet dobrze mi idzie. - miauknęła niepewnie.
- To świetnie. – miauknął Niedźwiedzia Siła.
- Tatusiu, mam nadzieję, że to nie przeszkadza, że nie jestem wojowniczką. – powiedziała ze skruchą słyszalną w głosie. Ojciec wyglądał na trochę zdziwionego. Przez chwilę milczał, ale w końcu powiedział:
- Nie, to w niczym nie przeszkadza. – przy tych słowach stanowczo pokręcił głową. – Cieszę się, że jesteś szczęśliwa. Medycy nie są gorsi. – Liściasta Łapa z ulgą uśmiechnęła się. Niedźwiedzia Siła najwyraźniej nie był zły. Ani trochę.
- To dobrze, że tak myślisz. – miauknęła promiennie.

***

Spotkała tatusia przy starym, ptasim gnieździe, gdy wybierał dla siebie jakąś marną zdobycz. Była już pora Nagich Drzew i zdobyczy nie było zbyt wiele. Obserwowała, jak idzie w kierunku legowiska wojowników. Coś jej nie pasowało. Wydawało jej się, że Niedźwiedzia Siła dziwnie chodzi?
- Taaaatuuuusiuuuu! – zawołała na cały obóz, biegnąc do burego kocura. Ojciec odwrócił się i zobaczył jej szeroki uśmiech. Kotka postarała się mieć stanowczą minę i miauknęła surowo, tonem nie znoszącym sprzeciwu. – Idziesz ze mną do legowiska medyka. Bo tak chcę. – wyjaśniła od razu, chcąc pozbyć się wszelkich pytań. W środku była Morskie Oko.
- Cześć, Liściasta Łapo. – miauknęła wesoło. – Coś się stało? – dodała, gdy zobaczyła Niedźwiedzią Siłę.
- No… Wydawało mi się, że dziwnie chodzi. Ale nie jestem pewna, więc chciałam, żebyś to zobaczyła i się upewniła. – oznajmiła uczennica, podchodząc do Morskiego Oka. – Przejdziesz tam, tatusiu?
- Tak, miałaś rację. – pochwaliła ją medyczka, gdy zobaczyła sposób chodzenia Niedźwiedziej Siły. – Zaraz pójdę po jakieś zioła i to załatwimy. – odwróciła się, żeby wziąć odpowiednie rośliny.

<Niedźwiedzia Siło?>
[przyznano 5%]

09 lipca 2023

Od Niedźwiedziej Siły CD. Liściastej Łapy

 Słysząc pytanie córki, skinął łbem. W zasadzie to mógł wybrać się z nią na polowanie. Przy okazji sprawdzi jak Liściasta Łapa sobie radziła na treningu, no i czy jej mentor przykładnie podchodził do przekazania jej swojej wiedzy. Patrząc na Klan Klifu i żyjące w nim koty, uznawał zawsze, że nie wiedzieli nic o świecie. Mieli wszystko czego nie miał on, gdy przyszło mu dorastać w Betonowym Świecie. Dlatego też jeżeli chodziło o sprawy walki, wolał przekazać córką własną wiedzę, która była przez niego sprawdzona. Jeżeli chodziło za to o polowanie... To musiał przyznać, że tutaj klifiaki przodowały. Te tereny obfitowały we wszelakiej maści zwierzynę, o którą w Siedlisku Wyprostowanych było trudno. Pod tym względem jak najbardziej szanował wiedzę tutejszych kotów. 
— Oczywiście, chodźmy — miauknął, kierując się wraz z Liściastą Łapą i jej mentorem w teren. 

***

Spędzanie czasu z dziećmi, które były już starsze sprawiało, że zaczął czuć upływający czas. Niedawno Listek była małą kruszyną, a teraz wyrosła na wspaniałą, dojrzałą kocicę. Zdziwił go jednak fakt, że ta postanowiła zmienić swoje powołanie i zostać medyczką. Nie spodziewał się, że tyle ile włożyła w swój trening wojownika pójdzie na marne. Nie za bardzo przez to wiedział jak ugryźć temat. Nie był zawiedziony, ani zły, nie. Raczej zaskoczony. Zawsze sądził, że Liściastą Łapę bardziej ciągnęło do polowań, walk niż do leczenia chorych. 
Odwiedził ją, gdy właśnie żegnała chorego, który przyszedł do medyczek z problemem. Wszedł do legowiska medyka, rozglądając się po pachnącym ziołami miejscu, aż nie dostrzegł swojej córki, która zajęta była układaniem ziół. Na jego widok przerwała pracę.
— Tato? Coś ci dolega? — zapytała zdziwiona jego pojawieniem się. 
Pokręcił łbem, uśmiechając się lekko; cholera co też ta Aksamitka z nim zrobiła. Normalnie siebie nie poznawał. 
— Nie, nie... Chciałem zobaczyć jak sobie radzisz — wyjaśnił, siadając obok, przyglądając się rośliną, które leżały u jej łap. — Podoba ci się ta praca? 

<Liściasta Łapo?>

14 czerwca 2023

Od Liściastej Łapy CD. Niedźwiedziej Siły

Pokiwała głową. Nie chciała nikogo ranić, zwłaszcza do krwi. Ale tatuś miał chyba rację, jeśli ceną jest życie, musi się bronić najlepiej jak potrafi. Tylko czemu ktoś miałby ją zaatakować? Znowu stanęła na tylnych łapach, tym razem chciała się nie wywrócić. Machała ogonem dla utrzymania równowagi i machnęła lewą łapką, potem prawą. Podobało jej się to, lubiła chodzić na tylnych łapach. To było zabawne!
- Widziałeś to? Widziałeś!? – Pisnęła zachwycona. – Wychodzi mi! – Wtedy niechcący odchyliła się do tyłu i przewróciła na grzbiet. – Ale…Jak to się stało? – Spytała zdziwiona. 
Czemu się wywróciła? Przecież tak dobrze jej szło! Co mogło pójść nie tak?
- Mówiłem Ci, żebyś manewrowała ciałem. – Miauknął Niedźwiedzia Siła. – Ale dobrze Ci idzie. – Więc kotka spróbowała jeszcze raz i jeszcze raz i trochę lepiej jej wychodziło. Już chciała ponownie wykonać ruch, ale usłyszała, że ktoś ją woła.
- Liściasta Łapo! – To był Czarny Ogień! 
Szybko poderwała się z miejsca, tylko jeszcze odwracając się do tatusia.
- Chyba muszę iść. – Miauknęła podekscytowana, nie mogąc się doczekać treningu. – Pokażę Czarnemu Ogniowi, czego mnie nauczyłeś! – Liściasta Łapa uśmiechnęła się. Jej mentor będzie zachwycony!
- Idź już, idź. – Niedźwiedzia Siła pokiwał głową. Kotka pobiegła do czarnego wojownika.
- Co dzisiaj będziemy robić? – Wypaliła od razu. – Walka! – pomyślała. – Niech będzie walka! Będę teraz najlepsza ze swojego rodzeństwa! – Ale usłyszała coś innego.
- Chciałbym, żebyś zapolowała. – Miauknął mentor. – O wysokim słońcu wrócisz do obozu, pokażesz mi co złapałaś, zaniesiesz to dla starszych i Zakochanej Mani.
- A mogę pójść z kimś? – Spytała Liściasta Łapa z nadzieją.
- Twoje siostry są zajęte. – Zaprotestował Czarny Ogień, a uczennica odwróciła się i pobiegła do burego kocura.
- Tatusiu, chcesz ze mną zapolować?

<Niedźwiedzia Siło?>

[przyznano 5%]

09 czerwca 2023

Od Niedźwiedziej Siły CD. Liściastej Łapy

 Informacja, że jego córka chciała się bawić go zdziwiła. Nie spodziewał się tego po niej. Sądził, że była już wystarczająco duża i dojrzała, aby przestać myśleć o takich rzeczach. A może... Wdała się w Aksamitną Chmurkę? Jego partnerka przecież także wiele razy próbowała zachęcić go do takiego na przykład berka, chowanego czy innych kocięcych aktywności. Zaczął się martwić o córkę. Liczył na to, że żadna z nich nie będzie miała po zastępczyni takich problemów z głową. Na szczęście jednak Liściasta Łapa zaproponowała, aby zaprezentował jej jakieś bitewne ruchy. To akurat brzmiało rozsądniej. Pokazał jej jeden z ciosów i obserwował jak ta nieumiejętnie próbuje go naśladować. Uśmiechnął się, widząc jak wywaliła się przez ten swój ruch. Mała jednak nie poddała się i jeszcze raz starała się go naśladować. 
— Lepiej — pochwalił ją, ogonem amortyzując jej kolejny upadek. — Musisz skupić się na tym jak manewrujesz ciałem. Jeżeli będziesz za bardzo się odchylać do tyłu, upadniesz — doradził jej. 
— Mhm! Jasne! — Liściasta Łapa znów spróbowała machnąć łapą, tym razem biorąc sobie jego rady do serca. Wyszło jej, a radość na jej pysku była naprawdę urocza. — Widziałeś?! 
Pokiwał głową. Widział, widział. Aż nazbyt dobrze. 
— Teraz musisz jeszcze kilkakrotnie to powtórzyć, aby twoje ciało zapamiętało ruch. Wtedy, gdy nie będziesz wiedziała co robić, gdy ktoś się na ciebie rzuci, twe łapy zareagują samoistnie. Żeby to jednak osiągnąć trzeba naprawdę dużo trenować. No i nie tylko to jest ważne podczas walki. Musisz jeszcze wycelować i trafić, a pamiętaj, że twój przeciwnik jest w stałym ruchu. Może też próbować cię skrzywdzić. Zawsze korzystaj z pazurów, nigdy nie chowaj ich, gdy stajesz przed wrogiem. To nic złego, że spuścisz z niego nieco krwi. Jeżeli ceną jest życie, nie obawiaj się pójść na całość — powiedział. 
Czuł się niczym mentor. Powtarzał jego nauki, lecz w nieco mniej brutalnej wersji. W jego przypadku to krzyczał i bił go po grzbiecie, wypowiadając te słowa. On nie zamierzał krzywdzić swej córki. Nigdy. Dla niej był w stanie zrobić wszystko. Nawet zabić. 

<Liściasta Łapo?>

28 maja 2023

Od Liściastej Łapy do Niedźwiedziej Siły

Liściasta Łapa po szkoleniu pobiegła prosto do tatusia. Tak jak jej mówił mentor, kucnęła przy ziemi, uważając, żeby nie szurać brzuchem po ziemi i przestała machać ogonem. Powoli wyciągnęła łapkę przed siebie i ostrożnie postawiła ją na piórkach. Łapka za łapką i zbliżyła się do tatusia. Uniosła nieco tułów i wsunęła tylne łapy pod siebie, by dalej skoczyć. Wylądowała przy ogonie Niedźwiedziej Siły, który natychmiast złapała łapkami. Bury kocur odwrócił się zaskoczony. Liściasta Łapa usiadła i wyprostowała się z dumą.
– Podkradłam się do Ciebie! – pochwaliła się.
– Jak widzę, nauczyłaś się już polowania – miauknął tatuś. 
Liściasta Łapa pokiwała głową.
– Czarny Ogień mi wszystko pokazał. Byłam bezszelestna, prawda? – Gdy Niedźwiedzia Siła przytaknął, uśmiechnęła się. Miała zadatki na wielką wojowniczkę. Niedługo będzie taka jak jej tata i jej mama. Czyli wspaniała!
– Tatusiu, pobawisz się? – zamruczała kotka. – Wiem, jestem uczennicą, ale nadal lubię się bawić! No, chodź!
– No dobrze. W co lubisz się bawić? – spytał wojownik. Liściasta Łapa zastanowiła się.
– Możemy porzucać kuleczką z mchu – zaproponowała kotka. – Albo pokaż mi, jak walczyć! – Treningi walki nie zapowiadały się ciekawie. Trzeba było się bić. I jeszcze kogoś uderzy za mocno, albo ktoś ją. Dlatego chciała być przygotowana.
– Zobacz. – Bury kocur stanął na tylnych łapach. Machnął jedną z przednich łap nad jej głową, gdy Liściasta Łapa spojrzała w górę, drugą łapą delikatnie uderzył ją w brzuszek. Kotka uśmiechnęła się z podziwem.
– Teraz ja! – Próbowała utrzymać równowagę na dwóch łapach, ale się wywróciła. – Dam radę! – miauknęła i spróbowała jeszcze raz.

<Tatusiu?>

[Przyznano 5%]