BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ośnieżona Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ośnieżona Łapa. Pokaż wszystkie posty

09 lutego 2022

Od Ośnieżonej Łapy

- Ośnieżona Łapo - zawołał ją Jastrzębia Gwiazda, a uczennica zwróciła na niego spojrzenie i zastrzygła uszami - Czy mogłabyś sprawdzić dziwne odgłosy, które dobiegają z zewnątrz? Patrol skarżył się, że dochodzą z niedaleka ze szczytu gór. Możesz wziąć ze sobą dwóch wojowników do asekuracji. Niestety nie mam na ten moment nikogo innego, kto mógłby się tym zająć, więc w tobie nadzieja.
Płowa krótko skinęła głową.
- Dobrze - odparła - Wezmę ze sobą Senny Pysk i Suślego Nosa.
Po tych słowach odeszła szukać siostry. Na szczęście kocica stała niedaleko, rozmawiając właśnie z Suślim Nosem, co akurat było jej na łapę.
- Cześć! - przywitała się z dwójką wojowników - Chcecie mi pomóc? Jastrzębia Gwiazda kazał mi sprawdzić odgłosy nadbiegające z gór, bo podobno niepokoją patrole.
Czekoladowy kocur machnął zamaszyście ogonem i uśmiechnął się.
- Jasne, że pójdę! - miauknął zadowolony - A ty, Senny Pysku?
Pręgowana przechyliła głowę i polizała się po barku. 
- Dobra - miauknęła - Chodźmy.
Trójka kotów wyszła z jaskini i skierowała się wzdłuż skalnej ściany, węsząc i nasłuchując. Cisza.
- Tu chyba nikogo nie ma - miauknęła w końcu Senny Pysk.
Ośnieżona Łapa spuściła głowę, opierając się wiatrowi.
- Przejdźmy się jeszcze kawałek - nalegał Suseł - Może coś znajdziemy.
Jednak przez silne powiewy wiatru nie mogli usłyszeć nic... Nawet trzasku gałęzi.
Uczennica zakrztusiła się powietrzem, gdy coś ciężkiego przygniotło ją do ziemi. Mroczki zatańczyły jej przed oczami, przez chwilę walczyła o złapanie oddechu. 
W końcu ciężar zelżał; poczuła trącanie nosem w policzek.
- Ośnieżona Łapo? - pisnął Suśli Nos z paniką odbijającą się w oczach.
Płowa wydała z siebie cichy jęk i wyczołgała się kawałek do przodu. 
- Co się... - miauknęła cicho, mrugając oczami - Zaraz- Senny Pysku!
Ze stęknięciem podniosła się z ziemi i przykuśtykała do siostry.
- Senny Pysku! - powtórzyła.
Zbliżyła się do kotki i z ulgą dostrzegła unoszącą się jej pierś. Jednak nadal czuła niepokój - wojowniczka miała ranę na głowie, towarzyszący jej kocur kulał i dyszał ciężko, a ją samą bolały żebra i głowa.
- Suśli Nosie - zażądała szybko - Zostań tu i pilnuj jej. Zaraz wracam.
Pręgowany usiadł i z ulgą pokiwał głową, oddając się poleceniom medyczki.
Ośnieżona Łapa kuśtykała od krzewu do krzewu, szukając nawet jak najmniejszej ilości pajęczyn. Ku jej rozczarowaniu, nie znalazła niczego. Wróciła z powrotem do reszty.
- Choć, wracamy - miauknęła do wojownika, i oboje wzięli delikatnie Senny Pysk i ponieśli ją w stronę tymczasowego obozu, utykając i przystając co chwila.

***
- Co się wam stało? - na głos lidera z wysiłkiem skłoniła głowę - Coś was zaatakowało?
Kotka z zażenowaniem strzepnęła ogonem.
- Gałąź na nas spadła - przyznała, zamiatając łapą podłoże.
- Gałąź? - odparł krótko - Ych, no nic. Może przyślę tam kogoś innego.
Dwójka kotów skłoniła głowy i niosąc Senny Pysk, ruszyli w kierunku medyków, by pod zatroskanym spojrzeniem Deszczowej Chmury i poirytowanymi odgłosami Potrójnego Kroku poddali się opatrywaniu ran.

07 lutego 2022

Od Ośniezonej Łapy CD. Deszczowej Chmury

 - Acha... - odparła, zafascynowana słowami mentora - Dobrze.
Starała się zachować w pamięci każde słowo z kodeksu medyka. O nie posiadaniu kociąt i partnera oraz braku potrzeby polowania wiedziała, ale o wyprawach medyków nie miała na przykład pojęcia. Chociaż to może dlatego, że żadna nie miała miejsca od czasu jej urodzenia. Na zgromadzeniu też jeszcze nie była.
- To co będziemy teraz robić?

*skip do teraz*

Ośnieżona Łapa stała przy Deszczowej Chmurze, drżąc ze zdenerwowania. W pysku trzymała nieduży pęk skrzypu i parę liści ogórecznika.
- Deszczowa Chmuro! Rusz się na Klan Gwiazdy i zacznij zajmować się rannymi! - dobiegł ją krzyk poirytowanego nierozgarniętością kocura Potrójnego Kroku. 
Potrząsnęła głową i podążyła za medykiem, upuszczając zioła na kamienną podłogę.
- Co mogę zrobić? - zapytała, z powagą wpatrując się w medyków.
- Idź poszukać jakiejś pajęczyny i przynieś ją tu. Tylko nie oddalaj się za bardzo! - ostrzegł ją Deszczowa Chmura, a uczennica skinęła głową i oddaliła się w poszukiwaniu białych sieci.
Po niedługiej chwili kuśtykała z kłębkiem pajęczyn nawiniętym na łapę w stronę reszty. Z krótkim oznajmieniem swojej obecności oddała opatrunek mentorowi a sama zaczęła przypatrywać się jego pracy. Co jakiś czas odpowiadała krótko na jego pytania, czego użyć na daną ranę, czy została już oczyszczona i tak dalej. 
Drgnęła, gdy poczuła muśnięcie obcego futra u boku.
- Dobrze się czujesz? - zapytała jakby od niechcenia Senny Krok, ocierając się o siostrę.
- Dobrze, dziękuję - odparła Ośnieżona Łapa, zrezygnowana opierając głowę o bark wojowniczki - A ty? Nie zraniłaś się? 
Senny Krok polizała futro na piersi.
- Nie, na szczęście - miauknęła - Jakby coś się działo, wiesz gdzie mnie szukać.  

28 października 2021

Od Ośnieżonej Łapy

 - Tak? - ze snu wybudził ją głos Potrójnego Kroku.
 Otworzyła oczy, po czym ujrzała stojącego w wejściu Kolczastą Skórę. Wstała z posłania i podeszła do ojca.
- Tato? Co ci się stało? - zapytała z troską.
 Srebrny kocur spojrzał na nią ciężko. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę z jego zmęczenia: spuścił ogon i uszy, a łapami ciężko powłóczył.
 Po chwili wstał także Deszczowa Chmura.
- Zajmę się nim, Potrójny Kroku - odparł, a starszy medyk skinął głową.
 Rudy zaprowadził jej ojca na posłanie, a sama Ośnieżona Łapa podążyła za nimi.
- Jesteś po prostu wyczerpany, Kolczasta Skóro - miauknął - prześpij się, a jeśli ci się pogorszy, to wróć.
Po czym medyk odszedł.
- Czasem żałuję, że nigdy nie zostaniesz wojowniczką... - westchnął cicho kocur, a płowa postawiła uszy - Mógłbym cię wtedy szkolić!
 Uczennica westchnęła, ogonem odganiając muchę.
- Tato... Wiesz, że chciałam zostać medykiem. I tak się stanie. - odparła stanowczo - A teraz idź się wyśpij, tak jak ci polecono.

Przez resztę dnia pomagała Deszczowej Chmurze i Potrójnemu Krokowi w opiece nad chorymi, którzy odwiedzali legowisko. Pomogli Gepardziej Cętce przy bólu głowy, obniżyli gorączkę Padającemu Deszczowi oraz ulżyli Liściastej Łapie, który przyszedł do nich z żądłem pszczoły w łapie.
- Dobranoc - mruknęła w kierunku mentora, po czym opadła na swoje posłanie i zapadła w głęboki sen po tym jakże męczącym dniu. 

Wyleczeni - Kolczasta Skóra, Gepardzia Cętka, Padający Deszcz, Liściasta Łapa

Od Ośnieżonej Łapy

Pierwsza noc w legowisku medyka minęła jej dosyć szybko.
 Kątem oka spojrzała na wiecznie poirytowanego Potrójny Krok, który od jej przybycia był jeszcze bardziej marudny. Ośnieżona Łapa była wręcz pewna, że przeszkadzał mu tylko fakt, że to Deszczowa Chmura ją szkolił, a nie on, ''Wielki Medyk Klanu Wilka".
- Deszczowa Chmuro? - zapytała brązowookiego kocura - Co będziemy dzisiaj robić?
Medyk, zamyślił się; z łatwością mogła wyczuć bijąca od niego aurę zdenerwowania i dumy.
- Może zapoznałbyś ja z naszym terytorium? - wtrącił się warczeniem Potrójny Krok, na co rudy nieśmiało skinął głową.
- Tak, jasne - odciął się krótko, po czym szybkim krokiem wyprowadził swoją uczennicę z legowiska i obozu. 
 Dwójka kotów cicho szła między drzewami, co jakiś czas wymieniając sporadyczne miauknięcia.
- Gdzie teraz jesteśmy?
Pręgowany kocur odwrócił pysk w jej stronę.
- Nadal na terytorium Klanu Wilka - odparł, a Ośnieżona Łapa przekręciła pytająco głowę - Jeśli poszlibyśmy dalej prosto, dotarlibyśmy do granicy z Klanem Burzy. Jednak na dzisiaj to za daleko; choć tutaj.
 Płowa kotka podążyła za mentorem, a po kilkudziesięciu krokach dotarli do wielkiej, drewnianej budowli.
- Co to? - zapytała, otwierając szerzej oczy - Nigdy czegoś takiego nie widziałam...
''Bo nie miałam kiedy..."
- To Drewniana Gawra - odparł medyk - Zbudowali ją dwunożni, dawno temu. 
 Kotka nadal pamiętała opowieści mamy o wielkich, bezfutrych istotach, które czasami pojawiały się w lesie. O dwu...nożnych?
- Mhm - mruknęła - Co dalej?

Od Śnieżynki (Ośnieżonej Łapy)

- Śnieżynko? - ciepły oddech matki owiał jej ucho.

Płowa koteczka przeciągnęła się delikatnie, mrucząc pod nosem;

- Tak, co znowu? - otworzyła oczy - Sen?
Skrząca Nadzieja zachichotała cicho.
- Nie, głuptasie! Dziś twoje mianowanie - miauknęła ciepło.
Śnieżynka natychmiastowo podniosła głowę, zrywając się z ziemi.
''Tak! Nareszcie!''
Karmicielka usiadła obok, delikatnie wylizując córce futro. Kotka zamruczała cicho, czując szorstki język mamy na czole. Wtuliła się w jej miękkie futro; będzie jej brakować razem spędzonym chwil.
- Chodźcie - zawołała je Wiśniowy Świt, stojąca w wejściu.
Śnieżynka, Sen i Skrząca Nadzieja opuściły żłobek.
Pręguska wręcz podskakiwała w miejscu, co Śnieżynka starała się wytrzymać.
- Śnieżynko, podejdź. - miauknął Jastrzębia Gwiazda.
Kocię podeszło do lidera; zauważyła także stojących obok Potrójny Krok i Deszczową Chmurę, przez co ze wszelkich sił starała się zachowywać poważnie, ale nie wyniośle - jak na dorosłego kota przystało.
- Śnieżynko, ukończyłaś wiek sześciu księżycy i nadszedł czas, byś została uczennicą. Wybrałaś jednak ścieżkę medyka.
Śnieżynko, od też pory będziesz znana jako Ośnieżona Łapa, a twoim szkoleniem zajmie się - w tym momencie przyzwał do siebie jednego z medyków - Deszczowa Chmura.
Rudy kocur nieco zdenerwowany i zaskoczony podszedł bliżej; płowa rzuciła mu uważne spojrzenie.
- Deszczowa Chmuro, zostaniesz mentorem Ośnieżonej Łapy. Mam nadzieję, że nauczy się od ciebie wiele - zakończył.
Ośnieżona Łapa delikatnie stykneła się nosem z mentorem.

<Deszczowa Chmuro?>

 

27 października 2021

Od Śnieżynki

 - Fuuj - usłyszała znajome prychnięcio-stęknięcie Snu.
 Z niesmakiem przewróciła się na lewy bok, przypatrując się siostrze. Znowu zawracała jej głowę.
- Co ci znowu nie pasuje? - prychnęła, przymykając oczy.
 Sen ze skrzywieniem na pysku obróciła głowę, spoglądając na swój zabrudzony czernią i bielą ogon.
- A żebyś wiedziała, siostra... - miauknęła tylko, wpatrując się w swoje futro na zadzie przybrudzone ptasimi odchodami.
 Śnieżynka wstała z jakże miękkiej, wyschniętej trawy przy wejściu do żłobka i podeszła do wykrzywionej siostry.
- Nooooo - odparła dymna koteczka z udawanym podziwem - rzeczywiście fuj. Bardzo fuj.
- Mogłam nie siadać. - wypomniała sobie płowa, wzdychając.
- W tym przypadku się z tobą zgodzę.
 Skrząca Nadzieja wyjrzała ze środka, zastając obie kotki pochylone nad czarno-białym zadkiem Snu.
- Co ty na wielki i mocarny Klan Gwiazdy, znowu zrobiłaś?! -zawołała z zaskoczeniem i wściekłością kotka, na co siostry zgodnie wywróciły oczami.
''Czy zawsze musiała tak przesadzać? Na głowę można z tym dostać..!''
- Ona usiadła na to gówno! - odparła Śnieżynka.
- Nie używamy takich słów, Śnieżynko. - upomniała ją dymna kocica.
- Ale to niesprawiedliwe! - warknęła, marszcząc brwi - Ona może! - miauknęła z wyrzutem, patrząc na Skalny Szczyt, która siedziała niedaleko.
 Karmicielka chrząknęła cicho, ale stanowczo.
- Nie obchodzi mnie co ona może - odcięła się - tylko to, czego ty nie możesz.

<Skalny Szczycie?>

Od Śnieżynki

 C.D.N poprzedniego opka

 Skrząca Nadzieja zmierzyła ją rozczarowanym wzrokiem, zamiatając ziemię ogonem.
- Nie zwracamy się tak do innych, Śnieżynko. Nie tego cię uczyłam - miauknęła, wracając do oglądania Snu.
 Płowa prychneła że znudzeniem, liżąc ubrudzoną łapę. Po co poświęcać czas komuś takiemu jak Sen?
- Śnieżynko? - z zamyślenia wyrwał ją niewyraźny głos matki, przesączony troską - Choć z nami, kochanie. Szybko.
 Koteczka podążyła za liliową karmicielką, ze zdziwieniem wkraczając do legowiska medyka. Skrząca Nadzieja położyła Sen na jednym z posłań.
- Mamo? Nie wydaje mi się, że trzeba jej pomóc- - zaczęła.
- Potrójny Kroku? - zawołała go pytająco, ignorując Śnieżynkę, na co ta spuściła uszy z obrzydzeniem.
 Zniesmaczony medyk wyłonił się z tyłu jaskini, i, kuśtykając, podszedł do kotek.
- Tak, co się stało? - zapytał, bezsensownie przyglądając się Snowi.
 Karmicielką z troską spojrzała na córkę.
- No nie wiem.., wspięła się skałkę i nie mogła zejść - zaczęła niepewnie dymna - chciałam się upewnić, że nic jej nie jest... - Śnieżynka prychnęła na słowa matki.
''Serio? Sen nie mogła zejść? Chyba w twoich snach.''
 Śnieżynka podeszła bliżej, obwąchują kupkę ziół.
- Co to? - zapytała medyka.
- Rumianek. - odparł - Odejdź, bo rozsypiesz.
 Kotka posłusznie odsunęła się o parę kroków.
- A skąd go masz? - zadała kolejne pytanie.
- Zebrałem.
- A gdzie? - zamęczała liliowego - Gdzie rośnie rumianek?

<Potrójny Kroku?>

26 października 2021

Od Śnieżynki

 - Sen-Sram, Sen-Sram - mruczała pod nosem, otulona ogonem matki. Urwała, gdy szorstki język Skrzącej Nadziei przejechał jej po głowie - Głupia Sen.
 Liliowa kotka tylko pokręciła głową, stanowczo trzepiąc ją łapą w ucho.
- Śnieżynko, nie mów tak o swojej siostrze. Ona też jest kotem i też ma różne wady, tak jak ja czy ty, każdy z nas.
 Długofutra prychnęła ostentacyjnie; było oczywiste, że taka odpowiedź jej nie zadowoliła. Wręcz przeciwnie, czuła się urażona.
- Ale w tym właśnie problem. - mruknęła, trzepiąc ogonem.
 Skrząca Nadzieja przyjrzała się jej uważnie.
- W czym?
- We wszystkim.

***

- Sen? Sen! - zdenerwowany głos matki wyrwał ją ze snu.
 śnieżynka przeciągnęła się z niesmakiem , strzepując uszami. Niemal od razu dojrzała rozjuszoną liliową karmicielkę, wpatrującą się w jakiś punkt na zewnątrz.
- Sen! - zawołała po raz ostatni, po czym - widząc brak reakcji ze strony płowej kotki - ruszyła w stronę córki, siedzącej na nieco wyższym od kota kamieniu przy wejściu do żłobka - Złaź!
 Sen się jednak nie poruszyła, więc Skrząca Nadzieja stanowczym ruchem ściągnęła koteczkę na ziemię.
- Nic ci nie jest? - zapytała z troską, nerwowo poruszając ogonem.
 Śnieżynka podeszła bliżej, przypatrując się siostrze i matce.
- Co ty znowu wykombinowałaś, siostra? - zapytała kąśliwie, zamiatając ziemię puchatym ogonkiem. Nigdy nie zamierzała odpuścić Snowi.

C.D.N

Od Śnieżynki

- I? To miało mnie zainteresować? - prychnęła bez zrozumienia w stronę Snu, która właśnie zaprezentowała jej ''nowy'' sposób na podrzucanie szyszki - Przecież zawsze tak robimy..? - miauknęła posępnie.
 Płowa pręguska podkręciła głową że znudzeniem, na co Śnieżynka zamiotła ogonem podłoże, zbierając z niego wszelkie paprochy i kurz.
- To może ty się czymś popiszesz? - zapytała drwiąco Sen, a dymna zmrużyła oczy.
 Szybkim ruchem głowy rozejrzała się po żłobku, lecz jak na złość nie pozostała im żadna inna zabawka, a do kradzieży jej innym kociętom nie chciała się posuwać. Nie tego uczyła ją matka.
Z wejścia dostrzegła także wracającego od medyka Pokrzywową Skórę, ale i on nie mógł jej pomóc.
- Dobra, no to patrz! - zawołała z nutą niepewności, jeszcze raz rozglądając się dookoła.
 Jedynym jej pomysłem była ściana. Tak, ściana żłobka.
Podeszła bliżej i obwąchała kamień, przełykając głośno ślinę.
''Nie, nie mogę się teraz poddać..!''
 Zamknęła oczy, by po chwili wbić - a raczej spróbować wbić - pazury w kamienną powierzchnię. Coś zaskrzypiało, rozległ się śmiech, a Śnieżynka z już rozchylonymi powiekami zesunęła się na ziemię.
- I co to miało być?! - zapytała Sen, praktycznie dusząc się ze śmiechu.
   Płowa kotka z wściekłością i rozczarowaniem opuściła uszy, bezczelnie uniosła ogon i odmaszerowała - tyłem do siostry.

<Śnie?>

Wyleczony - Pokrzywowa Skóra

23 października 2021

Od Śnieżynki

 Pojedyńcza kropla wody spasła na nos płowej koteczki.
Śnieżynka uniosła głowę, spoglądając na uśmiechniętego Padający Deszcz z ociekającym woda mchem w pysku.
To oczywiste, że kocur chciał zapewnić swojej partnerce - Świetlistej Duszy - jak najlepsze warunki do dojścia do siebie i opieki nad kociętami, ale szczerze? Przychodził tu prawie codziennie, spędzając w żłobku mnóstwo czasu, jedynie przyglądając się swoim dzieciom. Komu by się chciało?
 Z drugiej strony, nadeszła wyjątkowo gorąca Pora Zielonych Liści, przez co klanowi mogło rzeczywiście brakować wody. Może biała karmicielka się podzieli.
- Witaj. - miauknęła, przewracając się na prawy bok i muskając łapę kocura końcówką ogona.
 Padający Deszcz odwrócił pysk w jej stronę i zamiauczał;
- O, cześć! - jego głos brzmiał niewyraźnie przez mech, ale Śnieżynka nawet nie zadała sobie trudu, żeby go zrozumieć.
 Długowłosa z powrotem zajęła się obserwowaniem obozu, oczywiście - i prawdopodobnie ku jej udręce - pod czujnym okiem Skrzącej Nadziei. Kotkę to irytowało. Przecież sama przyznała, że obie jej córki są już dużymi kotkami i poradzą sobie w życiu. Mogłaby to przynajmniej udowodnić.
 Ostatnie wydarzenia wzbudziły w niej mieszane uczucia. No bo kto to widział, bić się na środku obozu, zabić wojowniczkę, a potem umrzeć zamordowaną przez własną córkę. Jako LIDERKA.
 Śnieżynka westchnęła tylko, powoli opadając w ramiona kociego Morfeusza. 

22 października 2021

Od Śnieżynki CD. Motylka (Motylej Łapy)

- Ja chyba też. - miauknęła delikatnie, poruszając końcówka puchatego ogonka. - Mama mówiła, że gdy na drzewach pojawia się liście i zrobi się ciepło, to zostaniemy mianowani uczniami! - dodała po chwili.

Spojrzeniem żółtych oczu omiotła żłobek w poszukiwaniu czegoś ciekawego, lecz znalazła tylko śpiące karmicielki i resztę kociąt, aka Sen, Jada i Listka.

Śnieżynka nie lubiła się ani z siostrą, ani z braćmi Motylka; nie umiała się dogadać z żadnym kotem w żłobku. No może odliczając właśnie Motylek.

- To co robimy? - zapytała kotki, machając lekko ogonem. - Nudzi mi się.


***


- Motyla Łapa! Motyla Łapa! Motyla Łapaaa! - skandowała wraz z innymi, iskrzącymi oczami wpatrując się w szylkretowe, kręcone futro i pędzelki na uszach.

 Sama też nie mogła doczekać się swojego mianowania, jak każde inne kocię. Lecz, w przeciwieństwie do Snu czy właśnie Motylej Łapy, Śnieżynka chciała podążyć inną drogą, a mianowicie tą medyka. Nie widziało jej się polować, babrać w błocie podczas polowań, ale... Zainteresowały ją zioła. To, w jaki sposób medycy leczyli inne koty. I nie tylko. Przecież... Klan, czyli te ''152900'' wojowników nie przetrwa bez uzdrowiciela, poumierali by. 

 A co najważniejsze, chciała coś osiągnąć. Wyższą rangę.

- Gratulacje! - zawołała i podbiegła bliżej czarnej, zostawiając za sobą siostrę i matkę - Zostałaś uczennicą!


<Motyla Łapo?>

17 września 2021

Od Śnieżynki

 Życie w ciemnościach już jej się nudziło. Jedyne co mogła tam robić, to na ślepo kopać siostrę. 
 Jednak, pewnego dnia, wszystko się zmieniło. Niewidzialna siła wypchnęła koteczkę na zimny, inny świat. Płowa zadrżała, czując lodowaty podmuch powietrza. Chwilę po niej na świat wyłoniła się jej siostra. Jakaś łapa przygarnęła je do przyjemnego źródła ciepła, wylizując ciałka obu koteczek szorstkim językiem.
- Jakie piękne. - niewyraźnie dosłyszała głos jakiegoś kocura, nachylającego się nad dymną. Strzepnęła uchem, wtulając się głębiej w półdługie futro matki. 
- Jak je nazwiemy? - zwróciła się w stronę partnera Skrząca Nadzieja. - Może... Sen? 
- I... Śnieżynka? - do jej uszu dobiegł kolejny szept.
Liliowa kocica zamruczała, przyciskając ogonem kocięta do swojego boku.
- Śnieżynka i Sen. Moje kochana córeczki.

 ***

Długowłosa kotka, o płowym, dymnym futrze. Śnieżynka.
Prychnęła w stronę Snu, która nagle zaczęła się rozpychać. 
- Ej no, weź się uspokój! - miauknęła w kierunku pręgowanej, trzepiąc ogonem.
- Śnieżynko, nie bądź niemiła dla siostry. - zganiła ją Skrząca Nadzieja, a koteczka przewróciła oczami. 
- No  dobrzeeeeeee. Przepraszam. - mruknęła tylko, przymykając oczy.
Nudziła się. Jak na razie nie miała ochoty nawiązywać kontaktów z innymi kociętami, a to byłoby chyba jedyną rozrywką. Ziewnęła przeciągle, układając się wygodnie. Brzuszek miała przyjemnie napełniony, powoli stawała się śpiąca.
Szybko zapadła w płytki sen.

18 lutego 2014

OŚNIEŻONA ŁĄKA

 
Autor grafiki: Pianka#3071 (discord)

OŚNIEŻONA ŁĄKA
Poprzednie imiona: Śnieżynka, Śnieżna Łapa
Płeć: Kotka
Klan: Wilka
Ranga: Medyk
Poziom medyczny: IV
Poziom wojownika: -
Charakter: Śnieżynka... Dużo można by o niej powiedzieć. Ale po kolei. 
Na pierwszy rzut oka jest humorzastą kotką, w sumie jak większość niewyrośniętych dzieciaków. 
Czasem nie będzie mogła usiedzieć w miejscu i zacznie się wykłócać o byle co, a na następny dzień skuli się gdzieś pod krzakiem i nie będzie chciała wyjść. Jest nieco wrażliwa na wrzaski czy przemoc kierowaną w jej stronę, choć to samo w stosunku do innego kota - “Z chęcią!” 
Nie potrafi mieć wielu przyjaciół, nie czuje się komfortowo w dużym gronie. Nawet jeśli nie przypadłeś jej do gustu, to nie zerwie znajomości, gdyż odzywa się jej druga strona. Będzie kryć w sobie tą nienawiść, by na końcu zacząć cię ignorować. 
W stosunku do najbliższych potrafi jednak być miła i bawić się w najlepsze, jak gdyby nigdy nic. 
Ogółem... Odzwierciedlenie Śnieżynki: nie i nigdy.

Wygląd: 
  • Ogólny opis - Wysoka i szczupła długowłosa kotka, o płowej dymnej sierści i żółtych oczach.
  • Kolor sierści - Płowa dymna
  • Długość sierści - Długa
  • Kolor oczu - Żółte
Rodzina: 
  • Ojciec - Kolczasta Skóra (*){(Liliowy srebrny pręgowany tygrysio o brązowych oczach) Eeee tam, nudziarz z niego. Choć czasem pomaga jej ujść bez szwanku spod oka matki}
  • Matka - Skrząca Nadzieja (*){(Liliowa dymna o żółtych oczach) Nawet spoko, choć za bardzo troskliwa}
  • Rodzeństwo - Senny Pysk
  • Partner - ///
  • Potomstwo - ///
Uczniowie: 
Historia: Urodzona w Klanie Wilka, jako córka Skrzącej Nadziei i Kolczastej Skóry.

Upomnienia: Postać NPC
Właściciel: Orzeszek | majka91011@gmail.com