BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deszczowa Chmura x Pokrzywowa Skóra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deszczowa Chmura x Pokrzywowa Skóra. Pokaż wszystkie posty

30 września 2022

Od Pokrzywowej Skóry CD. Deszczowej Chmury

 Dawno temu

    Otarł się o policzek Deszczowej Chmury, wdzięczny za bliską obecność przyjaciela. Jego serce na krótki moment zabiło szybciej, a słodki zapach przyjaciela był kuszący i przyjemny. Futro Deszczowej Chmury pachniało ziołami, najróżniejszymi. Ten zapach był miły, mógłby się do niego z łatwością przyzwyczaić. 
    - Obiecuję, że jeśli poczuje się gorzej, to od razu się do ciebie zgłoszę. Tylko ciebie uznaje za dobrego medyka Klanu Wilka. - uśmiechnął się serdecznie. 
    Na myśl o Potrójnym Kroku najchętniej wbiłby pazury w ziemię. Nienawidził tego starego dziada. Cieszył się, że Fasolowa Łodyga nauczyła go podstaw leczenia i mógł niektóre dolegliwości samemu wyleczyć. Poczuł piekący smutek na myśl o ukochanej matce. Deszczowa Chmura wyczuł jego zmianę nastroju. Położył pyszczek na głowie Pokrzywowej Skóry, a ten wdzięcznie zamknął ślepia. Znał Deszczową Chmurę od kociaka i uważał się za szczęściarza, że może go nazwać przyjacielem. 

*

 Teraźniejszość 

    O przeprowadzce dowiedział się wraz z klanem i informacja ta wywołała u niego zaskoczenie. Urodził się na tych terenach, tutaj dorósł i został wojownikiem, a teraz tak po prostu miał je opuścić? Zostawić znajome terytorium Klanu Wilka, ukochane miejsca w obozie? Pozostaną mu wtedy tylko wspomnienia. Chociaż pamiętał je doskonale, nie pomijając żadnego szczegółu, to obawiał się zostawić dom. Pokrzywowa Skóra musiał jednak zostawić swoje obawy i podążyć za grupą pobratymców, gdy opuścili stare obozowisko, udając się w nieznane, szukać nowego domu. Odwrócił się ostatni raz za siebie, żeby na zawsze pozostawić obraz terytorium Klanu Wilka w pamięci. 
    Podczas wędrówki miał dużo czasu na przemyślenia. Nie brał udziału w Zgromadzeniu, ale dowiedział się, jaka tragedia tam zaszła. Pokrzywowa Skóra dotrzymywał tempa starszym pobratymcom. Wiek nie stanowił dla niego problemu, nauczył się zachowywać harmonię między obowiązkami wojownika a zbliżającymi się starczymi księżycami. Pokrzywowa Skóra powrócił wspomnieniami do swoich rodziców, siostry i mentora, każdego z nich wspominając ciepło i z tęsknotą, gdyż dawno odeszli z tego świata.
    Czasami wzrok Pokrzywowej Skóry zatrzymywał się na Deszczowej Chmurze, równie wiekowym kocurze i najlepszym przyjacielu srebrnego kocura. Jego zdrowe oko zawsze chętnie wyłapywało najmniejszy gest medyka. Był gotowy w każdej chwili ruszyć mu z pomocą. Od dawna wiedział o swoich uczuciach do Deszczowej Chmury. Nawet próbował znaleźć sobie inny obiekt westchnień. Deszczyk prawdopodobnie nic do niego nie czuł, traktował jak przyjaciela, to normalne jeśli przestrzega się innego kodeksu. Pokrzywowa Skóra zastanawiał się czasami, czy to jego rodzina jest tak silnie powiązana z medykami. Jego matka zdradziła kodeks z miłości, wychowała jego i Cis w dobrych wartościach, a później zginęła brutalnie. A teraz on - jej syn - zakochał się w medyku. Za każdym razem jego serce przyspieszało, oczy lśniły z czułości. To dobre uczucie być zakochanym. 
    - Jak tylko dotrzemy na miejsce czeka nas sporo pracy przy budowanie obozu. Liczę, że nowe tereny Klanu Wilka okażą się pełne zwierzyny! - uśmiechnął się szeroko do przyjaciela. Deszczyk odpowiedział tym samym. - Może uda nam się wybrać razem na zbieranie zioła? 

19 sierpnia 2021

Od Deszczyka (Deszczowej Chmury) Cd Pokrzywka (Pokrzywowej Skóry)

 *Skip do teraz* 
Rudy obserwował koty wokół niego, nie wiedział, co zawinił klanu Gwiazdy jednak coś na pewno. Jego wujek zmarł, żałował, że nie doceniał czasu z nim, gdy miał okazję. Nie docenił tego, a on zmarł. Kilka wschodów słońca zajęło mu uświadomienie sobie, że to prawda i nikt sobie nie żartuje. Nie żartowali. Borsuczy Krok obecnie Krocząca Gwiazda stała się liderką i wybrała sobie na zastępcę kuzyna Deszcza – Jastrzębiego Cienia. Był dumny ze swojej rodziny, chociaż też nie żałował, że był medykiem. Uważał, że jego praca była równie ważna co przywódcy, w końcu do niego i Potrójnego Kroku, gdy byli chorzy. A chorych nie brakowało, szczególnie podczas epidemii Czerwonego Kaszlu. Najgorsza choroba, którą mógł zobaczyć na oczy, często śmiertelna i bolesna ze słów chorych. Mocnym cudem było, że nie pochorował się sam podczas pomagania chorym. Z każdym kolejnym kotem, który przyszedł do ich legowiska obawiał się, że zobaczy znowu członka swojej rodziny czy przyjaciela. Nie wiedział, co by zrobił, gdyby Pokrzywowa Skóra się pochorował, był jego bliskim przyjacielem od urodzenia. Zastępował mu brata, który zniknął, gdy był młody bardzo. Miał z nim tyle przygód, tych mniej udanych czy przyjemnych co zabawnych i ciekawych. Zgromadzenia, rozmowy w wolnym czasie, wspólne jedzenie piszczek. Wyobrażenie sobie, co by było bez srebrnego było dla niego dość ciężkie. To, tak jakby miał sobie wyobrażać bycie wojownikiem, a nie medykiem, to inna prawda. Gdyby był wojownikiem zakładał, że by nie udało mu się być wojownikiem.
– Chcesz podzielić się ptakiem? – usłyszał głos syna Huraganowego Wzgórza. Podniósł wzrok na niego, uśmiechając się.
– Chętnie, głodny jestem trochę. – odpowiedział zadowolony. Może będą mogli porozmawiać chwilę? Wojownik położył obok niego jedzenie. – Jak się czujesz? Nie jesteś chory? Czerwony kaszel szaleje i nie chce byś pochorował czy skończył jak Ciernista Zamieć. Wiesz o co mi chodzi? – powiedział niezadowolony. Miał ogromną nadzieję, że usłyszy odpowiedź, że nic mu nie jest. |
– Czuje się dobrze, nic mi nie jest, nie musisz się martwić.
– Jak byś się kiedyś poczuł się gorzej, to zgłaszaj się do medyków proszę.
<Pokrzywek?> 

26 lutego 2021

Od Pokrzywka (Pokrzywowej Łapy) CD. Deszczyka (Deszczowej Łapy)

– Miozie pobawimi si mchiem?
Oczy Pokrzywka zabłysły. Deszczyk okazał się być naprawdę fajnym i mądrym kocurkiem! Znał więcej zabaw niż srebrny, ale zgodził się nimi podzielił. Poznał już dwie. Mieli się pobawić w berka, ale ostatecznie plany uległy zmianie. Synowi Huraganu to nie przeszkadzało. Grunt, że mogą się razem pobawić. Żłobek był odpowiednim miejscem na radosne figle. Mieli trochę miejsca i mogli pobawić się mchem. 
- Mech nie jest do spania? Moja mama na nim śpi. - miauknął zaskoczony kociak, przekrzywiając lekko łebek. 
Deszczyk machnął ogonkiem. 
- Moja tes, ale mosna się nim tes bawić. 
Ta informacja była bardzo przydatna. Kocurek zamierzał powiedzieć Cis, gdy tylko wróci na rodzinne posłanie i zda siostrzyczce raport z dzisiejszych przygód. Będzie mógł się pochwalić, że ma przyjaciela! Pokrzywek zaszurał łapką po podłożu. Gdzieniegdzie dało się dostrzec mech. Ciekawe skąd się brał. Mech był odkąd otworzył oczy i zdrowym okiem go dojrzał. Może pojawiał się w jakiś tajemniczy sposób? Warto to sprawdzić. 
Deszczyk ruszył do posłania swojej mamy i poprosił ją o trochę mchu. Karmicielka stwierdziła, że mogą zabrać trochę ze starego posłania Skowronkowego Trzepotu. Pokrzywek rozejrzał się w poszukiwaniu wspomnianej, ale nigdzie nie dojrzał trzeciej karmicielki. Była tylko jego mama i mama Deszczyka. Kocurek długo nie myślał, co się stało z kocicą. Razem z Deszczykiem podeszli do samotnego legowiska. Unosił się na nim bardzo słaby zapach. Nie wyczuł go jednak, nie był otóż przyzwyczajony do zapachów. Pomarańczowe ślepie utkwił w posłaniu. Deszczyk zajął się odrywaniem mchu. Pokrzywek chciał mu pomóc, ale obawiał się, że może zniszczyć proces zabawy. Tylko.... w którym momencie ona się rozpoczęła? 
W pewnym momencie rudzielec kopnął w jego stronę mech. Okrągła kuleczka znalazła się pod łapami syna medyczki. Maluch zerknął zdziwiony na Deszczyka. 
- To sabafa. Telas musis go kopnąć do mnie!
Radosny i zachęcający ton głosu kocurka, przekonał Pokrzywka do kopnięcia mchowej piłki. Ta poleciała do Deszczyka, który szybko odbił ją w stronę srebrnego. Ich gesty się powtarzały, czyniąc z tego pewien rodzaj rutyny, która okazała się bardzo przyjemna. Miała w sobie rytm. Kocurki zmęczone padły na ziemię, łapiąc pośpiesznie oddechy. Pokrzywek poruszył wąsikami, a potem oboje wybuchnęli śmiechem. 
- Jestes supel, Descyk! - wyseplenił wnuk Miedzianej Iskry, przekręcając łebek tak żeby widzieć towarzysza zabaw. - Chces się jesce pobafic? Plooose!


<Deszczyku? Wybacz, że tak długo. Możemy trochę popisać nimi jako kociakami>

06 stycznia 2021

Od Deszczyka Cd Pokrzywka

Czemu tak się nazywam? Nie rozumiem jego pytania, bardziej tego, co to ten cały “deszcz”. Wiem tylko, że ja tak się też nazywam. Deszcz podobno jest mokry, woda spadająca z nieba. Tylko jeszcze nigdy nie widziałem go.
– Niet wlem.- odpowiadam nadal uśmiechnięty.- Misle zi tio dliatiego zie dieszcz tio lzyi kiota ktoly placze, a ji cięstio placze.
Patrzę w oczy pręgowanym. Jaki on duży! Kiedy on się taki stał?! Ja taki mały jestem, więc pewnie jest starszy. Jednak to ja umiem lepiej chodzić!
– Nia priawdię?- pyta się srebrny kocurek. Kiwam głową na znak zgody. Nie kłamałbym! Nie rozumiem jak można nie mówić prawy. I się kłócić do tego.
– Nią ocziwiscie!- Macham ogonem radośnie.- Piobawimy si w cioś? W bierka nią przykład? Fiajnia ziabawa!
Berek jest super! Można się pobawić razem z innymi! Tylko Złotka i Wilczek wygrywają często, niestety. Nie dają nam szans! Może Pokrzywek, by z nimi wygrał? Jest większy ode mnie, więc pewnie, by dał radę!
– Bierka? Cio tio?- Patrzę na niego zdziwiony trochę, może nie wie? Ja na początku też nie wiedziałem, a teraz uznaje tę zabawę za super! Tylko lepsza od niej jest gra w skojarzenia z dorosłymi!
– Tiaka zabawia! Biegiamy ria ziem, i jidnień kiot łapie.- Szturcham go lekko w bark.- I tleń któriy łapie musi ci dioktniąc i witidy tii sitieś, raziamiesz?
– Taik! Tio si pobawimly!- Piszczy zadowolony kociak. Może on też polubi zabawę w berka?
– Tio poprosimy Zlotkie i Wilczkia, by si z niami pobawili? I twioją siostrę! Bio Jeżyniek pawni nie biędzie chcial … trudnio.- Wzdycham cicho i odchodzę na krok od niego. Będziemy się bawić! I to jeszcze z moimi kuzynami! Oni może są trochę mniej fajni od dorosłych kotów jednak nie będę marudzić. Tylko szkoda, że ich jest tylko dwójka. Mogłoby być ich więcej, fajniej, by się wtedy bawiło. Wtedy dużo nas tutaj, by było! Podchodzę niepewnie do Wilczka i patrzę na niego. Mam nadzieję, że nie są zajęci czymś innym!
– Wilczek? Pobawiasz się z niami?
– Bawi się ze Złotką w chowanego, może potem.- Smutnieje odrobinkę. Szkoda! Jednak nie będziemy im przerywać. Kiwam na znak zgody i niezdarnie odchodzę od złotego.
– Miozie pobawimi si mchiem?- Proponuję szybko. Mam nadzieję, że się zgodzi na taką zabawę. Kulkę mchu może uda się nam zdobyć? Jak poprosimy kogoś to na pewno nam da!

<Pokrzywek? Co ty na to?> 

04 stycznia 2021

Od Pokrzywka

 Na zewnątrz panowało nieprzyjemne zimno oraz mróz. Charakterystyczne cechy Pory Nagich Drzew, która zmierzała powoli ku końcowi. Wiatr i śnieg nie docierały jednak do żłobka, który będąc bezpieczną przystanią cieszył się spokojem. W środku unosił się zapach mleka a przyjemne ciepło tuliło kocięta do snu. W takich warunkach karmicielki posilały się przyniesioną zwierzyną, pozwalając maluchom na harce.
Czarny srebrny pręgowany tygrysio kocurek podniósł się z mchowego posłania. Zachwiał się na miękkich łapkach. Upadł z powrotem tracąc równowagę. Odkąd dwa dni temu otworzył ślepka racząc nimi otaczające go kocie pyszczki, chciał zwiedzić żłobek. Wydawało się to jednak niemożliwe, że względu na brak jego umiejętności złapania równowagi i przejścia przynajmniej dwóch kroków bez wywrotki. Kociak liznął się po półdługiej sierści. Mimo młodego wieku był wysoki i muskularny. Zapewne gdyby nie tylko jedno sprawne oko, mógłby pochwalić się siłą i zdrowiem. Niestety widział tylko na prawe ślepie, które przypominało swoją pomarańczową barwą zachodzące słońce. Drugie było zamglone. To właśnie na nie nie widział. Jeszcze był za mały żeby zrozumieć, że tylko on tak ma. Otaczające go koty przecież wprost nie powiedzą kocurkowi, że spotkał go taki los za błędy rodziców. Nie był nawet świadomy miana przeklętego kocięcia.
Cóż, zawsze mogło być gorzej jak w przypadku jego siostrzyczki, Cis. 
- Lafki lobiom uuuuu! - uderzył ogonkiem o ziemię. 
Na pyszczku kocurka pojawił się uśmiech, gdy udało mu się na dwa uderzenia serca stanąć. Znowu jednak po tym czasie upadł na zadek. Pokrzywek otrzepał sierść z resztek mchu. Jego bystre ślepie wypatrzyło ciekawy widok. Obok jednej z cioć leżały dwa kocięta. Jedno wyglądało tak dziwnie, że kocurek musiał przyjrzeć mu się bliżej. Drugi kocurek bawił się patykiem. To on mógł ustać na łapkach? Wow! Ciekawe czy go tego nauczy? Pokrzywek bardzo chciałby zdobyć tą wiedzę i czynić psoty w żłobku. 
Kocurek zerknął na swoją mamę, ale ta wydawała się być zajęta zwierzyną i Cis, która wybudzona z drzemki pisnęła coś niezrozumiałego. Może ją też powinien zabrać? Ale co jeśli nieznajomy kocurek okaże się niebezpieczny? Lepiej nie ryzykować zdrowiem siostrzyczki! Pokrzywek jak przystało na starszego brata podpełzł do nieznajomego kociaka. Mieszkali razem w żłobku, może zostaną przyjaciółmi! Tak, to była super myśli! 
Usiadł przed rudym malcem. Musiało to wyglądać komicznie, gdyż ich masy ciała znacząco się różniły. Pokrzywek musiał zniżyć lekko główkę, żeby móc spojrzeć w brązowe ślepia kocurka.
- Cesc! Jestem Poksyfek! - miauknął, uśmiechając się szeroko. - A tyyyy?
- Descyk! - przekrzywił główkę. Na jego pyszczku również można było dostrzec uśmiech. Zostawił swoją zabawkę, żeby skupić się na towarzyszu. 
- Descyk. - powtórzył, mrużąc ślepka. - Cemu sie tak nasyfas? Lubis desc? Co to desc? 
Skoro Pokrzywek został nazwany na cześć pierwszej rośliny jaką poznała Fasolowa Łodyga, to Deszczyk musiał zostać nazwany na cześć deszczu! Nie było innej opcji, prawda? 


<Deszczyku? 💙>