Przeszłość
O mało nie wpadła na brata, który właśnie zszedł z drzewa.
– Cześć, Puchaczu! Jak po mianowaniu? Otrzymałeś już imię duszy?
Czekoladowy nastawił uszy.
– Wrono, nie mam żadnego…
– Jeszcze nie dostałeś?
– Nie… nie chce go mieć… nie wierzę we Wszechmatkę.
Dymna była w szoku. Nie wiedziała, że brat był niewierzący. Również było jej przez to wstyd, że o tym nie wiedziała.
– Oł, rozumiem… pamiętaj, wspieram cię, nieważne co, okej?
– Okej. – Puchacz wymusił na sobie uśmiech.
Teraźniejszość
Wrona właśnie wróciła z przyjacielskiego polowania, na którym była ona, Iskrzyk, Borowik i Śnienie.
– Super nam poszło i tym razem nic się nie zdarzyło! – zaśmiała się kłapoucha, która często była świadkiem różnych niecodziennych zdarzeń. Lubiła to, dzięki nim życie było jeszcze ciekawsze.
– No dobra, dajmy to wszystko na stertę zwierzyny! – mruknął Śnienie, który niechcący upuścił mysz, która zaczepiła się na jego brodzie.
– Śnienie, masz nowego entuzjastę swojej brody! – zaśmiała się.
– Haha, bardzo śmieszne! – powiedział z udawanym oburzeniem czarny.
– A… a… A PSIK! – kichnęła.
– Oho, może pójdziesz do uzdrowiciela? – zaproponował bury.
– Dobry pomysł, Borowiku. Później się spotkamy. Pa! – pożegnała się i poszła do nory uzdrowicieli.
– Witaj, Gołąbku i Modrogończyku! Mój nos jest strasznie zapchany, macie coś na to?
– Witaj, Wrono – kiwnął głową bury medyk. – Wydmuchaj nos w tego liścia, a potem dam ci zioła.
***
Wrona nareszcie mogła normalnie oddychać. Pora Nagich Drzew zbliżała się wielkimi krokami, a ona nie chciała, aby jej katar zaostrzył się w coś poważniejszego. Przed nią siedział Puchacz, patrzący na niebo. Dawno nie spędzała z nim czasu…
– Hej, Puchaczu! Co u ciebie? – miauknęła kotka i usiadła obok niego.
Wyleczeni: Wrona
<Puchaczu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz