Złapałem małą kotkę za kark i wróciłem ze starszą i młodszą do legowiska. Szaro-biała ciągle patrzyła na czarnuszkę. Tak, no w końcu pewnie się znają. Ale, ale! Przed wzięciem młodszej ta starsza mówiła coś o tym, że ten kociak to córka lidera! Nie przejmuję się tym! Te lisie bobki z Klanu Nocy nie umieją nawet wyczuć najbardziej walącego i wroniego jedzenia, a co dopiero mnie!
*** W Legowisku ***
- Czarna Łapa?- Spytała młodsza kotka. Wyraz twarzy czarnej kici stał się...przestraszony? Nie wiem jaki, ale teraz znałem jej imię!
- A ty, młoda? Jak masz na imię?- Zapytałem.
- Jestem Grad!- Odkrzyknęła młodsza. Czarna kotka wskoczyła do legowiska, a ja wskoczyłem z Gradem.
*** Kilka wschodów i zachodów słońca później ***
Wracałem wraz z ''Czarną Łapą'' i Gradem z polowania. Czarna niosła w pysku chudego zająca, Grad małą mysz, a ja dwie ryby. Obficie jak na Porę Nagich Drzew, nie powiem, że nie. Kiedy doszliśmy do dziupli wziąłem zwierzynę od kocic. One wskoczyły pierwsze, a ja ostatni. Po wejściu od razu zabraliśmy się za jedzenie nowo upolowanej zwierzyny. Gradzik dostała rybę, a Czarna zająca. Sam wziąłem dla siebie inną rybę. No trudno...Jutro znowu na polowanie...Ah! Trzeba będzie zacząć gromadzić zapasy. W końcu muszę wykarmić siebie i dwie inne mordki. To nie będzie takie łatwe jak się spodziewałem. Potrzebnymi będzie plan. Zauważyłem iż Czarna wcale się nie zaaklimatyzowała. Wręcz przeciwnie! Jeszcze bardziej nie chce tu być! Za to Grad...Huhu...Ona chce tu być. Już niedługo nauczy się potrzebnych technik jak np. pływanie czy nawet zabijanie na różne sposoby! I to dzięki mnie! Będę wspaniałym mentorem! Nie takim jak ten wypierdek- Błękitny Nos! Ona się nawet na Pieszczocha nie nadaje! Ale wracając do Grad- młoda ma charakterek! Idealna!
<Grad? Faworycie ty mój, Czarna? A ty...planuj ucieczkę z tego wariatkowa, bo niedługo pojawi się Myśl XD>
Ktoś nie czekał na odpis Czarnej :T ~Krysia
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienne Serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienne Serce. Pokaż wszystkie posty
25 listopada 2016
23 listopada 2016
Od Kamiennego Serca C.D Czarnej Łapy
- Stałem pochylony nad czarną kotką. No tak. W tym debilnym Klanie Nocy to nawet pływać nie uczą! Kotka odkaszlnęła wodę i krzyknęła:
- Chcesz mnie zabić?!- Spojrzałem na nią i spokojnie odpowiedziałem.
- W takim razie wejdź po kostki.- Czarna otrzepała się z wody i wstała po czym weszła, a ja za nią.
- Więc teraz nauczę cię pływać- Rzekłem i wszedłem jeszcze głębiej. Młoda ruszyła za mną. Oderwałem łapy od gruntu i zacząłem pływać w kółko. Machnąłem ogonem. Młodzik chociaż niechętnie to w końcu weszła głębiej. Zaczęła machać łapkami. Podpłynąłem do niej i znowu zaprezentowałem jak pływać. Po chwili usłyszałem miauczenie. Wyszedłem z wody i dałem znak czarnej, aby też tak zrobiła. Byliśmy na terenach jej D A W N E GO Klanu- Klanu Nocy. Skierowaliśmy się w kierunku miauczenia. Po chwili moim oczom ukazała się mała kotka. Była mała. Może jakieś 3-4 księżyce.
<Czarna?> <Grad?>
- Chcesz mnie zabić?!- Spojrzałem na nią i spokojnie odpowiedziałem.
- W takim razie wejdź po kostki.- Czarna otrzepała się z wody i wstała po czym weszła, a ja za nią.
- Więc teraz nauczę cię pływać- Rzekłem i wszedłem jeszcze głębiej. Młoda ruszyła za mną. Oderwałem łapy od gruntu i zacząłem pływać w kółko. Machnąłem ogonem. Młodzik chociaż niechętnie to w końcu weszła głębiej. Zaczęła machać łapkami. Podpłynąłem do niej i znowu zaprezentowałem jak pływać. Po chwili usłyszałem miauczenie. Wyszedłem z wody i dałem znak czarnej, aby też tak zrobiła. Byliśmy na terenach jej D A W N E GO Klanu- Klanu Nocy. Skierowaliśmy się w kierunku miauczenia. Po chwili moim oczom ukazała się mała kotka. Była mała. Może jakieś 3-4 księżyce.
<Czarna?> <Grad?>
21 listopada 2016
Od Kamiennego Serca C.D Czarna Łapa
Kotka leżała przygnieciona przeze mnie. Wbrew pozorom to właśnie pierwszy trening- walka. Czarna musi się wiele nauczyć! Kotka zaczęła się szarpać Zeskoczyłem z niej. Miała się NAUCZYĆ, a nie UMRZEĆ. Ma odróżniać mnie od tych klanowych wypierdków! Wybiję jej z głowy chęć do dołączenia do takich byle liderków!
- Po co mnie puściłeś?- Spytała. Wyglądała na zdezorientowaną. Podszedłem do niej. Syknęła nieufnie.
- Spokojnie, mała! Nie mam zamiaru cię zabić! Chciałbym mieć ucznia. Nadajesz się. Czarnuszka patrzyła na mnie ze wściekłością. Wstała. Chwiała się na łapach. No co? Trzeba pokazać kto tu rządzi! Oddaliła się lekko. Co to to nie! Nie ucieknie! Skoczyłem na nią i uderzyłem. Upadła. Była pół-przytomna. Spokojnie zaciągnąłem ją do legowiska. Tam zacząłem jeść ptaka. Kotka po kilku minutach ocknęła się. Najpierw miauknęła coś do siebie po czym trzepnęła łebkiem. Podsunąłem jej pod nos mysz i wróciłem do jedzenia. Kotka nie zaczęła jeść. Oderwałem wzrok od ofiary i popatrzyłem pytająco na młodą.
- Czemu nie jesz?- Spytałem.- Bez jedzenia nie przetrwasz długo. Kotka coś burknęła po czym obróciła się na drugi bok.
- Mam to zjeść?
- Jak chcesz.- Warknęła czarna. Daję jej jeść, a ona co?!
- Zjedz to bo jak nie!- Wstałem i syknąłem. Odwróciła się po czym przysunęła mysz do siebie i zaczęła jeść. Usiadłem i patrzyłem czy je. Ha! Ten cały Płomienna Pieśń to może mnie w ogon pocałować!
{Czarna?} Pisane z telefonu ;-;
- Po co mnie puściłeś?- Spytała. Wyglądała na zdezorientowaną. Podszedłem do niej. Syknęła nieufnie.
- Spokojnie, mała! Nie mam zamiaru cię zabić! Chciałbym mieć ucznia. Nadajesz się. Czarnuszka patrzyła na mnie ze wściekłością. Wstała. Chwiała się na łapach. No co? Trzeba pokazać kto tu rządzi! Oddaliła się lekko. Co to to nie! Nie ucieknie! Skoczyłem na nią i uderzyłem. Upadła. Była pół-przytomna. Spokojnie zaciągnąłem ją do legowiska. Tam zacząłem jeść ptaka. Kotka po kilku minutach ocknęła się. Najpierw miauknęła coś do siebie po czym trzepnęła łebkiem. Podsunąłem jej pod nos mysz i wróciłem do jedzenia. Kotka nie zaczęła jeść. Oderwałem wzrok od ofiary i popatrzyłem pytająco na młodą.
- Czemu nie jesz?- Spytałem.- Bez jedzenia nie przetrwasz długo. Kotka coś burknęła po czym obróciła się na drugi bok.
- Mam to zjeść?
- Jak chcesz.- Warknęła czarna. Daję jej jeść, a ona co?!
- Zjedz to bo jak nie!- Wstałem i syknąłem. Odwróciła się po czym przysunęła mysz do siebie i zaczęła jeść. Usiadłem i patrzyłem czy je. Ha! Ten cały Płomienna Pieśń to może mnie w ogon pocałować!
{Czarna?} Pisane z telefonu ;-;
18 listopada 2016
Od Kamiennego Serca C.D Czarnej Łapy
To się dzieje PO wydarzeniach z Opowiadania od Malinki!
Krążyłem przed terenami Klanu Nocy ciągle myśląc o sprawie z uczniem. W końcu nie musiałem być sam całe życie, prawda? Mogłem zabrać sobie jednego z uczniów tego Klanu, no nie? Wszedłem cicho na granice. Tam zobaczyłem czarną kotkę. Młodą. Zacząłem się skradać. I...I skoczyłem na nią. Szarpała się. Nie wbiłem pazurów, więc zrzuciła mnie i syknęła:
- Kim jesteś?!
- Wolisz nie wiedzieć- Miauknąłem i rzuciłem się na nią. Przycisnąłem kotkę do ziemi i mruknąłem:
- A teraz gadaj! Jesteś uczennicą?- Kotka milczała jak kamień, a po chwili syknęła. Wyglądała na młodą. Nie umiała za bardzo walczyć...Myślę, że jest uczennicą! Stwierdziłem. Uderzyłem ją mocno w głowę. Straciła przytomność. Zawlokłem ją po za tereny.
***
- Zrobiłem wielką głupotę! Jak mogłem być tak głupi! W tym momencie mam przy sobie nieprzytomną (najprawdopodobniej) uczennicę jednego z największych Klanów!- Krzyknąłem do siebie. Nie na cały głos. Po za tym byłem już przy dziupli. Kto by to usłyszał? W każdym razie wciągnąłem kotkę do dziupli. Było to wyzwanie, nie powiem, że nie, ale się udało.
*** Następnego dnia ***
- Obudziłem się. Kotka jeszcze spała. I dobrze. Nie wyśpiewa nic swojemu Liderowi. Ma siedzieć cicho, bo inaczej...!
- Hm...? Gdzie ja jestem...?- Spytała ospale, a ja odmruknąłem...
<Czarna Łapo?>
Od Kamiennego Serca C.D Malinowego Futeka
- Gdyby nie Azalea, ten Lisi Bobek Płomienna Pieśń już dawno miałby rozszarpane gardło-Krzyknąłem sam do siebie po czym opuściłem miejsce w którym przed chwilą rozegrała się walka. Z krwawiącą łapą poszedłem do dziupli. Po drodze zobaczyłem martwego ptaka. Nie śmierdział, nie był zgniły...W sam raz! Wziąłem go do pyska i wszedłem do legowiska. Zacząłem go jeść, a po zjedzeniu lizać rany. Nie mogę się mazgaić! To ten Płomienny Bobek naruszył mój teren! Oznakowałem go, więc należy do mnie. Może mówię tu o dość małym skrawku terenu, ale jest mój! Nie oddam go choćbym miał stracić życie! Żyją tu króliki, wiewiórki i myszy. W skrócie, idealnie! Wiele kotów marzyłoby pewnie o takowym terenie. Ha! Niedoczekanie! Jest już zajęty!
*** Księżyc później ***
Rany już się zabliźniły. W norze było wiele szkielecików myszy i nawet jeden szczurzy. Trzymałem to w formie trofeów, na okazję np. uczenia jakiegoś kota. Byłoby ciekawie...Na przykład jakaś młoda kotka lub kocur? Najlepiej klanowicz...Myślałem. Po jakimś czasie poszedłem w jakąś stronę.
******
Wyczułem silny zapach. Klan! Pomyślałem i poszedłem dalej. Siedziała tam pręgowana kotka. Patrzyła w niebo.
- Co ty robisz? Czy ty... (śmiech) modlisz się do gwiezdnych?!- Zadrwiłem z kotki. Ja nie wierzę w jaki Gwiezdny Klan. Kotka najeżyła się.
- Co tu robisz?!- Syknęła.
- A co? Zgrywamy złą kicię? Po za tym ja pierwszy zadałem pytanie.- Miauknąłem.
- Nie modlę się! Patrzę w chmury- warknęła- A teraz odpowiadaj!- Zdenerwowała się. Ha, myśli, że JA się przestraszę? Nie doczekanie!
<Malinko?>
*** Księżyc później ***
Rany już się zabliźniły. W norze było wiele szkielecików myszy i nawet jeden szczurzy. Trzymałem to w formie trofeów, na okazję np. uczenia jakiegoś kota. Byłoby ciekawie...Na przykład jakaś młoda kotka lub kocur? Najlepiej klanowicz...Myślałem. Po jakimś czasie poszedłem w jakąś stronę.
******
Wyczułem silny zapach. Klan! Pomyślałem i poszedłem dalej. Siedziała tam pręgowana kotka. Patrzyła w niebo.
- Co ty robisz? Czy ty... (śmiech) modlisz się do gwiezdnych?!- Zadrwiłem z kotki. Ja nie wierzę w jaki Gwiezdny Klan. Kotka najeżyła się.
- Co tu robisz?!- Syknęła.
- A co? Zgrywamy złą kicię? Po za tym ja pierwszy zadałem pytanie.- Miauknąłem.
- Nie modlę się! Patrzę w chmury- warknęła- A teraz odpowiadaj!- Zdenerwowała się. Ha, myśli, że JA się przestraszę? Nie doczekanie!
<Malinko?>
13 listopada 2016
Od Kamiennego Serca
- Kot wylądował tuż przy drzewie. Kamienny rzucił się na samotnika przygwożdżając go do ziemi. Płomienny zasyczał i zrzucił z siebie czarnego napastnika po czym skoczył na niego. Walka była zaciekła; Kocury gryzły się i drapały. Wymiany ciosów następowały w każdym momencie.
*Ileś czasu później (walka nadal trwa)*
- Oba kocury krwawiły, ale żaden nie miał zamiaru się poddać. Walka była coraz bardziej zażarta. W końcu Kamienne Serce rzucił się na Płomiennego kolejny raz przygwożdżając go do ziemi i lekko drapiąc w brzuch i mocniej w łapę. Kocur zasyczał i momentalnie zrzucił Kamiennego z siebie po czym zaatakował szybkim skokiem wskakując na plecy. Czarny napastnik ugiął się i syczał, kiedy Płomienna Pieśń wbijał mu pazury. Nie poddał się jednak i zrzucił pręgowanego z siebie. Zielonooki upadł na plecy. Kamienne Serce mógł teraz przegryźć jego gardło i doprowadzić dom zgonu jednak tego nie zrobił. Czekał cierpliwie aż pręgowany samotnik podniesie się z gleby co kilka uderzeń serca potem się stało. Płomienny podniósł się i spojrzał zirytowany na Kamiennego. Czarny samotnik nastroszył się i zaatakował. Pręgowany zrobił unik i skoczył na żółtookiego. Kamienny nie miał zamiaru tak skończyć, więc zrobił to samo co zielonooki.
<Płomienny? Dopiero wstałam więc troszku drętwe XD>
*Ileś czasu później (walka nadal trwa)*
- Oba kocury krwawiły, ale żaden nie miał zamiaru się poddać. Walka była coraz bardziej zażarta. W końcu Kamienne Serce rzucił się na Płomiennego kolejny raz przygwożdżając go do ziemi i lekko drapiąc w brzuch i mocniej w łapę. Kocur zasyczał i momentalnie zrzucił Kamiennego z siebie po czym zaatakował szybkim skokiem wskakując na plecy. Czarny napastnik ugiął się i syczał, kiedy Płomienna Pieśń wbijał mu pazury. Nie poddał się jednak i zrzucił pręgowanego z siebie. Zielonooki upadł na plecy. Kamienne Serce mógł teraz przegryźć jego gardło i doprowadzić dom zgonu jednak tego nie zrobił. Czekał cierpliwie aż pręgowany samotnik podniesie się z gleby co kilka uderzeń serca potem się stało. Płomienny podniósł się i spojrzał zirytowany na Kamiennego. Czarny samotnik nastroszył się i zaatakował. Pręgowany zrobił unik i skoczył na żółtookiego. Kamienny nie miał zamiaru tak skończyć, więc zrobił to samo co zielonooki.
<Płomienny? Dopiero wstałam więc troszku drętwe XD>
12 listopada 2016
Od Kamiennego Serca
- Kocur podłożył mi pod łapy cuchnącą mysz. Skrzywiłem się, ale na szczęście nikt tego nie zauważył. Miałem teraz ochotę po prostu rozszarpać tego Kocura jak moją siostrę, ale tego nie zrobiłem. Sam nie wiem czemu. Tak czułem. Czułem...sumienie?! Sam nie wiem jak! Moja mentorka mnie tego nie nauczyła. Nie nauczyła mnie czuć sumienia i żałować. To przez tą dobro duszną Azaleę! Na pewno tak! W każdym razie widziałem, że z tym kocurem raczej się nie dogadam, a jeśli już to tylko w kwestii bycia wrogami. W tym momencie Azalea szepnęła do Płomiennego:
- Płomień...Jak ty się zachowujesz?!- Kocur lekko spuścił głowę. Ale raczej tylko na to, aby dobra dusza się od niego odczepiła. Wiedząc, że nie jestem tu mile widziany po prostu odszedłem. Bez pożegnania i zbędnych ceregieli. Jednak, aby kotce nie było przykro wziąłem tą mysz. Wdrapałem się do dziupli i zostawiłem. Nawet najbardziej zdesperowany kot by tego nie ruszył! Nie przewidziałem jednak pojawienia się Azalei.Która stanęła przed drzewem i krzyknęła:
- Kamienne Serce!!! Jesteś tam?- Odwróciłem się i wyjrzałem z legowiska.
- Tak. Jestem.- Odpowiedziałem kotce.
- Przyniosłam dla ciebie coś co będziesz mógł zjeść.- Uśmiech nie znikał jej z pyszczka.
- Zachowaj to. Ja coś upoluję! Nie narażaj się.- Odrzekłem.
- Na pewno?- Azalea nie odpuszczała.
- Tak!
- Dobrze. Do zobaczenia!
- Do zobaczenia!- Pożegnałem się. Kotka odeszła.
- Nie będę narażał jej na gniew tego Mysiego Móżdżka! Niech się zastanowi!- pomyślałem po czym wyskoczyłem z dziupli na polowanie. Na moje szczęście dzisiaj było dużo zwierzyny! Złapałem trzy myszy. I już wracałem gdy nagle natknąłem się na tego Kocura...
<Płomienny?>
- Płomień...Jak ty się zachowujesz?!- Kocur lekko spuścił głowę. Ale raczej tylko na to, aby dobra dusza się od niego odczepiła. Wiedząc, że nie jestem tu mile widziany po prostu odszedłem. Bez pożegnania i zbędnych ceregieli. Jednak, aby kotce nie było przykro wziąłem tą mysz. Wdrapałem się do dziupli i zostawiłem. Nawet najbardziej zdesperowany kot by tego nie ruszył! Nie przewidziałem jednak pojawienia się Azalei.Która stanęła przed drzewem i krzyknęła:
- Kamienne Serce!!! Jesteś tam?- Odwróciłem się i wyjrzałem z legowiska.
- Tak. Jestem.- Odpowiedziałem kotce.
- Przyniosłam dla ciebie coś co będziesz mógł zjeść.- Uśmiech nie znikał jej z pyszczka.
- Zachowaj to. Ja coś upoluję! Nie narażaj się.- Odrzekłem.
- Na pewno?- Azalea nie odpuszczała.
- Tak!
- Dobrze. Do zobaczenia!
- Do zobaczenia!- Pożegnałem się. Kotka odeszła.
- Nie będę narażał jej na gniew tego Mysiego Móżdżka! Niech się zastanowi!- pomyślałem po czym wyskoczyłem z dziupli na polowanie. Na moje szczęście dzisiaj było dużo zwierzyny! Złapałem trzy myszy. I już wracałem gdy nagle natknąłem się na tego Kocura...
<Płomienny?>
Od Kamiennego Serca C.D Azalei
- A czy... potrzebujesz jakiejś pomocy? - zapytała Kotka.
- Pomocy? Hm...Jestem głodny...- Myślałem.
- Więc?- Spytała.
- Jestem trochę głodny.- Odpowiedziałem.
- Głodny? Da się załatwić!- Rzekła entuzjastycznie Azalea.
- Na prawdę? Nie widzisz w tym problemu?
- Oczywiście, że nie! Mój przyjaciel na pewno ci pomoże!- Odpowiedziała po czym zabrała mnie do jakiegoś kota. Leżał w jakimś legowisku.
- Az? To ty?- Spytał ziewając.
- Tak i nie sama.
- Na prawdę? A z kim?
- Z Kamiennym Sercem.- Wskazała na mnie łapą. Czułem się nie komfortowo. Nie lubię innych kotów. Od razu wyobraziłem go sobie martwego...No cóż...Będę musiał to znieść...Innej opcji nie ma...No chyba, że ucieczka...Jestem dość szybki...
-Witaj...- Powiedziałem. Kocur przypatrzał mi się.
<Płomienny?> <Az?>
- Pomocy? Hm...Jestem głodny...- Myślałem.
- Więc?- Spytała.
- Jestem trochę głodny.- Odpowiedziałem.
- Głodny? Da się załatwić!- Rzekła entuzjastycznie Azalea.
- Na prawdę? Nie widzisz w tym problemu?
- Oczywiście, że nie! Mój przyjaciel na pewno ci pomoże!- Odpowiedziała po czym zabrała mnie do jakiegoś kota. Leżał w jakimś legowisku.
- Az? To ty?- Spytał ziewając.
- Tak i nie sama.
- Na prawdę? A z kim?
- Z Kamiennym Sercem.- Wskazała na mnie łapą. Czułem się nie komfortowo. Nie lubię innych kotów. Od razu wyobraziłem go sobie martwego...No cóż...Będę musiał to znieść...Innej opcji nie ma...No chyba, że ucieczka...Jestem dość szybki...
-Witaj...- Powiedziałem. Kocur przypatrzał mi się.
<Płomienny?> <Az?>
Od Kamiennego Serca
- Siedziałem w dziupli drzewa. Może nie była wielka, ale mi wystarczyła. Była ulokowana dość wysoko co zapewniało mi dobrą widoczność i bezpieczeństwo. Nie to, że się boję, ale wolę nie walczyć z byle wypierdkami. Dzisiaj postanowiłem zapolować.
- Jest Pora Nagich Drzew, ale wisi mi to! Jestem na tyle dobrym łowcą, że dam radę!- Pomyślałem i wyskoczyłem z dziupli. Przeszedłem kilka kroków i zobaczyłem jakąś siwą kotkę. Uśiechnęła się i miauknęła:
- Cześć! Jestem Azalea. - miauknęła wesoło. - A ty?- Pomyślałem, że to jeden z tych wypierdkowatych pieszczoszków. Lecz ta myśl szybko mi przeszła, ponieważ ta ''Azalea'' może miała takie imię, ale pachniała lasem. Próbowałem ''odwzajemnić uśmiech'' ale mi nie wychodziło, więc po prostu powiedziałem.
- Cześć, ja jestem Kamienne Serce.- Kotka rozpromieniła się jeszcze bardziej i spytała:
- Jesteś w jakimś klanie?- To pytanie lekko mnie zirytowało. ,,Jesteś w jakimś klanie?'' i do tego ten głos....Ale chciałem spróbować bycia miłym. Kij z tym, że to nie leży w mojej naturze!
- Nie...Nie jest...
- Ja też nie.
- Uff...- Odetchnąłem - Czyli jesteś samotniczką?- dodałem.
- Owszem- ''Azalea''kiwnęła głową. Wow...Em...Czyli nie jest AŻ TAKIM wypierdkiem jak myślałem...Podziw...
Az?
- Jest Pora Nagich Drzew, ale wisi mi to! Jestem na tyle dobrym łowcą, że dam radę!- Pomyślałem i wyskoczyłem z dziupli. Przeszedłem kilka kroków i zobaczyłem jakąś siwą kotkę. Uśiechnęła się i miauknęła:
- Cześć! Jestem Azalea. - miauknęła wesoło. - A ty?- Pomyślałem, że to jeden z tych wypierdkowatych pieszczoszków. Lecz ta myśl szybko mi przeszła, ponieważ ta ''Azalea'' może miała takie imię, ale pachniała lasem. Próbowałem ''odwzajemnić uśmiech'' ale mi nie wychodziło, więc po prostu powiedziałem.
- Cześć, ja jestem Kamienne Serce.- Kotka rozpromieniła się jeszcze bardziej i spytała:
- Jesteś w jakimś klanie?- To pytanie lekko mnie zirytowało. ,,Jesteś w jakimś klanie?'' i do tego ten głos....Ale chciałem spróbować bycia miłym. Kij z tym, że to nie leży w mojej naturze!
- Nie...Nie jest...
- Ja też nie.
- Uff...- Odetchnąłem - Czyli jesteś samotniczką?- dodałem.
- Owszem- ''Azalea''kiwnęła głową. Wow...Em...Czyli nie jest AŻ TAKIM wypierdkiem jak myślałem...Podziw...
Az?
Subskrybuj:
Posty (Atom)