BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lwia Paszcza x Północ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lwia Paszcza x Północ. Pokaż wszystkie posty

03 stycznia 2024

Od Lwiej Paszczy CD. Północy (Bursztynowej Łapy)

 Mimo pozostania na zewnątrz, już po chwili Lwia Paszcza zajrzała do wnętrza legowiska. Wolała na własne uszy usłyszeć to o czym obie kocicę rozmawiają. Mogła w razie czego pomóc przeważyć decyzję o przyjęciu na posadę medyka niebieskiej znajdy. Cztery łapy miała i przede wszystkim chęci, a to powinno na początek wystarczyć. Na pewno byłaby przydatniejsza od siostrzenicy liderki, której trzeba było pomagać, gdy to ona powinna być tą niosącą pomoc innym.
— Długo jeszcze, Północy? — zapytała spoglądając na niebieskie kocię, po czym przeniosła spojrzenie na ciotkę, z którą się przywitała — Witaj cioteczko Wiśnio. — miauknęła miło podchodząc bliżej kociaka — Ta mała urocza kotka powiedziała mi, że chciałaby zostać medyczką i...
— Właśnie mi to przed chwilą powiedziała. Tak jak już mówiłam, przemyślę to. Mam już dwóch uczniów, chociaż Rumiankowa Łapa powinien lada moment ukończyć szkolenie.
— Ja bym nie zastanawiała się ani chwili na swoim miejscu ciociu, kiedy tuż przede mną pojawiło się kocię, które pragnie podążać ścieżką medyka. Mało jest takich kotów, które od maleńkości nie ciągnie do wojaczki tylko pomocy drugiemu kotu. A myślę, że akurat tobie przyda się kolejny uczeń... — zamierzała pomóc Północy w zostaniu medykiem, już jej w tym była głowa, aby niebieska dostała to czego pragnęła — Pamiętasz co mi mówiłaś? "Klan Burzy musi mieć następcę". Sądzę, że lepiej, abyśmy mieli więcej następców niż mniej. W szczególności, gdy sami chcą nimi zostać... Po co im podcinać skrzydła?
Starała się brzmieć bardzo przekonywująco, poza tym starała się cytować słowa samej cioteczki, kiedy to proponowała jej Rumiankową Łapę na ucznia. Jednak ostateczna decyzja należała do samej Wiśniowej Iskry i Różanej Przełęczy, czy powierzą tak ważne stanowisko komuś z zewnątrz. Lwia Paszcza nie myliła się co do syna liderki, dobrze udało jej się wytypować kandydata na ucznia medyka, poza tym Wiśniowa Iskra była bardzo zadowolona i ruda mogłaby stwierdzić, że szylkretka była spokojniejsza, odkąd w legowisku medyka pojawił się ktoś mogący nosić miano godnego następcy starszej medyczki, więc i tym razem mogła czy też powinna zaufać jej intuicji.
Północ w ciszy przyglądała się jak ruda kocica niczym lwica, po której otrzymała imię, starała pomóc spełnić jej marzenia.
— Lew... — wymamrotała medyczka najpewniej zmęczona słowotokiem swojej bratanicy, która cały czas dzielnie walczyła o swoje, czy też bardziej o przyszłość Północy, bo i jej na łapę to było, aby ona znalazła się na stanowisku medyka — Nie mogę ci obiecać, że zostaniesz moją uczennicą, Północy. — zwróciła się do kociaka — Ta decyzja nie tylko będzie zależeć ode mnie. Cieszy mnie jednak to, że chciałabyś podjąć ścieżkę medyka. Może się nie wydawać, ale jest o wiele trudniejszą ścieżką niż ta wojownika. A teraz wybaczcie, muszę wrócić do pacjentów. — miauknęła, tym samym dając znać, że to koniec rozmowy — Jeszcze wrócimy do tej rozmowy, a teraz... Odprowadź Północ do żłobka Lwia Paszczo.
— Dobrze ciociu. Chodźmy Północy, na nas pora. — Skinęła w stronę wyjścia z legowiska pyskiem i ruszyła w jego kierunku. 
Nie miała zamiaru nieść kociaka z powrotem do żłobka, skoro dała radę sama przytuptać razem z nią do legowiska medyków, to da radę też wrócić o własnych siłach.
— Bądź dobrej myśli. — nachyliła się do siostry Ciszy, cicho szepnęła jej to zdanie na ucho, po czym odezwała się do wiecznej karmicielki mówiąc, że z kociakiem jest wszystko w porządku i będzie się zbierać

***

Nie udało się kotce zostać uczennicą medyka, rozpoczęła trening na wojownika pod okiem Gradowego Sztormu. Lew nie rozumiała tej decyzji szylkretek. Bo w końcu pchał się ktoś im sam z siebie na to stanowisko, a dostał odmowę – była bardzo ciekawa co na nią wpłynęło. Może to, że wymknęła się na zgromadzenie, mimo że nie została uczennicą? Jednak czy to był naprawdę powód, aby komuś niszczyć marzenia, bo zawinił będąc tylko głupim kociakiem. Sam fakt, że dopiero została przyuważona na Bursztynowej Wyspie sprawił, że ta mała była cwana i to jak. Czasami żałowała, że nie przyszło jej uczyć tej niebieskiej znajdy, chociaż czy chciała widzieć ją częściej niż dotychczas? Miała ważniejsze sprawy na głowie, a było nią przeżycie jakoś tej kary, która i na nią spadła na feralnym zgromadzeniu z winy przygłupiego zachowania syna Różanej Przełęczy.
Niestety zła passa się dalej ciągnęła, niebieska uczennica zniknęła pewnego dnia i ślad po niej zaginął tuż na granicy z Klanem Wilka. Tym samym utwierdziła Lew, że nie ważne co, ile chciała wysiłku włożyć w nierudego chcąc zobaczyć czy uda się go naprawić, ten zawsze pozostanie głupim kotem posiadającym zero pomyślunku. Wstyd to był, że niektóre koty miały prawo głosić o równości wśród kotów o różnorakich umaszczeniach, skoro z każdym kolejnym księżycem Lew przekonywała się, że tak nie było i te, którym nie dane było posiadać ognistego futra, bądź piaskowego były gorsze.
— Widzisz Piasku, tak jak ci mówiłam nie raz, nierudzi zawsze będą zdrajcami, nie ważne ile czasu poświęcimy, aby ich naprawić. Taka ich natura. — rzuciła z uśmiechem liżąc swoją łapkę, chcąc przestrzec brata już chyba po raz setny przed jego kontaktami z plebsem. — Dzisiaj Północna Łapa, a jutro... kto wie~


Amen Północ aka Bursztyn 🙏
Dziękuje za sesję 

14 października 2023

Od Północy CD. Lwiej Paszczy

- Myślę, że jak porozmawiasz z Wiśniową Iskrą i zaprezentujesz się jak najlepiej, to może rozważy i ciebie przyjąć na swoją uczennicę. Bo w końcu masz cztery sprawne łapki, a przede wszystkim otwarty umysł. Czyli wszystko co prawdziwy medyk powinien posiadać - kiedy z pyska wojowniczki padły te słowa od razu w oczach jej się zaiskrzyło. Czyli jednak siostra Piaszczystej Zamieci nie skreśliłaby jej za obranie ścieżki Medyka.
- Pójdę do niej teraz!- oznajmiła, podbiegając do Kwiecistego Pocałunku.
- Mamusiu w głowie mi się kręci... mogę iść do medyka? Lwia Paszcza mnie zaprowadzi - zapytała. Liliowa karmicielka odpowiedziała skinieniem głowy po czym odprowadziła ją spojrzeniem do wyjścia ze żłobka. Dreptała tak obok rudej kotki, której najwyraźniej nie chciało się jej nieść. Kiedy dotarły na miejsce, bicolorka usiadła przed wejściem, a niebieski kociak wszedł do środka. W końcu dojrzała już dość starą czarną kotkę w rude łaty liczącą zioła, których nie było zbyt wiele. Wtem starsza kotka obróciła się i przeszyła tygrysio pręgowaną spojrzeniem swych żółtych oczu.
- Co się stało, mała? - zapytała starsza kocica.
- Nic, po prostu chciałam porozmawiać - powiedziała.
-Ach tak, więc o co chodzi?- zapytała szylkretka wracając do liczenia medykamentów.
- Bo ja chciałabym się szkolić na medyczkę - wymamrotała nieśmiało dłubiąc coś w ziemi. Tortie znowu na nią spojrzała.
- Wiesz to duża odpowiedzialność i nie wiem czy byłabyś odpowiednia... Ale przemyślę to - zapewniła. Wtem Ruda sylwetka weszła do legowiska.
- Długo jeszcze, Północo? - zapytała.
<Lew?>

12 października 2023

Od Lwiej Paszczy CD. Północy

 Była nieco zawiedziona tym, że kociak chciał tak naprawdę podążać drogą medyka. Miała dla niej przygotowane inne zadanie. Dlatego też najlepiej by było, jakby trafiła pod jej skrzydła, albo jej rodzeństwa, w szczególności Piaszczystej Zamieci. Chociaż może kolejny medyk, któremu by ufała to nie był taki zły pomysł? 
— Może by się dało... — zaczęła łagodnie będąc pod wrażeniem tego, jak udało jej się koteczce wpoić nienawiść do jej wrogów, między innymi Słonecznej Łapy — W końcu jest niepełnosprawna, jej miejsce powinno być w starszyźnie. — mruknęła z przekąsem. Bo skoro i Słonecznej Łapy miejsce powinno być w starszyźnie, tak samo i Płonąca Pożoga powinna został do niej odesłana. Jednak taka różnica była pomiędzy nimi, że to córka Pasikonikowego Nowiu piastowała funkcję, która miała ograniczoną liczbę miejsc, nie to co jej ciotka. Gdyby jej niepełnosprawność, ruda wątpiła, że i Rumiankowa Łapa mógłby zacząć szkolenie na medyka. — Bo cóż ona może sama zrobić. Na zgromadzenie trzeba ją nosić, na spotkanie medyków pewnie tak samo. Nie wspominając o tym, że nawet sama nie umie się załatwić. — zachichotała — Jest zależna od innych, a tak nie powinno być. Jest ciężarem dla klanu. Osłabia nasz i ośmiesza. — kontynuowała wyniośle — Zabiera miejsce takim ambitnym kotom, jak ty, Północo. — mówiąc to pogłaskała Północ po grzbiecie, ba, nawet odważyła się ją przytulić i dotknąć pyskiem jej policzka, o który się lekko otarła — Myślę, że jak porozmawiasz z Wiśniowa Iskrą i zaprezentujesz się jak najlepiej, to może rozważy i ciebie przyjąć na swoją uczennicę. Bo w końcu masz cztery sprawne łapki, a przede wszystkim otwartym umysł. Czyli wszystko to co prawdziwy medyk powinien posiadać.

<Północ?>

10 października 2023

Od Północy CD. Lwiej Paszczy

 Północ siedziała w bezruchu zastanawiając się co powiedzieć aż siostra Iskrzącej Burzy powiedziała
-Skoro nie możesz się zdecydować to przyjdę jutro, masz czas żeby to przemyśleć- po czym wyszła.
***
Cisza naprawdę ja wkurzała. Ostatnio ciągle biegała po żłobku i krzyczała rzucając obraźliwe słowa w stronę Lwiej Paszczy i reszty jej rodziny. Czasem niebieska naprawdę się siebie pytała czy na pewno to jej siostra. Czy im wypadało wrzeszczeć na cały obóz słowa typu "króliczy bobek" albo "pszczeli móżdżek". No raczej nie. Kotka radośnie postanowiła że przy następnej wizycie rudej wojowniczki od razu zwyzywać siostrę. Lecz uznała że druga córka Błyskotki nie jest tego warta. Postanowiła się zdrzemnąć bo nie mogła spać całą noc. Tak więc skuliła się, zamknęła oczy i odeszła do krainy marzeń. Sen nie był jednak przyjemny. Ten sam koszmar który ją nawiedzał co noc lecz tym razem wyraźniejszy niż zwykle. Dwie puchate kulki skulone obok siebie w kępie trawy. Nagle słyszała okrzyki
-wychodź z naszego terytorium ty potworze!- i zaczęła się walka. Do jej nozdrzy dopłynął jej nie wiadomo skąd znany zapach krwi. Jakiś wielki kot nachylał się nad nią i... Obudziło ją muśnięcie ogonem w bark.
-O, wreszcie się obudziłaś- usłyszała elegancki głos Lew. Podniosła się i szybko przeczesała futro.
-A więc jak?- zapytała.
-A nie dałoby się jakoś po prostu usunąć naprzykład tą wredną Słoneczną Łapę żebym mogła być medyczką?- zapytała tygrysio pręgowana. Widząc trochę zawiedzioną bicolorkę od razu się poprawiła.
-Lecz oczywiście że fajnie by było mieć któreś z was na mentorów- uśmiechnęła się na koniec żeby dodać większego efektu.
<Lew?>

Od Lwiej Paszczy CD. Północy

 Lwia Paszcza w wolnych chwilach zaglądała do kociarni, będąc ciekawa jak się miewa Północ. Wolała się upewniać, czy młoda kotka wciąż darzy ją i koty z jej rodziny szacunkiem, czy może ktoś zmienił światopogląd kociaka. Miała nadzieję, że to nigdy się nie stanie, bo byłoby jej szkoda pozbywać się kogoś takiego jak ona. Kogoś kto potrafił już w tak młodym wieku dostrzec wyjątkowość rudych kotów. Tak też liczyła na to, że nowy nabytek, w który tak inwestowała swój cenny czas między obowiązkami wojownika, odwdzięczy się jej w przyszłości.
— [...] Musisz wiedzieć, że nie każdy kot ma dobre intencje, tak też musisz uważać z kim się zaprzyjaźnisz i komu zaufasz. Na pewno znajdą się tacy, którzy będą chcieli ci zaszkodzić czy też tobą manipulować. — podjęła — Jak na przykład twoja siostra. Chce mieć nad tobą całkowitą kontrolę, a w dodatku tak okropnie cię traktuję, wyzywając, gdy tylko masz inne zdanie niż ona. — nachyliła się do córki Ciernia. — To wstyd, by coś takiego miało miejsca pomiędzy rodzeństwem. — pokręciła głową. — Między mną, a moim rodzeństwem nigdy nie było takich sytuacji. Wielka szkoda, że twoja siostra jest zaślepiona przez złość. — Położyła łapę na jej ramieniu — Dlatego też nauczę cię odczytywać zachowania i sygnały, które mogą wskazywać na to, czy dany kot jest przyjazny czy niebezpieczny.
Poza przestrogą na temat jej własnej siostry, podzieliła się z nią informacjami na kogo powinna uważać w klanie, a wśród nich w szczególności znalazły się te kotu, które Lwiej Paszczy zalazły za skórę. Wspomniała również, że najlepiej jakby z nim nie rozmawiała nigdy, przenigdy. Bo w końcu złe koty, mogą wykorzystać informacje, którymi się z nimi podzieli. I będą mogli ją skrzywdzić. Nie to co, ona i jej rodzeństwo.
— Jeszcze trzy księżyce, a zostaniesz uczennicą. — podjęła w pewnym momencie, przyglądając się uważnie kociakowi, który to urósł znacznie od dnia, w którym miała przyjemność go pierwszy raz spotkać — Czy wiesz już na kogo chciałabyś się szkolić? 
— Ostatnio śniłam o tym, że jestem medyczką... — wyznała cichutko, na co ruda się uśmiechnęła
— Och, to naprawdę wspaniale! Rola medyka jest bardzo ważna, zapamiętaj to sobie. A myślę, że ty nadawałabyś się na medyka w sam raz, bo w końcu jesteś tak mądra. — pochwaliła Północ. — Tylko jest mały problem, w klanie mamy akurat trzech medyków, a dokładniej medyczkę i dwóch uczniów medyka. Nie wiem czy Wiśniowa Iskra zdecydowałaby się przyjąć kolejnego ucznia. — przekrzywiła głowę — A myślałaś też może o obraniu ścieżki wojownika? Bo widzisz, jeśli Różana Przełęcz by się zgodziła, to z przyjemnością bym została twoją mentorką. Chyba, że wolałabyś aby to przyszły lider cię uczył? — uśmiechnęła się wymownie, bo w końcu oczywistym było, że nie miała na myśli Sójki 

<Północ?>

29 września 2023

Od Północy CD. Lwiej Paszczy

 Mała leniwie siedziała w żłobku wpatrując się w siostrę agresywnie biegającą w kółko. Sprawiało jej to o dziwo bardzo dużą przyjemność. Wiem zobaczyła jakiegoś rudego kota wchodzącego do kociarni. Próbowała gdzieś uciekać ale potem zobaczyła że to tylko Lwia Paszcza i postanowiła naśladować pozycję jaką ona sama wiele razy u nich widziała. Siedziała tak wyprostowana patrząc na wojowniczkę strofującą jej siostrę. Starsza ruda podeszła do niej położyła przed nią mysz. Mała szybko ją zjadła. 
-Nie uważasz że to trochę niesprawiedliwe że ta szylkretka co siedzi na tym głazie dała ci takie imię?- zapytała.
-Wiesz Północo czasem niektóre koty mają po prostu mniej intelektu niż inne- powiedziała wyniosłym tonem młoda wojowniczka.
-A nauczysz mnie czegoś lub mi coś opowiesz? Proooszę- zapytała. Wiedziała że nie może powiedzieć nic o zabawie bo podobno w takim wieku nie można się już bawić. Ale to musi być nudne, dobrze że siostra to wytrzymuje.
-No niech ci będzie- ruda powiedziała to z udawanym zmęczeniem po czym opowiedziała jej historię o wspaniałej Piaskowej Gwieździe i że podobno Piaszczysta Zamieć kiedyś też taki będzie. Po tym wojowniczka wyszła z kociarni bo podobno miała jakiś patrol cokolwiek to znaczy. To nie sprawiedliwe że zabierali jej siostrę ale nic nie poradziła więc tak po prostu siedziała czekając aż Lwia Paszcza wróci. W tym czasie obserwując pozostałą dwójkę rodzeństwa rozmawiającego gdzieś kilka długości Lisa dalej. Po czym zapadła w sen. Śniła o byciu medyczką i że Piaskowa Zamieć jest przywódcą razem z Iskrzącą Burzą i Lwią Paszczą. Aż się nie obudziła. Ruda wchodziła właśnie do żłobka.
-Dobrze Północy dzisiaj nauczę cię bardzo przydatnej wiadomości- zapowiedziała.
<Lew?>

27 września 2023

Od Lwiej Paszczy do Północy

Gdyby nie Drozdowy Szept i jej brat, raczej nie zdecydowała by się sama z siebie zabrać kociąt do klanu, których rodzice zabili jej mentorkę i omal nie zabili jej brata. Wątpiła czy z tej dwójki coś będzie, szczególnie z szylkretki, która na prawo i lewo krzyczała na każdego Burzaka. Liczyła na to, że Cisza będzie cicha, tak jak to imię jej sugerowało, a tu proszę. Miała nadzieję, że to jej brat będzie u władzy, gdy przyjdzie pora nadania młodej imienia wojownika.  Idealnie by pasowało Wrzeszczący Sierściuch — tak właśnie w oczach Lwiej Paszczy wyglądało małe kocię. Była przykładem, że szylkretowe kotki nie powinny być uważane za rude. Były brudne i nawet te kilka rudych łat na jej ciele tego nie naprawi. O dziwo to Północ, mimo że nie była ruda, ani szylkretką, była bardziej przyjaźniej nastawiona do wojowniczki. Ba, wpatrywała się w nią jak w obrazek i nawet raz nazwała ją siostrą. Lew omal nie zwymiotowała, gdy to usłyszała, ale ucieszyła się, że już w takim młodym wieku kocię potrafiło przejrzeć na oczy i wzięło ją za autorytet.
Trzymając w pysku piszczkę, niezbyt ochoczo skierowała się w stronę kociarni. Wolała wiedzieć dokładnie kogo sprowadziła do klanu, tak też jej wizyty w niej były częste. I co mogła zauważyć, to że Cisza jej nienawidziła. Jej i trójki pozostałych kotów, z którymi tamtego dnia była. Kwiecisty Pocałunek przytrzymywała małą furiatkę za ogon, która na sam widok wojowniczki ożywiła się bardziej niż zazwyczaj, rzucając wyzwiska.
— Mowa jest srebrem, a milczenie złotem — prychnęła patrząc oceniająco na małego szczyla, który nie odrósł od ziemi, a już fikał. Naprawdę, ktoś musiał jej wyjaśnić prędzej niż później jak wygląda sytuacja w klanie i hierarchia, bo przybłęda za dobrze się czuła. — Skoro jest ci tutaj tak źle, to poczekaj aż będziesz uczennicą i najzwyczajniej w świecie odejdź, nikt nie będzie cię na siłę trzymał, a tym bardziej nie zatęskni. — dodała. — Jak dobrze, że chociaż ty jesteś grzeczna, Północo — Zerknęła na grzecznie siedzące kocię tuż obok niej. — Proszę, to dla ciebie. Grzeczne kocięta dostają nagrodę, a niegrzeczne nie — miauknęła słodko i przesunęła przed niebieską kotką niedużych rozmiarów piszczkę, w sam raz dla kocięcia w jej wieku — Nigdy nie zgadłabym, że jesteście siostrami. Ty w przeciwieństwie co do niektórych umiesz się zachować, a to w Klanie Burzy cenna cecha. Wróżę ci świetlaną przyszłość wojownika i nie tylko, oby tak dalej. 

<Północ?>