BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makowa Łapa x Czajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makowa Łapa x Czajka. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2026

Od Czajki CD. Zwiewnego Maku

Przeszłość

Z uwagą słuchał słów wojowniczki, starał się cokolwiek odpowiedzieć na każde z jej kolejnych pytań, lecz gula w gardle nie ustępowały, pomimo najszczerszych chęci. Chciał, aby potok słów w końcu opuścił jego wargi, by przestać udawać, że żadnych obaw nie ma, podobnie poczucia winy przez nagłe zniknięcie. Zdawał sobie sprawę, że swoim zachowaniem rani kotkę, mógłby lepiej to rozegrać, lecz po wydarzeniach w Owocowym Lesie czuł się zbyt pokiereszowany psychicznie, by myśleć o uczuciach innych – łatwiej mu było pogrążyć się we własnym nieszczęściu niż mierzyć się z innym problemami, które miał z tyłu głowy. Nie chciał tłumaczyć się ze swojego podłego zachowania, ponieważ ono nie miało wyjaśnienia, jednakże odczuwał zbyt duży ciężar, aby to wszystko na raz rozwiązać.
— Mak, ja… — zaczął nieudolnie. — To nie chodzi o to, że nie chciałem się spotykać, lecz w Owocowym Lesie dużo się działo… Nie chcę się tłumaczyć z tego, co Ci zrobiłem, nie chcę Cię nawet prosić o wybaczenie. Zasługujesz na kogoś lepszego ode mnie, serio. Jesteś wspaniałą wojowniczką, która powinna poszukać kogoś godnego twych uczuć — kontynuował, starając się wyjaśnić wszystko w sensowny sposób, nawet jeśli w jego głowie teraz panował tylko chaos. — Jeśli chcesz, to możemy utrzymywać jakiś kontakt, lecz nie chce, byś ciągle się narażała dla tych spotkań.

Obecnie

Ciężko westchnął. Dźwięk ten niknął wśród szumu liści, które go otaczały. Zmęczone brązowe oczy miał utkwione w stronę otwartego terenu Klanu Burzy. Widok nie był najlepszy, lecz mimo to był w stanie dostrzec fragmenty połaci równin, które zajmowały koty polujące na zwinne szaraki. Kocur księżyce temu był zauroczony w pewnej wojowniczce, należącej do owej grupy.
Po dłuższej chwili wstał z dotychczasowego miejsca, by przeskakiwać na coraz to niższe gałęzie, aż w końcu dotarł do ostatniej na swej drodze. Z wyćwiczoną gracją podszedł do konara, a następnie zszedł po nim na ziemię. Gdy tylko jego łapy dotknęły ściółki leśnej, skierował swoje kroki w głąb terenów, którymi rządziły się kompletnie innymi zasadami niż w przypadku tych zajmowanych przez klany czy Owocniaków.
“Żegnaj Zwiewny Maku.”

Koniec sesji.

14 marca 2026

Od Zwiewnego Maku CD. Czajki

Zwiewny Mak rozszerzyła oczy. Czy to naprawdę był… Czajka?
— Czajko! — zawołała Zwiewny Mak i podeszła bliżej drogi grzmotu.
Kocur po drugiej stronie pozostał cicho. Było widać, że nie wie, co ma rzec.
Wojowniczka spojrzała w lewo, potem w prawo i przebiegła do kocura.
— Dlaczego… dlaczego nie przychodziłeś? Czekałam każdej nocy… myślałam, że już nie chcesz się ze mną spotykać.
Głos kotki drżał i był desperacki, jakby kotka pragnęła, by kocur odpowiedział.
Czy już jej nie lubił… albo nie kochał?
Zwiewny Mak jakiś czas temu zrozumiała, że uczucie, które odczuwała w trakcie spotkań z Czajką, to miłość. Jednak teraz kotka nie była pewna, czy kocur to odwzajemnia.
Jej wzrok wbity był w pysk Czajki. Nie było widać na nim żadnych emocji.
— Przyjdziesz jeszcze kiedyś? — spytała Mak.
Jej oczy się zaszkliły.
Czarny ogon kotki opadł i leżał na ziemi, gdy kotka czekała na odpowiedź ukochanego. W końcu ona sama powiedziała:
— Wiem… chyba wiem, czemu nie przychodziłeś. To jest trudne… wiesz, ja jestem z Klanu Burzy, ty z Owocowego Lasu… ale ja… ja cię kocham… — na końcu jej głos zmienił się w szept pełen uczucia jak i strachu. Teraz wystarczyło tylko czekać, aż Czajka odpowie. — Wiesz, ja zawsze mogę przejść do Owocowego Lasu… jeśli nie chcesz się już spotykać potajemnie w nocy!

11 marca 2026

Od Czajki CD. Zwiewnego Maku

Przeszłość

Po niedawnych wydarzeniach w Owocowym Lesie czuł się naprawdę dobrze przy kotce z Klanu Burzy. Może ich wiara, tradycje się różniły, jednak Czajce to nie przeszkadzało, aby rozwijać relację międzyklanową. Jego brązowe oczy zdobił figlarny błysk, a krok tak lekki, jakby unosił się w powietrzu — było to coś odrealnionego, niespotykanego wcześniej. Jak dotąd przy nikim tak się nie czuł, co nieco zaprzątało jego głowę, kiedy tylko wracał z potajemnych spotkań ze Zwiewnym Makiem. Jednakże czy mimo wszystko dobrze postępował? W końcu z tego, co się orientował, to związki między kotami z dwóch różnych przynależności wśród klanów były zakazane. Może i nie byli w jakiejś tak poważnej relacji, jednakże niebieski był świadkiem tego, jak Burzak bez pozwolenia i specjalnego powodu przekracza granicę. Czy to było coś, czego chciał? Ukrywanie się w cieniu z możliwymi uczuciami? Tajemne schadzki, aż nie zostaną nakryci? Albo później, jeśli by faktycznie wkroczyli w o wiele bliższą relację i Zwiewny Mak zaciąży? Kociaki pozostaną w Klanie Burzy czy jednak pójdą z nim do Owocowego Lasu?
Machnął poirytowany ogonem, kiedy tylko zmierzał na kolejne ich spotkanie. Od jakiegoś czasu obiecywał sobie, że w końcu powie Mak o swoich obawach, jednakże za każdym razem okazywał się istnym tchórzem i zamiast tego poruszał inny temat. Czy aż tak bardzo się bał reakcji czarnej na słowa, które mu zaczynały ciążyć?

Obecnie

Czajka finalnie nic nie powiedział Zwiewnemu Makowi. Zamiast tego niespodziewanie przestał się pokazywać na ich spotkaniach, może i było to kiepskie zagranie, jednak kocur nie wiedział, jak inaczej postąpić, a w dodatku kolejne wydarzenia w Owocowym Lesie skutecznie odciągały jego myśli od jakichkolwiek schadzek z Burzaczką.
Dlatego też, kiedy w czasie patrolu spotkał na granicy znajomą kotkę, poczuł, jak stres zawiązuje mu żołądek na supeł, a w gardle tworzy gule.

<Zwiewny Maku?>

20 stycznia 2026

Od Zwiewnego Maku CD. Czajki

Zwiewny Mak wyszła z obozu. Potrzebowała chwili dla siebie. Szła znaną jej drogą do granicy z Owocowym Lasem. Łapy same ją tam skierowały. Gdy tam doszła, usiadła kilka długości lisa od czarnej ścieżki potworów.
Nagle usłyszała zawołanie.
— Makowa Łapo! — krzyknął kot z drugiej strony granicy. Zwiewny Mak zaskoczona odwróciła się, by ujrzeć Czajkę.
— Czajko! — odmiauczała kotka. Gdy zerknęła na teren Owocowego Lasu, ujrzała jeszcze innego, obcego jej kota z tyłu. Nieznajomy nie patrzył w stronę Owocniaczki, a więc czarna pokazała przyjacielowi, by przebiegł drogę grzmotu. Nie wiedziała czemu, ale czuła chęć opowiedzenia Czajce o ostatnich zdarzeniach.
Gdy przybiegł, zamruczała cicho.
— Powinieneś mnie teraz nazywać Zwiewny Mak! — zamiauczała.
— Gratulacje! Jesteś wojowniczką! — odparł. Burzaczka jeszcze raz zamruczała.
— Szkoda, że nie możemy się częściej widywać… chyba że spotykalibyśmy się gdzieś potajemnie? Nikt się o tym nie dowie! — Czajka spojrzał na nią.
— Zdradzalibyśmy klan! — powiedział.
— Samo spotykanie nie byłoby zdradzaniem klanu. A poza tym nikt nie będzie wiedział o naszych spotkaniach — rzekła pewna siebie kotka. Zwiadowca jeszcze chwilę się zastanowił.
— No dobrze…ale gdzie możemy się spotykać? I kiedy? — zapytał. Zwiewny Mak pomyślała przez chwilę. Musiała się zastanowić, gdzie byłoby dobre miejsce na spotkania.
— Wiem! Możemy spotykać się na Wrzosowej Polanie. Jest na waszym terenie, ale przez smród drogi grzmotu nikt mnie nie wyczuje — powiedziała kotka.
Czajka machnął ogonem.
— Dobry pomysł. — Kotka kiwnęła głową.
— Jutro w nocy? — spytała. Kocur przytaknął i odbiegł do siebie, na swoje terytorium.

* * *

Kotka szła cicho w stronę drogi grzmotu. Jej rozmowa z Czajką odbyła się wczoraj. Za chwilę mieli się spotkać na Wrzosowej Polanie.
Zwiewny Mak przebiegła przez drogę potworów i skierowała kroki w stronę polany przepełnionej fioletowym kwieciem.
Gdy zobaczyła zwiadowcę czekającego na nią wśród wrzosów, ucieszyła się bardziej, niż chciała. Zakradła się od tyłu i skoczyła na niego.
— Mam cię! — zachichotała czarno-biała kotka. Czajka okręcił się i przytrzymał ją przy ziemi.
— Chyba jednak nie, co? — odparł, także śmiejąc się. Kotka zamruczała.
— Wypuść mnie! — zażądała z figlarnym błyskiem w oczach. Owocniak odszedł o krok, pozwalając jej się wygrzebać.
— Oczywiście, Zwiewna Gwiazdo! — zachichotał. Zwiewny Mak usiadła obok.
— Może się przespacerujemy? — spytała.
— Dobrze — odparł Czajka. Młode koty szły lekkim krokiem wzdłuż drogi grzmotu.
Zwiewny Mak spojrzała na towarzysza. Było coś takiego w jego błyszczących oczach, jego swobodnym kroku. Coś, co sprawiło, że kotka poczuła się szczęśliwie u jego boku. Nie było to szczęście, jakie odczuwała z Kołysankową Łapą lub rodziną. Było to szczęście, którego ona sama nigdy wcześniej nie zaznała.

<Czajko?>

14 stycznia 2026

Od Czajki CD. Makowej Łapy (Zwiewnego Maku)

Przeszłość, przed kłótnią z Borowikiem, początek pory opadających liści

Pora zielonych drzew dobiegała końca, ustępując miejsca kolejnemu sezonowi, który początkowo nie przynosił znacznych zmian. Temperatura nadal dopisywała, a wojownicy nadal mogli wrócić z patrolu łowieckiego ze świeżymi piszczkami w pyskach.
W życiu kocura w końcu zaczęło się układać, a epidemia w Owocowym Lesie już dobiegała końca. Większość kotów przeżyła, lecz niektórzy nie mieli tyle szczęścia, choć były to głównie starsze osobniki, lecz także najmłodsi ucierpieli. Czajka w międzyczasie został zwiadowcą, więc teraz stos zwierzyny przybierał na wielkości przez parę sztuk piszczek, które przynosił kocur. Dziś postanowił zapolować bliżej Drogo Grzmotu z nadzieją, że znajdzie jakieś gryzonie, którym niestraszne są dźwięki pobliskich Potworów.
Wychodząc z obozu, minął się z czekoladowym zwiadowcą, który wraz z dwójką innych kotów wracał z patrolu. Młodszy skinął im głową, każdy mu odpowiedział podobnym gestem poza Czerwcem — Czajka poczuł ucisk w klatce piersiowej. Szanował swojego mentora i naprawdę żałował swojego młodzieńczego wybryku, lecz wtedy czuł się tak bardzo przytłoczony wszystkim, że jedynie dziki bieg wysoko w gałęziach drzew pozwalał mu zapomnieć o wszelkich wątpliwościach.
“Ach tak? Cóż zobaczymy czy nadajesz się na zwiadowcę. W razie co zawsze możesz jeszcze prosić Sówkę o przemianowanie na ucznia stróża czy wojownika” — dawne słowa zwiadowcy powróciły do niego. Ze wzrokiem wbitym w ziemię pokonał pierwsze długości po opuszczeniu obozu. Czemu akurat teraz jego umysł przywołał tak znaczące słowa? Czyżby znowu zaczynał wątpić w swój wybór? Potrząsnął głową, odganiając uciążliwe myśli. Zajmie się tym, kiedy wróci z polowania, teraz musi się skupić, by nie narazić swojego życia.
Wprawiony przemykał pomiędzy drzewami na terenie Owocowego Lasu, co jakiś czas przystając, by podejść do żerującej zwierzyny. Nie wszystkie próby kończyły się sukcesem, lecz nie przejmował się tym, gdyż i tak stos w obozie składał się z wystarczającej ilości piszczek, by nic nie głodował, a patrole zawsze z jakimiś jeszcze wracały. Dlatego niezrażony zakopał upolowaną nornicę i skierował się do celu dzisiejszego polowania. Już z daleko mógł poczuć smród Drogi Grzmotu oraz warkot Potworów rozlegający się co jakiś czas.
Będąc na długość drzewa od czarnej ścieżki, zwolnił, nadstawiając uszy i z uwagą obserwując otoczenie. Nawet nie wiedział, kiedy jego ciało zadziałało instynktownie, widząc obcego kota na środku Drogi Grzmotu, a w jego stronę mknął Potwór. Chwilę później oboje znajdowali się po drugiej stronie niebezpiecznej przeszkody — nieco od niego leżała czarna kotka, od której biła woń Klanu Burzy. Kiedy uspokoiła oddech, usiadła i spojrzała na zwiadowcę.
— Dziękuję. Uratowałeś mi życie! — miauknęła. — Kim jesteś?
— Nazywam się Czajka — odpowiedział, obserwując mniejszą, czy na pewno nie jest ranna.
— Ja jestem Makowa Łapa z Klanu Burzy. Jestem ci tak bardzo wdzięczna, Czajko!
— Następnym razem, gdy będziesz tędy przechodziła, uważaj na Drogę Grzmotu — odparł, woląc uniknąć ponownego ratowania uczennicy.
— Słuchaj, Czajko, musisz się zmywać z mojego terytorium. Chyba słyszę patrol. Miłego dnia! — pożegnała się uczennica. Sam słyszał zbliżającą się grupę kotów, co było dla niego znakiem, by wrócić na swoje tereny. Bez słowa przytaknął, obracając się w stronę Drogi Grzmotu i po upewnieniu się, że żaden Potwór go nie stratuje, przemknął na drugą stronę. Tam na chwilę się zatrzymał, by lekko machnął do Makowej Łapy, czując na sobie jej wzrok.

***

Teraźniejszość

Kolejny sezon dobiegał końca, a on czuł, jak coraz chłodniejsze powietrze próbuje się przedrzeć przez jego zmierzwioną półdługa sierść. Nadal jakoś nie sypiał najlepiej, lecz po rozmowie z Osetkiem doszedł do wniosku, że nie może wiecznie tkwić w przeszłości i przeżywać na nowo śmierć przyjaciela. Bliżej Wysokiego Słońca opuścił obóz wraz z patrolem granicznym, w skład którego wchodził Żagnica ze swoim uczniem, Bukszpan i Ziemniak. Trochę ich było, lecz to zwiadowca robił za sztuczny tłum, chcąc później się od nich oddzielić w ramach polowania.
Droga Grzmotu stanowiła “naturalną” granicę między Owocowym Lasem a Klanem Burzy. Obie społeczności żyły w zgodzie, nie naruszając terytorium tych drugich. Czajka rzadko kiedy zapuszczał się w te strony, a ostatni raz był, gdy wybrał się ze zmarłym przyjacielem do pobliskiego Śliwowego Gaju. Starał się zbytnio nie myśleć o tamtym wydarzeniu, lecz te samo co jakiś czas do niego wracało, nie dając spokoju zwiadowcy.
Podchodząc bliżej czarnej śmierdzącej ścieżki, zauważył po drugiej stronie znajomą sylwetkę czarnej kotki z bielą na brzuchu oraz łapach. Rzucił w stronę Bukszpanu, by ci na niego nie czekali, a chwilę później zawołał znajomą Burzaczkę.
— Makowa Łapo!

<Makowa Łapo? A może już Zwiewny Maku?>

29 grudnia 2025

Od Makowej Łapy do Czajki

Makowa Łapa rozciągnęła się w promieniu słońca, mrucząc cicho. Może uda się na samotny spacer? Postanowiła, że tak zrobi. Rozprostuje łapy i może złapie jakąś zwierzynę! Podbiegła do tunelu i wyszła na zewnątrz. Następnie poszła w stronę Drogi Grzmotu, granicy z Owocowym Lasem. Nie wiedziała za dużo o tych kotach, tylko to, że są inne od klanowych. Pomyślała, że może trochę pobiegać, aby się rozgrzać. Przykucnęła, zebrała siły i zaczęła sprintować najszybciej, jak umiała. Gdy tak biegła, nie zauważyła Drogi Grzmotu przed nią… Nie było czasu, by wyhamować. Z jednej strony Drogi Grzmotu biegł potwór. Makowa Łapa zahamowała na środku drogi. Co robić, co robić? Kotka przerażona patrzyła na zbliżające się stworzenie z wielkimi, świecącymi oczami. Nagle jakiś kształt odepchnął ją z jednej strony. Uczennica wylądowała przy Drodze Grzmotu, leżąc na boku i dysząc. Gdy w końcu się uspokoiła, spojrzała na tego, kto ją uratował. Był to kot. Chyba kocur. Kotka usiadła.
— Dziękuję. Uratowałeś mi życie! — miauknęła uczennica. — Kim jesteś?
— Nazywam się Czajka — odpowiedział kot.
Makowa Łapa chwilę przyglądała się Czajce.
— Ja jestem Makowa Łapa z Klanu Burzy. Jestem ci tak bardzo wdzięczna, Czajko!
Obcy kiwnął głową.
— Następnym razem, gdy będziesz tędy przechodziła, uważaj na Drogę Grzmotu — odparł.
Makowa Łapa przyglądała się kotu. Usłyszała głosy z tyłu.
— Słuchaj, Czajko, musisz się zmywać z mojego terytorium. Chyba słyszę patrol. Miłego dnia! — pożegnała się uczennica.
Czajka przytaknął, obejrzał się i szybko przebiegł drogę. Gdy znalazł się na drugiej stronie, zamachał ogonem do Makowej Łapy i odbiegł.

<Czajko?>