BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
29 sierpnia 2023
Od Jeleniego Puchu CD. Tygrysiej Gwiazdy
04 sierpnia 2023
Od Tygrysiej Gwiazdy CD. Jeleniego Puchu
— Tak. Jesteś wolny — stwierdziła, choć nie brzmiała na przekonaną. Wciąż miał ograniczony ruch i możliwości. Wiedziała, że musi w końcu popracować nad odbudową relacji z nim, bo nie mógł całego życia spędzić w dziurze. Poza tym chciała dla swojej pociechy jak najlepiej. Szczególnie po tym, co przeszedł. — Kiedyś będziesz naprawdę wolny.
Wypełnione wieloma emocjami błękitne ślepia spojrzały na nią. Widziała w nich strach, radość i ulgę. Uśmiechnęła się lekko, kładąc się wzdłuż krawędzi rozkopu.
Tę noc spędziła w deszczu, ale przynajmniej była szczęśliwa. Klan odzyskał wolność, a ona swojego syna.
Miała w końcu czas, by odwiedzać częściej Jelonka. Nie wisiało już jej nad głową widmo wojny, ani żaden inny klan nie miał nad nimi władzy. Wolność była ciekawym pojęciem, ale była pewna, że to właśnie czuła. Spokój napawał nieustannie jej serce.
Przynajmniej do pewnego czasu.
Chociaż na powrót Leśnego Pożaru i przyjęcie rudej samotniczki zgodziła się od razu, tak długo gdybała nad tym, czy dobrze uczyniła. Widziała, jak kocur wielokrotnie odwiedzał jej syna i ile szczęścia sprawiało to rudemu, a jednak... Wciąż miała masę wątpliwości co do słuszności tej decyzji.
Teraz na dodatek miał kocięta. Rude, a jakby tego było mało, to jeden był kopią Piaskowej Gwiazdy i najwyraźniej najlepszym pomysłem dla rodziców była inspiracja imieniem tej tyranki.
Wzięła ze stosu pulchniejszą wiewiórkę, którą sama dorwała tego ranka na patrolu. Wyglądała dosyć smakowicie, więc liczyła, że jej synowi to podpasuje. Nie był wybredny, ale chciała zapewnić mu wszystko, co najlepsze.
Spał smacznie w swoim dole. Chociaż Tygrys nieustannie marzyła o dniu, w którym ten zamieszka pośród nich, nic nie wskazywało na to, by specjalnie się do tego zbliżali. Cętkowany dalej miewał momenty, w których "Burzak" był dla niego równoznaczny z posiłkiem. Na nią już się nie rzucał, ale wolałaby nie myśleć, co mogłoby się stać, gdyby wpadło do niego jakieś kocię.
— Jelonku, patrz, co dla ciebie mam — zamruczała na powitanie.
— Jeść? — zapytał, zerkając na nią z uśmiechem.
— Tak. Bardzo smaczne jeść — oświadczyła, podając mu posiłek.
W ciszy przyglądała się jego zachowaniu. Nie rzucał się już na danie niczym wygłodniały drapieżca, a w miarę spokojnie je konsumował. Nie rozglądał się co rusz, jakby bojąc się, że ktoś mu zaraz zabierze jedzenie. Wydawał się nie być pochłonięty żadnym stresem.
Oparła głowę o przednie łapy i przyglądała mu się w zamyśle.
— Pożar często cię odwiedza? — zagadnęła. — Dalej go lubisz?
23 czerwca 2023
Od Puszka (Jeleniego Puchu) CD. Tygrysiej Gwiazdy
10 kwietnia 2023
Od Tygrysiej Smugi(Tygrysiej Gwiazdy) CD. Jeleniego Puchu(Puszka)
W szale bitwy zdążyła ujrzeć w przelocie srebrnorude futro, jednak cała postura nie do końca przypominała jej syna. A prędkość, z jaką poruszał się kot, nie ułatwiała jej identyfikacji. Widziała łapy, krótki ogon, a zarazem masę blizn, które jako jedyne nie pasowały jej do Jelonka. Poza tym mógł być to zwykły zbieg okoliczności, bądź jej urojenia.
Gdy było po walce, której finał nie okazał się dla nich korzystnych, nie otrzymała nawet chwili spokoju. Nie miała kiedy przystanąć, pomyśleć w ciszy co dalej, a przede wszystkim: jak wypędzić panoszące się po ich terenach Wilczaki? Wciąż przeżywała szok i ledwo co kontaktowała z rzeczywistością. Tyle śmierci, zupełnie niepotrzebnych. Tak wielu straciło życia, tak wiele razy krew złączyła się ze słonymi łzami i to zupełnie na nic.
Bo pomimo możliwość spotkania po księżycach rozłąki z synem, wcale go nie odzyskała. A przynajmniej tego nie czuła.
Musiała znosić obecność Mrocznej Gwiazdy, gdy sam zapewnił, że pokaże jej, w jakim stanie jest Jeleni Puch. W zadowoleniu, które gościło na jego pysku, kryło się wiele podstępu, ale zniszczone tęsknotą matczyne serce nie potrafiło wziąć tego pod uwagę. Jedynie biedny rozsądek, jak zwykle zagłuszony, starał się zachęcić ją do skrycia się w kącie obozu i przeanalizowania tego na spokojnie.
I to, że powinna tak zrobić, zrozumiała dopiero wtedy, gdy ujrzała swe dziecko w pełnej okazałości.
— Bardzo chciałaś odzyskać swojego syna, Tygrysia Gwiazdo — miauknął lider klanu Wilka. — Więc proszę, daję ci go. Ale radziłbym uważać, bo gryzie — zamruczał.
Sam jego ton głosu nie wskazywał jej na nic dobrego. A widok...
Nie mogła nazwać tego swoim synem. To znaczy, jej matczyne, czułe serce odżyło, ale na tym tak naprawdę był koniec. Ten wygłodniały, dziki wzrok. Wysunięte zębiska i pysk usmarowany krwią. Jelonek, to małe dziecko, które nigdy nikogo by nie skrzywdziło, nie mógł stać się tym, co stał przed nią.
Nie chciała się zresztą rozklejać przed Mroczną Gwiazdą. Utrzymała emocje na wodzy, hamując w sobie obrzydzenie.
— Nie w takim stanie go straciłam — zauważyła z lekką oschłością. — Mój syn był kotem, niewygłodniałym drapieżnikiem — dodała, a mimo to nie potrafiła oderwać od niego wzroku. Po tylu księżycach wrócił do niej. — Jeleni Puchu — powiedziała to imię, uważnie obserwując jego reakcje.
To błękitne ślepie... Tylko jedno, bo w miejscu drugiego pozostał pusty oczodół. Nie było w tej jasnej tęczówce słodyczy, czułości i zainteresowania światem. Nie chciała wiedzieć, ile krzywd przeszedł, żeby dojść do takiego stanu.
Ślina kapała mu z pyska, mieszając się z krwią. Zrobił kilka kroków naprzód, co natychmiastowo wzbudziło jej czujność. Nawet poruszał się inaczej, niż kiedyś. Zarazem pewnie, ale i ostrożnie.
A potem zasyczał wrogo na kocicę i rzucił się w jej stronę, ogarnięty pierwotnym szałem.
Uskoczyła w ostatniej chwili przed ostrymi zębami. Zębami jej własnego syna.
— Gdybyś tylko, Tygrysia Gwiazdo, miała trochę oleju w głowie, nie pozwoliłabyś, by do tego umysłu przesiąknęła dyskryminacja nierudych, z której jesteście tak znani. Bo gdyby nie ona, twój synuś dalej spałby sobie w bezpiecznym legowisku wojowników. Nie pozwoliłabyś też, żeby miał jakiekolwiek kontakty z Zakrzywioną Ością. Ale Jeleni Puch; nie, Puszek, z miłą przyjemnością zdradził mi, że jest w rzeczywistości twoim synem. I zarazem siostrzeńcem Rysiej Pogoni. To były tylko... Odwiedziny u własnego wujka. — Uśmiechnął się. — Widzę dobrze, co czujesz na jego widok. Możesz próbować to ukrywać, ale to nie umknie mojemu wzrokowi. Cóż to za matka, która wzgardza własnym synem? Pamiętasz, co ci zrobiła? Porzuciła cię. Skrzywdziła — napędzał go.
Brednie. Okropne brednie.
Nie na wszystko mogła mieć wpływ. Taki był niestety świat. Funkcjonował w nim ciąg przyczynowo-skutkowy. Ten jeszcze bezbronny i mały Jelonek swój pogląd nabył po zaznajomieniu się z Leśnym Pożarem (którego swoją drogą od dawien dawna w klanie nie było). O Zakrzywionej Ości prawdę i tak poznali późno, nie mogła mieć wcześniej pojęcia, co tak na prawdę kotka ma za uszami, choć sprawiała od początku wrażenie podejrzanej.
Zresztą, wszystko wydawało się proste dopiero wtedy, gdy nie było szansy tego naprawić.
Wciąż odczuwała zmęczenie wojną, ale przywykła do wykonywania uników nawet wtedy, gdy zaczynało jej brakować sił. Wyrobiła sobie wytrzymałość, która pozwalała jej długo uciekać, ale nigdy nie była w stanie porządnie zaatakować.
— Nic z tych rzeczy — wykrztusiła. — A tobie nic z tego co mówisz, nie dawało zezwolenia na zabranie go — te słowa skierowała do Mrocznej Gwiazdy, choć wzrok dalej miała utkwiony w potomku. — Jeleniu Puchu. Proszę cię, uspokój się. Ty taki nie jesteś — upomniała, ledwo co, bo znowu przyszło jej odsunąć się gwałtownie na bok. Jej głos mimo wszystko był spokojny. Nie unosił się ani gniewem, ani strachem, choć to właśnie te emocje buzowały we wnętrzu srebrnej.
Poniekąd przeklinała Ryś. Kiedyś miała ja za inteligentną, ale jej historia z liderem Wilczaków całkowicie zmieniła opinię Tygrys o siostrze. Gdyby nie to, ten tutaj nie byłby aż tak zdeterminowany, by doprowadzić do krzywdy nie tylko jej dzieci, ale i jej samej.
03 stycznia 2023
Od Jeleniego Puchu (Puszka) CD. Tygrysiej Smugi
24 listopada 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Jeleniego Puchu
Jako dobry przykład tej abstrakcji nasuwał jej się Leśny Pożar. Cała otoczka wobec rudego kocura wyciągała z niej postrzępioną kulkę nerwów, która zawsze skryta w czeluściach jej duszy, wydawała się nawet nie istnieć. Łamał wszelkie zasady, jakich dotychczas przestrzegała. Był wyjątkiem i to takim, który śmiertelnie ją irytował.
Postanowiła postawić na metodę z kategorii rozsądnych i to z Jelenim Puchem przegadać sprawę rudzielca. Swoją drogą, nowe imię syna budziło w niej masę wspomnień. Nie miała pojęcia, jak Kamień wpadła na ten człon, ale dla srebrnej to sporo znaczyło.
Głos świeżo mianowanego wyciągnął ją ze świata myśli. Skupiła na nim swą uwagę, przyglądając się zmianom, które zaszły w jego wyglądzie. Nie był już tym krągłym niziołkiem, z którego miało się powody do szydzenia. Dojrzał, zgubił zbędne kilogramy i nabrał mięśni. Pod wieloma względami przypominał jej teraz Topaza. Ten krótki, aczkolwiek owocony romans, którego za nic w świecie nie żałowała. Zarówno Jeleń jak i Diament wyszli jako idealne połączenia ich dwójki. Źle jej było tylko z tym, że kocur nie miał szans ich poznać.
— Tak, jesteś — odparła ze spokojem, rozglądając się po otaczających ich terenach. Barwne korony drzew dodawały temu miejscu życia.— Obyś tylko zaczął się zachowywać jak prawdziwy wojownik — dodała delikatnie, choć w jej myślach tkwił obraz naburmuszonego rudzielca, który nieustannie przyczyniał się do wzrostów problemu jej syna.
— Na pewno będę. Nie przyniosę ci wstydu, mamo — zapewnił, idąc radośnie przed siebie. Obserwowała jego styl chodu. Miał ociężale kroki, zbyt mocno dociskał łapy do ziemi, nim dokonał kolejnego ruchu. — Jestem już dołosłym kotem. Może niedługo to ja będę miał dzieci, fajnie nie?
Niemalże wryło ją w ziemię, gdy usłyszała te słowa. Ignorując fakt, że pomimo większego wieku czuła się za młoda na rolę babci, tak Jeleń na ojca się nie nadawał, a przynajmniej na ten moment. Zastrzygła uchem, nim w końcu nie spojrzała na niego z lekkim politowaniem.
— Na to jesteś jeszcze za młody. Do tego trzeba też dojrzeć — dodała, starając się, by jej aluzja nie zabrzmiała za ostro.
— No wiem mamo. Ale cołaz do tego bliżej. Ciekawe czy znajdę sobie dziewczynę. Schudłem i według Płomień jestem już przystojny. A jak podoba ci się moje wojownicze imię? — zapytał.
Miała mętlik, bo poruszył dwie różne kwestie, na których temat miała trochę do powiedzenia. Córka Żara była mniej uciążliwa od swojego brata, ale wciąż sprawiała wrażenie problematycznej.
— Płomień mówi, że jesteś przystojny? — Uniosła głos, patrząc na niego niechętnie. — Piękne masz imię, majestatyczne, ale nie zadawaj się z tą rudą... Cwaniarą. — Pokusiła się o w miarę cenzuralny zwrot, bo jednak na języku ostało jej się zwykle, niekulturalne wyzwisko.
Jeleni Puch zdawał się lekko zdołować jej odpowiedzią. Chwilę się wahał, nim ponownie nie uchylił pyszczka.
— Dobrze... — odpowiedział tylko.
A Tygrys już wiedziała, że trafiła w jakiś czuły punkt. Unikał jej spojrzenia, a cała radość, która w nim tkwiła, gwałtownie wyparowała. Nie chciała go z jednej strony ograniczać i robić z niego odludka, ale nie mogła bezczynnie patrzeć, jak obraca się bezkarnie w coraz to gorszym towarzystwie.
— Nie obraź się skarbie, ale to tylko i wyłącznie dla twojego dobra. Masz wiele kotów w klanie, z którymi mógłbyś się zaprzyjaźnić. — Splotła swe słowa w spójną wypowiedź. — Gepardzia Łapa sprawia wrażenie bardzo miłej — przyznała, bo nie bardzo orientowała się w zachowaniu reszty młodzieży, a ta jako medyczka powinna być ułożona. — O, albo może to czas, aby poprawić relacje z Diament? — zasugerowała.
— Diament mnie zwyzywa za to, że jestem już wojownikiem, a ona nie. Nie znasz jej. Jest okłopną siostłą — mruknął pod nosem, a jednak zastępczyni wyłapała kluczowe słowa. — Gepałd... To medyczka. Nie może chodzić ze mną na patłole i polowania. Siedzi tylko w legowisku medyków. Nie wiem, czy będziemy mieć wspólne tematy...
Miał rację. Te różnice były przytłaczające, ale nie była w stanie podać mu innych przykładów.
— Powinieneś dać siostrze szansę, nie może być taka zła, jak ci się wydaje — stwierdziła, patrząc na niego z boku. — Doceniaj ją. Też miałam siostrę, może dalej mam, sama nie wiem. Słabo się znałyśmy, ale była dla mnie ważna — wypaliła, gryząc się zbyt późno w język. Rozpoczęła temat, który powinna zachować dla siebie. Chciała być szczera wobec syna, ale nie uważała, by wiedzą o istnieniu Rysiego Puchu było mu potrzebne do życia.
Rozdziawił pysk, patrząc na nią zszokowany.
— Siostłe? Mam ciocie? A-ale nie mówiłaś nigdy o tym. Jaka jest? Czemu nie mieszka z nami? — Natłok pytań był tym, czego się spodziewała i jednocześnie czego tak bardzo pragnęła uniknąć.
— Bo nie była z tego klanu — westchnęła. — Tak się złożyło, że ona mieszkała w Klanie Klifu, a ja trafiłam tu. Miałam jeszcze brata, też tu mieszkał, ale zmarł, będąc jeszcze uczniem. Nigdy nie miałam z nim dobrych relacji — oświadczyła. Czasami zapominała o nim. Niby miała Klona ciągle przy sobie, a jednak nie potrafiła dojść z nim do żadnego porozumienia. Źle jej było to sobie przyznać, ale nawet tego nie żałowała. Ryś lubiła, a rozstały się w negatywnych stosunkach. Nie warto byłoby drugi raz przywiązywać się do kogoś, by potem znowu znosić pustkę po jego stracie.
— Och... Przykło mi. Nie wiedziałem. A czemu mieszkała w Klanie Klifu? Połwali ją? — Jelonek zdawał się mocno zainteresować tą sprawą, przez co z każdą sekundą nabierała coraz to większego przeczucia, że nie może zostawić go bez odpowiedzi.
— Nie. Powiedzmy, że... była to kwestia sojuszu między dwoma klanami. Ja też się tam urodziłam, ale w późniejszym czasie oddano mnie tutaj. Bo ja i mój brat byliśmy rudzi, a ona kremowa — wyjaśniła.
— Nie łozumiem. Dlatego ją oddali, bo była mniej łuda? Ale to... bezsensu. Też była gwiazdką. Jak się nazywała? Spotkamy ją kiedyś? — Masa pytań na nowo ją przytłoczyła.
— Nie sądzę, by było nam to dane. Ostatni raz widziałam ją na tamtych terenach, jeszcze długo przed tym, jak ty pojawiłeś się na świecie. Nie wiem, gdzie poszła, ale raczej nie ma jej już w Klanie Klifu. Chcesz poznać jej imię? — upewniła się, patrząc na jego zdeterminowaną mordkę, którą przytaknął kilkukrotnie. — Rysi Puch. Nazywała się Rysi Puch — powtórzyła, jakby same słowa miały sprawić, że jeszcze kiedyś ją zobaczy.
22 listopada 2022
Od Jeleniej Łapy (Jeleniego Puchu) cd Tygrysiej Smugi
29 września 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Jeleniej Łapy
Wyrwana z zamyśleń spojrzała z dumą na przyniesioną przez Jelonka piszczkę. Upolowana przez niego mysz była dosyć pulchna i zdecydowanie była powodem do podziwu.
— Brawo skarbie, cieszę się, że radzisz sobie jako uczeń — przyznała, odsuwając się na krok i mierząc go uważnym wzrokiem. — Nieźle wyrosłeś, wiesz? Mówiłam ci, że nabierzesz ładniejszych rys z biegiem czasu — dodała, wspominając jego zmartwienia, gdy był znacznie grubszy od rówieśników. Ona też to widziała i najpewniej była temu winna. Przekarmiła go, bo zbyt bardzo martwiła się, że nie poradzi sobie w tej całej głodówce.
Teraz mogła czuć ulgę, bo był całkiem umięśniony jak na młodego kocurka. A z tym uśmiechem, który właśnie rozkwitł na jego pysku, z pewnością poderwie niejedno młode serce.
— Bo dużo ćwiczę! Nie dość, że idziemy cały czas, to jeszcze tłenuję z mentołką. Jest ciężko, ale daje sobie ładę — zapewnił ją. — Pewnie niedługo będę już wojownikiem! Kamienna Gwiazda mówiła ci już może coś o tym? — dopytywał.
Skinęła natychmiastowo głową, choć liderka nie wspominała w rozmowach o czymkolwiek w temacie postępów jej syna. Miała jednak nadzieję, że rzeczywiście jest tak dobrze, jak wydawało się być.
— Może coś tam do mnie szeptała — odparła, pozostawiając tej sprawie nutkę tajemniczości. — Prędzej czy później to nastąpi, ale kiedy dokładnie? — zapytała, szczerząc się lekko. — Tego nie mogę ci powiedzieć. Będziesz miał niespodziankę.
Naburmuszył się.
— Mamooo! — przeciągnął z oburzeniem, chociaż oczka mu błyszczały podekscytowaniem. — A jak sądzisz, jakie będę miał imię? — zamruczał z ciekawością.
— Na pewno otrzymasz miano, na jakie zasługuje prawdziwy wojownik. Może Jelenie Poroże? — podsunęła pierwsze, co przyszło jej do głowy.
20 września 2022
Od Jelonka (Jeleniej Łapy) cd Tygrysiej Smugi
16 września 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Jelonka(Jeleniej Łapy)
Cała ta sytuacja z Leśną Łapą, Pożarem, Pszczółką, czy jak go zwali, była skomplikowana. Tygrysia Smuga widziała zbyt wiele złego w jego znajomości ze swoim synem, ale niełatwo było przekazać to kocięciu w łagodny sposób. Jelonek go podziwiał, a wręcz była skłonna rzecz, iż ubóstwiał.
Spięła się na wypowiedziane przez potomka słowa, ledwo co trzymając język w pysku.
— On cię nie... — zawahała się. — Wiesz Jelonku, starsi jego pokroju nie bardzo przepadają za młodszymi jak ty. Zaufaj mi, że na takich jak on trzeba uważać — zaleciła. — Teraz ci mówi, że cię lubi, ale równie dobrze może obgadywać cię za twoimi plecami — ostrzegła.
— Ale on mnie lubi. Powiedział mi to i zgodził się być moim przyjacielem. Najwidoczniej jest wyjątkowy. Nie krzyczy na mnie i nie przewlaca jak Diament. No i nie śmieje się z tego jak mówię — miauknął uparcie, co ani trochę nie pocieszało srebrnej. Jak bardzo kocur musiał go zepsuć, że teraz był tak zaciekle broniony?
— Czasami niektórzy udają miłych, ale tak naprawdę są źli — oświadczyła, z lekka zirytowana tym, jak rudy zgrabnie manipulował jej synem. — Diament bywa jaka bywa, ale cię kocha. Czemu z nią się nie będziesz bawił, tylko... Z nim? — spytała niechętnie.
— Bo Diament jest niemiła. Przewlaca mnie ciągle, śmieje się, że jestem taki gluby i przedrzeźnia mój sposób mówienia. Nie lubie jej i nie będę się z nią bawić. — Tupnął łapką.
Ten opis pasował do szylkretki. Tygrys nie pojmowała, jakim cudem wyszedł z niej taki diabeł, ale starała się okazywać jej swą miłość. Przynajmniej na tyle, żeby nie poczuła się nigdy odtrącona i mniej rozpieszczana od brata. Na starość na pewno zmądrzeje.
— Och kochanie, ona ma po prostu inne metody zabawy. Poza tym, jak dorośniesz będziesz o wiele smuklejszy i zgrabniejszy, większość kociaków jest taka... Szersza — mruknęła niepewnie. — Zresztą, teraz w klanie ciężko z jedzeniem, dobrze, że masz zapasy do przeżycia. Dzięki temu będziesz silniejszy od reszty — pocieszała.
— Ale i tak się ze mnie nabija! — Nie ustępował. — To nie jest zabawa. Ja nie lubię, gdy ktoś się ze mnie naśmiewa. A Leśna Łapa jest miły i uważa, że nie jestem głupim dzieciakiem. To mój przyjaciel. Lazem fajnie się bawimy. Nie lobimy nic złego — zapewniał.
— Jest miły? — parsknęła, gryząc się po chwili w język. — Oczywiście nie wątpię w to, ale też proszę cię, byś uważał. Niektórzy tylko miłych udają — upomniała.
— Dobrze mamusiu. Będę uważał dla ciebie. Jak zauważę, że lobi coś złego, to ci powiem. Na lazie jednak naplawdę się lubimy. Zwierza mi się ze swoich ploblemów. Ufa mi.
— Ufa ci? I jakich problemów? Czy trapi go coś więcej prócz tego, że musi tu siedzieć? — Uśmiechnęła się delikatnie. Gdyby tylko wyciągnąć z syna brudy na tego małego dziada, to może udało by jej się go stąd pozbyć.
— Nie wiem czy mogę ci powiedzieć mamusiu. Przyjaciele dochowują sekletów i nie zdladzają ich nikomu — miauknął.
Nie usatysfakcjonowała jej ta odpowiedź. Jelonek coś wiedział, ale nie chciał jej tego przekazać, a ona nie mogła mu ani grozić, ani żądać siłą odpowiedzi.
— Ale jeśli coś grozi jego życiu, to warto poinformować starszych, aby mogli pomóc — zasugerowała, wierząc, że syn w końcu jej się wygada.
<Jelonku?>
09 września 2022
Od Jelonka cd Tygrysiej Smugi
01 września 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Jelonka
— Jelonku — zaczęła łagodnie, choć temat był dla niej mocno drażliwy. Od zbyt wielu kotów usłyszała już niepokojące wieści na temat jej syna. — Masz mi coś do wyjaśnienia — rzekła stanowczo. To nie było nawet pytanie, oboje wiedzieli, o co chodzi i nie było sensu przedłużać tego, co nieuniknione.
— Ja jestem grzeczny. Stalałem się zawrzeć tylko przyjaźnie, mamusiu. Nie chciałem, by ktoś był na mnie za to zły. — Spuścił główkę. — Oni nie lubią, gdy ktoś jest miły...
— Skarbie, z tego co słyszałam, to co im mówisz, w ogóle nie jest mile — westchnęła. A Jelonek miał być podobno tym mniej problematycznym dzieckiem. — Wyrażasz się wulgarnie i obrażasz każdego. Wiesz, że takie zachowanie nie przystoi komuś, kto ma zostać dobrym wojownikiem dla klanu? Z tych, którzy powinni być twoimi przyjaciółmi, robisz sobie wrogów — ostrzegła, choć pożałowała swoich słów, widząc zbierające się w kąciku jego oczu łzy.
Rozpłakał się, wtulając w jej futro. Skrzywiła się, bo ni stąd, ni zowąd obleciał ją nieprzyjemny chłód.
— J-ja nie chciałem ich oblazać. Ja tylko... tak mi taka pani powiedziała, że to komplementy i wszyscy mnie polubią. A telaz nikt mnie nie lubi. Nawet ty — wykrztusił, a ona nie była pewna, czy w jego głosie słyszała smutek, czy wyrzuty skierowane w jej stronę.
Nie chciała doprowadzić dziecka do płaczu, ale musiała być bardziej konsekwentna w czynach. Przez Kamienną Gwiazdę doszła do wniosku, że nie można faworyzować nikogo, niezależnie od tego, jak żal by jej tego kogoś nie było.
— Ja cię dalej kocham skarbie, ale mogę przestać, jeśli będziesz się tak brzydko zachowywać — mruknęła, wąchając się. Prawdopodobnie przesadziła z tymi słowami. — Co za pani ci takich bzdur naopowiadała? — spytała, ale w pierwszej chwili jego odpowiedzią stał się głośniejszy płacz.
— M-mamusiu nie. Ploszę. Ja będę grzeczny. Nie zostawiaj mnie! — Mocno się w nią wczepił łapkami, obsmarkując zarówno siebie jak i jej futro.
— Kto ci powiedział, że te słowa są ładne? — powtórzyła, starając się nie zwracać uwagi na jego łzy. Nie mogła mieć problemów w klanie przez brak wychowania u dzieci.
— T-taka luda pani... — Pociągnął nosem. — Mak... jakaś... — chlipał.
— Makowa Furia? — spytała delikatniej, wdzięczna za to, że chociaż nie utrudniał, tylko wprost mówił to, co chciała usłyszeć. W międzyczasie zaczęła myśleć nad tym, jak porozmawiać z kotką, do której jedyne co, to mówiła „Cześć” każdego ranka. — I coś ci jeszcze mówiła?
— Um... tylko to, że ludy jest gwiazdką, a nieludy to leszcz. Olaz te miłe pochwały dla kotów... — Pociągnął noskiem, patrząc na nią błagalnie.
— To bardzo brzydki podział, wiesz? Przez takie podejście zmarło wielu dobrych wojowników — rzekła łagodnie. — Leszczami są ci, co obrażają innych i sprawiają im przykrości. To brzydkie określenie. A gwiazdką może być każdy — dodała z lekkim uśmiechem.
— Przeplaszam mamusiu... — Pochylił łebek ze skruchą w głosie. — Już nie będę niegrzeczny. Ja nie wiedziałem, że to było złe... — zapewniał.
— Wybaczam ci, ale będziesz musiał jeszcze przeprosić każdego, kogo skrzywdziłeś swoimi słowami — upomniała. — I w życiu nie próbuj więcej tak mówić. Możesz komuś powiedzieć, że jest miły, ładny czy też mądry, jeśli chcesz sprawić mu przyjemność. Ale to, co mówiłeś, nie było ani trochę dobre.
27 sierpnia 2022
Od Jelonka cd Tygrysiej Smugi
12 sierpnia 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Jelonka
— Może Klan Sarenek? To takie ładne zwierzątka — stwierdziła, łapą odpychając leżące dookoła kamyczki na bok. Nie daj Klan Gwiazdy, by jeszcze jej małe biedactwo pokaleczyło się o te ostre końce.
Podskoczył, ale to bardziej wyglądało jak uniesienie przednich łapek, bo brzuszek mocno trzymał go przy ziemi. Uniósł ogonek, po czym powiedział.
— Poddaj się Tyglysia Gwiazdo! Twój Klan Salenek nie ma szans z Klanem Jelonków! Jak to zlobisz to splóbujemy się zapsyjaźnić! I damy ci nasze kulki mchu do zabawy! — zaoferował.
Kotka spojrzała na niego z lekkim rozbawieniem, ale postanowiła wczuć się w jego zabawę. Powoli wyminęła śpiącą Diament i zajęła bezpieczną pozycję.
— Nie zamierzamy się poddać. Jesteśmy prawdziwymi wojownikami i walczymy zawsze do końca! — wyrzuciła z determinacją. —Mamy wystarczająco wiele kulek mchu, ale jeśli macie ich więcej, niż my, to możemy się dogadać... — stwierdziła, chcąc dać mu szansę podjęcia negocjacji.
— My też jesteśmy plawdziwymi wojownikami! — powiedział. —Jednak jesteśmy baldziej dobzi! Jak nie chcecie wojny, to się dogadamy! Wlaz z kulkami mchu możemy zaofelować patyki i piólka! Dzięki nim wszyscy mogą się bawić i nie bić się już nigdy więcej o zabawki!
— Piórka i patyki? — powtórzyła, patrząc na niego z zainteresowaniem. — Cóż, na to mogłabym się zgodzić — rzekła po chwili milczenia. — Ale pod warunkiem, że patyków starczy dla każdego! — dodała uparcie. Nawet taka niewinna zabawa może nauczyć kocie walki o swoje do samego końca.
— A czy te patyki są wystarczająco wytrzymałe? — Postanowiła dopytywać o każdy szczegół. — Lubimy ostrzyć o nie pazurki i je gryźć, gdy się denerwujemy. Jeśli będą się łatwo łamać, to są dla nas bezużyteczne — stwierdziła.
Rozejrzał się po żłobku, a widząc niedaleko patyk, podreptał do niego na swoich serdelowatych łapkach, chwytając go w pysk i przyciągając do mamy.
— O takie! Najwyższej jakości! — miauknął. — Możesz wyplóbować.
— Wiesz co — zaczęła, mrużąc oczy z namysłem. — Ja nie znam się aż tak na jakości patyków, ale znam specjalistę w tym temacie. Co ty na mały spacer do mojego znajomego? — zapytała.
Oczka mu błysnęły i pokiwał łebkiem.
— Taaak! Chcę poznać tego specjalistę od patyków! — miauknął z entuzjazmem.
Upewniła się, że ktoś będzie miał oko na Diament i zaprowadziła swojego syna do legowiska uczniowskiego.
— Czy jest może Rozżarzony Płomień? - zapytała, patrząc na obecnych. Ktoś wskazał jej duży, rudy kształt w kącie legowiska. Skinęła w podzięce głową i podeszła do kocura.
— Chodź, potrzebuję cię. Potraktuj to jako naszą terapię, nie będę cię pytać o nic, tylko musisz nam w czymś pomóc — oświadczyła, trzymając blisko siebie Jelonka.