BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gracja x Sówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gracja x Sówka. Pokaż wszystkie posty

17 marca 2024

Od Sówki CD. Gracji

Chwilę się zastanawiała nad odpowiedzią. Ile tak właściwie zajął jej trening? Już zdążyła o tym zapomnieć. Za bardzo pochłonęła się treningiem Migotki i swoimi obowiązkami. Całkiem straciła poczucie czasu. Dni zlewały się w całość, powoli znikając z pamięci czekoladowej. Sówka musiała wreszcie zwolnić, choć chwilę odpocząć, by czas tak szybko nie płynął.
- Tak szczerze, nie pamiętam – miauknęła – To było dawno. No, może nie aż tak, ale nie pamiętam. Możliwe, że byłam trochę starsza od ciebie, w końcu przez tego zeza, trening zwiadowcy był uciążliwy. Wiele kotów nie wierzyło, że mi się uda. Przecież jak kot z zezem ma wchodzić na drzewa? – opowiedziała krótko i spuściła wzrok.
- Ale tobie się udało – odpowiedziała Gracja, a starsza kotka pokiwała głową, znowu witając na swoim pysku uśmiech.
 
***
 
Gracja gdzieś zniknęła. Nikt nie wiedział, gdzie jest. Zwiększyli liczbę patroli, przez, coraz więcej, czasu Sówka spędzała poza obozem. Każdy starał się ją odnaleźć, jednak nie było widać efektów. Czekoladowa szylkretka przepadła jak kamień w wodę. Sówka coraz częściej zastanawiała się, gdzie się podziała córka lidera. Nie mogła tak po prostu zniknąć, ale śladów nigdzie nie było. Co się z nią stało?
- Sówko idź na patrol ze Śliwką i Ślimakiem – rozkazała Fretka. Czekoladowa wstała i skierowała się do wyjścia z obozu. Pewnie dalej będą jej szukać.

Koniec sesji, Gracja zniknęła. Bardzo dziękuję za sesję!

11 lutego 2024

Od Gracji CD. Sówki

Zamrugała, lekko speszona. Delikatny podmuch wiatru smyrgnął futro na jej poliku, pozostawiając po sobie nieprzyjemny chłód. Nie była pewna, co powinna odpowiedzieć. Czemu kotka ją za coś przepraszała? Owszem, może ich ostatnia rozmowa była dla niej krępująca, ale szylkretka w pełni zdawała sobie sprawę, że Sówka to miła kotka i nie chciała jej jakkolwiek urazić. Może to zły dobór słów ze strony zwiadowczymi, albo winna temu była nadwrażliwości Gracji. Nie czuła się jednak jakkolwiek źle z tego powodu, zdążyła zresztą zapomnieć o tej rozmowie.
— Nie masz mnie za co przepraszać — wymamrotała, zerkając na mysz leżącą przy łapach jej rozmówczyni. Jej głos brzmiał pewnie, chociaż wewnętrznie nadal odczuwała lekkie wahania. — Miałam w tym trochę trudów, to prawda. Może ktoś inny by sobie lepiej poradził niż ja, ale i tak cieszę się, że mam już ten trening za sobą. Dziękuję — dodała, uśmiechając się.
Kotka odwzajemniła ten gest, chociaż calico miała wrażenie, że ta zawsze ma radosny wyraz pyska. No może poza momentami, w których wykazuje się poczuciem winy, tylko z jakiegoś powodu zazwyczaj niesłusznym.
— Przyniosłam ci drobny prezent, na dobry początek na nowej drodze życia — rzuciła pogodniej zwiadowczymi, podsuwając wcześniej dostrzeżoną przez Grację mysz. Ta przyjęła ją z wdzięcznym spojrzeniem. Wzruszyła przy tym nosem, zastanawiając się nad motywem działania Sówki. Może przesadzała, a zwiadowczyni chciała po prostu być miła? Odczuwała delikatny dreszcz emocji, który przeszył jej ciało. W głębi jej zielonych ślepi migotały refleksy rozważań.
— Nie trzeba było — mruknęła, kładąc łapę na zdobyczy i przysuwając ją niepewnie bliżej siebie. — Ale za to też dziękuję.
Nie była głodna, ale z grzeczności skubnęła odrobinę. Najwyżej potem wytoczy się z obozu, a nie z niego wyjdzie na czterech łapach, bo po paru gryzach czuła się przejedzona. Sówka dalej przy niej siedziała, więc Gracja postanowiła udawać, że jeszcze je, nim do głowy nie przyszedł jej jakikolwiek pomysł na kontynuowanie rozmowy.
— Chyba i tak zostałam mianowana w odpowiednim wieku. Wiem, że niektórzy dosyć długo siedzą w uczniowskim legowisku — zauważyła, mając na myśli pewnego srebrzystego, liliowego kocura. — A tobie Sówko, ile czasu zajął trening? Oczywiście nie ma nic złego w tym, że ktoś potrzebuje więcej czasu — dodała pośpiesznie, nerwowo bawiąc się nieskończonym posiłkiem.

<Sówko?>

05 grudnia 2023

Od Sówki CD. Gracji

 *Gdy Gracja była uczennicą*

Trochę zdziwiło ją pytanie uczennicy.
- Tak, dobrze sobie radzi – odpowiedziała Sówka – Coś się stało, że pytasz? – Myślała, że Migotka i Gracja rozmawiają razem w legowisku, tak jak ona z Mniszkiem i rozmawiają. Może siostry tego nie robiły? To by wyjaśniało to niecodzienne pytanie.
- Nic się nie stało, po prostu byłam ciekawa – zapewniła Gracja – Chciałam się tylko dowiedzieć, czy tylko ja mam jakieś braki...
Sówka lekko się spięła. Przypomniała sobie swoją rozmowę z czekoladą. 
- Ja... Nie miałam niczego złego na myśli – zaczęła się tłumaczyć – Po prostu co chwilę masz nowych mentorów... Może to być przytłaczające, sama tak miałam i mój przyjaciel też... – próbowała jakoś załagodzić sytuację. Nie chciała takiej reakcji, chciała dobrze. Gracja nie odzywała się, a na jej pysku było widać lekkie zmieszanie. Starsza jeszcze bardziej się zdenerwowała. Czy naprawdę musiała najpierw mówić, potem myśleć i użerać się ze skutkami? 
- Myślałam, że jest dobrze. – przyznała młodsza.
- Oczywiście, jest! To ja coś głupiego znowu powiedziałam... – powiedziała Sówka. Sytuacja już stała się strasznie niezręczna. Obie kotki teraz stały w ciszy, tylko czasem przebierając łapami w ziemi. W końcu uczennica musiała iść. Czekoladowa odetchnęła z ulgą i sama wzięła się do pracy.
***
*Przed ostatnim zgromadzeniem*
Gracja została stróżem. Tak szczerze Sówka się tego nie spodziewała, w końcu to ona miała najtrudniejszy trening, z tyloma mentorami, ale cieszyła się z sukcesu córki lidera. Mimo swojej choroby postanowiła pójść pogratulować świeżo mianowanej kotce. Lecz nie wypada tak z pustymi łapami. Po drodze wzięła ze sobą mysz i w końcu ruszyła w stronę Gracji. 
- Witaj Gracjo! – powiedziała, gdy znalazła się blisko młodszej. Położyła pod jej łapami zwierzę i zaczęła mówić dalej – Gratulacje! Jestem bardzo zadowolona z tego, że zostałaś mianowana. Mimo tych trud... – ugryzła się w język, nie chcąc znowu powiedzieć czegoś głupiego – Przepraszam...

<Gracjo?>

12 listopada 2023

Od Gracji CD. Sówki

Słowa kotki wprawiły ją w lekkie zakłopotanie. Była do tyłu z treningami? Sądziła, że nie jest tak źle, ale skoro z boku tak się sprawy miały, to rzeczywiście mogło być coś na rzeczy.
— Chętnie skorzystam z propozycji — odparła, starając się ukryć skrępowanie tym wygarnięciem jej braków, których sama nie dostrzegała. Nie miała problemu z towarzystwem Migotki, siostra była cicha i spokojna, a to jej jak najbardziej odpowiadało.
— To świetnie, możemy od razu ruszać — oświadczyła, na co w odpowiedzi szylkretka skinęła głową i w ślad za ogonem zwiadowczyni, opuściła legowisko.
Niebieska już na nich czekała, a czarny zjawił się zaledwie po kilku, krótkich oddechach, jakby przez ten cały czas krył się gdzieś za drzewem, gotów przyjść tylko wtedy, gdy będą w komplecie.
Przez całą drogę Gracja nie potrafiła odciągnąć wzroku od Sówki. Mimo wszystko intrygowała ją jej rola i próbowała przypatrzeć się jej zachowaniu i sposobie bycia. Z pewnością dostrzegała między nią a sobą różnicę w chodzie. Kroki zwiadowczyni były pewne, jak i zarazem stawiane z ostrożnością. Widać było, że umyka na bok, nie trzyma się głównej drogi, cały czas jest w stanie czuwania.
Migotka ją naśladowała. Co jakiś czas ich pyski poruszały się, a kotki komunikowały się ze sobą, odnośnie treningów. Szylkretka zwiększyła częstotliwość swoich kroków, chcąc usłyszeć, co dokładnie jest tematem ich rozmów i być może się czegoś nauczyć.
— I pamiętaj, oczy dookoła głowy. Bądź niczym cień — wyszeptała Sówka, co Gracji udało się pochwycić. Zwolniła tempa, pozwalając dogonić się mentorowi. Do pewnego momentu mieli iść razem, ale później planowali się na moment rozdzielić, by każdy przećwiczył to, co należało do jego zakresu.
Czasami zdarzało jej się czuć zazdrość. Ilekroć brnęła w swój trening, tym więcej odkrywała rzeczy, które jej się nie podobały. Zdarzało jej się wymieniać z rodzeństwem opowieściami o tym, jak spędzili dzień i dochodziła do wniosku, iż była wyjątkowo... nudna. Stróże niczym się nie wyróżniali. Zachodził proces w przeciwną stronę, wręcz odstawali od reszty i to w bardzo negatywnym znaczeniu.
Polana przywitała ich przyjemnym zapachem nowej pory. Westchnęła, skupiając wzrok na Kamyczku. Sówka z Migotką zdążyły już uciec z ich wzroków, choć gdy dobrze przyjrzała się wysokim drzewom, spostrzegła pośród pni drzew jasną kitę siostry.
— To... Gracjo? — Kamyczek zwrócił jej uwagę. — Co chcesz robić?
Wymamrotała niewyraźne dla samej siebie słowa pod nosem. Odpowiedzi nasuwające jej się do głowy nie byłyby zbyt taktowne, toteż przełknęła ślinę, uśmiechając się życzliwie w stronę mentora.
— Nie czuję się jeszcze dobrze z walką. Polowanie raczej dobrze mi idzie, prawda? — podpytała, choć przewidywała, że nawet jeśli nie potrafiłaby nic upolować, to kocur potwierdziłby jej słowa, byleby nie było jej smutno.
— Tak tak. To w takim razie chodźmy bliżej lasu, będzie trochę trudniej, ale przy okazji możemy przećwiczyć wspinanie się po drzewach — zalecił.
Parsknęła, ze zwykłego rozbawienia. Cóż byłby z niej za mieszkaniec Owocowego Lasu, gdyby nie potrafiła wejść na pierwszy lepszy dąb. Doceniła jednak, że czarny sam coś zaproponował.
Posłusznie podążyła za nim, raz po raz zerkając z utęsknieniem w ślad za dwiema kotkami.

***

Gracji wciąż zdarzało się zsuwać z pni, ale z pewnością potrafiła doczłapać się już na środkowe gałęzie wysokiego drzewa. W myślach zwalała to na zbyt puchaty i ciężki ogon, który ściągał ją do dołu. W końcu skończyli swój trening. Znakiem dla tego był nagły, cichy szelest zza ich pleców i widok jasnych futer pośród kor. Migotka i Sówka przyszły sprawdzić, czy sobie radzą, a potem zwiadowczymi zasugerowała powrót.
Gracja nie pytała siostrę o to, jak jej poszło. Wiedziała, że wieczór w legowisku i tak spędzą na wymienianiu się doświadczeniami minionego dnia. Zagryzła mocniej zęby i ruszyła za swoimi towarzyszami. Owszem, niektóre aspekty ich treningów były podobne i tak naprawdę mogły go razem spędzić, jednak czekoladowa nie była pewna, czy czułaby się dobrze, gdyby ktoś z jej rodziny był świadkiem jej niewypałów.
Po dojściu do obozu udało jej się odciągnąć Sówkę na bok. Uznała, że kotka mimo wszystko sprawia wrażenie miłej, i krótka rozmowa z nią dobrze jej zrobi.
— Mam nadzieję, że nie zabieram ci za dużo cennego czasu — rozpoczęła mowę. — Chciałam zapytać, jak moja siostra radzi sobie na treningach? — Bez dłuższych monologów przeszła do głównego tematu. Pragnęła po prostu wiedzieć, czy o Migotce też ma takie zdanie jak o niej, że ma braki, czy to tylko ona jest takim specjalnym przypadkiem.

<Sówko?>
[wspinaczka na drzewa]
[719 słów]
[Przyznano 19%]

31 października 2023

Od Sówki CD. Gracji

 Nie mogła spędzić czasu z Jarząb, bo musiała iść na patrol. Było to strasznie niesprawiedliwe! Jej matka była w coraz gorszym stanie, a ona nie mogła przy niej być! Lecz nie mogła się też sprzeciwić. Stała więc z Przebiśniegiem obok wyjścia, czekając na resztę patrolu. W końcu jej oczom ukazały się dwie kotki. Jedną znała, była to Winogrono, ale z tą drugą nigdy nie rozmawiała. Była to czekoladowa kotka, uczennica Winogrona. Miała zielone oczy i była trochę podobna do Agresta. Winogrono zaczęła przedstawiać i tłumaczyć wszystko swojej uczennicy. Sówka dowiedziała się w tym czasie, że idzie z nimi Gracja. W końcu ruszyli na patrol. Szli wszyscy w ciszy, nikt nie rozmawiał, czasem było tylko słychać skrzypienie śniegu pod łapami kotów. Nagle Sówka usłyszała czyiś głos.
— Czy mogłabyś opowiedzieć mi trochę więcej o swojej pracy? — Powiedziała Gracja, na co czekoladowa odwróciła się w jej stronę — Wiem mniej więcej, na czym polega, ale chętnie usłyszałbym o szczegółach — oświadczyła uczennica, uśmiechając się przyjaźnie. 
— No pewnie! — Odparła i się uśmiechnęła, próbując nie zdradzać obawy o Jarząb i tego całego stresu — Ogółem, czy jakieś konkrety?
— Przede wszystkim to, co wyróżnia rolę zwiadowcy od stróża. Polować wiem, że uczysz się jak każdy, ale tak poza tym jak wyglądał twój trening? — spytała. Sówka chwilę się zastanowiła. Próbowała znaleźć coś sensownego, ale za każdym razem, jak próbowała o czymś myśleć, przypominała jej się matka. Nie umiała już myśleć o niczym innym niż o jej stanie. 
- Wiesz... My wspinamy się na drzewa... I to właśnie z nich patrolujemy całe nasze terytorium - powiedziała w końcu - Musimy umieć rozpoznawać gatunki drzew, znać ich choroby... - przerwała, bo młodsza kotka przewróciła się nagle - Wszystko dobrze?
Winogrono i Przebiśnieg też się zatrzymali i spojrzeli na Grację, leżącą na ziemi. Uczennica szybko wstała, więc znowu wróciły do rozmowy.

***

Śnieg już topniał, zwierzyna wracała, a co najważniejsze, Jarząb przeżyła! To było wielkie szczęście dla Sówki, normalnie cud. Nie spodziewała się tego. Od kilku dni Sówka była cały czas szczeliwa i zadowolona. Tyle dni stresu i smutku wreszcie zamieniły się w szczęście i radość. Jarząb żyje. Niektórzy mówili, że to cud od Wszechmatki. Czekoladowa też lekko zaczęła tak uważać. Może tą ich Wszechmatka naprawdę istnieje? To pozostawało tajemnicą, najważniejsze było to, że albinoska przeżyła tą straszliwą chorobę. Jeszcze przez kilka dni musiała siedzieć u Witki, więc Sówka dalej ją odwiedzała. Dziś było tak samo. Przeszła przez próg legowiska i zauważyła małą kolejkę kotów, czekających na badanie. Widziała Gruszkę i Fretkę rozmawiające z medyczką. Fretka wyglądała na wykończoną, a Gruszka czasem nie słyszała, co się do niej mówi. Widziała też Sadzawkę siedzącą na posłaniu. Rozejrzała się jeszcze i w końcu zauważyła Jarząb. Podbiegła do matki i zaczęła z nią rozmowę.

*** 

W legowisku medyka była prawie cały dzień. Tym razem nie zapomniała o treningu. Tylko dziś chciała zabrać jeszcze jednego ucznia. Gracja niedawno straciła swoją mentorkę. Winogrono umarła, co było wielką stratą dla Owocowego Lasu. Wszyscy byli z tego powodu smutni. Nowym mentorem Gracji został Kamyczek, a że Sówka w miarę dobrze znała się z tym kocurkiem, postanowiła zapytać, czy nie chce, by razem poszli na trening. Kamyczek się zgodził. Teraz zostało tylko spytać się Gracji. Weszła do legowiska uczniów i rozejrzała się. Było w środku mało kotów, więc szybko znalazła Grację. Czekoladowa siedziała na swoim posłaniu i coś robiła.
- Cześć Gracjo - przystała się Sówka - Ja i Kamyczek wpadliśmy na pomysł, byś poszła na trening jeszcze ze mną i twoją siostrą - wyjaśniła - Ostatnio jesteś trochę z tyłu z treningami, więc pomyślałam, że chciałabyś może pójść... Co ty na to?

Wyleczeni: Fretka, Gruszka, Sadzawka
<Gracjo?>

23 października 2023

Od Gracji do Sówki

 przed śmiercią Winogrono
Starała się pilnie trenować. To, czy jej to wychodziło, pozostawało nierozstrzygniętą kwestią. Z jednej strony uznać można było, że robiła postępy. Jej samej za to wydawało się, iż stoi w miejscu ze swoimi umiejętnościami i w aktualnym tempie swojej nauki, trening skończy za co najmniej dobrych kilka księżyców. Zdążyła się już nasłuchać, że od stróża nie będą wymagać nie wiadomo jak niesamowitych zdolności. Przez to poczęła rozważać, czy skoro ta ranga nie brzmi tak majestatycznie jak wojownik bądź zwiadowca, to czy jej rola w przyszłości nie przyniesie rodzinie wstydu? Presja narastała z uwagi na pozycję jej ojca. Córka lidera miałaby być skończonym nieudacznikiem? Niedorzeczność.
Poza tym borykała się od pewnego czasu z bólem w okolicach kręgosłupa. Niektóre poranki były dla niej wyjątkowo ciężkie. Nie mogła rozprostować łap, miała problemy ze stawianiem kroków, a rodzeństwo twierdziło, że wyglądała sztywno. Choć Malinek dosyć często sugerował jej bycie drętwą, więc jego słowom nie do końca ufała.
Starała się z tego powodu ograniczyć bieganie, bowiem czuła, że przy tym, z czym się boryka, mogłoby to tylko pogorszyć sprawę. Może to kwestia dorastania? Jej kości się wydłużają, ciało nabiera masy i mięśni... Jak dorośnie, na pewno te problemy miną.
— Gracjo, skończże już śnić na jawie, nasz patrol na nas czeka. — Winogrono stanęła przed nią, marszcząc z niezadowoleniem nos. — Pora się zabrać do pracy.
Czekoladowa przytaknęła, gryząc się w język, by pohamować pisk bólu przy pierwszym kroku. Jak zbyt długo tkwiła w bezruchu, to tak się właśnie działo.
Przy wyjściu z obozowiska czekały na nich dwa koty. Jednym z nich był już znany jej wojownik, Przebiśnieg. Za to drugiej osobniczki jeszcze z imienia nie znała. Kojarzyła ją z widoku, bo nieraz mijały się w obozie, ale poza tym nic o niej nie wiedziała.
— Z Przebiśniegiem już raz byliśmy na patrolu, a Sówka to zwiadowca, więc przyda nam się różnorodność w grupie. Przy okazji możesz przyjrzeć się pracy innych stanowisk — poleciła jej mentorka, jakby czytając jej w myślach.
Szylkretka tylko pokiwała głową, ruszając niespiesznie za kotami. Nie chciałaby być ani jednym, ani drugim, ale zapewne rzeczywiście było warto nabyć trochę nowej wiedzy.
W pewnym momencie ich spokojne tempo zmieniło się w żwawszy trucht. Starała się nie krzywić za każdym razem, gdy zbyt rozkraczanie postawiła łapę, a kości w jej ciele poczynały boleć.
Dotarli na miejsce. Kocur i jej mentorka na moment odeszli na bok, a ona, nie będąc pewna, co ma ze sobą teraz zrobić, zaczerpnęła wpierw głębokiego oddechu.
Pora skończyć z byciem odludkiem. Nadeszła idealna pora, aby poznać kogokolwiek lepiej.
Odchrząknęła, próbując przełamać się do zaczęcia rozmowy. Sukcesem było już zwrócenie uwagi zwiadowczyni.
— Czy mogłabyś opowiedzieć mi trochę więcej o swojej pracy? — zagadnęła czekoladowa. — Wiem mniej więcej, na czym polega, ale chętnie usłyszałbym o szczegółach — oświadczyła, uśmiechając się przyjaźnie.
Poduszki jej łap mrowiły ją od stresu, ale uparcie powtarzała sobie, że jako córka lidera musi się godnie prezentować.
— No pewnie! — odparła na tyle pogodnie, by uspokoić oddech Gracji. — Ogółem, czy jakieś konkrety?
— Przede wszystkim to, co wyróżnia rolę zwiadowcy od stróża. Polować wiem, że uczysz się jak każdy, ale tak poza tym jak wyglądał twój trening? — spytała.

<Sówko?>
[525 słów]
[Przyznano 11%]