BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomarańczowa Stopa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomarańczowa Stopa. Pokaż wszystkie posty

07 września 2016

Od Pomarańczowej Stopy C.D. Oślinionego Futra

Pomarańczowa Stopa i Oślinione Futro szli szybkim krokiem w kierunku Czterech Drzew. Musieli bezzwłocznie powiadomić swoją liderkę o zdobytych informacjach. Kiedy tylko wbiegli do obozu podnieśli alarm, który zbudził wszystkie koty. Czysta Gwiazda wbiegła na wielka skałę wewnątrz obozu i uniosła dumnie głowę.
- Dlaczego budzicie klan tak wcześnie? - syknęła. Pomarańczowa Stopa nie miała zamiaru oddać zaszczytu przekazania tych informacji Oślinionemu Futru. Zrobiła krok w przód i uniosła głowę.
- Klany się zebrały - powiedziała. - Pod Matczynym Pyszczkiem dyskutowały o różnych sprawach.
- Co? Co to ma znaczyć? - warknęła Czysta Gwiazda.
- Oni wiedzą o nas! - zawołała szylkretowa kotka. - Pewien wojownik wyjawił wszystkie twoje plany i naszą lokalizację. Musimy uciekać, zanim cztery klany nas osaczą!
- Jak to? Skąd wiedział? Płomienna Pieśń? - zdziwiła się liderka.
- Czysta Gwiazdo, nie mamy czasu! Musimy uciekać! - zawołał nagle Oślinione Futro. - Oni mogą zaatakować w każdej chwili,kto wie, czy już tu nie idą!

<Oślinione Futro? Czysta Gwiazdo?>

06 września 2016

Od Pomarańczowej Stopy [ZE]

Kiedy obserwowała Klan Wilka przekradający się licznie przez tereny samotników, miała wrażenie, że to tylko próba zajęcia wolnych obszarów, jednak kiedy szła wzdłuż Drogi Grzmotu przyglądając się grupie z Klanu Klifu czuła, że coś się święci. Pomarańczowa Stopa ruszyła śladem wojowników starając się zachować dyskrecję. Koty szły w kierunku legendarnych Wysokich Skał, gdzie znajdował się Księżycowy Kamień. To było tym bardziej podejrzane.
Gdy była już bardzo blisko poczuła zapachy klanów Burzy i Nocy. Wszystkie cztery klany w jednym miejscu nie mogły wróżyć nic dobrego. Wojowniczka Klanu Prawdy miała wrażenie, że takie zebranie może być niebezpieczne dla planów Czystej Gwiazdy i jej samej. 
Przez dłuższy czas trzymała się z daleka, próbując znaleźć odpowiednie miejsce do obserwacji. W końcu znalazła dogodną pozycję dość blisko kotów, by je słyszeć, jednak na tyle daleko, by jej nie wykryły. Trafiła na środek dyskusji o jakichś kociętach. Szybko poznała sylwetki Czarnej Gwiazdy i Onyksowej Gwiazdy. Lider Klanu Nocy jeżył sierść i wrogo patrzył na siedzącą obok Srebrną Gwiazdę. Na jej widok Pomarańczową Stopą szarpnęła fala nienawiści.
- Spokojnie... - odezwała się nagle cętkowana liderka Klanu Wilka. - N-nie zaczynajcie kolejnej k-kłótni. P-proszę was.
Pomarańczowa Stopa już dawno domyśliła się, że jest to zebranie na wzór tych sprzed wielu księżyców. Chcąc przekonać się, czy opowieści jej matki były prawdziwe spojrzała na niebo. Chmurzy rzeczywiście zaczęły powoli zakrywać księżyc.
Liderzy kontynuowali rozmowę. Zaczęli temat patroli. Był nieco bez sensu. Powinni omawiać nadchodzącą porę nagich drzew, a nie rozczulać się nad patrolami! Jednak nabyte informacje okazały się być przydatne. Pomarańczowa Stopa mogła z łatwością przekazać Czystej Gwieździe, jak unikać patroli. Może wtedy mianowałaby ją swoją zastępczynią? Musiała jednak przerwać rozmarzanie, ponieważ Srebrna Gwiazda podjęła nowy temat.
- Ostatnio doszły mnie słuchy o Wybrańcach.
Wybrańcy. Brzmiało znajomo. Czy to nie Czysta Gwiazda coś o nich mówiła? Tak. Kazała ich zabić, nazwała ich wrogami. Szylkretka wytężyła słuch, aby nie umknęło jej żadne słowo.
- Musicie wiedzieć, że dawno temu, za czasów Wojennej Gwiazdy i Niespodziewanej Gwiazdy Klan Gwiazdy przekazał nam pewną wiadomość. - Czarna Gwiazda zareagował na pytające spojrzenia Onyksa i liderki Klanu Wilka. - W każdym klanie miał narodzić się jeden kociak, który będzie Wybrańcem. Wybrańcy mają ocalić klany przed zagładą, ale nie wiemy jaką. Ale czemu poruszasz ten temat?
Zagłada. Tak, Gwiezdni mówili o Klanie Prawdy. Dla Pomarańczowej Stopy był to fenomen. Teraz wiedziała, że Czysta Gwiazda nie jest taka wierna, jak sama uważa. Jednak Srebrna Gwiazda nie zdążyła odpowiedzieć Czarnej Gwieździe. Jeden z wojowników Klanu Wilka, rudy, długowłosy, przedarł się przez tłum i podszedł do liderów.
- Prz-przepraszam, że przeryw-wam, ale mam coś wa-ażnego do powiedze-enia... - Oznajmił lekko się jąkając. Liderzy zmierzyli go wzrokiem
- Czy ma to związek z tematem zebrania? - spytała liderka Klanu Burzy. - Jak ci na imię młody wojowniku?
- Jestem Słoneczny Deszcz z Klanu Wilka i chciałbym powiedzieć bardzo ważną rzecz - zaczął.
- Mów Słoneczny Deszczu, co to za ważna rzecz?! - odezwał się Onyksowa Gwiazda.
- Istnieje piąty klan.
Kiedy Pomarańczowa Stopa usłyszała te słowa myślała, że zaraz odgryzie sobie swoją rudą łapę. Ten wojownik, Słoneczny Deszcz z Klanu Wilka wiedział, że gdzieś tam jest Klan Prawdy. Klan, który jest zagładą. Klan, którego ona jest częścią. 
- Co to znaczy, że jest "piąty klan"?! - nie dowierzał rudy lider.
- Istnieje piąty klan, zwie się Klanem Prawdy. Dowodzi nim szalona i niezrównoważona liderka Czysta Gwiazda. Jej celem jest zabicie Wybrańców! Mieści się na terenie Czterech Drzew - opowiadał wojownik. Tymczasem szylkretka wychodziła z nerwów. Ten kot wiedział zbyt dużo! Cały plan mógł polec w gruzach. Ale była jeszcze jedna, bardziej męcząca myśl: skąd on to wie?
- Skąd to wiesz, Słoneczny Deszczu? - Padło, jak na życzenie pytanie Srebrnej Gwiazdy. 
- Pewnego dnia wybrałem się na polowanie, wiadomo, aby dostarczyć pożywienie dla klanu. Posunąłem się trochę za daleko i wyszedłem po za obręby klanu Wilka, ale spokojnie, nie śmiałem naruszyć terenów innego klanu! Tam spotkałem pewnego samotnika, zwie się... Lamparcia Szyszka.
Lamparcia Szyszka? Nawet dla Pomarańczowej Stopy to imię wydało się dziwne, choć znała dziwniejsze.
- Lamparcia Szyszka? Nigdy nie słyszałem takiego imienia dla klanowicza, a co dopiero dla samotnika! - wtrącił Czarna Gwiazda. Lamparcia Szyszka... To imię coraz bardziej drążyło myśli kotki.
- Przychodzi z daleka, imię nadał sobie sam, aby móc wpasować się do klanów. Przeważnie używa imienia Szyszka. - kontynuował. - W każdym razie, spotkałem go. Okazał się być miłym kotem. Powiedział, że widział dziwny, mały klan. Spotykałem się z nim by mówił mi o nim więcej, w końcu Szyszka dołączył do niego. Zdaje mi pełne relacje jako szpieg pod przykrywką.
Lamparcia Szyszka z Klanu Prawdy... Nagle Pomarańczowa Stopa doznała olśnienia! Oto zdrajca, zdrajca większy od Płomiennej Pieśni! Lamparcia Plama - nowa wojowniczka. Pomarańczowa Stopa mogła ją wydać, mogła powiedzieć Czystej Gwieździe, że mają kreta! Ale może lepiej zachować to dla siebie... Lamparcia Plama może okazać się przydatna dla planu Pomarańczowej Stopy.
Liderzy znów się kłócili, jednak tym razem wyglądało to bardziej na dyskusję. Kotka już nie słuchała. Spojrzała na niebo, księżyc był coraz niżej. Kiedy zajdzie spotkanie się skończy, a ona utknie w swoim miejscu. Miała już dość informacji, mogła wrócić do Klanu Prawdy i wszystko im opowiedzieć. Nic ważniejszego już nie usłyszy...
_________________________________________________________________________________
Pomarańczowa Stopa tym akcentem kończy nasz event. Choć nikt jej nie zaprosił jej obecność może się okazać niezwykle znacząca dla Klanu Prawdy. Czysta Gwiazda ma już mało czasu, musi uciec spod Czterech Drzew i powiększyć swój klan. Dzień Wielkiej Bitwy zbliża się coraz większymi krokami. Czy zdołamy ocalić nasze klany przed ZAGŁADĄ?

Jak zakończyło się zebranie, o czym mówiono po odejściu wojowniczki? Kto pierwszy ten lepszy! Ostatnie opowiadanie jest wyjątkowo do oddania po terminie i musi opisać moment rozejścia się klanów.

06 sierpnia 2016

Od Pomarańczowej Stopy



Cichy pisk i mysz była już martwa. Szylkretowa kotka mknąc wśród cieni chciała się niepostrzeżenie wydostać z wrogiego terytorium. Ostrożnie przekradła się przez największe polanki i trafiła nad strumień. Bez wahania przebiegła przez rwącą wodę. Teraz była bezpieczna.
Pobiegła przed siebie przez wolne tereny. Zapachy wroga zniknęły. Kotka ruszyła przed siebie w kierunku czterech wielkich drzew.
Przedarła się przez zarośla, które otaczały małą polankę między drzewami. Swoją zdobycz zaniosła prosto pod łapy czarnej kocicy.
– Polowałaś – powiedziała kocica z powagą. – I jadłaś. Tak nie należy. Nie jesteś kocięciem, znasz Kodeks.
– Przepraszam Czysta Gwiazdo, nie powinnam – mruknęła szylkretka. – Ale zapuściłam się głęboko na terytorium Klanu Wilka, musiałam coś zjeść.
Liderka nie miała ochoty rozpoczynać kłótni z wojowniczką. Zdawała sobie sprawę, jak łatwo wytrącić ją z równowagi.
– Dobrze… Ale więcej tak nie rób. Pamiętaj jeszcze o innych wojownikach – mruknęła kotka.
– Ta mysz jest dla ciebie. Nie polujesz, więc pomyślałam, że coś zjesz.
– Dziękuję Pomarańczowa Stopo.
Czarna kotka zaczęła jeść, a gdy skończyła poprosiła Pomarańczową Stopę, aby poszła za nią.
Kotki udały się do jednego krzewu. Dobiegał spod niego obrzydliwy zapach. Pomarańczowa Stopa znała go doskonale.
– Kilka wschodów słońca tu siedzę – zaczęła Czysta Gwiazda. – A dopiero dzisiaj to znalazłam.
Kotki przecisnęły się miedzy liśćmi. Znalazły się w niewielkiej grocie w której śmierdziało wronim jedzeniem. Rzeczywiście, leżały tu ciała.
– Trzy – szepnęła czarna. – Są przerażające, to były koty…
Pomarańczowa Stopa omiotła spojrzeniem ciała, po czym wyszła. Czysta Gwiazda wybiegła za nią.
– Te koty nie zasłużyły na pochowanie – mruknęła szylkretka.
– Jak to? Znałaś je?
– Ja je tu zaniosłam.
Czysta Gwiazda zamilkła. Lekko wysunęła pazury, ale szybko je schowała.
– Kim były? – spytała spokojnie.
– Ten z szarym futrem to Kamienny Pazur. To on skłócił ze sobą klany. Zmusił Onyksową Gwiazdę do zabicia kotki z Klanu Nocy, a potem sam zmarł z jego pazurów, głupiec. Ale sam żył poza Kodeksem. Przyjaźniłam się z nim, ale nie dałam rady go ocalić.
– Jak mogłaś się przyjaźnić z kotem, który łamie zasady naszych przodków?
– To skomplikowane… pozostałe ciała należą do kocięcia z Klanu Nocy i mojej matki. Zabiła malucha, nie mogłam pozwolić, by ta zdrajczyni mordowała kocięta… Co sobie o tym myślał Klan Gwiazdy? Zabiłam ją i zaciągnęłam tutaj.
– Czemu nie pochowałaś kocięcia?
– Wiesz… Mimo, że była taka okropna to nadal moja matka. Byłam taka wstrząśnięta… Chciałam pochować kociaka, ale później nie miałam odwagi się tu zbliżyć. Czysta Gwiazdo, myślisz, że Klan Gwiazdy mi wybaczy?
– Jeżeli naprawisz swój błąd, zrobi to bez wahania.
Pomarańczowa Stopa kiwnęła głową i wróciła do groty wyciągając oblepiony gdzieniegdzie sierścią szkielecik. Z małego kociaka nie zostało już prawie nic, ciało było wysuszone.
– Wiesz, wolałabym jednak oddać je Klanowi Nocy.
– Co?
– Powinnam oddać je od razu – mruknęła kotka. – To ich kociak, niech grzebią swoich zmarłych.
Czysta Gwiazda skinęła głową. Pomarańczowa Stopa chwyciła ostrożnie ciało tak, aby móc je podnieść. Skierowała się ku wyjściu.
Szła starą ścieżką dwunożnych prowadzącą do kładki, a raczej do tego, co z kładki zostało. Przeszła po spróchniałych deskach na drugi brzeg i ruszyła wzdłuż rzeki w kierunku obozu Klanu Nocy. W miejscu, gdzie krzyżowało się wiele zapachów członków Klanu Nocy, w dość widocznym miejscu zostawiła ciało. Odeszła nie dbając o maskowanie zapachów. Kiedy odchodziła zastanawiała się, czy ktoś znajdzie ciało, czy się nim zainteresuje? I najważniejsze: jak zareaguje Czarna Gwiazda, na ciało swojej córki?

<Klanie Nocy?>

20 lipca 2016

Od Pomarańczowej Stopy C.D. Czystej Gwiazdy

Wizja świata Czystej Gwiazdy była bardzo ryzykowna. Tak duży klan prędzej, czy później zbuntowałby się przeciwko liderowi. Tak zrobił mój. Brak wojen sprawił, że wojownicy zrobili się rządni walki. Jednak wizja ta zawierała też pozytywy. Nie mam pojęcia kim są "wybrani", ale jeżeli Czysta Gwiazda miała w planach obalenie liderów mogłam się co do tego przekonać. Przejęcie najważniejszej funkcji w każdym klanie i zaprowadzenie nowych porządków było wizją wręcz doskonałą. Klany Wiatru, Cienia, Gromu i Rzeki mogłyby się odrodzić.
- Oczywiście - powiedziałam z nieudawanym uśmiechem. Byłam z Czystą Gwiazdą szczera, a ona była szczera ze mną. Żądała ode mnie jedynie uległości i lojalności. Mogę jej je obiecać. Prędzej czy później zostanę jej zastępcą, a pozbawienie jej dziewięciu żyć nie będzie trudne. Pomarańczowa Gwiazda. Brzmi tak pięknie i majestatycznie.
- Cieszy mnie twój zapał - powiedziała Czysta Gwiazda. - Zrobimy dla tych kotów wiele dobrego. Mój klan potrzebuje medyka, zostałabyś nim?
Nie! Nie mogę być medykiem! Jeżeli nim zostanę, nigdy nie stanę się zastępcą! Jak by tu się wymigać...
- Obie wiemy doskonale, że medyk nie może mieć młodych - powiedziałam po chwili zastanowienia. - A ja chciałabym jeszcze przed śmiercią dać życie przynajmniej jednemu miotowi.
- Rozumiem - mruknęła Czyta Gwiazda. - Szkoda, stracimy dobrego medyka.
- Jeśli chcesz, mogę zajmować się tym do czasu pojawienia się kota, który pokornie przyjmie ten los - obiecałam. - Mama zawsze mówiła, że pomagać powinno się niezależnie od funkcji.
- Czemu ja zabiłaś? 
- Zdradziła mnie i Kodeks, w który wierzyłyśmy.
- Zatem postąpiłaś słusznie.
Czysta Gwiazda nie była jednym z tych kotów, jakim był Kamienny Pazur. Choć wyglądała na zadowoloną z pełnionej funkcji, to nie wyglądała, jak pochłonięta jej rządzą. Ale wykorzystuje moje sztuczki. Może łatwo zrozumieć moje rzeczywiste zamiary. Powinnam być ostrożna w słowach i czynach. Ale najważniejsze to zdobyć jej zaufanie.
- Nie wiem nic o wybrańcach, ale znam się co nieco na kilku mieszkańcach lasu - przyznałam. 
- Opowiadaj! - To brzmiało jak rozkaz. Nie lubię rozkazów. Poczułam, jak jeży mi się sierść na karku. 
- Może zacznę od Klanu Klifu... żyje w nim duży i potężny wojownik. Nazywał się Onyksowy Łowca, ale niedługo po tym jak go poznałam zmienił imię na Onyksowa Gwiazda. To on wywołał wojnę między Klanami Wilka, Nocy i swoim.
- W jaki sposób tego dokonał?
- Zamordował z zimną krwią partnerkę Czarnej Gwiazdy, lidera Klanu Nocy. A potem zaatakował Klan Wilka mimo tego, że był większy.
- Musi być z niego odważny wojownik - zauważyła Czysta Gwiazda.
- Masz rację. Zabił z oddania pierwszemu liderowi, zabitemu przez tamtą kotkę. Ale Klan Wilka zaatakował ze strachu przed zemstą Klanu Nocy. To bardzo tchórzliwe. Złamał jednak w ten sposób przymierze, które łączyło Klany Wilka i Klifu.
- Interesujące, a jakieś słabe punkty?
- Obserwowałam jego klan przez wiele księżyców. Wiem, ze został liderem ponieważ Czarna Gwiazda zabił jego partnerkę, zastępczynię. Onyksowa Gwiazda stracił też dwóch synów, została mu tylko córka.
- A inni liderzy?
- Ciężko się przyznać, ale nie mam zielonego pojęcia, co dzieje się w Klanie Wilka. To kraina rozpusty i łamania Kodeksu. Co innego Klan Nocy. Ich lider jest bardzo surowy, to najstarszy kot w lesie. Miał piątkę dzieci, ale z tego co mi wiadomo została mu już tylko dwójka. Rzadko się im przyglądałam. Nie znam słabych stron lidera, może to rodzina, albo to, ze bardzo szybko się denerwuje. Jeśli chodzi o Klan Burzy tam jest najgorzej. Rządzi nimi Srebrna Gwiazda. Nie ma poszanowania do historii naszych przodków, a jej wojownicy to czyste lenie. Nikt nie miesza się w sprawy klanów. Nie znam jej słabych punktów, ale na pierwszym miejscu mogę wymienić okropny klan.
- Myślę, że i tak mamy dość dużo informacji Pomarańczowa Stopo - powiedziała w końcu Czysta Gwiazda. - Dziękuję za opatrzenie rany. Wracajmy pod Cztery Drzewa.
- Nie musisz martwic się o bezpieczeństwo tamtego miejsca. Klanowicze omijają je z daleka z uwagi na mój zapach. Boją się tego co jem, i kim jestem.

< Czysta Gwiazdo? >

W ogóle zauważyłam, że zupełnie nie umiem pisać tego co Pomarańcza myśli. To wygląda jak uproszczony i niedokończony schemat jej logiki. A co tam!

18 lipca 2016

Od Pomarańczowej Stopy



Każda istota ma swoją matkę. Matka nie jest czymś, czego można nie mieć. Matkę można stracić, ale będzie ona nadal czymś, co było, co mieliśmy. Nikt nie powstaje z niczego. Każdy powstaje z matki.
Moja matka nie żyje. Zabita przez własne dziecko. Dziecko, którym jestem ja. Nigdy już jej nie zobaczę. Wiem, że mogłabym dołączyć do Klanu Gwiazd zmieniając swoje zachowanie. Zmieniając siebie. Ale taka przemiana jest niemożliwa.

Leżałam w słonecznym blasku, otoczona ciepłem jego promieni. Czułam, jak muskają moją sierść, jak otulają mnie niczym matka. Takie ciepło czułam, kiedy byłam mała. Kiedy mama ratowała mnie przed podzieleniem losu rodzeństwa. Dlaczego ratowała mnie, a nie ich? Dlaczego nie ocaliła nas wszystkich? Zabiłam ją. Już nigdy się nie dowiem. Mogę tylko uczcić pamięć jej i moich przodków tworząc Odrodzony Klan Wiatru. Mogę też uczcić pamięć krewnych zmieniając Klany Klifu w Cienia, Wilka w Gromu i Nocy w Rzeki.
Ale największą przeszkodą jest Klan Burzy. Go nie można przekształcić. Klan Burzy hańbi pamięć Klanu Wiatru. Srebrna Gwiazda pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, że jej klan żyje na ziemiach moich przodków.
Wstałam. Miałam już dość leżenia. Byłam głodna. Wróciłam pod Cztery Drzewa, nie byłam tam od kilku dni. Pewnie moje zdobycze zmieniły się już w strawę wron. Ach! Mięso to mięso!
Gdy zbliżyłam się do wejścia poczułam nieznana mi dotychczas woń. Nie podobała mi się. Należała do obcych. Nie lubię obcych. Cztery Drzewa to moje terytorium! To ja je zagarnęłam!
Wysunęłam pazury. Jestem gotowa walczyć o swój dom. Żaden lisi bobek nie zabierze mi mojej własności! Weszłam na polanę między drzewami i zobaczyłam intruza. Zasyczałam wściekle na jego widok. I on przybrał bojową pozę. Za swoje terytorium jestem gotowa oddać życie.
Wskoczyłam na napastnika. Kot odrzucił mnie i zaatakował mój grzbiet. Jego styl walki był beznadziejny i prymitywny. Szybko znalazłam jego słaby punkt. Ugryzłam napastnika w łapę, na której widniała głęboka rana. Tak delikatna skóra, jaka jest na bliźnie rozrywa się szybko. Kot, a raczej kotka zaczęła krwawic i syczeć z bólu. Była przy tym bardzo zabawna.
Chwyciłam w zęby jej łapę i szarpnęłam. Kotka zasyczała z bólu. Podobało mi się. Szarpnęłam jeszcze mocniej, ale kotka wydała z siebie ten sam krzyk. Jeszcze raz szarpnęłam, a wtedy coś uderzyło mnie w bok i odrzuciło na kilka długości ogona. Kiedy się otrząsnęłam zobaczyłam burego kocura. 
A więc tak pogrywamy, dwóch na jedną? Te koty są jeszcze większymi słabeuszami, niż myślałam. Dwóch na jedną? Każdy wojownik miałby problemy, nawet tak genialny wojownik, jak ja. Może będziemy negocjować?
- Czego tu chcecie, wstrętne samotniki? - syknęłam.
- Raczej, czego ty tu chcesz? - parsknęła czarna kotka. - Atakujesz nasze terytorium.
Mimo tego, ze ja już rozluźniłam mięśnie, moi przeciwnicy nadal stali w gotowości.
- Wasze? To wy wtargnęliście pod Cztery Drzewa, jakby Klan Gwiazdy ofiarował wam je na obóz! A to ja tu mieszkałam!
Kotka rozluźniła się i zastrzygła uszami.
- Właśnie tak było. Dostałam te tereny od Klanu Gwiazdy - zamruczała. - Wynoś się stąd.
- Nie mam zamiaru opuszczać tego terytorium - warknęłam. Szybko jednak coś sobie przypomniałam. Jestem sama. Samotna. I ja, jedna kotka staję przeciwko czterem klanom? Bzdura! - W okolicy są cztery kocie klany. Mam już dość walczenia z nimi. Tyle się już stało... Tylko pod Czterema Drzewami mogę się czuć bezpieczna.
- Sądzisz, ze przyjmę cię do Klanu, po tym jak mnie zaatakowałaś. - Kotka wskazała na swoją krwawiącą łapę.
- Wybacz, wściekłam się - powiedziałam. - Mogę naprawić swój błąd i uleczyć twoje rany. Moja matka i mentorka była medykiem.
- Co za bzdura! Medyk, który miał kocięta! - prychnęła.
- Rozdarty Ogon była nie tylko medykiem, ale też i samotnikiem. Obowiązywały ją inne zasady.
- Kim jesteś?
- Jestem Pomarańczowa Stopa. A wy?
- Ja jestem Czysta Gwiazda, a to mój wojownik, Oślinione Futro.

< Czytsa? Ślinko? >
Pomarańcza umie kłamać. Nie myślcie, że nie umie, bo jesteście w błędzie. Zdołała oszukać Kamiennego Pazura i Onyksowego Łowcę (Gwiazdę) i wywołała wojnę. Proszę jej nie lekceważyć i nie uważajcie się za takich Szerklków, że ją rozgryziecie już w pierwszym opowiadaniu.

28 maja 2016

Od Pomarańczowej Stopy

Leżałam zwinięta w kłębek pod jednym z Czterech Drzew. Tutaj zginął ten głupiec Kamienny Pazur i ta marna królowa z Klanu Nocy. Było ta tak dawno temu, a nadal czuję zapach ich krwi lejącej się po ziemi tuż obok miejsca, w którym odpoczywam. Mogłam mu pomóc i wypełnić moją obietnicę. Może wtedy nie musiałabym tutaj tak samotnie siedzieć i kryć się przed wzrokiem wojowników i ich klanów. 
Nagle usłyszałam szelest. Podniosłam się z ziemi i wspięłam na drzewo, aby obserwować intruza z góry. Po chwili na polankę wszedł duży, brązowy kocur. Wyglądał na bardzo starego. Zaczęłam ustawiać się w jak najwygodniejszej pozycji do ataku.
- Co tym osiągniesz? - odezwał się kot. Zachwiałam się. Skąd wiedział, że tu jestem? Zeskoczyłam na ziemię i stanęłam przed starcem.
- Kim jesteś? - spytałam nieufnie. Kot przymrużył oczy.
- Nazywam się Dająca Dusza, choć możesz mnie nazywać też Dającym Życie - przedstawił się kot. - Ty jesteś Pomarańczowa Stopa.
- Skąd znasz moje imię? - syknęłam wysuwając pazury. Kot nawet nie drgnął.
- Klan Gwiazd naznaczył cię jako przeklętą wojowniczkę, dla której nawet Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd byłoby zbyt dobrym miejscem.
- A ty jesteś pewnie ich wybrańcem, dla którego przodkowie szykują miejsce lidera Klanu Gwiazd - prychnęłam pogardliwie. Staruszek się zaśmiał.
- Być może - mruknął. - Klan Gwiazd stworzył mnie do wielkich rzeczy. Jak każdego wojownika.
- Czyli idąc twoim rozumowaniem ja też zostałam stworzona do "wielkich rzeczy" - mruknęłam z lekkim zadowoleniem. Ten staruszek był zabawny.
- Zależy jak chcesz to rozumieć - powiedział. - Nie będę ci zabierał wiecej czasu, jeszcze kiedyś przyjdzie nam się spotkać.
Kot odwrócił się i wyszedł. Dziwne, nie miałam najmniejszej ochoty pobiec za nim, zaatakować czy coś... Usiadłam tylko po środku polanki i spojrzałam z niepokojem na swoje przednie łapy. Te pazury zabiły tyle kotów, które śmiały się do mnie zbliżyć... Ale nie jego. 

25 kwietnia 2016

Od Pomarańczowej Stopy

Droga Grzmotu w pewnym miejscu przechodziła nad głębokim rowem. W tamtym miejscu dwunożni stworzyli kładkę, a pod nią powstał dość duży tunel. Wiele księżyców wcześniej Klan Cienia używał tego tunelu jako bezpiecznego przejścia do Czterech Drzew, jednak teraz była to tylko zacieniona dziura nienależąca do żadnego klanu. Wśród mroków właśnie tej dziury leżała szylkretowa kotka obgryzając królicze kości.
Była to bardzo ładna samica, o czarnym pysku i charakterystycznej rudej łapie. Jej żółte oczy lśniły jak oczęta malutkiego kociaka, a nie była to przecież młoda kocica. Leżała w ciszy machając delikatnie swoim łatanym ogonem, wyglądając pozornie bardzo niewinnie. Pozornie, gdyż na imię jej było Pomarańczowa Stopa, a to imię zostało splamione krwią już wiele księżyców wcześniej.
Pomarańczowa Stopa była kiedyś liderką własnego, małego klanu, który sama zniszczyła zabijając kilku z jego członków. Przez wiele lat koty omijały ją szerokim łukiem, jednak poprzedniej nocy zrobiła coś niewybaczalnego – zamordowała własną matkę. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że tej zbrodni Klan Gwiazd nigdy już jej nie wybaczy. Miała to jednak głęboko gdzieś. W jej głowie zrodził się plan, który chciała za wszelką cenę zrealizować. Chciała odrodzić Cztery Klany.
Jednak aby tego dokonać, kotka musi najpierw pozbyć się obecnych klanów. Klany Wilka, Nocy, Burzy i Klifu są duże i silne. Jak na razie zdołała zabić tylko dwa słabe koty. Bezbronne kocię i półślepą staruchę! Jeżeli jej plan ma dojść do skutku musi wybić całe klany, a samodzielnie togo nie dokona!
„Potrzebny mi klan” – pomyślała. – „Klan, który z radością zniszczy pozostałe.”
Pomarańczowa Stopa machnęła nerwowo ogonem. Wstała i powoli wynurzyła się ze swojej jaskini. Znalazła się po tej stronie Drogi Grzmotu, po której rosły Cztery Drzewa. Ruszyła w ich kierunku. Już poprzedniego dnia wyczuła w okolicy zapachy kotów niebędących członkami Klanu Burzy, ani Klanu Nocy. Miała nadzieję, że wśród samotników zdoła odnaleźć odpowiednich sojuszników, którzy pomogą jej w realizacji misternego planu.
Gdy dotarła do Czterech Drzew zaczęła dokładnie obwąchiwać polanę. Mieszały się na niej bardzo stare zapachy, sprzed wielu księżyców, ale także dało się wyczuć trop innego kota, samotnego kocura. Pomarańczowa Stopa uważnie obwąchiwała każdy kamień i każdy pień. Wszystkie były oznaczone przez jednego kota.
Nagle do jej uszu dotarł dźwięk łamanych gałęzi. Samotnik wraca! Kotka w chwilowej dezorientacji rzuciła się na najbliższe z drzew i zaczęła się na nie wspinać. Weszła na najniższą gałąź i zaczęła obserwować. Wielki, szary samotnik wszedł na polanę. Wyglądał jak szkielet oklejony skórą, a cuchnął wronim jedzeniem nawet z wysokości drzewa. Był krótko mówiąc brzydki i śmierdzący. Kot zatrzymał się pośrodku polany i wciągnął nosem powietrze.
– Wiem, że tu jesteś – powiedział z delikatnym pomrukiem radości. Mogła się tego spodziewać. Powoli zbliżyła się do pnia i zeszła na dół. Po chwili stała przed kotem i spostrzegła, że ten ma bardzo mocno poranione oczy.
– Na Gwiezdnych! Kto ci to zrobił? – Głos kotki był łagodny, melodyjny i pełen troski.
– Kim jesteś? – syknął kocur. Nie bił taką empatią, jak jej słowa.
– Nazywam się Pomarańczowa Stopa – oznajmiła kotka zgodnie z jego wolą. – A jakie jest twoje imię?
Kocur mruknął nieufnie.
– Kamienny Pazur – powiedział krótko, z wyraźną nieufnością.
– Tak, to imię zdecydowanie pasuje do tak potężnego wojownika jak ty… – oznajmiła kotka powoli okrążając wojownika. – Masz taką… twardą postawę. Wyglądasz jak głaz.
– O tobie nie mogę powiedzieć tylu dobrych słów Pomarańczowa Stopo – mruknął. – Cuchniesz dwunożnymi!
Kotka zaśmiała się chicho i otarła ogonem pyszczek kocura.
– Masz rację. Zbyt dużo czasu spędziłam w siedlisku dwunożnych. Teraz cuchnę jak jeden z ich kociaków… – prychnęła tupiąc swoją rudą łapą. – Chciałabym znów należeć do klanu…
– W okolicy jest pełno klanów! Te wypłosze na pewno cię przyjmą!
– Na pewno… – Kotka widząc, że jej rozmowa obiera inny kierunek rozejrzała się po polanie. – Czyje to zapachy? Te stare?
– Pewnie Klanu Wschodu – prychnął kocur. – Khe! Ten pchlarz Gromowa Gwiazda dał się zabić tej głupiej Porannej Rosie!
Pomarańczowa Stopa miała wrażenie, że już wcześniej słyszała to imię. Tak, jej matka mówiła o niej ostatniej nocy. „Ta szara królowa zabiła lidera Klanu Wschodu. Może być dla mnie niebezpieczna.” – pomyślała.
– Głupiej? Dzięki niej masz dla siebie ten obóz! – kontynuowała rozmowę swoim słodkim tonem.
– Coś ty taka dociekliwa? – syknął kocur. – Radzę ci się stąd wynosić! Albo i tobie wydrapię oczy!
Kocur wygiął grzbiet i przybrał bojową pozę. Pomarańczowa Stopa zaśmiała się kpiąco, a zdenerwowany kocur skoczył w jej kierunku. Ta pochyliła się jednak i Kamienny przeleciał nad jej grzbietem lądując pyskiem na ziemi. To jeszcze bardziej rozbawiło kotkę.
– Nawet walczyć nie umiesz, a śmiesz mi grozić! – prychnęła. – Wiesz co? Mam dla ciebie szansę nie do odrzucenia. Ty będziesz moim klanem! Ta kotka, Poranna Rosa… To twój słaby punkt!
– Ta nędzna kocica śmiała rzucić mi wyzwanie! – zasyczał wściekle Kamienny Pazur. – Szczęśliwie dokonałem jako takiej zemsty, ale teraz nie umiem oprzeć się myśli, że mogła urodzić moje kocięta, a nie Czarnej Gwiazdy!
– Hmm… Rozumiem. Sądzę, że nie tylko ty oddychasz nienawiścią do tej kotki. Mówiłeś, że zabiła też lidera Klanu Wschodu…
– Ale nie ma kota, który mógłby go pomścić. No chyba, że Onyks, ale to tylko potulny domowy pieszczoch! Należał kiedyś do Klanu Wschodu, ale teraz żyje w Klanie Klifu. To bardzo duży i silny wojownik, Poranna Rosa nie miałaby z nim szans!
– Poranna Rosa i mnie zalazła za skórę – skłamała Pomarańczowa Stopa. – Wiem, jak ja zabić, ale będę potrzebowała twojej pomocy. Zgadzasz się na sojusz?
– Najpierw opowiedz mi swój plan! Zobaczymy, czy będzie warto…
– Zwabimy jakoś Onyksa i Poranną Rosę w jedno miejsce, a on ją zabije! Wtedy my zabijemy Onyksa. W ten sposób osłabimy Klany Nocy i Klifu odbierając im po członku, a nasz mały klan stanie się większy.
– Skoro to będzie klan, ja zostanę jego liderem! – oznajmił stanowczo Kamienny Pazur. Kotka lekko się wzdrygnęła. Nie chciała oddawać tej pozycji komuś innemu. To ona miała być liderem!
– Ależ oczywiście! – zgodziła się. – A ja zostanę twoim zastępcą! Czyli, zgadzasz się na ten sojusz?

<Kamienny Pazurze?>