A on jeszcze całkiem niedawno... żył po prostu. Niestety wszystko ma swój koniec, jego życie także. To stało się tak niespodziewanie i nie zapowiadało się, żeby medyk miał stracić życie w jakikolwiek sposób. To było tamtego dnia, niepozornego dnia, jednak też ostatniego. Jak każdy wie również i medyk ma wiele obowiązków, a właśnie wtedy zioła zaczęły się kończyć. Tym razem nie poprosił nikogo o pomoc, chociaż miał za sobą traumatyczne przeżycie związane z borsukiem, to stwierdził, że w razie czego sobie poradzi, a jednak nie. Co prawda nie zaatakował go żaden drapieżnik, czy też nawet inny kot, a potwór, potwór dwunogów. Niespodziewanie znalazł się na Grzmiącej Ścieżce, a za nim zareagował, było już za późno, za późno. Miał jeszcze życie przed sobą, dodatkowo od pewnego czasu między nim a Srebrną Gwiazdą coś zaszło, a jednak czasu nie da się cofnąć, niestety. Trafił do Gwiezdnego Klanu, mimo złamania Kodeksu Medyka. To miejsce było...dziwne, ale też i piękne, takie niesamowite... Spotkał tam swoją rodzinę, mistrza i wszystkich innych, których także już nie było na tamtym świecie. Żałował jednak, że nie było go przy przywódczyni Klanu Burzy, że nie wyuczył wszystkiego Króliczej Łapy, tęsknił za całym Klanem, ale wiadomo za kim najbardziej. Cały czas patrzył, jak trzyma się Klan, jak miewa się nowa medyczka, czy jego ukochana no i jego... kocięta. Tak kocięta! Była ich dwójka, kotka i kocurek, Lawenda i Jałowiec, niestety one nie zdawały sobie sprawy, że ich ojciec czuwał nad nimi bez przerwy. Było mu ich szkoda, że wychowywały się bez niego, że nie mógł ich poznać, ale obiecał sobie, że gdy dorosną, nawiedzi ich i z nimi porozmawia, będzie musiał. Miał jednak odpowiednią okazję do tego, żeby porozmawiać z matką jego kociąt, zasnęła. Przeszedł więc do rzeczy, zjawił się tam, gdzie trzeba. Spojrzał na nią z troską i odezwał się:
- Srebrna Gwiazdo, to ja Bury Grzbiet! Musimy porozmawiać...
< Srebrna, ni mam weny tak bardzo >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bury Grzbiet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bury Grzbiet. Pokaż wszystkie posty
27 grudnia 2016
17 sierpnia 2016
Od Burego Grzbietu CD Srebrna Gwiazda
Ech, Gwiezdny Klan to jednak coś tak złego, że już chyba gorzej być nie może. Pewnie teraz mają niezłą beke z Burasa i Srebrnej, oglądają ich z góry, jak słabą telenowelę. Brzmi to głupio, wiem, ale oni tacy są, heh. Gwiezdni są tak samo głupi jak ten kodeks, a nawet głupsi. Znaczy Buras, no wiecie, wierzy w nich i ich słucha, zresztą jak każdy w Klanie, ale nie ukrywajmy, że teraz najchętniej by o nich zapomniał, chociaż tak na chwilę. Dał się ponieść emocjom i zrobić to, co chce bez łamania kodeksu, ale się nie da, oj nie. Myślisz, że teraz masz najgorzej na całym świecie? Nie martw się, Gwiezdni coś wymyślą i będziesz czuł się jeszcze gorzej! Te słowa tak bardzo docierały do kocura. Dobra, mają jeszcze czas, ale najpewniej ich uczucie będzie jeszcze silniejsze i będzie jeszcze gorzej. Powiedzcie, co tu teraz zrobić, no co?! Kocur usiadł, ale nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Najwyraźniej jednak Srebrna odczuwała coś podobnego, chociaż nie był dokładnie pewnie, czy tak jest. Patrzył na nią, taki bezradny i zagubiony, naprawdę nie wiedział, co ma zrobić i kiedy. Wyznałby jej miłość, ale chyba jednak nie był pewny, czy to uczucie jest aż tak mocne, może to zwykłe zauroczenie, ale cóż, raczej nie. Gwiezdni postawili go w trudnej sytuacji, z której trudno wyjść, ale jakoś trzeba sobie poradzić, najwyraźniej tak już musiało być. Gdy położyła głowę na jego grzbiecie poczuł się tak...dziwnie, ale to uczucie było bardzo przyjemne, naprawdę! Gdyby tylko był wojownikiem, to zapewne powiedziałby jej to, co chciał. Widzicie, teraz, że bycie medykiem nie jest takie łatwe, a szczególnie w sprawach sercowych. Kocur delikatnie liznął kotkę za uchem, chciał pokazać jej, że naprawdę ją lubi, a może nawet coś więcej, ale ona chyba wiedziała już, o jego uczuciu. Dobrze, że nikt tego nie widział, dobrze też, że Królicza Łapa, terminatorka Burasa tego nie widziała, bo zapewne nie byłaby zachwycona i pewnie pomyślałaby, że jej mentor łamie teraz Kodeks, a nikt nie chce mieć mentora, który łamie kodeks. Nagle usłyszał, że Srebrna coś do niego mówi, więc uważnie słuchał każdego jej słowa.
- Dobrze, Srebrna Gwiazdo - powiedział spokojnie kocur.
Jego ciekawość nie wytrzymała, naprawdę już nie wytrzymała i nie, nie wytrzymałaby ani chwili dłużej, uwierzcie mi. Musiał o to spytać i no, zrobił to, bo musiał, coś kazało mu to zrobić.
- Mam pytanie - zaczął - Czy myślisz, że złamanie Kodeksu jest dopuszczalne?
< Srebrna? heheh ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)>
- Dobrze, Srebrna Gwiazdo - powiedział spokojnie kocur.
Jego ciekawość nie wytrzymała, naprawdę już nie wytrzymała i nie, nie wytrzymałaby ani chwili dłużej, uwierzcie mi. Musiał o to spytać i no, zrobił to, bo musiał, coś kazało mu to zrobić.
- Mam pytanie - zaczął - Czy myślisz, że złamanie Kodeksu jest dopuszczalne?
< Srebrna? heheh ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)>
14 sierpnia 2016
Od Burego Grzbietu C.D. Srebrnej Gwiazdy
Niepotrzebna mu była pomoc od nikogo, on nie lubił tego, gdy ktoś mu pomaga, jeśli nie musi, oczywiście doceniał pomoc od innych, ale on wolał jednak pomagać niż to, żeby ktoś mu pomagał. Podobnie miał z tym, że wolał dawać, niż otrzymywać, od zawsze taki był. Dodatkowo pomoc Srebrnej nie była mu szczególnie potrzebna, a to dlaczego? Jeśli nie wiecie, to odpowiem wam, ale mam nadzieję, że się domyślacie, może chociaż niektórzy z was, już wiedzą, o co chodzi. Była ranna, a jej rany wcale nie były takie łagodne, więc lepiej, żeby się nie przemęczała, musi, ona po prostu musi odpoczywać, a szczególnie teraz, w tym momencie, kiedy rany są najpoważniejsze. Szkoda mu było kotki, bo kiedyś sam przeżywał coś podobnego, tylko jego rany były poważniejsze. Odpoczywał wtedy trochę, ale co miałby robić, skoro nie był wtedy w żadnym Klanie, a nie miał siły na wędrówki? Ech, nieważne, trzeba się zająć przywódczynią. Polować nie będzie mogła, więc raczej trochę tu zostanie, ale to z jednej strony dobrze, a z drugiej raczej nie. Cóż, uwielbia wprost przebywanie w jej towarzystwie, ale z jednej strony nie będzie mogła wykonywać wielu zadań, no cóż, zdarza się. Gdy kotka się przewróciła, kocur odprowadził ją do miejsca, gdzie ma odpoczywać. Uśmiechnął się do niej zakłopotany, trochę zrobiło mu się głupio, że to powiedział, ale naprawdę uroczo się przewróciła!
- Jasne, że możemy porozmawiać - powiedział trochę zmartwiony.
O czym chce porozmawiać? On chyba nie zrobił nic złego? A jeśli tak? Dowie się, ale gdyby jednak zrobił coś złego, to wiedzcie, że naprawdę nie chciał.
- Srebrna, ja też czuję się trochę inaczej w twoim towarzystwie... - mówił, był kompletnie zakłopotany i zawstydzony - No bo wiesz, ostatnio chyba coś do Ciebie poczułem, ale no wiesz, jestem medykiem, a ty przywódcą i nie możemy być razem... Nie zrozum mnie źle, ale naprawdę żywię do ciebie wielkie uczucie...
< Srebrna? Zbliżamy się do finału? ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°) >
- Jasne, że możemy porozmawiać - powiedział trochę zmartwiony.
O czym chce porozmawiać? On chyba nie zrobił nic złego? A jeśli tak? Dowie się, ale gdyby jednak zrobił coś złego, to wiedzcie, że naprawdę nie chciał.
- Srebrna, ja też czuję się trochę inaczej w twoim towarzystwie... - mówił, był kompletnie zakłopotany i zawstydzony - No bo wiesz, ostatnio chyba coś do Ciebie poczułem, ale no wiesz, jestem medykiem, a ty przywódcą i nie możemy być razem... Nie zrozum mnie źle, ale naprawdę żywię do ciebie wielkie uczucie...
< Srebrna? Zbliżamy się do finału? ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°) >
13 sierpnia 2016
Od Burego Grzbietu cd. Srebrnej Gwiazdy
Rany nie były bardzo poważne, ale cóż, do tych najłagodniejszych też nie należały. Walka z psem zawsze pozostawia jakieś ślady, Buras wiedział o tym, bo w młodości przekonał się o tym, tylko zamiast psa był borsuk, wielki i silny borsuk, który byłby w stanie zabić kocura. Chociaż po tym zdarzeniu kot uciekł z Klanu, to poradził sobie z ranami bez niego, bo w końcu był medykiem i umiał się sam wyleczyć, a na tamtych terenach było pełno potrzebnych mu medykamentów, więc bez problemu sobie poradził. Miał szczęście, chociaż on od początku miał szczęście, nie licząc niektórych zdarzeń w jego starym Klanie, ale o tym można zapomnieć, jednak teraz żałuje, że nie mógł zostać tym całym wojownikiem, może sytuacja byłaby inna, gdyby tylko był w stanie nim zostać. Gwiezdny Klan go pokarał i to nie jeden raz, nie jeden... Gdy Buras zapytał, jak czuje się przywódczyni szybko uzyskał odpowiedź, to raczej dobrze.
- Spokojnie, w końcu ból ustanie - powiedział ze spokojem w głosie.
Następnie usłyszał pytanie, na które, zanim odpowiedział, musiał się trochę zastanowić. Nie był pewny, ile miałaby tutaj zostać, nie był do końca pewny. Pozwoliłby jej tu zostać jak najdłużej, bo lubił być w jej towarzystwie, ale no. Bardzo długo raczej tu nie zostanie, ale raczej też nie tak krótko.
- Nie jestem całkowicie pewny, na ile masz tu zostać - powiedział szczerze - a jeślibyś chciała, to możesz zostać jak najdłużej!
Och, jak on by chciał, żeby została tu długo! Rozmawiali by sobie i byłoby tak cudownie, gdyby nie to, że jest tym medykiem! Zauroczyła go, ale cóż, powiedzieć jej tego nie może, ech, to życie medyka! Kot zrobił kilka kroków do przodu, na chwilę zostawił Srebrną samą. Wszedł szybko do składzika i odłożył zioła, które niedawno znalazł i te, których wziął za dużo na leczenie Srebrnej. Ułożył wszystko starannie na miejsce, zresztą on wszystko robił starannie, ale mimo to bardzo szybko i z wielką zwinnością. Wrócił do przyjaciółki i usiadł obok niej wpatrując się w nią łagodnym wzrokiem. Jak chciał teraz jej powiedzieć, o swoim uczuciu, ale nie powiedział, nie mógł tego zrobić, bo żałowałby wielce. Dlaczego, Gwiezdny Klanie, dlaczego?! On nie chciał łamać kodeksu i chyba tego nie zrobi, chyba. Odszedł na chwilę, ale zaraz za nim szła kotka. Nieszczęśliwie się na niego przewróciła. Buras poczuł się trochę dziwnie, ale zaraz wstał i pomógł wstać kotce.
- Nie musisz mi pomagać, lepiej wróć odpoczywać - powiedział z troską.
Nie potrzebna była mu pomoc, a kotka ma odpoczywać, tak będzie najlepiej.
- A tak w ogóle, to uroczo się przewracasz - zaśmiał się kocur, ale nie zrobił tego złośliwie, dla niego to serio było urocze jak cała Srebrna, heheszki.
< Srebrna? hehe ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)>
- Spokojnie, w końcu ból ustanie - powiedział ze spokojem w głosie.
Następnie usłyszał pytanie, na które, zanim odpowiedział, musiał się trochę zastanowić. Nie był pewny, ile miałaby tutaj zostać, nie był do końca pewny. Pozwoliłby jej tu zostać jak najdłużej, bo lubił być w jej towarzystwie, ale no. Bardzo długo raczej tu nie zostanie, ale raczej też nie tak krótko.
- Nie jestem całkowicie pewny, na ile masz tu zostać - powiedział szczerze - a jeślibyś chciała, to możesz zostać jak najdłużej!
Och, jak on by chciał, żeby została tu długo! Rozmawiali by sobie i byłoby tak cudownie, gdyby nie to, że jest tym medykiem! Zauroczyła go, ale cóż, powiedzieć jej tego nie może, ech, to życie medyka! Kot zrobił kilka kroków do przodu, na chwilę zostawił Srebrną samą. Wszedł szybko do składzika i odłożył zioła, które niedawno znalazł i te, których wziął za dużo na leczenie Srebrnej. Ułożył wszystko starannie na miejsce, zresztą on wszystko robił starannie, ale mimo to bardzo szybko i z wielką zwinnością. Wrócił do przyjaciółki i usiadł obok niej wpatrując się w nią łagodnym wzrokiem. Jak chciał teraz jej powiedzieć, o swoim uczuciu, ale nie powiedział, nie mógł tego zrobić, bo żałowałby wielce. Dlaczego, Gwiezdny Klanie, dlaczego?! On nie chciał łamać kodeksu i chyba tego nie zrobi, chyba. Odszedł na chwilę, ale zaraz za nim szła kotka. Nieszczęśliwie się na niego przewróciła. Buras poczuł się trochę dziwnie, ale zaraz wstał i pomógł wstać kotce.
- Nie musisz mi pomagać, lepiej wróć odpoczywać - powiedział z troską.
Nie potrzebna była mu pomoc, a kotka ma odpoczywać, tak będzie najlepiej.
- A tak w ogóle, to uroczo się przewracasz - zaśmiał się kocur, ale nie zrobił tego złośliwie, dla niego to serio było urocze jak cała Srebrna, heheszki.
< Srebrna? hehe ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)>
12 sierpnia 2016
Od Burego Grzbietu C.D. Srebrnej Gwiazdy
Jednak jej pomógł, a może nawet tak trochę uratował jej życie. Mało brakowało, a mogłoby się to skończyć źle dla Srebrnej Gwiazdy, całego Klanu Burzy i nawet Burego, któremu można powiedzieć, że zależało na kotce, chociaż trzymał to w tajemnicy. Gdyby tylko był wojownikiem zapewne powiedziałby jej o swoim uczuciu, ale cóż, jest medykiem czego zmienić nie może, niestety. Istnieje jeszcze opcja, że powie jej o swoim uczuciu i hehe, złamie kodeks. Nieważne, jak na razie nie planuje jej o niczym powiedzieć, bo jednak nie chciałby złamać tego kodeksu, a przynajmniej jak na razie, heh, a do tego przywódczyni mogłaby go wywalić z Klanu, a tego by nie chciał, no chyba, że odwzajemniłaby jego uczucie, ale to raczej niemożliwe, a przynajmniej on tak myśli. Na razie nie będzie nic mówił, zresztą nie jest pewny tego uczucia tak na 100 %, niech to przemyśli, ma czas. Na razie są przyjaciółmi, a to dobrze, zaufał jej bardziej niż innymi kotom, była z niej dobra przyjaciółka. Nieważne, teraz już wróćmy do tego, co stało się po walce z psem. Bury Grzbiet odprowadził bezpiecznie Srebrną do obozu, a potem opatrzył jej rany.
- Poczekaj tu chwilę - powiedział kocur - opatrzę twoje rany.
Owinął jej rany pajęczynami i podał jej trochę ziarenek maku na złagodzenie bólu.
- Drobiazg - powiedział cicho, gdy kotka mu podziękowała.
Czuł, że to jedyny kot, z którym może swobodnie pogadać. Chociaż przy kotkach był zazwyczaj bardzo nieśmiały, to z Srebrną mógłby pogadać o wszystkim, chociaż nie znał jej bardzo długo. Uśmiechnął się do niej i po chwili zapytał:
- Jak się czujesz?
< Srebrna? Buras x Srebrna? ( ͡° ͜ʖ ͡°)>
- Poczekaj tu chwilę - powiedział kocur - opatrzę twoje rany.
Owinął jej rany pajęczynami i podał jej trochę ziarenek maku na złagodzenie bólu.
- Drobiazg - powiedział cicho, gdy kotka mu podziękowała.
Czuł, że to jedyny kot, z którym może swobodnie pogadać. Chociaż przy kotkach był zazwyczaj bardzo nieśmiały, to z Srebrną mógłby pogadać o wszystkim, chociaż nie znał jej bardzo długo. Uśmiechnął się do niej i po chwili zapytał:
- Jak się czujesz?
< Srebrna? Buras x Srebrna? ( ͡° ͜ʖ ͡°)>
Od Burego Grzbietu C.D. Srebrnej Gwiazdy
Każdy uczeń ma inny charakter, ale każdego, ewentualnie większą część da się wytrenować, a może Królicza Łapa się otworzy i weźmie za naukę. Ma dopiero 6 księżyców życie jest przed nią, a że Bury nie zamierza szybko odchodzić z tego świata, to jeszcze przywyknie do bycia terminatorem, a później pomocnikiem medyka, bo jeszcze medykiem nie zostanie. Bury siedział z miną nieco wystraszoną i złą myśląc o Trzmielej Gwieździe, czyli zdecydowanie jednym z najgorszych kotów w historii całego lasu. Gdyby tylko kocur wiedział, że były przywódca Klanu Potoku był jego dziadkiem z pewnością nie byłby zachwycony! I chociaż te koty całkiem się różniły, to chyba jednak było w nich coś podobnego, na pewno! Matka Trzmiela złamała kodeks, Trzmiel zresztą też, rodzice Burasa akuratnie nie, ale możliwe, że on zadba o powrót tradycji łamania Kodeksu, ale każdy złamał go na swój sposób, hehe. Zamyślony kocur nagle jednak powrócił do rzeczywistości i spojrzał na przywódczynię Klanu Burzy, z którą teraz rozmawiał. Opowiedziałby jej z pewnością o dziejach jego starego Klanu, ale po co ma wspominać o tym okrutnym przywódcy, jakim był Trzmiel?
- Pewnie cierpi, ale cóż, miał trudne życie - powiedział - Urodził się jako owoc miłości, której być nie powinno, a jego matkę i rodzeństwo znienawidzono, chociaż później Jaskółczy, czyli jego przeciwieństwo stał się szanowany i lubiany w klanie, czego starszy brat mu zazdrościł. Pewnie dlatego tak nienawidził medyków, bo Jaskółczy, mój mentor nim był, ale to długa historia.
Skończył mówić i skończył temat jego starego Klanu, nie trzeba już o tym gadać, bo po co?
- Drobiazg, cieszę się, że się przydałem - powiedział i wstał z trawy.
Kiedy Srebrna dotknęła jego policzek nosem Bury czuł się tak jakoś...inaczej. Czuł, że ma przyjaciółkę, której może zaufać. Nareszcie znalazł się ktoś taki!
- Wpadaj kiedy chcesz - powiedział z uśmiechem i wszedł do Legowiska Medyka.
***
Burasowi trochę nudziło się w Legowisku Medyka. Zrobił wszystko, co miał zrobić, więc po chwili postanowił wybrać się na krótki spacerek po terenach Klanu Burzy, bo co innego miał zrobić, gdy brak chorych i rannych? Szedł spokojnie, ale nagle się to zmieniło. Usłyszał jakiś dźwięk i z oddali wyczuł zapach jakiegoś zwierzęcia, prawdopodobnie psa. Poszedł więc sprawdzić co się dzieje, w razie czego był gotowy do tego, żeby się obronić albo obronić kogoś innego, jeśli będzie trzeba. Nie był wojownikiem, ale dla kogoś z jego Klanu mógłby stracić życie. I nagle dostrzegł Srebrną Gwiazdę walczącą z tym wielkim zwierzęciem. Chciał jej jakoś pomógł, dla niej chyba byłby w stanie zrobić wszystko. Gdy był młody czasem obserwował walczących wojowników, więc trochę wiedział co robić, chociaż nie był zbyt silny, a do tego był medykiem. Rzucił się w stronę psa, na jego pysk i przejechał pazurami po jego pysku, Srebrna też wykonała ruch, przez który kundel uciekł. Kocur pomógł przywódczyni wrócić do obozu. Miał nadzieję, że mógł jej pomóc nawet w małym stopniu. Dla niej naprawdę zrobiłby wszystko, stała się dla niego ważna, stała się przyjaciółką, dobrą przyjaciółką, a może nawet coś do niej czuł, chociaż był medykiem. Nieważne, niech to uczucie zostanie w tajemnicy.
< Srebrna? No i prosz, ocalona! ( ͡° ͜ʖ ͡°) >
- Pewnie cierpi, ale cóż, miał trudne życie - powiedział - Urodził się jako owoc miłości, której być nie powinno, a jego matkę i rodzeństwo znienawidzono, chociaż później Jaskółczy, czyli jego przeciwieństwo stał się szanowany i lubiany w klanie, czego starszy brat mu zazdrościł. Pewnie dlatego tak nienawidził medyków, bo Jaskółczy, mój mentor nim był, ale to długa historia.
Skończył mówić i skończył temat jego starego Klanu, nie trzeba już o tym gadać, bo po co?
- Drobiazg, cieszę się, że się przydałem - powiedział i wstał z trawy.
Kiedy Srebrna dotknęła jego policzek nosem Bury czuł się tak jakoś...inaczej. Czuł, że ma przyjaciółkę, której może zaufać. Nareszcie znalazł się ktoś taki!
- Wpadaj kiedy chcesz - powiedział z uśmiechem i wszedł do Legowiska Medyka.
***
Burasowi trochę nudziło się w Legowisku Medyka. Zrobił wszystko, co miał zrobić, więc po chwili postanowił wybrać się na krótki spacerek po terenach Klanu Burzy, bo co innego miał zrobić, gdy brak chorych i rannych? Szedł spokojnie, ale nagle się to zmieniło. Usłyszał jakiś dźwięk i z oddali wyczuł zapach jakiegoś zwierzęcia, prawdopodobnie psa. Poszedł więc sprawdzić co się dzieje, w razie czego był gotowy do tego, żeby się obronić albo obronić kogoś innego, jeśli będzie trzeba. Nie był wojownikiem, ale dla kogoś z jego Klanu mógłby stracić życie. I nagle dostrzegł Srebrną Gwiazdę walczącą z tym wielkim zwierzęciem. Chciał jej jakoś pomógł, dla niej chyba byłby w stanie zrobić wszystko. Gdy był młody czasem obserwował walczących wojowników, więc trochę wiedział co robić, chociaż nie był zbyt silny, a do tego był medykiem. Rzucił się w stronę psa, na jego pysk i przejechał pazurami po jego pysku, Srebrna też wykonała ruch, przez który kundel uciekł. Kocur pomógł przywódczyni wrócić do obozu. Miał nadzieję, że mógł jej pomóc nawet w małym stopniu. Dla niej naprawdę zrobiłby wszystko, stała się dla niego ważna, stała się przyjaciółką, dobrą przyjaciółką, a może nawet coś do niej czuł, chociaż był medykiem. Nieważne, niech to uczucie zostanie w tajemnicy.
< Srebrna? No i prosz, ocalona! ( ͡° ͜ʖ ͡°) >
11 sierpnia 2016
Od Burego Grzbietu CD Srebrnej Gwiazdy
Nie ukrywajmy, miał wątpliwości, ale jednak była w nim nadzieja, że
Królicza Łapa da sobie radę. On też łatwego życia nie miał, ale poradził
sobie, musiał to zrobić. Na szczęście Burasa ktoś zrozumiał, a więc
Królik zapewne też znajdzie taką osobę. Do tego trzeba było przyznać, że
kocur miał duże doświadczenie w leczeniu chorób lub ran, więc z
pewnością przekaże tę wiedzę swojej terminatorce i kiedyś Klan Burzy
będzie miał najlepszego medyka w całym lesie! Chociaż jeśli Królicza
będzie traktowała bycie medykiem jako karę to może skończyć się całkiem
inaczej, ale cóż, decyzja należy do niej! Ostatnie słowa na temat
uczennicy burego kocura, to powiem, że ma duże, a nawet wielkie
możliwości na bycie jednym z najlepszych medyków w historii wszystkich
Klanów, ale cóż no, nikt nie mówi z pewnością, że tak będzie. Buras
chyba cieszył się zaufaniem przywódczyni, a to dobrze. On również jej
ufał, była naprawdę świetną kotką i z pewnością zauroczyłaby wiele
kocurów, Burego pewnie też, ale cóż, jest medykiem, a kodeksu nie chce
łamać, a przynajmniej jeszcze nie chce tego robić, hehe. Wziął głęboki
oddech i ponownie skierował bursztynowe oczy na przywódczynię. Trzeba
przyznać, że to była bardzo przyjemna rozmowa.
- Postaram się to zrobić - miauknął - ale wiem, że łatwo nie będzie.
Medyk to bardzo ważny kot w Klanie, chyba był zaraz najważniejszy po przywódcy, który zdecydowanie był najważniejszy. Medyk nie ma też łatwo, chociaż niektórzy mówią, że nie ma tam nic trudnego.
- Naprawdę cieszę się, że mnie doceniacie - powiedział - W starym Klanie za czasów rządzenia Trzmielej Gwiazdy medycy byli uważani za niepotrzebnych, ale przez to wiele kotów straciło życie, ale to już przeszłość, myślę, że Orla Gwiazda zmienił Klan Potoku.
Był naprawdę wdzięczny Srebrnej Gwieździe. To ona przyjęła go to Klanu. Delikatnie przesunął ogonem po jej łapach, ale zaraz potem wstał z ziemi.
- Zaraz będę musiał wracać do obowiązków medyka - powiedział - ale pamiętaj, że zawsze będę wdzięczny za to, że przyjęłaś mnie do Klanu i jesteś taka miła. Muszę przyznać, że naprawdę cię polubiłem!
< Srebrna? (づ ͡° ͜ʖ ͡°)づ >
- Postaram się to zrobić - miauknął - ale wiem, że łatwo nie będzie.
Medyk to bardzo ważny kot w Klanie, chyba był zaraz najważniejszy po przywódcy, który zdecydowanie był najważniejszy. Medyk nie ma też łatwo, chociaż niektórzy mówią, że nie ma tam nic trudnego.
- Naprawdę cieszę się, że mnie doceniacie - powiedział - W starym Klanie za czasów rządzenia Trzmielej Gwiazdy medycy byli uważani za niepotrzebnych, ale przez to wiele kotów straciło życie, ale to już przeszłość, myślę, że Orla Gwiazda zmienił Klan Potoku.
Był naprawdę wdzięczny Srebrnej Gwieździe. To ona przyjęła go to Klanu. Delikatnie przesunął ogonem po jej łapach, ale zaraz potem wstał z ziemi.
- Zaraz będę musiał wracać do obowiązków medyka - powiedział - ale pamiętaj, że zawsze będę wdzięczny za to, że przyjęłaś mnie do Klanu i jesteś taka miła. Muszę przyznać, że naprawdę cię polubiłem!
< Srebrna? (づ ͡° ͜ʖ ͡°)づ >
Od Burego Grzbietu CD Króliczej Łapy
No cóż, trzeba przyznać, że Królicza Łapa nie miała łatwego życia, a z
jej treningiem może być różnie, bo jednak poprzednia uczennica Burasa
była całkowicie inna. Skalna Łapa owszem, była nieśmiała, ale nie aż tak
jak Królicza. Cóż no, może jednak sobie poradzą, znaczy Bury ma
nadzieję, że sobie poradzą i Królik w przyszłości zostanie świetną
medyczką. Może niektórzy zapytają, dlaczego Królicza Łapa ma takie
trudne życie, a więc odpowiem wam na to pytanie, teraz już będziecie
wiedzieć. Nie dość, że jest albinoską i kaleką, bo inaczej niestety nie
da się tego nazwać, to jeszcze całkiem niedawno zmarła jej matka.
Przegrała walkę z zielonym kaszlem, chociaż Bury Grzbiet robił wszystko,
żeby ją uratować, ale cóż, Gwiezdni zadecydowali, co ma się stać z
Beżową Duszą i tak, czy siak Buras by tego nie zmienił. Przynajmniej
reszta Klanu dobrze się trzyma i to się liczy. Z czasem Królicza Łapa
sobie z tym poradzi, musi sobie poradzić, Bury też miał trudne życie,
chociaż raczej na takiego nie wygląda. Spojrzał na uczennicę z łagodnym
wzrokiem, był troszkę zakłopotany, nie ukrywajmy tego. Naukę trzeba
rozpocząć, chociaż bury kocur nie był pewny, czy jego uczennica jest
gotowa na to i czy w ogóle poradzi sobie kiedy kocur odejdzie do
Gwiezdnego Klanu. Westchnął cicho próbując powiedzieć coś do nieśmiałej
terminatorki.
- Chodź za mną, pójdziemy do Legowisk Medyka, a później omówimy Kodeks Wojownika - powiedział cicho i ruszył przed siebie.
Szli przez chwilę nie zajęło im to dużo czasu, a gdy już byli na miejscu, zatrzymali się na chwilę.
- Zaczniemy od czegoś łatwego. Znasz może kodeks? Oczywiście wojownika. - miauknął Buras.
Terminatorka wymieniła kilka zasad, ale nie wszystkie.
- Pozwól, że wymienię Ci wszystkie zasady. Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewno dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu. Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem. Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera. Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Zgromadzenie czterech Klanów odbywa się w każą pełnię, kiedy trwa rozejm. W tym czasie nie powinno być żadnych walk między Klanami. Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Słowo przywódcy jest prawem. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka.
Po chwili zapytał:
- Wszystkie punkty są dla Ciebie jasne?
< Królik? >
- Chodź za mną, pójdziemy do Legowisk Medyka, a później omówimy Kodeks Wojownika - powiedział cicho i ruszył przed siebie.
Szli przez chwilę nie zajęło im to dużo czasu, a gdy już byli na miejscu, zatrzymali się na chwilę.
- Zaczniemy od czegoś łatwego. Znasz może kodeks? Oczywiście wojownika. - miauknął Buras.
Terminatorka wymieniła kilka zasad, ale nie wszystkie.
- Pozwól, że wymienię Ci wszystkie zasady. Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewno dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu. Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem. Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera. Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Zgromadzenie czterech Klanów odbywa się w każą pełnię, kiedy trwa rozejm. W tym czasie nie powinno być żadnych walk między Klanami. Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Słowo przywódcy jest prawem. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka.
Po chwili zapytał:
- Wszystkie punkty są dla Ciebie jasne?
< Królik? >
Od Burego Grzbietu CD Srebrna Gwiazda
Miał zapewne wielkie szczęście, że trafił akuratnie do Klanu Burzy, czyli klanu idealnego dla takiego kota jak on. Nigdy nie lubił walk i niepotrzebnej pomocy, chociaż to raczej należy do natury Klanów. Jednak medyk nie musi walczyć, może się tylko bronić, ale to całkowicie coś innego. Może niektórzy z was zapytają, dlaczego nie lubi tak bardzo przemocy, a więc odpowiem wam, nie musicie się głowić. W jego starym Klanie przemoc stosowany od najmłodszych księżyców. Nawet kocięta, które nie były jeszcze terminatorami musiały ze sobą walczyć, Trzmiela Gwiazda od początku był okropny, a przywódcą to on nawet nie powinien zostać. Na szczęście był na tyle łaskawy dla Burasa, żeby ten mógł się uczyć na medyka, chociaż Trzmiel szczerze nienawidził medyków, zwłaszcza ich medyka i mentora Burego, czyli Jaskółczego Głosu. A dlaczego przywódca nienawidził biednego, starego medyka? Bo Jaskółczy miał dobre serce, był miły dla wszystkich i dobrze rozumiał młodego Burasa, a do tego był bratem Trzmiela! Jaskółczy i Trzmiel pochodzili z miotu, którego nigdy nie powinno być. Ich matka była medyczką, a ojciec zwykłym samotnikiem, który zniknął po narodzinach kociąt. Oprócz nich była jeszcze ich siostra Pszczółka i brat Sokół, którzy zniknęli z Klanu po ukończeniu 11 księżyców. Ich rodzina zresztą była dziwna, Trzmiel zabił kocięta swoje i swojej partnerki, kiedy ta zmarła podczas problemu z porodem jej kociąt. Przetrwała tylko jedna, maleńka kotka, którą zaopiekowała się królowa, która niedawno urodziła własne kocięta. A tej kotce na imię było Szum, później Szumiąca Łapa, a następnie Szumiąca Chmura. Tak, zgadliście! To właśnie matka Burego Grzbietu, co znaczyło, że Trzmiela Gwiazda był dziadkiem nowego medyka Klanu Burzy. Oczywiście żaden z nich nie wiedział o tym, bo królowa powiedziała, że Szum to jej kocię. Gdyby przywódca znał prawdę z pewnością zabiły królową i tamto kocię. Stare dzieje. On już chyba rodzinnie miał łamanie kodeksu, hehe. Znów skierował wzrok na przywódczynię.
- Jakoś sobie poradzi, musi sobie poradzić - powiedział - Też kiedyś miałem podobny charakter.
Królicza Łapa miała zapewne bardzo trudny charakter, ale jakoś sobie poradzą i kiedyś Króliczek zostanie medykiem, ale Bury szybko nie zejdzie z tego świata, więc ma czas.
- Cieszy mnie to - powiedział - widać, że wreszcie jakiś Klan docenia mnie jako medyka.
Siedział uśmiechnięty patrząc na kotkę, rzeczywiście polubił tę istotę.
< Srebrna? ᕙ( ͠° ͜ʖ °)ᕗ>
- Jakoś sobie poradzi, musi sobie poradzić - powiedział - Też kiedyś miałem podobny charakter.
Królicza Łapa miała zapewne bardzo trudny charakter, ale jakoś sobie poradzą i kiedyś Króliczek zostanie medykiem, ale Bury szybko nie zejdzie z tego świata, więc ma czas.
- Cieszy mnie to - powiedział - widać, że wreszcie jakiś Klan docenia mnie jako medyka.
Siedział uśmiechnięty patrząc na kotkę, rzeczywiście polubił tę istotę.
< Srebrna? ᕙ( ͠° ͜ʖ °)ᕗ>
10 sierpnia 2016
Od Burego Grzbietu
Tego dnia Bury Grzbiet wstał dość wcześnie, a jeśli ktoś nie wiedziałby, to powiem, że on zawsze wstaje wcześniej niż pozostali z Klanu, po prostu zdążył do tego przywyknąć, ale to chyba dobrze, czyż nie? Po przebudzeniu zazwyczaj sprawdzał składzik i zajmował się tym, czym zajmuję się każdy medyk, bo co innego miałby robić? Dopiero później wychodził z Legowiska Medyka i robił coś innego, zazwyczaj siedział sam, a nawet czasem rozmawiał z innymi kotami z jego Klanu, najczęściej ze Srebrną Gwiazdą, czyli przywódczynią Klanu Burzy. Całkiem niedawno odbyła się ceremonia kociąt zastępcy Klanu, czyli Walecznego Serca i jego nieżyjącej już partnerki Beżowej Duszy, która zmarła na bodajże zielony kaszel. Rozmytek i Beżcia, teraz już Rozmyta i Beżowa Łapa wybrali drogę wojownika, aby walczyć dla Klanu Burzy, ale ich siostra, czyli Królicza Łapa zrobiła troszkę inaczej. Nie nadawała się na wojownika, więc wybrała drogę medyka, co bardzo ucieszyło kocura. A to dlaczego? Bo będzie znów miał ucznia! W poprzednim Klanie, czyli Klanie Potoku miał uczennicę Skalną Łapę, teraz nazywa się Skalna Sadzawka, której trening szedł bardzo dobrze, więc z Króliczą może będzie tak samo. Gdy Bury już umrze Klan Burzy będzie musiał mieć jakiegoś medyka, on nie zostawi Klanu bez medyka, o nie! Najlepiej będzie zacząć jej trening jak najwcześniej, więc po godzinie, a może nawet kilkunastu minutach poszedł po nową terminatorkę. Stała tam, była albinoską, a do tego niską bez 1/3 ogona, więc wojownikiem i tak by nie została. Buras ostrożnie do niej podszedł, zachowywał się spokojnie, żeby strachliwa kotka się go nie przestraszyła.
- Witaj Królicza Łapo - powiedział spokojnie - Jestem Bury Grzbiet i będę cię uczył na medyka, co już chyba wiesz.
Po chwili zapytał:
- Czy jesteś gotowa na naukę?
< Króliku?>
- Witaj Królicza Łapo - powiedział spokojnie - Jestem Bury Grzbiet i będę cię uczył na medyka, co już chyba wiesz.
Po chwili zapytał:
- Czy jesteś gotowa na naukę?
< Króliku?>
Od Burego Grzbietu CD Srebrnej Gwiazdy
Teraz niczego nie brakowało, a to dobrze, a nawet nie dobrze, tylko
bardzo dobrze. Dobrze też, że Srebrna Gwiazda pomogła mu w zbieraniu, bo
zawsze więcej medykamentów, czyż nie? I wiecie co jeszcze jest dobre?
To, że nikt nie postanowił ich zaatakować, znaczy może by sobie
poradzili, ale no, Bury walczyć zbytnio nie umiał, obrona szła mu
średnio i chociaż Srebrna była w pobliżu, to jednak chyba trudno byłoby
pokonać koty z innego Klanu, samotnika, czy nawet drapieżnika, których
medyka bał się jak niczego innego. A to dlaczego? Gdy był młodszy
zaatakował go borsuk, z którym średnio sobie poradził, a na pamiątkę
tego zdarzenie ma długą i głęboką bliznę na grzbiecie i mniejsze na
tylnych łapach. Na szczęście to przeszłość, chociaż Buras nadal pamięta o
tym niemiłym wspomnieniu. Dodatkowo syn Czarnego Wąsa i Szumiącej
Chmury po tamtym zdarzeniu uciekł z Klanu i nigdy się tam już nie
zjawił, ale to nawet dobrze, bo z całego serca nienawidził Klanu Potoku,
nawet po zmianie na dobre. Gdy umarł Jaskółczy Głos, czyli jego mentor,
a jego uczennica Skalna Łapa, teraz już Skalna Sadzawka skończyła
trening to nie miał po co tam być. Nie zostawiłby Klanu bez medyka,
zapewne Skalna radzi sobie dobrze, a przynajmniej ma taką nadzieję.
Skierował bursztynowe oczy ponownie na przywódczynię Klanu Burzy.
Siedział cicho i słuchał jej dokładnie, nigdy nie odzywał się niepytany,
chociaż w jego starym Klanie koty gadały bez przerwy i przerywały innym
w połowie zdania, ale cóż, tamten Klan to przeszłość.
- Czym mi się podoba? Bardzo, a nawet bardzo bardzo mi się podoba - powiedział z uśmiechem, ale spokojem w oczach - Ten Klan jest naprawdę świetny, zero wojen, zero przemocy, czyli to, co bardzo lubię.
Po chwili dodał trochę ciszej niż wcześniej:
- Nie odejdę, jestem wierny Klanowi - powiedział - A do tego robota na pewno się kiedyś znajdzie, rany po walkach to jedna z wielu rzeczy, które można leczyć. Są przecież też choroby, ale to dobrze, że nikt nie choruje.
Uśmiechnął się do kotki serdecznie.
- Zresztą medyk ma też inne obowiązki, na przykład trening medyczny z uczniem.
Wstał, ale nie odszedł, zaraz znów usiadł i spojrzał na Srebrną.
- Myślę, że w jakimś stopniu pomogłem lub pomogę Klanowi.
< Srebrna Gwiazdo? :v>
- Czym mi się podoba? Bardzo, a nawet bardzo bardzo mi się podoba - powiedział z uśmiechem, ale spokojem w oczach - Ten Klan jest naprawdę świetny, zero wojen, zero przemocy, czyli to, co bardzo lubię.
Po chwili dodał trochę ciszej niż wcześniej:
- Nie odejdę, jestem wierny Klanowi - powiedział - A do tego robota na pewno się kiedyś znajdzie, rany po walkach to jedna z wielu rzeczy, które można leczyć. Są przecież też choroby, ale to dobrze, że nikt nie choruje.
Uśmiechnął się do kotki serdecznie.
- Zresztą medyk ma też inne obowiązki, na przykład trening medyczny z uczniem.
Wstał, ale nie odszedł, zaraz znów usiadł i spojrzał na Srebrną.
- Myślę, że w jakimś stopniu pomogłem lub pomogę Klanowi.
< Srebrna Gwiazdo? :v>
Od Burego Grzbietu CD Srebrna Gwiazda
I jednak się nie mylił, wcale się nie mylił! Chociaż na początku miał wątpliwości, to jednak brakowało mu kilku ziół, ale spokojnie! Najważniejszych ziół nie brakowało, ale zawsze lepiej mieć wszystkiego wystarczająco dużo. Bury Grzbiet, od jakiegoś czasu szczęśliwy medyk Klanu Burzy liczył dokładnie, a nawet bardzo dokładnie wszystkie zioła. Brakowało Kory Olchy na ból zębów, brakowało też liści stokrotki na bolące stawy i mięty na ból brzucha. Na szczęście nikt w Klanie tego nie potrzebował, a przynajmniej jak na razie. Cóż, nie wiadomo, co może się stać za dzień, dwa albo nawet za tydzień. Kocur westchnął cicho, ale zaraz potem wstał i rozprostował kości. Wyszedł ostrożnie z Legowiska Medyka, teraz mógł oddychać świeżym powietrzem i trochę odpocząć. Nagle zauważył kogoś z jego Klanu i nie był to żaden wojownik, czy wojowniczka, tylko sama przywódczyni Klanu Burzy, która przyjęła go do Klanu. Nigdy nie miał okazji, żeby dłużej z nią porozmawiać, ogólnie raczej nie rozmawiał dłużej z żadnym kotem z jego Klanu, tak jakoś wyszło, ale raczej się to zmieni. Nawet dobrze, że przyszła. Oprócz tego, że mogliby porozmawiać, to jeszcze mogłaby mu pomóc w zbieraniu ziół do składziku. Jednak ta rozmowa może być, chociaż niekoniecznie, ale trudna. Buras ogólnie był nieśmiały, a jeśli chodzi o kocice, to już w ogóle! Uśmiechnął się do niej zakłopotany.
- Witaj Srebrna Gwiazdo - powiedział cicho - Owszem, brakuje mi mięty, kory olchy i liści stokrotki.
Spojrzał na przywódczynię i słuchał jej dokładnie. Słyszał wcześniej o tej medyczce, którą zabił lider innego Klanu, zdążył już poznać historię Klanu Burzy i oczywiście innych Klanów też.
- Bardzo przyda mi się pomoc w Zbieraniu Ziół - uśmiechnął się szeroko.
I właśnie wtedy wybrali się na zbieranie ziół. Bury nazbierał wszystko, co było potrzebne, a dodatkowo zebrał jeszcze kilka pajęczyn, Srebrna Gwiazda też trochę pomogła. Gdy już wrócili do obozu Bury Grzbiet odłożył medykamenty i spojrzał na kotkę.
- Dziękuję za pomoc - powiedział z uśmiechem, jego nieśmiałość trochę zniknęła.
< Srebrna?>
- Witaj Srebrna Gwiazdo - powiedział cicho - Owszem, brakuje mi mięty, kory olchy i liści stokrotki.
Spojrzał na przywódczynię i słuchał jej dokładnie. Słyszał wcześniej o tej medyczce, którą zabił lider innego Klanu, zdążył już poznać historię Klanu Burzy i oczywiście innych Klanów też.
- Bardzo przyda mi się pomoc w Zbieraniu Ziół - uśmiechnął się szeroko.
I właśnie wtedy wybrali się na zbieranie ziół. Bury nazbierał wszystko, co było potrzebne, a dodatkowo zebrał jeszcze kilka pajęczyn, Srebrna Gwiazda też trochę pomogła. Gdy już wrócili do obozu Bury Grzbiet odłożył medykamenty i spojrzał na kotkę.
- Dziękuję za pomoc - powiedział z uśmiechem, jego nieśmiałość trochę zniknęła.
< Srebrna?>
12 lipca 2016
Od Burego Grzbietu
Bury Grzbiet całkiem niedawno dołączył do Klanu Burzy. Bardzo dobrze się tam czuł, a to dlatego, że ten Klan nie miał żadnych wojen i był pokojowym Klanem, takim, o jakim Bury zawsze marzył. W porównaniu do Klanu, w którym się wychował, Klan Burzy był najlepszy Klanem na świecie! Na szczęście Klan Potoku to już przeszłość i Bury mógł zacząć wszystko od początku. Kocur nie poznał jeszcze wszystkich kotów z Klanu, ale znał większą część. Na początku nie był do nich przekonany, ale w końcu poznał ich i ma już pewność, że to naprawdę miłe i sympatyczne koty. Kocur miał wielkie szczęście, że akurat w tym Klanie brakowało medyka, którym został. Bury wiedział, że za księżyców będzie czuł, że jest tu od zawsze!
***
Następnego dnia kocur obudził się dość wcześnie, a nawet bardzo wcześnie, bo reszta Klanu jeszcze spała. Bury postanowił uporządkować zioła, bo co innego miałby robić? Na ogół wszystkie najpotrzebniejsze zioła były, ale może kilku brakowało, no albo Buremu tak się wydawało. Jeśli jednak miał rację, trzeba będzie pójść na zbieranie ziół, na które zazwyczaj chodził w starym Klanie, no, chyba że tutaj mają trochę inne zwyczaje, ale raczej jest w jakimś stopniu podobne. Po tych całych porządkach Bury wyszedł się przewietrzyć. Nagle poczuł czyjąś obecność, nie bał się, bo wiedział, że to ktoś z Klanu Burzy. Nie zwrócił na to większej uwagi i szedł dalej, jeśli ktoś będzie chciał z nim porozmawiać, niech zacznie rozmowę.
< Srebrna Gwiazdo?>
***
Następnego dnia kocur obudził się dość wcześnie, a nawet bardzo wcześnie, bo reszta Klanu jeszcze spała. Bury postanowił uporządkować zioła, bo co innego miałby robić? Na ogół wszystkie najpotrzebniejsze zioła były, ale może kilku brakowało, no albo Buremu tak się wydawało. Jeśli jednak miał rację, trzeba będzie pójść na zbieranie ziół, na które zazwyczaj chodził w starym Klanie, no, chyba że tutaj mają trochę inne zwyczaje, ale raczej jest w jakimś stopniu podobne. Po tych całych porządkach Bury wyszedł się przewietrzyć. Nagle poczuł czyjąś obecność, nie bał się, bo wiedział, że to ktoś z Klanu Burzy. Nie zwrócił na to większej uwagi i szedł dalej, jeśli ktoś będzie chciał z nim porozmawiać, niech zacznie rozmowę.
< Srebrna Gwiazdo?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)