Ryjówcza Łapa niezadowolona parła przed siebie. A przynajmniej chętnie podążyłaby własną ścieżką, gdyby nie obecność starego przywódcy, głupiego mentora i rozkapryszonej uczennicy. Pora Nagich Drzew dawała się we znaki całej czwórce. Nieprzyjemne zimno i chłodny wiatr, ocierały się o szylkretowe futro, wywołując co jakiś czas dreszcz. Było za zimno na poranny patrol!
Spiorunowała wzrokiem Burzowy Mróz. Mentor nie odwzajemnił jej spojrzenia, skupiony na trasie. Chciał pewnie dobrze wypaść przed liderem. Córka Melodyjki wywróciła oczami. Same ciapy. W ogóle jaki sens miał patrol? Wiadomo przecież, że żaden drapieżnik czy inny intruz, im się na terenach nie pokaże. Przynajmniej takiego zdania była młoda uczennica.
Śnieg wydał charakterystyczny dźwięk, gdy łapka kotki na nim stanęła. Ryjówcza Łapa otworzyła pysk. Liczyła, że złapie zapach jakiegoś zwierzęcia, jednak terytorium zdawało się być puste. Musiały się dobrze ukryć. Burknęła pod nosem. Miała szczęście, że Klan Burzy mimo wszystko miał dość dużo pożywienia, by wszystkich wykarmić. Słonik i Melodyjka pewnie w takiej surowej porze, nie poradziliby sobie z wykarmieniem jej i Muchy. Z resztą, one same się sobą świetnie potrafią zająć!
- Co czujesz, Niebiańska Łapo? - Mokra Gwiazda zwrócił się do swojej uczennicy.
Nieśmiała koteczka zmrużyła ślepka w zamyśleniu, zanim otworzyła pyszczek, wyłapując wszystkie panujące wokół wonie. Ryjówcza Łapa zerknęła na nią kątem oka.
- S-stary zapach lisa. I kr-królika.
- Świetnie! - pochwalił lider.
Ryjówka powstrzymała się od złośliwego komentarza. Również wychwyciła zapach królika. Oblizała pyszczek zachęcona, przypadając niemal od razu do ziemi. Łapa za łapą, podkradła się w stronę stworzonka. Szybko na nie wskoczyła, ale królik zdążył się jej wyrwać. Zaczął uciekać. Ryjówcza Łapa zaklnęła pod nosem, rzucając się biegiem za stworzonkiem. Wystawiała przed siebie długie łapy, nabierając coraz większej szybkości. Wreszcie odbiła się od ziemi, prosto na stworzonko, które szybkim ruchem zabiła. Zadowolona zakopała gryzonia, żeby wrócić po niego później.
Rozległy się odgłosy kroków. Ryjówcza Łapa zwróciła brązowe ślepia na Niebiańską Łapę. Młodsza koteczka posłała jej nieśmiały uśmiech.
- Po-poszli dalej. Miałam ci p-powiedzieć. Do-dogonimy ich.
Czyli Mokra Gwiazda i Burzowy Mróz ruszyli w dalszą część trasy? Czy to oznaczało, że wierzą w odpowiedzialność uczennic? Ryjówcza Łapa prychnęła pod nosem.
- Poróbmy coś ciekawego. - miauknęła. Ogonem dała znać kotce, ruszając przed siebie, przez gęste zaspy. - Chyba, że jesteś lizaczem tyłków.
<Niebo?>