Wchodzę powoli obok Mokrej Gwiazdy do obozu. Trzymam w zębach chudą mysz. Jak mnie łapy bolą. Złapanie jej było okropne!
– Jak upewnisz się, że Karmicielki mają jedzenie to możesz zjeść, odpocznij jutro z rana będziemy trenować.- Kiwam głową na znak zrozumienia.- Możesz odejść.
Odchodzę od mentora. Rozglądam się. Dość nowy uczeń bierze mysz ze sterty. Nie rozmawiałam z nim, i nie chce zbytnio z nią rozmawiać. Kieruje swoje kroki do żłobka. Wchodzę do niego. Pląsająca sójka czyści swoje futro, Rzeczny nurt pilnuje swoich kociaków.
– Dżin diobry.- Kładę mysz obok niebieskiej karmicielki.- Proszę.
– O dziękuje Niebiańska Łapo.- Wgryza się w mysz. Mój brzuch wydaje charakterystyczny dźwięk głodu.- Idź zjeść spokojnie.
Uśmiecham się lekko i wychodzę. Wreszcie coś zjem! Wczoraj nie jadłam, a mogłam. Ta sama kotka co wcześniej chce wziąć wróbla.
– Ale… ale prze-przecież j-już jadłaś.- Mówię cicho.
– Co z tego? Mój wróbel.- Bierze gołębia i syczy na mnie. Patrzę na nią zdziwiona, dziwne. Liże wróbla. Fu! Chciałam bym coś jej powiedzieć, jednak co?
– Bo … już-ż jadłaś-ś.- Patrzę w nią. Wygląda na kota, który by mógł na mnie się rzucić. Za słabo walczę, nie umiem nic.
– Głodna jestem nadal, poza tym, co mi zrobisz?- Patrzy na mnie z wyższością. Nic jej nie zrobię przecież.
– Niektórzy-y nie jedli dziś-ś nic i jak-k się nazywasz-z?- Przewraca lekko oczami.
– Ryjówcza Łapa i zapamiętaj sobie to imię.- Bierze wróbla w zęby i odchodzi. Ryjówcza Łapa, zapamiętam. Wzdycham cicho i biorę chudego królika. Podchodzę bliżej Tupot.
– Podzielimy się królikiem?- Patrzę na nią podnosząc lekko kąciki.
– Chętnie! Nie jadłam dziś nic!- Wgryza się w królika.
– Jak upewnisz się, że Karmicielki mają jedzenie to możesz zjeść, odpocznij jutro z rana będziemy trenować.- Kiwam głową na znak zrozumienia.- Możesz odejść.
Odchodzę od mentora. Rozglądam się. Dość nowy uczeń bierze mysz ze sterty. Nie rozmawiałam z nim, i nie chce zbytnio z nią rozmawiać. Kieruje swoje kroki do żłobka. Wchodzę do niego. Pląsająca sójka czyści swoje futro, Rzeczny nurt pilnuje swoich kociaków.
– Dżin diobry.- Kładę mysz obok niebieskiej karmicielki.- Proszę.
– O dziękuje Niebiańska Łapo.- Wgryza się w mysz. Mój brzuch wydaje charakterystyczny dźwięk głodu.- Idź zjeść spokojnie.
Uśmiecham się lekko i wychodzę. Wreszcie coś zjem! Wczoraj nie jadłam, a mogłam. Ta sama kotka co wcześniej chce wziąć wróbla.
– Ale… ale prze-przecież j-już jadłaś.- Mówię cicho.
– Co z tego? Mój wróbel.- Bierze gołębia i syczy na mnie. Patrzę na nią zdziwiona, dziwne. Liże wróbla. Fu! Chciałam bym coś jej powiedzieć, jednak co?
– Bo … już-ż jadłaś-ś.- Patrzę w nią. Wygląda na kota, który by mógł na mnie się rzucić. Za słabo walczę, nie umiem nic.
– Głodna jestem nadal, poza tym, co mi zrobisz?- Patrzy na mnie z wyższością. Nic jej nie zrobię przecież.
– Niektórzy-y nie jedli dziś-ś nic i jak-k się nazywasz-z?- Przewraca lekko oczami.
– Ryjówcza Łapa i zapamiętaj sobie to imię.- Bierze wróbla w zęby i odchodzi. Ryjówcza Łapa, zapamiętam. Wzdycham cicho i biorę chudego królika. Podchodzę bliżej Tupot.
– Podzielimy się królikiem?- Patrzę na nią podnosząc lekko kąciki.
– Chętnie! Nie jadłam dziś nic!- Wgryza się w królika.
***
– Kiedy-y przejdą-ą?- Patrzę na Mokrą Gwiazdę. Zimno tu! Chce pobiegać trochę!
– Nie wiem. Mam nadzieję, że zaraz przyjdą, jednak byliśmy za wcześnie. Patrol miał ruszyć o świcie.- Patrzy w głąb obozu. Oczy sklejają mi się. Nie śpij! Jednak krótka drzemka nie zaszkodzi?
– Niebiańska łapo chodź.- Patrzę na odchodzącego mentora. Wstaje i doganiam go. Ryjówcza Łapa idzie obok swojego mentora. Czyli z nią idę. Mentorzy idę przodem, a jak ogon za uczennicą Burzowe Mroza.
– O to ty.- mówi od niechcenia uczennica.
– Tak-k.- Patrzę w bok z zaciekawieniem. Doganiam uczennicę. Nie mogę zostać zbyt z tyłu. Nawet nie jestem pewna gdzie idziemy, mogłam słuchać. Ile tu śniegu! Podchodzę trochę bliżej uczennicy. Cieplej jest.
– Co ty tak się przytulasz? Posuwaj się.- Syczy cicho kotka. Odchodzę od niej. Zimno mi znowu.
<Ryjówcza Łapa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz