Wiedział doskonale, że rano ma trening. Ale jakoś tak... był wyjątkowo zaspany i jakby zmęczony, pomimo tego, że jeszcze nic nie zrobił. Chciałby zostać legowisku i spać jeszcze caaały dzień. Ale nie mógł pozwolić na to, by Jaszczurzy Ogon musiał na niego czekać. Będzie na miejscu na czas! Szara Łapa się podniósł i w tamtym momencie poczuł, że wstawanie było złym planem. Ale musiał, po prostu musiał iść na ten trening! Wtedy szybciej zostanie wojownikiem, a chciał żeby to się stało.
Usiadł, zaczął lizać swoje futro, przy czym starał się rozbudzić. Słońce dopiero wschodziło, więc miał jeszcze trochę czasu. Po umyciu się siedział jeszcze chwilę. Następnie wreszcie wyszedł z legowiska i popatrzył wokół. Nie było tutaj jego mentora. Nie spóźnił się! Uśmiechnął się lekko, po czym pobiegł do wyjścia z obozu. To tutaj miał spotkać się z Jaszczurzym Ogonem. Usiadł i zaczął czekać. Po chwili zobaczył wojownika zbliżającego się w jego kierunku.
- Witaj, Jaszczurzy Ogonie! - powiedział, wstając. Zastanawiał się, co dzisiaj będą robić. Jak na razie żaden trening nie był dla niego nudny, więc wiedział, że tym razem pewnie też tak będzie.
Jaszczurzy Ogonie?
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szara Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szara Łapa. Pokaż wszystkie posty
15 listopada 2016
26 października 2016
Od Szarej Łapy C.D Króliczej Skórki
Kocurek uśmiechnął się lekko do medyczki. Poczuł ulgę, kiedy okazało się, że nie jest agresywnie nastawiona. Postanowił, że faktycznie najlepiej już stąd pójdzie. Byłoby naprawdę nieprzyjemnie, gdyby jakiś wojownik go tu zobaczył. Zwłaszcza, gdyby ten wojownik nie przepadał za kotami z poza swojego Klanu. Trochę zaskoczyło go to, że kotka chce go odprowadzić na tereny Wilka, ale niemiło by było, gdyby odmówił. W dodatku nie miał nic przeciwko temu. Lubił towarzystwo innych kotów, o ile tylko nie są agresywne.
- Jasne, jeśli masz czas. - odpowiedział. Również wstał. Nie miał ochoty na wyjście spod liści, ale jakoś musiał dojść na tereny swojego Klanu. Im prędzej, tym lepiej, bo wkrótce naprawdę może przyjść tu jakiś wojownik. Terminator wybiegł spod liści drzewa, czego już po uderzeniu serca pożałował, bo był całkowicie mokry. Popatrzył na Króliczą Skórkę. Nie wiedział, czy będą iść, czy biec, więc postanowił poczekać na to, co ona zrobi. Tak szczerze wolałby drugą wersję, bo wtedy szybciej dotarłby do granicy a potem obozu i nie musiałby być w tym deszczu, ale tego nie powiedział. Na jego pyszczku, pomimo tego, że był niezadowolony przez mokre futro, znajdował się lekki uśmiech. Kiedy tak o tym pomyślał, stwierdził, że gdyby biegli, mogliby się poślizgnąć. A upadek może skończyć się nieprzyjemnie. Medyczka najwyraźniej też postanowiła, że mimo wszystko chodzenie w tej sytuacji jest lepsze. Zaczęli iść, aż w końcu deszcz przestał mu tak bardzo przeszkadzać. Woda spływająca po futrze nie była według niego przyjemna, lecz przestał zwracać na to uwagę.
- Podobają ci się nowe tereny? - zapytał po chwili. - Ja nie wiem, jak wyglądały poprzednie, bo urodziłem się już kiedy te były gdzieś daleko. Nie mogę w takim razie porównać. Ale... podobają mi się te. - stwierdził, patrząc wokół. Teraz niebo było szare i wszystko wyglądało na ponure, lecz gdy świeciło słońce a wokół było pełno życia, te tereny wyglądały wspaniale. I jest tu dużo zdobyczy.
- Jasne, jeśli masz czas. - odpowiedział. Również wstał. Nie miał ochoty na wyjście spod liści, ale jakoś musiał dojść na tereny swojego Klanu. Im prędzej, tym lepiej, bo wkrótce naprawdę może przyjść tu jakiś wojownik. Terminator wybiegł spod liści drzewa, czego już po uderzeniu serca pożałował, bo był całkowicie mokry. Popatrzył na Króliczą Skórkę. Nie wiedział, czy będą iść, czy biec, więc postanowił poczekać na to, co ona zrobi. Tak szczerze wolałby drugą wersję, bo wtedy szybciej dotarłby do granicy a potem obozu i nie musiałby być w tym deszczu, ale tego nie powiedział. Na jego pyszczku, pomimo tego, że był niezadowolony przez mokre futro, znajdował się lekki uśmiech. Kiedy tak o tym pomyślał, stwierdził, że gdyby biegli, mogliby się poślizgnąć. A upadek może skończyć się nieprzyjemnie. Medyczka najwyraźniej też postanowiła, że mimo wszystko chodzenie w tej sytuacji jest lepsze. Zaczęli iść, aż w końcu deszcz przestał mu tak bardzo przeszkadzać. Woda spływająca po futrze nie była według niego przyjemna, lecz przestał zwracać na to uwagę.
- Podobają ci się nowe tereny? - zapytał po chwili. - Ja nie wiem, jak wyglądały poprzednie, bo urodziłem się już kiedy te były gdzieś daleko. Nie mogę w takim razie porównać. Ale... podobają mi się te. - stwierdził, patrząc wokół. Teraz niebo było szare i wszystko wyglądało na ponure, lecz gdy świeciło słońce a wokół było pełno życia, te tereny wyglądały wspaniale. I jest tu dużo zdobyczy.
Królik?
21 października 2016
Od Szarej Łapy
Kocurek, jak to każdego pięknego poranka, wybrał się na samotne polowanie. Uwielbiał w ten sposób uczyć się nowych rzeczy. Szedł przez tereny, węsząc i czasami trochę biegając. Nie przeszkadzało mu to, że na niebie zaczęły pojawiać się ciemne chmury. Praktycznie nie zwrócił na to uwagi. Na jego pyszczku był lekki uśmiech. Zobaczył jakiegoś niewielkiego ptaka, więc zakradł się w jego kierunku. Czekał na odpowiedni moment i... skoczył. Złapał ptaka i po chwili ''walki'' ze zwierzątkiem to padło. Szara Łapa cicho podziękował Gwiezdnym za jedzenie, po czym zakopał zdobycz. Wróci po nią potem, kiedy będzie wracał do obozu. Poszedł dalej. Udało mu się upolować jeszcze mysz, z którą zrobił to samo, co z ptakiem. Potem pobiegł przed siebie, nadal węsząc. Tym razem niestety niczego nie wyczuł, lecz próbował dalej. Niestety, jak się okazało, nie udało mu się. Na jego nos spadła kropla wody. Potem kolejna, na jego grzbiet. Następnie kolejna, na głowę. A potem zaczęło padać tak bardzo, że po chwili terminator był całkowicie mokry. Pobiegł dalej, chcąc jak najszybciej znaleźć jakieś schronienie. Do obozu było za daleko. Zobaczył jakieś duże drzewo. Natychmiast tam pobiegł i usiadł, opierając się bokiem o ogromną roślinę. Liście go chroniły. Tylko czasami spadały na niego duże krople, które najwyraźniej się przedostały. Nagle zobaczył białą sylwetkę kota zmierzającą w jego kierunku. Najwyraźniej ktoś inny też chce się schować. Ktoś, kto na pewno nie należy do Klanu Wilka... Zaraz, on w ogóle nadal jest na terenach Wilka?!
Kot wszedł pod liście drzewa i chyba dopiero wtedy zauważył Szarego. Młody kocurek dokładniej przyjrzał się nieznajomemu. Nieznajomej. Była biała i miała takie... dziwne, ale równocześnie piękne oczy. Do jakiego Klanu należy? Postanowił się dowiedzieć.
- Witaj. - powiedział spokojnie i lekko się uśmiechnął, chcąc pokazać, że nie jest agresywny. - Jestem Szara Łapa z Klanu Wilka. A ty? - zapytał. Miał nadzieję, że nie wszedł na terytorium jej Klanu... To mogłoby skończyć się nieprzyjemnie. Ale kotka nie wyglądała na jakiegoś wielkiego wojownika i kocurek czuł od niej zapach różnych roślin. Czyżby właśnie spotkał jakiegoś medyka?
Kot wszedł pod liście drzewa i chyba dopiero wtedy zauważył Szarego. Młody kocurek dokładniej przyjrzał się nieznajomemu. Nieznajomej. Była biała i miała takie... dziwne, ale równocześnie piękne oczy. Do jakiego Klanu należy? Postanowił się dowiedzieć.
- Witaj. - powiedział spokojnie i lekko się uśmiechnął, chcąc pokazać, że nie jest agresywny. - Jestem Szara Łapa z Klanu Wilka. A ty? - zapytał. Miał nadzieję, że nie wszedł na terytorium jej Klanu... To mogłoby skończyć się nieprzyjemnie. Ale kotka nie wyglądała na jakiegoś wielkiego wojownika i kocurek czuł od niej zapach różnych roślin. Czyżby właśnie spotkał jakiegoś medyka?
Królik?
Subskrybuj:
Posty (Atom)