BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borówkowa Mordka x Splątane Futro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borówkowa Mordka x Splątane Futro. Pokaż wszystkie posty

14 marca 2021

Od Splotki (Splątanej Łapy) CD Borówki (Borówkowej Łapy)

Nawet Splotka zdawała sobie sprawę, że to nie jest czas na kłótnię.
– Chodźmy – wymamrotała szybko, wycofując się w stronę żłobka. Borówka zrobiła zaskoczoną minę (czyżby naprawdę myślała, że siostra nawet w takiej chwili będzie podważać jej zdanie?) i pobiegła za Splotką.
Wpadłszy do korytarza, natychmiast przyległy do ziemi. Czy Jeżowa Ścieżka je zauważył? Splotka wstrzymała oddech. Czekoladowy kocur jakby nigdy nic przemaszerował przez obóz – kotki nie mogły dostrzec jego wyrazu pyska, bo trzymał w nim kępę nieznanych córkom Trzciny ziół.
– Chyba niczego nie widział – szepnęła Borówka, ostrożnie wyglądając na zewnątrz. Druga szylkretka westchnęła z ulgą, podchodząc do siostry. Jej geniusz po raz kolejny uratował im cztery litery!
I w tamtej chwili zdała sobie sprawę z jednej bardzo istotnej luki w ich planie.
– Może nas wyczuć – jęknęła, z przestrachem spoglądając na mniejszą. Borówka parsknęła cicho, kręcąc głową.
– Smród ziół nas zamaskuje – stwierdziła, wykonując koci odpowiednik wzruszenia ramionami. Splotka obdarzyła ją badawczym spojrzeniem – mimo pozornej pewności siebie, Borówka była równie zaniepokojona co siostra.
– W takim razie musimy szybko „to” załatwić – wymamrotała, a jej pysk rozświetlił diabelski uśmiech. Już niedługo wapniak skończy z kolcem w swojej prastarej dupie!
– Spróbuj znowu się mną wyręczyć, a przysięgam, powiem wszystko mamie – zagroziła Borówka, buntowniczo zamiatając ogonem ziemię. – Nie jestem twoją służącą!
Splotka parsknęła śmiechem i przewróciła oczami. Nie sądziła, że głupiutka szylkretka była aż taka naiwna!
– Siostrzyczko kochana, nie odpuściłabym sobie takiej zabawy! – zachichotała cynicznie, podchodząc do wyjścia ze żłobka. Odgłos cichego prychnięcia Borówki upewnił ją w fakcie, że szylkretowa podąża za nią.
– Zróbmy to szybko – zgodziła się kotka, stając obok siostry. Splotka ponownie uśmiechnęła się zjadliwie, wyobrażając sobie wrzask Mokrej Gwiazdy, gdy usiądzie na kolcu. – Chyba że się cykasz!
– Ja? Nigdy! – parsknęła Borówka, wyprzedzając szylkretową. Kotki podeszły pod legowisko przywódcy, w międzyczasie wymieniając się kilkoma złośliwymi uwagami. Borówka… Cóż, okazała się świetną partnerką w zbrodni. Splotka nie wiedziała, co nią kierowało – być może chęć udowodnienia czegoś siostrze, być może zamiłowanie do łamania zasad – jednak przypadło jej to do gustu. Mniejsza okazała się nie być takim kochanym, delikatnym aniołkiem, na jakiego się kreowała.
– Wchodzimy? – zaproponowała Splotka, odwracając się w stronę siostry. Borówka skinęła głową i przekroczyła próg legowiska. Druga szylkretowa uśmiechnęła się szeroko. – Poczekaj! – zawołała, rzucając się w pogoń za siostrą.
Nagle coś pociągnęło ją do tyłu, przez co straciła równowagę i uderzyła głową o ziemię.
– A wy dokąd się wybieracie? – wycedził przez zaciśnięte zęby Dziki Gon, strosząc półdługie futerko. Splotka kątem oka zauważyła, jak Borówka robi maślane oczy i uśmiecha się słodko. „A to manipulantka!” zaśmiała się w myślach, czując, jak jej szacunek do tej dziecinnej łajzy rośnie.
– Um… – mruknęła szybko Splotka, zbliżając się do wojownika. – Po prostu… Wpadła nam tam zabawka – wytłumaczyła, mając nadzieję, że rudzielec uwierzy w jej kłamstwo. Dziki Gon parsknął, przewracając oczami.
– A jeże latają – stwierdził i wskazał na Borówkę. – Tym kolcem zamierzałyście ściany ozdabiać? – warknął sarkastycznie, a Splotka przeklęła w myślach.
– My… – zaczęła, mając kompletną pustkę w głowie. – Chciałyśmy sprawdzić, co mysz ma w brzuchu…? – miauknęła niepewnie, rzucając błagalne spojrzenie w stronę siostry.
Niech ta głupia kupa futra raz się do czegoś przyda i pomoże!

< Borówko? >
5 pkt

09 marca 2021

Od Borówki (Borówkowej Łapy) CD Splotki (Splątanej Łapy)

Poczuła, jak przez jej drobne ciałko przechodzi zirytowanie. Sama by kiedyś ruszyła ten leniwy tyłek! Co ona jest? Służąca? Ani jej się śni! Borówka nie powiedziała jednak nic, tylko prychnęła oburzona, i odwróciła się tyłem do siostry. Już miała wchodzić do środka, gdy przepełniła ją niepewność. Co jeśli Jeżowa Ścieżka będzie tam, w legowisku? Na pewno wpadnie w kłopoty.
- A...co jak on będzie tam, w środku? - zapytała, ale nim Splotka zdążyła cokolwiek miauknąć, sama sobie odpowiedziała. - Najwyżej powiem, że się bawiłam, i przez przypadek wpadłam. - a jak nie zadziała, zrobi maślane oczka i powinno być po sprawie. Tak, to powinno się udać.. Zanim jeszcze weszła, odwróciła głowę w stronę siostry.
- Spróbuj uciec. - syknęła ostrzegawczo, mrużąc brązowe ślipia. Po tych słowach weszła do nory medyka. Zapach ziół o mało nie zniósł jej z łap! Jak on można tu żyć i nie dostawać zawrotów głowy od tego wszystkiego? Szczerze podziwiała medyka za to.
Tak czy siak, to nie może jej zniechęcić! Jeszcze wyjdzie na tchórza i tyle z tego będzie. Zajrzała do składziku, bo chyba tam Jeżowa Ścieżka chował swoje zapasy? Tak słyszała Borówka. Teraz się przekona, czy to jest prawda. Rozejrzała się, aby upewnić się, czy przypadkiem medyk tutaj nie przebywa.  Gdy była już pewna, wkroczyła głębiej. Źrenice kociaka rozszerzyły się na widok takiej ilości ziół. Ten widok jeszcze bardziej zniechęcił ją do medyków. Pokręciła łebkiem i poszła szukać dalej. Gdy nareszcie udało jej się znaleźć to, czego szukała, schyliła się nad tym i obserwowała.  Jak to teraz wziąć, żeby się nie zranić? Nieważne. Bez zbędnego myślenia, zgarnęła delikatnie cierń w swoje szczęki. W jej uszach rozległ się stłumiony krzyk. Dokładnie wiedziała, do kogo on należy. Spanikowana zaczęła szukać miejsca do ukrycia. Pomknęła jednakże przed siebie, potykając się jeszcze o własne łapy. Szybko wyskoczyła z legowiska medyka, posyłając Splotce spanikowane spojrzenie.
- Gdzie jest? - zapytała przez zaciśnięte szczęki. Ten kolec w niczym jej nie pomaga! - dobra, może lepiej bierzmy i uciekajmy! - dodała, gdy sama dostrzegła czekoladowe futro uzdrowiciela.

<Splotko?>

08 marca 2021

Od Splotki CD Borówki

Kotki stanęły przed legowiskiem Jeżowej Ścieżki. Splotka zmrużyła oczy, przecinając ogonem powietrze.
– Ty idź – rozkazała, a Borówka syknęła ze zirytowaniem. – Jesteś mniejsza – wyjaśniła apatycznie, wykonując koci odpowiednik wzruszenia ramionami. – Będę stać na czatach – obiecała i usiadła, chcąc pokazać, że rzeczywiście nie zamierza się nigdzie ruszać.
– Co, jeśli jest w środku? – zapytała Borówka, obserwując wejście do legowiska. – Najwyżej powiem, że bawiłam się i przypadkowo tam wpadłam – odpowiedziała sobie, zanim Splotka zdążyła otworzyć pysk. Większa zmarszczyła pysk z zaskoczeniem – nie sądziła, że ten mysi móżdżek potrafił coś tak szybko wymyślić. Po chwili skinęła głową, a Borówka ruszyła w stronę legowiska.
– Nawet nie waż się uciekać – zagroziła na odchodne. Splotka zaśmiała się sucho, nie spuszczając wzroku z horyzontu. Naprawdę nie sądziła, że siostra zgodzi się brać udział w akcji. Szczerze mówiąc, nawet nie spodziewała się, że dojdą tak daleko! Gdyby nie chęć Borówki do pomocy, nie zdecydowałaby się na to. To nie tak, że była strachliwa – po prostu nie miała ochoty ponosić konsekwencji, skoro mogła zrzucić całą brudną robotę na kogoś innego.
Niespokojnie zaorała ziemię pazurami. Borówka zdawała się siedzieć w legowisku przez wieczność! Zmrużyła oczy, obserwując chodzące po obozie koty. Zmarszczyła nos – czy miała zwidy, czy w mignęło jej czekoladowe futro Jeżowej Ścieżki? Przez chwilę wpatrywała się w wejście do obozu, po czym podskoczyła przerażona.
Teraz była pewna.
– Borówko! – syknęła, odwracając się w stronę legowiska. – Borówko, wracaj! Jeżowa Ścieżka idzie!

< Borówko?>

04 marca 2021

Od Borówki CD Splotki

Skóra na nosie szylkretki zmarszczyła się, gdy do jej uszu dotarła odpowiedź siostry.
- Jasne, to zrozumiałe. - mruknęła, przemieszczając spojrzenie na matkę. Wstała powoli, uśmiechając się do Splotki. Przeprosiny ledwie wychodziły jej z pyska, ale to musiało być konieczne, jeżeli chciały się stąd urwać i wszystko zakończyć. Trzcina ze skupieniem obserwowała tę scenę. Jej bursztynowe ślepia były zmrużone. Wydawało się, jakby niekoniecznie wierzyła w ten cały teatrzyk. W końcu otworzyła pysk, aby coś powiedzieć.
- Odejdźcie. - powiedziała z niechęcią. Borówka podskoczyła radośnie. Och, tak! Nareszcie się uwolniła od tej kupy futra, która zachowywała, jakby zjadła mysią żółć. Aż dziwne, że obie są siostrami. Jedyne, co je łączyło, to brązowe ślipia, oraz ta sama maść. Ale charakterami? Kompletnie dwa, inne koty. Nim zdążyła się obejrzeć, Splotki już tu nie było. Czuła się uwolniona, jednak dalej ją coś dręczyło. Pomimo tego, że obie się wręcz nienawidziły, czuła, że musi sprawdzić jak trzyma się siostra. Szybko wybiegła z uniesionym ogonem ze żłobka.
Druga córka Trzciny siedziała przed kociarnią, z ogonem owiniętym wokół łap. Spłaszczyła uszy, biorąc głęboki oddech, nim się odezwie.
- Czy wszystko dobrze? - zapytała, robiąc parę kroków do przodu, aby wyminąć drugą kotkę i móc na nią spojrzeć. Zatrzymała się natychmiastowo, gdy Splotka postanowiła się odezwać.
- Zastanawiam się, czy taka strachliwa kupa futra jak ty odważy się wejść do legowiska Mokrej Gwiazdy i podłożyć mu kolec do posłania. - źrenice Borówki rozszerzyły się.
Nie był to najlepszy pomysł, ale przecież nie może wyjść na tchórza! Co to, to nie. Spojrzała w kierunku legowiska owego samca, i przełknęła głośno ślinę. Raz kozi śmierć. Przecież bez ryzyka życie jest nudne! Kiwnęła głową.
- Oczywiście, że to zrobię! Co taki staruch mógłby mi zrobić? - miauknęła pewnym głosem. Podeszła bliżej kotki i usiadła obok niej. Może po tym całym zdarzeniu, w końcu zaczną się dogadywać? Borówce szczerze było to obojętne. Nigdy jakoś specjalnie nie zależało jej na szylkretce, mogła sobie robić co chce, tak. Zapewne Borówka okłamywała samą siebie w tym momencie, ale co z tego? Ona nawet tego nie widzi.
-  Więc, masz jakieś pomysły, aby zdobyć tego kolca? - zapytała, przechylając swoją głowę w bok. Wiedziała dokładnie, jak to zrobić, jednakże wolała, aby to Splotka również pogłówkowała.
- Przecież to łatwe. Możemy się zakraść do legowiska Jeżowej Ścieżki. Na pewno ma jakieś ciernie! - powiedziała, unosząc jedną z przednich łap do góry. Borówka przewróciła zażenowana oczami, po czym skinęła głową.
- Niech będzie. - odpowiedziała, wstając. Zanim ruszyła, obejrzała się jeszcze za siebie. - Idziesz? - zapytała, strzygąc uszami. Siostra skinęła głową, również wstając na wszystkie cztery łapy. Borówka nawet się nie uśmiechnęła, tylko machnęła końcówką swojego ogona, ruszając przed siebie. Było to dość głupie, że przyjęła to zadanie, ale nie wycofa się już z tego. Musi to zrobić. Jest jeszcze mała, więc nikt nie zauważy, że wkradła się do legowiska Mokrej Gwiazdy.

<Splotko? Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem>

23 lutego 2021

Od Splotki CD Borówki

Nie było szans, że ta głupia kupa futra potrafiła wymyślić coś mającego sens.
A jednak Borówka zaskoczyła siostrę. Splotka przez chwilę wpatrywała się w nią z nieukrywaną niechęcią. Gdzie był haczyk? Czy Trzcina sama wymyśliła ten plan i tylko zasugerowała go córce? Trzeba było jednak przyznać, że pomysł wcale nie brzmiał tak idiotycznie, jak można by się spodziewać.
- Możemy tak zrobić - mruknęła z niechęcią, kładąc po sobie uszy. - Ale pamiętaj, nadal mam cię za durnego mysiego bobka - warknęła na tyle cicho, że siedząca niedaleko Trzcina niczego nie usłyszała. Borówka stłumiła gniewne parsknięcie.
- Czyżby twoja duma ucierpiała, bo wymyśliłam coś pierwsza? - szepnęła gniewnie, a Splotka z wściekłością przeorała ziemię pazurami. - A teraz zachowuj się, bo nie mam ochoty spędzać tutaj ani chwili dłużej.
Splotka zmrużyła oczy, ale posłusznie zachowała ciszę. Borówka prawdopodobnie była najgłupszą, najbardziej wkurzającą (no może oprócz Ziemniaczka) istotą w całym wszechświecie. Czuła się upokorzona. Od kiedy słuchała się takich dziecinnych kup futra?! Gdyby tylko mogła, pozostawiłaby kilka niekoniecznie ładnych śladów pazurów na jej pięknym pysku.
Niestety zemsta musiała poczekać.
Zamiast rzucić się na durną kotkę, uśmiechnęła się słodko i wstała.
- Przepraszam, że na ciebie naskoczyłam - wymruczała, przepraszająco kładąc uszy. Borówka podniosła się i westchnęła cicho (oby udławiła się powietrzem!).
- Wybacz mi za zaatakowanie twojego ogona - przeprosiła, spuszczając wzrok ze wstydem. Splotka kiwnęła głową w geście wybaczenia (jednocześnie modląc się, żeby strop zawalił się na jej durną siostrę). Trzcina przez chwilę wpatrywała się w córki czujnym spojrzeniem - wyraźnie podejrzewała podstęp. Po chwili przewróciła oczami i westchnęła głośno.
- Możecie odejść - oznajmiła, a Borówka podskoczyła uradowana. Splotka również uśmiechnęła się szeroko - wreszcie uwolni się od tego demona! Przemknęła między nogami matki i ruszyła w stronę wyjścia ze żłobka. Musiała pooddychać nieskażonym przez półdługowłosą powietrzem.
Siadłszy na ziemi, owinęła ogon wokół łap. Życie w obozie toczyło się swoim ustalonym rytmem – wojownicy wychodzili na patrole, wracający z treningów uczniowie siadali przed legowiskiem i dzielili się nowinkami, a Mokra Gwiazda wydawał podwładnym rozkazy. Lider Klanu Burzy był prawdopodobnie najstarszym kotem, jakiego Splotka widziała. Kocur równie dobrze mógłby być pradziadkiem Trzciny! Kotka zastrzygła uszami, krzywiąc się. Staruch powinien zrezygnować ze stanowiska, dając szansę młodszemu pokoleniu. Jednak nawet jeśli niedługo wykorkuje, jego miejsce zajmie niewiele młodsza zastępczyni. Klan Burzy przejęły wapniaki! Splotka prychnęła gniewnie. Gdyby tylko była starsza i dorośli braliby ją na poważnie, zrobiłaby z tym wszystkim porządek…
- Czy wszystko dobrze? - usłyszała za sobą irytujący głosik, którego właściciela rozpoznała niemal od razu. Spojrzała z wyższością na kotkę, prychając cicho.
- Zastanawiałam się - zaczęła. - Czy taka strachliwa kupa futra jak ty odważy się wejść do legowiska Mokrej Gwiazdy i podłożyć mu kolec do posłania.

< Borówko? Robimy zamach na lidera? >

12 lutego 2021

Od Borówki

W kociarni wiało nudą.
Szczerze, to nie rozumiała swoich sióstr, które potrafiły siedzieć na tyłku i nie robić cały dzień, nie nudząc się. Przecież każdy się nudzi, prawda? Jej uwagę przykuł poruszający się delikatnie ogon. Źrenice kotki natychmiastowo się rozszerzyły. Podniosła się szybko. Nie zwróciła za bardzo uwagi, do kogo on należał. Interesowało ją tylko to, żeby go "upolować". Przypadła do pozycji łowieckiej, której wcześniej nauczyła się od matki. Zad uniosła zbyt wysoko, ale nie przejęła się nim. Ona sądziła, że złapać zdobycz może każdy, niezależnie od pozycji czy wielkości. No, była w grubym błędzie.
Ale wracając, zakradła się cichutko do swojej zdobyczy, następnie napięła wszystkie swoje mięśnie które miała, jak najmocniej umiała. Brązowe ślepia były skupione tylko i wyłącznie na tym poruszającym ogonie. Wyobraziła sobie, że jest to żmija, którą trzeba złapać i zatłuc. Przecież może kogoś ukąsić! Wydała z siebie krzyk bojowy, skacząc przed siebie. Przygniotła swoją "zdobycz" do ziemi, wgryzając się w nią swoimi ostrymi kiełkami.
Wtedy usłyszała głośnie fuknięcie. Rozpoznała je bez problemu.
Splotka. No to wpadła! Zaczęła się wycofywać, ale druga szylkretka była szybsza. Skoczyła na nią, warcząc i sycząc..
- Ty mysi bobku! kto ci pozwolił tykać mojego ogona? KTO!? - wykrzyknęła, obnażając kły.
Nie ukrywajmy, Borówka czuła strach, nie okazywała go jednak. Zamrugała kilka razy i uśmiechnęła się psotnie.
- Mama. Zadowolona? - mruknęła z niezwykłym spokojem. Niedługo po tym srogo tego pożałowała. Została pchnięta przez siostrę, przez co poturlały się  do przodu. Przez to, że nie patrzyły się gdzie lecą, nagle wpadły na coś dużego. Borówka usłyszała parsknięcie, więc zrozumiała, że to była matka. Gdy tylko zobaczyła, w jakim stanie są jej córki, szybko je rozdzieliła. Spojrzała na nie spojrzeniem pełnym irytacji.
-  O co znowu poszło, hm? - miauknęła, raz patrząc na Splotkę, raz na Borówkę. Kotka otworzyła pyszczek aby odpowiedzieć.
- Zaatakowałam jej ogon. Ale nie wiedziałam, że należy do niej! - wytłumaczyła się, strosząc futro. Poczuła na sobie wściekłe spojrzenie siostry.
- Ta jasne, a jeże potrafią latać. Z pewnością zrobiłaś to celowo, aby mnie zezłościć! - parsknęła Splotka. Usłyszała westchnięcie, więc ponownie skierowała ślipia w kierunku matki.
- Nie rozumiem, dlaczego nie możecie się dogadywać jak normalne rodzeństwo, huh? - zaczęła, kręcąc głową na boki. - Nie chcę tego robić, ale jestem do tego zmuszona. Obydwie do kąta, i siedzieć mi tam, póki się nie dogadacie, ale już!
Borówka poczuła, jak jej futro jeszcze bardziej się stroszy. Spłaszczyła i aż wstała z wrażenia. One się tam pozabijają, a nie pogodzą!  Zaorała pazurkami o ziemię, po czym odwróciła się i zaczęła kierować do wskazanego celu. Zaraz po tym usłyszała kroki, więc wiedziała, że Splotka, pomimo niechęci, poszła za nią. Chciała zapytać, czy wszystko w porządku, ale usłyszała pomruk niezadowolenia ze strony siostry.
- Dlaczego musisz być taka głupia, przez ciebie teraz musimy się pogodzić. - fuknęła, patrząc na Borówkę. Koteczka zauważyła w jej oczach ogień, na co się wzdrygnęła. - Ale jedno jest pewne, nie pogodzę się z tobą za nic! Wolałabym już zjeść mysią żółć, niżeli to zrobić.
Poczuła, jak przez jej malutkie ciałko przechodzi irytacja. Sama jesteś głupia, ty kupo futra! powiedziała w myślach.
- Ach tak? No to widzę że się nie dogadamy, bo ja też nie chcę się z tobą godzić! - syknęła, machając ogonem na prawo i lewo.
Ale chwila.
Jeżeli się nie pogodzą, będą siedzieć tu przez wieczność! Zerknęła w kierunku Trzciny, która cały czas im się przyglądała. Borówka westchnęła zrezygnowana, i ponownie spojrzała na siostrę. Raczej nie sądziła że to się uda, ale warto było spróbować.
- Psst! Mam pomysł. - Splotka, która siedziała odwrócona do niej tyłem, spojrzała na nią wilkiem.
- Czyżby? - powiedziała sarkastycznym tonem. No nie, ona chyba nie myśli, że Borówka żartuje, albo że ten cały plan to głupia zaczepka, co?
- Musimy udawać, że się pogodziłyśmy. - powiedziała pewnym głosem, czekając na jej reakcję.

<Splotko?>