BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot Samotników!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bylica x Jeżowa Ścieżka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bylica x Jeżowa Ścieżka. Pokaż wszystkie posty

24 stycznia 2022

Od Bylicy CD. Jeżowej Ścieżki

*ostatnia pora nagich drzew*


Kocica nie wiedziała, kiedy to się zaczęło, lecz zachorowała. Na początku trochę tylko kaszlała, uznała jednak, że kilka kaszlnięć to nic poważnego. Około tygodnia później choroba wróciła ze zdwojoną siłą. Za pomocą swojej wiedzy medycznej - która rozwinęła się swoją drogą od wygnania z Klanu Burzy – udało jej się stwierdzić, iż był to tylko zwykły kaszel. Ale była pora nagich drzew, co oznaczało, że żadne rośliny nie rosły, tym samym nie było gdzie zebrać potrzebnych ziół do uleczenia. Jedną z rzeczy, jakie jej wpadły do głowy, było udanie się w stronę Klanu Burzy, gdyż kawałek od granicy z tym klanem znajdowała się część jej zapasów ziół, ukrytych jeszcze za czasów bycia wojowniczką klanową. Jednak nie mogła tam pójść, gdyż to by oznaczało przejście przez rzekę, na co nie mogła sobie pozwolić. Zima, kaszel, i przechodzenie przez zimną rzekę po lodzie, ryzykując kąpiel w chłodnej jak czysty mróz wodzie? Tak, to na pewno dobry pomysł, jak jest się chorym. Na pewno.
Jedynym sensownym, co mogła zrobić, było po prostu poczekać na roztopy.

***
*początek ostatniej pory nowych liści*

Bylica szła po otwartej przestrzeni. Nigdzie nie mogła znaleźć ani kocimiętki (której swoją drogą nie chciała za bardzo próbować, gdyż dobrze wiedziała, jaki ta daje efekt) ani jastrzębca, który był alternatywą. Idąc tak po świeżej trawie srebrna dostrzegła kwiat rumianku.
Jeżowa Ścieżka usiadł i ogonem zachęcił córkę Sikorkowego Śpiewu, żeby do niego podeszła. Kiedy tylko koteczka to zrobiła i zajęła miejsce obok niego, Jeżowa Ścieżka łapą wskazał na wysoką roślinę o mięsistych łodygach.
- Skrzyp leczy infekcje oraz zatrzymuje krwawienie. A tamte malutkie nasionka to ziarenka maku. Ułatwiają sen i łagodzą ból. A widzisz tą roślinę o ząbkowanych liściach? - posłał uśmiech koteczce, która od razu kiwnęła łebkiem. - To krwawnik. Wyciąga toksyny z ran i powoduje wymioty.
Szept wstała i podeszła do małych, białych kwiatków o żółtych środkach. Odwróciła pyszczek w stronę medyka, łapką wskazując na kwiatki. Jeżyk wstał na równe łapy, żeby do niej podejść.
- Rumianek. Oczyszcza umysł i wzmacnia przed podróżą. - miauknął.
W sumie….skoro ta roślina wzmacnia…mogła się przydać. Mogła wzmocnić ją, aby ułatwić poszukiwania jastrzębca.
Kocica chwyciła za łodyżkę, po czym oderwała ją od reszty rośliny. Zjadła całość w natychmiastowym tempie, po czym zakaszlała głośno. Już po chwili Bylica kontynuowała poszukiwania roślin. Rumianek…to było jedno z pierwszych ziół, jakich zastosowanie poznała. Jeżowa Ścieżka….był jednym z niewielu kotów z Klanu Burzy tak bliskich Bylicy. Pamiętała jak pokazywał jej zioła, jak uleczył dla niej kamień po tym jak jej rudy brat Dziki go zranił, oraz jak uleczył ją z jej halucynacji.


<dziękuję za cudną sesję <3, może kiedyś jeszcze się spotkają z Jeżykiem, jak oczywiście będzie się dało w jakiś sposób>

26 kwietnia 2021

Od Jeżowej Ścieżki CD. Szeptu (Szepczącej Łapy)

 Czekoladowy wszedł do żłobka. Przyszedł odwiedzić Trzcinę i jej potomstwo. Chciał mieć pewność, że maluchy dobrze się chowają. Takie małe kociaki potrzebowały szczególnej i troskliwej opieki, praktycznie nie można było spuścić ich z oczu. Trzcina przejęła również opiekę nad znajdką, Ziemniaczkiem. W żłobku roiło się więc od kociąt, którymi należało się opiekować. Jeżowa Ścieżka rozejrzał się po żłobku i od razu zauważył "arcydzieło" zrobione przez Szept. Kotka została karnie zdegradowana do kociaka. Jeżyk osobiście uważał, że kara była niewłaściwa i zbyt surowa. Z tego co zdołał zauważyć, Mokra Gwiazda nie dawał odpowiednich kar. Nie chciał jednak słuchać swojego przyjaciela i czasami czekoladowy czuł się tak, jakby przywódca w ogóle nie liczył się z jego zdaniem, a chyba przyjaźń powinna działać inaczej? 
Spoglądał chwilę ze współczuciem na Szept. Będzie kiedyś dobrą wojowniczką, był o tym przekonany. Następnie podszedł do karmicielki i dał jej ogórecznik. Przy okazji zaczął wypytywać o stan zdrowia. Trzcinie zdawało się jednak nie przeszkadzać życie w klanie i żłobku, była wręcz rozpieszczana jako jedyna karmicielka.
- Nie wiem co to jest, nie wiem na co jej ta budowla, ale niech sobie ją ma. - miauknęła kocica wyczuwając jego wzrok na budowli Szeptu.
Jeżowa Ścieżka kiwnął krótko głową, dalej obserwując niecodzienne zjawisko. Czy było bezpieczne?
Szepcząca Łapa odetkała wejście do swojej kryjówki, po czym wystawiła przez nie głowę uśmiechając się lekko do Jeżowej Ścieżki. Dała mu znak ruchem głowy, żeby wszedł. Jedno z kociąt Trzciny podniosło się i zaczęło zmierzać do kryjówki, pewnie wiedzione ciekawością. Kotka zaczęła gorączkowo dawać sygnały medykowi, by jak najszybciej wszedł do środka. Kociak widząc to zaczął biec by dostać się do jej twierdzy zanim Jeżyk zdąży wejść a ona zatka za nim przejście.
Jeżowa Ścieżka ostrożnie złapał kociaka za skórę na karku i odniósł go na posłanie matki. Spojrzał na niego z łagodnością. Następnie podszedł do Szepczącej Łapy. Nie próbował jednak wejść do jej twierdzy, to było dla niego zbyt niebezpieczne. 

***

Zajmował się Orzechowym Futrem. Akurat wrócił ze Stokrotkową Łapą ze zbierania ziół i teraz na pewno nie mogli narzekać na braki. 
- Gotowe. Teraz na pewno nie wda się infekcja. Na przyszłość uważaj na szczury, Orzechowe Futro. - czekoladowy skończył opiekę nad starszym.
Wojownik kiwnął głową na znak zgody.
- Dobrze, Jeżowa Ścieżko. Dziękuję. 
Miał zamiar odnieść zioła do składziku, a potem je posegregować. Dostrzegł obecność w legowisku, kątem oka wyłapał Szept. Kotka stała w wejściu, jakby się wahała. Machnął do niej ogonem na powitanie, chcąc już tym samym również zachęcić. Orzechowe Futro wstał i poszedł w stronę siostry Słonecznikowej Łapy. Otarł swą głowę o jej głowę.
- Muszę wracać do legowiska wojowników. Do widzenia Jeżowa Ścieżko! Pa Szept....  - pożegnał się, opuszczając legowisko pełne medykamentów.
Szept zwróciła spojrzenie na medyka, który przekrzywił lekko łeb.
- Czy coś ci dolega? - spytał pręgowany klasycznie kocur.
Szept od razu po jego pytaniu przesunęła kamień który dotąd znajdował się poza zasięgiem wzroku czekoladowego. Wepchnęła skałę do legowiska medyka po czym wskazała na długi ślad po pazurach na powierzchni głazu. Następnie nosem trąciła niedaleko leżące zioła. 
Jeżowa Ścieżka zamrugał zdziwiony. Chciała, żeby wyleczył kamień? Wiedział, że Szept bardzo lubi swoje kamienie, wręcz jest to jej zainteresowanie. Miał ochotę się zaśmiać - oto nowe zadanie dla medyka, jeszcze w swojej karierze nie leczył kamieni. Uszanował jednak prośbę Szept. Naprawdę się martwiła, a on miał akurat trochę czasu wolnego, po prostu znowu nie zrobi sobie przerwy. Podszedł do kotki i jej kamienia, po czym dotknął go nosem. 
- Możemy posmarować go żywicą. - zaproponował i odwrócił się, prędko idąc do składziku z ziołami. Wrócił z mchem nasączonym żywicą, którą ostrożnie rozsmarował na kamyczku. Szept obserwowała całe "leczenie" bardzo uważnie. Po wszystkim uśmiechnął się do kotki. - Już. Będzie się tylko trochę lepił. 

***

Wiewiórczy Pazur wparował do legowiska, ciągnąć za kark wiercącą się Szepczącą Łapę. Rzucił kotkę na środek legowiska i trzepnął nerwowo ogonem. Jego niezadowolone spojrzenie przeniosło się na medyka, który świadomy obecności gości zaprzestał swoich zajęć. Spojrzał na bratanka niebieskimi oczami. 
- Co się stało? - zbliżył się do Szepczącej Łapy i pomógł jej wstać. - Mogłeś delikatniej. 
- Ona zwariowała. Świruska. - prychnął. 
Odwrócił się i wyszedł, zostawiając czekoladowego bez wyjaśnień. Medyk zmarszczył brwi. Co się mogło wydarzyć? Cicho westchnął i poprowadził uczennicę na jedno z legowisk, gdzie mogła usiąść. Nasączył mech wodą i położył na jej łebku. Wydawała się otóż dziwnie rozpalona. 
- Szepcząca Łapo, co się stało? - spytał, wbijając w nią oczekujące spojrzenie. 


<Szept? Połączyłam wszystkie trzy sesje> 

08 kwietnia 2021

Od Szepczącej Łapy cd. Jeżowej Ścieżki

 Dopiero co spadł śnieg, a raczej śnieg i deszcz, przez co cały teren Klanu Burzy pokryty był błotno-wodno-śnieżną mieszaniną, nieprzyjemnie lepiącą się do nóg. Większość kotów nadal spała, nie świadoma istnienia owej papki, która powstała tej nocy. Siostra Dzikiego Gona sennie otworzyła oczy, po czym zaczęła się rozglądać. Wstała, gdyż usłyszała coś dziwnego. Uniosła wyżej głowę i ku swemu zdumieniu dostrzegła… ogon Pląsającej Sójki oddalający się powoli od wyjścia z siedziby uczniów. Kotka od razu zerwała się na równe łapy i pobiegła za znikającą babcią. Rozejrzała się po jeszcze nie oświetlonym przez promienie słońca obozie, w poszukiwaniu swej babci. Nie znalazła jej jednak, pomimo tego, że sprawdziła siedzibę Klanu Burzy dość dokładnie. Nie odważyła się tylko zajrzeć do legowiska lidera, nawet pomimo tego, iż wiedziała, że niebieski kocur najpewniej nadal śpi. Nie chciała kłopotów. Potem wszystko potoczyło się zwyczajnie… trening, polowanie, powrót do obozu. Dopiero potem wszystko się skomplikowało. Kocica usłyszała głos:
- Szept! Szept choć! – to była Pląsająca. Ten głos srebrna rozpoznała by wszędzie.
Od razu zaczęła szukać cętkowanej niebieskiej szylkretki. Przeszła przez obóz, szukając matki Śpiewającego wiesiołka. Na próżno. Właśnie odwracała się, by zawrócić i ułożyć się z powrotem w zacienionym kącie obozu, ale aż zdębiała, kiedy zobaczyła osobę, która za nią stała. Częściowo białe futerko, zielone oczy, uśmiech na pyszczku. Zamrugała kilka razy wielce zdziwiona, ale tym razem zamiast swej babci ujrzała uśmiechniętego Tańczącą Zorzę. Kocur po chwili spytał:
- Coś się stało? Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha.
W tym momencie obraz jej się rozmazał. Ujrzała niemalże wtopione w siebie nawzajem dwie rozmazane plamy w kształcie kotów. Jedna bura, druga kremowo-niebiesko-biała. Zamrugała ponownie, jednak nic się nie zmieniło. Nagle poczuła, że coś lub ktoś dotyka jej boku. Wtedy dopiero obraz stał się normalny, a ona dostrzegła burą kitę swojego wujka dotykającą jej srebrnego boku.
- Wszystko dobrze?
Spytał ponownie. Pokręciła przecząco głową, po czym zdębiała. Za wujkiem Zorzą stał ogromny kot. Po chwili rozpoznała, że był to Dziki Gon. Rudy stał w pozycji bojowej, jakby wściekły. Usłyszała czyjeś słowa, lecz te brzmiały bardziej jak bulgotanie pod wodą niż miauknięcia. Przerażony wzrok miała wbity w postać rudego kocura. Nie wiedziała nawet kiedy została zaprowadzona do medyka.

<Jeżowa Ścieżko? Czas na halucynacje>

01 marca 2021

Od Szeptu (Szepczącej Łapy) Cd. Jeżowej Ścieżki

Ostatnio córce Sikorkowego Śpiewu strasznie nudziło się w żłobku. Ten dzień byłby kolejnym z kolei nudnym gdyby nie to, że Szept otrzymała od Trzciny pozwolenie na wyjście ze żłobka. Chciała wykorzystać to w stu procentach. Gdy tylko wychyliła głowę poza kociarnię zamarła. Dostrzegła jak Dziki ostrzy sobie pazury na….KAMIENIU! NIEWINNYM SŁODKIM KAMIENIU! Od razu ruszyła na ratunek skale, która była obiektem zainteresowania Dzikiego Gona. Popchnęła go zwalając z łap. Kocur spojrzał na nią wielce zaskoczony, podczas gdy kotka owinęła biedny kamień ogonem. Jak on mógł skrzywdzić ten głazik! To było nie do pomyślenia! Miarka się przebrała! Syknęła przeciągle na rudego po czym zaczęła pchać kamień w stronę legowiska Jeżowej Ścieżki. Dziki zrobił wielką ranę skałce! Miała nadzieję, że Jeżowa Ścieżka uleczy głazik. Przesunięcie kamienia nie było łatwe, gdyż był on dość duży. Dopiero po dłużącym jej się czasie dotarła wraz z dużym kamolem pod legowisko medyka. Sapnęła kilka razy, po czym delikatnie przygładziła łapą futerko na pręgowanej głowie. Stanęła w wejściu do legowiska wypełnionego po brzegi ziołami, które Jeżowa Ścieżka i Stokrotkowa Łapa zbierali pewnie przez wiele księżyców. Tęskniła za plamiastą kotką, podobnie jak za Tuptającą Łapą. Może i rzadko rozmawiała z obydwoma, lecz dwie starsze od niej uczennice były i tak dla niej w jakiś sposób ważne.
- Gotowe. Teraz na pewno nie wda się infekcja. Na przyszłość uważaj na szczury, Orzechowe Futro. – Szept usłyszała słowa czekoladowego medyka. 
Morskooki Wojownik kiwnął głową na znak zgody. 
- Dobrze, Jeżowa Ścieżko. Dziękuję. 
Gdy tylko Jeżowa Ścieżka dostrzegł, że Szept stoi w wejściu do jego siedziby powitał ją machnięciem  ogona. Pewnie był ciekaw w jakim celu srebrna go odwiedza. Po chwili Orzechowe Futro wstał i poszedł w stronę siostry Słonecznikowej Łapy. Otarł swą głowę o jej głowę po czym wychodząc powiedział:
- Muszę wracać do legowiska wojowników. Do widzenia Jeżowa Ścieżko! Pa Szept…. – ostatnie zdanie dodał moment później. Skierował łapy ku legowisku wojowników i już po chwili niebieska kotka zobaczyła jak wchodzi do środka. Odwróciła głowę w stronę Jeżowej Ścieżki.
- Czy coś ci dolega? – spytał pręgowany klasycznie kocur. Szept od razu po jego pytaniu przesunęła kamień który dotąd znajdował się poza zasięgiem wzroku czekoladowego. Wepchnęła skałę do legowiska medyka po czym wskazała na długi ślad po pazurach na powierzchni głazu. Następnie nosem trąciła niedaleko leżące zioła. Miała nadzieję, że Jeżyk zrozumie iż chodzi jej o to by uleczył kamień.

<Jeżowa Ścieżko? Kamień w potrzebie!>

17 lutego 2021

Od Jeżowej Ścieżki CD. Szeptu

 *dawno temu*

Jeżowa Ścieżka uważnie przyjrzał się małej. Lekarstwo powinno zacząć działać, a nieprzyjemny kaszel odejść w zapomnienie. Zapewne Szept chciała już wrócić do matki i rodzeństwa. Musiała jednak zostać na obserwacji, żeby czekoladowy mógł mieć pewność, że jej stan jest stabilny. Stokrotkowa Łapa od razu ochoczo zaproponowała opowiedzenie jakiejś historii, na co Szept przystała. Jeżowa Ścieżka lekko się uśmiechnął i już miał odejść, gdy Szept łapką wskazała na podbiał. Medyk zrozumiał o co chciała zapytać. 
- To podbiał, malutka. Zwalcza kocięcy kaszel i ułatwia oddychanie. Może też wyleczyć spękane poduszki łapek. - miauknął i udał się do schowka z ziołami, żeby odnieść resztki podbiału na miejsce.
Medykamenty były ułożone na swoich półeczkach, przez co w środku panował odpowiedni porządek. Zastrzygł uszami na odgłos kroków za sobą. Odwrócił się i ujrzał koteczkę, wpatrującą się w niego zaciekawionym wzrokiem. Szept chyba naprawdę chciała się dowiedzieć czegoś o ziołach. W sumie czemu nie. Jeżowa Ścieżka usiadł i ogonem zachęcił córkę Sikorkowego Śpiewu, żeby do niego podeszła. Kiedy tylko koteczka to zrobiła i zajęła miejsce obok niego, Jeżowa Ścieżka łapą wskazał na wysoka roślinę o mięsistych łodygach. 
- Skrzyp leczy infekcje oraz zatrzymuje krwawienie. A tamte malutkie nasionka to ziarenka maku. Ułatwiają sen i łagodzą ból. A widzisz tą roślinę o ząbkowanych liściach? - posłał uśmiech koteczce, która od razu kiwnęła łebkiem. - To krwawnik. Wyciąga toksyny z ran i powoduje wymioty. 
Szept wstała i podeszła do małych, białych kwiatków o żółtych środkach. Odwróciła pyszczek w stronę medyka, łapką wskazując na kwiatki. Jeżyk wstał na równe łapy, żeby do niej podejść. 
- Rumianek. Oczyszcza umysł i wzmacnia przed podróżą. - miauknął. Ogonek Szept dotknął żółtego kwiatu. Jeż bez wahania odpowiedział. - Jaskółcze ziele leczy uszkodzenie oka. Mmm a to trybula, idealna na bóle brzucha. 
Przybliżył ogonem roślinę. Szept obwąchała ją ostrożnie, zanim kiwnęła łebkiem. Jeżowa Ścieżka wyprowadził koteczkę ze składziku, żeby przypadkiem czegoś nie zjadła, bo byłby problem. Szept ułożyła się na swoim chwilowym posłaniu, natomiast Stokrotkowa Łapa zaproponowała jej opowiedzieć trochę o Klanie Gwiazdy.

***

Czas mijał bardzo szybko. Wiele się zmieniło od czasu, gdy Szept była kociakiem. Na stanowisku medyka pozostał już tylko Jeżowa Ścieżka. Stokrotkowa Łapa odeszła polować z Klanem Gwiazdy. Brakowało mu uczennicy i tęsknił za nią. Zżyli się przez ten czas. Jej trening pomógł mu chociaż trochę zapomnieć o "śmierci" Konwaliowego Serca. Jak się okazało, czarno-biała kotka żyła i przebywała w Klanie Nocy, w tajemnicy przed dawnym mentorem, co było bolesne dla czekoladowego. Aż tak mu nie ufała? 
- Gotowe. Teraz na pewno nie wda się infekcja. Na przyszłość uważaj na szczury, Orzechowe Futro. - miauknął medyk Klanu Burzy, spoglądając na swojego pobratymca. 
Wojownik kiwnął głową na znak zgody. 
- Dobrze, Jeżowa Ścieżko. Dziękuję. 
Niespodziewanie dla nich obu w wejściu do legowiska medyka stanęła Szept. Biedna kotka.... przez karę od Mokrej Gwiazdy została zdegradowana do rangi kociaka i nie mogła już brać udziału w Zgromadzeniu. Jeżowa Ścieżka powitał ją machnięciem  ogona. Był ciekaw w jakim celu Szept go odwiedza. Czyżby jej coś dolegało?


<Szept? Bardzo przepraszam, że tak długo!> 
Wyleczony: Orzechowe Futro

12 lutego 2021

Od Szeptu Cd. Jeżowej Ścieżki

Kotka siedziała w swojej żłobkowej siedzibie. Leżała pośród mniejszych kamieni, które uznawała za swoich towarzyszy niedoli. Gdy Trzcina i jej kociaki spały Szepcząca rozmawiała z odłamkami skalnymi szeptem. Czuła, jakby kamienie były jej przyjaciółmi. Niestety teraz była pora kiedy Trzcina i jej córki były aktywne. Szept obserwowała je ze swojej budowli. W sumie to musi jej nadać jakąś nazwę. Siedziba Klanu Kamieni? Nie…może kamienne legowisko? Tak to dobra nazwa! Kamienne legowisko! Po chwili do żłobka wszedł Jeżowa Ścieżka. Jeden z niewielu przyjaźnie nastawionych do niej kotów w tym klanie. Kocur położył przed Trzciną liście ogórecznika. Po chwili spytał ją, czy wszystko dobrze u niej i u jej kociąt. W pewnym momencie rozmowy odwrócił głowę i zdębiał. Chyba dopiero teraz dostrzegł „Kamienne legowisko”. Szepcząca obserwowała go ze swojego okienka. Po chwili Trzcina odezwała się:
- Nie wiem co to jest, nie wiem na co jej ta budowla, ale niech sobie ją ma.
Szepcząca wpadła na pomysł. Może pokaże Jeżykowi wnętrze kamiennego legowiska? W sumie to zmieszczą się tam razem i zostanie jeszcze wolnego miejsca. Odetkała wejście do swojej kryjówki, po czym wystawiła przez nie głowę uśmiechając się lekko do Jeżowej Ścieżki. Dała mu znak ruchem głowy, żeby wszedł. Po chwili jedno z kociąt Trzciny zaczęło iść do nich. Próbowało skorzystać z okazji i wejść do jej kamiennego legowiska! O nie! Zaczęła gorączkowo dawać sygnały medykowi, by jak najszybciej wszedł do środka. Kociak widząc to zaczął biec by dostać się do jej twierdzy zanim Jeżyk zdąży wejść a ona zatka za nim przejście. „No nie! Ścieżka właź!” pomyślała Szepcząca.

<Jeżowa Ścieżko? Dostałeś wejściówkę do bunkra!>