— Ach… Wybacz, że cię wystraszyłem. Co tam? Dawno nie rozmawialiśmy odkąd, no… wiesz, wtedy z Tańcującą Słonką — mruknął, odrywając wzrok od starszego kolegi.
Złamana Łapa ciężko westchnął, gdy przyjaciel przypomniał mu o jego ostatnim odpale.
— Tak… wybacz za to, nie wiem, o co mi chodziło — odpowiedział mu, trochę zawstydzony całą sytuacją. Teraz wiedział, że może być bardziej spokojnym. Przynajmniej tak myślał, bo oczywiście nie wiedział, że Słonka go okłamała z tym, kto tak naprawdę jej się podoba.
Kocur ponownie westchnął, po czym zaczął:
— Hm… Właśnie, co sądzisz o śmierci Przepiórczej Wichury? Znałeś ją? Myślisz, że co spowodowało jej śmierć? — zapytał dosyć zaciekawiony. Ostatnie wydarzenia w Klanie Klifu były dziwne i ciężkie do wytłumaczenia.
— Uważam, że to przez jej nieuwagę spadła z klifu. Samobójstwo raczej w tym wypadku jest wykluczone. Była zbyt entuzjastyczna, aby dokonać czegoś takiego. Przynajmniej tak mi się wydaje z wszystkich historii, które krążą po klanie — odparł Cicha Łapa, na co Złamana Łapa skinął łbem i zamilkł w chwilowym rozmyślaniu. — Ja jedynie znałem ją przez to, że kiedyś wraz z Tańcującą Słonką byliśmy z nią na patrolu. Nic konkretnego w sumie, ale wydawała się bardzo radosna i zadowolona z życia — dodał Cicha Łapa.
Złamana Łapa tylko skinął łbem.
— Dziwne… Możemy po prostu założyć, że spadła z klifu, nie wiem… bo osunęła się jej łapa? Wszystko jest możliwe — odpowiedział mu Złamana Łapa.
— Ja już będę iść, bo obiecałem Jajecznej Skorupce, że pomogę jej z polowaniem. Do zobaczenia, Złamana Łapo! — mruknął z szerokim uśmiechem na pysku liliowy kocur. Na pożegnanie Złamana Łapa polizał go po czole. Po tym jednak z pyska młodszego było można odczytać zakłopotanie. Złamana Łapa sam poczuł się zakłopotany reakcją przyjaciela. Postanowił jednak to zignorować.
— Pa! Będę czekać w legowisku! — Złamana Łapa mu odpowiedział i poszedł w stronę nory uczniów.
Złamana Łapa ciężko westchnął, gdy przyjaciel przypomniał mu o jego ostatnim odpale.
— Tak… wybacz za to, nie wiem, o co mi chodziło — odpowiedział mu, trochę zawstydzony całą sytuacją. Teraz wiedział, że może być bardziej spokojnym. Przynajmniej tak myślał, bo oczywiście nie wiedział, że Słonka go okłamała z tym, kto tak naprawdę jej się podoba.
Kocur ponownie westchnął, po czym zaczął:
— Hm… Właśnie, co sądzisz o śmierci Przepiórczej Wichury? Znałeś ją? Myślisz, że co spowodowało jej śmierć? — zapytał dosyć zaciekawiony. Ostatnie wydarzenia w Klanie Klifu były dziwne i ciężkie do wytłumaczenia.
— Uważam, że to przez jej nieuwagę spadła z klifu. Samobójstwo raczej w tym wypadku jest wykluczone. Była zbyt entuzjastyczna, aby dokonać czegoś takiego. Przynajmniej tak mi się wydaje z wszystkich historii, które krążą po klanie — odparł Cicha Łapa, na co Złamana Łapa skinął łbem i zamilkł w chwilowym rozmyślaniu. — Ja jedynie znałem ją przez to, że kiedyś wraz z Tańcującą Słonką byliśmy z nią na patrolu. Nic konkretnego w sumie, ale wydawała się bardzo radosna i zadowolona z życia — dodał Cicha Łapa.
Złamana Łapa tylko skinął łbem.
— Dziwne… Możemy po prostu założyć, że spadła z klifu, nie wiem… bo osunęła się jej łapa? Wszystko jest możliwe — odpowiedział mu Złamana Łapa.
— Ja już będę iść, bo obiecałem Jajecznej Skorupce, że pomogę jej z polowaniem. Do zobaczenia, Złamana Łapo! — mruknął z szerokim uśmiechem na pysku liliowy kocur. Na pożegnanie Złamana Łapa polizał go po czole. Po tym jednak z pyska młodszego było można odczytać zakłopotanie. Złamana Łapa sam poczuł się zakłopotany reakcją przyjaciela. Postanowił jednak to zignorować.
— Pa! Będę czekać w legowisku! — Złamana Łapa mu odpowiedział i poszedł w stronę nory uczniów.
[325 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz