»» ———— ⚜ ———— ««
Przeszłość, dawna
Pora Nagich Drzew
»» ———— ⚜ ———— ««
Lodowate ślepia, nieco zmrużone z uwagą obserwowały niebieskiego samotnika. Coś jej mówiło, że kocur nieco mija się z prawą w części swych słów. Nie miała jednak żadnych podstaw, by wytknąć to pręgowanemu, na co minimalnie poruszyła wibrysami. Nie pasował jej sam fakt obecności jakiegoś obcego kota tak blisko granicy, a raczej już nawet za nią, gdyż jego przednie łapy spoczywały na terenach, które należały do Burzaków.
— Zanim Ci odpowiem, to czy byłbyś łaska cofnąć się parę kroków? Twe łapy spoczywają już na terenie klanu — odparła, a kiedy tylko klasyk wykonał jej prośbę, skinęła głową: — Zwą mnie Skrzydlata Płomykówka, zastępczyni Klanu Burzy i owszem, jestem w pełni świadoma zagrożenia pobliskiej drogi, ale i nieproszonego samotnika w okolicy klanowych terenów, kiedy to pora nagich drzew, nikogo nie rozpieszcza — wyjaśniła, sugerując, by Monarcha w trybie raczej natychmiastowym odszedł.
»» ———— ⚜ ———— ««
Obecnie, Pora
Nowych Liści
»» ———— ⚜ ———— ««
Zaklęła siarczyście pod nosem, kiedy to stanęła nieostrożnie na łapie, z której w poprzednim sezonie wyjęła kawałek dwunożnego odpadku. Wtedy miała nadzieję, że samo usunięcie błyszczącego odłamka wystarczy, a w ranę nie dwa się żadne zakażenie. Poza tym nie chciała też obciążać Wdzięczną Firletkę, która po zdradzie Łzawej Łapy pozostała sama ze swymi obowiązkami. Do tego dochodził też fakt, iż byli też inni chorzy, którzy potrzebowali bardziej opieki szylkretki oraz ziół, będących ograniczonych przez mało przyjazne warunki do ich wzrostu i dalszego rozwoju. Teraz jednak infekcja w kończynie była realnym zagrożeniem, jeśli w najbliższych dniach nic z tym nie zrobi.
Swoje nieco krzywe kroki skierowała w głąb rodzimych terenów, a następnie do jednego z tuneli, który prowadził do podziemnego obozu. Już minęło tyle czasu, że srebrna zdążyła się w miarę przyzwyczaić do azylu z licznymi świetlikami w swym sklepieniu. Odkąd Rudzikowe Skrzydełko zmarła, zastępczyni niemal co noc opuszczała legowisko wojowników, a następnie kierowała się do najbliższej części obozu, gdzie mogła obserwować Srebrną Skórę. Po cichu miała nadzieję, iż to właśnie tam trafiła zmarła, nawet jeśli była spiskowcem, a na swych łapach miała krew niewinnych. Płomykówka nie wiedziała, czy żałowała swych czynów na tyle głęboko, że Gwiezdni w końcu jej przebaczyli, jednak wolała wierzyć w tę wersję, niż to iż pręgowana trafiła do Mrocznej Puszczy wraz z innymi mordercami, zdrajcami, wojownikami, którzy świadomie i specjalnie łamali kodeks.
W trakcie drogi do medyczki przywitała się skinieniem głowy z paroma wojownikami, zatrzymując się jedynie dłużej przy Oskrzydlonym Ogniku czy Krokusowej Kruchości, by omówić z nimi niektóre kwestii. Rudy kocur po otruciu Rudzik stał się jeszcze bliższy cętkowanej, a więź, która pomiędzy ich dwójką dawniej była jedynie czymś umownym, teraz rosła w siłę. Brat dla zastępczyni stał się głównym oparciem w czasie, kiedy ta była w kompletnej rozsypce po zbrodni Łzawej Łapy oraz Połyskliwego Koguta. Była zawiedziona siostrzeńcem, starała się porozmawiać ze Zwisającą Perłówką po swym publicznym ogłoszeniu opinii o dwójce młodych morderców. Kocica miała wrażenie, że młoda wojowniczka nie chce mieć z nią w ogóle do czynienia, a nawet jeśli to niezbędne minimum, które obowiązywało w relacji wojownik zastępca. Radziła się w tej kwestii Ognika, lecz on jedynie odparł, by cętkowana dała jej czas na przetrawienie tego wszystkiego.
Kiedy w końcu zastępczyni dotarła do legowiska Firletki, w środku zastała Gadożerowy Pysk, który z widoczną trudnością łapał oddech oraz przybranego syna Poczciwego Szakłaka i Gasnącej Prawdy. Pląsająca Łapa leżał z bliżej niezidentyfikowaną papką w okolicy jednego z uszu. Uczeń miał sporo szczęścia, że żyje. Nadal pamiętała, jak czarnofutry przyjaciel przyniósł do obozu ciężko rannego kociaka oraz jego martwego brata, którego pochowano pośród innych poległych Burzaków. Po dłuższej chwili odwróciła wzrok od chyba śpiącego liliowego młodzika, by udać się bardziej w głąb legowiska z nadzieją, iż zastanie gdzieś medyczkę. Nie chciała męczyć Gadożera próbą mówienia przy swym obecnym stanie, ani też nie miała zamiaru odbierać Patyczakowi możliwości odpoczynku w czasie choroby.
— W czym mogę pomóc Skrzydlata Płomykówko? — Niespodziewanie tuż za nią rozbrzmiał nieco zmęczony głos szylkretki. Srebrna obracając się, posłała jej minimalny uśmiech.
— Niedawno wyjęłam ostry odpad Dwunożnych ze swej łapy i jest pewna szansa, że wdała się infekcja.
Starsza nie skomentowała postępowania zastępczyni, a jedynie wskazała jej jedno z posłań, które obecnie nie były w użytku. W tym czasie zielonooka udała się do składziku. Dymna chwilę później powróciła do kolejnej pacjentki w lecznicy z chyba liśćmi paproci w pysku, przynajmniej dla Skrzydlatej Płomykówki wyglądało ów ziele. Te zostało następnie przeżute, a powstały sok w wyniku tego procesu znalazł się na zainfekowanej ranie. Srebrna syknęła na mało przyjemne doznania, lecz liliowa zdawała się nie być wzruszona ją reakcją i kontynuowała przeżuwanie nad łapą młodszej, aż do ostatniej kropelki soku.
»» ———— ⚜ ———— ««
Parę dni później w czasie Wysokiego Słońca, Skrzydlata Płomykówka spokojnym krokiem opuściła obóz. W końcu po infekcji łapy nie było śladu i nie musiała się przejmować tym, jak ma stąpać, by każdy krok jak najmniej emanował bólem. Cętkowana korzystała z pierwszych promieni słońca, które swym ciepłem muskały otwarte równiny Burzaków. Na błękitnym sklepieniu widać było pojedyncze chmury, szerokim łukiem omijające jaśniejącą kule idealnie pośrodku bezgranicznego nieboskłonu.
Kocica nie miała jasnego celu swej podróży, po prostu niespiesznie szła przed siebie. Nawet nie zdała sobie sprawy, iż w okolicy granicy przy Drodze Grzmotu rysuje się niebieska sylwetka pewnego samotnika. Powróciwszy oczyma, przyspieszyła nieco kroku, by po dłuższej chwili stanąć z Monarchom pysk w pysk.
— Witaj Monarcho, co Cię ponownie sprowadzę w te strony? Nadal nie zapoznałeś się z pobliskimi terenami? — spytała, zasiadając na powoli zieleniejącej trawie.
<Niebieski natręcie?>
Wyleczeni: Gadożerowy Pysk, Pląsająca Łapa, Skrzydlata Płomykówka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz