Dawno temu po wejściu borsuka do obozu
Wesoła Łapa wysłuchała grzecznie, tego co mówił jej mentor, podziwiając jednocześnie jego bujne, aksamitne futro. Posmutniała trochę na wieści, że nie powinna przyjaźnić się z borsukami i innymi futrzakami…
— Chlip — mruknęła. — No dobrze. Czyyyyy zamiast tego Pan Książę Rogaty Flaming będzie moim futrzastym przyjacielem?
Posłała mu głupkowaty, bardzo szczery uśmiech.
Teraźniejszość
Wesoła Łapa spędzała dużo czasu z Szumiącą Wyspą. Kocurek twierdził, że znał świetne metody jak zostać wojownikiem! Więc naturalnie, Rzekotka z nim trenowała, nawet jeśli dla kogoś z boku były to wygłupy.
— Ahaaa i pamiętaj, żeby sypać piaskiem w oczy! — Miauknął, kiedy się tarzali po ziemi.
Śnieg stopniał, nadeszła powoli wiosna. Rzekotka była ciekawa czy znajdzie jako pierwsza żonkile, o których słyszała jak na razie tylko legendy. Ponoć wtedy, jeśli trafi na taki kwiat, musi go zerwać i pobiec prędko do obozu, obwieścić, że nadeszła wiosna! Bardzo chciałaby to zrobić! BARDZO!
Kiedy jednak jej rozmarzenie przerwał Szumek, Wesoła Łapa spojrzała na niego rozczarowana.
— Czemu mam sypać piaskiem?! — Miauknęła oburzona. — To niegrzeczne!
— Ale skuteczne! Jak spotkasz kiedyś kogoś z Klanu Burzy albo Klanu Klifu to sypnij w nich!
— Ale po co?
— Dla zasady.
— Jakiej? — Przekrzywiła główkę, kiedy Szumek usiadł obok niej, a ona łapą brodziła w mokrym piachu.
— Każdej! Jesteśmy z Klanu Nocy, jesteśmy lepsi! — Mówił. — Dlatego tych gorszych sypiemy piaskiem.
— Ale nikt nie jest gorszy. Wszyscy są równi! — Miauknęła, po czym wstała, otrzepała się i zadzierając nosek, odeszła.
Nie podobało jej się to podejście! Jak on mógł mówić takie okropne rzeczy? Dlaczego miałaby sypać piasek w niewinne koty?!
Tuptała rozeźlona z powrotem do obozu. Przekroczyła jego próg, dostrzegając przy stoisku ze zwierzyną swoją siostrę, Ropuszkę. Od razu skierowała ku niej kroki. Kotka wzięła rybę zwaną ukleją z dostępnych opcji, a Ropuszy Skok wzięła płocia. Potuptały na bok, żeby zjeść.
— Nie uwierzysz, co mi dziś Szumiąca Wyspa powiedział! — Miauknęła rozemocjonowana.
— Hmm? — Kotka zerknęła na nią znad jedzenia.
— No, że mam sypać piasek w obce koty! Bo są gorsze! — Jej puchaty ogon zamiatał podłoże.
— Oh. To nie miło! — Odparła.
— Racja!
Siostry zajęły się posiłkiem, a następnie nawzajem się umyły.
Kiedy skończyły, Rzekotka zauważyła swojego mentora nieopodal. Jego pokaźna sylwetka, piękne, napuszone, idealnie ułożone futro zabawnie skakało przy stawianych krokach. Ogon dumnie uniesiony, a pysk jak zawsze, zdobił stonowany wyraz. Wesoła Łapa w podskokach do niego doskoczyła.
— Idziemy na trening? — Zapytała uradowana.
— Nie, Wesoła Łapo. Oficjalnie zakończyłaś swoją ścieżkę szkolenia i możesz zostać mianowana. Rozmawiałem już z Mandarynkową Gwiazdą. Dziś wieczór przejdziesz ceremonię nadania nowego imienia. — Wyjaśnił.
Niebieska kotka otworzyła pyszczek ze zdumienia. To naprawdę się działo? TAK NAPRAWDE?!
— O rajciu! NIECH MNIE KTOŚ USZCZYPNIEEE — Krzyknęła przeszczęśliwa, skacząc jak mały zajączek dookoła mentora. Wyglądała zabawnie, dorosła już kotka, a zachowująca się wciąż niczym mały kociak.
Nie brakło jej energii nawet zima, by przekopywać się przez zaspy i lepić bałwany. Teraz, idealnie na wiosnę, zostanie oficjalnie mianowana! Jak wspaniałe!!
Tego wieczora Mandarynkowa Gwiazda zwołała koty. Rzekotka stała, trzęsąc się z emocji i czekając, aż ją wywoła. Stał u jej boku Rogaty Flaming, pusząc futro z dumą. Niebieska miała ochotę się rozpłakać z emocji! Kiedy srebrna liderka zawołała ją, podeszła do kotki. Próbowała zachowywać powagę i elegancję. Tak jak uczył ją Pan Książę Rogaty Flaming.
— Ja, Mandarynkowa Gwiazda, przywódca Klanu Nocy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenowała pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. — Poniosło się nad zebranych. — Wesoła Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
– Przysięgam!!! — Krzyknęła. Mandarynkowa Gwiazda zerknęła na nią z ukosa.
— Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Wesoła Łapo, od tej pory będziesz znany jako Wesoła Rzekotka. Klan Gwiazdy ceni twój zapał i… — spojrzała, jak kotka aż trzęsła się z radości. — …entuzjazm oraz wita Cię jako nowego wojownika Klanu Nocy.
— Wesoła Rzekotka! Wesoła Rzekotka! — Skandował tłum, a niebieska wypatrzyła w nim swoje siostry, rodziców, którym pomachała, oraz… Szumiącą Wyspę. Na niego była aktualnie obrażona, więc zeszła z miejsca do przemawiania, by pobiec do Rogatego Flaminga. Wtuliła się w jego miękkie futro jak do własnej siostry. Ciekawe czy zostałby jej bratem tak jak Milczek? Na pewno wszyscy by się ucieszyli!
Odeszli troszkę na bok, by nie przeszkadzać i nim koty otoczyły niebieską, by złożyć jej gratulacje, kotka odezwała się do mentora.
— Jesteś najwspaniaaalszym mentorem, Panie Książę Rogaty Flamingu! — Miauknęła, a z jej oczu popłynęły łzy. — Będę tęsknić za naszymi treningami! Kocham Pana, Panie Księciu Rogaty Flamingu, nie chcę się rozstawać!!!
Prawdopodobnie do jej łebka nie dotarło, że mianowanie nie oznaczało odejścia z Klanu, a co za tym idzie — zaprzestania widywania pointa. Stała tak i się smarkała, myśląc, że to już jest koniec i nie będzie mogła z nim więcej spędzać czasu. Otarła nos i spojrzała na niego wielkimi, pomarańczowymi oczami.
<Flamingu? Weź ją przytul czy coś! >
[784 słowa]
[16%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz