Dawno, dawno temu (gdy Migoczący Nieboskłon był uczniem)
— Niczym pisklę do rozbicia swojej skorupki! — wymruczała z wymuszonym uśmiechem.
Kotka nie chciała tego robić, wiedziała jednak, że nie wypada odmawiać koledze.
Kocur nic nie odpowiedział, po prostu wszedł w krzaki. Kotka stała tam jeszcze parę bić serca, po czym poszła w przeciwną stronę. Obiecując sobie przy tym, że postara się przegrać, nie chciała go denerwować… W końcu kto chciałby pokazać kogoś, kto robi mu taką łaskę? Nikt.
***
Minął dłuższy czas, a słońce już powoli tonęło za horyzontem. Kotka siedziała w miejscu, posłusznie czekając na Migoczącą Łapę. Szczerze? Zaczęła się trochę nudzić. Gdy ten wyłonił się z krzaków, natychmiast wstała i uśmiechnęła się szeroko od ucha do ucha. Kocur w pysku niósł aż dwa wróble! Kocur odłożył je na ziemię, po czym powiedział:
— Wygrałem kupo futra, wygrałem! — W jego głosie było coś w rodzaju małej satysfakcji.
— A ja przegrałam… W każdym razie dobra robota! — rzekła, dodając po chwili — Wracajmy Migocząca Łapo… Zaraz noc.
Kocur nic nie odpowiedział, tylko poszedł przed siebie. Pszczeli Lilak, znudzona po prostu poszła za nim, biorąc wcześniej zwierzynę w pysk. Dwójka szybko dotarła bez obozu bez żadnych rozmów.
***
Przed śmiercią Przepiórczej Wichury
Słońce było wysoko zawieszone nad terenami Klanu Klifu, a nawet chylące się już delikatnie ku dalekiemu horyzontowi. Nie zakrywała go ani jedna chmura. Niebo było krystalicznie czyste i przypominające wodę w pobliskim wodospadzie. Powietrze i rośliny były dosyć suche, a temperatura dosyć ciepła. Cisza była tylko od czasu do czasu przerywana śpiewem ptaków czy szumem drzew tańczących wręcz na wietrze. Tańczyło tak i liliowe futro Pszczelego Lilaku. Kotka siedziała niedaleko wejścia do obozu, widocznie czekając na kogoś. Choć dzień był spokojny, było to w jej oczach jak cisza po burzy. Serce biło pod jej kupą futra, pod jej piersią dosyć intensywnie. Kotka czuła się nieco jakby świat był drzewem, któremu zamiast gałązek zaczęły rosnąć korzenie, a zamiast korzeni gałązki. Czuła się nieco wystraszona, zdziwiona oraz wręcz zagubiona. A to wszystko wina plotki, w którą uwierzyła. Kotka początkowo myślała, że to tylko plotka jak każda inna, w końcu Lśniąca Gwiazda zdradzający swój klan, ze samotniczką? I to była zastępczyni, która tak zraniła jego synów? Niemożliwe! Prawda..? Jednak gdy kotka tylko spojrzała na Kaczorka i Żołędzia, to definitywnie się zmieniło. Rude plamy Kaczorka były podobne do rudego futra Lśniącej Gwiazdy, Żołądź, który definitywnie miał jego oczy tylko innego koloru… Jej zdanie definitywnie się zmieniło. Pszczeli Lilak, miała pojęcia, jak tego wcześniej nie zauważyła. Fakt jedno z kociąt, Komosa, był niepodobny, ale czy to skreśliło inne dowody? Nie! Pszczeli Lilak, czuła się głupio, jak lider Klanu Klifu, ich własny lider, zrobiłby im coś takiego? Nie wiedziała co robić, wiedziała tylko, że jak najszybciej musi przekazać te wieści Migoczącemu Nieboskłonowi! Czuła się odpowiedzialna za przekazanie mu tych złych wieści. Dodatkowo była ciekawa jego reakcji. No cóż, kto inny chciałby to zrobić jak nie ona? Liliowa czekała na niego zniecierpliwiona jak pies na swojego dwunożnego. W końcu po dłuższej chwili doczekała się go. Point wracał z myszą w pysku, a za nim, niemalże w szeregu Cicha Łapa, Krabowa Łapa i Focza Fala. Wstała i jak najszybciej skierowała się w jego stronę. Nie Zważając na innych wracających z patrolu rzekła:
— Witam Migoczący Nieboskłonie! Wiedziałeś, co zrobił na drogie gwiazdy twój ojciec? Zdradził nasz przepiękny niczym nocne niebo klan! Te kocięta, które przyniósł to podobno twoje rodzeństwo! I to nawet nie przyrodnie! Nie wątpię w to, są zbyt podobni do niego! Żołądź definitywnie ma po nim ślepia! — rzekła szybko, po czym dodała, nie czekając na jego reakcje — Straszne to czasy Migoczący Nieboskłonie… Biedni ty i twoje rodzeństwo, zwłaszcza te najmłodsze… Maluchy mają samotniczką krew po tej głupiej kotce! Mam nadzieje, że gdy ty zostaniesz zastępcą i w końcu przywódcą nie będzie w tym klanie takiego bałaganu! Prawda? Możesz mi to obiecać?
<Migotku? Twój ojciec to zdrajca>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz