Weszła do obozu, patrząc na ostatnie liście spadające z drzew, jednocześnie niosąc w zębach dwie zdobycze. Polowanie przypadło jej do gustu, choć nie było jej najmocniejszą stroną.
Odłożyła mysz i wiewiórkę na stertę zdobyczy i kiedy miała już odejść, zobaczyła chyboczącego się w Tęczową Łapę, idącego blisko niej.
Przywitała się, a po chwili zapytała:
– Co się stało?
Uczeń odwrócił lekko głowę i odparł:
– Nieważne.
– No dobra, nie będę wnikać – powiedziała z rezygnacją.
Tęczowa Łapa udał się w swoją stronę, zatrzymując się. Nagle odwrócił się sennie.
– Trochę mi niedobrze. Poprosisz Roztargniony Koperek o przygotowanie krwiściągu, gdy się obudzę?
– Cóż, mogę to zrobić. – Zdziwiło ją pytanie młodego kocura. Domyśliła się, że musiał zrobić coś, czego nie powinien. Tylko co? Tego nie potrafiła rozgryźć.
Przeszła obok niego i napotkała Zalotną Gwiazdę. Zawołała ją, więc przybiegła przed oblicze przywódczyni. Poprosiła Zamroczoną Łapę o posprzątanie w obozie i wydawało jej się, że musiała to posłusznie wykonać.
Niecierpliwie spojrzała, gdzie panował największy nieporządek, po czym usiadła, przesuwając resztki jedzenia i rozrzucony mech na jedną kupkę.
Całkowicie z zaskoczenia usłyszała za sobą głos Tęczowej Łapy.
– Zamroczona Łapo! – zawołał z większą energią niż wcześniej. – Co robisz?
– Dostałam zadanie posprzątania i nie chcę marudzić, ale nudzi mi się to.
– Racja, naprawdę przykre – ocenił, wydając z siebie potem krótkie ziewnięcie.
Zamroczona Łapa wyciągnęła łapy do przodu. Poprosił ją wcześniej o pójście do Roztargnionego Koperku, dlatego też postanowiła dotrzymać obietnicy.
– Poczekaj – zatrzymał ją kremowy kocur.
– O co chodzi? – Wlepiła w niego zirytowane spojrzenie.
– Zanim pójdziesz zapytać medyka, czy mogę jakoś pomóc? Sprzątanie nie wymaga wysiłku, a ja jeszcze nie czuję się do końca dobrze. Bardzo bym chciał!
,,On mówi prawdę", uznała w myślach. Wiedziała, iż jeśli nic nie zrobi w najbliższym czasie, inni członkowie klanu mogli go uznać za leniucha. A nawet nie licząc tego, przydałaby się jej pomoc.
– Jasne! – Uśmiechnęła się.
Tęczowa Łapa pokiwał głową, przystępując do pracy. Czekoladowa kotka zostawiła go i przeszła kilka kroków. Chyba polubiła Tęczową Łapę. Był entuzjastyczny i zabawny, czyli inny niż ona, mimo tego może mogli się zaprzyjaźnić. W po powietrzu wyczuła woń zwierzyny, przez którą ledwo się powstrzymała od chęci zjedzenia posiłku.
[379 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz