Jej rozmyślania przerwało pytanie ze strony kocura, jego głos rozwiał ciszę panującą wokół nich.
— Masz ochotę się przejść?
— Pewnie — szepnęła w odpowiedzi, choć dalej nie odsunęła się od Burzaka.
Odstąpili od siebie dopiero po dłuższej chwili, powoli, jakby nie chcieli, aby ta delikatna chwila im uciekła. Podnieśli się i otoczeni dźwiękami lasu poszli wzdłuż granicy, wszechobecną noc rozświetlało jedynie blade światło.
— Piękny dzisiaj księżyc, prawda? — kotka mruknęła cicho w stronę kocura.
Po ostatnim spotkaniu z Białym Strumieniem kotce widocznie ulżyło. Przez ostatnie dni poprawiło się znacznie jej samopoczucie i ogólne zachowanie w obozie. Była pogodniejsza, a uszy przestały wisieć smętnie po bokach jej głowy, co było sporym kontrastem do dotychczasowej markotności. Jej przyjaciółka, Psotny Nietoperz próbowała wypytać, co się działo przez ostatnie kilka dni, ale Drobne Ukojenie udzielała jedynie bardzo wymijające odpowiedzi, pomimo tego, że ufała kotce… bała się konsekwencji swojej znajomości z białym Burzakiem. Nawet jeśli nie było to nic… zdefiniowanego, a sama Drobna nie była pewna swoich uczuć, to mimo wszystko, czuła, że nie było to, coś, czym powinna się dzielić z nikim, a przynajmniej dopóki nie będzie pewna, czym ta relacja właściwie jest i wtedy dopiero, będzie można się zastanowić nad ewentualnym podzieleniem się z innymi. Jak się oczywiście upewni, że nie napyta sobie tym biedy.
Drobne Ukojenie wyszła ze swojego legowiska, skacząc po półkach w dół, dzień był spokojny, nic naglącego się nie działo, więc też kotka nie musiała się zbytnio nigdzie spieszyć. Zajrzała do medyków i starszyzny, tym drugim pomagając wymienić stary mech bez większego zastanowienia. Potem krzątała się po obozie, próbując włożyć w cokolwiek łapy, a gdy to nie zaspokoiło jej energii, postanowiła wyjść na spacer, przy okazji mówiąc sobie, że poszuka ziół.
Słońce przyjemnie grzało plecy kotki, kiedy szła dobrze znaną sobie ścieżką. Przez te wszystkie księżyce zdążyła poznać tereny Klanu Klifu jak własne legowisko. W połowie jej wycieczki rozkojarzyła się, jej myśli mimowolnie podryfowały w stronę spotkania, które miało miejsce ostatniej nocy. Miała wrażenie, że… był to znaczący krok do przodu w ich znajomości, choć ta cała sytuacja była po prostu jednym wielkim nieporozumieniem, to jednak wzbudziła wielkie emocje, aż bała się myśleć, co by mogło być, jeśli nie spotkaliby się wtedy na granicy. Z tego, co mówił Biały Strumień, to był bliski postawienia krzyżyka na ich relacji. Drobne Ukojenie przestraszyło, jak bardzo znajomość mogła się rozchwiać, kiedy upływał czas, a nie było okazji tego naprostować. Życie w osobnych klanach… naprawdę potrafiło skomplikować wiele rzeczy. Niebieska kotka z pewnością nigdy nie chciałaby takiej powtórki, jednak z ich sytuacją, to tak właściwie nie wiadomo czy coś podobnego nie stanie się ponownie. Prawda, mogli umawiać się na spotkania, ale przecież zawsze mogło się coś stać tak jak jej, podczas tej feralnej nocy z mewą… Czy warto było tyle stresów, aby utrzymać jedną relację? Zdecydowanie, Drobne Ukojenie była pewna, że Biały Strumień był wart każdego wysiłku. Tylko… chciała, żeby nie było to takie skomplikowane, chciała go częściej widywać niż kilka razy na księżyc…
Księżyc jeszcze się nie pojawił, a wybrane koty powoli zbierały się do wyjścia, aby dotrzeć na miejsce zgromadzenia wszystkich klanów na czas. Drobne Ukojenie miała nadzieję, że wśród kotów z Klanu Burzy znajdzie się pewien czerwonooki kocur, miała mu tyle pytań do zadania. Musiała też pochwalić się faktem, że udało jej się wyszkolić uczennicę, co zdecydowanie było dla kotki wielkim sukcesem, bo miała związane z tym ogromne obawy. Lśniąca Gwiazda przerwał jej myśli, dając sygnał do wymarszu, a koty z Klanu Klifu ruszyły w noc.
— Masz ochotę się przejść?
— Pewnie — szepnęła w odpowiedzi, choć dalej nie odsunęła się od Burzaka.
Odstąpili od siebie dopiero po dłuższej chwili, powoli, jakby nie chcieli, aby ta delikatna chwila im uciekła. Podnieśli się i otoczeni dźwiękami lasu poszli wzdłuż granicy, wszechobecną noc rozświetlało jedynie blade światło.
— Piękny dzisiaj księżyc, prawda? — kotka mruknęła cicho w stronę kocura.
Następnego dnia
Drobne Ukojenie wyszła ze swojego legowiska, skacząc po półkach w dół, dzień był spokojny, nic naglącego się nie działo, więc też kotka nie musiała się zbytnio nigdzie spieszyć. Zajrzała do medyków i starszyzny, tym drugim pomagając wymienić stary mech bez większego zastanowienia. Potem krzątała się po obozie, próbując włożyć w cokolwiek łapy, a gdy to nie zaspokoiło jej energii, postanowiła wyjść na spacer, przy okazji mówiąc sobie, że poszuka ziół.
Słońce przyjemnie grzało plecy kotki, kiedy szła dobrze znaną sobie ścieżką. Przez te wszystkie księżyce zdążyła poznać tereny Klanu Klifu jak własne legowisko. W połowie jej wycieczki rozkojarzyła się, jej myśli mimowolnie podryfowały w stronę spotkania, które miało miejsce ostatniej nocy. Miała wrażenie, że… był to znaczący krok do przodu w ich znajomości, choć ta cała sytuacja była po prostu jednym wielkim nieporozumieniem, to jednak wzbudziła wielkie emocje, aż bała się myśleć, co by mogło być, jeśli nie spotkaliby się wtedy na granicy. Z tego, co mówił Biały Strumień, to był bliski postawienia krzyżyka na ich relacji. Drobne Ukojenie przestraszyło, jak bardzo znajomość mogła się rozchwiać, kiedy upływał czas, a nie było okazji tego naprostować. Życie w osobnych klanach… naprawdę potrafiło skomplikować wiele rzeczy. Niebieska kotka z pewnością nigdy nie chciałaby takiej powtórki, jednak z ich sytuacją, to tak właściwie nie wiadomo czy coś podobnego nie stanie się ponownie. Prawda, mogli umawiać się na spotkania, ale przecież zawsze mogło się coś stać tak jak jej, podczas tej feralnej nocy z mewą… Czy warto było tyle stresów, aby utrzymać jedną relację? Zdecydowanie, Drobne Ukojenie była pewna, że Biały Strumień był wart każdego wysiłku. Tylko… chciała, żeby nie było to takie skomplikowane, chciała go częściej widywać niż kilka razy na księżyc…
Noc zgromadzenia 24.10
<Biały? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz