Porą Nagich Drzew
Często po każdej śnieżycy była wyciągana, by pomagać z odśnieżaniem wejść do tuneli oraz ich okolic. Część zasp nawet przerastała wzrost Porzeczki. W takich porach kotka tęskniła za ciepłem pluszowych futer długowłosych sióstr.
Starała się unikać wszystkich i wszystko, nawet siostry. Nie wiedziała w sumie dlaczego. Był to może… wstyd? Oburzenie własnym zachowaniem wobec ukochanej siostrzyczki? Poziomka na pewno nie miała jej tego za złe, w końcu była niemal nieprzytomna, gdy szylkretka o mało ją nie rozszarpała z wściekłości. Najbardziej jednak uwzięła się na Dzielnej Łapie, który ewidentnie próbował się zbliżyć do Poziomki. Gdy Porzeczka tylko mogła, kopała go, podkładała łapy, wrzucała różne niespodzianki do jego legowiska, a nawet podkradała mu zwierzynę. Przecież nie było niczego w kodeksie wojownika, co zakazywało odbierania jedzenia rówieśnikowi, to nic jej nie powstrzymywało od robienia tego. Czasem próbowała nawet zbłaźnić go przed innymi, czy to opowiadając zmyślone, ośmieszające historyjki na jego temat albo wprost mówiła o nim jako najgorszym kocie, do tego o fajtłapie i beztalenciu. Ciągle nawiązywała do momentu, w którym kuna go zaatakowała. Była do niego bezlitosna, w sumie nadal jest. Prawdopodobnie też przez to Mała Bazia nie pozwalała na jej mianowanie i starała się ją zajmować obowiązkami. Porzeczka i tak znalazła wolne chwile na śmianie się z “Nie-dzielnej Łapy”, poza wzrokiem mentorki.
Teraźniejszość
Porzeczka ziewnęła i przeciągnęła swoje wychudzone przez Porę Nagich Drzew cielsko. Niezwykle mało jadła ostatnie parę księżyców, w końcu musiała oddawać wszystko innym. Przynajmniej mogła podkradać żarcie Dzielnej Łapy bez konsekwencji. W tunelach wciąż pozostał chłód Pory Nagich Drzew, mimo że Pora Nowych Liści już była tuż tuż. Już dzień wstecz była na pierwszym konkretnym polowaniu, przynosząc porządną króliczą sztukę, którą mogły się podzielić co najmniej cztery, może nawet pięć kotów.
Kotka szybko się wylizała i, pozostawiając obie siostry smacznie śpiące, wyszła z legowiska. Kotka powinna już być wojownikiem, a nie się użerać z tymi podrzędnymi kotami. Przeszła się do Groty Tajemnic, po czym, widząc brak kotów, poszła się na przechadzkę po najbliższych, pewnych jej tunelach. Trzeba było się przecież jakoś rozgrzać.
Usiadła w jakimś zaułku i się położyła na plecach, wzdychając ciężko. Tęskniła za ciepłem Pory Zielonych Liści, brakowało jej biegu po zielonej łące, z której wzbijały się całe stada ptaków. Gonitwa za królikami i dreszczyk emocji, jaki temu towarzyszył. Chciałaby, by wreszcie mogła to poczuć. Ten ciepły wiatr we futrze, grzejące słońce. Szkoda, że Pora Nagich Drzew istnieje. Była ona tak bardzo niepotrzebna.
Po dłuższym siedzeniu wreszcie usłyszała dobiegający z centrum coraz wyraźniejszy gwar dnia. To znaczy, że wreszcie mogła wyjść ze swojej “przystani” i pójść do groty.
Po drodze spotkała Małą Bazię.
— I jak? Gotowa? — spytała. Porzeczka zastrzygła uszami.
— Gotowa? — powtórzyła. — To znaczy, na co? — mentorka tylko uśmiechnęła się dziarsko i ruszyła dalej.
Szylkretka się zatrzymała na chwilę. Czy może chodzić o mianowanie? Oby.
Poszła śladem wojowniczki, trafiając do centrum. Kątem oka zobaczyła siostry. Podniosła brwi i podeszła do nich.
— Porzeczko, gdzie byłaś? — spytała się Malinka. Uczennica przewróciła oczami.
— Byłam się przejść — odparła, siadając obok szylkretek. — Bo wiecie, tak długo nie wstajecie, wolałam już rozprostować łapy — dodała.
— A wiesz, że obudziła nas Mała Bazia? Nie wiem po co, wolałam jeszcze pospać — ziewnęła Poziomka. — Śniący Obserwator pewnie jeszcze sobie śpi w najlepsze.
— A ja w nocy byłam z Lotosowym Pąkiem znowu na treningu. Było przeraźliwie zimno, a chciałam sobie dospać do następnej nocy — rzekła burka, przecierając oczy.
— Pff, ja już nie mam treningów. Tylko Bazia mnie ciąga po różnych obowiązkach. Ostatnio miałam jakiś trening jeszcze zanim… — przerwała nagle, przypominając sobie swój gniew na Poziomkę. Uśmiechnęła się niezręcznie i cofnęła uszy. — …Jeszcze zanim nastała Pora Nagich Drzew — dokończyła wreszcie. Nie chciała spojrzeć siostrom w oczy.
Dziwne to było uczucie. Czyżby poczucie winy? Wstyd? Nie może się do tego przyznać, to słabość. Podniosła głowę i wypięła pierś.
— Tak czy siak, obym została mianowana jak najszy-
Kotce przerwało nagłe wezwanie klanu przez Zawodzącą Gwiazdę. U podnóża mównicy siedziała Mała Bazia, której wzrok był skupiony na swojej uczennicy. Po chwili puściła do niej oczko, a Porzeczka siedziała skonfundowana.
Gdy wystarczająca ilość kotów się zebrała, przywódca kontynuował.
— Dziś przywitamy wśród wojowników nową kotkę — rzekł, trochę już znużony tymi wszystkimi mianowaniami, podczas gdy młoda kotka niemal tryskała energią. — Chyża Łapo, rozpocznijmy ceremonię.
Szylkretka odwróciła się do sióstr z szerokim uśmiechem, po czym tłumiąc ekscytację podeszła do ścianki z kocimi odciskami. Zanurzyła swoją łapę w rdzawym barwniku, po czym odcisnęła ją w pustym miejscu na kamieniu. Ślad pozostał idealny, choć dwie albo trzy krople powoli sobie zaczęły spływać. Otrząsnęła swoją łapę i odwróciła się do lidera, napuszając sobie sierść na piersi dumnie. Kątem oka widziała, jak Poziomka wręcz wibrowała z radości, a Malinka uśmiechała się do siostry szeroko.
— Ja, Zawodząca Gwiazda, przywódca Klanu Burzy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tą uczennicę. Trenowała pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam ją wam jako kolejnego wojownika. Chyża Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
— Przysięgam — odparła, chyląc głowę.
— Zatem mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Chyża Łapo, od tej pory będziesz znana jako Chyża Porzeczka. Klan Gwiazdy ceni twój zapał i wytrzymałość oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Burzy. — Z chwilą zakończenia regułki zagrzmiało skandowanie nowego imienia kotki, podczas gdy Zawodząca Gwiazda przyłożył pysk do jej głowy, a ona swój do jego barku.
— Chyża Porzeczka! Chyża Porzeczka! — wołał klan, a najwyraźniej było słychać siostry Porzeczki.
Z wielką dumą powtórzyła sobie pod nosem to imię. Brzmiało dość fajnie.
Zdecydowanie sobie zasłużyła na mianowanie, bez dwóch zdań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz